jan_zizka
06.02.15, 18:22
Bo to bubel prawny i psie szczyny. W żadnym z państw sygnatariuszy "konwencja" nic nie zmieniła. Z prostego powodu: bo konwencja nie działa w praktyce pomocy ofiarom maltretowania.
To może zobaczmy, gdzież to ona obowiązuje, czyli jest ratyfikowana:
Albania, Andora, Austria, Bośnia i Herzegowina, Czechy, Czarnogóra, Francja, Hiszpania, Holandia, Monako, Portugalia, Serbia, Szwecja, Turcja i Włochy.
A kto podpisał:
Albania, Andora, Austria, Belgia, Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra, Chorwacja, Dania, Finlandia, Francja, Grecja, Gruzja, Hiszpania, Holandia, Islandia, Litwa, Luksemburg, Macedonia, Malta, Monako, Niemcy, Norwegia, Polska, Portugalia, Rumunia, San Marino, Serbia, Słowacja, Słowenia, Szwajcaria, Szwecja, Turcja, Ukraina, Włochy, Węgry i Wielka Brytania.
Matko jedyna, toż to same raje dla maltretowanych kobiet! Zwłaszcza UK mnie śmieszy z olewaniem przez policję i władze zgłoszeń o zgwałceniach kobiet i dzieci przez pakistańskie bandy, islamska Turcja wprowadzająca coraz bardziej islamskie prawa, albo siedlisko cywilizacji postępowej Albania. Gruzja! Cudowne! Jak ktoś zna Gruzję, to wie, że konwencja konwencją, a życie życiem. Francja, gdzie imigranci swobodnie piorą, poniżają swoje kobiety, a państwo nic z tym nie robi - ani nie zrobi.
Zatem konwencja prawie nic nie zmienia. Poza jednym: wprowadziła pod płaszczykiem "humanitaryzmu" i "troski" obrzydliwe ideologiczne deklaracje dżęderowskie, o tyle idiotyczne, że nie oparte na żadnej podstawie naukowej. Ba, wręcz przeciwnie, większość badań wskazuje, że dżęder to stek bredni wymyślonych przez postempackich półgłówków Oodsyłam do afery w Norwegii z zamknięciem katedry dżędrowej na uniwersytecie w Oslo po udowodnieniu hochsztaplerstwa pracującym tam ideologom, bo to nie byli naukowcy.
Poczytajmy sobie zatem, co też amieszczono obok pobożnych życzeń w owej "qnwencyi":
wprowadzono w dziale "definicje" tak ukochane przez postempackich idiotów pojęcie "płci społeczno-kulturowej", choć nie do końca w najbardziej przez nich ukochanej wersji (płeć se wybierasz do woli). Co jest o tyle zabawne, że domowy brutal może w końcu zdeklarować się jako kobieta i podlegać - zgodnie z dżędryzmem - szczególnej ochronie i wzmacnianiu swojej roli. Zabawne, prawda? I zaleca się "wykorzenienie uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn."
Super. Nie miejcie teraz pretensji, drogie panie, jeśli towarzyszący wam mężczyzna nie kiwnie palcem w waszej obronie lub w obronie waszej czci. Bo wtedy zademonstrowałby waszą niezdolność do obrony (czyli waszą niższość), a poza tym demonstrowałby "stereotypowy model roli kobiet i mężczyzn", w którym mężczyzna staje w obronie swojej kobiety i jej honoru.
W Polsce status kobiet - przynajmniej w środowiskach wykształconych, a wcześniej szlacheckich - był zawsze znacznie wyższy niż w tej waszej "oświeconej i postępowej Europie". Istniała choćby prawna instytucja szlachcianki, nieznana pajacom z Zachodu, która zachowywała wszystkie prawa równe mężczyznom dla córki rodu, włącznie z prawem do herbu, to ostatnie traciła tylko w razie ślubu z nieherbownym. Kto zatem próbuje nas pouczać? Ci, którzy w majestacie swoich praw ograbiali kobiety z majątku i praw przez setki lat w Anglii, Francji (gdzie kobiety wpisywały się w historię gdy je palili, albo przez łóżko króla albo kardynała - a nie jako dowodzące obroną twierdzy, jak Dorota Chrzanowska)? Niemcy, którzy stworzyli 3K (Kirche, Kinder, Kuche)? Włosi, gdzie normą jest chamska zaczepka wyżelowanego maminsynka wobec kobiety na ulicy? Wolne żarty.
Zamiast przepychać haniebną, głupią, niepotrzebną i szkodliwą "qnwencyję" przez parlament przy akompaniamencie zawstydzających idiotyzmem wypowiedzi, premierka Kopacz lepiej by doprowadziła do tego, że odpowiednie organa państwa odpowiednio szanują już istniejące prawo. Że nie olewa się powszechnie w sądach i prokuraturach pobić, że zakres odpowiedzialności materialnej sprawcy wobec ofiary jest ograniczany i określany jego "statudem materialnym" (jeden z największych idiotyzmów w polskim prawie). Że gdy ktoś zaczepia na ulicy dziewczynę i broniący jej facet złamie mu nos, to ten facet ma proces, a tamten żadnych kłopotów? Góvvno tu zmieni jakaś perndolona "qnwencyja", dyktowana idiotyczną i pozbawioną podstaw lewacką, postempacką ideologią, w sensie głupoty mająca ten sam status intelektualny, co leninizm
Lewactwo śpiewa z radości, a za chwilę poprze prokuratora, który zamknie gościa spuszczającego manto ćwokowi macającemu jego żonę po tyłku w tramwaju. Jesteście cymbałami, postempacy. Co nie jest żadną niespodzianką.