remik.bz
08.02.14, 08:23
Niedawno dowiedzieliśmy sie o sytuacji 9-letniego Kacpra , który odziedziczył 18 tys zł długu po dziadku i nawet nic o tym nie widział. Rzecznik Praw Dziecka obiecał zając się sprawą.
Dzis czytam w GW:
"W rozmowie z Kacprem 24 stycznia 2014 roku zapewnił (Rzecznik) chłopca, że może być spokojny, bo nic mu nie grozi. Kacper nie będzie dziedziczyć długu dziadka, ponieważ polskie prawo chroni dzieci w odpowiedni sposób i w pełni zabezpiecza dobro małoletnich. Rzecznik wyjaśnił chłopcu i jego mamie, że aby problem rozwiązać, wystarczy, że mama chłopca dopełni czynności prawnych. Do ograniczenia odpowiedzialności dziecka za długi zmarłego dziadka konieczne jest sporządzenie spisu inwentarza spadku" - napisała Dryhusz.
Z tekstu wynika ,ze dalej grozi dziecku dług dziadka tylko w jakimś mniejszym zakresie. Na dodatek aby ten zakres zmniejszyć to trzeba robić "spis inwentarza". I co dalej? Do sadu z tym spisem czy gdzie indziej? Pewnie trzeba za spis , za obsługe prawną placic. Rodzina jest bardzo biedna. Cos mi ta pomoc rzecznika nie wydaje się skuteczna pomoca. No i ten wyrok sadu? Jak mozna było dziewwięciolatka obarczać długiem dziadka i to na dodatek bez wiedzy rodziców/opiekunów? Nie uwierzę ,ze takie mamy prawo. Wyglada mi to na dziadostwo sądowe.