Dodaj do ulubionych

Patologia?

06.01.14, 10:20
www.wprost.pl/forum/431224/Grodzka-Okreslenie-plci-napodstawie-genitaliow-Patologia/
To ona/on jest czymś wyjątkowym, nie na przykład ja. Rozumiem, ze jak żyje to jej/jego sprawa.
To co ona/on mówi, jest chore.
Każdy gatunek żywy produkuje mutanty. Na tym polega ewolucja. Mamy z takim mutantem po prostu do czynienia.
To jest woda na młyn kleru.
M.
Obserwuj wątek
    • kajdanik Re: Patologia? 06.01.14, 10:24
      To fakt, że ty jesteś czymś pospolitym
      • mariner4 A ty obojniak? 06.01.14, 10:42
        Bo to jest znacznie mniej pospolite
        Już rozumiem.
        M.
        • kajdanik Re: A ty obojniak? 06.01.14, 10:44
          No rozumowanie to ty masz na poziomie godnościowego idioty
          • indeed4 Raz piszesz czasowniki z końcówką "ałam" 06.01.14, 10:55
            innym razem znów "ałem", więc niewykluczone - to tłumaczyłoby też twoje gorące uwielbienie dla Ruchu Palikota :-)
            • kajdanik Re: Raz piszesz czasowniki z końcówką "ałam" 06.01.14, 10:59
              no popatrz jedno zdanie i aż trzy kłamstwa. typowy katolik w obronie swojej niepewnej tożsamości po dostaniu się w łapki księdza ;)
              • indeed4 Nic na to nie poradzę, takie są fakty :-) 06.01.14, 11:23
                Nie martw się, w Sopocie w jednej z sieciówek każdego dnia obsługuje mnie takie dziwo. Na początku byłem tak zdezorientowany, że aż pytałem innych sprzedawców, jak się do niego zwracać (okazało się, że ma cycki, ale trzeba "pan") No i po sprawie - codziennie robię tam zakupy, a na święta, czy w Nowy Rok składamy sobie życzenia i nie ma problemu.

                Mówię ci - zrób coming out i wszystko będzie jasne.
                • kajdanik Re: Nic na to nie poradzę, takie są fakty :-) 06.01.14, 11:30
                  To całkowicie naturalne, że na temat czyjejś seksualności najwięcej mają do powiedzenia księża i dzieci przewinięte przez ich łapska. Żywo ich ta branża interesuje.
                  • indeed4 Re: Nic na to nie poradzę, takie są fakty :-) 06.01.14, 11:45
                    No dobrze, już tak się nie denerwuj. Jak ty będziesz sprzedawać, to o ciebie nie zapytam. Tylko jak nie trafię z rodzajem, to potem nie miej do mnie pretensji, ok?

                    Chciałem dobrze, ale jak nie chcesz, to nie. Trudno.
                    • tw_wielgus Re: Nic na to nie poradzę, takie są fakty :-) 07.01.14, 19:02
                      Łun się nie denerwuje a jedynie dzieli się swoim dżenderowym doświadczeniem. Ma tak odkąd mama zabroniła mu się bawić samochodzikami. Podkradał siostrze lalki Barbie.
                      • kaidanik Re: Nic na to nie poradzę, takie są fakty :-) 07.01.14, 19:06
                        Sądząc po języku egzaltowanym jak u młodej gimnazjalistki jesteś podstarzałą ciotą wielgus. Więc coś wiesz o genderach ;))))

                        bosheee bosheee boshheee
                        • tw_wielgus Re: Nic na to nie poradzę, takie są fakty :-) 07.01.14, 19:29
                          Muszę Cię rozczarować, ptysiu niebiański. Wiem że liczyłeś na sympatyczną emalię w swojej skrzynce na gazeta.pl z propozycją doładowania telefonu, ale nic z tego.Jestem, byłem i pozostanę konserwatywnym zatwardziałym, niemodnym, zapyziałym, niereformowalnym heteroseksualisą.
                          • kaidanik Re: Nic na to nie poradzę, takie są fakty :-) 07.01.14, 19:31
                            dodajmy z bardzo specyficznym językiem charakterystycznym dla pewnych kręgów i typów mentalnych :))))))))))))))))))))
                            • tw_wielgus Re: Nic na to nie poradzę, takie są fakty :-) 07.01.14, 19:37
                              Bosz.... ale ty jesteś obrzydliwy... Wszyscy tacy jesteście? Jak można człowieka klasyfikować na podstawie specyfiki języka. Fuj...
                              • kaidanik Re: Nic na to nie poradzę, takie są fakty :-) 07.01.14, 19:44
                                jaki wrażliwy pan buhahaha
                                • tw_wielgus Re: Zaprawdę powiadam Ci, że tracisz czas. 07.01.14, 19:48
                                  gdybyś się przykleił do innej persony, o bardziej postępowym podejściu do praktyk płciowych, już byś miał na koncie ze 15 a może i 25 zł?
                                  • kaidanik Re: Zaprawdę powiadam Ci, że tracisz czas. 07.01.14, 19:51
                                    Nie wiem, nie znam się na takich praktykach z twojego półświatka w którym jak widzimy jesteś oblatany.

                                    • tw_wielgus Re: Zaprawdę powiadam Ci, że tracisz czas. 07.01.14, 20:07
                                      Ale naprawdę nie musisz się wstydzić swojej tęczowej kultury nawet jeżeli jest już lekko nadpalona.
                                      Rozumiem, że kombinujesz jakby się "raczkiem", po cichu, wycofać, ale kiepsko Ci to idzie, widocznie nie za często spotykasz się z odmową.
    • m.c.hrabia Re: Patologia? 06.01.14, 10:26
      a hjeniek się cieszy bo jego ruchowi rośnie...................

      w genitaliach.
      • tw_wielgus Re: Patologia? 07.01.14, 19:05
        Może wracała z otrzęsin od Selezianów?
    • czan-dra Re: Patologia? 06.01.14, 10:39
      Jechałem kiedyś z Tajką pociągiem, siedziała na przeciw mnie, a ja w myślach cały czas powtarzałem, nie miej erekcji, nie miej erekcji .... miała.....
      • mariner4 Dobre! :-)) 06.01.14, 10:41
        > Jechałem kiedyś z Tajką pociągiem, siedziała na przeciw mnie, a ja w myślach c
        > ały czas powtarzałem, nie miej erekcji, nie miej erekcji .... miała.....

        M.
    • aniechto.only Re: Patologia? 06.01.14, 10:45
      Grodzka za daleko sie zapędziła.

      W prasie niedawno opisywano przypadki dzieci, rodzice których próbują wychowyc je "neutralnie plłcowo" . Komentarz psychologa był jedna druzgocący:

      "Psycholog dziecięcy, Urszula Gierczak, komentując wybory tych trzech rodzin, podkreśla, że tożsamość płciowa jest jednym z podstawowych filarów naszej osobowości i nie jest po prostu narzucona przez społeczeństwo i normy kulturowe, tylko jest określona w momencie poczęcia. - Jest niezmienna - tłumaczy. - Przykład transseksualistów pokazuje, jak wielkim dramatem jest niezgodność płci biologicznej i psychicznej. Takie decyzje rodziców wprowadzają tylko chaos i niejasność w życie dziecka, mogą utrudniać lub spowalniać proces identyfikacji płciowej, wywoływać negatywne reakcje dalszej rodziny i otoczenia, a to źle wpływa na rozwój dziecka. I należałoby postawić zasadnicze pytanie - po co rodzice to robią? Jaki to ma cel? Jak oni czują się w swoich rolach płciowych? Jeśli walczą o równouprawnienie to wystarczą mniej drastyczne środki - pozwalać dziecku bawić się zabawkami "typowymi" dla odmiennej płci - jeśli dziecko ma taka potrzebę - i nie wychowywać na tzw. "twardych facetów " i na "grzeczne dziewczynki". Można uczyć dziecko na własnym, codziennym przykładzie, że nie ma czynności typowo męskich czy kobiecych. Dla prawidłowego rozwoju psychicznego proces tworzenia identyfikacji płciowej ma ogromne znaczenie, a "zatajanie" płci dziecka nie może wpłynąć korzystnie na jego rozwój."


      www.edziecko.pl/rodzice/1,102740,11562915,Dzieci__ktorych_plec_jest_tajemnica.html
      • kajdanik Re: Patologia? 06.01.14, 10:51
        To w końcu ta płeć jest biologiczna czy społeczna?

        Bo tożsamość jako tożsamość to coś co jest w społeczeństwie nabywane. Jeśli wilkowi z lasu nie powie się, że jest mężczyzną to wolniej dorośnie do kopulacji?
        • kajdanik Re: Patologia? 06.01.14, 12:09
          Ja bym osobiście zlustrował pana psychologa.

          Czy to nie jest jakiś kolejny autorytet polskiej psychologii , który sobie nadał uprawnienia moralne na mocy przeczytania kilku książek Freuda i jego obsesji z kompleksem Edypa?

          Jest dziwny sojusz środowisk katolickich i frojdystycznych. Obydwa bronią pedofilii w ten sam sposób. Michalik i Freud. I tylko te środowiska żyły w przekonaniu, że homoseksualizm jest wytworem społecznym. Ot tak rozwiązany został kompleks edypa. Mają jakąś paranoję z tożsamością płciową.

          Problem z tożsamością płciową jest wprost proporcjonalny do ilości jej obrońców, bo staje się wtedy po stronie ideii płci zamiast biologii i jej społecznej akceptacji. Tatuś macho zamiast poświęcić synowi czas, wali go w dupę i tresuje na prawdziwego mężczyznę jakim chciał by być bo mu kuśka nie stawała. No i chłopiec ma problem ze stawaniem bo totalitaryzm produkuje impotentów, po czym znów wali syna po dupie, żeby wyrósł na prawdziwego mężczyznę.

          Nie da się płci ukryć przed dzieckiem inaczej niż wpychając mu płeć urojoną.
          • magdolot Re: Patologia? 06.01.14, 14:43
            Nie słuchałam audycji, ale w przytoczeniu wypowiedzi Grodzkiej tu: www.wprost.pl/ar/431224/Grodzka-Okreslenie-plci-na-podstawie-genitaliow-Patologia/ nie widzę w niej nic patologicznego ani nieprawdziwego, ani nie mogę dostrzec żadnego "zapędzenia się" Grodzkiej. Zapędził się raczej Wprost pisząc "Anna Grodzka (...) powiedział" - głupio i knajacko.
            "Absolutną patologią jest przyjęcie, że jedna z tych cech, np. rodzaj genitaliów, ma świadczyć zawsze, do końca, niezmiennie o płci człowieka, tak skomplikowanym jednak i absolutnie nie zero-jedynkowym zjawisku - podkreśliła."

            Psycholog z cytatu Aniechto bynajmniej nie przeczy temu, co powiedziała Grodzka i także ma rację, bo to skomplikowane. Te dwie wypowiedzi obrazują durnowate struganie jednostki na różnych poziomach:
            1. "Anna Grodzka powiedział" - tu Wprost przepięknie się wpisuje w tę absolutną patologię o której mówi Grodzka, prawda? Wprost wie lepiej od Grodzkiej kim ona jest, bo urodziła się z kuśką.
            2. psycholożka mówi o tym, że przeginać można w obie strony i w obie strony to niezdrowe jest. Moja babusia pieprząc mi za uszami przez lata całe o tym, że "prawdziwa dziewczynka" nie wspina się na drzewa, nosi spódniczkę i bawi się tylko lalkami w gruncie rzeczy wyrabiała we mnie przekonanie, że jestem felerną dziewczynką i to nie było fajne. Zapędzanie się w przeciwną stronę też jest niefajne, bo problem chłopczyka nazwiskiem Grodzki polegał na tym, że on i tak i bez strugania przez jego dziadunia gadkami o "prawdziwym chłopczyku" czuł się felernym chłopczykiem i coraz bardziej dziewczynką.
            Ja się czułam nieprawdziwą dziewczynką, a Grodzki nieprawdziwym chłopczykiem, nadmierne struganie płcią nas oboje uwaliło, bo ja cierpiałam zupełnie niepotrzebnie a on bardziej. Wychowanie absolutnie neutralne w tym względzie także uwaliłoby nas oboje, tylko w ciut inny sposób. Za to mniej strugania płcią i więcej wyobraźni oraz tolerancji ratuje z opresji i chłopakowate dziewczynki i dziewczynkowatych chłopców, a transseksualistom likwiduje część cierpień - wszyscy na tym zyskują i to jest właśnie nadzieja, którą pokładam w gender. Te dwa cytaty [Grodzka i psycholożka by Aniechto] mówią jeno, wcale sobie nie przecząc, że nadmierne struganie płciowe lub nadmierna neutralność uwala większość populacji, bo człek potrzebuje identyfikacji płciowej, ino nie za wszelką cenę.

            To nie gender jest niebezpieczne i nie biologia, to fundamentaliści niebezpieczni są, a wystraszeni fundamentaliści to koszmar, a wystraszeni tępi fundamentaliści to horror do entej potęgi. I właśnie ten horror usiłuje nam sprokurować KK kłamiąc obficie i z premedytacją i strrrrasząc Czarnym Ludem Dżęderem, który sprawi, że "dzieci w wieku przedszkolnym będą dowolnie zmieniać płeć" [Michalik] a ja, nieprawdziwa dziewczynka, dodam od siebie sarkastycznie "jak rękawiczki". I dodam jeszcze zupełnie poważnie, że oburzają mnie pismaki z Wprost traktujące Annę Grodzką jak nieprawdziwą dziewczynkę z powodu takiego drobiazgu jak kuśka. One są jeszcze gorsze niż Michalik, bo Michalik ma chociaż doktrynę, żeby czymś podeprzeć swe głupie uprzedzenia, pismaki z Wprost mają zaś jeno głupie uprzedzenia i NIC więcej.

            • kajdanik Re: Patologia? 06.01.14, 15:07
              Wychowanie absolutnie neutralne w tym względzie także uwali
              > łoby nas oboje, tylko w ciut inny sposób.

              A co to jest ta neutralność. Bo jak mniemam neutralnością jest to, że nie wpychamy na siłę w jakiś model tożsamości płciowej. Na czym polega ta inna neutralność? Że przestaniemy rozróżniać płeć? Jest to niemożliwe, i jak coś co jest niemożliwe mogłoby zniszczyć człowieka? Dzieci będą się rozróżniać same z siebie. Żadne wycinanie tego z języka nic nie zmieni. I jako takie nie zaszkodzi. Ale jeśli straszymy jakąś neutralnością puszczamy oko : jest coś na rzeczy w tym co ksiądz mówi.
              • kajdanik Re: Patologia? 06.01.14, 15:15
                Człowiek nie potrzebuje tożsamości płciowej, tylko akceptacji grupy w której żyje. I pytanie brzmi jak integrować grupę, a nie jaką mu tworzyć tożsamość płciową, żeby grupa go nie odrzuciła. WYmyślenie 5 płci nic nie da. Tylko w grupie przedszkolaków trzeba znaleźć sposoby na to, żeby mała Grodzka mogła sobie korzystniej poradzić w życiu.
                • magdolot Re: Patologia? 06.01.14, 16:22
                  Tak, człowiek potrzebuje akceptacji przede wszystkim. Tożsamości płciowej także, choćby po to, żeby się czuć na miejscu spełniając rolę biologiczną. Większości świeżych matek bardzo pomaga świadomość, że sobie poradzą z wyzwaniem, bo jako kobiety dysponują instynktem macierzyńskim i im lepiej się czują we własnej roli płciowej, im bardziej ufają we własną kobiecość, tym lepiej dla nich i dla ich potomstwa. A gdyby ten instynkt podzielić jak włos na czworo, to wylezie i biologia i kultura też, prawda? I bokiem psychologia.

                  Ale czym innym jest ufanie własnym instynktom, a czym innym wmawianie osobom ich pozbawionym, że są potworami, prawda? Mnie włażenie na drzewa z macierzyństwem by zupełnie nie kolidowało, gdyby babusia nie zasiała we mnie wątpliwości, że może kolidować.
                  Obecnie nie palimy na stosach kobiet z depresją poporodową, tylko im pomagamy z tego wyjść na prostą. Takiej kobiecie i jej dziecku kontakt z księdzem opętanym Dżęderem wydatnie zaszkodzi, a mądry psycholog pomoże. Istnieją kobiety, które nie chcą mieć dzieci. Czy są potworami? Nie. I lepiej gdy otoczenie ich do macierzyństwa nie zmusza. Istnieją kobiety, które od dzieciństwa marzą zajadle o dniu w którym wreszcie zostaną mamusiami. Istnieją kobiety, które z upływem lat dojrzewają do macierzyństwa. Istnieją kobiety, które wcale nie mogą mieć dzieci. To wszystko kobiety, a jakież między nimi różnice!

                  Istnieją także kobiety, które urodziły się jako XXY z dwoma różnymi końcówkami i w niemowlęctwie zostały skazane na kobiecość skalpelem, bo łatwiej obciąć co sterczy. Wymyślanie płci?! Kto im wymyślił płeć? Skalpel? Istnieją i nadkobiety XXX. Istnieją także nadsamce XYY. Doczytaj o trisomiach. Te "wymyślone 5 płci", to XX, XY, XXY, XXX, XYY. W polskiej szkole biologii uczą nad wyraz kaprawo, a genetyka istnieje sobie obiektywnie. Powiem więcej, genetyka istnieje zupełnie niezależnie od tego, czy my o niej wiemy i także niezależnie od biskupa Michalika.
                  Co wcale nie zmienia faktu, że jako społeczeństwo powinniśmy znaleźć sposoby, żeby [jak napisałeś] mała Grodzka mogła sobie korzystniej poradzić w życiu. I nie tylko ona. Bo to dotyczy i Ciebie i mnie i także płciowych trisomików. Znajdź mi istotę ludzką, która w 100% spełnia stereotyp płciowy i z niego w żadną stronę nie sterczy, a natychmiast zawnioskuję o nobla.
                  • kajdanik Re: Patologia? 06.01.14, 16:50
                    Instynkt to instynkt. Chyba, że go nie ma to jest po prostu przymus społeczny : bo twoja kobieca tożsamość tego wymaga, żebyś zachowywała się jak z instynktem. Tak jak Grodzkiej mówiono, że jego tożsamość wymaga tego by zachowywał się jak chłopiec powinien. Jest to to samo.

                    Tzw. kłopoty z tożsamością płciową to kłopoty nie z brakiem jakiejś ideologii tożsamościowej, tylko z wycofaniem swoich instynktów nieraz i na skutek jakiejś ideologii jako opresji. Bo twoje instynkty nie spotkały się ze społeczną akceptacją. Psychologiczne zapewnienie jesteś taki a taki uwierz w siebie często działa dokładnie odwrotnie. Powinienem być taki jak mnie zapewniają.


                    I co zrobisz w związku z tym, że w dowodzie zapiszesz 5 płci? sytuacja takiej osoby w społeczeństwie się zmieni? Myślisz, że oświecona wiedza biurokraty uratuje osoby takie przed przykrościami w stadzie? Stado dzieci będzie miało dwie i nie przyjmie kolejnych rodzajów.
                    • magdolot Re: Patologia? 06.01.14, 18:07
                      Kajdanik, mieszasz porządki i treści. To, że same trisomie na chromosomach płci na spółkę z ich brakiem dają w sumie 5 możliwości, jeszcze wcale nie znaczy, że trza je wpisywać w dowód i powiem więcej, nikt przy zdrowych zmysłach tego nie twierdzi.
                      Niemcy pozwalają do czasu płci nie wpisywać przy trisomii w wersji XXY, co daje czas na decyzję nie tylko na podstawie faktu, że skalpelem łatwiej jest uciąć co sterczy i daje statystycznie 50% szans na płeć zgodną ze wskazaniem skalpela. Ich prawo bierze mądrze pod uwagę trisomię XXY, zaś nie stygmatyzuje niepotrzebnie XXX ani XYY, czyli genetyka i dowód osobisty nie całkiem się pokrywają. To nie 5 płci, tylko dwie i jedna "do czasu nieokreślona", która zostaje potem określona jako jedna z dwóch.
                      A to wszystko nie obejmuje jeszcze transseksualistów. Ale oni także są trans w JEDNĄ stronę z dwóch możliwych.

                      Instynkt to instynkt? To temat rzeka. A w dodatku czasem wierzymy w instynkty, których nie posiadamy, a nie wierzymy w istniejące.
                      Upraszczając oświadczam, że ja osobiście zwyczajnie sobie nie życzę, by ta część mojej roli płciowej, która się bierze z konwenansów jedynie, była dla mnie opresją. I dokładnie tak samo sobie zwyczajnie nie życzę, żeby moja biologiczna rola płciowa była dla mnie opresją. Nie zamierzam rodzić dzieci tylko dlatego, że powinnam ani malować paznokci tylko dlatego, że powinnam. A ponieważ demokratyczne ze mnie stworzenie i tolerancyjne, przyznaję te same prawa również facetom, trisomikom, transseksualistom i homoseksualistom.

                      I tylko za chiny ludowe nie mogę zrozumieć, dlaczego dobrze osadzeni w tradycji, obwieszający się świecidełkami faceci w sukienkach, którzy za nic mają swą biologiczną rolę płciową i z niewypełniania jej [celibat] zrobili uznaną przez nas [?!] świętość... mieliby mnie, Tobie, czy Grodzkiej cokolwiek dyktować. A także, dlaczego kler, który sam jest genderem w stanie czystym, walczy z naszym codziennym, normalnym, niewinnym, zwyczajnym genderem [ja sprzątam, ty przewijasz, ona zostaje pilotem a on kucharzem, jak chcą]. Czy chodzi im o to, że biskup może dysponować wybujałym i mocno przegiętym genderem, a szary człowiek nie?! I dlaczego taki biskup to norma, a Grodzka czy Biedroń nie? Bo biskup jest przegiętą ciotą z własnej woli, a Biedroń się taki urodził? W tym wina Biedronia jest!? By się urodził hetero i wybrał celibat z sukienką, to byłby cacy?! Tak strasznie cacy, że nawet miałby prawo pouczać z tych wyżyn nas, normalsów, jak żyć?!

                      Przecież u podstaw tego chorego przekonania leży jakaś fundamentalna paranoja! I to paranoja kulturowa i społeczna, a nie biologiczna.
                      • kajdanik Re: Patologia? 06.01.14, 21:57
                        Nie ja zmieszałem ;) to ty domieszałaś kwestię genetyczną i jej rozróżnienia. ja to tylko zamykałem ogólnie w słowie biologia, a interesowała mnie tylko tożsamość społeczna dana tej biologii.

                        > Instynkt to instynkt? To temat rzeka. A w dodatku czasem wierzymy w instynkty,
                        > których nie posiadamy, a nie wierzymy w istniejące.

                        owszem, jest cała masa wierzeń iluzji w człowieku, który jest skazany niejako na zakłamanie ze swojej istoty. no ale są w nim twarde instynkty biologiczne, od których poprzez te iluzje może się wyalienować.

                        wydaje mi się, że obrona sztywnej tożsamości ma na celu uniknięcie kwestii seksu. Po prostu przyjmiemy, ze facet ma miec taka role osobna, kobieta taka osobna, maja sie wziasc slub i bog ich tam po slubie ladnie polaczy, tak jak wczesniej oddzielił od siebie. Jeden odgórny model masowy. Tu nie ma miejsca na kwestię uczuć i popedow. Wypieramy uczucia, przyjmujemy role i leczymy paranoje. A moze potrzebne sa rozmowy o pewnych sprawach, jak mamy sobie radzić z tymi uczuciami i seksem. No ale biskup powie, ze to seksualizacja nieletnich.


                        • magdolot Re: Patologia? 07.01.14, 01:39
                          kajdanik napisał:

                          > Nie ja zmieszałem ;) to ty domieszałaś kwestię genetyczną i jej rozróżnienia. j
                          > a to tylko zamykałem ogólnie w słowie biologia, a interesowała mnie tylko tożsa
                          > mość społeczna dana tej biologii.

                          To Ty pisałeś o "wymyśleniu 5 płci". To Ci wyliczyłam podstawowe możliwości i właśnie oddzieliłam. A na dodatek akurat Grodzka biologicznie się w tym wyliczeniu kompletnie nie mieści [i Biedroń też]. Popatrz na post Sapiensa. Niżej.
                          Ja jestem mocno uczulona na takie "ogólne zamykanie w słowie biologia" szczególnie od momentu, gdy pewien ksiądz bioetyczny pieprzył o bruzdach u dzieci z in vitro. Bo jeśli można pomylić in vitro "ogólnie biologicznie" na przykład z zespołem Downa, to bardzo wiele można pomylić... dokumentnie i bardzo fundamentalnie. A Down to także trisomia, na innym chromosomie, "ogólnie biologicznie prawie jak XXY"...

                          > owszem, jest cała masa wierzeń iluzji w człowieku, który jest skazany niejako n
                          > a zakłamanie ze swojej istoty. no ale są w nim twarde instynkty biologiczne, od
                          > których poprzez te iluzje może się wyalienować.
                          >
                          > wydaje mi się, że obrona sztywnej tożsamości ma na celu uniknięcie kwestii seks
                          > u. Po prostu przyjmiemy, ze facet ma miec taka role osobna, kobieta taka osobna
                          > , maja sie wziasc slub i bog ich tam po slubie ladnie polaczy, tak jak wczesnie
                          > j oddzielił od siebie. Jeden odgórny model masowy. Tu nie ma miejsca na kwesti
                          > ę uczuć i popedow. Wypieramy uczucia, przyjmujemy role i leczymy paranoje. A mo
                          > ze potrzebne sa rozmowy o pewnych sprawach, jak mamy sobie radzić z tymi uczuci
                          > ami i seksem. No ale biskup powie, ze to seksualizacja nieletnich.

                          Oczywiście, że potrzebne są rozmowy. Szlag mnie jeno trafia, jak jedna strona wychodzi od kłamstwa, druga mówi prawdę, a ludzie wypośrodkowują, "bo wszyscy kłamią a prawda leży pośrodku"... Bo jak zestawisz twierdzenia Michalika z twierdzeniami naukowca od gender albo genetyka i wypośrodkujesz, to lądujesz w burakach. Głęboko. A kłamcy uporczywie mieszają pojęcia i dlatego jak Grodzka mówi rzecz zupełnie dla biologa czy psychologa oczywistą, to w ludności cywilnej natychmiast się budzi echo z Michalika i jej ciśnienie ze strachu podskakuje. I to tym bardziej, że Michalik przecież jest biskupem, a Grodzka "dziwadłem".

                          Biologia w szkole powinna być uczona na zupełnie innym poziomie, powinno się także wprowadzić zajęcia z psychologii, że o logice nie wspomnę.

                          Nauka czasem się myli, ale stale i na bieżąco dokonuje upgrade'u. Kościół go dokonuje jedynie pod przymusem i nad wyraz niechętnie i ciągle w oparciu o tekst liczący tysiące lat, którego część jest i piękna i uniwersalna, a część to leciwe pasterskie przesądy z czasów, kiedy o nauce wcale nie słyszano... Przecież trisomii na chromosomie płci, transseksualizmu czy homoseksualizmu nie powoduje ani nauka, ani gender, ani nawet ateizm, ani ten [tfu!] feminizm, czy relatywizm moralny! Nauka je tylko uczciwie opisuje, a Kościół już się zapierał i przed Kopernikiem i przed Darwinem, potępiał transplantologię...

                          Dlaczego u nas księża zajmują miejsce ekspertów, albo w publikatorach dyskutują z ekspertami, nie wiem. W efekcie dyskusja ma tę samą wartość, co rozmowa ekspertów od Laska z Macierewiczowymi - wypośrodkuj, to otrzymasz jeden wybuch. Ups!
                          • kaidanik Re: Patologia? 07.01.14, 08:14
                            Pisałem o 5 "genderach", a liczb pięć był a rzucona parodiująco. Chodziło mi o odgórną politykę, alternatywną kościoła genderowego wobec kościoła katolickiego. Albo, z drugiej strony, że nie będziemy używać w języku rozróżnienia płci. Jeśli rodzice będą uczyć języka innego niż oficjalny to rzeczywiście dziecko będzie napiętnowane w przedszkolu. I nie dlatego krzywda mu się stanie bo nikt mu nie powiedział, ze jest mężczyzną, tylko dlatego bo język będzie miał inny. Trzeba poszerzać język poprzez konkretne rozmowy, a nie robić rewolucje. O tym tylko pisałem.

                            > Ja jestem mocno uczulona na takie "ogólne zamykanie w słowie biologia" s

                            prywatne uczulenia nie zmieniają tego, że mowa nie była o biologii i nic w niej nie rozstrzygała, bo była o tożsamości.



              • magdolot Re: Patologia? 06.01.14, 16:30
                kajdanik napisał:
                >
                > A co to jest ta neutralność. Bo jak mniemam neutralnością jest to, że nie wpych
                > amy na siłę w jakiś model tożsamości płciowej. Na czym polega ta inna neutralno
                > ść? Że przestaniemy rozróżniać płeć?

                Ja mniemam tak samo jak Ty i mniemam, że dokładnie tak samo mniemają ludzie normalni. Ale biskup Michalik mniema inaczej i straszy. A straszy nie tylko własną ignorancją, a także pojedynczymi pieprzniętymi neofitami, którzy dostarczają biskupowi pożywki do strrraszenia i takich biskupi przedstawiają jako nową, strrraszliwą przyszłość nieszczęsnej ludzkości [np. rodziców stworzenia imieniem Storm, którzy postanowili wychować je pozapłciowo].
                • tw_wielgus Re: Patologia? 07.01.14, 19:45
                  Madziu cierpisz na jakąś straszlifą katolofobię, chorobe, która prowadzi do błędów i wypaczeń.
                  Jeżeli Ty, osoba światła i wykształcona, uważasz to dziwadło ( podesłać link do filmiku na którym się obnaża?) jest kobietą to ja współczuję tym wszystkim przedstawicielkom płci pięknej, które Twoim uważaniem mają prawo poczuć się urażone.

                  Ten człowiek czuł, że jest jaszczurką ( www.tatuaze.org/media/artykuly/92.jpg ) i Twoim zdaniem dzięki interwencji chirurgicznej i paru kałamarzom tuszu - stał się?
            • wiosnaludzikow Re: Patologia? 07.01.14, 07:05
              magdolot. Jestem pod wrażeniem każdego Twojego wpisu w tym wątku i to nie jeko "oceniacz" ale jako "uczeń".

              • magdolot Re: Patologia? 08.01.14, 15:03
                wiosnaludzikow napisał:

                > magdolot. Jestem pod wrażeniem każdego Twojego wpisu w tym wątku i to nie jeko
                > "oceniacz" ale jako "uczeń".

                Bardzo mi miło! :))) Ja pisząc w tym wątku zrozumiałam, dlaczego hierarchowie tak strasznie walczą z gender... A wątek ma oszałamiający poziom jak na FK, właśnie go przeczytałam i jestem tym zbudowana. Z ciężkim sercem i wzbierającym w duszy postem o myszach i ludziach udaję się po ziemniaki na obiad.
      • tw_wielgus Re: Patologia? 07.01.14, 19:08
        Wcale nie. Do takiego właśnie myślenia prowadzi prowadzi ideologia dzender.
        www.youtube.com/watch?v=5oGL7njQwrg
        • mariner4 To tak jak z wiarą w zamach smoleński 07.01.14, 20:17
          Nie przekonasz takich co w to wierzą.
          To kolejna teoria spiskowa.
          Faceci nie dopuszczają kobiet do zawodów inżynierskich i już.
          M.
          • tw_wielgus Re: To tak jak z wiarą w zamach smoleński 07.01.14, 20:25
            Parytety w kopalniach na przodku, żeby było sprawiedliwie?
            • douglasmclloyd Re: To tak jak z wiarą w zamach smoleński 07.01.14, 21:22
              tw_wielgus napisał:

              > Parytety w kopalniach na przodku, żeby było sprawiedliwie?

              A chłopy do garów. Źle Fredkowi Kiepskiemu jest?
    • douglasmclloyd Po co sprawdzać genitalia? 06.01.14, 16:34
      Wystarczy spojrzeć na twarz i od razu widać, że kobieta.

      Twarz kobiety
      • magdolot Re: Po co sprawdzać genitalia? 06.01.14, 17:18
        douglasmclloyd napisał:

        > Wystarczy spojrzeć na twarz i od razu widać, że kobieta.

        Właśnie w takich momentach podziwiam odwagę Grodzkiej. I właśnie w takich momentach myślę o tym, jak wielkie i jak przemożne musiało być w tej kobiecie pragnienie bycia kobietą mimo wszystko.
        Ilu chamów pójdzie po linii najmniejszego oporu, żeby ją ubłocić?!

        A ja w takich momentach myślę sobie o tym, że gdyby Grodzkiej dane było urodzić się znacznie później, to zmieniając płeć jako dwudziestka z groszami mogła być niezłą laską.
        I jak prymitywnym trza być, żeby takiej fotki nie zestawić sobie w głowinie ze zdjęciami innych pań w podobnym wieku, tych kobiecych i świętoszkowatych ikon naszej polityki, jak pani Wróbel, Pawłowicz i Kępa.
        • mariner4 Niech się uważa za kogo chce, ale 06.01.14, 17:27
          wypowiedź, że genitalia nie stymulują płci jest IDIOTYCZNA!
          Ja nie mówię że ona jest patologią, ale niech nie wmawia, ze większość jest patologią.
          M.
          • magdolot Re: Niech się uważa za kogo chce, ale 06.01.14, 18:15
            mariner4 napisał:

            > wypowiedź, że genitalia nie stymulują płci jest IDIOTYCZNA!
            > Ja nie mówię że ona jest patologią, ale niech nie wmawia, ze większość jest pat
            > ologią.
            > M.

            Tu jest wypowiedź, którą dysponuję [audycji nie słuchałam] i nie ma w niej ani twierdzenia, że "genitalia nie stymulują płci" ani, że "większość jest patologią":
            "Absolutną patologią jest przyjęcie, że jedna z tych cech, np. rodzaj genitaliów, ma świadczyć zawsze, do końca, niezmiennie o płci człowieka, tak skomplikowanym jednak i absolutnie nie zero-jedynkowym zjawisku - podkreśliła."

            Jeżeli dysponujesz taką wypowiedzią Grodzkiej, to przytocz ją, proszę.
        • douglasmclloyd Re: Po co sprawdzać genitalia? 06.01.14, 18:18
          magdolot napisała:

          > douglasmclloyd napisał:
          >
          > > Wystarczy spojrzeć na twarz i od razu widać, że kobieta.
          >
          > Właśnie w takich momentach podziwiam odwagę Grodzkiej. I właśnie w takich momen
          > tach myślę o tym, jak wielkie i jak przemożne musiało być w tej kobiecie pragni
          > enie bycia kobietą mimo wszystko.

          A ja w takich momentach myślę, o żonie Grodzkiej, którą oszukiwała przez dziesięciolecia.
          • mariner4 No własnie i o dzieciach 06.01.14, 18:22
            Ma zdaję się syna.
            Totalny egoizm.
            M.
            • magdolot Re: No własnie i o dzieciach 06.01.14, 19:29
              Tak. O tym też myślę, ale to akurat ten kawałek dyskusji dotyczący naszej potrzeby akceptacji. Każdy z nas zrobi wiele, aby ją uzyskać. Mało kto z nas lubi być dziwadłem, stygmatyzowanym rarogiem, freakiem. Znam geja, który założył rodzinę i ma córkę, bo mu się wydawało że jak się strrrasznie postara, to będzie hetero jak większość. To mój równolatek. Od lat mieszka w USA, rozwiedziony. A KK dalej wmawia gejom, że "da się uleczyć ich chorobę". Czy to nie jest zbrodnia, wpuszczać wyegzorcyzmowanego geja w sakramentalne małżeństwo? I na nim i na jego rodzinie, a KK to i postuluje i robi!

              Syn Grodzkiej akurat sobie z tym problemem poradził i wpierał ją w sądzie w walce o pozwolenie na zmianę płci. I wiecie, w polskim sądzie pytają rodzinę o zgodę. Syn Grodzkiej jej ojcu udzielił, choć z pewnością nie było mu łatwo się z tym wszystkim uporać.

              I po co te wszystkie łzy?! Czy nie lepiej, cholera, akceptować ludzi takimi jakimi są, jeżeli nie mogą być inni, bo urodzili się tacy?
              A na dodatek owa akceptacja jest i w naszym dobrze pojętym interesie, bo ja wcale nie chcę aby na moich córkach jakiś gej albo transseksualista trenował "bycie normalnym człowiekiem mimo wszystko" i walczył o społeczną akceptację siebie. Zaakceptuję go chętnie bez tego i życzę mu dużo szczęścia w dowolnym wariancie, który go trwale uszczęśliwi z osobą, którą on uszczęśliwi z wzajemnością.
              • mariner4 MNie to nie przeszkjadza, że ktoś jest inny 07.01.14, 09:52
                Ale jako istoty społeczne nie żyjemy tylko na własny rachunek. Musimy się liczyć z otoczeniem, w tym sensie, że nie możemy krzywdzić innych.
                Ja swojego ojca nie pamiętam. Umarł zanim go poznałem, a mama do końca życia się z nikim nie związała. Pamiętam jak bardzo mi go brakowało. Jakie o nim legendy moim kolegom opowiadałem. Jakim bohaterem był i tak dalej. Przedstawiałem go niemal w nadludzkim wymiarze. I krew mnie teraz zalewa, jak jakaś paniusia mówi, że jej facet do wychowania dzieci nie potrzeba. To jest przejaw totalnego egoizmu i niewyobrażalnej głupoty. Oczywiście nie mam na myśli związków patologicznych.
                To samo w przypadku Grodzkiej. OK, syn jakoś nie ucierpiał. Ale co by było, gdyby był młodszy podczas jej transformacji i koledzy by go zadręczyli?
                M.
                • ploniekocica Re: MNie to nie przeszkjadza, że ktoś jest inny 07.01.14, 10:16
                  mariner4 napisał:

                  > Ale jako istoty społeczne nie żyjemy tylko na własny rachunek. Musimy się liczy
                  > ć z otoczeniem, w tym sensie, że nie możemy krzywdzić innych.
                  > Ja swojego ojca nie pamiętam. Umarł zanim go poznałem, a mama do końca życia si
                  > ę z nikim nie związała. Pamiętam jak bardzo mi go brakowało. Jakie o nim legend
                  > y moim kolegom opowiadałem. Jakim bohaterem był i tak dalej. Przedstawiałem go
                  > niemal w nadludzkim wymiarze. I krew mnie teraz zalewa, jak jakaś paniusia mówi
                  > , że jej facet do wychowania dzieci nie potrzeba. To jest przejaw totalnego ego
                  > izmu i niewyobrażalnej głupoty. Oczywiście nie mam na myśli związków patologicz
                  > nych.
                  > To samo w przypadku Grodzkiej. OK, syn jakoś nie ucierpiał. Ale co by było, gdy
                  > by był młodszy podczas jej transformacji i koledzy by go zadręczyli?
                  > M.

                  Widzisz i po to jest ten cały Big Bad Gender, żeby za dziesięć, dwadzieścia, czy może trzydzieści lat koledzy syna jakiejś kolejnej Grodzkiej nie zadręczyli. Żeby wzruszyli ramionami na wieść, że tatuś kolegi to teraz kobieta, bo to dla nich może nie norma, ale zjawisko mieszczące się w pojmowaniu. Tak jak wiele innych zjawisk, które istnieją, ale budzą zażarty sprzeciw, bo są inne niż my sami.
                  Wiesz po co, Marinerze, jest ten cały dżęder i inne takie? Po to, aby tacy w swoich oczach tolerancyjni i światli faceci jak Ty nie musieli non stop kogoś oceniać, używać słów "paniusia" i żeby Twojego wnuka nie musiał bez przerwy "trafiać szlag" i "krew zalewać" z powodu tego, że inni są inni. Bo są i wolno im. Tak w ogóle im wolno, a nie dlatego, że Ty ich łaskawie tolerujesz.
                  • mariner4 Może masz rację, ale 07.01.14, 10:42
                    niech każdy eksperymentuje na swoich dzieciach, jak ma ochotę. Ale ja będę się sprzeciwiał, jak to będzie robić szkoła, wbrew rodzicom.
                    M.
                    • ploniekocica Re: Może masz rację, ale 07.01.14, 10:58
                      mariner4 napisał:

                      > niech każdy eksperymentuje na swoich dzieciach, jak ma ochotę. Ale ja będę się
                      > sprzeciwiał, jak to będzie robić szkoła, wbrew rodzicom.
                      > M.

                      Sam sobie przeczysz, bo wyżej pisałeś, że krew Cię zalewa, gdy słyszysz "paniusię", która..... przecież też chce eksperymentować na własnych dzieciach. Jej nie wolno?

                      Co to znaczy, że szkoła chce eksperymentować Twoim zdaniem? Że chce pokazać dzieciom, że świat jest różnorodny, że to, co pokazują im rodzice nie jest jedyną możliwością i niekoniecznie jest najlepsze. Że np. nie wszyscy rodzice biją dzieci, że nie każdy tatuś musi chlać wódę, a niektóre mamusie zamiast oglądać telenowele lubią czytać dzieciom książki, że to i że tamto... Także to, że niektórym panom podobają się inni panowie, paniom panie, a tatuś Zdziśka teraz jest kobietą. Bo to wszystko istnieje, a skoro istnieje to dziecko powinno wiedzieć, że istnieje, ponieważ im wcześniej się dowie, że istnieje tym łatwiej będzie mu to zaakceptować. Żeby go krew nie zalewała i nie trafiał szlag. Po prostu.
                      Naprawdę najlepsze, co możemy jako ludzkość zrobić dla swojego potomstwa to nauczyć je szeroko rozumianej tolerancji dla inności innych. Bo z nietolerancji to się biorą wojny, zabójstwa, nienawiść, ale także zawały, wrzody żołądka, frustracje i depresje. Pomyśl sam, jak bardzo byłbyś szczęśliwszy, gdyby Cię ta krew ustawicznie nie zalewała?
                      • mariner4 To, że każdy może wychowywać jak chce 07.01.14, 11:09
                        jest oczywiste, ale jak wszystko podlega ocenie.
                        Rozumiem, że z różnych powodów samotnie wychowuje się dzieci. Jednak świadomy wybór, założenie że mężczyzna ma tylko zapłodnić, uważam za przejaw skrajnego egoizmu i zwykła podłość. Nie można tego zabronić, ale mieć zdanie na ten temat, już tak.
                        M.

                        • gat45 Re: To, że każdy może wychowywać jak chce 07.01.14, 11:42
                          Przejaw skrajniejszego egoizmu niż ten, od wieków wykazywany przez tatusiów, znikających po szcześliwej nowinie o błogosławionym stanie partnerki ? Ciekawe....

                          A opisywana przez Ciebie reakcja kobiety znakomicie wpisuje się w typologię feminizmu Magdolota : mścicielka-rewanżystka. Dość marna odmiana.
                          • mariner4 Taki był świat i on się zmienia 07.01.14, 12:04
                            To co jest normą nie jest patologia.
                            Nasze oceny są często dokonywane przez teraźniejszość. W dawnych czasach ludzie inaczej to oceniali. Dopiero jak coś pozostaje w kulturze w postaci reliktowej i uwiera, staje się patologią.
                            Na przykład wielożeństwo. Kiedyś na Bliskim Wschodzie, z racji wojen, klimatu i innych czynników kobiety stanowiły większość w grupie. Wtedy wielożeństwo było warunkiem przetrwania populacji. Dzisiaj jest anachronizmem. Nierozerwalność małżeństwa wymyślono wtedy, kiedy kobieta i jej dzieci nie miały szans na przetrwania, kiedy zostały bez męża. Różnie to działało, ale była to przynajmniej próba. Zresztą wiele nakazów religijnych miało swoje głębokie uzasadnienie w przeszłości, Dziś już nie.
                            A rewolucje, zawsze wywołują kontrrewolucje.
                            M.
                            • ploniekocica Re: Taki był świat i on się zmienia 07.01.14, 12:14
                              Chyba błędnie rozumiesz słowo "patologia".
                              Patologia także patologia społeczna to nie jest odstępstwo od normy tylko dewiacja, stan chorobowy. Przestępstwo, zbrodnia jest patologią, a jest przecież normalne, bo we wszystkich kulturach i społeczeństwach powszechne.

                              "Im większe zero tym bardziej nadęte"
                              • mariner4 Mówię o potocznym znaczeniu 07.01.14, 12:24
                                My wiele zjawisk z przeszłości oceniamy z dzisiejszej perspektywy.
                                Tak jak wielu ludzi uważa że w średniowieczu było pojęcie polskiego patriotyzmu.
                                A nie było. Pod Grunwaldem po stronie Krzyżaków walczyło kilka tysięcy Polaków i nie budziło to zdziwienia. Tylko u Sienkiewicza polscy rycerze walczyli z pobudek patriotycznych
                                Dlatego mówienie, że od setek tysięcy lat mężczyźni wykorzystywali kobiety jest zwykłym nieporozumieniem. To my dzisiaj tak możemy to oceniać, ale wtedy postrzegano to jako normę.
                                M.
                                • ploniekocica Re: Mówię o potocznym znaczeniu 07.01.14, 12:42
                                  To się naucz nie używać błędnie. To naprawdę nie jest trudne. Jeśli już musisz mów o anomalii, a nie patologii.
                                  Straszliwie usiłujesz rozmyć swoje dotychczasowe teorie w tym wątku. Co ma piernik do wiatraka???
                                  Są społeczeństwa, w których wielożeństwo jest do dzisiaj normą. I fajnie. Podejrzewam, że na tych zajęciach równościowych w szkołach może być mowa i o tym. Ja na przykład nie mam nic przeciwko wielożeństwu, menage a trois, parom swingującym, ze o jednopłciowych nie wspomnę pod warunkiem, że odbywa się to wszystko za zgoda wszystkich zainteresowanych.
                                  Ciebie zapewne obchodziłoby to bardzo, a jakże. To chyba jest Twój problem, że się chyba nudzisz i strasznie Cię bulwersuje to, że inni są inni niż Ty.
                            • erte2 Re: Taki był świat i on się zmienia 07.01.14, 13:33
                              mariner4
                              Gratulacje - znakomicie przedstawiłeś argumenty przeciw sobie. Wiele z dzisiejszych obyczajów czy nawet nakazów religijnych miało swoje uzasadnienie praktyczne (jak choćby ubój rytualny, bowiem zwierzęce zwłoki pozbawione krwi były bardziej odporne na zepsucie, szczególnie w tamtych klimatach; dziś pozostają jedynie irracjonalnym obrzędem.
                              Jeszcze całkiem niedawno "świątobliwi mężowie" całkiem poważnie rozważali czy kobieta w ogóle ma duszę, a ludziom czarnym odmawiano nawet człowieczeństwa.
                              Dziś rytualny podział na konkretne funkcje społeczne przypisywane tylko kobietom czy tylko mężczyznom powoli tracą sens a za lat, powiedzmy, pięćdziesiąt, takim postawom jak Twoja będziemy się dziwić tak jak dziś dziwimy się że sto lat temu kobiety nie miały praw wyborczych a w Arabii Saudyjskiej nie mogą prowadzić samochodu.
                              • mariner4 Dlaczego przeciw sobie? 07.01.14, 13:52
                                Ja widzę procesy społeczne i nie ma sensu się im przeciwstawiać . Ja jestem przeciwko wymuszaniu określonych postaw przez urzędników.
                                Na przykład poprzez szantaż, że odbierze się dzieci rodzicom, problem w Polsce narastający. A dlaczego tak się dzieje?
                                M.
                    • gat45 Re: Może masz rację, ale 07.01.14, 11:14
                      A ja jestem zdania, że szkoła właśnie po to jest, żeby niektóre rzeczy robić wbrew rodzicom. I mówię jasno i wyraźnie, że to popieram. I dlatego warto i trzeba walczyć, żeby szkoła była jak najlepsza. Rodziców w ich różnorodności nie zreformujemy, a przecież nie chcemy prostej duplikacji systemów rodzicielskich w dzieciach. W szkole dzieci mają się zapoznać z tym, czego rodzice sami nie umieją. I nie chodzi tu tylko o całki i różniczki. Mądry rodzic uczy się w szkole razem z dzieckiem i oponuje tylko wobec jawnych nadużyć (w każdą stronę).
                      • mariner4 Mnie chodzi o indoktrynację 07.01.14, 11:32
                        której w szkołach nie powinno być.
                        Jasne jest, że od dawna w szkołach uczono dzieci niepiśmiennych rodziców, ale nie o to przecież chodzi.
                        Bo jeżeli to dopuszczasz jakąkolwiek formę indoktrynacji, to zaraz rodzi się pytanie. Według jakiej ideologii?
                        Świat się zmienia, ale wymuszanie zmian siłą, lub nadmierną regulacja ustawową, to błąd.
                        Wystarczy dobrze przyjrzeć się "sprawie gender" Zbytni radykalizm zwolenników wzmaga opór przeciwników. Polityka to sztuka osiągania celów, a nie toczenia wojen.
                        Patologie są zawsze i w różną stronę. Jestem pod wrażeniem losu polskiej rodziny lekarskiej, którą znam, w tej wyśnionej Szwecji. 5 latek siedział w przedszkolu pod stołem. Opiekunka go spytała dlaczego? Odpowiedział, że się tak przed tatusiem w domu chowa. Zanim się obejrzeli, wszystkie dzieci wylądowały u rodziny zastępczej. Sprawa wałkowała się wiele miesięcy zanim do tępych urzędniczych pał dotarło, że on się chował pod stół, jak się w chowanego z tatusiem bawił. Dzieci oddali, ale jak to się na nich odbiło? Jak się państwo bierze za wychowywanie, to nigdy nie jest lepiej, zawsze jest gorzej.
                        M.

                        • ploniekocica Re: Mnie chodzi o indoktrynację 07.01.14, 11:43
                          Co to jest Twoim zdaniem indoktrynacja? Pokazanie dzieciom, że inność jest możliwa, a nawet zdarza się tuż obok? Nauczenie dzieci rodzaju higieny psychicznej, która pozwoli im nie tylko nie prześladować innych, ale także mieć tę inność gdzieś to jest indoktrynacja?
                          Skąd wiesz, czy te biedne indoktrynowane dzieci (a przynajmniej jakiś ich procent) nie będą miały problemu z własną innością i szkoła może pomóc je uchronić nie tylko przed agresją, ale także nauczyć, jak z własną innością żyć?
                          • mariner4 Jesteś pewna, że wszystkie wychowawczynie 07.01.14, 11:52
                            Przedszkolne i szkolne tak uważają jak Ty?
                            Wychowanie przedszkolne jest totalnie sfeminizowane i co? Dobrze to?
                            Z identycznych powodów nie posłałbym dzieci do szkoły katolickiej na przykład.
                            M.
                            • ploniekocica Re: Jesteś pewna, że wszystkie wychowawczynie 07.01.14, 11:56
                              mariner4 napisał:

                              > Przedszkolne i szkolne tak uważają jak Ty?
                              > Wychowanie przedszkolne jest totalnie sfeminizowane i co? Dobrze to?
                              > Z identycznych powodów nie posłałbym dzieci do szkoły katolickiej na przykład.
                              > M.

                              Nie rozumiem Twojego postu.
                              To znaczy, że z powodu wychowawczyń i sfeminizowania zawodu nauczycielskiego nie posłałbyś dzieci w ogóle do szkoły czy do szkoły realizującej zajęcia z elementami teorii gender?
                              • mariner4 Nie o to mi chodzi. 07.01.14, 12:11
                                W wychowaniu dzieci w przedszkolach panuje nierównowaga. Dziecku w procesie wychowawczym potrzebne są zarówno męskie, jak i żeńskie wzorce osobowości. Tego w Polsce nie ma i to też jest patologia. Tak. Tych "tyranów" wychowują panie....
                                Ja bym nie posłał dzieci do szkoły w której indoktrynuje się dzieci. Gdyby to była jednak szkoła publiczna, to oczywiście nie mógłbym jej bojkotować, ale starałbym się prostować wiedzę, którą dzieciak przynosi. Tak jak mona mam prostowała moją wiedzę historyczną, nabyta w szkole w czasach PRL
                                M.
                                • ploniekocica Re: Nie o to mi chodzi. 07.01.14, 12:19
                                  Czyli gender to indoktrynacja? Aha.
                                  Za moich czasów szkolnych na lekcje przychodziła pani higienistka i sprawdzała czy dzieci mają wszy, świerzb i czy są czyste. A pani wychowawczyni uczyła dzieciaki myć zęby, ręce przed posiłkiem i owoce przed jedzeniem, indoktrynacja to była?

                                  Feminizacja zawodu nauczycielskiego to patologia (strasznie Ci się podoba to słowo chyba) - masz syna, wnuka? Posłałeś go na studia pedagogiczne, żeby zrównoważyć tę patologię?
                                  • mariner4 Ważne jest to, co wie o tym 07.01.14, 12:26
                                    przeciętny Polak.
                                    M.
                                    • ploniekocica Re: Ważne jest to, co wie o tym 07.01.14, 12:43
                                      mariner4 napisał:

                                      > przeciętny Polak.
                                      > M.

                                      Z czego wynika, że skoro wie tyle to za żadne skarby nie można dopuścić, żeby się więcej dowiedział?
                                      • mariner4 Można, nawet trzeba, ale 07.01.14, 13:06
                                        pamiętając o tym, że akcja rodzi reakcję.
                                        Liczy się skutek, a nie dobre chęci.
                                        Jestem przeciwko histerii wywołanej przez KK, ale i przeciwko skrajnym feministkom.
                                        I smutno mi, że nie będą stroną sporu jestem zwalczany i przez jednych, i przez drugich.
                                        M.
                                        • ploniekocica Re: Można, nawet trzeba, ale 07.01.14, 13:19
                                          A co mają do tego wątku skrajne feministki?

                                          Nawiasem mówiąc skoro jesteś przeciwny i jednym i drugim to dlaczego smutno Ci, że jesteś zwalczany? :) Skoro, jak sam piszesz akcja rodzi reakcję.
                                          A poza tym nie widzę, żeby KK i skrajne feministki jakoś specjalnie Cię zwalczały. Nie, żebym jakoś szczególnie wsłuchiwała się w ich wypowiedzi, ale jednakowoż nie przypuszczam, żeby biskupi i różne walczące panie odnosiły się do Ciebie. Ale może się mylę.
                                          W tym wątku chyba żaden biskup ani żadna działaczka feministyczna głosu nie dała.
                                          A przeze mnie, ani ze mnie biskup ani działaczka feministyczna, zawsze "zwalczany" jesteś za to samo, co wszyscy ekstremiści, czyli za uporczywe próby organizowania innym życia na wzór i podobieństwo swoje. Czyli za próby ideologicznej indoktrynacji właśnie. Bo jesteś w swojej marinerzej ideologii niemal równie zakręcony jak niejeden biskup, że o feministce nie wspomnę.
                        • gat45 Re: Mnie chodzi o indoktrynację 07.01.14, 11:47
                          Szkoła powinna uczyć, jak się indoktrynacjom nie poddawać. Pokazywać je, uczyć je wykrywać i poddawać własnemu osądowi. Otwierać dzieciom głowy nawet w tych miejscach, które rodzice starannie zamknęli. Może głównie w tych miejscach. Dlatego uważam nauczanie religii w ramach szkolnego programu za tak szkodliwe. Bo dźga w tę najważniejszą rolę szkoły : naukę otwartości światopoglądowej i dostarczenie narzędzi do oceny różnych swiatopoglądów.

                          Ot, rozmarzyłam się w to prawosławne Boże Narodzenie....
                          • mariner4 Jestem za usunieciem religii ze szkół 07.01.14, 12:34
                            Wychodzę też z podstawowej definicji państwa i jego roli.
                            "Państwo jest wspólnym dobrem wszystkich obywateli"
                            Z tego wypływa podstawowy wniosek. Państwo (a więc i szkoła) powinny się zajmować wyłącznie tym, co łączy wszystkich obywateli. Wszystko inne powinno się pozostawić organizacjom pozarządowym. Szkoły wyznaniowe? Mogą być. Religia w szkołach publicznych?
                            Nie! Inne ideologie też nie.
                            Gender został sprowadzony do roli ideologii, bo zwolennicy jego nauczania poszli na całość i chcieli przełamać opór oponentów. Rezultat? Widoczny. Dla mnie zarówno to co mówi pani Kępa jak i Bratkowska jet po prostu głupie. Postawy skrajne, na których traci meritum.
                            M.
                            • ave.duce Re: Jestem za usunieciem religii ze szkół 07.01.14, 17:51
                              mariner4 napisał:

                              > Wychodzę też z podstawowej definicji państwa i jego roli.
                              > "Państwo jest wspólnym dobrem wszystkich obywateli"
                              > Z tego wypływa podstawowy wniosek. Państwo (a więc i szkoła) powinny się zajmow
                              > ać wyłącznie tym, co łączy wszystkich obywateli.

                              Czyli czym?

                              ps. wszystkich to wszystkich, a nie tylko tych, których Ty akceptujesz.
                              • mariner4 Nie ma niczego co wszystkich łączy? 07.01.14, 18:53
                                M.
                                • ave.duce Re: Nie ma niczego co wszystkich łączy? 07.01.14, 19:03
                                  Nie pytaj się mnie, tylko odpowiedz na pytanie.
                                  • mariner4 Wykład z teorii państwa? 07.01.14, 19:16
                                    Oświata, służba zdrowia, bezpieczeństwo obronność i wiele innych spraw - tak
                                    Ideologia, religia, światopogląd - nie.
                                    Innymi słowy nie to co nas antagonizuje.
                                    Nic nie poradzę, że nie rozumiesz......
                                    M.

                                    • ave.duce Re: Wykład z teorii państwa? 07.01.14, 19:41
                                      mariner4 napisał:

                                      > Oświata

                                      Teoria ewolucji czy kreacjonizm?

                                      Masz rację - nie zrozumiemy się.
                                      Pozdrawiam.
        • tw_wielgus Re: Madziu!!!! Madziuchna!!!! 07.01.14, 19:11
          Nie wydurniaj sie plizzzz...
    • volupte Re: Patologia? 06.01.14, 20:37
      Grodzka, odważna, prawdziwa baba z jajami.;-)
    • man_sapiens Re: Patologia? 06.01.14, 22:16
      Ale o co chodzi?
      Człowiek to trochę więcej niż jądro komórkowe i trochę więcej niż taki czy inny narząd. Dlatego płeć człowieka to nie tylko chromosomy - zresztą z tym bywa nieprosto (kombinacje typu XXY, czy XYY). Płeć człowieka to nie tylko pierwotne narządy płciowe (jajniki lub jądra) tym bardziej, że zdarzają się obojnaki. Płeć człowieka to nie tylko zewnętrzne narządy płciowe, tym bardziej, że zdarzają się dziwaczne kombinacje - genetyczny mężczyzna z pochwą, genetyczna kobieta z penisem, są osoby z pochwą i penisem... Do tego dochodzi płeć hormonalna (nie tylko zawartość hormonów we krwi ale także rożna wrażliwość tkanek, w tym mózgu, na testosteron i estrogeny). Do tego - nawet jeżeli założyć, że to biologia czyli biochemia określa naszą płeć to nierzadko zdarza się, że w okresie płodowym (pardon, życia poczętego), kiedy kształtuje się wiele cech, skład hormonów jest inny niż w dojrzalszym organizmie. No i wreszcie mamy kastratów.
      Czy masz z tym problem? Dziwię się. Problem mają ludzie, u których to nie poukładało się prosto (czyli według schematu jakie geny takie hormony, takie narządy płciowe, takie instynkty i taka płeć społeczna). Kimś takim jest Grodzka i należy jej współczuć ale także akceptować, jeżeli nie podziwiać, jak sobie z tym radzi.
      • douglasmclloyd Re: Patologia? 06.01.14, 22:35
        man_sapiens napisał:

        > Kimś takim jest Grodzka i należy jej współczuć ale także akceptować, jeżeli nie podziwiać, > jak sobie z tym radzi.

        Ależ radzi sobie doskonale, wyszła za mąż, zrobiła dzieci, obcięła jaja i została posłanką. W tym samym czasie wielu Polaków klepało i klepie biedę.
        • kajdanik Re: Patologia? 06.01.14, 22:47
          Kopnijmy dziwaka, spalmy jakiegoś Żydka to przestaniemy klepać biedę.
        • man_sapiens Re: Patologia? 06.01.14, 22:53
          Jednak masz z tym problem :(
          Czy naprawdę myślisz, że gdyby Grodzka nie miała problemów z tożsamością płciową, to wpłynęłoby to w jakikolwiek sposób na los tych Polaków, którzy klepią biedę? Nie wierzę.
          • douglasmclloyd Re: Patologia? 07.01.14, 16:50
            man_sapiens napisał:

            > Czy naprawdę myślisz, że gdyby Grodzka nie miała problemów z tożsamością płciow
            > ą, to wpłynęłoby to w jakikolwiek sposób na los tych Polaków, którzy klepią bie
            > dę? Nie wierzę.

            Gdyby nie miała problemów z tożsamością płciową nie byłaby posłanką.
            • ave.duce Re: Patologia? 07.01.14, 17:49
              douglasmclloyd napisał:

              > Gdyby nie miała problemów z tożsamością płciową nie byłaby posłanką.
              >

              A skąd taki wniosek?
              • douglasmclloyd Re: Patologia? 07.01.14, 17:58
                ave.duce napisała:

                > A skąd taki wniosek?

                Ponieważ posłanką została dopiero po odcięciu jaj.
                • ave.duce Re: Patologia? 07.01.14, 18:05
                  Czyli to żaden wniosek logiczny (nie wiesz na pewno, czy nie zostałby posłem "kiedyś w przyszłości" ), a wyłącznie Twoje "gdybanie".

                  Pozdrawiam.
                  • douglasmclloyd Re: Patologia? 07.01.14, 18:15
                    ave.duce napisała:

                    > Czyli to żaden wniosek logiczny (nie wiesz na pewno, czy nie zostałby posłem "k
                    > iedyś w przyszłości" ), a wyłącznie Twoje "gdybanie".

                    Anna Grodzka z jajami nie istniała.
                    • ave.duce Re: Patologia? 07.01.14, 18:23
                      douglasmclloyd napisał:

                      > ave.duce napisała:
                      >
                      > > Czyli to żaden wniosek logiczny (nie wiesz na pewno, czy nie zostałby pos
                      > łem "k
                      > > iedyś w przyszłości" ), a wyłącznie Twoje "gdybanie".
                      >
                      > Anna Grodzka z jajami nie istniała.
                      >

                      Ale istniał Krzysztof Bęgowski, który nie siedział bezczynnie.

                      Żegnam.
                      • douglasmclloyd Re: Patologia? 07.01.14, 19:44
                        Krzysztof Bęgowski nie był, nie jest i nie będzie posłem na Sejm.
                        • man_sapiens Re: Patologia? 07.01.14, 21:16
                          Chcesz o tym porozmawiać?
            • kaidanik Re: Patologia? 07.01.14, 18:20
              459 posłów ciężko zapieprza, żeby miliony Polaków nie klepały biedy, i wchodzi Grodzka i rzuca kłody pod nogi i znów trzeba klepać. Biorąc pod uwagę, że większość posłów zajmuje się tematem dystrybucji godności w społeczeństwie, jakoś lepiej jest, żeby jedna Grodzka dała dała poczucie godności temu środowisku opluwanemu niż żeby ciągle posłowie pluli w imieniu ciemnego większościowego katolika.
      • humbak Re: Patologia? 07.01.14, 08:22
        No więcej. Tylko gender studies to zdaje się raczej socjologia/antropologia niż biologia, nie?
        • gat45 Re: Patologia? 07.01.14, 08:54
          Trudnego zadania się podejmujesz, usiłując klasyfikować dziedziny nauki/wiedzy.
          Kiedyś nie było nawet oddzielnej biologii, tylko ogólnie "nauki przyrodnicze". A teraz popatrz, na ile pełnoprawnych gałęzi podzieliła się biologia : zoo-, mikro-, botanika... że nie wspomnę o granicznych biochemiach i biofizykach.
          Wydaje mi się, że podjęcie studiów nad antropologia, socjologią i historią pod nowym kątem widzenia jest przynajmniej tak samo uprawnioną dziedziną wiedzy jak - z przeproszeniem za wyrażenie - politologia. To ci dopiero Nauka przez duże NYYYYYYYYYYYY :(
          • humbak Re: Patologia? 07.01.14, 09:07
            No wiem, że są nauki interdyscyplinarne. Sam miałem z takimi sporo do czynienia na etapie studiów. Po prostu zdaje mi się przy tym niewielkim styku, który z gender studies miałem, że to jest jednak bardziej nauka humanistyczna, niż przyrodnicza.
            • ave.duce Re: Patologia? 07.01.14, 09:39
              Też tak uważam.
              • gat45 Re: Patologia? 07.01.14, 10:12
                A ja jeszcze bardziej :) bo do socjogii i antropologii dodałam wszak historię
                Gender według mnie biologię pozostawia biologom i zajmuje się tym, co kulturowa warstwa na kanwie biologii wyhaftowała
      • tw_wielgus Re: Patologia? 07.01.14, 19:20
        Dżernderowcy twierdza iż płeć tkwi w mózgu.
        Zatem, w zasadzie, dowolnym środkiem psychoatywnym można ową płciową przynależność zakłócić.

        Napisałeś, że Grodzką(kiego) trzeba podziwiać i akceptować? A niby dlaczego?
        • man_sapiens Re: Patologia? 07.01.14, 21:18
          Niektórym mózg się obsunął w okolice krocza, na nich środki psychoaktywne nie zdziałają.
          • tw_wielgus Re: Patologia? 07.01.14, 21:33
            To jakaś forma samokrytyki? Napisz jeszcze coś na podobnym poziomie to się pośmiejemy beztrosko.
            Zapytałem za co mam szanować Grodzkiego? Za to, że spłodził dziecko i je porzucił. Za to, że wystawił swoją żonę do wiatru?
            • man_sapiens Re: Patologia? 09.01.14, 19:55
              Chcesz porozmawiać o Grodzkim?
    • olejpis Mutant to cos zlego? 07.01.14, 02:32
      Moze rozpiszesz sie na temat zla w mutacji?
      • mariner4 Nie to nie jest nic złego. To jest normalne 07.01.14, 09:44
        zjawisko w przyrodzie.
        Każdy gatunek produkuje czasem osobniki odmienne od innych. Jeżeli pogarsza to szanse przeżycia i reprodukcji na tym epizodzie się kończy. I tak co jakiś czas. Czasem jednak ten mutant jest lepiej przystosowany do przetrwania i jego potomkowie zaczynają zdobywać przewagę. Na tym polega ewolucja.
        Przykład:
        W Bretanii, w krzewiastym rejonie, żyje sobie gatunek muszki. Była zielona. Pojawiały się mutanty o kolorze szarym. Te zielone zlewały się z tłem krzewów wśród których żyły, natomiast szare osobniki łatwo padały łupem ptaków, bo się z tła wyróżniały. Wybudowano tam cementownią i szary pył pokrył krzewy. I nagle okazało się, że te szare są lepiej przystosowane. Po kilku latach cała populacja muszek była szara. Pojawiały się jednak zielone mutanty. Muszki żyją krótko i jest wiele pokoleń w krótkim czasie. Zaobserwowano więc na czym polega ewolucja.
        Z nami jest tak samo, tylko trwa to o wiele dłużej. Każdy człowiek jest nosicielem jednego z 4 genów przenoszonego tylko przez kobiety. Wynika z tego, że wszyscy ludzie są potomkami 4 kobiet. Co stało się z potomkami innych kobiet żyjących w tym samym czasie co tamte 4 panie? A no wymarli, bo dzieci tych czterech okazały się lepiej dostosowane do przetrwania.
        Homo to taki sam mutant jak każdy inny. Ponieważ ma mniejsze szanse na przekazanie swojej cechy niż osobniki hetero, jest ich ich mniej więcej stały odsetek rzędu 3-5 % populacji zresztą u wszystkich ssaków.
        Zanim zaczniesz się obruszać poczytaj. Pisząc mutant nie miałem nic pejoratywnego na myśli.
        M.
    • haen2010 O ile gender kościelny to patologia... 07.01.14, 08:12
      To Grodzka niech wsadzi sobie gdzieś te 10 aspektów określenia płci dziecka po urodzeniu. Tzn. pozostałe dziewięć oprócz jednego - ściśle materialnego.

      Nie bardzo wierzę, że ona to powiedziała. Że określenie płci na podstawie siusiorka i cipki to patologia.
    • haen2010 Sprawdziłem, co powiedziała Grodzka 07.01.14, 08:20
      Dziennikarska, kościelna qrwa oczywiście to przeinaczyła:

      Dodała, że płeć nadawaną dziecku określa się na podstawie wyglądu, tymczasem płeć można określić na podstawie 10 różnych kategorii. - Absolutną patologią jest przyjęcie, że jedna z tych cech, np. rodzaj genitaliów, ma świadczyć zawsze, do końca, niezmiennie o płci człowieka, tak skomplikowanym jednak i absolutnie nie zero-jedynkowym zjawisku - podkreśliła.

      Co brzmi zupełnie nie tak, jak dziwka z Wprost to podała.
      • m.c.hrabia Re: Sprawdziłem, co powiedziała Grodzka 07.01.14, 08:28
        a kogo to obchodzi .
      • gat45 Re: Sprawdziłem, co powiedziała Grodzka 07.01.14, 08:40
        Magdolot tak coś ze trzy razy przytoczył tę właściwą wypowiedź w swoich głębokich i przemyślanych wpisach powyżej. Dopisujesz się do wątków bez ich przeczytania ? Żałuj, bo Magdolota warto poczytać. I spróbować zrozumieć, o ile komuś zwojów i synaps na to wystarcza.
      • tw_wielgus Re: Sprawdziłem, co powiedziała Grodzka 07.01.14, 19:34
        Trafiłeś na żródełko prawdy nawiedzonej? A może ta dziwka, za którą cytujesz, wypowiedź coś przeinaczyła gdy się zorientowała jaką głupotę powiedział Grodzki?


        haen2010 napisał:

        > Dziennikarska, kościelna qrwa oczywiście to przeinaczyła:
        >
        > Dodała, że płeć nadawaną dziecku określa się na podstawie wyglądu, tymczasem
        > płeć można określić na podstawie 10 różnych kategorii. - Absolutną patologią j
        > est przyjęcie, że jedna z tych cech, np. rodzaj genitaliów, ma świadczyć zawsze
        > , do końca, niezmiennie o płci człowieka, tak skomplikowanym jednak i absolutni
        > e nie zero-jedynkowym zjawisku - podkreśliła.

        >
        > Co brzmi zupełnie nie tak, jak dziwka z Wprost to podała.
        • man_sapiens Re: Sprawdziłem, co powiedziała Grodzka 07.01.14, 21:22
          Dlaczego masz taki problem z zaakceptowaniem albo choćby zignorowaniem Grodzkiej?
          Freudowski lęk przed kastracją? A może niepewność co do swojej męskości? Zaczynasz mnie fascynować, prawie tak, jak ciebie Grodzka.
          • tw_wielgus Re: Sprawdziłem, co powiedziała Grodzka 07.01.14, 21:36
            Gdybym chciał się dostosować do poziomu intelektualnego jaki zaprezentowałeś w swoim poście to byłbym zmuszony zadać pytanie: a Ciebie co skłania do takiej laudacji?
            Solidarniość jajników?
    • humbak Re: Patologia? 07.01.14, 09:14
      Swoją drogą, dziwne że z całej tej rozmowy, uwagę skupiły wypowiedzi Grodzkiej, a nie Sawickiej. Słyszałem lajw. To było dość spektakularne.
      • ave.duce Re: Patologia? 07.01.14, 09:49
        Sawickiej?
        • ave.duce Re: Patologia? 07.01.14, 09:50
          www.polskieradio.pl/7/476/Artykul/1016664,Studia-gender-ustalanie-faktow-czy-pseudonauka
        • humbak Re: Patologia? 07.01.14, 09:53
          Oczywiście że nie. Sadurska to była bodajże. Bidna kobita z tej Sawickiej. Już drugi raz kogoś nią zastępuję w swoich wypowiedziach.
    • haen2010 Jak to było za komuny 07.01.14, 09:47
      W 1967 nagle zniknęła z lekkoatletycznej bieżni. Oficjalna wersja mówiła o kontuzji zawodniczki. Jednak prawdziwą przyczyną nieobecności był donos działaczy NRD i ZSRR do władz Międzynarodowej Federacji Lekkoatletycznej (IAAF) dotyczący rozróżnienia płci na podstawie konfiguracji chromosomów (z punktu widzenia współczesnej medycyny niesłuszny zarzut). Dobrowolne wycofanie Kłobukowskiej miało uchronić polski sport przed międzynarodowym skandalem. W związku z tym zrezygnowała przedwcześnie z uprawiania sportu.

      Pozostawię bez komentarza.
      • mariner4 To oczywiste, że mając 07.01.14, 11:54
        cechu męskie była silniejsza fizyczne i większe szanse. Jak to jednak naprawdę było nie dojdziemy już do tego.
        M.
    • ave.duce SPAM - a kysz! 07.01.14, 18:06
    • tw_wielgus Moim światłym zdaniem nazywanie takiego 07.01.14, 18:56
      zjawiska biologicznego jakim jest Grodzka kobietą jest po prostu patologią.
      A jak ktoś jest odmiennego zdania to niech się z nią(?) na randkę umówi.
      • douglasmclloyd Grodzka przeczy samej sobie 07.01.14, 19:53
        Skoro genitalia nie grają roli, to po co jaja ucinała?
        • tw_wielgus Re: Grodzka przeczy samej sobie 07.01.14, 20:12
          Flm który mozna było obejrzć na prawicowych portalach parę mies. temu zadawał kłam twierdzeniu które postawiłeś powyżej.
          Grodzki ( sorry, ale nazywanie tego indywiduum kobietą nie przechodzi mi przez gardło z uwagi na wielka atencję, jaką darzę kobiety) co prawda przeczył, że to jego private sex video ale czyż Karski nie zaprzeczał, iż zaatakował ( i zdobył!) plażę hotelowym meleksem.
          • douglasmclloyd Re: Grodzka przeczy samej sobie 07.01.14, 20:26
            tw_wielgus napisał:

            > Flm który mozna było obejrzć na prawicowych portalach parę mies. temu zadawał k
            > łam twierdzeniu które postawiłeś powyżej.

            Nie mówimy o filmie, tylko o tym, co powiedziała Grodzka.

            "- Absolutną patologią jest przyjęcie, że jedna z tych cech, np. rodzaj genitaliów, ma świadczyć zawsze, do końca, niezmiennie o płci człowieka, tak skomplikowanym jednak i absolutnie nie zero-jedynkowym zjawisku - podkreśliła. "
            • tw_wielgus Re: Grodzka przeczy samej sobie 07.01.14, 20:35
              A skoro tylko o tym to, jak widać, powiedziała coś ważnego, coś co jest kamieniem milowym w rozwoju nauki dżender.
              Kierując się tym światłym wskazaniem wnioskuję o to, żeby imię dziecko wybierało sobie dopiero w momencie gdy się zdecyduje kim chce w przyszłości być.
          • man_sapiens Re: Grodzka przeczy samej sobie 07.01.14, 21:24
            > Grodzki ( sorry, ale nazywanie tego indywiduum kobietą nie przechodzi mi przez
            > gardło z uwagi na wielka atencję, jaką darzę kobiety)
            Aha, kobieta to dla ciebie jajniki, macica, pochwa. No może jeszcze cycki...
            • tw_wielgus Re: Grodzka przeczy samej sobie 07.01.14, 21:39
              Tak? Skąd zaczerpnałeś ten oryginalny wniosek?
      • man_sapiens Re: Moim światłym zdaniem nazywanie takiego 07.01.14, 21:23
        To miłe, że cudza patologia jest tak prosta.
        • gat45 Re: Moim światłym zdaniem nazywanie takiego 07.01.14, 21:26
          man_sapiens napisał:

          > To miłe, że cudza patologia jest tak prosta.

          To tak jak z banałem : banał to jest to, co przydarza się innym.
          • tw_wielgus Re: Moim światłym zdaniem nazywanie takiego 07.01.14, 21:43
            Czyżbym niechcący eztrosko hasająć po dżenderowym ogródku obraził wasze uczucia religijne?
            Obiekt kultu przemiany?
      • magdolot Re: Moim światłym zdaniem nazywanie takiego 08.01.14, 13:37
        tw_wielgus napisał:

        > zjawiska biologicznego jakim jest Grodzka kobietą jest po prostu patologią.

        Nie rozumiem, dlaczego człek rojący o swej światłości z powodu nieznajomości biologii musi pakować z uporem akurat ową biologię do swoich światłych postów. Ksiądz de Bruzda mi staje w oczach obrzmiałych zadziwieniem.

        > A jak ktoś jest odmiennego zdania to niech się z nią(?) na randkę umówi.

        Mieszasz potężnie. Czy Ty naprawdę postulujesz przelecenie każdego osobnika z którym można się zgodzić i którego się akceptuje, żeby mu to okazać? A fuj, Wielgusie, żeby tak pomieszać akceptację z dupczeniem! Zupełnie jak biskup Hoser, który z powodu "propagandy homoseksualizmu" już zupełnie nie może mieć przyjaciela, bo na widok drugiego mężczyzny natychmiast mu staje. Sodoma Gomorę pogania.
        • magdolot Myszy i ludzie 09.01.14, 01:29
          Kiedy byłam mała, w bazie namiotowej w której spędzałam wakacje, była plaga myszy i jakiś eksperymentator. Facet łapał mysz żywcem, malował na niebiesko i wypuszczał na wolność. Następnego dnia znajdowaliśmy tę mysz zagryzioną przez inne. Te normalne.

          Wczoraj usiadła obok mnie w autobusie studentka z pustym rękawem. Zdziwiłam się, że siada półgębkiem. Zrozumiałam, że ona wie, że dotykając mnie kikutem spowoduje mój dyskomfort. Autobus skręcał, co mi i tak dało dość dokładnie poczuć ile zostało z jej ramienia. Nie poczułam strachu ani obrzydzenia, choć to dotknięcie było nowe i dziwne. Usiłowałam sobie wyobrazić jak to jest nie mieć ręki i z całą pewnością niezbyt dobrze mi wyszło. Ale wysiadłam ze świadomością, że gdybym z tą dziewczyną mieszkała w pokoju w akademiku, to po miesiącu przestałybyśmy to zauważać...

          Gdybym żyła w czasach w których uważano, że choroby i kalectwo to kary boskie za grzechy, zapewne szukałabym w tej dziewczynie winy, zapewne traktowałabym ją tak "jak na to zasługuje". Jak szara mysz niebieską mysz.
          30 lat temu koleżanka z klasy opowiedziała mi o parze ludzi, co zakochali się w sobie, rozbili dwa małżeństwa i w nowym związku Bóg za to ich pokarał... upośledzonym dzieckiem. Widać niebieską myszą można być i za grzechy rodziców, nie własne. Obrzydliwość moralna to dla mnie ten rodzaj myślenia.

          Teraz już nikt przy zdrowych zmysłach nie reaguje oburzeniem moralnym na widok człowieka z Downem. Zespół Downa to trisomia 21 chromosomu. XXY, XXX, XYY to trisomie 23 chromosomu, chromosomu płci. XXX i XYY występują w populacji z częstotliwością podobną jak Down 1:1000. XXY dwukrotnie częściej. Z jakiego powodu ci ludzie mieliby być "moralnie gorsi" od ludzi z Downem? Bo strzeliło ich akurat w płeć?! A jednak niemiecka regulacja prawna o "płci do czasu nieokreślonej" wzbudziła u nas przemożne oburzenie moralne. Na punkcie tyłka zapewne jesteśmy jakoś bardziej przewrażliwieni.

          Mam złą wiadomość dla macho. Podstawowa forma jest damska, płód ludzki właściwie jest wyjściem na kobietę, bo żeby został kobietą żadnej rewolucji nie trzeba. I tak sobie rośnie przez 6 tygodni niezmącony, aż mu z instrukcji wyjdzie, że ewentualnie trzeba [z niej] zrobić chłopczyka, bo na placu budowy melduje się Y. Jeżeli igrekowi coś z jakichś powodów w tej rewolucji nie pójdzie, powstają Biedronie i Grodzkie. Powodów może być sporo, bo to skomplikowana operacja. Trzeba wyszlifować odpowiednie narządy, przefasonować mózg, skąpać to wszystko w hormonach [ilość i czas grają rolę]. A jak coś igrekowi nie sklika, awaryjna podstawa zawsze istnieje. Damska. Bo w razie wsypy igreka jest jeszcze w zapasie X.
          Dziewczynkę "popsuć" jest trochę trudniej niż chłopczyka, ale też się da. Na przykład kąpielą z testosteronu. Wśród mężczyzn jest znacznie więcej homoseksualistów; transseksualistów po tyle samo u obydwu płci.

          Tu jest fajna stronka o mózgu i płci:
          www.biol.uw.edu.pl/sknn/pliki/archiwum0809/plec_mozgu.pdf

          A tutaj tekst prof. Jana Woleńskiego z "Tygodnika" z zamierzchłych czasów, kiedy ks. Oko częściej odwoływał się do prac naukowych, niż pieprzył o nazistach, a ks. Boniecki był jeszcze jego naczelnym, a nie podejrzanym satanistą. Z opisaniem stylu w jakim ks. Oko zwykł był już wtedy odwoływać się do badań naukowych, zanim popadł do cna we wzmożenie moralne o trójkątnej formie cepa opatrzności.

          tygodnik.onet.pl/w-obronie-tego-co-wiemy/8lpey
          Marinerze, nie żądam żebyś Ty kochał "zboczeńców" jak Theodosius Dobzhansky muszki Drosophila [znów jakiś poj3b nam stworzył hasło w wiki, bo na 3 zdania o D. przełomie w genetyce musiał zmarnować połowę na zapewnienia o jego gorącej wierze w Boga! Co za kraj!?], ale może z upływem czasu zdołasz na nich popatrzyć choć jak na muszki w cegielni.

          A jak tragiczne skutki miewa inżynieria społeczna bez znajomości biologii, albo ze znajomością felerną, obrazuje wyimek z ostatniej książki A. Applebaum o sowietyzacji [m.in. Polski]. Otóż pan Stalin kochał agronoma Łysenkę, zaś agronom Łysenko nie wierzył w genetykę i w ewolucję też, tylko był tępym lamarckistą, a razem z nim pan Stalin. I ponieważ pan Stalin wierzył za panem agronomem w dziedziczenie nabytych cech, uznał za absolutny priorytet wypranie młodzieży mózgów w całym bloku soc, jak długi i szeroki. Spodziewał się albowiem, że tak mądra inwestycja zwróci mu się z nawiązką w następnych pokoleniach, które to urodzą się już dokumentnie wyprane. A tu taki zonk!

          Dlatego księżom radziłabym się jednak trochę biologii poduczyć [nie mylić z podupczyć].
          A co bardziej nerwowym jednostkom uzupełnić wiadomości ze szkoły, bo biologia pędzi do przodu w siedmiomilowych butach i coraz więcej wiemy. Zwyczajnie wiemy i już nie musimy zgadywać.
          • ave.duce Re: Myszy i ludzie 09.01.14, 08:05
            Rzucasz perły...
            • magdolot Re: Myszy i ludzie 09.01.14, 11:53
              Wiesz, że jak pójdziesz do polskiej wiki poczytać hasło "homoseksualizm - przyczyny", to nie ma w nim ani słowa o teorii biologicznej?! W Polsce biologia nie istnieje?
              Znalazłam artykuł prasowy, w którym w dwóch zdaniach wspomniano o teorii biologicznej dodając jej za Frondą nalepkę "homoseksualnej propagandy" i skupiono się na tych, mówiących o "zarażaniu się" homoseksualizmem na podstawie zdania seksuologów z miejscowości Bębło, bo ci z Warszawy zarażenie wyśmieją i powiedzą twardo: ośrodkowy układ nerwowy, ale tych w Polsce cytują jedynie "pedały"...
              Chyba żyjemy w państwie wyznaniowym, chlip, śląp.
            • tw_wielgus Re: Myszy i ludzie 09.01.14, 13:32
              Na perłach niezwykle łatwo się poslizgnąć.
              • ave.duce Re: Myszy i ludzie 09.01.14, 18:39
                tw_wielgus napisał:

                > Na perłach niezwykle łatwo się poslizgnąć.

                Dlatego doradzam Ci ostrożność.
                • tw_wielgus Re: Myszy i ludzie 09.01.14, 18:47
                  Zupełnie niepotrzebnie, a to z uwagi na fakt, że nie noszę pereł.
                  • ave.duce Re: Myszy i ludzie 10.01.14, 07:37
                    Nie było mowy o noszeniu.
          • tw_wielgus Re: Myszy i ludzie 09.01.14, 13:37
            Mam złą wiadomość dla macho. Podstawowa forma jest damska, płód ludzki właściwie jest wyjściem na kobietę, bo żeby został kobietą żadnej rewolucji nie trzeba.

            Wbrew temu co napisałaś to dobra wiadomość dla macho.
        • tw_wielgus Re: Moim światłym zdaniem nazywanie takiego 09.01.14, 12:01
          magdolot napisała:

          > Nie rozumiem, dlaczego człek rojący o swej światłości z powodu nieznajomości bi
          > ologii musi pakować z uporem akurat ową biologię do swoich światłych postów.

          To ja Ci wytłumaczę, skoro nie rozumiesz. Czy kobieta potrafi spłodzić dziecko, czy Ty potrafisz? Bo wyobraź sobie, że Grodzki potrafił. Mało tego, ta Twoim zdaniem kobieta, potrafiła żyć przez wiele lat w związku lesbijskim i zapuścić brodę.
          Czy Ty, lewicowa feministka podkradasz mężowi krem do golenia?
          A może Ty nie jesteś kobietą? Zastanawiałaś się nad tym problemem? Może podstępnie i wbrew preferencjom zostałaś przez rodziców (nieświadomych zdobyczy genderyzmu) wkręcona w kobiecość?

          Wcale nie mieszam, Madziuchnu droga. W moim ogródku pojeciowym czarne jest czarne a białe - białe. Kobieta jest kobietą a męźczyzna - mężczyzną. Istnieję oczywiście osobniki lewitujące pomiędzy tymi wymienionymi w poprzednim zdaniu dominującymi rodzajami. Ot takie wybryki natury, które jeszcze w XIX wieku pokazywano w cyrku. Nie to żebym chciał kontynuować tą cyrkową tradycję, nie.

          "Czy Ty naprawdę postulujesz przelecenie każdego osobnika z k
          > tórym można się zgodzić i którego się akceptuje, żeby mu to okazać?"

          To pytanie? Chyba nie, skoro już w następnym zdaniu piszesz:

          "A fuj, Wielgusie, żeby tak pomieszać akceptację z dupczeniem! "
          W tym momencie zatrzymamy się na chwilkę bo ta lekka, pełna, ciepłej ironii, uwaga zupełnie gubi się na gruncie rzeczywistości. Ja nie akceptuję. Otóż trzeba Ci wiedzieć, iż w opozycji do postępowych nurtów ja pozostałem w epoce kamiennej. Pozostałem, pomimo licznych apeli Gazety Wyborczej i innych lewicowych środowisk zwracających uwagę na to, że prawdziwa, męską, przyjaźń może być oparta jedynie na pięknie seksu analnego. Poszedłem pod prąd, wciąż pozostaję w gronie zatwardziałych lesbijek uznających kontakty „na gruncie” jedynie z kobietami.
          Ty i ten osobnik homo nieokreślony - Grodzki - usiłujecie mi ten życiowy fundament ( lesbijstwo) podkopać twierdząc że : „(…) błędem jest nadawanie dziecku płci na podstawie wyglądu, gdyż istnieje 10 różnych kategorii płci” i że ”absolutną patologią jest przyjęcie, że jedna z tych cech, np. rodzaj genitaliów, ma świadczyć zawsze, do końca, niezmiennie o płci człowieka,”
          To ja się pytam: czyli co? Testy psychologiczne „na kobietę” będziemy robić? A może moja Droga Madziuchno nie ma co walczyć o parytety na listach wyborczych., bo ta przewaga mężczyzn w sejmie jest pododawana niewłaściwą oceną przeprowadzoną po subiektywnym kryterium wyglądu?
          Toteż Madziuchno kochana nie pisz, że mącę. Myśli moje są krystalicznie czyste jak woda butelkowana, Cisowianka..….


          Nie istnieje kobieta z fiutem i

          Ks
          > iądz de Bruzda mi staje w oczach obrzmiałych zadziwieniem.
          • magdolot Re: Moim światłym zdaniem nazywanie takiego 09.01.14, 19:58
            Kiziumiziu, najprostsza [Ockham] teoria dotycząca istnienia płci, co oznacza z grubsza powstanie osobników płci męskiej, mówi że istnieją one głównie po to, aby skomplikować zjadliwym mikrobom wykoszenie gatunku. Bo dzięki istnieniu zmienności genetycznej każdy osobnik jest inny [poza jednojajowcami] i trudniej się do niego dobrać, więc mikroby się muszą napocić i wszystkich hurtem nijak nie uchromolą.

            Gdyby nie było mężczyzn... hmmmm... to byśmy pączkowały albo cuś takiego. Nie byłoby zmienności, więc tolerancja nie byłaby do niczego potrzebna, a człek nie musiałby w szkole mozolnie kuć różnic między mitozą a mejozą.
            Jak małż dobrze mnie wkurzy, to czasem warczy mi w duszy o partenogenezę. Tak by było prościej.

            Ale ten seks, to w sumie całkiem fajny wynalazek i go sobie chwalę. I chętnie przyjmuję w pakiecie razem z tolerancją. A na trisomików, transseksów i homoseksualistów można patrzyć następująco: wytwarzanie mężczyzny w przyrodzie jest stosunkowo nowym wynalazkiem, więc błędy się zdarzają statystycznie częściej [powielanie takich samych osobników jest o wiele prostsze] i ludzie na których padł w biologicznej ruletce taki los, niejako płacą rachunek za to nasze ze wszech miar udane pieprzenie. Ja dosyć logicznie czuję niejaką wdzięczność i pewne w stosunku do nich zobowiązanie, a ponieważ nie jestem psem ogrodnika nie żałuję im seksu w dowolnej formie, w jakiej go mogą za obopólną satysfakcją i zgodą uprawiać.

            W Twoim ogródku pleni się chwast aż miło, czarny i biały, podlewany kupą i bez GMO.

            Mącisz na potęgę i na dodatek w tym samym stylu co zwykle, to znaczy: emocjonalna swada przeważa Ci zdecydowanie nad trzymaniem się kupy. Może mężczyźni nie rozumują aż tak logicznie, jak im się wydaje? A może Twoi rodzice, po których być może odziedziczyłeś niechęć do biologii [a nuż w Twojej rodzinie cechy nabyte się akurat dziedziczą?! Mógłbyś wtedy nakosić słynny "szkielet królika w prekambrze" i załatwić na cacy Darwina!] nie zorientowali się WCALE, że jesteś dziewczynką... i być może to też odziedziczyłeś? Koniecznie zrób sobie te testy psychologiczne na kobietę!

            A ja pozostaję z drobną satysfakcją, że nie zdołałeś znaleźć argumentów na post o myszach i ludziach, skoro skupiłeś się tak chętnie na jego poprzedniku i ogaciłeś to sztuczną mgłą z kilkoma wybuchami.

            > Nie istnieje kobieta z fiutem i

            I co?
            Teraz będzie dyskusja "jak zboczeńcy podle profanują Fiuta"? Czy "Fiut a sprawa polska"? Czy "jak spiskują Żydzi przeciwko polskiemu Fiutowi"? Ważnym, pilnym, czy palącym sprawom dużych liter wcale nie żałuję. :)

            P.S. Idę oglądać "Big Bang Theory". To pewnie ma jakiś związek z Fiutem?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka