Dodaj do ulubionych

wiersz Asnyka dla Rydzyka

26.08.04, 12:31
Kazdy polski wybitny poeta kierowal wiele gorzkich slow pod adresem swojego
narodu. Nasz Dziennik zdaje sie o tym nie pamietac i przywoluje nazwiska
naszych wieszczow zapominajac, ze i ich tworczosc czesto godzila w "swiete
krowy" tzw. polskosci. Wiele cytatow mozna przedstawic z tworczosci
Slowackiego i Mickiewicza - czy rydzykowe i elperackie oszolomstwo nawzie ich
zdrajcami? Nie ten zostal wieszczem kto bez pamieci wychwalal i podlizywal
sie publicznosci, lecz ten co czesto gorzka prawde w swych wierszach
przedstawial. Na to by to rozumiec trzeba jednak miec wyczucie slowa i
poezji, i oczywiscie nie byc po naukach u jakiegos ofermy.
W sposob kulturalny zwrocil sie przed 130 laty do czytelnikow Adam Asnyk.
Lopatologicznie wylozyl on pewne podstawowe prawdy dla roznych oslow:
"[...] I to jest nasze największe przekleństwo:
Otaczające nas dziś społeczeństwo!
Jego bezduszna, chłodna atmosfera
Już od kolebki duszę nam otacza,
Dziewiczą barwę szyderstwem z niej ściera,
Żadnej świętości marzeń nie przebacza;
Nic więc dziwnego, że ogień zamiera,
Że się fantazja krzywi i wypacza,
Bo tam, gdzie w sercach bezmyślność i bierność,
Krzewić się może jedna tylko mierność. [...]"

Poczytajcie sobie jesazcze zakonczenie tego wiersza:

Adam Asnyk, "Poeci do publiczności"

"[...]
Cóż więcej znaleźć?... Sława?... tej nie mamy,
Wszyscy mniej więcej jesteśmy niesławni
I nosim znaczne na honorze plamy;
Pod każdym względem zawsze niepoprawni,
O czystą wielkość zwykle mało dbamy
I wtenczas właśnie jesteśmy zabawni,
Gdy się stroimy w kawałek łachmanu,
Co się nazywa dziś rozumem stanu.

Ten rozum stanu -wynalazek złoty!
Lepszy niż jaki płaszcz nieprzemakalny;
Pod nim bezpiecznie można szydzić z cnoty
I podkopywać przesąd idealny,
Można ojczyźnie różne czynić psoty
I łuk w nagrodę dostać tryumfalny,
Bo on zasłonić zdoła każdą sprzeczność,
Wszelki egoizm, wszelką niedorzeczność.

Istny talizman, który dobre wróżki
Roznoszą same jako płód krajowy
I polskiej szlachcie kładą pod poduszki,
A ta się naraz budząc z bólem głowy,
Na suchych wierzbach umie szczepić gruszki
I cycerońskiej nabiera wymowy.
Tak więc bez pracy, nauk i zachodu
Kraj się zapełnia gwiazdami narodu.
Przedmiot gotowy dla wieszczów przyszłości,
Będzie go można w gładkie rymy włożyć
I parafialne pozbierać wielkości,
I epopeję narodową stworzyć,
Co pozostanie Iliadą śmieszności;
Lecz my nie pragniem owej chwili dożyć
I wolim raczej na swych lutniach drzymać,
Niż próżny pęcherz powietrzem nadymać.

Cóż więc zostaje?... Pieśni erotyczne?
Ale i dla tych braknie w świecie wzorów,
Pogasły w piersiach ognie romantyczne,
Pełne świetności i pięknych kolorów,
A miłość cierpi suchoty chroniczne
I potrzebuje pomocy doktorów,
Co podtrzymują jej zbyt wątłe życie
Przez różnych środków drastycznych użycie.

Nasze anioły i nasze kobiety
Są w sentymenta ubrane po kostki,
Lubią poezję zajadać na wety
I lubią także bawić się w miłostki.
Któż by wyliczył ich wszystkie zalety?
Jednej im tylko brak jeszcze drobnostki -
Prawdy w uczuciu... Lecz to rzecz zbyteczna,
Niemodna dzisiaj - nawet niebezpieczna...

Tym, czym są teraz, nie wzniecą tej walki,
Co się toczyła koło murów Troi;
Żadna nie zginie z rąk swojej rywalki,
Żadna się losówJulietty nie boi,
Bo każda z wdziękiem norymberskiej lalki
W balowej sukni na wystawie stoi
I z pochyloną, rozmarzoną główką -
Czeka na kupca, co płaci gotówką.

A Romeowie nasi nowocześni -
Są jak z żurnalu wycięte figurki;
Tacy bezduszni, tacy bezcieleśni,
Że z nich zaledwie zostały tużurki,
Które do taktu salonowej pieśni
Skaczą kadryle, walce i mazurki,
Wzdychając przy tym od czasu do czasu
Do diamentów, gazy i atłasu.

Krew tam nie kipi purpurowym warem
I nie upiększa ciał swoim szkarłatem,
Zmysły namiętnym nie owiane czarem
Nie zakwitają egzaltacji kwiatem;
A to, co wschodzi, jest tak zwiędłem, starem,
Tak ariekińskiem i tak karłowatem,
Że może służyć na pastwę dewotkom,
Co się pobożnym poświęcają plotkom.

Ale dla pieśni nie ma tam oparcia:
Tyle tam ziarna, co w pustym orzechu.
Te straszne dzisiaj czułych serc rozdarcia
Na drugi tydzień goją się w pośpiechu;
Do tragicznego zanim przyjdzie starcia,
Cała tragedia kończy się na śmiechu,
Skąd i poezja nasza nosi znamię,
Że jest szyderczą, gdy uczuć nie kłamie.

Trudno wymagać, by na takiej roli
Wytrysła natchnień prawdziwych obfitość;
Trudno geniuszu żądać aureoli
Tu, gdzie się tuczy sama pospolitość,
I trudno miłość śpiewać wśród swawoli,
Co budzi tylko wzgardę albo litość.

Trudno, ach! żądać dziś Anakreona,
Kiedy świat cały na bezkrwistość kona...
Potrzeba śmiać się więc na równi z wami
I razem z wami nad przepaścią pląsać;
Potrzeba kryć się ze swoimi łzami
I z własnych uczuć głośno się natrząsać,
Karmić się co dzień skandalem, plotkami,
Różować twarze i przechodniów kąsać,
Wszystko szlachetne zdeptać, sponiewierać,
Potrzeba śmiać się... śmiać się i umierać...

Jeśli nas teraz potępić pragniecie,
Za nasze niemoc, nasze niedołęstwo,
Za rozrzucone poetyczne śmiecie,
Za skoszlawione pieśni czarnoksięstwo,
Godzim się na to... Potępcie, gdy chcecie;
Przy was jest słuszność, przy was jest zwycięstw
Lecz tę rozważcie smutną okoliczność:
Tacy poeci, jaka jest publiczność!"

28 grudzień 1869
Obserwuj wątek
    • nowy.oszolom.z.radia.maryja trafiłeś kulą w płot... 26.08.04, 12:34
      wybrałeś niewłąsciwego adresata tego wiersza
      • leszek.sopot Wieszcz pochwalal pijanstwo? 26.08.04, 12:43
        Asnyk jest pochowany na Skalce. Nie burzy ciebie to, ze pochwalal pijanstwo?


        Adam Asnyk - Piosenka pijaka

        Na trzeźwo nie mogę żyć!
        Więc się upijam od rana
        I zawsze z pełnego dzbana
        Do nocy wciąż muszę pić;
        Za każdym kielichem wina
        Piękniejszym staje się świat,
        I urok młodzieńczych lat
        Wstępować w serce zaczyna.
        Zaledwie wypróżnię dzban,
        Piosenkę znajduję na dnie,
        A ona dźwięczy tak ładnie
        Wśród moich samotnych ścian!
        Rozjaśnia duszę pogodą
        I z serca zdejmuje pleśń,
        Wesoła, swobodna pieśń
        Fantazję wskrzesza mi młodą;
        I słyszę kochanki głos,
        Pierwsze miłosne zaklęcia,
        I chwytam dzban mój w objęcia,
        Padając na flaszek stos -
        Zdjętemu błogim marzeniem
        Zda się, że wracam znów
        Do jasnych młodości snów
        Ponad srebrzystym strumieniem!
        Po kwiatach sączy się zdrój,
        A wietrzyk roznosi wonie,
        Pierś ogniem szlachetnym płonie,
        Chcę wznowić rycerski bój,
        W dobranym braci orszaku -
        Ochoczo biegnę na szturm
        I słyszę w odgłosie surm:
        "Zwycięstwo przy białym ptaku!
        "Pośpieszam, co zdąży koń,
        I u nóg kochanki klęczę,
        Ona z obłoków rwie tęczę
        I moję ozdabia skroń;
        W rodzinne przychodzę strony
        I witam rzucony dom,
        I matki radosnym łzom
        Powierzam zdobyte plony...
        W pośrodku ojczystych pól...
        Lecz tu się sen mój ucina;
        Fantazji gdy braknie wina,
        Powraca zgłuszony ból -
        Każda odnawia się rana -
        Na trzeźwo nie mogę żyć...
        A więc pozwólcie mi pić
        Z mojego pełnego dzbana.

        Adam Asnyk
        27 grudzień 1868
        • nowy.oszolom.z.radia.maryja nie odrózniasz ironii od pochlebstw? 26.08.04, 13:32
          myslaęlm że jesteś bardziej inteligentny...
          • leszek.sopot Oszol wie co co kpina i szyderstwo? 26.08.04, 13:38
            O!, oszole, wiec potrafisz odczytac kpine i szyderstwo? Brawo.
            To wiec myslisz, ze podmiot liryczny tego wiersza nie lubil sobie golnac? No to
            jak to jest, jak czytasz inne wiersze, gdzie podmiot liryczny cos wyznaje i
            opisuje to bierzesz to na serio?
            • nowy.oszolom.z.radia.maryja znowu próbujesz okta ogonem odwrócić? 26.08.04, 14:39
              • leszek.sopot Oj biedny oszolku 26.08.04, 14:59
                Zamiast bic sie w piersi piszesz o kocie i o ogonie:(
                • nowy.oszolom.z.radia.maryja co cie napadło? 26.08.04, 16:33
                  nie widzę nic zdrożnego w wierszach Asnyka i nie widzę powodu by sie bić w
                  piersi
                  • Gość: wojtek No to oszoł walnij sie w łeb IP: *.unicity.pl / 82.160.88.* 28.08.04, 09:31
      • leszek.sopot No i co oszole? 26.08.04, 12:51
        Wychwalacie tego pijaka Asnyka czy nie?
    • leszek.sopot Asnyk: "w mych piersiach siedzi szatan" 26.08.04, 13:28
      Podejrzewam, ze jak oszol przeczyta ten wiersz, to uderzy na alarm by Asnyka
      wyrzucic ze Skalki.
      A propo, oszol czy ty wiesz co to jest "podmiot liryczny"?

      Adam Asnyk, "Replika"

      Lubię święte oburzenie,
      Lubię patos ten dziwaczny,
      Co przy każdej śmiesznej scenie
      Swoje shocking głośno krzyczy
      I tragicznej czeka roli,
      By wypłakać się do woli.


      Lubię czułość, co się pasie
      Wierzb płaczących gorzkim listkiem,
      W poetycznym cienkim kwasie
      Lubując się przede wszystkiem,
      I co w niebo by leciała,
      Gdyby tylko skrzydła tylko miała.

      Ja to lubię... bo to właśnie
      Przypomina mi Angielkę,
      Co nad książką zanim zaśnie,
      Zlewa swoje łzy w butelkę,
      Żeby mogła wszystkim dowieść,
      Jak ją wzrusza tkliwa powieść.

      Tych Angielek dziś bez liku
      Na wysokich nogach brodzi,
      Pełno płaczu, pełno krzyku:
      „Słońce zaszło! Księżyc wschodzi!”
      Dzień się kończy lub zaczyna –
      Do łez zawsze jest przyczyna.

      Wielkie słowa, małe smutki
      Lecą tędy i owędy,
      Czuć kolońskiej zapach wódki,
      Dużo piżma i lawendy,
      A westchnienia brzmią tak śpiewnie,
      Że niechcący człowiek ziewnie.

      A gdy ziewnie... hałas wielki:
      „O bezbożnik! o bluźnierca!
      Shocking! – krzyczą te Angielki –
      Ach, ten człowiek nie ma serca,
      Ziewnął – jest to znak cynizmu,
      Trzeba użyć egzorcyzmu”.

      Więc z kolei po porządku
      Każda zacznie głos podnosić

      I ze łzami od początku
      Wszystkie swoje cnoty głosić,
      Ile w piersiach ma zapału
      I poczucia ideału.

      I wypowie bez wytchnienia
      Śpiewnym głosem katarynki:
      Post, jałmużna, umartwienia...
      Wszystkie dobre swe uczynki,
      Całą duszę wyspowiada,
      Powiedziawszy – jeszcze gada...


      Poetyczne, czyste dusze,
      Namaszczone Muz kapłanki!

      Jeszcze raz was zgorszyć muszę,
      Dusze bielsze od śmietanki,
      Gdyż w mych piersiach siedzi szatan,
      Brzydszy jeszcze niż Lewiatan.


      Ten, jak każdy duch przeklęty,
      Na święconą wodę parska,
      A znienacka napadnięty,
      Kiereszuje het z tatarska,
      Mając usta śmiechu pełne,
      Nie obwija słów w bawełnę;
      On dziś moim jest suflerem,
      Trzyma pióro w koźlich łapach-
      Kiedy piszę – nad papierem
      Ulatuje siarki zapach,
      I mój każdy rym najprostszy
      Swoim rogiem szatan ostrzy.

      Czyste dusze wiedzcie przeto,
      Że czasami śmiać się można,
      Że niewielką jest zaletą,
      Zjadłszy dobrą pieczeń z rożna,
      Nad nieszczęściem łzy przelewać
      I przy cytrze dumki śpiewać.

      Śmiech jest dobry, śmiech jest zdrowy,
      Uspokaja słabe nerwy;
      Cały Olimp bóstw różowy,
      Nie wyjmując i Minerwy,
      Śmiać się lubi, i swawolą
      Wszystkie Muzy i Apollo.

      W śmiechu szukać trza lekarstwa
      Na te spazmy, palpitacje,
      Serc choroby i kuglarstwa,
      Które młodą generację,
      Rozkochaną w ciągłym żalu.
      Wiodą prosto do szpitalu.

      Odkąd humor i jowialność
      Przepędzono precz za bory,
      Znikła wszelka neutralność,
      Znikło zdrowie i kolory;
      Nawet praczka, bieląc płótno,
      Jak Elektra wzdycha smutno!

      Dziś już nie lubych psotnic,
      Rzucających blask wesoły,
      Pełno za to jest suchotnic,
      Same duchy i anioły –
      W niebo lecą, gdy wychudną,
      Więc na ziemi jest tak nudno!

      Smutnych cieni cała legia
      W osjanicznych mgłach się chowa,
      Co krok stąpisz – jest elegia
      Tajemnicza i grobowa;
      Chorobliwe wszędzie cnoty,
      Nigdzie wdzięku i prostoty.

      A z chłopcami większa bieda:
      Skończy który lat szesnaście,
      Już pozuje na Manfreda,
      Idzie błądzić nad przepaście,
      Do poświęceń wszystkich zdolny...
      Tylko nie do pracy szkolnej.

      Dużo uczuć, mało pracy,
      Pracą gardzi nasza dziatwa:
      W kąt Iliada! w kąt Horacy!
      Bohaterstwo rzecz tak łatwa,
      Dosyć wstąpić na koturny,
      Mieć wzrok czuły i pochmurny.

      Gorszy jeszcze tworzą rodzaj
      Nasi wiecznie rozkiełznani.
      Na tych wielki jest urodzaj.
      Wschodzą – chociaż nie zasiani,
      Z bajronicznych wschodzą grządek,
      Głusząc piękno i rozsądek.

      Bo ich muzy to nie owe
      Helikońskie wdzięczne muzy,
      Ale jakieś ćmy wężowe,
      Niby Furie i Meduzy,
      Co im tylko w rękę wpadnie,
      To poszarpią w lot szkaradnie.

      Nad bachantki, co rozniosły
      Orfeusza krwawe członki,
      Sroższym jest ten niedorosły
      Zastęp zbrojny w dzikie mrzonki,
      Gdyż się pastwi wciąż na nowo
      Nad ojczystą słodką mową.

      Czyż więc można brać na serio
      Ten Tytanów ród skrzywiony?
      Widząc z jaką fanaberia
      Kładzie Ossy na Peliony,
      By się gwałtem dostać w wieczność,
      Gdzie króluje niedorzeczność.
      • nowy.oszolom.z.radia.maryja Re: Asnyk: "w mych piersiach siedzi szatan" 26.08.04, 13:36
        niczego złego sie w tym wierszu nie doptaruję...nie wiem czego ty sie tu
        doszukujesz..bo ja tu niczego złego nie widzę..to jest satyra na
        Angielki...dziwię sie ze ty tego nie zauważyłeś ty strażnik politycznej
        poprawnosci..przeciez obrażając Angielki Asnyk wg politcznej poprawności
        wykazał sie ksenofobią!
        • leszek.sopot DWOJA!!!!!! 26.08.04, 13:40
          nowy.oszolom.z.radia.maryja napisał:

          > niczego złego sie w tym wierszu nie doptaruję...nie wiem czego ty sie tu
          > doszukujesz..bo ja tu niczego złego nie widzę..to jest satyra na
          > Angielki...

          DWOJA!!!!
          Niezdalbys u mnie matury z polskiego, za takie odczytanie wiersza

          > dziwię sie ze ty tego nie zauważyłeś ty strażnik politycznej
          > poprawnosci..przeciez obrażając Angielki Asnyk wg politcznej poprawności
          > wykazał sie ksenofobią!

          Potrafisz rozroznic liryke od tekstow politycznych?
          • nowy.oszolom.z.radia.maryja Re: DWOJA!!!!!! 26.08.04, 14:39
            to jest wolny kraj każdy moze se odczytywać liryke jak chce
            • leszek.sopot Re: DWOJA!!!!!! 26.08.04, 15:01
              nowy.oszolom.z.radia.maryja napisał:

              > to jest wolny kraj każdy moze se odczytywać liryke jak chce

              No pewnie... gdy jest glupi jak kiep, albo gdy mu mowic kaze jedyna sluszna
              partyjna linia ojca rydzyka lub lpr.
              • nowy.oszolom.z.radia.maryja Re: DWOJA!!!!!! 26.08.04, 16:35
                mów za siebie imbecylu! co ci Andsyk zrobił że tak niem poniewierasz?
                dopatrujesz sie odchyłek nie tam gdzie powinienieś!
                • leszek.sopot Re: DWOJA!!!!!! 26.08.04, 16:37
                  nowy.oszolom.z.radia.maryja napisał:

                  > mów za siebie imbecylu! co ci Andsyk zrobił że tak niem poniewierasz?
                  > dopatrujesz sie odchyłek nie tam gdzie powinienieś!

                  Jakich odchylek ja sie dopatruje?
                  Asnyk znakomicie w tym wierszu opisal polski ciemnogrod.
                  • nowy.oszolom.z.radia.maryja to że Asnyk uzył słów święte oburzenie jeszcze nie 26.08.04, 16:52
                    świadczy to o niczym...jesteś przewrażliwiony i tyle!
                    • leszek.sopot Re: to że Asnyk uzył słów święte oburzenie jeszcz 26.08.04, 16:56
                      nowy.oszolom.z.radia.maryja napisał:

                      > świadczy to o niczym...jesteś przewrażliwiony i tyle!

                      Asnyk opisal wowczas to, co i teraz sie dzieje wokol Milosza. A dziej sie po
                      prostu obrzydliwy spektakl ludzi slepych i zawistnych. Niepotrzebnie po nich to
                      powtarzasz i wpisujesz sie w chor miernot. Wznies sie ponad to.
                      • nowy.oszolom.z.radia.maryja Re: to że Asnyk uzył słów święte oburzenie jeszcz 26.08.04, 16:58
                        to jest zbyt daleko idącą nadinterpretacja...ja tu nie widzę żadnych analogii
                        więc te porównanie jest nie trafne i nieuzasadnione
                        • leszek.sopot Re: to że Asnyk uzył słów święte oburzenie jeszcz 26.08.04, 17:03
                          nowy.oszolom.z.radia.maryja napisał:

                          > to jest zbyt daleko idącą nadinterpretacja...ja tu nie widzę żadnych analogii
                          > więc te porównanie jest nie trafne i nieuzasadnione

                          Jest jak najbardziej, gdyz poecie na calym swiecie maja swiete prawo kpic z
                          kanonow, moralnosci, autorytetow. W swoim zyciu moga sie zachowywac jak chca.
                          Mowia swoimi dzielami. Czy to, ze. np. Mozart byl wesolkiem, przepijal wszystko
                          po knajpach i lubil do upadlego sie bawic przekresla jego mistrzostwo? Na pewno
                          powiesz, ze nie. To po co czepiasz sie Milosza. Jak wielu artystow zylo wbrew
                          10 przykazaniom, wbrew mieszczanskiej etyce i moralnosci.
                          Sztuka, poezja to nie rozaniec ani modlitwy z ksiazeczki do nabozenstwa.
                • chilum Re: DWOJA!!!!!! 27.08.04, 20:15
                  nowy.oszolom.z.radia.maryja napisał:

                  > mów za siebie imbecylu! co ci Andsyk zrobił że tak niem poniewierasz?
                  > dopatrujesz sie odchyłek nie tam gdzie powinienieś!

                  Gdzie powinien się user "l_s" dopatrywac odchyłek??
                  Jest jakiś wzór moze na to?

                  No i słownictwo:-(
                  "niem"-tak nie mówi Polak,tylko ktoś z naleciałościami.....jakimiś
                  I dlaczego obrażasz takiego erudytę jak "l_s" nazywjac go "imbecylem"??
                  Brak argumentów,co?
                  Tak myślę,biedaku.
                  Juz sie gubisz w polemikach coraz bardziej.
                  Może czas na zmianę nick`a,znowu.
                  Tak jak po wpadce z "mini i zlotemRM"

                  --

                  " Pycha chodzi przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną. "

          • Gość: wojtek Jakiej matury?!!! IP: *.unicity.pl / 82.160.88.* 28.08.04, 09:36
            W zawodowce Alma Mater oszoła, Asnyka "nie przerabiali"
            Ale to nie była Alma Mater. Sądząc ze stylu, nazwał bym jego szkołę Naser Mater.
            Obecnie ma nazwę. Szkoła komunikacji społecznej o. Rydzyka. Rozumiem że w
            słowie "komunikacja" tkwi gwóźdź programu. Szkoła kształci przyszłych
            konduktorów
    • leszek.sopot erotyka Asnyka dla Rydzyka 26.08.04, 14:35
      Sporo wierszy milosnych, podszytych nabrzmiala erotyka napisal Asnyk.
      Rydzykowcy, jako "znawcy" poezji Asnyka pewnie sie w niej rozczytuja. To
      proste, ladne wiersze i ciesze sie, ze oszol je czyta:)

      Adam Asnyk - Jedna chwila

      Zobaczyłem ją tylko na chwilę
      I już pewnie nie ujrzę jej więcej:
      Dziwny los
      W moich piersiach wstało pragnień tyle,
      Moje serce zabiło goręcej
      Na jej głos.
      A jednakże zostanę nieznany,
      Nie wywołam żadnego wspomnienia,
      Ani łzy,
      I nie wiedząc, czy byłbym kochany,
      Nieziszczone uniosę pragnienia,
      Próżne sny.
      Gdym ją ujrzał, myślałem, że ona
      Przyjdzie do mnie, z anielskim spojrzeniem
      Zwróci twarz
      I wyciągnie ku mnie swe ramiona
      Mówiąc: "Jestem twoim przeznaczeniem -
      Wszak mnie znasz?"
      I myślałem, że przed nią uklęknę,
      I zawołam w nadziemskiej ekstazy
      Słodkim snie:
      "Jesrem wszystkim, co dobre i piękne,
      Ja cię kocham nad wszystkie wyrazy,
      Kochaj mnie!"
      Lecz złudzenie moje krótko trwało,
      Poszła dalej, zimno, obojętnie:
      Próżnom drżał.
      Nie widziała, co się ze mną działo,
      Nie przeczuła, żebym dla niej chętnie
      Życie dał.
      I zniknęła, jak w sennym marzeniu,
      A jam jeszcze w naszych uczuć wierzył
      Cichy ślub,
      Bom w tym krótkim przelotnym widzeniu
      Długie lata słodkich wzruszeń przeżył
      U jej stóp
      • nowy.oszolom.z.radia.maryja to nie jest erotyk tylko wiersz miłosny! 26.08.04, 14:40
        • Gość: mimikra Re: to nie jest erotyk tylko wiersz miłosny! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 14:46
          Rozbrajasz mnie! Przecież erotyk to nic innego jak utwór liryczny o tematyce miłosnej. Zajrzyj sobie do słownika! Co ty kurcze myślałeś, że erotyki to wiersze o gołej dupie?
          • leszek.sopot Oszol nie wie co to erotyka:((( 26.08.04, 14:58
            Gość portalu: mimikra napisał(a):

            > Rozbrajasz mnie! Przecież erotyk to nic innego jak utwór liryczny o tematyce
            mi
            > łosnej. Zajrzyj sobie do słownika! Co ty kurcze myślałeś, że erotyki to
            wiersze o gołej dupie?

            albo o caluskach z jezyczkiem:)))
          • nowy.oszolom.z.radia.maryja Re: to nie jest erotyk tylko wiersz miłosny! 26.08.04, 15:00
            w dzisiejszym rozumieniu tak..w XIX wieku nikt nie rodzzielał aktu miłosnego na
            doznania psychiczne i fizjologiczne a wszystko przez twz seksrewolucję końca
            lat 60tych XX wieku...
            • leszek.sopot Re: to nie jest erotyk tylko wiersz miłosny! 26.08.04, 15:02
              nowy.oszolom.z.radia.maryja napisał:

              > w dzisiejszym rozumieniu tak..w XIX wieku nikt nie rodzzielał aktu miłosnego
              na doznania psychiczne i fizjologiczne a wszystko przez twz seksrewolucję końca
              > lat 60tych XX wieku...

              ?????????????????????????????????????
              oszol, teraz kpisz?
              • nowy.oszolom.z.radia.maryja Re: to nie jest erotyk tylko wiersz miłosny! 26.08.04, 16:28
                napisałem to jak najbardziej powaznie
                • wpia Re: to nie jest erotyk tylko wiersz miłosny! 26.08.04, 16:43
                  napisałeś poważnie, bo jesteś poważnie skrzywiony. Najchętniej byś wrócił do
                  czasów 17 wieku co, ileż to wtedy strasznych rzeczy się jeszcze nie stało. Nie
                  albo wiem wiek 15 byłby dla Ciebie odpowiedni, przed tą okropną reformacją.
                  • nowy.oszolom.z.radia.maryja ja bym chciał wrócić jeszcze dalej 26.08.04, 16:49
                    bo w XVII wieku faktycznie straszne rzeczy w POlsce się działy (wojny)...myślę
                    tu o sredniowieczu
                    • wpia Re: ja bym chciał wrócić jeszcze dalej 26.08.04, 16:51
                      zwyczajnie śmiać się chce.
                    • wpia Re: ja bym chciał wrócić jeszcze dalej 26.08.04, 16:52
                      czy jesteś świerzo upieczonym studentem. Bo ja jak byłem w LO też marzyłęm, co
                      by było gdyby PL była od morza do morza.
                      • Gość: wojtek Oszoł jest upieczony! IP: *.unicity.pl / 82.160.88.* 28.08.04, 09:42
                        Ale student? Chyba w Naser Mater o. Rydzyka
                • leszek.sopot Re: to nie jest erotyk tylko wiersz miłosny! 26.08.04, 16:48
                  nowy.oszolom.z.radia.maryja napisał:

                  > napisałem to jak najbardziej powaznie

                  Napisales tak:
                  "w dzisiejszym rozumieniu tak..w XIX wieku nikt nie rodzzielał aktu miłosnego
                  na doznania psychiczne i fizjologiczne a wszystko przez twz seksrewolucję końca
                  lat 60tych XX wieku..."

                  Czyli o czym mowi taki wierszyk:

                  Asnyk Adam, "Gdybym był młodszy..."

                  Gdybym był młodszy, dziewczyno,
                  Gdybym był młodszy!
                  Piłbym, ach, wtenczas nie wino,
                  Lecz spojrzeń twoich najsłodszy
                  Nektar, dziewczyno!

                  Ty byś mnie może kochała,
                  Jasny aniele...
                  Na tę myśl pierś mi zadrżała,
                  Bo widzę szczęścia za wiele,
                  Gdybyś kochała!

                  Gwiazd bym nie szukał na niebie
                  Ani miesiąca,
                  Ale bym patrzał na ciebie,
                  Boś więcej promieniejąca
                  Od gwiazd na niebie!

                  Wzgardziłbym słońca jasnością
                  I wiosny tchnieniem,
                  A żyłbym twoją miłością,
                  Boś ty jest moim natchnieniem
                  I słońc jasnością.

                  Ale już jestem za stary,
                  Bym mógł, dzieweczko,
                  Zażądać serca ofiary;
                  Więc bawię tylko piosneczką,
                  Bom już za stary!

                  Uciekam od ciebie z dala,
                  Motylu złoty!
                  Bo duma mi nie pozwala
                  Cierpieć, więc pełen tęsknoty
                  Uciekam z dala.

                  Śmieję się i piję wino
                  Mieszane z łzami,
                  I patrzę, piękna dziewczyno,
                  W swą przeszłość pokrytą mgłami,
                  I piję wino...


                  Jesli by bylo tak jak napisales, to mozna by traktowac Asnyka za marzacego
                  pedofila?
                  • nowy.oszolom.z.radia.maryja faktycznie..możesz to zrobić 26.08.04, 16:50
                    pedofilia ostatnio jest w modzie w mediach...
                    • leszek.sopot Re: faktycznie..możesz to zrobić 26.08.04, 16:53
                      nowy.oszolom.z.radia.maryja napisał:

                      > pedofilia ostatnio jest w modzie w mediach...

                      No to wobec tego, uwazasz pewnie, ze i Mickiewicz ja szerzyl?

                      • nowy.oszolom.z.radia.maryja w opluwaniu autortytetów jesteś dobry... 26.08.04, 16:59
                        mam na myśli tych prawdziwych autoryetetów...może i na Herberta byś coś znalazł
                        co?
                        • leszek.sopot Chyba sam sie zaplules 26.08.04, 17:05
                          nowy.oszolom.z.radia.maryja napisał:

                          > mam na myśli tych prawdziwych autoryetetów...może i na Herberta byś coś
                          znalazł co?

                          Widze, ze nie chwytasz. Pomoge ci nadrobic braki w edukacji.
                          Zosia, narzeczona Pana Tadeusza, tak pieknie opisywana w naszej narodowej
                          epopei, miala... no ile lat oszolku?
                        • chilum Re: w opluwaniu autortytetów jesteś dobry... 27.08.04, 20:35
                          nowy.oszolom.z.radia.maryja napisał:

                          > mam na myśli_ tych_ prawdziwych _autoryetetów_...może i na Herberta byś coś znalazł

                          Oszołku!
                          Błedy robisz takie,że czytac się nie da.
                          Sam nader chętnie innym wypominasz drobne literowki co przy Twoich błędach jest niczym.
                          Wybacz,ale jakoś trudno mi uwierzyć w Twój status studenta.


                          --

                          " Pycha chodzi przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną. "
                        • Gość: wojtek Re: w opluwaniu autortytetów jesteś dobry... IP: *.unicity.pl / 82.160.88.* 28.08.04, 09:43
                          Piosze się "te autorytety" głupku
              • chilum Re: to nie jest erotyk tylko wiersz miłosny! 27.08.04, 20:20
                leszek.sopot napisał:

                > nowy.oszolom.z.radia.maryja napisał:
                > w dzisiejszym rozumieniu tak..w XIX wieku nikt nie rodzzielał aktu miłosn
                > ego
                > na doznania psychiczne i fizjologiczne a wszystko przez twz seksrewolucję końca
                > > lat 60tych XX wieku...


                > ?????????????????????????????????????
                > oszol, teraz kpisz?

                Widzisz!
                Pewnie czujesz teraz uczucie o którym pisałem.
                Wydawałoby się,ze takich ludzi nie ma,co??
                Nie moze być w XXIw,a jednak..
                Jesli chce być tak czytany to widocznie taki jest.
                Nie wydaje mi się,ze to prowokacja.....intelektualna.
                No,chyba,że tak.
                Komu by się chciało i po co?

                --

                " Pycha chodzi przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną. "
          • Gość: wojtek Tej formacji oszołomskiej, jak poborowemu IP: *.unicity.pl / 82.160.88.* 28.08.04, 09:39
            wszystko sie z dupa kojarzy:))))
    • leszek.sopot Czy te strofy rozpala chucie Rydzyka? 26.08.04, 15:15
      Bo przeciez w tym erotyku jest Bog i seks, a moze to "erotyk" o Matce Boskiej -
      odgadnij oszolomie!

      Adam Asnyk, "Ach powiedz"

      Ach, powiedz, powiedz! jaki Bóg
      W nadziemskie ubrał cię szaty,
      Abyś w piękności zbrojna łuk
      Zburzyła promienne światy?

      Ach, wobec ciebie nie ma nic!
      Ty łamiesz prawa odwieczne,
      I przed jasnością twoich lic
      Promienie gasną słoneczne.

      Niebiosa, ziemia, błękit wód, -
      Wszystko przepada i ginie,
      Gdy ty w piękności zbrojna cud
      Stajesz na światów ruinie.

      Olśniewasz wszystkie światy trzy
      Białością swojego łona,
      Rozkoszy dreszczem ziemia drży,
      Kiedy obnażysz ramiona.

      Z ust twoich pijąc słodycz róż,
      Z pragnienia umrzeć by trzeba,
      Ich ogień wstrząsa światem dusz
      I pali najwyższe nieba.

      A któż z śmiertelnych może znieść
      Twą piękność w całym rozkwicie?
      Kto może oddać tobie cześć
      I jeszcze zachować życie?

      Kto może myślą pieścić skroń,
      Twych włosów bawić się splotem,
      Kto pić namiętną może woń
      I jeszcze nie umrzeć potem?

      Tak jak konwalii biały kwiat
      Usycha na twoim łonie,
      Tak każdy zginąć byłby rad
      Z uśmiechem szczęścia przy zgonie.

      Lecz widząc ciebie, odejść znów
      W samotne ziemi obszary...
      Na te męczarnie nie ma słów,
      I nie ma straszniejszej kary!

      Więc powiedz, powiedz! jaki Bóg
      Zrobił cię światów królową?...
      Bo ja chcę umrzeć u twych nóg,
      Byś mnie wskrzesiła na nowo!

      (l styczeń 1870)
    • leszek.sopot Oszol kochales sie na plazy? 26.08.04, 15:19
      Ten wiersz przynajmniej moja pobudza wyobraznie, czy innym tez?

      Adam Asnyk, "Dziwny sen"

      Dziwny sen miałem z wieczora,
      Trwał jakby przez wieczność całą -
      Tyś była falą jeziora,
      Ja byłem nadbrzeżną skałą.

      Nie żałowałem tej zmiany,
      Żem skałą, a nie człowiekiem;
      Marzyłem, żem jest kochany...
      A wiek przemijał za wiekiem -

      Nie żałowałem, że głuchy
      Głaz nic powiedzieć nie może...
      Mówiły ze sobą duchy,
      Jam niebo widział w jeziorze.

      Tyś zawsze padała drżąca
      Na moje piersi z granitu,
      Złączona wśród lat tysiąca
      Węzłami wspólnego bytu.

      Kruszyłaś kamienne łono,
      A jam się cieszył z zniszczenia,
      Bo przeczuwałem spełnioną
      Dolę zimnego kamienia.

      Wiedziałem, że gdy do końca
      Zamiary przywiedziesz zdradne -
      Żegnając gwiazdy i słońca,
      W objęcia twoje upadnę.

      (20 styczeń 1872)



      • nowy.oszolom.z.radia.maryja przy ludziach? czyś ty zwariował? 26.08.04, 16:30
        to się robi we dwoje w cichym i odosobnionym miejscu a plaża do takich nie
        należy
        • leszek.sopot Pod kolderka? 26.08.04, 16:36
          nowy.oszolom.z.radia.maryja napisał:

          > to się robi we dwoje w cichym i odosobnionym miejscu a plaża do takich nie
          > należy

          No to pewnie Asnyka masz za onaniste, ktory opisal siebie jako skale obmywana
          przez fale - robil to zapewnie w lozku pod kolderka.
        • chilum Re: przy ludziach? czyś ty zwariował? 27.08.04, 20:24
          nowy.oszolom.z.radia.maryja napisał:

          > to się robi we dwoje w cichym i odosobnionym miejscu a plaża do takich nie
          > należy

          Nie byłeś nad morzem,latem,z dziewczyną,nigdy??????????
          Nocą nie byłeś na plaży z panna?

          Widocznie nie.
          To nie wiesz co tracisz:-).

          --

          " Pycha chodzi przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną. "
    • wpia zostawcie oszola w spokoju. 26.08.04, 16:14
      Bo niedosc ze brak mu tolerancji, dobra i wszystkich pozytywnych rzeczy
      charakteryzujacych chrzescijanina, to dotego jest jeszcze niewyksztalcony.
      A nieladnie jest sie naigrywac, jezeli ktos rozumem nie grzeszy.
      Ciekawe ile nowy oszol ma lat?
      • leszek.sopot ale powoluje sie na glupi tekst z ND i nie wiedzi 26.08.04, 16:27
        napisanych w nim bzdur, na podstawie ktorych pisze swoje "madrosci".


        wpia napisał:

        > Bo niedosc ze brak mu tolerancji, dobra i wszystkich pozytywnych rzeczy
        > charakteryzujacych chrzescijanina, to dotego jest jeszcze niewyksztalcony.
        > A nieladnie jest sie naigrywac, jezeli ktos rozumem nie grzeszy.
        > Ciekawe ile nowy oszol ma lat?

        Na pewno jest pelnoletni, a chwalil sie ze pracuje na etacie u Rydzyka przy
        budowie nowego budynku telewizji Trwam i szkoly. Zna sie wiec pewnie na
        logistyce (tym sie na budowie ponoc zajmuje) ale na poezji wcale. To go nie
        usprawiedliwia do pisania glupot, tak jak i tego autora artykulu z ND - maja
        teksciarzy na poziomie Radia Maryja.
        Asnyk napisal wiele wierszy milosnych i zartobliwych, ale one z pewnoscia nie
        pasuja tym nacjonalistom do obrazy narodowego wieszcza.
        • nowy.oszolom.z.radia.maryja Re: ale 26.08.04, 16:32
          a ja się nadziwić nie mohę jak ty z uporem maniaka próbujesz mi w mówić ze
          Asnyk jest antynarodowy i antykaolicki..
          • leszek.sopot przestan myslec tylko zakrystia i polityka 26.08.04, 16:43
            nowy.oszolom.z.radia.maryja napisał:

            > a ja się nadziwić nie mohę jak ty z uporem maniaka próbujesz mi w mówić ze
            > Asnyk jest antynarodowy i antykaolicki..

            Rece opadaja...
            Naprawde nie wiesz co to jest podmiot liryczny?
            Oszole!
            Ja ci tylko pokazuje, ze poeci pisza rozne wiersze, ze zyja czesto w innym
            swiecie wyobrazni. Dlatego to do ciebie wlasnie kierowalem ten cytat
            "Bo tam, gdzie w sercach bezmyślność i bierność,
            Krzewić się może jedna tylko mierność"

            Otworz swoja wyobraznie, przestan myslec tylko zakrystia i polityka. Swiat
            poetow i poezji nie zna granic i nie zamkniesz go w koscielnej krypcie.
      • nowy.oszolom.z.radia.maryja Re: zostawcie oszola w spokoju. 26.08.04, 16:30
        o wypraszam to sobie jestem studentem politologii na UAM
        • wpia Re: zostawcie oszola w spokoju. 26.08.04, 16:36
          już widać ze daleko w polityce nie zajdziesz. Zmierz twojej partii jest bliski.
          • nowy.oszolom.z.radia.maryja Re: zostawcie oszola w spokoju. 26.08.04, 16:48
            jesli 16% poparcie nazywasz zmierzchem...żeby twoja UW czy SLD miało takie
            notowania...mozesz sobie o tym tylko pomarzyć..
            • wpia Re: zostawcie oszola w spokoju. 26.08.04, 16:49
              jeszcze bedziecie mieli jedno albo dwa tchninia zycia, a pozniej rownia pochyla.
              • nowy.oszolom.z.radia.maryja Re: zostawcie oszola w spokoju. 26.08.04, 16:51
                już to żeśmy słyszeli przed wyborami samorządowymi
                • xxxx44 Adam ASNYK - obrońca? Miłosza 26.08.04, 17:51
                  Czy poeta Asnyk wie że został tu uzyty ?
                  A jeśli wiedziałby,to czy wyraziłby zgodę wystąpić, jako obrońca Czecha z Litwy?

                  Wątpie -bo poeta to gatunek małowaleczny, z natury rzeczy. Ale- nie ma on wpływu
                  na swoich czytelników, czy epigonów i na to jak go wykorzystają.

                  Z równym skutkiem można tu ustawić cały wypis z Literatury Polskiej.Tylko po co?
                  - Czechu ma taki życiorys, jaki ma, i napisał co czytamy - nic tu nie da podwyż-
                  szanie go na cudzych utworach, bo to fałszywe jest, jako i kilka naciąganych tez
                  o nim i jego wielkości; Bez złości - to wyjdzie z czasem. Tak po prawdzie to już
                  wyszło w dniach poprzedzających pochówek, bo nie mogło być inaczej.
                  Prawda zawsze wychodzi na wierch. Czasem długo i mozolnie, ale jednak.
                  Takie pakiety, jak ten i cytat z krakowskich profesur
                  www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040826/publicystyka/publicystyka_a_2.html
                  " Tym destruktywnym działaniom chcemy przeciwstawić się z całą mocą i jak
                  najsilniej je potępić. Niech te głosy z `polskiego piekła` nie zakłócają żałoby
                  po największym polskim poecie XX wieku"
                  świadczą jedynie o ich twórcach, a nie o podmiocie =literacie Miłoszu.
                  • leszek.sopot Trzeba bronic Asnyka przed przyprawianiem mu geby 26.08.04, 18:02
                    xxxx44 napisał:

                    > Czy poeta Asnyk wie że został tu uzyty ?
                    > A jeśli wiedziałby,to czy wyraziłby zgodę wystąpić, jako obrońca Czecha z
                    Litwy?

                    Mylisz sie, ze Asnyk zostal tu uzyty by bronic Milosza - uzylem go by bronic
                    poezji przed oszolomstwem, ktore licytuje z pobudek politycznych i
                    przeciwastawia Milosza i Herberta, a za przyklad pokazuje Asnyka w tym ohydnym
                    tekscie ND. Ja bronie dobrego imienia Asnyka przed zakusami nacjonalistow.
                    to link do ND
                    www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20040826&id=my11.txt

                    >
                    > Wątpie -bo poeta to gatunek małowaleczny, z natury rzeczy. Ale- nie ma on
                    wpływ
                    > u
                    > na swoich czytelników, czy epigonów i na to jak go wykorzystają.
                    >
                    > Z równym skutkiem można tu ustawić cały wypis z Literatury Polskiej.Tylko po
                    co
                    > ?
                    > - Czechu ma taki życiorys, jaki ma, i napisał co czytamy - nic tu nie da
                    podwyż
                    > -
                    > szanie go na cudzych utworach, bo to fałszywe jest, jako i kilka naciąganych
                    te
                    > z
                    > o nim i jego wielkości; Bez złości - to wyjdzie z czasem. Tak po prawdzie to
                    ju
                    > ż
                    > wyszło w dniach poprzedzających pochówek, bo nie mogło być inaczej.
                    > Prawda zawsze wychodzi na wierch. Czasem długo i mozolnie, ale jednak.
                    > Takie pakiety, jak ten i cytat z krakowskich profesur
                    > www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040826/publicystyka/publicystyka_a_2.html
                    > " Tym destruktywnym działaniom chcemy przeciwstawić się z całą mocą i jak
                    > najsilniej je potępić. Niech te głosy z `polskiego piekła` nie zakłócają
                    żałoby
                    >
                    > po największym polskim poecie XX wieku"
                    > świadczą jedynie o ich twórcach, a nie o podmiocie =literacie Miłoszu.
                    • xxxx44 Re:Adam Asnyk sam się broni 26.08.04, 18:13
                      Nie tylko się nie mylę,lecz dostałem potwierdzenie przedmiotowego używania Poety
                      Asnyka do personalnych utarczek - świadczy o tym podanie linku na końcu pakietu!

                      Jeśli kogo intersuje gazeta ND, może w niej czytać i do niej pisać, a jeśli
                      robi coś n.t. w Gazecie to : NALEŻY TO WPISAĆ A NIE DO KOŃCA UKRYWAĆ.
                      • leszek.sopot Adam Asnyk sam się broni - no wlasnie! 26.08.04, 18:52
                        xxxx44 napisał:

                        > Nie tylko się nie mylę,lecz dostałem potwierdzenie przedmiotowego używania
                        Poety Asnyka do personalnych utarczek - świadczy o tym podanie linku na końcu
                        pakietu!
                        > Jeśli kogo intersuje gazeta ND, może w niej czytać i do niej pisać, a jeśli
                        > robi coś n.t. w Gazecie to : NALEŻY TO WPISAĆ A NIE DO KOŃCA UKRYWAĆ.

                        Jestem chyba za glupi, by zrozumiec o co tobie w tym wpisie chodzi. To znaczy,
                        krzyczac cos mi piszesz, ze ja mam tu co wpisac i czego nie ukrywac?
                        • xxxx44 Re: Adam Asnyk nie potrzebuje obrony 26.08.04, 19:46

                          Ucieczka w wariactwo to przykład idący z góry, to usprawiedliwia, lecz niegodne
                          naśladowania.
                          Rzecz jest prosta - pakiet otwarty i buja się on przez dzień cały, a na końcu
                          otrzymujemy motyw jego powstania: link z opisem o ND,że niby to przyczyna zła(?)
                          Co tu jest do rozumienia ?

                          i nieładnie jest bezpodstawnie zarzucać rozmówcy: a to że się myli, a to znów że
                          pisze niejasno - gdy jest akurat odwrotnie.

                          W sumie to pożyteczna sprawa, ten wątek, więc życzę kontynuacji bez afektacji.
                          --
                          44
                    • nowy.oszolom.z.radia.maryja Re: Trzeba bronic Asnyka przed przyprawianiem mu 27.08.04, 16:59
                      przed takimi jak ty....
                      • leszek.sopot Re: Trzeba bronic Asnyka przed przyprawianiem mu 27.08.04, 17:01
                        nowy.oszolom.z.radia.maryja napisał:

                        > przed takimi jak ty....

                        Moze tez i przed takimi jak ja, no bo coz ja robie, przypominam tylko, ze Asnyk
                        byl czlowiekiem a nie pomnikiem.
                • Gość: J.R. Re: zostawcie oszola w spokoju. IP: *.ifw-kiel.de 26.08.04, 18:14
                  a moze zmienicie skrot swojej partii na NSPP?
        • chilum Re: zostawcie oszola w spokoju. 27.08.04, 20:28
          nowy.oszolom.z.radia.maryja napisał:

          > o wypraszam to sobie jestem studentem politologii na UAM

          Biedny,niewykształcony OZRM,niepełnoletni:-))))))))))
          Student!bo mi buty pospadają za śmiechu:-)))))).
          Politologi!:-))
          Nie ma co,piękna przyszłość w polityce nas czeka.

          --

          " Pycha chodzi przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną. "

    • leszek.sopot Rydzyk jest jak ta dziewczyna? 26.08.04, 17:53
      Adam Asnyk, "Legenda pierwszej miłości" (1868)

      Ja ją kochałem, tak mi się zdaje,
      Bo cudną była w szesnastej wiośnie:
      Umiała patrzeć na mnie mołośnie
      I rwać mi serce w nadziemskie kraje.
      A więc w jej oczach pełnych tęsknoty
      Tonąłem wzrokiem i tak na jawie
      Śniłem o różach, które ciekawie
      Ponad jej włosów wybiegły sploty,
      Tak że je zrywać ustami chciałem,
      I byłbym przysiągł, że ją kochałem!
      Ja ją kochałem, ach! jestem pewny!
      Bom często błądził w noc księżycową,
      Przypominając mojej królewny
      Każde spojrzenie i każde słowo.
      A w gwiazdy patrząc w pół nieprzytomnie,
      Widziałem usta zwrócone do nie,
      Że aż mnie brała wielka pokusa,
      W wonne powietrze rzucić całusa.
      Lecz się obrazić skromnej lękałem,
      I dość mi było, że ją kochałem...
      Miłość to była, lecz taka cicha,
      Że sam przed sobą bałem się zdradzić,
      I tylko kwiatków szedłem się radzić,
      czemu dziś smutna i czemu wzdycha?
      Ale o serca jej tajemicę
      Nie chciałem nawet lilii zapytać.
      A gdy w ogrodu weszła ulicę
      Stałem, nie śmiejąc wzrokiem jej witać,
      I tylko do nóg upaść jej chciałem,
      Kiedy w jej oczach łezki dojrzałem...
      Bo przypuszczałem, że smutek rzewny,
      Rozlany na jej anielskiej twarzy,
      Wypłynął z serca i siadł na straży...
      Tak przeczuwałem, nie będąc pewny,
      I sam już nie wiem, jak to się stało,
      Że zapytałem drżący, nieśmiało.
      Co jest jej smutku dziwną przyczyną?
      I czemu łezki po twarzy płyną?
      Na to odszekła smutnymi słowy:
      Że nie ma świeżej sukni balowej...
      Chociaż wyrazy te obojętne,
      Upadły szronem, co serce ziębi,
      Ale jej oczy mówiły smętne,
      Że się myśl inna kryje gdzieś głębiej.
      Więc pomyślałem, żem był za śmiały,
      I chcąc złagodzić moją zuchwałość,
      Balowej sukni chwaliłem białość,
      W którą się stroi krzak róży białej;
      Chwaliłem ciernie, które jej bronią
      Przed zbyt ciekawych natrętną dłonią.
      Jednak już potek częściej myśl płocha
      Trącała skrzydłem w błękit mych marzeń
      I z różnych rozmów, sprzeczek i zdarzeń,
      Stawiałem wnioski: kocha? nie kocha?
      I z tym pytaniem, jak Hamlet nowy,
      Chodziłem długo w ranek majowy.
      A kwiaty wonią, drzewa szelestem,
      Odpowiadały: kocham i jestem!
      Nim powtórzyłem setne pytanie,
      Wybiegła wołać mnie na śniadanie.
      Różowa ze snu, w słońcu przejrzysta,
      Stała przede mną jasna i czysta.
      Zamiast brylantów na złote włosy
      Jaśminy kładły kropelki rosy,
      I tak oblana światła otokiem
      Jeszcze mnie swoim paliła wzrokiem.
      A ja zmieszany mówiłem do iej
      O drzew szeleście i kwiatów woni,
      Lecz ją znudziła moja rozprawa,
      Bo rzekła: "Chodź pan, wystygnie kawa".
      Oj, oj, figlarko! - myślałem z cicha,
      Nie chcesz mnie słuchać na głos i w oczy,
      Za to twój uśmiech mówi uroczy,
      I pierś, co mocniej teraz oddycha.
      Nie chcesz mnie słuchać, bo w serca drżeniu
      Czujesz, że staniesz cała w płomieniu,
      Gdy ci wypowiem z schyloną twarzą
      Słowa, co w ustach moich się ważą...
      Wtem ona, widząc, żem zadumany,
      Rzecze: "Pan jesteś dziś niewyspany".
      I tak mię nieraz mała psotnica
      Zbijała z toru krótkimi słowy.
      Jam się w anielskie wpatrywał lica
      I w usta pełne niemej wymowy,
      I myśl czytałem, co z oczu strzela.
      A serca mego tamując bicie,
      Czułem, że nic nas już nie przedziela,
      Że toniem razem w marzeń błekicie,
      Lecz gdy się tylko spojrzałem tkliwiej,
      Pytała: "Czemu pan się tak krzywi?
      "Raz, ach! - powziąłem myśl dosyć śmiałą:
      Ukraść jej z albumu karteczkę białą
      I na niej wszystko wypisać szczerze,
      Co mnie ochota powiedzeć bierze.
      A więc ubrałem w urocze farby
      Całą jej postać czystą powiewną,
      I wysypałęm końcóewek skarbt,
      Bymiłość moją uczynić śpiewną:
      Słowem, jak młody poeta liryk,
      Wpisałem wierszem jej panegiryk.
      Gdy to odkryła, chciałem uciekać,
      Ale przemogła trwogę ciekawość,
      I już wolałem przy niej zaczekać,
      Śledząc na twarzy wrażeń jaskrawość.
      Ona czytała uważnie, zwolna,
      Głębokich wzruszeń ukryć nie zdolna,
      A gdy zdumienie minęło pierwsze,
      Rzekła: "Pan także pisuje wiersze?
      Szkoda, że kartkę odjąć wypadnie,
      Bo pan tak pisze krzywo, nieładnie!
      "Zrazu to nieco mnie zabolało,
      Że mnie tak zbyła lekko, złośliwie.
      Ale myślałem: ja się nie dziwię,
      Że moje wiersze ceni tak mało.
      Ona - to jeden poemat cały!
      A moje wiersze pełne wyrazów
      Pustych i ciemnychm mglistych obrazów,
      Które w jej oczów blasku stopniały...
      Nie umiem oddać tego, co roję...
      Ona piękniejsza niż wiersze moje!
      I coraz bardziej i coraz więcej,
      O jej prostocie myśląc dziecięcej,
      Pytałem siebie, czy jestem godny
      Takiej miłości czystej, łagodnej?
      Lecz czułem tylko, że byłbym dla niej
      Gotów me życie poświęcić w dani
      I byłbym rzucił wszystko, gdy trzeba,
      I poszedł za nią prosto do nieba,
      I byłbym poszedł za nią do piekła...
      Gdyby nie... była z drugim uciekła...
    • leszek.sopot "Na przedpieklu" dla Rydzyka 27.08.04, 17:20
      Adam Asnyk, "Na przedpieklu"
      [...]
      Rzekłem: - "Niech porwą mnie diabli,
      Jeżeli dotknąłem szabli
      Przez życia mego wiek cały!
      Jestem człek prawy, zamożny...
      Moi piekielni panowie,
      Co wam też świta po głowie,
      Bym miał być taki bezbożny?!
      Żyłem przykładnie na roli,
      Czysty przed ludźmi i Bogiem,
      Nikomu nie byłem wrogiem,
      Strzegłem się wszelkiej swawoli;
      Gromiłem życie namiętne,
      Próżne marzenia postępu
      Nie miały do mnie przystępu,
      Doktryny były mi wstrętne.
      Nie gustowałem w poezji,
      Pogańskich nie czciłem bogów,
      Strzegłem się ideologów
      I heroicznych herezji.
      Prowadząc życie w porządku,
      Nie miałem większej ambicji,
      Jak zostać... posłem w Galicji,
      Gdziem słynął z swego rozsądku.
      Ale czart jakiś mnie zbiesił:
      Gdy mocniej zalałem głowę,
      Różne zgryzoty domowe
      Sprawiły, żem się obwiesił".

      Gdym skończył, wstał Minos straszny
      I rzekł: - "Co robić z tym fantem,
      Z Beotem i obskurantem?
      Dla piekła jest za rubaszny!"
      I tak po krótkich namowach
      Wszyscy trzej, mrucząc pod nosem,
      Radamant, Eak z Minosem
      Zawarli wyrok w tych słowach:
      "Idź jeszcze na ziemię, bracie,
      Zająć się twoim rzemiosłem,
      A będziesz wybrany posłem,
      Zasiędziesz nawet w rajchsracie;
      A kiedy już w delegacji
      Staniesz w obronie wolności,
      Chcąc nam dochować wdzięczności,
      Pamiętaj o propinacji!
      I nie trać nigdy nadziei,
      Walcz śmiało na każdej sesji:
      Zdobędziesz dużo koncesji...
      Banków i nowych kolei.
      Choćby kto za złe poczytał,
      Śmiej się! bo sprawa jest czysta,
      Wszakże kraj na tym skorzysta,
      Jeśli powiększysz kapitał.
      Piekła się nie bój tym bardziej,
      Bądź tylko śmiało bezczelnym,
      Honorem ręczym piekielnym,
      Że piekło tobą pogardzi".

      12 listopad 1867

    • Gość: Palnick TUWIM był dosadniejszy :) IP: *.stenaline.com 27.08.04, 19:25
      Julian Tuwim
      1937

      Apsztyfikanci Grubej Berty
      I katowickie węglokopy,
      I borysławskie naftowierty,
      I lodzermensche, bycze chłopy.
      Warszawskie bubki, żygolaki
      Z szajką wytwornych pind na kupę,
      Rębajły, franty, zabijaki,
      Całujcie mnie wszyscy w dupę.

      Izraelitcy doktorkowie,
      Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
      Co w Bochni, Stryju i Krakowie
      Szerzycie kulturalną francę !
      Którzy chlipiecie z "Naje Fraje"
      Swą intelektualną zupę,
      Mądrale, oczytane faje,
      Całujcie mnie wszyscy w dupę.

      Item aryjskie rzeczoznawce,
      Wypierdy germańskiego ducha
      (Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
      Werzcie mi, jedna będzie jucha),
      Karne pętaki i szturmowcy,
      Zuchy z Makabi czy z Owupe,
      I rekordziści, i sportowcy,
      Całujcie mnie wszyscy w dupę.

      Socjały nudne i ponure,
      Pedeki, neokatoliki,
      Podskakiwacze pod kulturę,
      Czciciele radia i fizyki,
      Uczone małpy, ścisłowiedy,
      Co oglądacie świat przez lupę
      I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
      Całujcie mnie wszyscy w dupę.

      Item ów belfer szkoły żeńskiej,
      Co dużo chciałby, a nie może,
      Item profesor Cy... wileński
      (Pan wie już za co, profesorze !)
      I ty za młodu nie dorżnięta
      Megiero, co masz taki tupet,
      Że szczujesz na mnie swe szczenięta;
      Całujcie mnie wszyscy w dupę.

      Item Syjontki palestyńskie,
      Haluce, co lejecie tkliwie
      Starozakonne łzy kretyńskie,
      Że "szumią jodły w Tel-Avivie",
      I wszechsłowiańscy marzyciele,
      Zebrani w malowniczą trupę
      Z byle mistycznym kpem na czele,
      Całujcie mnie wszyscy w dupę.

      I ty fortuny skurwysynu,
      Gówniarzu uperfumowany,
      Co splendor oraz spleen Londynu
      Nosisz na gębie zakazanej,
      I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
      A srać chodziłeś pod chałupę,
      Ty, wypasiony na Ikacu,
      Całujcie mnie wszyscy w dupę.

      Item ględziarze i bajdury,
      Ciągnący z nieba grubą rentę,
      O, łapiduchy z Jasnej Góry,
      Z Góry Kalwarii parchy święte,
      I ty, księżuniu, co kutasa
      Zawiązanego masz na supeł,
      Żeby ci czasem nie pohasał,
      Całujcie mnie wszyscy w dupę.

      I wy, o których zapomniałem,
      Lub pominąłem was przez litość,
      Albo dlatego, że się bałem,
      Albo, że taka was obfitość,
      I ty, cenzorze, co za wiersz ten
      Zapewne skarzesz mnie na ciupę,
      Iżem się stał świntuchów hersztem,
      Całujcie mnie wszyscy w dupę !...
      .....
    • Gość: oz wiersz IP: *.avenel01.nj.comcast.net 27.08.04, 20:35
      leszek.sopot napisał:
      "swiete krowy" tzw. polskosci.

      ten dedykowany litwin był ekstremalnym antysemitą przede wszystkim, a dopiero
      potem antypolakiem. poniższe słowa powinny zostać wyryte na jego epitafium,
      ponieważ niewielu pisarzy miało odwagę wypowiedzieć się w ten sposób. przyznaję
      tobie w stu procentach, że w tym temacie wypowiedział się dosadnie.

      Miłosz stwier­dził w prawie nieznanym w Polsce wywia­dzie dla wydawanego w USA
      żydowskiego czasopisma „Tikkun” (nr 2 z 1987 roku), mówiąc o żydowskich
      komunistach: Oni zajęli wszystkie czołowe pozycje w Polsce i również w bardzo
      okrutnej policji bezpieczeństwa, ponieważ oni byli po prostu bardziej godni
      zaufania niż miejscowa ludność.
      • Gość: Palnick SOWIETÓW IP: *.stenaline.com 27.08.04, 20:46
        Gość portalu: oz napisał(a):

        > leszek.sopot napisał:
        > "swiete krowy" tzw. polskosci.
        >
        > ten dedykowany litwin był ekstremalnym antysemitą przede wszystkim, a dopiero
        > potem antypolakiem. poniższe słowa powinny zostać wyryte na jego epitafium,
        > ponieważ niewielu pisarzy miało odwagę wypowiedzieć się w ten sposób.
        przyznaję
        >
        > tobie w stu procentach, że w tym temacie wypowiedział się dosadnie.
        >
        > Miłosz stwier­dził w prawie nieznanym w Polsce wywia­dzie dla wydawanego w USA
        >
        > żydowskiego czasopisma „Tikkun” (nr 2 z 1987 roku), mówiąc o żydowskich
        > komunistach: Oni zajęli wszystkie czołowe pozycje w Polsce i również w bardzo
        > okrutnej policji bezpieczeństwa, ponieważ oni byli po prostu bardziej godni
        > zaufania (SOWIETÓW) niż miejscowa ludność.
        ------------
        Drobne przeoczenie, pominięte słówko - tak powstają ploty, oszczerstwa i
        religie:)
      • leszek.sopot Dziekuje za przyznanie mi racji w 100% 27.08.04, 22:50
        Gość portalu: oz napisał(a):
        > leszek.sopot napisał:
        > "swiete krowy" tzw. polskosci.
        >
        > ten dedykowany litwin był ekstremalnym antysemitą przede wszystkim, a dopiero
        > potem antypolakiem. poniższe słowa powinny zostać wyryte na jego epitafium,
        > ponieważ niewielu pisarzy miało odwagę wypowiedzieć się w ten sposób.
        przyznaję tobie w stu procentach, że w tym temacie wypowiedział się dosadnie.
        > Miłosz stwier­dził w prawie nieznanym w Polsce wywia­dzie dla wydawanego w USA
        > żydowskiego czasopisma „Tikkun” (nr 2 z 1987 roku), mówiąc o żydowskich
        > komunistach: Oni zajęli wszystkie czołowe pozycje w Polsce i również w bardzo
        > okrutnej policji bezpieczeństwa, ponieważ oni byli po prostu bardziej godni
        > zaufania niż miejscowa ludność.

        Nie rozumiem ciebie, co jest nieprawdziwe w tym stwierdzeniu Milosza? W tym
        fragmencie wywiadu (mozna liczyc na calosc?) ja sie niczego zlego nie
        dopatruje.
        Wielokrotnie opisywano jak polscy zydzi, pochodzacy z najbiedniejszych warstw
        spolecznych, poparli wladze ludowa widzac w tym swoja szanse na awans
        spoleczny. Dlatego tez wielu tych biednych Zydow, ktorym udalo sie przezyc II
        wojne - przede wszystkim pod okupacja sowiecka - wlaczylo sie juz w Moskwie w
        prace komitetu Wasilewskiej.
        PS
        Co prawda ja piszac o tym, ze poeci/artysci maja prawo szargac "swiete krowy"
        tzw. polskosci, myslalem o tym, ze to wlasnie oni moga pastwiac sie nad naszymi
        narodowymi wadami, kpic z nich i szydzic z nas samych, bo pelnia takze role
        Stanczyka, pelnia role lekarza, ktory musi powiedziec na co jestesmy chorzy.
        Czasem moga sie mylic, czasem mozemy sie z nimi nie zgadzac, ale maja na
        to "licencje poetyczna" - musza ja miec by pelnic w spoleczenstwie swoja role.
        Moga takze to robic, bo ich sie kocha i wiele wybacza.
        W tym miejscu z pewnoscia Gombrowicz by na mnie splunal i walnal fragmentem
        z "Ferdydurki":
        A zatem dlaczego Słowacki wzbudza w nas zachwyt i miłość? Dlaczego płaczemy z
        poetą czytając ten cudny, harfowy poemat W Szwajcarii? Dlaczego, gdy słuchamy
        heroicznych, śpiżowych strof Króla Ducha, wzbiera w nas poryw? I dlaczego nie
        możemy oderwać się od cudów i czarów Balladyny, a kiedy znowu skargi Lilli
        Wenedy zadźwięczą, serce rozdziera się nam na kawały? I gotowiśmy lecieć,
        pędzić na ratunek nieszczęsnemu królowi? Hm... dlaczego? Dlatego, panowie, że
        Słowacki wielkim poetą był! Wałkiewicz! Dlaczego? Niech Wałkiewicź powtórzy -
        dlaczego? Dlaczego zachwyt, miłość, płaczemy, poryw, serce i lecieć, pędzić?
        Dlaczego, Wałkiewicz?
        Zdawało mi się, że Pimkę znów słyszę, ale Pimkę na skromniejszej pensji i bez
        tych rozległych horyzontów.
        - Dlatego, że wielkim poetą był! - powiedział Wałkiewicz, uczniowie wycinali
        scyzorykiem ławki albo robili małe kuleczki z papieru, najmniejsze, jak mogli,
        i wrzucali je do kałamarza. Był to niby staw i ryby w stawie, więc też łowili
        je na wędkę z włosa, ale nie udawało się, papier nie chciał chwytać. Więc
        włosem łechtali nos albo podpisywali się w zeszytach, raz za razem, to z
        zakrętasem, to bez, a jeden kaligrafował przez całą stronicę: - Dla-cze-go, dla-
        cze-go, dla-cze-go, Sło-wac-ki, Sło-wac-ki, Sło-wac-ki, wac-ki, wac-ki, Wa-cek,
        Wa-cek-Sło-wac-ki-i-musz-ka-pchła. Twarze im zbiedniały. Gdzież się podziało
        niedawne podniecenie, spory i dyskusje - paru tylko szczęśliwców zapomniało o
        bożym świecie nad Wallace'em. Nawet Syfon zmuszony był wytężyć całą siłę
        charakteru, żeby nie sprzeniewierzyć się swoim zasadom samodoskonalenia i
        samokształcenia, lecz umiał on się tak urządzić, że właśnie przykrość była mu
        źródłem rozkoszy, jako probierz siły charakteru. Inni zasię tworzyli wzgórki i
        dołki na dłoni i dmuchali w dołki z rosyjska - ech, eeh, dołki, górki, dołki,
        górki. Nauczyciel westchnął, stłumił, spojrzał na zegarek i mówił.
        - Wielkim poetą! Zapamiętajcie to sobie, bo ważne! Dlaczego kochamy? Bo był
        wielkim poetą. Wielkim poetą był! Nieroby, nieuki, mówię wam przecież
        spokojnie, wbijcie to sobie dobrze w głowy - a więc jeszcze raz powtórzę,
        proszę panów: wielki poeta, Juliusz Słowacki, wielki poeta, kochamy Juliusza
        Słowackiego i zachwycamy się jego poezjami, gdyż był on wielkim poetą. Proszę
        zapisać sobie temat wypracowania domowego: „Dlaczego w poezjach wielkiego
        poety, Juliusza Słowackiego, mieszka nieśmiertelne piękno, które zachwyt
        wzbudza?"
        W tym miejscu wykładu jeden z uczniów zakręcił się nerwowo i zajęczał:
        - Ale kiedy ja się wcale nie zachwycam! Wcale się nie zachwycam! Nie zajmuje
        mnie! Nie mogę wyczytać więcej jak dwie strofy, a i to mnie nie zajmuje. Boże,
        ratuj, jak to mnie zachwyca, kiedy mnie nie zachwyca? - Wytrzeszczył oczy i
        usiadł, grążąc się w jakieś bezdenne przepaście. Naiwnym tym wyznaniem aż
        zakrztusił się nauczyciel.
        - Ciszej, na Boga! - syknął. - Gałkiewiczowi stawiam pałkę. Gałkiewicz zgubić
        mnie chce! Gałkiewicz chyba nie zdaje sobie sprawy; co powiedział?
        GAŁKIEWICZ
        Ale ja nie mogę zrozumieć! Nie mogę zrozumieć, jak zachwyca, jeśli nie zachwyca.
        NAUCZYCIEL
        Jak to nie zachwyca Gałkiewicza, jeśli tysiąc razy tłumaczyłem Gałkiewiczowi,
        że go zachwyca.
        GAŁKIEWICZ
        A mnie nie zachwyca.
        NAUCZYCIEL
        To prywatna sprawa Gałkiewicza. Jak widać, Gałkiewicz nie jest inteligentny.
        Innych zachwyca.
        GAŁKIEWICZ
        Ale, słowo honoru, nikogo nie zachwyca. Jak może zachwycać, jeśli nikt nie
        czyta oprócz nas, którzy jesteśmy w wieku szkolnym, i to tylko dlatego, że nas
        zmuszają siłą...
        NAUCZYCIEL
        Ciszej, na Boga! To dlatego, że niewielu jest ludzi naprawdę kulturalnych i na
        wysokości...
    • leszek.sopot Asnyk: Więc klnijmy w pijanym szale 27.08.04, 22:57
      Szanowni koledzy elperowcy i rydzykowcy, czy Asnyk - wasz niekwestionowany
      autorytet moralny, mial prawo napisac taki wiersz i byc pochowany na Skalce,
      czy nie? Mi sie ten wiersz podoba:))


      Adam Asnyk, "Pijąc Falerno"

      Dosyć łez, po co te smutki?
      Czas się nareszcie rozchmurzyć!
      Poranek życia tak krótki,
      Trzeba go użyć.

      Szczerością pewnie się zgubię,
      Mimo to będę otwarty:
      Dawniej kochałem... dziś lubię
      Życie na żarty.

      Com kochał?... Razem z miłością
      Pamięć rzuciłem za okno,
      A resztki wspomnień z radością
      W kieliszku mokną.

      Jeśli to miłość dziewczyny,
      Więc, by ukarać niewierną,
      Usiadłem na łonie Fryny,
      Pijąc Falerno.

      * * *
      Jeśli to... lecz daj mi pokój
      Z bezpłodną ojcowizn schedą,
      Lepiej ty, Fryne, prorokuj
      Bachiczne credo.

      Rozkoszy stawmy ołtarze;
      Pijacką miejmy bezczelność,
      A może znajdziemy w czarze
      I nieśmiertelność.

      Zdziwim się, a przy wdzięczności
      W piwnice pójdziemy rajskie,
      Wybierać z beczek wieczności
      Wina tokajskie.

      Tymczasem do wniebowzięcia
      Sposobiąc żądzę niezmierną,
      W twoje się chylę objęcia,
      Pijąc Falerno.

      * * *
      Winnice na grobach rosną,
      A zatem z tych winogradów
      Ożywiam wenę miłosną
      Prochem pradziadów.

      Życie nad śmiercią przeważa,
      Bo taka istnienia kolej;
      Wypijmy zdrowie grabarza...
      Wina mi dolej!

      Kto jeszcze nie przestał szlochać,
      Ten pewnie z własnej swej winy
      Nie może już pić... ni kochać
      Ładnej dziewczyny.

      Niech się więc kruszy przed niebem,
      Gotując się in aeterno,
      Pójdę za jego pogrzebem,
      Pijąc Falerno.

      * * *
      Kto mi przerywa?... to duchy...
      Znane mi kiedyś przed chwilą...
      Brząkają w swoje łańcuchy,
      Mówić się silą.

      Chodźcie tu, moi najszczersi,
      Grzać się miłością i winem,
      Wszak nieraz piersią przy piersi
      Byliśmy czynem.

      Dziś wy cieniami marnemi,
      Skrwawione chylicie usta,
      Mnie zaś tu trzyma do ziemi
      Dziewczyna pusta.

      Więc klnijmy w pijanym szale
      Opatrzność niemiłosierną...
      W łeb sobie jutro wypalę,
      Pijąc Falerno.

      (29 październik 1867)
      • Gość: oz Re: Asnyk: Więc klnijmy w pijanym szale IP: *.avenel01.nj.comcast.net 27.08.04, 23:20
        robisz wrażenie rozsądnego faceta. co innego poeta którego się czyta z uwagą ze
        względu na jego humor i ostry język. co innego frustrat, który nie potrafi
        kontrolować własnego życia. ile są warte jego wylewy gorączki przelewane na
        papier, nieważne, czy wyzywa mnie od świń, czy odżegnuje się od polskości
        (przepraszam sopot nazwałeś to tzw. polskością). co mnie to obchodzi. w
        ostatnich dniach doznaje sraczki ponieważ zdaje sobie sprawę, że przyszedł jego
        czas. papież wspaniałomyślnie przyjmuje go. w moim mniemaniu jest zwykłą rurą
        bez talentu, osobowości i w ogóle niesympatyczny. co ode mnie chcesz? mam
        powtarzać za drugim pseudointelektem michnikiem jaka to z niego piękna postać.
        bądź poważny.
        • leszek.sopot Marsz Sokolow 28.08.04, 00:21
          Gość portalu: oz napisał(a):

          > robisz wrażenie rozsądnego faceta. co innego poeta którego się czyta z uwagą
          ze względu na jego humor i ostry język. co innego frustrat, który nie potrafi
          > kontrolować własnego życia.

          To zapewne przekreslasz znakomita wiekszosc poetow, ktorzy nieraz nie radzili
          sobie z prawdziwym zyciem.

          > ile są warte jego wylewy gorączki przelewane na
          > papier, nieważne, czy wyzywa mnie od świń,

          Wyzwal cie od swin? A w jakim kontekscie, cozes ty mu zrobil i jak sie
          poznaliscie, moze to nagrales?

          > czy odżegnuje się od polskości

          Zalezy co kto rozumie pod pojeciem polskosci. Rozni nasi poeci przeklinali
          polskosc, pod ktorym to pojeciem opisywali nasze wady. Takze robil to Asnyk:
          "Sonet"
          Pośród narodów - wyście nędzarzami!
          Z dumą hidalgów nosicie łachmany
          I odkrywacie światu swoje rany,
          Aby zarabiać na chleb krwią i łzami.

          Własną nikczemność znacie dobrze sami,
          Więc się chowacie w pamiątek kurhany,
          I gdy kto skargę podniesie stroskany,
          Wołacie, że on świętość grobu plami.

          Trzeba mieć litość nad wami, nędzarze,
          Trzeba wam życzyć, o biedni, ułomni,
          Żebyście ciche zalegli cmentarze

          I z tego świata zeszli bezpotomni;
          Śmierć wam tę jedną nadzieję ukaże:
          Że o was Polska i przyszłość zapomni!

          Od tego jak pojmuja polskosc np. niektorzy wyznawcy szamana Rydzyka, ja tez sie
          odzegnuje:))

          > (przepraszam sopot nazwałeś to tzw. polskością). co mnie to obchodzi. w
          > ostatnich dniach doznaje sraczki ponieważ zdaje sobie sprawę, że przyszedł
          > jego czas.

          A co ma sraczka do jego czasu? Nie lubisz go, to nie czytaj i nie czytaj o nim.
          Badz niezalewzny.

          > papież wspaniałomyślnie przyjmuje go.

          Wspanialomyslnie? A czemoz to zwrocil na niego uwage, czy na kazdego ja zwraca
          i pisze telegramy by uszanowac zalobnikow i osobe zmarlego?

          > w moim mniemaniu jest zwykłą rurą bez talentu, osobowości i w ogóle
          > niesympatyczny. co ode mnie chcesz?

          No coz, nie jestem profesorem Pimka bym cie przekonywal:) Ja tez pewnych poetow
          lubie a innych nie, ale o tych, ktorych nie lubie nie wyrazam sie tak jak ty.
          Bo wyszlo by na to ze bylbym swinia.

          > mam powtarzać za drugim pseudointelektem michnikiem jaka to z niego piękna
          postać.
          > bądź poważny.

          A po co masz powtarzac, byloby to zapewne nieszczere. Ale mozesz sobie zanucic
          cos innego, tez z "Ferdydurki":
          "Nagle Syfon, wobec świtającej klęski, zaintonował ostatkiem sił na nutę Marsza
          Sokołów:
          Hej, bracia chłopięta, dodajcie mu sił,
          By ocknął się z martwych, by powstał, by żył!"

          Moze blizsze sa tobie, takie proste strofy:)
    • Gość: Wiesiek Re: wiersz Asnyka dla Rydzyka IP: *.acn.waw.pl 27.08.04, 23:11
      Jak to wiersz Asnyka do Rydzyka. Przecierz Rydzyk to rzyt.
    • wesoly3 Re: wiersz Asnyka dla Rydzyka 27.08.04, 23:19
      chcesz zebyl prztotyl cytaty slowackiego i mickiewicza
      na temat zydow ?
      czy rura ci zmiekla ?
      • Gość: Wiesiek Re: wiersz Asnyka dla Rydzyka IP: *.acn.waw.pl 27.08.04, 23:30
        Nic nie mam przeciwko Zydom.
        Natomiast mam duzo przeciwko Rydzykowi.
        O to mi chodzilo.
        A dlaczego napisalem, ze Rydzyk to rzyt (fajnie to slowo wyglada na
        monitorze:D)?
        Dlatego, ze jego 'elektorat' w pokazniej czesci zieje tepa niechecia do narodu,
        ktory wydal na swiat Chrystusa i w konsekwencji stworzyl chrzescijanstwo.
        • wesoly3 Re: wiersz Asnyka dla Rydzyka 27.08.04, 23:42
          sluchacz jestes ?
          czy wiedze czerpiesz z "szabasowki" ?
          • Gość: Wiesiek Re: wiersz Asnyka dla Rydzyka IP: *.acn.waw.pl 28.08.04, 00:25
            Nie chce z Toba gadac, nie masz sprecyzowanego swiatopogladu, i motasz sie.
            Ino nie moim kosztem, przepraszam.
      • leszek.sopot Re: wiersz Asnyka dla Rydzyka 27.08.04, 23:54
        wesoly3 napisał:

        > chcesz zebyl prztotyl cytaty slowackiego i mickiewicza
        > na temat zydow ?
        > czy rura ci zmiekla ?

        O Jankielu?
        Mozesz mi takze cytowac to co pisal Slowacki o Mickiewiczu, a zmieszal go z
        blotem strasznie. Mozesz tez cytowac to, co w swych wykladach paryskich i
        artykulach prasowych pisal Mickiewicz o Papiezu i klerykalach. Mezemy cytowac
        Fredre, mlodopolakow i poetow wspolczesnych.
        Mozna, mozna i mozna wiele cytatow znalezc - nasza literatura jest bogata, jak
        i historia. Walczyc z literatami moga i najglubsze osobniki jak im sie chce. My
        ich talentu ani wartosci nie zweryfikujemy - to uczyni czas, przyszle
        pokolenia.
        • Gość: oz Re: wiersz Asnyka dla Rydzyka IP: *.avenel01.nj.comcast.net 28.08.04, 00:04
          jakiego talentu. pytam się jakiego talentu. nawet ten pseudointelektualista
          michnik unika wypowiadania się na temat talentu miłosza. było o holocauście i
          kilka innych tradycyjnych bzdętów, ale na pogrzebie nie poruszono sprawy
          talentu ani umiejętności miłosza.
          • Gość: Wiesiek Re: wiersz Asnyka dla Rydzyka IP: *.acn.waw.pl 28.08.04, 00:35
            Bo wiele osob niszczy Michnika, choc to i tak twardziel.
            Co Michnik napisze, a przychodza do mnie newslettery z jego tekstami, to 90
            procent postow jest nie na temat, zas na temat: rzydokomuna, stalinowiec,
            rzydy, enkawudzista, mason, pije z Urbanem, i jeszcze wiele wiele innych
            bzdetow.

            Odnosi sie wrazenie, ze sa to glosy pacjentow oddzialu psychotycznego szpitala
            psychiatrycznego.

            Nie mam zamiaru z nikogo usilowac robic wariata, zreszta brzydze sie takimi
            dzialaniami (nb. w tym prym wiedli Sowieci), ale to wszystko naprawde jest
            chore.
          • leszek.sopot Ars poetica? 28.08.04, 00:42
            Gość portalu: oz napisał(a):

            > jakiego talentu. pytam się jakiego talentu.

            Ten watek otworzylem ku przypomnieniu tworczosci Asnyka, ktoremu
            przeciwstawiono wspolczesnemu zepsuciu, co mnie troche rozsmieszylo. Ty
            uporczywie wracasz do Milosza. Teraz odmawiasz mu talentu. Dziwne, ze tak wielu
            ludzi dalo sie nabrac, ze mial talent, jakim cudem jego wiersze i proza na
            ludziach robily wrazenie?
            Milosz tak pisal o sztuce poetyckiej:
            Ars poetica?
            Zawsze tęskniłem do formy bardziej pojemnej,
            która nie byłaby zanadto poezją ani zanadto prozą
            i pozwoliłaby się porozumieć nie narażając nikogo,
            autora ni czytelnika, na męki wyższego rzędu.
            W samej istocie poezji jest coś nieprzystojnego:
            powstaje z nas rzecz, o której nie wiedzieliśmy, że w nas jest,
            więc mrugamy oczami, jakby wyskoczył z nas tygrys
            i stał w świetle, ogonem bijąc się po bokach.
            Dlatego słusznie się mówi, że dyktuje poezję dajmonion,
            choć przesadza się utrzymując, że jest na pewno aniołem.
            Trudno pojąć, skąd się bierze ta duma poetów,
            jeżeli wstyd im nieraz, że widać ich słabość.
            Jaki rozumny człowiek zechce być państwem demonów,
            które rządzą nim jak u siebie, przemawiają mnóstwem języków,
            a jakby nie dosyć im było skraść jego usta i rękę
            próbują dla swojej wygody zmieniać jego los?
            Ponieważ co chorobliwe jest dzisiaj cenione,
            ktoś może myśleć, że tylko żartuję
            albo że wynalazłem jeszcze jeden sposób,
            żeby wychwalać Sztukę z pomocą ironii.
            Był czas, kiedy czytano tylko mądre książki
            pomagające znosić ból oraz nieszczęście.
            To jednak nie to samo, co zaglądać w tysiąc
            dzieł pochodzących prosto z psychiatrycznej kliniki.
            A przecie świat jest inny niż się nam wydaje
            i my jesteśmy inni niż w naszym bredzeniu.
            Ludzie więc zachowują milczącą uczciwość,
            tak zyskując szacunek krewnych i sąsiadów.
            Ten pożytek z poezji, że nam przypomina
            jak trudno jest pozostać tą samą osobą,
            bo dom nasz jest otwarty, we drzwiach nie ma klucza
            a niewidzialni goście wchodzą i wychodzą.
            Co tutaj opowiadam, poezją, zgoda, nie jest.
            Bo wiersze wolno pisać rzadko i niechętnie,
            pod nieznośnym przymusem i tylko z nadzieją,
            że dobre, nie złe duchy mają w nas instrument.

            > nawet ten pseudointelektualista
            > michnik unika wypowiadania się na temat talentu miłosza.

            Po pierwsze, odmawiac Miloszowi talentu, to dziwactwo, ze tak powiem. Po
            drugie, udawadnienie talentu przed krypta na Skalce, przynajmniej dla mnie,
            byloby smieszne. Po trzecie, Michnik mial w swoim wystapieniu wiele znakomitych
            cytatow z utwarow Milosza.

            > było o holocauście i
            > kilka innych tradycyjnych bzdętów, ale na pogrzebie nie poruszono sprawy
            > talentu ani umiejętności miłosza.

            No popatrz bzdety same Milosza czytales - bardzo sie przy tym musiales meczyc.
            Wspolczuje.
        • wesoly3 Re: wiersz Asnyka dla Rydzyka 28.08.04, 00:23
          niekoniecznie o jankielu
          ale w tym samym dziele o rzeszcie rzytow sie dowiesz co nie co
          i ksiegi pielgrzymstwa polskiego poczytaj

          a sadzac z twego postu mam rozumiec , ze nie ma znaczenia co
          kto pisze i co mowi ?

          to na jaki fiut sie na to powolujesz ?
          • wesoly3 Re: wiersz Asnyka dla Rydzyka 28.08.04, 00:27
            wiesz lesiu co ?
            jak tak innym zarzucasz (widzialem czesto)
            brak znajomosci ortografi
            to pisz posty ze slownikiem "przyglubie"
            • leszek.sopot Re: wiersz Asnyka dla Rydzyka 28.08.04, 00:47
              wesoly3 napisał:

              > wiesz lesiu co ?
              > jak tak innym zarzucasz (widzialem czesto)
              > brak znajomosci ortografi

              Klamiesz, podaj jakikolwiek link. Ja nikomu bledow nie wytykam bo mam sam z
              nimi straszne klopoty.

              > to pisz posty ze slownikiem "przyglubie"

              Dziekuje za rade, ale niestety jestem leniwy:(
          • leszek.sopot Re: wiersz Asnyka dla Rydzyka 28.08.04, 00:53
            wesoly3 napisał:

            > niekoniecznie o jankielu
            > ale w tym samym dziele o rzeszcie rzytow sie dowiesz co nie co
            > i ksiegi pielgrzymstwa polskiego poczytaj

            Oj czytalem, czytalem:)

            > a sadzac z twego postu mam rozumiec , ze nie ma znaczenia co
            > kto pisze i co mowi?

            Nie ma znaczenia? Gdzie to napisalem?

            > to na jaki fiut sie na to powolujesz?

            Na jakiego fiuta sie powoluje, na Asnyka?
            • wesoly3 Re: wiersz Asnyka dla Rydzyka 28.08.04, 01:20
              a ja na mickiewicza i slowackiego

              tylko tobie jakos to nie pasuje

              ot rzytowska pokretnosc
              • leszek.sopot Re: wiersz Asnyka dla Rydzyka 28.08.04, 01:22
                wesoly3 napisał:

                > a ja na mickiewicza i slowackiego
                > tylko tobie jakos to nie pasuje
                > ot rzytowska pokretnosc


                O co z tym powolywaniem sie na Mickiewicza i Slowackiego chodzi i co mi nie
                pasuje?, ze niby o zydach pisali? No i co z tego.
                • wesoly3 Re: wiersz Asnyka dla Rydzyka 28.08.04, 01:32
                  cos ty lesiu tak w szabas sie najebal ?
                  toz nie uchodzi !
                  • leszek.sopot Re: wiersz Asnyka dla Rydzyka 28.08.04, 01:35
                    wesoly3 napisał:

                    > cos ty lesiu tak w szabas sie najebal ?
                    > toz nie uchodzi !

                    To twoj normalny poziom rozmowy?
                    Widze, ze o niczym sensownym z wesolym nie porozmawiam, a szkoda bo to przeciez
                    poczatek weekendu. Zapewne ciekawsze debaty prowadzisz z kolegami. Jesli tak,
                    to po co tu glowe innym zawracasz, idz sie bawic do innej piaskownicy.
                    • wesoly3 Re: wiersz Asnyka dla Rydzyka 28.08.04, 01:51
                      lesiu
                      a o czym tu rozmawiac z najebanym rzytem
                      ktory nie kuma postow ?
                      idz ty lesiu w kimacza, to moze jutro lepiej
                      nam sie bedzie rozmawiac
                      a nie zapomnij z ranca browara strzelic - to pomaga na kaca
                      • leszek.sopot Re: wiersz Asnyka dla Rydzyka 28.08.04, 01:56
                        Tylko na inwektywy ciebie stac, marny jestes i dlatego nudzisz mnie
                        • Gość: wojtek Re: wiersz Asnyka dla Rydzyka IP: *.unicity.pl / 82.160.88.* 28.08.04, 09:49
                          Wrzuciłeś Sopot granat w szambo narodowców? No to sie nie dziw, że ochlapało
                          Cie gównem:)
            • Gość: oz Re: wiersz Asnyka dla Rydzyka IP: *.avenel01.nj.comcast.net 28.08.04, 01:55
              naprawdę miłosz nie zasłużył, żeby poświęcać mu tyle cennego czasu. przede
              wszystkim ja traktuję ten temat bez wielkich emocji raczej z tego względu, że
              zaatakowano Nasz dziennik przez gazetę wyborczą. a przecież cytatów tyczących
              się cynicznego stosunku do polski miernego wieszcza jest więcej niż kilka bez
              względu czy w jednym z nich można doszukać się złej woli czy nie (moim zdaniem
              tak). miłoszowi pomogła zdecydowanie jego emigracja, dzięki czemu zaczęto
              doszukiwać się jakiś sentymentalnych cech pisarza w związku z tragedią związaną
              z przymusową emigracją. z mojego doświadczenia wynoszę, że o żadnym wzbogaceniu
              ducha nie ma mowy, raczej przeciwnie, zachód zubaża. zadam jeszcze raz pytanie,
              mało było w polsce wybitnych autorów w drugiej połowie xx wieku? moim zdaniem
              wszyscy przewyższali miłosza o głowę. przemówienie michnika na pogrzebie było
              powiem skandaliczne, użyto typowych poprawnościopolitycznych frazesów. nie
              mówię o udowodnianiu zasług miłosza ale ojego dorobku. nasz dziennik miał pełne
              prawo głośno wyrazić swoje wątpliwości. pan panie sopot ni pamiętam, żeby piał
              pan z zachwytu na temat twórczości miłosza dotychczas. sądzę że to raczej
              przekora. na pewno jestem po stronie ojca rydzyka i naszego dziennika uczciwie
              to przyznaję. ale również ślepo nie wypowiadałbym się w wypadku gdyby moja
              opinia się różniła. w tym wypadku nie różni się. wiedziałem już pewien czas na
              temat frustracji wylewanej przez miłosza na polaków. mówię nie jest on tuwimem,
              żeby mu dorównywać w formie i wymowie. pozdrawiam panie sopot. przynajmniej to
              jakaś lepsza czy gorsza konwersacja, ale zawsze konwersacja.
              • leszek.sopot Re: wiersz Asnyka dla Rydzyka 28.08.04, 02:42
                Gość portalu: oz napisał(a):

                > naprawdę miłosz nie zasłużył, żeby poświęcać mu tyle cennego czasu. przede
                > wszystkim ja traktuję ten temat bez wielkich emocji raczej z tego względu, że
                > zaatakowano Nasz dziennik przez gazetę wyborczą.

                To dlaczego nie traktujesz tego, jak potyczyki miedzy gazetami, a skupiasz
                swoja uwage - w dosc niewybredny sposob - na Miloszu. Wiadomo od "niepamietnych
                czasow", ze obie gazety i stojace za nimi srodowiska sie nie znosza. ND przy
                kazdej okazji i bez okazji napada na GW. Rozumiem wiec dlaczego gazeta nie moze
                byc obojetna - choc ze swojej strony uwazam, ze i tak nie sa to krytyki ani za
                czeste ani nie uzasadnione.

                > a przecież cytatów tyczących
                > się cynicznego stosunku do polski miernego wieszcza jest więcej niż kilka bez
                > względu czy w jednym z nich można doszukać się złej woli czy nie (moim
                zdaniem tak).

                Pojawilo sie kilka watkow, w ktoryuch cytowano kilkawyrazowe wyimki z tekstow
                Milosza. Ani raz autorzy tych wpisow nie odpowiedzieli na prosby by przedstawic
                je w szerszym kontekscie - uwazasz, ze tak sie powinno podchodzic do tworczosci
                jakiegokolwiek artysty? Kazde slowo w utworze jest w pewnym kontekscie, tak jak
                i kazde zdanie. Dodatkowo powinno sie dany utwor umiejscawiac tez w pewnych
                okolicznosciach jego powstania (o ile jest to mozliwe). Nawet jak sie nie ceni
                czyjejs tworczosci, autora uwaza sie za beztalencie, to chocby przez szacunek
                dla cudzej pracy, nalezy wysilic sie by nie tylko zdanie ale i caly utwor
                poznac w pelnym kontekscie. To przeciez tak, jakbys ty cos napisal, stworzyl i
                wydal, a by z twojej ksiazki wyrwano jedno zdanie ze srodka i drubie z konca,
                albo bawiono sie i przestwiano slowa, ich kolejnosc traktujac w sposob tak
                perfidny, by znaczylo, ze jestes czlowiekiem perfidnym i zlym - twierdzilbys,
                ze to uczciwe? Po prostu do tworczosci trzeba podchodzic ostrozniej, tym
                bardziej wtedy, gdy recenzja dotyczy osob powszechnie znanych i cenionych.
                Wybacz, ale ja nie traktuje ND za pismo undergrandowe, ktore celuje w buncie
                przeciwko uznanym autorytetom. ND chce byc wyrocznia moralna dla wierzacych
                Polakow, ale postepujac i piszac w ten sposob jak przy okazji smierci poety,
                pograza sie w brudzie i zadna wyrocznia nie moze byc.


                > miłoszowi pomogła zdecydowanie jego emigracja, dzięki czemu zaczęto
                > doszukiwać się jakiś sentymentalnych cech pisarza w związku z tragedią
                związaną z przymusową emigracją. z mojego doświadczenia wynoszę, że o żadnym
                wzbogaceniu ducha nie ma mowy, raczej przeciwnie, zachód zubaża.

                Zapewne roznie to jest w kazdym indywidualnym przypadku. Na przelomie wiekow
                nasi artysci wyjezdzali z Polski na Zachod, by tam poznac swiat, sztuke,
                zobaczyc co sie dzieje. W Polsce byli od tego odcieci. Z kolei inni, gdy nie
                mogli wrocic do kraju cierpieli, popelniali samobojstwa (Lechon). Kazdy idzie
                inna droga przez zycie, nie wiemy co bedzie za kolejnym zakretem...

                > zadam jeszcze raz pytanie, mało było w polsce wybitnych autorów w drugiej
                połowie xx wieku? moim zdaniem wszyscy przewyższali miłosza o głowę.

                W drugiej polowie XX wieku, hm... Moim zdaniem wybitnych bylo malo. Moze cie
                znowu oburzy moj gust, ale mi sie obok Herberta najbardziej podobala tworczosc
                Stachury, a takze wiele roznych pojedynczych wierszy roznych autorow. A z
                Milosza mi sie bardziej podobala jego proza.

                > przemówienie michnika na pogrzebie było
                > powiem skandaliczne, użyto typowych poprawnościopolitycznych frazesów.

                Ja bylem z niej zadowolony, a nie wymagam od Michnika by byl wieszczem.

                > nie
                > mówię o udowodnianiu zasług miłosza ale ojego dorobku. nasz dziennik miał
                pełne prawo głośno wyrazić swoje wątpliwości.

                W ten sposob w jaki to zrobil - przy okazji powolujac sie na Asnyka? Mnie
                najbardziej wkurzylo - przepraszam za wyrazenie - ze tworczosc Milosza
                zmieszano z dorazna potrzeba polityczna, ze pominieto wszystkie pozytywne
                aspekty jego tworczosci. Jesli ktos czyta tylko ND, to czy pan swiadomie i
                szczerze moze powiedziec, ze czytelnik dowiedzial sie z ND kto to byl Milosz,
                co i jak pisal? Czy tez przyzna sie, ze ten czytelnik dowiedzial sie tylko tego
                z bogatego dorobku Milosza, co odpowiadalo redakcji tego pisma. To przeciez
                tak, jakby z panskiego zyciorysu wyciagnieto np. tylko swiadectwo ukonczenia 4
                klasy szkoly podstawowej, na ktorej mial pan np. 3 z zachowania i o niczy innym
                z panskiego zycia by nie napisano, bo autorom paszkwilu zalezaloby na
                pokazaniu, ze byl pan prawie od urodzenia lobuzem.


                > pan panie sopot ni pamiętam, żeby piał pan z zachwytu na temat twórczości
                miłosza dotychczas. sądzę że to raczej
                > przekora. na pewno jestem po stronie ojca rydzyka i naszego dziennika
                uczciwie to przyznaję. ale również ślepo nie wypowiadałbym się w wypadku gdyby
                moja opinia się różniła. w tym wypadku nie różni się. wiedziałem już pewien
                > czas na temat frustracji wylewanej przez miłosza na polaków.

                Ja sie nie dziwie temu, ze wielu moich znajomych jest sfrustrowanych Polska i
                Polakami, czy Milosz byl - nie wiem, mysle ze moglby byc. A sfrostrowanych z
                wyborow na wybory jest coraz wiecej. Niektorym przynioslo troche oslody
                wstapienie do UE - mnie nie, choc widze w tym jakas nadzieje, ze moze w Polsce
                bedzie lepiej.

                > mówię nie jest on tuwimem, żeby mu dorównywać w formie i wymowie. pozdrawiam
                panie sopot. przynajmniej to jakaś lepsza czy gorsza konwersacja, ale zawsze
                konwersacja.

                Pozdrawiam
    • Gość: leo3 wyznania niejakiego <leszka> z Sopotu : IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.04, 09:26
      , ktoorych nie lubi admin- nie wiem dlaczego,a wy..?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=15284179
      • Gość: wojtek Re: wyznania niejakiego <leszka> z Sopotu IP: *.unicity.pl / 82.160.88.* 28.08.04, 09:53
        Śliczne!!! No ale leon zawodowiec to ty nie jesteś. Niestety (ta trójka
        po "leo")
        to ilość klas ukończonych?
        • Gość: leo3 Re: wyznania niejakiego <leszka> z Sopotu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.04, 10:38
          tak, przynajmniej mnie nauczyli pisac, a ciebie poroniony plodzie jaruzela i
          jarugi nawet nie dopuscili do "starszakow" i teraz babcia z aciebie stuka w
          kompa
          • Gość: wojtek Re: wyznania niejakiego <leszka> z Sopotu IP: *.unicity.pl / 82.160.88.* 28.08.04, 10:45
            tak, przynajmniej mnie nauczyli pisac
            ================================================
            Pisać nauczyli, teraz poproś aby ci przeczytali co piszesz:)
            I co ma do tego babcia?
            • Gość: leo3 Re: wyznania niejakiego <leszka> z Sopotu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.04, 10:47
              to jej spytaj, przeciez z nia sypiasz- jak wszyscy w twojej rodzinie...
              • Gość: wojtek Re: wyznania niejakiego <leszka> z Sopotu IP: *.unicity.pl / 82.160.88.* 28.08.04, 10:54
                Jak mogę głąbie z nia sypiać, skoro właśnie pisze, a ja dyktuję?:)
                Fajny jesteś! Taki radosny kretyn:))
        • Gość: leo3 Re: wyznania niejakiego <leszka> z Sopotu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.04, 10:57
          ciezko z tym twoim- co z trudem moznaby nazwac resztka mozgu przezartego przez
          autowidol i denaturat-juz ci pisalem osle,
          aaa, tu twoje zdjecie:
          acclaimimages.com/_gallery/_SM/0028-0401-2112-2353_SM.jpg-------------------------------------------------------------------
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=15272884&a=15285579
          • Gość: leeo3 Re: wyznania niejakiego <leszka> z Sopotu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.04, 10:59
            patzr- na twooj widok nawaer link sie zawiesil, no no!
            acha powiedz pielegniarce, zeby cie z powrotem przypiela do lozka,,,
            w koncy rzysz tak glosnoooo:

            acclaimimages.com/_gallery/_SM/0028-0401-2112-2353_SM.jpg
          • Gość: wojtek Re: wyznania niejakiego <leszka> z Sopotu IP: *.unicity.pl / 82.160.88.* 28.08.04, 11:01
            Koniec głąbie. Rozmowa z tobą zbyt cie nobilituje, Jesteś pierwszym ogniwem w
            teorii Darwina, i takim zostaniesz. Ale dzięki podobnym do ciebie niebożętom,
            lepiej zaczyna sie dzień. I jak mówię o tobie idiota, to nie chcę cie obrazić.
            To diagnoza
            • Gość: leo3 Re: wyznania niejakiego <leszka> z Sopotu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.04, 11:03
              ach, no wiec w koncu cie pzrywiazala---a lekarz napisal swa opinie i przeslal
              pod twom nickiem,hahah co toz a balagan w tych waszych tworkach..?
            • chilum Re: wyznania niejakiego <leszka> z Sopotu 28.08.04, 11:55
              Gość portalu: wojtek napisał(a):

              > Koniec głąbie.

              Szkoda słow na "rozmowę".
              Wiem,że czasem trudno nie reagować,ale w takich przypadkach IMO to jedyne wyjście.
              To nie są partnerzy do rozmowy.
              W autobusie wysiadłbyś na najbliższym przystanku,albo zignoroał.
              Niech się sami ze sobą upajają prostactwe i głupota swoją.
              Bo o merytorycznej rozmowie popartej argumentami w dyskusji nie ma co liczyć.
              Jak widać.

              --

              " Pycha chodzi przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną. "
    • leszek.sopot "Poeto! oskarżono ciebie przed narodem" 28.08.04, 12:58
      I w dawnej Polsce zdarzaly sie niewybredne ataki na najwybitniejszych naszych
      poetow. Chyba celowali w tym krakowscy konserwatysci, ale i roznego typu
      pozytywistyczni krytycy. Pojawialy sie teksty np. o takich tytulach
      jak "Geniusz w obledzie" - to o Slowackim. W prasie pozytywistow celowano w tym
      by wykazac, ze pisanie o grobach, uczuciach, kwiatkach i walce - to choroba,
      ktora odwraca spoleczenstwo od tego co realne i dzisiejsze. Drukowano tez wiele
      niewybrednych paszkwili pod adresem romantycznych poetow.
      Adam Asnyk chcac przeciwstawic sie konserwtywnemu mysleniu napsal wiersz w
      obronie Slowackiego. Ja nie mam kontaktu z duchami jak "Nasz Dziennik" i nie
      wiem co Asnyk dzis by odpowiedzial rydzykowym propagandystom, ale per analogia
      przypuszczam, ze moglby napisac podobny wiersz.

      "Na obchód Słowackiego"
      Poeto! oskarżono ciebie przed narodem,
      Że kazałeś bezwładnym poruszać się bryłom
      I po swej śmierci, niosąc pieśń jak sztandar przodem,
      Prowadziłeś bezbronne zastępy na wyłom,
      Gdzie bez nadziei zwycięstw lały krew obficie.
      Jeśli to twoją winą, że budząca życie
      Pieśń jak orkan wstrząsnęła śpiącą grobów ziemię
      I na chwilę zwiększyła naszych nieszczęść brzemię,
      Krwawe widmo ojczyzny wywołując z trumny -
      Jeśli to twoją winą, że pchany rozpaczą
      Naród zerwać chciał więzy - to możesz być dumny!
      Ci, którzy ucierpieli najwięcej - przebaczą,
      I Polska ci przebaczy, kochający synu,
      I nie będzie dla ciebie żałować wawrzynu.
      Bo święte hasła twoje - to nie hasła chwili,
      Co przepadają marnie w ciężkich dniach rozbicia;
      Wiara twa nie zawiedzie, miłość nie omyli,
      Lecz poprowadzi naród do nowego życia.
      Mylą się pokolenia w dróg swoich wyborze,
      Jednak cel postawiony mylnym być nie może.
      Gdyby nie głos natchniony narodowej lutni,
      Który nie dał zmęczonym usypiać w letargu,
      Czymże byśmy dziś byli my, nędzarze smutni?
      Gromadą niewolników na publicznym targu,
      Narodem bez przyszłości, bez celu, bez cześci,
      Którym pan jego gardzi, chociaż czasem pieści.

      Wprawdzie by nas żywiła szczodrzej polska gleba,
      A plon nasz by nie poszedł na pastwę płomieni,
      Wprawdzie byłoby lepiej tym zjadaczom chleba,
      Którzy się tuczyć pragną, z losem pogodzeni,
      Lecz nad przyszłością naszą noc by zaszła głucha
      I naród cały został bez serca i ducha...

      Że tak nie jest - to twoja, o poeto, wina;
      Więc potomność już wyrok ogłaszać poczyna,
      I laur, który od dawna tobie się należy,
      Pośród nowych pokoleń bierzesz z rąk młodzieży.
      (17 marzec 1882)
    • leszek.sopot a jeszcze jeden wierszyk - o fiolkach 28.08.04, 21:39
      "Fijołki"

      Te fijołki, co mnie nęcą,
      Te nie siedzą skryte w trawie -
      Lecz spod długiej, ciemnej rzęsy
      Patrzą na mnie tak ciekawie.

      Spod tej rzęsy, co ocienia
      Piękniej niźli traw zieloność,
      W niebieskiego mgle spojrzenia
      Patrzy na mnie nieskończoność.

      Niezmierzona, dziwna głębia!
      W niej się wszystko, wszystko mieści:
      Wymarzone senne skarby,
      Czarodziejskich raj powieści.

      Ale na tych skarbach wróżka
      Położyła swe pieczęcie,
      Strzeże ocząt i serduszka
      Sen cudowny i zaklęcie.

      I te oczy drzemią jeszcze
      Otoczone tajemnicą,
      Choć z nich czasem błyśnie płomień
      Jedną, wielką błyskawicą.

      Spod spuszczonych skromnie powiek
      Widać jakby jutrznię nową...
      O, szczęśliwy stokroć człowiek,
      Kto odgadnie zaklęć słowo!

      Szczęsny, komu się otworzą
      Pełne blasku i pieszczoty! -
      Wędrowałbym na kraj świata,
      Byle znaleźć ów klucz złoty.

      O fijołki! lube, zdradne!
      Troska dręczy mnie surowa -
      Bo ja zginę i przepadnę,
      Nie znalazłszy zaklęć słowa.

      [21 październik 1871]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka