piq
24.07.13, 17:41
Donek nie chce debaty z Gowinem, co ciekawe - zadziera w ten sposób z młodzieżówką PO pokazując jej środkowy palec. Nie spodziewałem się niczego innego, bo skala sprzeniewierzenia się Donka i jego kamarylki pierwotnemu programowi partii jest ogromna, a wypunktowanie tego w debacie przez Gowina byłoby trudne do odparcia.
Zastanawiam się, czy Gowin jest rzeczywiście bez szans w starciu z Tuskiem? Moim zdaniem zależy od frekwencji. Członkami PO nie są lemingi, lecz ludzie interesujący się polityką. Odliczmy karierowiczów i aparatczyków. Przy niskiej frekwencji (co jest prawdopodobne) może się okazać, że Gowin ma całkiem dobry wynik, bo zagłosują na niego sieroty po programie platformy z 2001 i 2005 roku, a podejrzewam, że jest ich sporo.
Przy naprawdę przyzwoitym wyniku rzędu nawet te 20-30% Gowin stałby się całkiem mocny nawet we własnej partii. Już w dzisiajszym sejmie dałoby się zawiązać klub posłów o zbliżonych konserwatywno-liberalnych poglądach złożone z gowinowców, wiplerowców, pisowskich niesmoleńszczyków, solidarnopolaków, może też innych (ktoś od Paligniota? Millera?), o sile jakichś 50 do nawet 70+ ludzi. Wymagałoby to tylko pójścia na ryzyko przez część posłów i opuszczenia macierzystych ugrupowań.
Mało tego: PSL ma 29 posłów. Czy coś wam to mówi?