Dodaj do ulubionych

Wesoło mi

26.07.04, 11:02
jeszcze przez chwilę, bo wróciłam z wakacji. Czytam właśnie wczorajszą GW, a
tam: "Do tej pory zakładano, że Napoleon zmarł 5 maja 1821 r. uwięziony na
Świętej Helenie z powodu raka żołądka (tak jak jego ojciec)."
Po lewej od Napoleona jest już smutniej. Panu Profesorowi Bronisławowi
Gieremkowi wyrazy głębokiego współczucia z powodu śmierci Żony składają. Ja
też współczuję, ale gdybym miała składać pisemne kondolencje, dowiedziałabym
się przynajmniej, jak małżonka miała na imię.
Obserwuj wątek
    • kunce Hanna 26.07.04, 11:17
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2191494.html
      • panidalloway Re: Hanna 26.07.04, 12:41
        Dziękuję za informację.
        Wydaje mi się, że kondolencje, tak jak nekrologi, powinny zawierać jakieś
        informacje o osobie zmarłej. Minimum to imię.

        • Gość: wartburg Re: Hanna IP: *.pool.mediaWays.net 26.07.04, 13:28
          O śmierci żony Geremka dowiedziałem się ze stron interenetowych GW. Wszystkie
          informacje na jej temat były więcej niż ogólnikowe. Autorzy nekrologu nie
          uważali nawet za stosowne podać, ile miała lat.

          GW nigdy nie przestanie być pisemkiem robionym przez amatorów.
          • Gość: mimikra Re: Hanna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 14:11
            A jakie to ma znaczenie ile miała lat?
            W wydaniu papierowym było też duże zdjęcie zmarłej oraz nekrologii, w tym od
            redakcji GW, bardzo ciepły zresztą. Czego oczekujesz więcej, amatorze wydań
            internetowych?
            • Gość: wartburg Re: Hanna IP: *.pool.mediaWays.net 26.07.04, 14:39
              Gość portalu: mimikra napisał(a):

              > A jakie to ma znaczenie ile miała lat?
              > W wydaniu papierowym było też duże zdjęcie zmarłej oraz nekrologii, w tym od
              > redakcji GW, bardzo ciepły zresztą. Czego oczekujesz więcej, amatorze wydań
              > internetowych?

              Owszem, jestem amatorem wydań interentowych, choćby dlatego że jestem na nie
              skazany, gdyż mieszkam poza krajem. Wiek osoby zmarłej jest zawsze bardzo
              istotny. Zezwala np. na ustawienie danej osoby w jakimś przedziale czasowym.
              Powtarzam jeszcze raz - amatorszczyzna reaktorów od siedmiu boleści z GW bije
              rekordy...
              • Gość: mimikra Re: Hanna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 15:23
                ja jednak będę obstawać, że z tym wiekiem to się czepiasz. Nie ma obowiązku
                podawanie wieku osoby zmarłej w nekrologu, czy wspomnieniu. Ważniejsze jest
                chyba kim ten człowiek był i jaki był, a nie jakieś tam cyfry...
                Zresztą, jak tak bardzo potrzebujesz "ustawienia danej osoby w jakimś przedziale
                czasowym" to powinien Ci coś mówić fakt, że była to żona prosesora Geremka i
                babcia czworga dzieci.
                Masz prawo oceniać "GW" w taki sposób, ale bez sensu jest wykorzystywanie do
                tego takich sytuacji.
                • Gość: wartburg Re: Hanna IP: *.pool.mediaWays.net 26.07.04, 15:38
                  Gość portalu: mimikra napisał(a):

                  > > Zresztą, jak tak bardzo potrzebujesz "ustawienia danej osoby w jakimś
                  przedzial
                  > e
                  > czasowym" to powinien Ci coś mówić fakt, że była to żona prosesora Geremka i
                  > babcia czworga dzieci.


                  Tego dowiaduję się dopiero od Ciebie.


                  > Masz prawo oceniać "GW" w taki sposób, ale bez sensu jest wykorzystywanie do
                  > tego takich sytuacji.

                  Jakich sytuacji? Właśnie w takich sytuacjach sprawdza się znajomość dobrych
                  obyczajów. Na całym swiecie nekrolog (odredakcyjny) służy głównie przybliżeniu
                  osoby zmarłej tym, którzy go czytają. Wiek, ew. data urodzin, względnie
                  przyczyna zgonu, należą do tych podstawowych informacji.

                  O poziomie dziennikarstwa w GW zdania nie zmieniam.
                  • Gość: mimikra Re: Hanna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 17:09
                    Nie żartuj sobie, ode mnie dowiadujesz się, że miała czworo wnucząt? To znaczy,
                    że wogóle nie czytałeś tej notki na gazeta.pl. O czym my wogóle rozmawiamy?

    • ayran Re: Wesoło mi 26.07.04, 15:44
      Byc może nie było napisane, ile lat miała zmarła, ale było napisane, jak miała
      na nazwisko. Nie wypada przekręcać, a jezeli to pomyłka, to wypadałoby
      przeprosić.
      • Gość: wartburg Re: Wesoło mi IP: *.pool.mediaWays.net 26.07.04, 15:57
        ayran napisał:

        > Byc może nie było napisane, ile lat miała zmarła, ale było napisane, jak
        miała
        > na nazwisko. Nie wypada przekręcać, a jezeli to pomyłka, to wypadałoby
        > przeprosić.


        Dobre:))))

        Chociaż tego bym się nie czepiał. Pisownia akurat tego nazwiska może być taka
        i taka. W Polsce wszyscy wymawiają "Gieremek", jako że e zmiękcza g. Pisownia
        Geremek mogła wziąć się z tego, że przodkowie profesora mieszkali, w którymś z
        zaborów niemieckojęzycznych. Wtedy nazwisko to pisane jako "Gieremek" wymawiane
        by było jako "Giremek", co pewnie było rażące dla wszystkich posługujących się
        polszczyzną.
        • ayran Re: Wesoło mi 26.07.04, 16:08
          Gość portalu: wartburg napisał(a):

          > Chociaż tego bym się nie czepiał. Pisownia akurat tego nazwiska może być
          taka
          > i taka.

          Normalnie bym się nie czepiał, ale skoro autorka się czepia...
          Zresztą nazwisko jest nazwisko - i w przypadku konkretnej osoby ma jasno i
          jednoznacznie określoną pisownię.


        • panidalloway Re: Wesoło mi 26.07.04, 18:43
          Rzeczywiście dobre!
          Dziękuję za próbę jakiegoś usprawiedliwienia. Obawiam się jednak, że
          nieszczęsnego „Gie” w żaden sposób obronić się nie da.
          Pozdrowienia.
          • ayran Re: Wesoło mi 26.07.04, 19:34
            Bym się czepiał łagodniej, ale Cię pomyliłem z inna panią pisującą na FK, która
            działa mi na nerwy. To taka próba pocieszenia.
            • panidalloway Re: Wdzięcznam 26.07.04, 20:22
              i za to, choć po nosie dostałam i obrzydliwe "Gie" spokoju mi nie daje.
              Nie sądzisz, że branie pod uwagę, kto a nie co pisze, zakłóca nieco przebieg
              dyskusji? To tak, żeby się choć trochę odgryżć i nie popaść w przygnębienie.
              • ayran Re: Wdzięcznam 26.07.04, 21:32
                I tak i nie...
                Pod wpływem większej liczby "co", można sobie wyrazić zdanie na temat "kto".
              • Gość: piotrus Re: Wdzięcznam IP: *.carnegie.brightok.net 27.07.04, 01:02
                ladna rozmowa, ladne towarzystwo, az milo poczytac. Zeby nie mylic foumowiczow
                najlepiej jest zawsze stosowac jeden, ten sam nick, np. "kameleon". Nic tak nie
                denerwuje jak forumowicze zmieniajacy nicki.
                • panidalloway Re: Wdzięcznam, 27.07.04, 12:18
                  ale nie Piotrusiowi. Piotruś nie dopełnił swoich korektorskich obowiązków,
                  których dobrowolnie się ongiś podjął. Chodzi głównie o dyskretne wykreślanie
                  zbędnych samogłosek, ze szczególnym uwzględnieniem samogloski"i".

                  Piotrusiu! Bez Ciebie to ja się tu kompromituję!
                  • Gość: p_z_c Re: Wdzięcznam, IP: *.carnegie.brightok.net 27.07.04, 17:47
                    alez ja wykreslam bezlitosnie tylko wrogom, zwlaszcza po publikacji.
                    Ale mam pomysl: mozesz slac swoje posty najpierw na moje emailowe konto, a ja
                    poprawione bede Ci odsylal, co byc mogla spokojnie oglaszac je swiatu.
                    • panidalloway Re: Wdzięcznam, 27.07.04, 18:19
                      Zaraz tam światu.
                      To ja specjalnie wymyślam zarzuty całkowicie pozbawione sensu i równie
                      bezsensowne zadania stawiam, a Ty mi tu bratku z takimi praktycznymi pomysłami
                      wyjeżdżasz?
                      Piękne dzięki. Może lepiej pisz za mnie. Będzie szybciej i bez fatygi z mojej
                      strony.
                      Z góry dziękuję i pozdrawiam.:)
                      byś nie byc
                      • Gość: p_z_c Niewdzięcznam, IP: *.carnegie.brightok.net 28.07.04, 05:20
                        ten pomysl praktyczny byl jednoczesnie maks. absurdalny, jak wiele moich
                        praktycznych pomyslow, lacznie z przeprowadzka do Belwederu.
    • panidalloway Re: Wesoło mi 26.07.04, 17:01
      Nie spodziewałam się, że mój błahy wpis wywoła całkiem solidną dyskusję.
      Jestem wieloletnim, wiernym i od czasu do czasu „walczącym w obronie”
      czytelnikiem GW. Stąd właśnie czuję się uprawniona, a nawet zobowiązana do
      zwrócenia szanownej publice uwagi na nowe teorie dotyczące przyczyn uwięzienia
      Napoleona na wyspie.
      Sprawa druga jest bardziej skomplikowana. Może uda mi się wyłuszczyć, o co mi
      chodziło, wieczorem. A teraz krótko i węzłowato. Jestem żoną swojego męża.
      Gdyby mi się zeszło, pewnie kilka instytucji pospieszyłoby z rutynowymi
      wyrazami współczucia. Wolałabym występować w nich jako Żona, Clarissa
      Dalloway, niż Żona i już
      Braku nazwiska się nie czepiałam.
      • ayran Re: Wesoło mi 26.07.04, 17:05
        panidalloway napisała:

        > Braku nazwiska się nie czepiałam.

        To może jaśniej - napisałaś nazwisko zmarłej, a właściwie wdowca - z błędem.

        I to wszystko.
        • panidalloway Re:Wstyd mi 26.07.04, 17:32
          I to bardzo. Gdybym była gazetą zatrudniłabym korektora. A tak mnie nie stać.
          Dziękuję więc za koleżeńską usługę. Pisałam nazwisko Pana Profesora Geremka
          wiele razy, choćby w forumowych sporach, a tu taki klops!
      • basia.basia Re: Wesoło mi 26.07.04, 17:22
        panidalloway napisała:

        > Jestem żoną swojego męża.
        > Gdyby mi się zeszło, pewnie kilka instytucji pospieszyłoby z rutynowymi
        > wyrazami współczucia. Wolałabym występować w nich jako Żona, Clarissa
        > Dalloway, niż Żona i już
        > Braku nazwiska się nie czepiałam.

        Popieram Cię Clarisso:) Ale stwierdzam, że niestety, taki jest obyczaj:(
        W piątkowej GW jest anons o śmierci pani Hanny Teresy Geremkowej, zredagowany
        przez rodzinę (nota bene pod nazwiskiem napisano: historyk starożytny!)
        a obok anons o śmierci męża pani prezes Izby Komorniczej czy czegoś takiego
        i tu z kolei pominięto imię męża.

        Na cmentarzu w moim rodzinnym mieście mijam grób pewniej żony.
        Napis na marmurowej płycie głosi, że spoczywa tu żona (imię jest) magistra
        takiego a takiego, prokuratora tam a tam itp.

        Pozdrawiam
        B.
        • panidalloway Re: Wesoło mi 26.07.04, 17:36
          Dziękuję za poparcie i pozdrawiam.
        • Gość: mimikra Re: Wesoło mi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 17:44
          A co jest złego w tym, że Pani Hanna została nazwana "historykiem starożytnym".
          Przecież to prawda.
          Są rozmaite formy nekrologów, nikt nigdzie (chyba) nie napisał, jak musi
          wyglądać "przepisowy" nekrolog. Ja osobiście wolę te bardziej niekonwencjonalne,
          które świadczą o bliższym stosunku do zmarłego, są wyrazem rzeczywistego żalu
          po czyimś odejściu, stoi za nimi coś więcej niż tylko poczucie, że "tak wypada".
      • Gość: piotrus maz zony IP: *.carnegie.brightok.net 27.07.04, 01:05
        "Gdyby mi się zeszło, pewnie kilka instytucji pospieszyłoby z rutynowymi
        wyrazami współczucia. Wolałabym występować w nich jako Żona, Clarissa
        Dalloway, niż Żona i juz"

        slusznie. przeciez gdybys wystapila jako "zona i juz", to gdyby nie daj Boze
        potem zeszlo sie Twojemu mezowi, mogliby o nim napisac: "maz zony, ktora zmarla
        5 lat temu" albo po prostu "maz zony".
    • leszek.sopot Dziwnie mi.... 26.07.04, 18:57
      W jednym poście mowa jest o dwóch śmierciach, a tytuł brzmi "wesoło mi".
      Rozumiem, że skojarzenie Napoleona z nekrologiem pani Geremek wynika tylko z
      miejsca ich umieszczenia na tej samej kolumnie gazety. Ale czy śmierć Napoleona
      czy też to te wakacje były czymś wesołym?
      Na aktualnościach pod informacją o Napoleonie pojawiło się kilka wpisów.
      Internauci zarzucili GW amatorszczyznę, brak wiedzy oraz głupotę i zaczęli sami
      wyjaśniać co jest z tą śmiercią Napoleona dziwnego i jak to lekarze mogli go
      zabić. Jeden z gości forum zrobił to całkiem umiejętnie:

      "Nie ma czegoś takiego jak "antymon potasu", może chodzi o antymonek?
      Nie wiem, czy dawna medycyna rzeczywiście stosowała antymonek potasu, jednakże
      wiem, że było w użyciu coś, co zwano "antimonium", być może to to samo. Podanie
      właśnie antimonium stało się bezpośrednią przyczyną śmierci króla Władysława IV.
      Nie ma niczego dziwnego w tym, że podanie antymonku potasu (jeśli o to
      chodziło) spowodowało niedobór potasu. Silne środki wymiotne (lub przeciwnie -
      na rozwolnienie) powodują ubytek wody i ogólnie - elektrolitów, w tym potasu.
      Hipotez na temat przyczyn śmierci Napoleona jest wiele. Jeszcze w latach 70-ych
      czytałem, że jakiś szwedzki bodaj medyk, pasjonat Napoleona, zmierzył pół
      świata w poszukiwaniu włosów cesarza po róznych muzeach, włosów ściętych w
      różnych okresach życia. Okazało się, że te, pochodzące z ostatnich miesięcy
      życia Napoleona wykazują nienaturalną zawartość arsenu. Mogłoby to wskazywać na
      to, że cesarz był pod koniec regularnie podtruwany arsenem (a dokładnie -
      arszenikiem), chociaż z drugiej strony wiadomo, że arszenik w małych dawkach
      był stosowany jako środek na apetyt. Za tą hipotezą mogłaby przemawiać otyłość
      cesarza pod koniec życia. Ponieważ z kolei kuracja arszenikowa miała powodować
      zaparcia, Napoleonowi aplikowano lewatywy zawierające kalomel. To - według
      kolejnej hipotezy - miało stać się bezpośrednią przyczyną śmierci, gdyż
      równocześnie podawano mu mleczko migdałowe. W reakcji chlorku rtęci (kalomelu)
      z kwasem pruskim z migdałów powstał cyjanek rtęci, piekielnie silna trucizna.
      Takie wyjasnienie znalazłem ponad 25 lat temu. Czy tak było naprawdę? Może ktoś
      kiedyś wyjaśni".

      PS
      Oprócz tych dwóch śmierci, które wymieniłaś, jest jeszcze mój smutek - dziś
      zdechła mi moja psinka...
      • panidalloway Re: Dziwnie mi.... 26.07.04, 19:49
        Bez wątpienia nieudany jest ten mój powrót na forum.
        Śmierć Napoleona nie zasmuca mnie i nie rozwesela z przyczyn powszechnie
        zrozumiałych, jak sądzę. Rozśmieszyła mnie sugestia, że przyczyną uwięzienia
        Napoleona był rak żołądka. Nie śmieszy mnie, że ludzie chorują na ciężkie
        choroby, cierpią i umierają, a tylko zabawna amfibolia (zdanie złożone, które
        można rozmaicie interpretować z uwagi na dwuznaczność konstrukcji).
        Napisałam, że drugi temat jest smutny, ale niefortunnie zostawiłam wesoły tytuł
        całości.
        Chodziło mi o to, że skoro przyjął się już powszechnie zwyczaj zamieszczania
        bardzo oficjalnych kondolencji, to nie powinno się w nich odzierać zmarłych z
        imion. Pisząc, że byłoby dobrze gdyby kondolencje zawierały jakieś informacje o
        zmarłych, nie miałam na myśli danych urzędowych i nie dotyczyło to kondolencji,
        że się tak wyrażę, wysoce rutynowych.
        Kiedy byłam mała, chadzałam na spacery na cmentarz. Czytałam tam epitafia
        informujące, że spoczywa tutaj obywatel miasta Takiegotoatakiego i brzmiało to
        dumnie. Może stąd moje przekonanie, że „Żona, Barbara Iksińska” lepiej oddaje
        szacunek dla zmarłej niż „Żona”.
        Szczerze współodczuwam z powodu śmierci psa. Mam psa i kota, do których
        jestem bardzo przywiązana. Pożegnałam już kilku zwierzęcych przyjaciół i chyba
        rozumiem twój smutek.
        Zresztą mnie też nie jest już wesoło.

        • leszek.sopot Re: Dziwnie mi.... 26.07.04, 20:32
          panidalloway napisała:

          > Bez wątpienia nieudany jest ten mój powrót na forum.

          miło widzieć:))

          > Śmierć Napoleona nie zasmuca mnie i nie rozwesela z przyczyn powszechnie
          > zrozumiałych, jak sądzę. Rozśmieszyła mnie sugestia, że przyczyną uwięzienia
          > Napoleona był rak żołądka. Nie śmieszy mnie, że ludzie chorują na ciężkie
          > choroby, cierpią i umierają, a tylko zabawna amfibolia (zdanie złożone, które
          > można rozmaicie interpretować z uwagi na dwuznaczność konstrukcji).
          > Napisałam, że drugi temat jest smutny, ale niefortunnie zostawiłam wesoły
          tytuł całości.
          > Chodziło mi o to, że skoro przyjął się już powszechnie zwyczaj zamieszczania
          > bardzo oficjalnych kondolencji, to nie powinno się w nich odzierać zmarłych z
          > imion. Pisząc, że byłoby dobrze gdyby kondolencje zawierały jakieś informacje
          o zmarłych, nie miałam na myśli danych urzędowych i nie dotyczyło to
          kondolencji, że się tak wyrażę, wysoce rutynowych.

          Też tak uważam.

          > Kiedy byłam mała, chadzałam na spacery na cmentarz. Czytałam tam epitafia
          > informujące, że spoczywa tutaj obywatel miasta Takiegotoatakiego i brzmiało
          to dumnie. Może stąd moje przekonanie, że „Żona, Barbara Iksińska” le
          > piej oddaje szacunek dla zmarłej niż „Żona”.

          Nie tylko lepiej, ale tak pisząc w jakiś sposób chyba lekceważy się zmarłą ze
          względu na męża.

          > Szczerze współodczuwam z powodu śmierci psa. Mam psa i kota, do których
          > jestem bardzo przywiązana. Pożegnałam już kilku zwierzęcych przyjaciół i
          chyba rozumiem twój smutek.
          > Zresztą mnie też nie jest już wesoło.

          Łatka była ślicznym brązowym mieszańcem, wielkości setera, o brązowych oczach i
          niezwykle łagodnym i pogodnym charakterze, którą wziąłem ze schroniska dla
          zwierząt. Bardzo lubiła zabawy z dziećmi, które mogły jej nie wiem jak
          dokuczać, a ona przyjmowała to z niezwykłą wyrozumiałością. Była ciężko chora
          na cukrzycę, gdy zaczęła powłuczyć tylnymi nogami i przewracać się musiałem
          pojechać z nią do weterynarza by ją uśpić. Bardzo się źle czułem, przeżyliśmy
          razem wiele lat. A zimą zdech mi też kot Mruczek - też taka podwórkowa znajda.
          Bardzo, bardzo zły jest dla mnie ten rok...
          Ech, jeszcze sporo w tym roku może się przytrafić, może coś dobrego i wesołego.
          Pozdrawiam
          Często zwierzęta są bliższymi przyjaciółmi niż ludzie - są szczere, nie kłamią
          i nie zdradzają.
          • panidalloway Re: Dziwnie mi.... 26.07.04, 21:54

            Często zwierzęta są bliższymi przyjaciółmi niż ludzie - są szczere, nie kłamią
            > i nie zdradzają.
            Bronię się przed takim myśleniem. Nie o zwierzętach, ale o ludziach. Ludzie
            kłamią, zdradzają, rozczarowują, zadają ból, który trudno znieść, lub są jakoby
            ich nie było, zadając cierpienie najgorszej samotności, samotności wśród
            najbliższych. Jednak warto zawalczyć, bo tylko ludzie mogą dać ludzką przyjaźń,
            a przede wszystkim ludzką rozmowę, bez której usychamy. Forum jest tylko
            namiastką. To, co napisałam brzmi, jak nachalna moralistyka, ale jest szczere.
            Byłam właśnie u swojej dawnej przyjaciółki, z którą poróżniła nas onegdaj nagła
            i zasadnicza różnica zamożności. Odzyskała dużej wartości majątek, bezprawnie
            odebrany jej dziadkom i zmieniła towarzystwo, poglądy i sposób życia. Potem
            wielokrotnie mnie zapraszała, ale ja trzymałam w sercu dawne urazy. Spędziłam u
            niej wspaniałe dwa tygodnie. Nadal śmiejemy się z tych samych dowcipów, to samo
            nas denerwuje i to samo wzrusza, mamy podobny stosunek do zwierząt i do ludzi.
            Nawet jeśli taka radość bycia razem już się nie powtórzy, warto było.
            Trochę nam te posty zrobiły się zbyt osobiste jak na forum kraj.Ale co tam, raz
            na jakiś czas..Rozumiem dobrze jakim pocieszeniem dla strapionych serc jest
            przyjaźń ze zwierzęciem i wyobrażam sobie jaką wdzięczną psinką była twoja
            Łatka, ale co człowiek, to człowiek. Jeśli nie wielkie szczęście, to może
            chociaż mała radość. Życzę Ci tego w następnym półroczu. To znaczy szczęścia.
            • panidalloway Re: Dziwnie mi.... 26.07.04, 22:00
            • leszek.sopot Re: Dziwnie mi.... 26.07.04, 22:45
              Ja bardzo lubię ludzi, kiedyś bardziej lubiłem z nimi rozmawiać, ale te czasy z
              lat 80., gdy dyskusje ciągnęły się do rana na korytarzu w akademiku sie nie
              wrócą. Wielu moich znajomych rozjechało sie po świoecie jak w tej piosence
              Kaczmarskiego "Moja klasa". Czasem na kogoś sie natknie... Dziwne są spotkania,
              tak dziwne jak się ludziom potoczyło życie.Kilku juz nie żyje, a to przecież
              pokolenie 40-latków! Najwcześniej odszedł Michał, który zginął w Tatrach.
              Kolega z podstawówki, który w 6 klasie wyjechał z rodzicami do RFN siedzi tam w
              więzieniu bo zabił swego ojca, koleżanka z podstawówki została zabita we
              Frencji, gdzie podobno uprawiała najstarszy zawód świata po pozostawieniu w
              Polsce męża z dziećmi. Z kolei koleżanka z liceum, która wyjechała do USA
              wróciła do Polski z mężem o wiele lat starszym i żyją tu z jego emerytury.
              Kilku zrobiło kariery czy to w polityce czy biznesie. Jeden z tych co zrobili
              karierę w biznesie siedzi chyba do dziś w kiciu za przekręt z jakimiś zakładami
              mięsnymi w Kościerzynie. Najwięcej byłych znajomych mam w polityce (w różnych
              dzisiejszych prawicowo-centralnych partiach)- ci się najbardziej zmienili - nie
              mogę powiedzieć, że są znajomymi, choć jak się powie cześć to odpowiedzą. Dla
              większości z nich dalej można byc dobrym znajomym tylko wtedy, gdy samemu jest
              się "kimś". Wszystko się jakoś gdzieś rozjechało, jakoś zrobiło karierę i
              pieniądze. Zerwały się kontakty, a z najlepszym przyjacielem (to znaczy on
              stwierdził, że nigdy mnie nie uważał za takiego) poróżniło mnie dużo więcej niż
              ciebie z przyjaciółką i nie mam ochoty spędzić z nim ani minuty. Mogę się tylko
              cieszyć twoją radością z odzyskania twojej starej przyjaźni.
              Lubię ludzi, lubię rozmawiać, nie lubię jednak jak są nieszczerzy. Moja Łata
              nigdy taka nie była, kot może i był i kilka razy z zaskoczenia mnie drapnął,
              ale urok kotów chyba właśnie na tym polega...
              • Gość: Piotrus_z_Carnegie serio IP: *.carnegie.brightok.net 27.07.04, 01:18
                fajny z Ciebie gostek, Leszku
              • xxxx44 Re: Dziwnie ci 27.07.04, 14:10
                Trzymaj się,
                Ja jestem.
          • Gość: Piotrus_z_Carnegie nieprawda IP: *.carnegie.brightok.net 27.07.04, 01:13
            "Często zwierzęta są bliższymi przyjaciółmi niż ludzie - są szczere, nie kłamią
            i nie zdradzają."
            Nieprawda! Wezmy takiego lupusa - czy on kiedys powiedzial prawde?
            • leszek.sopot Re: nieprawda 27.07.04, 17:55
              Gość portalu: Piotrus_z_Carnegie napisał(a):

              > "Często zwierzęta są bliższymi przyjaciółmi niż ludzie - są szczere, nie
              kłamią
              >
              > i nie zdradzają."
              > Nieprawda! Wezmy takiego lupusa - czy on kiedys powiedzial prawde?

              Być może on ma więcej z innego zwierzęcia niż wilka:)
              • Gość: p_z_c masz na mysli IP: *.carnegie.brightok.net 27.07.04, 17:58
                bazyliszka?
      • kataryna.kataryna Re: Dziwnie mi.... 26.07.04, 21:44
        leszek.sopot napisał:

        > PS
        > Oprócz tych dwóch śmierci, które wymieniłaś, jest jeszcze mój smutek - dziś
        > zdechła mi moja psinka...



        Bardzo mi przykro z powodu pieska :(

        • Gość: t1s Re: Dziwnie mi.... IP: *.acn.waw.pl 26.07.04, 22:00
          kataryna.kataryna napisała:

          > leszek.sopot napisał:
          >
          > > PS
          > > Oprócz tych dwóch śmierci, które wymieniłaś, jest jeszcze mój smutek - dz
          > iś
          > > zdechła mi moja psinka...
          >
          >
          >
          > Bardzo mi przykro z powodu pieska :(


          I mnie również.
          • basia.basia Re: Dziwnie mi.... 26.07.04, 22:24
            Gość portalu: t1s napisał(a):

            > kataryna.kataryna napisała:
            >
            > > leszek.sopot napisał:
            > >
            > > > PS
            > > > Oprócz tych dwóch śmierci, które wymieniłaś, jest jeszcze mój smute
            > k - dz
            > > iś
            > > > zdechła mi moja psinka...
            > >
            > >
            > >
            > > Bardzo mi przykro z powodu pieska :(
            >
            >
            > I mnie również.

            I ja Cię rozumiem Leszku.
            Mój kot ma 10 lat i ma się dobrze ale kiedyś
            naćpał się jakiegoś paskudztwa i my cierpieliśmy
            razem z nim.

            Trzymaj się:)
            • leszek.sopot Dziękuję 26.07.04, 22:27
              Jakoś się trzymam.
              • Gość: Piespiszący Kiedy przyjaciel odchodzi... IP: *.gdynia.mm.pl 26.07.04, 22:59
                Kiedy przyjaciel odchodzi...

                Jeszcze wczoraj byłeś ze mną....
                Witałeś mnie co dnia ciepłym sapaniem i mokrym pocałunkiem w policzek,
                dzieliłes me smutki i radości,
                kochałeś i byłeś wierny bez granic MÓJ PRZYJACIELU.

                Dziś już Cię nie ma.
                Posłanie straszy zimną pustką,
                nikt już nie bawi sie zabawkami, które leżą w kącie.
                Nie wita mnie rano pomarszczony pyszczek i oczy pełne miłosci, nie macha krótki
                ogonek,
                nie pociesza nikt w chwilach smutku....

                Serce me rozdziera się i płacze za Tobą MÓJ PRZYJACIELU.
                Za Twą ciepłą i radosną istotą,
                za Twoją bezinteresowną miloscią,
                za tym, że BYŁEŚ......

                Wróć proszę MÓJ PRZYJACIELU,
                bo żaden człowiek nie może dać tego co Ty mi dałeś.......



                Katarzyna Jozwik





            • Gość: Piotrus_z_Carnegie Re: Dziwnie mi.... IP: *.carnegie.brightok.net 27.07.04, 01:15
              Mój kot ma 10 lat i ma się dobrze ale kiedyś
              naćpał się jakiegoś paskudztwa i my cierpieliśmy
              razem z nim.


              Basiu, nie mowiono Ci, ze czlowiekowi nie wolno spozywac tego samego, co jedza
              psy, a nawet koty? Zwlaszcza jesli jest to paskudztwo.

      • Gość: Piotrus_z_Carnegie Ale, na Boga!, Leszku, jak miala na imie??? IP: *.carnegie.brightok.net 27.07.04, 01:09
        "Oprócz tych dwóch śmierci, które wymieniłaś, jest jeszcze mój smutek - dziś
        zdechła mi moja psinka..."
        • Gość: 44 Re: Ale, na Boga!, Leszku, jak miala na imie??? IP: 66.53.79.* 28.07.04, 08:03
          Gość portalu: Piotrus_z_Carnegie napisał(a):

          > "Oprócz tych dwóch śmierci, które wymieniłaś, jest jeszcze mój smutek - dziś
          > zdechła mi moja psinka..."



          Latka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka