wasilko
06.11.13, 11:13
Władza postkomuny oznacza dominację w życiu społecznym typu człowieka zwanego homo sovieticus. Pojęcie „homo sovieticus” stworzył zmarły w 2006 r. rosyjski dysydent, pisarz, filozof i logik Aleksander Zinowiew. W Polsce upowszechnił ten termin ks. Józef Tischner, zmieniając niestety jego znaczenie.
Pojęcia „homo sovieticus” po raz pierwszy użył w Polsce ks. Józef Tischner w 1990 r., gdy odpadł w wyborach prezydenckich kandydat „obozu postępu i światła” Tadeusz Mazowiecki, przegrywając ze Stanem Tymińskim. Według ks. Tischnera homo sovieticus to określenie człowieka, który jest tworem systemu totalitarnego i nie potrafi się odnaleźć w systemie politycznym innego typu. Kontynuując jego myśl, publicysta Jerzy Turowicz pisał: „Homo sovieticus to człowiek zniewolony, ubezwłasnowolniony, pozbawiony ducha inicjatywy, nieumiejący myśleć krytycznie. [...] Homo sovieticus to dziś człowiek, który wszystkiego oczekuje i domaga się od państwa, który nie chce i nie umie swego losu wziąć we własne ręce” („Pamięć i rodowód”, „Tygodnik Powszechny” 1993, nr 45).Rozpoznania Tischnera i Turowicza w tej materii okazały się chybione. Z prostego powodu – środowisko, w którym tkwili, samo było dotknięte syndromem homo sovieticusa. Ta prosta myśl, jako zbyt bolesna, nie mogła dotrzeć do większości publicystów „Tygodnika Powszechnego”, nie mówiąc o „Gazecie Wyborczej”.
[...]
Płynność, nieokreśloność, zmienność i wieloznaczność we wszystkim to podstawowe atrybuty charakteru homo sovieticusa. Dlatego tak łatwo potrafi walczyć o swoje za pomocą demagogii, kłamstwa, pochlebstwa, gniewu, łez – jak swego czasu posłanka Beata Sawicka z PO.
Cały artykuł:
niezalezna.pl/47939-homo-sovieticus-atakuje
POPiS w pełnej krasie...