buldog2
15.04.13, 12:13
Był dziś w TOK FM u P. Dominiki Wielowieyskiej, opowiadał o trzech osobach, które przeżyły zamach i po przypomnieniu mu, że nieporozumienie zostało wyjaśnione, szedł w zaparte. Utrzymywał, że enuncjacje Macierewicza są na miejscu i żądał, by wyjaśnioną sprawę badać. Jednocześnie kłamał na temat własnej roli w przygotowaniach do prezydenckiej podróży do Katynia.
P. Dominika Wielowieyska po wielokroć wykazywała błędy i absurdy w wypowiedziach Sasina. Nie ma co się do nich więcej odnosić merytorycznie, ponieważ wartości merytorycznej nie posiadają. To wyłącznie usiłowanie wmówienia nam, że czarne jest białe. Zasługuje na potraktowanie wyłącznie emocjonalne oraz jasne, jednoznaczne i bezpośrednie stwierdzenie: wszystko, co P. Sasin mówi, to bzdury i próba zatarcia własnej odpowiedzialności za tragedię w Smoleńsku.
Tu już nie chodzi o ukazanie przez dziennikarza czyjegoś stanowiska – choćby było najbardziej szokujące, powinniśmy je poznać, a zadaniem dziennikarza jest je przedstawić. Ale stanowisko Sasina w tej sprawie znamy i wiemy, że nie chodzi o wymianę poglądów, a wyłącznie o propagandę kłamstwa (jak było, wiemy od pierwszego dnia po katastrofie i do wyjaśniania nie ma nic) i uniknięcie odpowiedzialności. Politycznej, być może karnej.
Do Pani Dominiki Wielowieyskiej mam żal o tolerancję i pobłażliwość dla kłamstw Sasina.
Trzeba przestać tolerować je, a tylko i wyłącznie zwalczać, wszelkimi sposobami.
--
Pozdrowienia
buldog.