Gość: t
IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl
04.04.02, 20:46
Nasz pech polega na tym, że najbardziej wpływowe środowiska w Polsce tworzą
oportuniści z b. PZPR (czyli obecne SLD) i socliberalni ideowcy z kręgu "GW"/UW
(większość z nich też ma takie czy inne związki z PZPR a nawet z KPP). Ci
pierwsi, to - jak trafnie to kiedyś ktoś określił - związek zawodowy byłego
aparatu partyjnego, którego głównym celem jest utrzymanie (i oczywiście
rozszerzenie, jesli będzie ku temu okazja) uprzywilejowanej pozycji jaką mieli
w "Polsce Ludowej". Ich prawdziwą ojczyzną jest PRL. Minęło 12 lat od kiedy
zdechła a oni ciągle bardziej cenią nieboszczkę, niż III RP, choć ta okazała
się dla nich tak łaskawa. Ten sentyment do PRL to jedyny silniejszy
odruch "ideowy" jaki można zauważyć w tym środowisku (tylko u starszych
zresztą. Narybek jest albo zupełnie oportunistyczny, albo zbliża się do
ideologii głoszonej przez socliberałów-PRL mało ich obchodzi, ale bronią jej ze
względu na swoich patronów). Poza tym sentymentalnym odruchem interesuje ich
wyłącznie zabezpieczanie własnych interesów. Politykę sprowadzili więc do
socjotechniki pozwalającej utrzymać się przy władzy. Z kolei krąg socliberalny
zainteresowany jest w większym stopniu ideologią (co nie wyklucza zainteresowań
materialnych). Przekonani są o swojej misji -stworzyli sobie
socliberalny "model" Polaka i chcą dostosować do niego rzeczywistość. Główny
nurt polskiej tradycji jest dla nich materiałem do przekształcenia. Czują się
wobec niego zupłnie obco. Pod tym względem przypominają kolonistów w zamorskim
karaju. To środowisko to prawdziwa potęga medialna - stąd ostatnie tarcia z
zazdrosnymi "oportunistami". I tacy właśnie ludzie chcą nas "wprowadzać do
Europy". Dla jednych UE to kolejny "słoik z konfiturami" do zdobycia, dla
drugich narzędzie do "zmiany polskiego paradygmatu". Smutne.