Dodaj do ulubionych

Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt?

IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.01, 06:40
Mam kontakty z wieloma osobami, ktore przeżywają tragedie w związku z
liberalnym traktowaniem sekt przez polskie prawo i nadawaniem im statusu
związków wyznaniowych. Oto jedna z relacji osoby pokrzywdzonej przez sektę,
zaczerpnięta z listów słanych do róznych instytucji przez zbolałe rodziny,
gdzie ofiarami są dzieci, z prośbą o pomoc jakąkolwiek:

"Rodzinę założyłem mając 25 lat. Byliśmy szczęśliwym małżeństwem przez 6 lat.
Żona urodziła dwoje dzieci, nie pracowała zawodowo.

Sytuacja zmieniła się, kiedy to żona poznała nowych "przyjaciół", którzy
preferowali zdrowy styl życia. Wegetarianizm, pokojowa postawa wobec życia
teoretycznie była pozytywna. Nie znając wewnętrznych zasad uważałem ich za
niegroźnych dziwaków. Pod wpływem tych ludzi żona zmieniła się nie do poznania.
Początkowo myślałem, że jest to w wyniku kryzysu małżeńskiego, szukałem winy w
sobie.

W domu pojawiali się "siostry i bracia duchowi" z sekty "Hare Kryszna". Żona
zachowywała się jak nawiedzona. W smrodzie kadzideł od godz. 400 uprawiała
swoje praktyki. Odsunęła się od bliskich, rodziny, przestała być żoną, matką -
zaniedbywała dzieci. Nazywała nas ludźmi III kategorii czyli "demonami"
i "karmitami" Dzieciom zabraniała jeść mięso mówiąc, że to trupy. Nie wolno
było jadać również ryb, jajek, czosnku, cebuli... Wprowadzała dziwne posty i
głodówki. Dzieci bardzo źle znosiły tę zmianę. Były osłabione i wystraszone.
Przeciążone obowiązkami sekciarskimi niechętnie uczyły się, z ledwością
przechodziły do następnej klasy. Wiele razy zamiast chodzić do szkoły
wyjeżdżały z żoną w góry do farmy i miejsca kultu. Praktyki, w których
uczestniczyły dzieci (bez mojej zgody!), doprowadziły do kłopotów zdrowotnych.
Syn cofał się w rozwoju. Córka czyniła próby odebrania sobie życia. Żona, nie
bacząc na problemy, realizowała program sekty - "udoskonalała się". Żyła i
pracowała dla sekty.

Żona emocjonalnie dla nas nie istniała, byliśmy dla niej przeszkodą
w "samorealizacji", mówiła o nas "słupy soli". Potrafiła zostawić dzieci bez
opieki i wyjechać w góry na farmę w celu "oczyszczania się". Okradała nas,
popadała w długi aby mieć pieniądze dla sekty. Twierdziła, że dla Kryszny
należy się wyzbyć dóbr materialnych. Musiałem sprzedać samochód by spłacić jej
długi.

Ażeby pojąć i zrozumieć ten problem zacząłem uczestniczyć w spotkaniach sekty.
Dobrze poznałem zasady i formy ich działania. Co innego głoszą oficjalnie, a co
innego dzieje się wewnątrz grupy. Działają w wyrafinowany sposób. Mają dobrych
psychologów i prawników na własny użytek. Umieją manipulować nie tylko
młodzieżą, ale i dojrzałymi ludźmi. Ośmieszają (wulgarnie) wszystkie autorytety
(władze, szkołę, Kościół itp.). Jedynym celem liderów sekty jest całkowite
podporządkowanie mojej żony (w zamiarze całej rodziny) sobie i materialny zysk.

O patologii sekty "Hare Kryszna", ich wewnętrznym życiu, które poznałem z
autopsji powiadomiłem policję, prokuraturę. Według naszych władz nie miałem
wystarczających dowodów na przestępstwa sekty, a za zniszczenie psychiki
ludzkiej paragrafu jeszcze nie wymyślono.

Po 7 latach pobytu mojej żony w sekcie mam zrujnowane życie. Działalność sekty
uważam za przestępczą. Jesteśmy rodziną rozbitą, skrzywdzoną moralnie i
okradzioną z dóbr materialnych - bez perspektyw na lepszą przyszłość. Stawiam
sobie pytanie: Czy moje dzieci mają szansę zasilić normalne społeczeństwo?
Jestem w swoim kraju i powinienem mieć zagwarantowane środki prawne aby bronić
rodzinę przed patologią jaką jest sekta.

Istnieje pilna potrzeba zmiany zbyt liberalnego prawa w stosunku do sekt, które
powinno przeciwdziałać zjawiskom patologicznym jak:

społecznej i zawodowej dezintegracji osób ulegających wpływom sekty, w tym
rozbijaniu rodzin,
werbowaniu nieletnich do sekty i przymuszaniu ich do praktyk kultowych
szkodzących zdrowiu fizycznemu i psychicznemu,
odciąganiu dzieci i młodzieży od nauki,
wyłudzaniu pieniędzy, zwłaszcza od nieletnich i młodzieży,
przymuszaniu członków sekty do darmowej pracy i pozbawianiu ich zabezpieczenia
socjalnego.
Ponadto należy uruchomić środki prawne umożliwiające:

wprowadzenie obowiązku rozliczania się sekty z działalności finansowej w celu
przeciwdziałania nielegalnemu handlowi, przestępstwom podatkowym i innym
nadużyciom,
sprawdzanie członków sekty co do ich faktycznego źródła utrzymania,
zabezpieczenia emerytalnego, świadczeń socjalnych w zakresie ochrony zdrowia
itp., oraz wymuszenie stosownych uregulowań zapewniających tym osobom należne
świadczenia,
prowadzenie badań odnośnie wpływu na ludzką psychikę środków, prawdopodobnie
halucynogennych, które używają w przesadnie nadmiernych ilościach (kadzidełka,
nieznane przyprawy, wielogodzinne powtarzanie tych samych słów), szkodliwości
stosowanej diety itp.
S. W."
Obserwuj wątek
    • Gość: Lech Relacja własna rodziny nadawcy IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.01, 06:58
      Wyjeżdżaliśmy wtedy całą rodziną często w góry. Prowadziliśmy z młodzieżą
      wędrówki krajoznawcze i przyrodnicze, letnie obozy wędrowne, a syna staraliśmy
      się wychować na człowieka wrażliwego na sprawy ekologii... Właśnie w górach po
      raz pierwszy zetknęliśmy się z ruchem Hare Kryszna. Na wspólnej wędrówce
      z synem wstąpiliśmy obejrzeć "farmę ekologiczną", znajdującą się w sąsiedztwie
      ówczesnego schroniska PTTK "Czartak" w Czarnowie w Sudetach, reklamowaną także
      w broszurze zatytułowanej: "Ekoturystyka".

      W czasie tamtego spotkania nie było mowy, że reprezentują jakąś religię, lecz
      posłużono się, co zrozumieliśmy dużo później, specyficzną metodą oszustwa
      polegającą na podaniu tylko części danych dotyczących tego gospodarstwa.
      Mówiono wtedy, że jest to farma posiadająca atest EKOLAND-u i produkuje zdrową
      żywność w oparciu o tradycję Indii, że propagują "zdrowe żywienie"
      i "wegetarianizm" oraz "życie w zgodzie z naturą". Gospodarze farmy - młodzi
      ludzie - zaprowadzili nas do budynku, w którym stały woły mówiąc, że używają
      ich do orki. W trakcie spotkania poczęstowali nas wegetariańskim
      posiłkiem. Byliśmy wtedy przekonani, że jest to świecki ruch społeczny
      o orientacji proekologicznej, co wydawało się być zgodne z naszymi poglądami
      i zainteresowaniami. Rozmawiali o czymś na osobności z synem i sprzedali jemu
      książkę, jednak wtedy nie wzbudzało to naszego zaniepokojenia...

      Prawdziwe oblicze tego kultu destrukcyjnego poznaliśmy dopiero później, jak syn
      zaczął przynosić do domu i czytać coraz więcej książek z tekstami założyciela
      sekty - Prabhupady. Kiedy codziennie wstawał nad ranem i przez wiele godzin
      odmawiał tzw. mantrę "Hare Kryszna, Hare Kryszna, Rama, Rama...", było już za
      późno na wyciągnięcie go z tego uzależnienia. Przyrządzał też w osobnych
      naczyniach (nasze były "duchowo nieczyste") odrębne pożywienie, zaczął
      notorycznie kłamać i wyciągać od nas pieniądze mówiąc, że potrzebuje na szkołę,
      a tak naprawdę to wspierał finansowo sektę i kupował przeróżne akcesoria
      kultowe. Coraz więcej czasu poświęcał sekcie, zerwał z kolegami i
      zainteresowaniami harcerstwem i turystyką, zaniedbał naukę i przerażająco
      chudł. Znikał też na całe dnie i wyjeżdżał do ośrodków sekty, m.in. na farmę w
      Czarnowie. Często zamiast w szkole przebywał wśród wyznawców kultu, gdzie
      odurzano go kadzidełkami i wprawiano w trans za pomocą ekstatycznych tańców i
      śpiewów... Jego "bogiem" stali się liderzy sekty, tzw. "mistrzowie duchowi",
      którym oddawał pokłony i poświęcał swoje wszystkie myśli.

      Próbowaliśmy go z tego wydostać. Byliśmy jednak coraz bardziej zrozpaczeni,
      kiedy zdaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy już bezrani wobec oszustw i
      manipulacji jakimi posługiwała się sekta. Jej liderzy powoływali się m.in. na
      rzekomo pozytywne wyniki badań naukowych ich diety, które to badania miał
      prowadzić prof. Wojciech Chalcarz z Pracowni Żywności i Żywienia AWF w
      Poznaniu. Sprawa wyjaśniła się dopiero wówczas, kiedy profesor napisał mi w
      liście: "(...) Jest to nieprawda. (...) Z moich obserwacji wynika, że wielu
      młodych mężczyzn, wyznawców ruchu Hare Kryszna, jest nadmiernie chudych (...) Z
      podanego przez Pana opisu sposobu żywienia Pana syna wynika, że musiał on
      stosować niezbilansowaną dietę wegetariańską. Taka dieta jest niebezpieczna dla
      zdrowia"...

      Ich dieta polega nie tylko na zakazie spożywania mięsa, ale również ryb, jaj,
      cebuli, szczypiorku, grzybów, wielu produktów mlecznych i roślinnych, nawet w
      szcz±tkowych ilościach. Często obowiązuje zakaz spożywania potraw z mąki i
      roślin strączkowych. Ma miejsce np. "post od zielonych liściastych warzyw przez
      jeden miesiąc"... Cały kalendarz postów i głodówek liczy kilkanaście stron
      maszynopisu. Stwierdziliśmy, że ta dieta nie ma nic wspólnego ze "zdrowym
      żywieniem". Jednak wtedy syn miał już tak "wyprany mózg", że nawet nie
      zauważył jak okropnie schudł, a tylko stale powtarzał: "ja nie jestem tym
      ciałem".

      Prosiliśmy liderów sekty, aby uszanowali nasze prawa rodzicielskie i nie
      angażowali go w tak intensywne praktyki. Niestety, bez żadnego skutku...
      Nasze obawy miały się wkrótce potwierdzić. Po upływie ok. 2 lat związania się
      z ruchem sektą, najprawdopodobniej pod wpływem ekstazy i fizycznego osłabienia
      wywołanego surową dietą i innymi praktykami destrukcyjnymi, syn zasłabł i upadł
      na ulicy, złamał sobie nos i szczękę, wybił zęby i w takim stanie skierowano go
      na leczenie szpitalne.

      Rozpacz naszą pogłębiła sytuacja oskarżeń lekarzy kierowanych pod naszym
      adresem: "Co zrobiliście z tym chłopcem? Dlaczego on tu nie chce niczego jeść?
      Czy brał jakieś narkotyki?" To był po prostu obłęd! Lekarze nie mogli
      zrozumieć, że to sekta zabroniła mu przyjmowania pożywienia od "niewielbicieli
      Kryszny", bo "może się duchowo skalać", oraz że tak silny wpływ może mieć na
      człowieka grupa praktykująca religijność destrukcyjną. Początkowo karmiono go
      kroplówką... Do normalności powracał długo. Po wyjściu ze szpitala chciał do
      nich wrócić, wyjeżdżał na farmę do Czarnowa (m. in. wyprowadził się z domu i
      zamieszkał z wyznawcami kultu), co trwało dalsze dwa lata. W końcu zrozumiał,
      że jest wykorzystywany do celów nie mających nic wspólnego z rozwojem duchowym
      i zerwał z sektą i jej praktykami kultowymi...

      Nadal ponosimy skutki szkodliwego oddziaływania tego kultu na naszego
      syna. To nie tylko koszty jego leczenia, przedłużonego okresu nauczania, utraty
      pełnej zdolności do pracy i nauki - poniesione przez całą rodzinę (krzywdy
      doznała też nasza córka), ale również cierpienia moralne, których nie da się
      przeliczyć na pieniądze.

      Tej tragedii było można zapobiec, gdyby przywódcy tego związku wyznaniowego
      reprezentowali uczciwą religię, o zdrowych zasadach etyczno - moralnych, a nie
      kult oparty na obłudzie, fałszywych obietnicach i zastraszaniu. Liderzy sekty,
      kiedy stało się nieszczęście, wyparli się wszystkiego. Zaczęli obłudnie
      twierdzić, że kontakty syna z ruchem były sporadyczne i on sam narzucił sobie
      to wszystko.

      Zainteresowanych szczegółami zjawisk patologicznych w sekcie Hare Kryszna
      odsyłamy do pracy doktorskiej Anny E. Kubiak, wydanej przez Instytut Filozofii
      i Socjologii PAN, zatytułowanej "Delicje i lewa ręka Kryszny" (Warszawa, 1997),
      gdzie można znaleźć opis metod psychomanipulacji i sposobu funkcjonowania
      wyznawców sekty oraz potwierdzenie wielu naszych przykrych doświadczeń.
      Potwierdzają to choćby same tytuły rozdziałów i podrozdziałów jak: "Instytucja
      totalna", "Izolacja", "Degradacja osobowości", "Unieważnianie dotychczasowych
      znaków tożsamości", "Piętnowanie", "Poniżanie i dryl", "Pozbawianie
      samodzielności", "Dyktatura kontrolerów" itp.

      Hare Kryszna to wyjątkowo nieudany przeszczep religii wschodnich na rodzimy
      grunt. A wydawać by się mogło, że przecież nie może nieść nic złego przepojona
      szczerą duchowością ideologia, popierana przez liczne autorytety i stanowiąca
      alternatywę dla życia pełnego pośpiechu w pogoni za karierą i pięniądzem...
      Zrozumieliśmy, że Hare Kryszna może być wyborem tylko dla mocnych, w pełni
      dojrzałych ludzi - cwaniaków umiejących zrobić na tej ideologii niezły interes.
      Paradoksem zaś jest, że sekta wciąga nastolatków o nie wykształconej jeszcze
      osobowości, ludzi wrażliwych i idealistów szukających oparcia w grupie
      rówieśniczej, w której stają się ślepymi narzędziami do realizacji celów
      jej lidera.
      Zofia i Lech Rugałowie
    • Gość: Lech Kolejna relacja (3) IP: 10.10.31.* / 195.164.254.* 24.08.01, 07:45
      (ze skargi do Administracji Budynków Komunalnych):

      "My, lokatorzy, nie zgadzamy się na użytkowanie mieszkania prywatnego nr 8
      przez
      sektę "Hare Kryszna" (jest to ich centrum, tzw. ISKCON).

      Funkcjonują oni bez przestrzegania podstawowych zasad współżycia w
      społeczeństwie, są dla nas uciążliwi, zakłócają ład, porządek i spokój.

      W ww. mieszkaniu mieszka ok. 10 osób (w ciągu dnia więcej:

      zajmują lokal bez meldunku,
      zakłócają spokój już od godz. 4 nad ranem (kłamią mówiąc, że są studentami),
      prowadzą stołówkę (prawdopodobnie bez zezwolenia), co powoduje, że zapachy
      wydobywające się z mieszkania są nie do wytrzymania,
      na niedzielne spotkania sekty werbowane jest niepełnoletnia młodzież. Matki,
      które odnalazły swoje dzieci pod ww. adresem są okłamywane i nie są wpuszczane
      do środka.
      Prosimy o zainteresowanie się tą sprawą i pozbawienie nas problemów z tym
      związanych.

      Z poważaniem

      Lokatorzy (podpisy 11 osób)"
      • Gość: 21W Re: Kolejna relacja (3) IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.01, 07:50
        Kosciol Katolicki to tez jest sekta ytlko ze rozwinieta juz w duzy kosciol.
        Moze zapisz sie z zona do tej sekty tak miliony naiwnych ,glupich Polaczkow .
        A Jan Pawel II ubiera sie prawie tak samo jak ci z Hare-Kryszna.
        • Gość: :Lech Re: Kolejna relacja (3) IP: 10.10.31.* / 195.164.254.* 24.08.01, 08:02
          Gość portalu: 21W napisał(a):

          > Kosciol Katolicki to tez jest sekta ytlko ze rozwinieta juz w duzy kosciol.
          >
          > Moze zapisz sie z zona do tej sekty tak miliony naiwnych ,glupich Polaczkow .
          >
          > A Jan Pawel II ubiera sie prawie tak samo jak ci z Hare-Kryszna.

          Argumentowanie kościołem jest chybione, aczkolwiek kosciół istotnie oderwał się
          kiedyś od większej społeczności, jaką była społeczność żydowska. Ja zaś poruszam
          problem wsółczesnych sekt czyli grup psychomanipulacjnych tzn. problem patologii
          społecznej. Dlatego wyrażam oburzenie Pana mętną argumentacją i porównywaniem
          tego zjawiska z kościołami o ugruntowanej tradycji, wrosłymi od wieków w obraz
          naszego społeczeństwa w którym zyjemy i wychowujemy potomstwo.

          Pozdrawiam

          L.R.

          • Gość: ar Re: Kolejna relacja (3) IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 24.08.01, 13:34
            Żeby móc "ugruntować tradycję wrosłą w obraz społeczeństwa" potrzebny jest
            czas. Dajmy ten czas tym ludziom a po tysiącu lat zobaczymy czy jest to grupa
            psychomanipulacyjna.
            • Gość: Lech Re: Kolejna relacja (3) IP: *.poznan.kwp.gov.pl 24.08.01, 14:03
              Gość portalu: ar napisał(a):

              > Żeby móc "ugruntować tradycję wrosłą w obraz społeczeństwa" potrzebny jest
              > czas. Dajmy ten czas tym ludziom a po tysiącu lat zobaczymy czy jest to grupa
              > psychomanipulacyjna.

              I dopiero po upływie owego rozsądnego czasu - kiedy już się sprawdzą -
              zarejestrujmy ich jako związek wyznaniowy (na równych prawach z tradycyjnymi
              kosciołami i wyznaniami)- podobnie jak to jest w Niemczech czy we Francji. To
              skandal, aby grupy uznane na Zachodzie za destrukcyjne miały zagwarantowaną
              prawną ochronę ich szkodliwych społecznie intersów. A osoby pokrzywdzone
              pozostawione samym sobie z problemami. Nieprawdaż?

        • Gość: MORTICIA Re: Kolejna relacja (3) IP: 212.160.102.* 30.08.01, 14:54
          Swieta racja. Katolicy to najwieksza i najbardziej
          krwiozercza sekta - jaka tylko istnieje. Porownywalna
          tylko z szarancza.
    • Gość: Lech Relacja (4) IP: 10.10.31.* / 195.164.254.* 24.08.01, 07:48
      "Zasady obowiązujące wewnątrz grupy kultowej o nazwie Międzynarodowe
      Towarzystwo Świadomości Kryszny poznałam poprzez moją córkę, która przez kilka
      lat była członkinią sekty. Zwerbował ją jeden z przywódców, którego poznała w
      czasie studiów i którego później została żoną.

      Początek jej kontaktów z grupą to pełen zachwyt osobami, które ją otaczały oraz
      ideami, które głosiły. Pod ich wpływem zmieniła całkowicie swój tryb życia.
      Stopniowo wciągnęli ją w swoje praktyki kultowe polegające na stosowaniu
      ścisłej diety religijnej, zwanej przez nich "wegetarianizmem" i wielogodzinnych
      medytacji. Pierwszy powodował szkodliwe dla zdrowia wycieńczenie organizmu,
      mantra zaś, odmawiana dla "oczyszczenia ze złej karmy", zaczynająca się o godz.
      3 w nocy wśród dymu palonych kadzideł i specyficznej muzyki, powodowała
      otępienie mózgu. Bezwzględnie zakazano jej przyjaźnić się z ludźmi nie
      należącymi do sekty, zmuszana była do studiowania literatury obowiązującej w
      sekcie i zabraniano jej czytania innych książek i prasy, oglądać telewizję itp.
      musiała wykonywać wszelkie zakazy i nakazy. Zmieniła sposób wyrażania myśli i
      uczuć; jej język stawał się coraz mniej zrozumiały, pełen obcych słów i
      zwrotów.

      Pod wpływem owej "religii" zerwała więzi uczuciowe z rodziną, kontakty ze
      środowiskiem i wszystkim co nazywali "światem karmitów i demonów", porzuciła
      studia, wyrzekła się własnej tradycji religijnej, nastąpiła całkowita zmiana
      osobowości i trybu życia.

      Każde najmniejsze uchybienie względem nowej "religii" było karane przez męża
      głodem, dodatkowymi "modłami", poniżaniem godności człowieka. W czasie ciąży
      musiała spać na podłodze jako "nieczysta". Za sprzeciw była bita, pozbawiana
      swobody wychodzenia z domu, zamykana na klucz. Po urodzeniu dziecka z guru
      &ndash mężem nie tworzyli normalnej rodziny. Mąż nie dawał jej pieniędzy na
      utrzymanie, bo pracował "dla Kryszny" i wmawiał jej, że intensywne modły mają
      zaaranżować spełnienie wszelkich potrzeb. Jako "guru" rodziny "oczyszczał ją ze
      złej karmy" i dóbr materialnych, oddając swoim "braciom duchowym" pieniądze
      (które córka otrzymywała od nas na utrzymanie jej i dziecka), kosztowności
      (bransoletka, pierścionki, naszyjnik, łańcuszki) itp. W czasie karmienia
      dziecka musiała iść do kąta i odwrócić się, aby "nie obrażać bóstw".

      Mąż nie meldował się, a w celu uniknięcia odpowiedzialności przed prawem
      posługiwał się wyłącznie zmienionym, trudnym do zapamiętania imieniem. W
      piwnicy był magazyn, gdzie znajdowały się przedmioty, którymi wyznawcy -
      darmowi akwizytorzy handlowali bez zezwolenia na ulicy i po domach jak: żywność
      i przyprawy niewiadomego pochodzenia, płyty, kasety, kadzidełka, zioła itp. Mąż
      zabrał córce bezprawnie dowód osobisty i paszport, dowód rejestracyjny
      samochodu, prawo jazdy. Wynosił sprzęty wyposażenia mieszkania jak telewizor,
      magnetowid, radio, sztućce itp. Mieszkanie córki było zarazem ośrodkiem i
      świątynią sekty, gdzie w oparach kadzideł odbywały się obrzędy wyznawców (w tym
      osób nieletnich). Tam też mieszkali nielegalni akwizytorzy. Córce nie wolno
      było wchodzić do jednego z pokoi - dużego, który był przeznaczony do
      specjalnych celów kultowych. Córka nie mogła korzystać ze służby medycznej
      (dotyczyło to również dziecka), a należało intensywnie się modlić (choroba - to
      kara za przewinienia).

      Życie duchowe w sekcie sprowadzało się do mantrowania i intensywnych praktyk
      kultowych dla osiągnięcia odmiennych stanów świadomości czyli "najwyższej
      boskiej miłosnej ekstazy". W celu jeszcze większego uzależnienia od kultu córkę
      wywożono do świątyni we Wrocławiu i farmy w Czarnowie, gdzie odbywała posty i
      głodówki. Wycieńczona i będąca w stanie ograniczonej świadomości podpisała w
      Kamiennej Górze uprzednio sporządzony akt notarialny, w którym zrzekła się
      samochodu i odpisała połowę mieszkania własnościowego na potrzeby sekty.
      Głównym celem sekty było całkowite podporządkowanie mojej córki sobie i
      materialny zysk.

      Kiedy udało się nam wydostać córkę z ruchu Kryszny była ciągle zastraszana,
      śledzona, szantażowana (telefony o każdej porze doby) groźbami porwania
      dziecka, pozbawienia życia za pomocą hipnozy, okaleczenia itp.

      Aby powrócić do normalnego życia i funkcjonowania w społeczeństwie, córka
      musiała przechodzić mozolną terapię. Była osobą znerwicowaną, psychicznie
      rozbitą i nieporadną. Urzędy państwowe nie udzieliły nam żadnej pomocy, a ich
      pracownicy zupełnie nie rozumieli sytuacji. Dramat nasz był konsekwencją braku
      elementarnych informacji o zagrożeniach dla rodziny i jednostki ze strony
      kultów pseudoreligijnych.

      Oprócz osobistej tragedii znane mi są liczne przykłady destrukcyjnego
      oddziaływania kultu Hare Kryszna jak:

      posługiwanie się kłamstwem i oszustwem w celu pozyskania nowych członków,
      zwłaszcza nieletnich,
      rozbite małżeństwa, gdzie ofiarami są również dzieci,
      okradanie rodzin z dóbr materialnych i przekazywanie ich sekcie,
      przeciążone praktykami kultowymi dziecko czyniło próbę targnięcia się na swe
      życie (zgłaszał mi ojciec dziecka),
      odciąganie młodzieży od rodzin i nauki,
      wykorzystywanie nieletnich do darmowej pracy w nielegalnym handlu ulicznym,
      przetrzymywanie lub ukrywanie nieletnich w "świątyni" - wbrew woli ich
      rodziców.
      J. R "
    • Gość: Lech Relacja (5) IP: 10.10.31.* / 195.164.254.* 24.08.01, 08:05
      (z pozwu o rozwód)

      "Rozkład naszego związku nastąpił w wyniku przynależności mojej żony do
      sekty "Hare Kryszna".

      Żona jest nie tylko członkiem ale fanatykiem ww. grupy kultowej.

      Bezkrytycznie i ślepo wypełnia ich polecenia, zakazy, nakazy. Zasady
      obowiązujące w sekcie są tak patologiczne, że mimo mojej tolerancji nie możemy
      stanowić prawidłowo funkcjonującego małżeństwa.

      Żona moja odsunęła się od rodziny, przestała być żoną i matką. Rolę swoją
      ogranicza do brania pieniędzy. Obowiązki wobec dziecka traktuje jako zło
      konieczne. Jesteśmy dla niej ludźmi III kategorii. Twierdzi, że dla Kryszny
      należy wyzbyć się wszelkich uczuć i dóbr materialnych.

      Stosuje sekciarski wegetarianizm: nie je mięsa, ryb, jajek, czosnku, cebuli.
      Często stosuje dziwne posty i głodówki. Uprawia praktyki wyniszczające ją
      psychicznie i fizycznie.

      Zabrania dziecku jeść mięso, obrzydzając je. Dziecko jest źle żywione,
      zaniedbane, często choruje. Jest zmuszane do uczestnictwa w spotkaniach
      sekciarskich. "Rytuały" w smrodzie kadzideł dziecko bardzo źle znosi. Jest
      nerwowe, smętne, apatyczne, często narzeka na bóle głowy. Żona nie uznaje
      autorytetów medycznych. Jest przekonana, że modlitwa do Kryszny uzdrawia.
      Wszelkie perswazje traktuje jako atak na nią i jej "społeczność".

      Zachowuje się jak nawiedzona. Uważa, że przeszkadzamy jej w
      "samodoskonaleniu" gdyż jemy mięso. Chce żyć i pracować dla Kryszny.
      Autorytetami dla niej są: "guru" i liderzy sekty.

      Kłamie i uczy dziecko kłamstwa - jak twierdzi - dla dobra Kryszny.

      Zachowaniem swoim demoralizuje dziecko. Współżyje z "braćmi duchowymi" - nazywa
      to "oczyszczaniem ze złej karmy".

      Nie mam już siły funkcjonować w tak patologicznym związku. Kocham dziecko i
      chciałbym ażeby miało szansę funkcjonowania w normalnym społeczeństwie. Pragnę
      też mieć wpływ na jego życie i wychowanie.

      W związku z powyższym proszę Sąd o:

      zakazanie uczestnictwa dziecka w spotkaniach sekciarskich,
      ograniczenie praw rodzicielskich dla żony,
      przyznanie nam Kuratora Sądowego,
      Pragnę ratować dziecko od destrukcji panującej w sekcie i ich wewnętrznym
      życiu.

      Do pozwu dołączam:

      opinia z przedszkola,
      zaświadczenie lekarskie dziecka,
      pismo żony od "guru",
      świadectwo przynależności żony do sekty.
      P. R."
      • Gość: emem Re: Relacja (5) IP: *.ts.pl 24.08.01, 11:09
        juz raz pisalem - Ruch Hare Krishna NIE JEST SEKTA.
        Jest zarejestrowanym zwiazkiem wyznaniowym (kosciolem) tak jak kosciol
        katolicki.
        • Gość: Lech Re: Relacja (5) IP: *.poznan.kwp.gov.pl 24.08.01, 11:48
          Gość portalu: emem napisał(a):

          > juz raz pisalem - Ruch Hare Krishna NIE JEST SEKTA.
          > Jest zarejestrowanym zwiazkiem wyznaniowym (kosciolem) tak jak kosciol
          > katolicki.

          Zarejestrowanie Hare Kryszna, jak i innych kultów zaliczanych na Zachodzie do
          destrukcyjnych - jako związków wyznaniowych (na równi z wyznaniami o ugruntowanej
          u nas wielowiekowej tradycji), zawdzięczamy wyjatkowo liberalnemu w Polsce prawu
          wyznaniowemu.
          Grupy te wywołują u swoich członków zachowania sprzeczne z poglądami oficjalnie
          deklarowanymi w dokumentach rejestrowych kościołów, stowarzyszeń, fundacji itp.,
          za którymi się one kryją.
          Np. Hare Kryszna deklaruje oficjalnie pokojowe i pro rodzinne hasła. W
          rzeczywistości, a znam to z licznych listów i pism słanych przez zbolałe rodziny
          z prośbą o pomoc jakąkolwiek, doprowadza do rozbijania rodzin. Słyszałem też o
          kilku przypadkach samobójstw. Skala zjawiska jest na tyle duża, że nie można tu
          mówić o przypadkach odosobnionych.
          Niebezpieczeństwa związane z przynależnoscią do sekty Hare Kryszna dość dobrze
          opisane są w postanowieniu 10 Izby Sadu Administracyjnego w Kolonii (Niemcy) z
          1995 roku. Oto jego fragment: "wskazanie na możliwość <<niebezpicznego oderwania
          od rzeczywistości przez intensywne spiewy rytualne i uzależnienie od grupy>> jak
          również stwierdzenie <<głębokich zmian osobowościowych aż po zerwanie więzi
          rodzinnych i społecznych u młodych ludzi, którzy przystąpili do ruchu Kryszny>>
          przeciwnik wniosku podbudował odniesieniem do stosownych publkacji i raptów (...)
          oraz wypowiedziami świadków..."

          • Gość: snajper Re: Relacja (5) IP: *.waw.cdp.pl 28.08.01, 16:17
            Czy to, że w Iranie katolicyzm jest uznawany za wyznanie destruktwne i karana
            jest chłostą działalność misyjna, powinno spowodować zakazanie tej sekcie
            działalności także w Polsce ? Jeśli nie, to co mnie obchodzą postanowienia
            Niemców ? Hare Kriszna jest taka samą religią jak katolicyzm, proawosławie, czy
            mahometanizm.
      • Gość: OLO1 Re: Relacja (5) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.08.01, 11:15
        chyba jesteś nawiedzony. Jaka sektę reprezentujesz?
        Wygląda mi to na dywersyjną działalność najgroźniejszej sekty w Polsce -
        kościoła katolickiego.
        • Gość: Lech Re: Relacja (5) IP: 10.10.31.* / 195.164.254.* 24.08.01, 12:17
          Gość portalu: OLO1 napisał(a):

          > chyba jesteś nawiedzony. Jaka sektę reprezentujesz?
          > Wygląda mi to na dywersyjną działalność najgroźniejszej sekty w Polsce -
          > kościoła katolickiego.

          Czy fragment niemieckiego krajowego raportu rządowego: "Bericht über Aktivitäten
          Sekten in Schleswig-Holstein" (nr sygn. 13/2360 z dnia 21.03.95 r), który
          pozwalam somie ponizej zamieścić, też kojarzy się OLO1 z działalnością dywersyjną
          kościoła albo nawiedzeniem autorow raportu?

          "Hare Kryszna" ISKCON

          Ten ruch ekstatyków (Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kryszny) został
          założony w 1966 roku w Nowym Jorku przez Bengalczyka A.C. Bhaktivedanta Swami
          Prabhupadę, który zmarł w 1977 roku. Celem towarzystwa jest
          osiągnięcie "najwyższej doskonałości życia". Poprzez nieustanne śpiewy
          (szantowanie) mantry "Hare Kryszna" - co najmniej 1728 razy na dzień - ma
          nastąpić stopienie się z Kryszną, "najwyższym osobowym bogiem" (...).
          Organizacja pragnie wprowadzenia teokracji i restrucji systemu kastowego. Ten
          autorytarny model podważa zasadę równości ludzi i godzi w zagwarantowane
          konstytucyjnie prawa człowieka (Freiheiten). Członkowie są zobowiązani do
          całkowitego posłuszeństwa względem prezydenta świątyni (Tempel-Präsidenten).
          Muszą zrezygnować z wszelkiej własności i przekazać sekcie ewentualne prawa do
          spadku. Kobiety uważane są za mniej wartościowe. Werbunek ma miejsce
          najczęściej podczas "świąt niedzielnych" i wegetariańskich "uroczystych uczt"
          (...). Ruch Hare Kryszna żąda (od swych członków) absolutnego posłuszeństwa,
          żebraniny, całkowitego oddania się grupie. Krytycy uważani są
          za "łachmytów", "podżegaczy", "ateistów". Istnieje wiele organizacji
          parawanowych np. Bhakti Yoga Centrum, Wedyjska Księgarnia Wysyłkowa, Wedyjskie
          Centrum Kultury, Inicjatywa Wegetariańska, Związek Studiów Wedyjskich, Związek
          dla Popierania Rozwoju Świadomości."

          OLO1! Środowiska deklarujące przywiązanie do tolerancji, poszanowania godności
          człowieka jako wartości uniwersalnej, powinny być szczególnie uwrażliwione na
          stosunek tzw. "nowych ruchów religijnych" do wyznawców tradycyjnych religii,
          uznanych autorytetów, nauki, kultury, sztuki... W książkowej rozmowie z
          założycielem Międzynarodowego Towarzystwa Świadomości Kryszny
          zatytułowanej: "Doskonałe pytania, doskonałe odpowiedzi" na str.77 można
          przeczytać:
          "Zatem bez świadomości Kryszny każdy jest draniem, złodziejem, łobuzem i
          rabusiem. To są jego cechy. Dlatego nasz wniosek jest taki, że nikt nie ma
          dobrych cech, jeśli nie rozumie Kryszny. Nie jest uczciwy i nie ma wiedzy.
          Dlatego jest człowiekiem trzeciej kategorii".
          Zza słów założyciela ruchu Kryszny wyziera "czarna" wizja każdego, kto jest
          poza jego organizacją. Ponadto podział ludzi na kategorie przypomina złowrogą
          ideologię rasizmu... Warto o tym wiedzieć, zanim uzna się kogoś za "nawiedzonego"!
          • Gość: OLO 1 Re: Relacja (5) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.08.01, 15:09
            podejrzewam, że jest to raport krajowego rządu(??????) Bawarii. Nie tylko w
            Polsce trafiają się ludzie nawiedzeni. Jeżeli już mówimy o Niemczech to pragnę
            przypomnieć o ostatniej decyzji kanclerza federalnego w sprawie udziału
            duchownych w uroczystościach państwowych. Wracając do "sekt" - jestem 100%
            racjonalista i nie trafiają do mnie żadne argumenty poza materialne. Ja nie
            jestem przeciw nikomu pod warunkiem, że również nikt nie stuka do moich drzwi
            aby mnie pouczać o konieczności życia zgodnego z jego regułami i jego wiarą.
            Kościół katolicki nie przeszkadzał mi tak dlugo jak nie był pazerny na dobra
            materialne, nie był wojowniczy, był apolityczny i nie stworzył Polski państwem
            wyznaniowym.
            • Gość: Lech Odpowiedź dla OLO 1 IP: *.poznan.kwp.gov.pl 24.08.01, 15:15
              Gość portalu: OLO 1 napisał(a):

              > podejrzewam, że jest to raport krajowego rządu(??????) Bawarii. Nie tylko w
              > Polsce trafiają się ludzie nawiedzeni. Jeżeli już mówimy o Niemczech to pragnę
              > przypomnieć o ostatniej decyzji kanclerza federalnego w sprawie udziału
              > duchownych w uroczystościach państwowych. Wracając do "sekt" - jestem 100%
              > racjonalista i nie trafiają do mnie żadne argumenty poza materialne. Ja nie
              > jestem przeciw nikomu pod warunkiem, że również nikt nie stuka do moich drzwi
              > aby mnie pouczać o konieczności życia zgodnego z jego regułami i jego wiarą.
              > Kościół katolicki nie przeszkadzał mi tak dlugo jak nie był pazerny na dobra
              > materialne, nie był wojowniczy, był apolityczny i nie stworzył Polski państwem
              > wyznaniowym.

              Dlaczego tak uparcie czepiasz się tego Kościoła katolickiego? Przecież temat,
              który zapoczątkowalem dotyczy sekt i ruchów kultowych czyli grup
              psychomanipulacyjnych i ich szkodliwości społecznej.
              • Gość: snajper Re: Odpowiedź dla OLO 1 IP: *.waw.cdp.pl 28.08.01, 16:21
                Gość portalu: Lech napisał(a):

                > Gość portalu: OLO 1 napisał(a):
                >
                > > podejrzewam, że jest to raport krajowego rządu(??????) Bawarii. Nie tylko w
                > > Polsce trafiają się ludzie nawiedzeni. Jeżeli już mówimy o Niemczech to pragnę
                > > przypomnieć o ostatniej decyzji kanclerza federalnego w sprawie udziału
                > > duchownych w uroczystościach państwowych. Wracając do "sekt" - jestem 100%
                > > racjonalista i nie trafiają do mnie żadne argumenty poza materialne. Ja nie
                > > jestem przeciw nikomu pod warunkiem, że również nikt nie stuka do moich drzwi
                > > aby mnie pouczać o konieczności życia zgodnego z jego regułami i jego wiarą.
                > > Kościół katolicki nie przeszkadzał mi tak dlugo jak nie był pazerny na dobra
                > > materialne, nie był wojowniczy, był apolityczny i nie stworzył Polski państ
                > > wem wyznaniowym.
                >
                > Dlaczego tak uparcie czepiasz się tego Kościoła katolickiego? Przecież temat,
                > który zapoczątkowalem dotyczy sekt i ruchów kultowych czyli grup
                > psychomanipulacyjnych i ich szkodliwości społecznej.

                Bo, jak każda religia, jest grupą psychomanipulacyjną. A Ty akceptujesz jedną
                religię, widząc wady jedynie w innych religiach. Każda religia charakteryzuje się
                podobnymi cechami. Niektóre są społecznie szkodliwe, inne - wartościowe.
    • Gość: Sekciarz Relacja sekciarza IP: 159.107.89.* 24.08.01, 12:12
      Lechu,

      Jestem sekciarzem.

      Poznałem swego czasu ludzi, którzy zarówno swoje przekonania religijne i życie
      codzienne podporządkowali nauce Biblii. Moim idolem stał się Jezus Chrystus.
      Jako osoba dorosła i świadoma dałem się ochrzcić. Po paru latach przeszedłem na
      wegetarianizm, z powodów etycznych, moralnych, biblijnych (Rodz 1,29) i
      statystycznych - wegetarianie żyją dłużej, bardzo rzadko mają nadwagę, której
      się bałem, rzadziej zapadają na choroby cywilizacyjne. Po prawie 10 latach
      wegetarianizmu (bez mięsa, ryb i jajek) czuję się świetnie, pomimo pracy
      biurowej mam idealną wagę, rzadko choruję, mam niski poziom cholesterolu i
      prawidłowe wszystkie inne wskaźniki medyczne. Wiem to, ponieważ robię sobie
      czasem badania kontrolne, aby udowodnić dobry wpływ mojego trybu życia
      rodzicom, którzy nie mogą przeboleć naszego odstępstwa od "jedynej prawowitej
      religii" i przy każdej okazji się czepiają, a najchętniej zabroniliby
      sekciarstwa środkami prawnymi, o które Ty postulujesz.
      Praktyki religijne takie jak modlitwa i studium Biblii, zachowywanie przykazań
      wg Biblii a nie wg katechizmu kat. - patrz Ks. Wyjścia, rozdz. 20 - uprawiam
      wprawdzie bez "smrodu kadzideł", ale są inne niż katolickie, więc katolickiej
      rodzinie czasem się to nie podoba.
      Żona podziela moje poglądy i w tym duchu wychowujemy również dzieci, które
      ostatnio pod wpływem mojego przykładu również coraz częściej wolą posiłki
      wegetariańskie od mięsnych.
      Na rzecz "sekty" czyli kościoła, do którego należymy, oddajemy dziesięcinę,
      czyli wg Ciebie ograbiamy rodzinę, ale pomimo tego materialnie powodzi nam się
      bardzo dobrze i coraz lepiej, chociaż nie jest to naszym głównym celem w życiu.
      Dzieci powoli również poznają Boga i Biblię i zdają sobie sprawę z naszej
      inności. Jesteśmy więc zdezintegrowani od katolickiego społeczeństwa.
      "Sekta" nasza często promuje zdrowy styl życia, wegetarianizm, porzucanie
      nałogów, nie stawiając kwestii religijnych na pierwszym miejscu. Ponieważ
      tematy zdrowotne wywodzimy bezpośrednio z Biblii, chcemy żeby ludzie z nich
      skorzystali niezależnie od tego czy interesują się sprawami duchowymi. Owszem
      niektórzy chcą się dowiedzieć skąd nasza postawa i tych naprowadzamy na Jezusa
      Chrystusa i Biblię. Urządzamy również imprezy ewangelizacyjne o tematyce
      biblijnej w celu bezpośredniego przyciągnięcia ludzi do "sekty", ale w
      dzisiejszym społeczeństwie zainteresowanie sprawami duchowymi spada. Promocja
      zdrowego stylu życia jest bardziej chodliwa niż przykazania Boże.

      Spotykamy się ze współwyznawcami, przez co mamy mniej czasu na inne spotkania
      towarzyskie - rodzina sądzi, że się alienujemy.

      Rodzice i inni bardzo chcieliby nas z "sekty" wydostać. Nie wiem dlaczego, ale
      chyba wierzą katolickiej nagonce antysekciarskiej, chociaż u nas nie mogą
      przyczepić się do żadnych konkretów. Albo też boją się o nas, że staniemy się
      ofiarami antysekciarskich prześladowań, do których polityka antysekciarska
      kościoła kat. może doprowadzić. W historii kościoła kat. było nadto wiele
      przykładów prześladowań innowierców. Dumni są zaś z naszej znajomości Pisma
      Św., zdrowego stylu życia, wychowania wnuków, a zakłopotani tym, że my się
      potrafimy modlić bezpośrednio do Boga a oni nie. Najbardziej ich boli chyba
      nasze dobrowolne oddawanie dziesięciny - czyli czysta zazdrość - bo nas ani
      nikt nie zmusza ani nie kontroluje czy dajemy. Sądzą chyba, że jesteśmy
      zmuszani. Dziesięcina jest ustanowionym przez Boga sposobem utrzymywania
      organizacji kościoła, a nie działalność gospodarcza czy rentierska, która jest
      głównym źródłem utrzymania kościołów, które zgromadziły na tej ziemi ogromne
      dobra materialne (Jezus: "Królestwo moje nie jest z tego świata").

      Kościół nasz ma historię zaledwie stuletnią, a nie wielowiekową, czyli jestem
      sekciarzem.

      Wobec wyznawanych przez nas zasad etyczno-moralnych powinniśmy raczej uznać
      kościół kat. za sektę z powodu jego odstępstwa od czystej nauki apostolskiej i
      Biblii, a zastąpienie jej tradycją, w wielu miejscach sprzeczną z naukami
      Jezusa.

      Piszę to wszystko dlatego, że antysekciarze opisaliby nas pewnie w innym
      świetle, ale my jesteśmy "sekciarzami" dobrowolnie. Ty chciałbyś uczynić
      kluczem manipulowanie Twoją żoną i dziećmi. Niestety tego manipulowania nie da
      się prawnie zdefiniować - podobnie każdy podlega manipulacji oglądając
      wszechobecne reklamy, obietnice polityków itd.

      Nie znam Hare Kriszna, ale wnioskuję, że Twoja rodzina jest tam dobrowolnie.
      Jeżeli ktoś zakłóca ład, porządek, zasady współżycia, to jest już na to prawo i
      tylko trzeba je egzekwować. Nie potrzeba żadnych praw antysekciarskich, bo
      ograniczą one wolność religijną i osobistą, która jest danym od Boga
      przywilejem każdego człowieka, również Twojej rodziny. W wolności wyboru mieści
      się zarówno wolność wyboru dobra jak i zła. Każdy ma prawo dobrowolnie poddać
      się praktykom powodującym otępienie mózgu. A po to ma własny mózg, żeby się
      takim głupotom nie poddawać.

      Bicie, pozbawianie swobody, zamykanie na klucz, pobyt bez meldunku są również
      karalne - nie trzeba zmieniać prawa.

      Nielegalni akwizytorzy: tak można by pewnie nazwać ewangelistów-kolporterów
      literatury i ulotek. Trudno od każdego wolontariusza wymagać, żeby się
      rejestrował jako kolporter.

      Zastraszanie, śledzenie, szantażowanie, groźby porwania: podaj na policję,
      zbieraj dowody, wypowiedzi świadków - ułatwisz śledztwo. Wszystko czyny od
      dawna karalne w każdym kodeksie karnym.

      Jeżeli chodzi o dzieci i małoletnich, to taka jest rola rodziców jako
      wychowawców, żeby ich prawdziwy autorytet u dziecka był wyższy niż przygodnie
      napotkanych mądrali. Więzi uczuciowe dzieci z rodzicami powinny być tak mocne,
      że żaden guru ich nie przerwie, a wykształcenie tych więzi to odpowiedzialność
      rodziców - praca, która zaczyna się od kolebki, a nie kończy nigdy.

      Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt ?
      Odpowiedź: Państwo polskie ma gwarantować wolność religijną, nie tylko
      katolikom, ale zwłaszcza "sekciarzom", bo są w mniejszości i ich prawa łatwiej
      jest łamać niż prawa katolików. Państwo ma promować tolerancję religijną, a nie
      dać się zwieść antysekciarskim inkwizytorom katolickim.
      Państwo polskie ma również ścigać wszystkie przestępstwa i wykroczenia, które
      opisane są w polskim prawie. W tym i te popełniane przez członków "sekt".

      Pozdrawiam. Sekciarz.
      • Gość: Lech Re: Relacja sekciarza IP: 10.10.31.* / 195.164.254.* 24.08.01, 12:31
        Człowieku! Ale mącisz. Zupełnie nie rozumiesz o co tu chodzi! Róznica między
        wyznaniem a sektą jest taka, jak między wygodnym fotelem a krzesłem
        elektrycznym. Przecież tolerancja nie moze oznaczać akceptacji dla wszelkich
        zachowań patologicznych i odrywania się od zasad współzycia społecznego.
        Zabójca też przecież odrywa się od społecznych pojęć o cenie i wartości zycia i
        ma wlasną ideologię. Czy mamy jemu pozwalać praktykować tę chorą ideologię w
        myśl poszanowania jego praw do własnych przekonań?. Czy pnstwo ma przyczyniać
        się do zabezpieczania rozwoju organizacji patologicznych nadużywających prawa
        do wolności sumienia i wyznania?
        • Gość: Venom Re: Relacja sekciarza IP: 192.168.14.* / 192.168.14.* / *.121.135.226.host.de.colt.net 24.08.01, 13:22
          > Gość portalu: Lech napisał(a):
          >
          > Człowieku! Ale mącisz. Zupełnie nie rozumiesz o co tu
          > chodzi! Róznica między wyznaniem a sektą jest taka, jak
          > między wygodnym fotelem a krzesłem elektrycznym.

          Lechu, zdeklaruj sie jednoznacznie: czy bylbys sklonny
          uznac kosciol, do ktorego nalezy "Sekciarz" za "sekte",
          czy za "wyznanie" ?

          > Przecież tolerancja nie moze oznaczać akceptacji dla
          > wszelkich zachowań patologicznych i odrywania się od
          > zasad współzycia społecznego.

          Nie. I nikt nie nawoluje do takiej tolerancji. Sa juz na
          to paragrafy, nie trzeba zadnych nowych.

          > Zabójca też przecież odrywa się od społecznych pojęć o
          > cenie i wartości zycia i ma wlasną ideologię. Czy mamy
          > jemu pozwalać praktykować tę chorą ideologię w myśl
          > poszanowania jego praw do własnych przekonań?.

          Moze ja, a moze Ty, a moze jeszcze ktos inny powzoliby
          zabojcy praktykowac jego chora ideologie. Ale z pewnoscia
          nie pozwolilby na to prokurator. Morderstwo jest zbrodnia
          scigana z urzedu i jezeli jakikolwiek zwiazek wyznaniowy
          sie go dopuszcza, to jest ZA TO z urzedu scigany.
          Podobnie rzecz ma sie z wszystkimi innymi przestepstwami,
          nawet katolicki ksiadz pedofil nie stoi ponad prawem.

          > Czy pnstwo ma przyczyniać się do zabezpieczania rozwoju
          > organizacji patologicznych nadużywających prawa do
          > wolności sumienia i wyznania?

          To jest oczywiscie pytanie retoryczne. W rzeczywistosci
          chcesz powiedziec: niech panstwo dokopie Hare Kryszna w
          odwecie za to, co zrobili z Twoja zona. Tylko ze oni nie
          zrobili jej nic zlego, nic, co byloby scigane przez
          prawo.

          Mozna oczywiscie tak zmodyfikowac prawo, zeby palenie
          importowanych kadzidelek albo odmawianie modlitw w
          jezykach innych niz polski lub lacina bylo karalne. I
          chyba wlasnie cos takiego postulujesz, prawda ?
          • Gość: Lech Re: Relacja sekciarza IP: *.poznan.kwp.gov.pl 24.08.01, 13:40
            Gość portalu: Venom napisał(a):


            > Mozna oczywiscie tak zmodyfikowac prawo, zeby palenie
            > importowanych kadzidelek albo odmawianie modlitw w
            > jezykach innych niz polski lub lacina bylo karalne. I
            > chyba wlasnie cos takiego postulujesz, prawda ?

            Jezeli te kadzidelka są w palone i wdychane w takich ilościach, ze wywołują
            halucynacje - to tak. Jezeli sekta nakłania adeptów do darmowej pracy bez
            wypracowywania dla siebie ubezpieczenia socjalnego - też. Jeżeli lansuje diety
            doprowadzające modego człowieka na łóżko szpitalne - to oczywiście. Przyklady
            mógłbym mnożyć, ale chyba te wystyarczą.
            Musi być jednak spelniony warunek: pokrzywdzony ma zdecydować się na wniosek o
            ściganie.
            Ludzie w sektach są tak manipulowani, że pokrzywdzony nie czuje się
            pokrzywdzonym, a szczęśliwym (podobnie jak narkoman w ekstazie), że nie zgłasza
            faktu stosowania wobec niego przemocy psychicznej i fizycznej.
            Cały problem polega na tym, ze spolłczeństwo polskie jeszcze nie dojrzało -
            podobnie jak Pan - do zrozumienia istoty tego zjawiska i bezsilności istniejącego
            prawa.

            • Gość: snajper Re: Relacja sekciarza IP: *.waw.cdp.pl 28.08.01, 16:28
              Gość portalu: Lech napisał(a):

              > Gość portalu: Venom napisał(a):
              >
              > > Mozna oczywiscie tak zmodyfikowac prawo, zeby palenie
              > > importowanych kadzidelek albo odmawianie modlitw w
              > > jezykach innych niz polski lub lacina bylo karalne. I
              > > chyba wlasnie cos takiego postulujesz, prawda ?
              >

              > Jezeli sekta nakłania adeptów do darmowej pracy bez
              > wypracowywania dla siebie ubezpieczenia socjalnego - też.

              Masz na myśli pomoc w budowie lub remoncie kościołów katolickich za Bóg zapłać ?

              > Jeżeli lansuje diety
              > doprowadzające modego człowieka na łóżko szpitalne - to oczywiście.

              Wiesz jaki jest jadłospis i warunki życia w katolickich zakonach o surowej
              regule ?

              > Przyklady
              > mógłbym mnożyć, ale chyba te wystyarczą.
              > Musi być jednak spelniony warunek: pokrzywdzony ma zdecydować się na wniosek o
              > ściganie.
              > Ludzie w sektach są tak manipulowani, że pokrzywdzony nie czuje się
              > pokrzywdzonym, a szczęśliwym (podobnie jak narkoman w ekstazie), że nie zgłasza
              > faktu stosowania wobec niego przemocy psychicznej i fizycznej.
              > Cały problem polega na tym, ze spolłczeństwo polskie jeszcze nie dojrzało -
              > podobnie jak Pan - do zrozumienia istoty tego zjawiska i bezsilności istniejące
              > go prawa.

              Z tym się zgadzam. Jak społeczeństwo dojrzeje, kościół katolicki straci swoje
              znaczenie.

        • Gość: Sekciarz Re: Relacja sekciarza IP: 159.107.89.* 24.08.01, 14:47
          Gość portalu: Lech napisał(a):

          > Człowieku! Ale mącisz. Zupełnie nie rozumiesz o co tu chodzi!

          Lechu ! Ja dokładnie rozumiem o co tu chodzi. Fakt jest taki, że
          niektóre "sekty", wykorzystują swoich członków do różnych rzeczy i zarzuca się
          im, że najpierw dokonują na nowych adeptach "prania mózgu". Np. znam
          pewną "sektę", która masowo wykorzystuje swoich członków do pracy za darmo i nie
          ubezpiecza ich. Chodzi mi o pracę przy budowie nowych kościołów.

          > Róznica między
          > wyznaniem a sektą jest taka, jak między wygodnym fotelem a krzesłem
          > elektrycznym.

          Niestety antysekciarze nazywają sektami wszystko co niekatolickie. Jak pada słowo
          sekta, to pojęcie wyznania przestaje funkcjonować. W niedawno wydanej przez
          kościół kat. książce pod znamiennym tytułem "Kościół a sekty", sektami określone
          są wszystkie kościoły niekatolickie, a nazwa kościół przysługuje wyłącznie
          kościołowi rzym.-kat. Przez to wszystkie kościoły mniejszościowe są pod ciągłą
          presją, a historie takie jak przytoczone przez Ciebie nt. Hare Kriszna są w
          społeczeństwie uogólniane na wszystko co niekatolickie. Pod tą presją i pod
          obecnymi rządami katoprawicy nawet w MSWiA została utworzona specjalna komórka do
          zwalczania sekt. Kto ich szkoli ? Oczywiście główni antysekciarze - Dominikanie.


          > Przecież tolerancja nie moze oznaczać akceptacji dla wszelkich
          > zachowań patologicznych i odrywania się od zasad współzycia społecznego.
          > Zabójca też przecież odrywa się od społecznych pojęć o cenie i wartości zycia i
          > ma wlasną ideologię. Czy mamy jemu pozwalać praktykować tę chorą ideologię w
          > myśl poszanowania jego praw do własnych przekonań?. Czy pnstwo ma przyczyniać
          > się do zabezpieczania rozwoju organizacji patologicznych nadużywających prawa
          > do wolności sumienia i wyznania?

          Nie słyszałem jeszcze o sekcie zabójców. Może chodzi Ci o satanistów ? "Sekty" są
          organizacjami funkcjonującymi w społeczeństwie i podlegającymi polskiemu prawu.
          Jeżeliby któraś z nich nawoływała do popełniania przestępstw, to trzeba ją ścigać
          jako organizację, a jeżeli przestępstw dopuszczają się pojedynczy członkowie, to
          trzeba ścigać konkretnych przestępców. I koniec tematu.
          Ale trzymajmy się zdala od specjalnych ustaw antysekciarskich, bo przyniosą one
          prześladowania religijne, których ja się obawiam konkretnie względem mojej osoby,
          rodziny i mienia.

          Ty jesteś katolikiem, to się nie masz czego bać, ale jak będziesz podburzał
          przeciw sektom, to jakiś męt posłucha i zrozumie z tego tyle, że mnie trzeba
          puścić z dymem, co też następnej nocy wykona.

          Co znaczy nadużywanie prawa do wolności sumienia i wyznania ? Czy to, że Twoja
          żona przyłączyła się do Hare K. to było nadużycie jej wolności sumienia i
          wyznania ? Jeżeli H.K. nawołują do łamania prawa, to do prokuratury z nimi.
          Zabronić im palenia i wdychania kadzidła ? Nonsens. Lepiej tak wychowaj dzieci,
          żeby stroniły od wszelkich substancji odurzających i już. Zabronisz w Polsce
          produkcji alkoholu czy papierosów ? A może butaprenu (niektórzy wdychają) ? Jak
          pisałem poprzednio, człowiek ma wolną wolę, a polega ona na tym, że może również
          wybrać zło.
          Dopóki pokrzywdzony nie czuje się pokrzywdzonym i nie dokonuje się przy tym żadne
          przestępstwo, żadne prawo nic nie wskóra. Nawet postulowane antysekciarskie.
          Musiałoby ono wyglądać jak coś w rodzaju szariatu. Stanęlibyśmy w jednym rzędzie
          z Afganistanem, Iranem, Irakiem, Arabią Saudyjską, Sudanem i podobnymi
          postępowymi krajami. Moralność społeczna wymuszona przez prawo. A przy okazji
          kara śmierci dla innowierców, propagujących konkurencyjne wobec obowiązującego
          wyznania oraz zmieniających wyznanie z powszechnego na inne. W takim kraju pewnie
          spłonąłbym na stosie. I tego się boję. Ciekawe, że nawet Ty nie odpowiedziałeś na
          zadane przez Venoma pytanie, czy moją "sektę" uznałbyś jako sektę czy wyznanie,
          nie mówiąc już o tym, że my sami nazywamy się kościołem. Czy wg Ciebie mamy prawo
          nazywać się Kościołem ? Uprzedzam, iż, przy zachowaniu pełnego szacunku, wiele z
          naszych "sekciarskich" nauk jest bardzo krytycznych względem doktryny i
          hierarchii Kościoła Katolickiego.
          Pozdrawiam.
          • Gość: Lech Odpowiedź dla "sekciarza" IP: *.poznan.kwp.gov.pl 24.08.01, 15:09
            Czy może jesteś z Kościoła Adwentystów Dnia Siodmego? Ja tego Kościoła nie
            uważam za sektę, ale za kościół wyrosły na gruncie ruchów protestanckich.
            Nawiasem mówiąc niekiedy zaopatruję się w produkty wegetariańskie w ich sklepie
            ze zdrową żywnoscią. Moje przeżycia z sektą Hare Kryszna są opisane w
            wątku: "Relacja własna rodziny nadawcy". Do tej historii mogę dodać, że problem
            mojego syna nie dotyczył wegetarianizmu, gdyż całą rodziną akceptowaliśmy ten
            sposób żywienia. Dieta Hare Kryszna ma niewiele wspólnego ze zdrowym żywieniem,
            a jest to specyficzna dieta zwiazana z kultem Kryszny, która niejednego już
            osłabiła i odchudziła poza granice zdrowego rozsadku.

            Pozdrawiam
            • Gość: Sekciarz Re: Odpowiedź dla "sekciarza" IP: 159.107.89.* 24.08.01, 16:01
              Gość portalu: Lech napisał(a):

              > Czy może jesteś z Kościoła Adwentystów Dnia Siodmego? Ja tego Kościoła nie
              > uważam za sektę, ale za kościół wyrosły na gruncie ruchów protestanckich.

              Dzięki. W taki okolicznościach przyjemnie jest zostać zidentyfikowanym. Jestem
              sekciarzem-Adwentystą.

              > Nawiasem mówiąc niekiedy zaopatruję się w produkty wegetariańskie w ich sklepie
              > ze zdrową żywnoscią. Moje przeżycia z sektą Hare Kryszna są opisane w
              > wątku: "Relacja własna rodziny nadawcy". Do tej historii mogę dodać, że problem
              > mojego syna nie dotyczył wegetarianizmu, gdyż całą rodziną akceptowaliśmy ten
              > sposób żywienia. Dieta Hare Kryszna ma niewiele wspólnego ze zdrowym żywieniem,
              >
              > a jest to specyficzna dieta zwiazana z kultem Kryszny, która niejednego już
              > osłabiła i odchudziła poza granice zdrowego rozsadku.

              Oczywiste, że nikogo nie namawiam do kultu Kriszny, ale sęk naszej dyskusji jest
              w tym, że postulowane prawo antysekciarskie musiałoby w sposób prawny regulować
              właśnie zdrowy rozsądek oraz moralność. Uważam, że jest to całkowicie
              niewykonalne, skutki takich ustaw byłyby szkodliwe, a ofiarami będą "innowiercy",
              m.in. ja.
              Nie odpowiadasz na inne postawione przeze mnie pytania, ale ja uważam, że zarówno
              żona "poszkodowanego męża" z relacji jak i Twój syn mieli prawo przyłączyć się do
              H.K. i na własnej skórze wypróbować, jak to smakuje. Prawo to przysługuje im z
              racji wolności wyboru, sumienia i wyznania, które są fundamentalnymi prawami
              człowieka, pochodzącymi z raju. Z tego prawa skorzystali jako pierwsi ludzie Adam
              i Ewa, wypowiadając posłuszeństwo Bogu. I ponieśli konsekwencje. Ogólnie rzecz
              biorąc rozwiązaniem nie może być zabronienie zła, a tylko świadomy wybór dobra.
              Pozdrawiam.
              • Gość: Lech Re: Odpowiedź dla Adwentysty IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.01, 22:05
                >Oczywiste, że nikogo nie namawiam do kultu Kriszny, ale sęk naszej dyskusji
                jest
                >w tym, że postulowane prawo antysekciarskie musiałoby w sposób prawny
                regulować
                >właśnie zdrowy rozsądek oraz moralność. Uważam, że jest to całkowicie
                >niewykonalne, skutki takich ustaw byłyby szkodliwe, a ofiarami
                będą "innowiercy",
                >m.in. ja.
                >Nie odpowiadasz na inne postawione przeze mnie pytania, ale ja uważam, że
                zarówno
                >żona "poszkodowanego męża" z relacji jak i Twój syn mieli prawo przyłączyć się
                do
                >H.K. i na własnej skórze wypróbować, jak to smakuje. Prawo to przysługuje im z
                >racji wolności wyboru, sumienia i wyznania, które są fundamentalnymi prawami
                >człowieka, pochodzącymi z raju. Z tego prawa skorzystali jako pierwsi ludzie
                Adam
                >i Ewa, wypowiadając posłuszeństwo Bogu. I ponieśli konsekwencje. Ogólnie rzecz
                >biorąc rozwiązaniem nie może być zabronienie zła, a tylko świadomy wybór
                dobra.
                >Pozdrawiam.

                Właściwe pytanie, jakie postawiłem w założonym wątku dyskusji brzmi: "Czy w
                Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt?" Starajmy sobie odpowiedzieć na to
                pytanie, bo chyba nie powinien nam być obojętny los ofiar ich destrukcyjnej
                działalności. Czy pozwalając na swobodny wybór zła, swoją biernością mamy
                akceptować nieszczęścia ludzi "wybierających" i "wypróbowujących" uczestnictwo
                w sekcie. W przypadku grup psychomanipulacyjnych nie można jednak mówić o
                wolnym i świadomym wyborze np. przypadku Hare Kryszna.

                Zgodzę się z Panem, że każdy ma prawo do samodzielnego wyboru przekonań grupy
                do jakiej chce przynależeć. Ma jednak prawo wiedzieć, jakie są prawdziwe cele
                organizacji do której przystępuje, jaka jest jej prawdziwa przeszłość i jakich
                metod grupa używa, werbując swoich członków. Potencjalnemu kandydatowi
                werbujący do tej sekty z reguły nic o tym nie mówią. Przecież mało kto, z
                własnej woli, związałby się z grupą, o której by wcześniej wiedział, że pod
                pozorem troski o rozwój np. duchowy swoich członków, wykorzystuje ich
                psychicznie, fizycznie i finansowo.

                Dlatego dużym nieporozumieniem jest przypisywanie w pełni świadomego i wolnego
                aktu wyboru osobom, które w rzeczywistości znalazły się w sekcie na skutek
                psychicznej manipulacji.

                Gdybyśmy ja, moja żona i syn wcześniej wiedzieli, że za głoszonymi przez sektę
                hasłami ekologicznymi kryją się praktyki kultowe, jak np. wymaganie od syna
                powtarzania minimum 1728 razy w ciągu dnia mantry, stosowanie drastycznych
                postów i głodówek, zdobywanie pieniędzy dla sekty drogą oszustwa itd., nie
                doszło by do opisanego nieszczęścia.

                Dlatego państwo nie powinno rejestrować grup, których faktyczna działalnośc
                znacznie odbiega od oficjalnie deklarowanej w dokumentach rejestrowych, i
                przyczyniać się do zabezpieczania rozwoju organizacji patologicznych. Rolą
                państwa powinno być również informowanie o prawdziwym obliczu takich "wyznań",
                zwłaszcza w szkołach, na uczelniach i w miejscach, w których występuje
                największe zagrożenie napotkania agitatorów owych grup psychomanipulacyjnych.

                Pozdrawiam

                Lech Rugała
                • Gość: Sekciarz Re: Odpowiedź dla Adwentysty IP: 159.107.89.* 27.08.01, 13:13
                  Gość portalu: Lech napisał(a):

                  > Właściwe pytanie, jakie postawiłem w założonym wątku dyskusji brzmi: "Czy w
                  > Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt?" Starajmy sobie odpowiedzieć na to
                  > pytanie, bo chyba nie powinien nam być obojętny los ofiar ich destrukcyjnej
                  > działalności.

                  Zgodnie z życzeniem (?) przechodzę z Ty na Pan.

                  Panie Lechu, chciałbym z całą mocą i przekonaniem podtrzymać to co napisałem
                  wcześniej, iż najważniejszym działaniem państwa polskiego na polu "sekciarskim"
                  czyli tak naprawdę religijnym, jest gwarantowanie wolności religijnej, nie tylko
                  katolikom, ale zwłaszcza sektom, bo są w mniejszości i ich prawa łatwiej
                  jest łamać niż prawa katolików.
                  Przestępstwa i wykroczenia popełniane przez członków Kościoła Katolickiego,
                  innych kościołów-"sekt" jak i przez niewierzących powinny być ścigane przez prawo
                  bez brania pod uwagę faktu przynależności przestępcy do KK lub sekty.

                  > Czy pozwalając na swobodny wybór zła, swoją biernością mamy
                  > akceptować nieszczęścia ludzi "wybierających" i "wypróbowujących" uczestnictwo
                  > w sekcie. W przypadku grup psychomanipulacyjnych nie można jednak mówić o
                  > wolnym i świadomym wyborze np. przypadku Hare Kryszna.

                  Nie zgadzam się na ściganie z urzędu "psychomanipulacji", bo w rzeczywistości
                  będzie to paragraf-guma, który będzie można zastosować przeciwko każdemu, kto nie
                  będzie podzielał poglądów większości religijnej. Oczywiście psychomanipulację
                  można by równie dobrze zarzucić większości, czyli Kościołowi Katolickiemu, ale
                  któż by się odważył podać ich o to sądu, nawet jak będzie takie prawo ? Byłby w
                  Polsce publicznie napiętnowany jako czarna owca do końca życia.
                  Niniejszym zarzucam również psychomanipulację producentom środków do prania,
                  podpasek, napojów gazowanych, papierosów, piwa, politykom. Ale jak ich za to
                  karać ? Tylko przez wolny wybór - wybrać konkurencję.

                  > Zgodzę się z Panem, że każdy ma prawo do samodzielnego wyboru przekonań grupy
                  > do jakiej chce przynależeć. Ma jednak prawo wiedzieć, jakie są prawdziwe cele
                  > organizacji do której przystępuje, jaka jest jej prawdziwa przeszłość i jakich
                  > metod grupa używa, werbując swoich członków. Potencjalnemu kandydatowi
                  > werbujący do tej sekty z reguły nic o tym nie mówią. Przecież mało kto, z
                  > własnej woli, związałby się z grupą, o której by wcześniej wiedział, że pod
                  > pozorem troski o rozwój np. duchowy swoich członków, wykorzystuje ich
                  > psychicznie, fizycznie i finansowo.

                  > Dlatego dużym nieporozumieniem jest przypisywanie w pełni świadomego i wolnego
                  > aktu wyboru osobom, które w rzeczywistości znalazły się w sekcie na skutek
                  > psychicznej manipulacji.
                  >
                  > Gdybyśmy ja, moja żona i syn wcześniej wiedzieli, że za głoszonymi przez sektę
                  > hasłami ekologicznymi kryją się praktyki kultowe, jak np. wymaganie od syna
                  > powtarzania minimum 1728 razy w ciągu dnia mantry, stosowanie drastycznych
                  > postów i głodówek, zdobywanie pieniędzy dla sekty drogą oszustwa itd., nie
                  > doszło by do opisanego nieszczęścia.

                  W "Relacji sekciarza" opisałem działanie naszej "sekty", w tym m.in. promocję
                  zdrowego stylu życia. Uważam, że mamy pełne prawo nie mówić każdemu w pierwszym
                  zdaniu, że jesteśmy grupą religijną. Kto się zainteresuje, ten się i tak dowie. I
                  chyba tak samo robią Hare Kriszna, nie mówiąc od razu każdemu zainteresowanemu,
                  że, aby zostać ich członkiem, trzeba powtórzyć mantrę 1728 razy dziennie. Kto się
                  zainteresuje, ten się dowie.

                  Apeluję więc niniejszym do świadomego używania mózgu i odpowiednie wychowywanie
                  dzieci, tak aby w momencie manipulacji (czyli ataku na mózg) włączała
                  się "czerwona lampka". Jeżeli ktoś nakłania Cię do przebywania w smrodzie
                  powodującym zawroty głowy, do wdychania środków odurzających, do praktyk
                  powodujących otępienie i wyjałowienie mózgu, takich jak bezmyślne powtarzanie
                  obcojęzycznych sentencji - to jest to atak na Twój mózg. Powtarzam wyłącznie
                  Pańskie relacje jako przykład i nie chciałbym, żeby to było odczytane jako mój
                  atak na H.K., bo ich nie znam - używam relacji jako przykładu, bez sprawdzania
                  ich autentyczności.
                  Ciało jest świątynią Ducha Świętego, i nie będzie On miał do Ciebie przystępu,
                  jeżeli będziesz swój mózg wystawiał na szkodę. Paragrafy nic Ci w tym nie pomogą,
                  a wręcz odwrotnie: zaszkodzą, bo wielu zwolnią od myślenia, do którego mózg jest
                  stworzony.

                  > Dlatego państwo nie powinno rejestrować grup, których faktyczna działalnośc
                  > znacznie odbiega od oficjalnie deklarowanej w dokumentach rejestrowych, i
                  > przyczyniać się do zabezpieczania rozwoju organizacji patologicznych.

                  Nie. Państwo ma obowiązek zarejestrować każdą grupę, której statut jest zgodny z
                  prawem oraz powinno ścigać wszystkie wykroczenia przeciw prawu popełniane na
                  terenie Rzeczypospolitej, bez względu na przynależność religijną podejrzanych.

                  > Rolą
                  > państwa powinno być również informowanie o prawdziwym obliczu takich "wyznań",
                  > zwłaszcza w szkołach, na uczelniach i w miejscach, w których występuje
                  > największe zagrożenie napotkania agitatorów owych grup psychomanipulacyjnych.

                  Nie zgadzam się. Rolą państwa powinno być wychowywanie obywateli do
                  praworządności oraz w razie potrzeby wymuszanie praworządności legalnymi środkami
                  przymusu, którymi dysponuje. Dlatego napisałem "Relację sekciarza" - żeby
                  wykazać, że "prawdziwe oblicze" sekty jest inne dla mnie niż dla tych, którzy
                  chcą mnie z niej wyciągnąć. Państwo nie ma prawa mieszać się w agitację
                  religijną, którą byłoby informowanie o "prawdziwym obliczu" sekt, bo takie
                  państwowe "prawdziwe oblicze" byłoby praktycznie w Polsce opinią Dominikanów na
                  temat danej sekty (patrz szkolenia Dominikanów dla departamentu MSWiA d/s sekt).
                  A propos: konia z rzędem temu, kto zdefiniuje "prawdziwe oblicze" Kościoła
                  Katolickiego w Polsce. Niewykonalne i niemożliwe ! Podobnie będzie w przypadku
                  sekt.
                  Apostoł Paweł pisał, żeby wszystkiego próbować, ale tylko dobre zachowywać, po to
                  żeby nie gasić Ducha. Dlatego proszę o używanie mózgu i dbanie o jego stan - żeby
                  zachować tylko dobro, nawet po spróbowaniu zła.

                  Pozdrawiam. Sekciarz.
                • Gość: snajper Re: Odpowiedź dla Adwentysty IP: *.waw.cdp.pl 29.08.01, 16:39
                  Prawo w Polsce umożliwia ludziom zrzeszanie się w różnych organizacjach. I tak
                  być powinno. Tylko od ludzi zależy, do jakich organizacji będą chcieli należeć.
                  Polskie prawo nie zabrania i mam nadzieję, że nadal nie będziue zabraniać
                  ludziom dołączania do różnych grup religijnych. Czy to do KK, czy do ruchu Hare
                  Kryszna, czy do Ewangelików.
                  Pozdrawiam.
    • Gość: Symeon Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.01, 12:35
      Gość portalu: Lech napisał(a):

      > Mam kontakty z wieloma osobami, ktore przeżywają tragedie w związku z
      > liberalnym traktowaniem sekt przez polskie prawo i nadawaniem im statusu
      > związków wyznaniowych.

      Problem w tym, że bardzo trudno określić, co jest "sektą", a co związkiem
      wyznaniowym. O ile wiem, ostatnio spróbowano to zrobić we Francji i wprowadzono
      prawo ograniczające działania sekt. Zostało to skrytykowane przez kościoły
      chrześcijańskie - również kościól rzymskokatolicki - ponieważ uznały one, że
      prawo to bardzo łatwo obrócić przeciw każdemu związkowi religijnemu.
      Czy np. wspieranie finansowe kościoła nie jest działaniem na szkodę rodziny? A
      tak popularne w Polsce zapisy w testamencie?
      Czy klasztory nie mogą być uznane za instytucje niezwykle szkodliwe społecznie i
      na dodatek instrumenty "prania mózgu"?
      A nauczanie religii dzieci w przedszkolach? czy to nie może być piękny przykład
      manipulacji?


      Oto jedna z relacji osoby pokrzywdzonej przez sektę,
      > zaczerpnięta z listów słanych do róznych instytucji przez zbolałe rodziny,
      > gdzie ofiarami są dzieci, z prośbą o pomoc jakąkolwiek:

      Dzieci, jak rozumiem, są pełnoletnie. Rodziny te miały ok. 18 lat na przekazanie
      im zarówno zdolności rozumienia rzeczywistości (rozsądku), jak również systemów
      wartości. Jak rozumiem, nie zrobiły tego skutecznie, a teraz chcą by państwo
      zareagowało i co - zamknęło sekty, wyrwało z nich (siłą?) ich dzieci?
      Czytałem już reportaż o porwaniu siłą dziewczyny z Bydgoszczy z jakijś sekty w
      Bieszczadach - robiło to upiorne wrażenie.
      Tymczasem prosta prawda jest następująca: przeciętny Polak sam nie wie, w co
      wierzy - nie potrafiłby zabrać sensownego głosu nawet w dyskusji na temat zasad
      wyznawanych przez jego własne ugrupowanie religijne - więc też nie ma czego
      przekazać dzieciom. I stają się one ofarami sekt - albo przechodzą do innych
      kościołów. Czy zwróciłeś uwagę, że dla Polaka-katolika ta różnica nie ma żadnego
      znaczenia? Co świadczy o poziomie społeczeństwa.

      • Gość: Lech Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.poznan.kwp.gov.pl 24.08.01, 13:25
        Gość portalu: Symeon napisał(a):

        > Dzieci, jak rozumiem, są pełnoletnie. Rodziny te miały ok. 18 lat na przekazani
        > e
        > im zarówno zdolności rozumienia rzeczywistości (rozsądku), jak również systemów
        >
        > wartości. Jak rozumiem, nie zrobiły tego skutecznie, a teraz chcą by państwo
        > zareagowało i co - zamknęło sekty, wyrwało z nich (siłą?) ich dzieci?

        Jak Pan uważnie przeczyta poniższą relację (z pozwu o rozwód) to zauważy, że są
        przypadki kiedy chodzi o dobro dziecka w wieku przeszkolnym, pokrzywdzonego przez
        destrukcyjne oddziaływanie sekty na rodzinę:


        "Rozkład naszego związku nastąpił w wyniku przynależności mojej żony do
        sekty "Hare Kryszna".

        Żona jest nie tylko członkiem ale fanatykiem ww. grupy kultowej.

        Bezkrytycznie i ślepo wypełnia ich polecenia, zakazy, nakazy. Zasady
        obowiązujące w sekcie są tak patologiczne, że mimo mojej tolerancji nie możemy
        stanowić prawidłowo funkcjonującego małżeństwa.

        Żona moja odsunęła się od rodziny, przestała być żoną i matką. Rolę swoją
        ogranicza do brania pieniędzy. Obowiązki wobec dziecka traktuje jako zło
        konieczne. Jesteśmy dla niej ludźmi III kategorii. Twierdzi, że dla Kryszny
        należy wyzbyć się wszelkich uczuć i dóbr materialnych.

        Stosuje sekciarski wegetarianizm: nie je mięsa, ryb, jajek, czosnku, cebuli.
        Często stosuje dziwne posty i głodówki. Uprawia praktyki wyniszczające ją
        psychicznie i fizycznie.

        Zabrania dziecku jeść mięso, obrzydzając je. Dziecko jest źle żywione,
        zaniedbane, często choruje. Jest zmuszane do uczestnictwa w spotkaniach
        sekciarskich. "Rytuały" w smrodzie kadzideł dziecko bardzo źle znosi. Jest
        nerwowe, smętne, apatyczne, często narzeka na bóle głowy. Żona nie uznaje
        autorytetów medycznych. Jest przekonana, że modlitwa do Kryszny uzdrawia.
        Wszelkie perswazje traktuje jako atak na nią i jej "społeczność".

        Zachowuje się jak nawiedzona. Uważa, że przeszkadzamy jej w
        "samodoskonaleniu" gdyż jemy mięso. Chce żyć i pracować dla Kryszny.
        Autorytetami dla niej są: "guru" i liderzy sekty.

        Kłamie i uczy dziecko kłamstwa - jak twierdzi - dla dobra Kryszny.

        Zachowaniem swoim demoralizuje dziecko. Współżyje z "braćmi duchowymi" - nazywa
        to "oczyszczaniem ze złej karmy".

        Nie mam już siły funkcjonować w tak patologicznym związku. Kocham dziecko i
        chciałbym ażeby miało szansę funkcjonowania w normalnym społeczeństwie. Pragnę
        też mieć wpływ na jego życie i wychowanie.

        W związku z powyższym proszę Sąd o:

        zakazanie uczestnictwa dziecka w spotkaniach sekciarskich,
        ograniczenie praw rodzicielskich dla żony,
        przyznanie nam Kuratora Sądowego,
        Pragnę ratować dziecko od destrukcji panującej w sekcie i ich wewnętrznym
        życiu.

        Do pozwu dołączam:

        opinia z przedszkola,
        zaświadczenie lekarskie dziecka,
        pismo żony od "guru",
        świadectwo przynależności żony do sekty.
        P. R."

        • Gość: Jerzy Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.01, 17:41
          Szanowny Lechu,
          Serdzecznie ci współczuję z powodu tego, co przeżywasz. Trudno zwalać winę za
          rozkład małżeństwa na "sekty". Nie traktuj ich jako kozła ofiarnego, na które
          możesz zwalić wszystkie niepowodzenia i frustracje.
          Myślę, że ''sekciarz'' czy Symeon napisali juz dostatecznie dużo, dlaczego państwo
          nie powinno ingerować w wolność religijną. Niekatolicy mają uzasadnione powody do
          obaw, że KK dąży do wyeliminowania grup inaczej wierzących posługując się
          parlamentem czy instytucajmi naukowymi w Polsce. Poniżej przykład:

          Tutaj chciałem się podzielić kilkoma zdaniami z książki pt. "Sekty - W
          poszukiwaniu utraconego raju", której autorem jest Dr hab. Tadeusz Paleczny,
          pracownik Instututu Polonijnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, kierownik Zakładu
          Kultury Polonijnej, a wydanej przez UNIVERSITAS, Kraków, 1998, dotowanej przez
          Instytut Polonijny Uniwesrytetu Jagiellońskiego.
          W rozdziale VIII - Grupy Wyznaniowe w Polsce: Sekty czy Kościoły, od str. 167
          pisze:
          ... Według polskiej ustawy o gwarancjach sumienia i wyznania z dnia 17 maja 1989
          roku dwanaście największych religii i zarejestrowanych Kościołów posiada nieco
          odrębny status prawny od pozostałych stu grup wyznaniowych. Jednocześnie zaś nie
          stosuje się w polskim prawodastwie terminu "sekta", wprowadzając w to miejsce
          określenia "związek wyznaniowy" lub "stowarzyszenie religijne." W nauce,
          zwłaszcza w religioznastwie i socjologii, najczęściej ostatnio są stosowane
          pojęcia "''nowe ruchy religijne" czy grupy wyznaniowe". Jedynie reprezentanci
          Kościoła katolickiego konsekwentnie posługują się słowem "sekta" ....
          (emf.dodana).
          W dalszej części tego rozdziału autor wymienia sekty, z zastrzeżeniem, że spis
          nie obejmuje wszystkich sekt. Po kolei są wymieniani i opisywani:
          Adwentyści
          Antrovis - założycielem sekty był bioenergoterapeuta ...
          Badacze Pisma Świętego
          Buddyjskie Wspólnoty Wyznaniowe
          Sekty o rodowodzie hinduistycznym
          Neopoganie -ruch religijny polegający na rewitalizacji starych wierzeń
          słowiańskich ...
          Różokrzyżowcy
          Starowiercy
          Stowarzyszenie Chrześcijańskie Nowy Początek - Grupie Wieczernik z Kielc autor
          poświęca prawie całą stronę pisząc między innymi: Wywodzi sie z ruchu Odnowy w
          Duchu Świętym; są oni ''zwariowani dla Jezusa'';
          Sataniści (trzy linijki tekstu)
          Zachodni Zakon Sufi, zwany również Szkołą Ezoteryczną ...
          Zielonoświątkowcy, pentekostaliści, charyzmatycy, nawiedzeni Duchem
          Świętym. ...Posiadają obecnie w Polsce następujące zarejestrowane prawnie grupy
          wyznaniowe:
          Kościół Zielonoświatkowy (Warszawa)
          Kościół Chrześcijan Wiary Ewangelicznej (Lublin)
          Ewangeliczna Wspólnota Zielonoświątkowa (Wola Piotrowa)
          Chrześc. Wspólnota Zielonoświątkowa (Zabrze)
          Zbór Stanowczych Chrześcijan (Wisła)
          Kościół Boży w Chrystusie ((Warszawa)
          Kościół Jezusa Chrystusa Pełnej Ewangelii (Gdynia)
          Jednota Braci Polskich - Chrześcijanie (Wrocław)
          Chrześcijańska Wspólnota Ewangeliczna (Bielsko Biała)
          Centrum Biblijne "Jezus jest Panem" (Warszawa)
          Misja "Centrum Służby Życia" (Skoczów)
          Kościół "Chrystus dla Wszystkich" (Szczecin)
          Zachęcam do zastanowienia się nad sposobem marginalizowania niekatolików
          przez ''Kościół'' dominujący, który angażuje do tego instytucje ''naukowe'' w Polsce.

          Lechu, czy jesteś w ogóle w stanie przedstawić cechy charakterystyczne sekty
          wyznaniowej? Kiedy jakąś grupę można określic jako sekta?

          Jerzy


        • Gość: XXL Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.echostar.pl 24.08.01, 19:57
          Przeczytałem cały, dość długi wątek i widzę pewne odejście
          od tematu i intencji Lecha :jak zabezpieczyć ludzi, zwłaszcza
          młodych przed manipulacją.
          Człowiek ma wolną wolę, ale nie jest świadom ani momentu, ani
          chwili kiedy z podmiotu staje się przedmiotem świadomej manipulacji.
          Precyzyjne socjo-techniki manipulacji świadomoścą działają
          trochę jak narkotyk, wejść łatwo skończyć bardzo trudno ...
          Uzależniony psychiczne i moralnie człowiek jest jak narkoman
          czy alkocholik.

          Natomiast zdecydować od którego momentu związek wyznaniowy
          staje się sektą ( w tym pejoratywnym znaczeniu ) jest tak samo
          trudno jak znaleść granice między dobrem a złem

          Pozdrowienia
          • Gość: Lech Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.01, 20:59
            Gość portalu: XXL napisał(a):

            > Przeczytałem cały, dość długi wątek i widzę pewne odejście
            > od tematu i intencji Lecha :jak zabezpieczyć ludzi, zwłaszcza
            > młodych przed manipulacją.
            > Człowiek ma wolną wolę, ale nie jest świadom ani momentu, ani
            > chwili kiedy z podmiotu staje się przedmiotem świadomej manipulacji.
            > Precyzyjne socjo-techniki manipulacji świadomoścą działają
            > trochę jak narkotyk, wejść łatwo skończyć bardzo trudno ...
            > Uzależniony psychiczne i moralnie człowiek jest jak narkoman
            > czy alkocholik.
            >
            > Natomiast zdecydować od którego momentu związek wyznaniowy
            > staje się sektą ( w tym pejoratywnym znaczeniu ) jest tak samo
            > trudno jak znaleść granice między dobrem a złem
            >
            > Pozdrowienia

            Właśnie z tej trudności zdają sobie dobrze sprawę liderzy sekt i wykorzystują ją
            do bezkarnego popełniania nadużyć.
            Pozdrawiam

            • Gość: 21W Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.01, 21:05
              Panie Leszku czy byl pan dymany przez sekciarzy w kakaowe oczko(pod
              przymusem),ze ich pan tak gania ?? Bez urazy.
              • Gość: lECH Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.01, 22:09
                Gość portalu: 21W napisał(a):

                > Panie Leszku czy byl pan dymany przez sekciarzy w kakaowe oczko(pod
                > przymusem),ze ich pan tak gania ?? Bez urazy.
                PRZXECZYTAJ PAN "oDPOWIEDŹ DLA ADWENTYSTY" TO MOŻE COŚ ZROZUMIESZ. CHOĆ TEGO
                RODZAJU SZYDERCZE INSYNUACJE NIE ROKUJĄ NADZIEI I WSKAZUJĄ NA PRZYŁĄCZENIE SIĘ DO
                FORUM NIEPOWAŻNEGO DYSKUTANTA - CYNIKA.

            • Gość: XXL Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.echostar.pl 24.08.01, 21:25
              Problem w tym, że sprawą interesują się tylko ci,
              którym przdarzyło się to w rodzinie.
              Wszyscy niby o tym wiedzą, a udaje się że problemu
              nie ma. To jak z alkochlizmem, ta choroba niczczy oprócz
              samego człowieka ( w końcu to jego wolny wybór ) ale i
              niestety rodzinę.
              A porównanie sekt do większości religi nie ma sensu,
              bo jak porównać naukę religii w szkole ( 2 godz. tygodniowo )
              plus niedzielna msza z wielogodzinną, codzienną indoktrynacją.

              pozdrowienia
              • Gość: Lech Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.01, 22:11
                Gość portalu: XXL napisał(a):

                > Problem w tym, że sprawą interesują się tylko ci,
                > którym przdarzyło się to w rodzinie.
                > Wszyscy niby o tym wiedzą, a udaje się że problemu
                > nie ma. To jak z alkochlizmem, ta choroba niczczy oprócz
                > samego człowieka ( w końcu to jego wolny wybór ) ale i
                > niestety rodzinę.

                > A porównanie sekt do większości religi nie ma sensu,
                > bo jak porównać naukę religii w szkole ( 2 godz. tygodniowo )
                > plus niedzielna msza z wielogodzinną, codzienną indoktrynacją.
                >
                > pozdrowienia

                PROPONUJĘ PRZECZYTAĆ "ODPOWIEDŹ DLA ADWENTYSTY".
                PZDRAWIAM



        • Gość: rwt Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.08.01, 09:35
          Z wielką uwagą przeczytałem powyższą dyskusję i chciałbym podzielić się moimi
          wrażeniami. Pierwsze może wydać się okrutne lub cyniczne - wypadki się
          zdarzają - mówię tu o przykrych doświadczeniach z HK. Mnie przed HK uratowały
          flaczki, a raczej konieczność wyrzeczenia się do końca życia ich smaku, a tak
          poważnie to wrodzona chyba niechęć do wszystkich i wszystkiego co twierdzi, że
          jest jedyne, najmądrzejsze, prawdziwe i na zawsze. Rozsądnym sposobem wydaje
          się rejestracja warunkowa na 5 - 10 lat i dopiero po tym czasie jeżeli nie
          bedzie udokumentowanych naruszeń prawa (prawomocnymi wyrokami sądów) wydanie
          zezwolenia na działalność z koniecznością weryfikacji co 25 lat. Wydaje mi się,
          że jedynym sposobem na uchronienie młodych ludzi (naszych dzieci) jest
          wychowywać, wychowywać ....
          Pozdrawiam - rwt
    • Gość: Symeon Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.01, 22:53

      >Gość portalu: Lech napisał(a
                     
      >Jak Pan uważnie przeczyta poniższą relację (z pozwu o rozwód) to zauważy, że
      >są przypadki kiedy chodzi o dobro dziecka w wieku przeszkolnym, pokrzywdzonego
      >przez destrukcyjne oddziaływanie sekty na rodzinę:
       
      Ja nie twierdzę, że sekty nie istnieją, albo sa w porzadku, albo nie różnią się
      od kościołów chrześcijańskich. Twierdzę jedynie, że jak już niektórzy powyżej
      wskazali, że powinno się je ewentualnie ścigać za rzeczywiste przestepstwa i
      wykroczenia, a nie za taka czy inna ideologię, organizację bądź nazwę. W
      powyżej podanym przypadku nie wyobrażam sobie, aby przy rozwodzie - o ile jest
      to rzeczywiście dobrze udokumentowane - sąd przyznał opieki tej stronie, która
      lepiej to dziecko może wychować.

      Z drugiej strony, to właśnie działalność takich sekciarskich ugrupowań jak
      dominikańskie centrum monitorowania sekt, które w rzeczywistości jest
      przykrywką do walki ze wszystkim co niekatolickie, przyczynia się do
      powstawania zamętu i zamazywania różnic.
      Bo jeśli jednym tchem wymienia się zielonoświątkowców i krisznowców, rodzinę
      dzieci bożych i adwentystów, to jak później można coś takiego traktować
      poważnie? W rezultacie walka z sektami staje się dziedziną działania oszołomów,
      takich jak ten poseł, którego nazwiska na szczęście nie pamiętam, a który
      postanowił zwalczać sekty w nadziei, że da mu to głosy wyborców - a o sektach
      nie wie nic.
      Wszyscy zaczynają krzyczeć "pranie mózgu". Słyszę to od wielu lat, brzmi to
      oczywiście bardzo groźnie: wyobraźnie podpowiada, że łapią kogoś, sadzają na
      krześle, zakładająjakiś hełmofon na głowę ... i cyk, juz mózg wyprany.
      Oczywiście bzdura totalna - tak jak w ogóle temin pranie mózgu. Do takich
      zachowań, jak opisane powyżej, trzeba kogoś przekonać i to kogoś, kto chce być
      przekonany.             
      Kłamstwo można skutecznie zwalczać tylko prawdą, a nie innym kłamstwem, nawet
      jeśli zaprzęgnie się do tego władzę.
      • Gość: emem Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: 213.231.14.* 24.08.01, 23:03
        popieram dokladnie tak!!
      • Gość: Lech Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.01, 00:30
        Właściwe pytanie, jakie postawiłem w założonym wątku dyskusji brzmi: ": Czy w
        Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt?" Potarajmy sobie odpowiedzieć na to
        pytanie, bo chyba nie powinien nam być obojętny los ofiar destrukcyjnej
        działalności tzw. sekt. Czy pozwalając na swobodny wybór zła, swoją biernością
        mamy akceptować nieszczęścia ludzi "wybierających" uczestnictwo w sekcie.

        Każdy ma prawo do samodzielnego wyboru przekonań grupy do jakiej chce
        przynależeć. Ma jednak prawo wiedzieć, jakie są prawdziwe cele organizacji do
        której przystępuje, jaka jest jej prawdziwa przeszłość i jakich metod grupa
        używa, werbując swoich członków. Potencjalnemu kandydatowi werbujący do tej
        sekty z reguły nic o tym nie mówią. Przecież mało kto, z własnej woli,
        związałby się z grupą, o której by wcześniej wiedział, że pod pozorem troski o
        rozwój np. duchowy swoich członków, wykorzystuje ich psychicznie, fizycznie i
        finansowo.

        Dlatego dużym nieporozumieniem jest przypisywanie w pełni świadomego i wolnego
        aktu wyboru osobom, które w rzeczywistości znalazły się w sekcie na skutek
        psychicznej manipulacji. A sekta, stosująca techniki psychomanipulacji,
        stosunkowo szybko jest w stanie uzależnić od siebie młodego człowieka,
        zdeformować jego pstrzeganie świata, ludzi i siebie i wywołać paniczny lęk
        przed opuszczeniem grupy. W przypadku ruchu Hare Kryszna, nie można więc w
        ogóle mówić o wolnym i świadomym wyborze.

        Gdybyśmy ja, moja żona i syn wcześniej wiedzieli, że za głoszonymi przez sektę
        hasłami ekologicznymi kryją się praktyki kultowe, jak np. wymaganie od syna
        powtarzania minimum 1728 razy w ciągu dnia mantry, stosowanie drastycznych
        postów i głodówek, zdobywanie pieniędzy dla sekty drogą oszustwa itd., nie
        doszło by do nieszczęścia opisanego w założonym przeze mnie wątku.

        Dlatego uważam, że państwo nie powinno rejestrować grup, których faktyczna
        działalnośc
        znacznie odbiega od oficjalnie deklarowanej w dokumentach rejestrowych, i
        przyczyniać się do zabezpieczania rozwoju organizacji patologicznych. Rolą
        państwa powinno być również informowanie o prawdziwym obliczu takich "wyznań",
        zwłaszcza w szkołach, na uczelniach i w miejscach, w których występuje
        największe zagrożenie napotkania agitatorów owych grup psychomanipulacyjnych.

        Pozdrawiam

        Lech Rugała
        • Gość: Symeon Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.01, 10:30
          Sorry Lechu. Wiem, że jesteś osobą doświadczoną życiowo i naprawdę ci
          współczuję. Ale napiszę to wprost:
          Gdybyście z żoną interesowali się choć trochę sprawami wiary, zgłębialibyście
          zasady waszego kościoła (rozumiem, że jesteś chrześcijaninem) i poznawalibyście
          też w co wierzą inni, bez problemu dowiedzielibyście się, że wszelkie ruchy,
          które bardzo ideologicznie traktują wegetarianizm na ogół mają coś wspólnego z
          hinduizmem, New Age bądź szamanizmem.
          A tak, niestety, dowiedziałeś się po szkodzie.
          • Gość: Lech Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.01, 18:24
            Gość portalu: Symeon napisał(a):

            > Sorry Lechu. Wiem, że jesteś osobą doświadczoną życiowo i naprawdę ci
            > współczuję. Ale napiszę to wprost:
            > Gdybyście z żoną interesowali się choć trochę sprawami wiary, zgłębialibyście
            > zasady waszego kościoła (rozumiem, że jesteś chrześcijaninem) i poznawalibyście
            >
            > też w co wierzą inni, bez problemu dowiedzielibyście się, że wszelkie ruchy,
            > które bardzo ideologicznie traktują wegetarianizm na ogół mają coś wspólnego z
            > hinduizmem, New Age bądź szamanizmem.
            > A tak, niestety, dowiedziałeś się po szkodzie.

            Ale to własńie państwo nie powinno zabezpieczać rozwoju sek, a informować o
            zagrożeniach, aby ludzie nie musieli dowiadywać się po szkodzie!
            Pozdrawiam

        • Gość: lokis Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.pl 25.08.01, 12:49
          > Gość portalu: Lech napisał(a):
          >
          > Dlatego uważam, że państwo nie powinno rejestrować grup, których faktyczna
          > działalnośc znacznie odbiega od oficjalnie deklarowanej w dokumentach
          > rejestrowych, i przyczyniać się do zabezpieczania rozwoju organizacji
          > patologicznych. Rolą państwa powinno być również informowanie o prawdziwym
          > obliczu takich "wyznań", zwłaszcza w szkołach, na uczelniach i w miejscach, w
          > których występuje największe zagrożenie napotkania agitatorów owych grup
          > psychomanipulacyjnych.

          O ile wiem, decyzja administracyjna o zarejestrowaniu związku wyznaniowego może
          być cofnięta. Wystarczy tylko udowodnić, że dana grupa prowadzi działalność
          szkodliwą społecznie. Nie znam się na niuansach prawa, nie wiem jak powinno to
          przebiegać w praktyce, ale taka możliwość musi istnieć - to wynika z charakteru
          polskiego systemu prawnego, w którym wszelkie decyzje administracyjne mogą zostać
          unieważnione.

          Dlatego pytanie o postawę państwa wobec sekt (rozumianych w tradycyjnym sensie
          tego słowa - jako związki wyznaniowe, a nie organizacje przestępcze) nieuchronnie
          prowadzi do pytania o metody, przy pomocy których państwo powinno oceniać tychże
          sekt działalność.

          Uważam, że tutaj właśnie tkwi sedno problemu: według Konstytucji państwo
          zachowuje światopoglądową neutralność, nie może więc polegać na opiniach
          instytucji związanych z jakimkolwiek ruchem religijnym. Z punktu widzenia
          państwa, jedynym wiarygodnym źródłem ocen są sądy powszechne. Jeżeli nie ma
          wyroków sądowych wskazujących jednoznacznie na szkodliwość danej sekty, państwo
          nie ma podstaw do jej delegalizacji.

          Wielu ludzi może uważać metody stosowane przez Hare Kriszna za oburzającą
          manipulację, ale w zdecydowanej większości przypadków nie są to oszustwa w
          rozumieniu Kodeksu Karnego. Osobiście - bardziej niż podstępnych sekt - boję się
          ustaw przeciwko nim wymierzonych, które by niechybnie dały w kość wszystkim
          samodzielnie myślącym obywatelom. Dlatego na pytanie postawione w tytule wątku
          odpowiadam: tak, to właśnie państwo powinno robić, bo taki jest koszt wolności.
          • Gość: nautiliu Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 25.08.01, 15:19
            Wszystko w porządku. Proszę mi tylko powiedzieć jak państwo powinno reagować na
            takie ugrupowania, czy stowarzyszenia religijne, które dążą do samodestrukcji.
            Czy nie było przypadków, że guru danej sekty skutecznie zachęcił swoich
            wyznawców do zbiorowego samobójstwa? Wśród tych "samobójców" byli również
            dzieci. Czy zdrowo myślący człowiek (ateista czy wierzący w Jedynego Boga) ma
            na to patrzeć spokojnie i przejść obok tego obojętnie? Inaczej patrzy się na te
            sprawy, gdy one dotyczą kogoś dalekiego, nieznanego, Australijczyka, czy
            Nowozelandczyka, a inaczej, gdy w tej grupie oszołoma guru znajdzie się ktoś
            dla mnie bliski. Warto to wziąść pod uwagę, gdy się pisze o tolerancji dla grup
            destrukcyjnych.
          • Gość: Lech Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.01, 21:35
            Gość portalu: lokis napisał(a):

            > Wielu ludzi może uważać metody stosowane przez Hare Kriszna za oburzającą
            > manipulację, ale w zdecydowanej większości przypadków nie są to oszustwa w
            > rozumieniu Kodeksu Karnego. Osobiście - bardziej niż podstępnych sekt - boję si
            > ę
            > ustaw przeciwko nim wymierzonych, które by niechybnie dały w kość wszystkim
            > samodzielnie myślącym obywatelom. Dlatego na pytanie postawione w tytule wątku
            > odpowiadam: tak, to właśnie państwo powinno robić, bo taki jest koszt wolności.

            Czy kosztem tej wolności mają być kolejne ofiary sekt i wzrost zagrożenia ze
            strony tego zjawiska? Czy gdyby ofiarą został ktoś z Pana rodziny lub przyjaciół,
            też nadal by Pan tak twierdził?

            • Gość: lokis Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.pl 26.08.01, 11:11
              > Gość portalu: Lech napisał(a):
              >
              > Czy kosztem tej wolności mają być kolejne ofiary sekt i wzrost zagrożenia ze
              > strony tego zjawiska?

              Nie widzę sposobu, aby to zgrożenie zmniejszyć bez głębokiej ingerencji w sferę
              swobód obywatelskich. Pan takiego sposobu nie proponuje. Czy mamy wracać do
              PRL-owskiego systemu kontroli wyznań, bo okazało się, że wolność sumienia ma też
              swoje ciemne strony ?

              > Czy gdyby ofiarą został ktoś z Pana rodziny lub przyjaciół,
              > też nadal by Pan tak twierdził?

              Oczywiście mam nadzieję, że nikogo z moich bliskich coś takiego nie spotka,
              jednak gdyby ta nadzieja nie miała być spełniona, to mam też drugą - że zachowam
              wtedy dość trzeźwego osądu, aby widzieć rzeczywiste proporcje zysków i strat w
              skali społecznej.
              • Gość: Lech Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.01, 17:43
                Gość portalu: lokis napisał(a):

                > > Gość portalu: Lech napisał(a):
                > >
                > > Czy kosztem tej wolności mają być kolejne ofiary sekt i wzrost zagrożenia
                > ze
                > > strony tego zjawiska?
                >
                > Nie widzę sposobu, aby to zgrożenie zmniejszyć bez głębokiej ingerencji w sferę
                >
                > swobód obywatelskich. Pan takiego sposobu nie proponuje. Czy mamy wracać do
                >
                > PRL-owskiego systemu kontroli wyznań, bo okazało się, że wolność sumienia ma te
                > ż
                > swoje ciemne strony ?
                >
                > > Czy gdyby ofiarą został ktoś z Pana rodziny lub przyjaciół,
                > > też nadal by Pan tak twierdził?
                >
                > Oczywiście mam nadzieję, że nikogo z moich bliskich coś takiego nie spotka,
                > jednak gdyby ta nadzieja nie miała być spełniona, to mam też drugą - że zachowa
                > m
                > wtedy dość trzeźwego osądu, aby widzieć rzeczywiste proporcje zysków i strat w
                > skali społecznej.

                O jakich zyskach Pan pisze? Przecież sekty to właściwie nic nie wnoszą
                korzystnego do społeczeństwa, a żerują na ludzkiej naiwności. Ich liderzy
                dorabiają się fortun kosztem ubożenia ludzi uczciwych. Szkoda , że Pan tego nie
                uwzględnia.

                • Gość: lokis Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.pl 26.08.01, 23:42
                  > Gość portalu: Lech napisał(a):
                  >
                  > O jakich zyskach Pan pisze? Przecież sekty to właściwie nic nie wnoszą
                  > korzystnego do społeczeństwa, a żerują na ludzkiej naiwności. Ich liderzy
                  > dorabiają się fortun kosztem ubożenia ludzi uczciwych. Szkoda , że Pan tego nie
                  > uwzględnia.

                  Zgadzam się z poglądem, że działalność niektórych (czy tylko niektórych ?)
                  związków wyznaniowych może powodować wymierne szkody społeczne, m. in. takie jak
                  te, które opisał Pan powyżej. W moim przekonaniu prawo polskie dostarcza
                  odpowiednich instrumentów do walki z ludźmi i organizacjami, które na społecznie
                  odczuwalną skalę czynią zło pod pozorem prowadzenia działalności religijnej.
                  Trzeba tylko umieć te instrumenty stosować, oczywiście pod warunkiem, że nie są
                  już - tak jak cały nasz system prawny - jedynie papierowym orężem. Ale znajdując
                  się w - zgoła katastrofalnym - stanie zapaści, polski wymiar sprawiedliwości
                  najmniej ze wszystkiego potrzebuje nowych, nierealistycznych paragrafów do
                  (nie)przestrzegania...

                  Wracając do rachunku strat i zysków: straty łatwiej się dostrzega, tak już jest
                  ich natura, że traktujemy je jako coś nieuzasadnionego, coś, czego nie powinno
                  być. O pomstę do nieba zdają się wołać różnej maści manipulatorzy, którzy żerują
                  na potrzebach ludzi zagubionych, pragnących znaleźć się w jakiejś wspólnocie,
                  pragnących poczuć jakąś więź - i to niekoniecznie od razu z Absolutem. Istnieje w
                  tej materii sporo jaskrawych przykładów, dzięki którym ludzie stali się już
                  bardzo wyczuleni na kwestię krzywd powodowanych przez sekty i kościoły.

                  Co innego z zyskami. Jakie zyski daje nam istnienie przestępczych organizacji
                  parareligijnych - mogłby ktoś zapytać. Ja nie wiem. Zapewne żadnych. A jednak...
                  Jeżeli te organizacje są w stanie rozwijać swoją działalność, to dzieje się tak
                  za sprawą pewnych - trwale w nasz system społeczno-prawny wpisanych -
                  okoliczności. Chcąc zwalczyć szkodliwe sekty i kościoły, musielibyśmy głęboko
                  zaingerować w ten system. Co to oznacza w kontekście "zysków" ?

                  Myślę, że korzyści, których wszyscy doświadczamy dzięki działaniu obecnego modelu
                  stosunków państwo-obywatel, stały się już czymś tak naturalnym, tak oczywistym,
                  że się ich po prostu nie zauważa. Są jak powietrze - odczuwa się dopiero ich brak
                  (albo, w wersji Wieszczów: są jak zdrowie). A przecież nawet ten prosty fakt, że
                  dyskutujemy sobie tutaj na forum, nawet ta niewinna zaleta naszego położenia
                  wynika jakoś z tych samych warunków, które zezwalają na wiadome patologie.
                  Przecież ewentualne ustawodawstwo antysekciarskie musi nałożyć jakiś kaganiec na
                  swobodę - również internetowej - wypowiedzi.

                  Istnieje dobry przykład, który pokazuje, co można stracić, strzelając z
                  państwowej armaty do sekt. Tego przykładu dostarczają Chiny. W Chinach nie ma
                  sekt. Była tam kiedyś jedna tzw sekta - stowarzyszenie gimnastyczne Falun Gong -
                  ale władze zrobiły z nią porządek... Oczywiście, przykład ów należy do
                  ekstremalnych, ale tylko w tym sensie, że jeszcze nam do Chin daleko, jednak
                  wciąż mamy "szansę" aby pójść tą drogą.

                  I tak by można było zostawić wątek o sektach i kościołach, co ludziom krew psują.
                  Stojąc na stanowisku, że prawo winno przede wszystkim zapewniać egzekwowanie
                  konstytucyjnych gwarancji wolności słowa i sumienia, nie sposób zgodzić się na
                  żadne rozwiązania ustawowe, które by zmierzały do ograniczenia tych swobód.

                  Dochodzę jednak do wniosku, że wprawdzie wszystko już zostało powiedziane, ale
                  jeszcze nie wszystko zostało wymyślone. W moim rozumieniu, wpływy szkodliwych
                  grup wyznaniowych były jak dotąd marginalne, pozbawione znaczenia i skali. Być
                  może teraz się to zmienia, o czym zdaje się świadczyć już sama liczba wypowiedzi
                  nadesłanych w ramach niniejszego wątku. Jeżeli tak jest w istocie, to za wszelką
                  cenę trzeba znaleźć jakąś konstruktywną odpowiedź na tytułowe pytanie.

                  Czy możliwe są takie rozwiązania prawne, które z jednej strony stanowić będą
                  skuteczny oręż w walce z nowym zagrożeniem, a z drugiej strony nie popchną kraju
                  w stronę totalitarnej bajki dla dorosłych ?

                  Myślę, że tak. Kluczem jest - być może - definicja niepożądanych działań, z
                  którymi chcemy się rozprawić, ale również rozumna strategia tej walki, wyrażająca
                  się w doborze odpowiednich metod. Ktoś tu już wspomniał o właśnie odrzuconej
                  ustawie, o tym, jaka ona była beznadziejna oraz o zasadniczym źródle tej
                  słabości - czyli o pojęciu mentalnej manipulacji. Nie uważam, żeby takiego
                  pojęcia nie dało się jasno i precyzyjnie zdefiniować. Można to zrobić tak, aby
                  żaden sąd nie miał w tej kwestii wątpliwości. Ale nie sposób czegoś takiego
                  zakazać.

                  Dlatego odpowiednie przepisy powinny mówić jedynie, że sąd orzeka, czy w danym
                  przypadku związek wyznaniowy stosował mentalną manipulację. Sądowne stwierdzenie
                  takiego faktu nie miałoby dla związku wyznaniowego żadnych konsekwencji, poza
                  koniecznością pokrycia kosztów postępowania. Jednak dziennikarze mogliby o tym
                  orzeczeniu pisać bez obaw o wytoczenie im procesu.

                  Sedno mojego pomysłu sprowadza się do tego, że trzecia władza będzie
                  niejako "autoryzować" działania władzy czwartej. Nikt nie pójdzie przez to do
                  więzienia, ale być może niektóre organizacje w krótkim czasie dorobią się
                  pokaźnej listy takich "referencji" ... Tylko tyle i aż tyle.

                  Jednak w pierwszej kolejności musimy ustalić, czym właściwie jest ta
                  cała "mentalna manipulacja" ? Jeżeli to ma być nasz młot na sekty, to lepiej,
                  żeby obuch sankcji dobrze pasował do trzonka kwalifikacji. Innymi słowy: czym to
                  się różni od telemarketingu, obiadu u teściów albo relacji z posiedzeń Sejmu ?
                  Jaki okoliczności muszą przy tym zawsze występować, a wystąpienie jakich
                  unieważnia wszelkie podejrzenia ? Co należy wykazać w postępowaniu, aby udowodnić
                  stosowanie mentalnej manipulacji ? Itd, itp.
          • Gość: as Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.01, 09:50
            Czy rzeczywiście kosztem wolności ma być zabezpieczanie przez państwo rozwoju
            organizacji o charakterze totalitarnym, w których łamane są prawa człowieka i
            gdzie nie ma miejsca na wolność i indywidualne myślenie?
            Pozdrawiam wszystkich trzeźwo myślących ludzi
            AS
            • Gość: lokis Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.pl 26.08.01, 11:30
              > Gość portalu: as napisał(a):
              >
              > Czy rzeczywiście kosztem wolności ma być zabezpieczanie przez państwo rozwoju
              > organizacji o charakterze totalitarnym, w których łamane są prawa człowieka i
              > gdzie nie ma miejsca na wolność i indywidualne myślenie?
              > Pozdrawiam wszystkich trzeźwo myślących ludzi
              > AS

              Organizacje łamiące prawa człowieka są w Polsce ścigane z urzędu. Pozostałe
              kwalifikacje (tj totalitaryzm, brak miejsca na indywidualne myślenie) po prostu
              nie dadzą się skodyfikować. Wszyscy trzeźwo myślący ludzie zgodzą się chyba, że
              swobody obywatelskie można ograniczać tylko w sytuacjach wyższej konieczności,
              kiedy zagrożona jest racja stanu. W mojej opinii rozwój nowych związków
              wyznaniowych w polską rację stanu nie godzi.
              • Gość: AS Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.01, 12:29
                Gość portalu: lokis napisał(a):

                >
                > Organizacje łamiące prawa człowieka są w Polsce ścigane z urzędu. Pozostałe
                > kwalifikacje (tj totalitaryzm, brak miejsca na indywidualne myślenie) po prostu
                >
                > nie dadzą się skodyfikować. Wszyscy trzeźwo myślący ludzie zgodzą się chyba, że
                >
                > swobody obywatelskie można ograniczać tylko w sytuacjach wyższej konieczności,
                > kiedy zagrożona jest racja stanu. W mojej opinii rozwój nowych związków
                > wyznaniowych w polską rację stanu nie godzi.

                Czy państwo ma jednocześnie zabezpieczać rozwój pewnych organizacji a
                jednocześnie często uniemożliwiać ich ściaganie "z urzędu" przez nadanie im
                niestosownych przywilejów? Czy to czasem nie jest kompletny nonsens?
                AS
                • Gość: lokis Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.pl 27.08.01, 02:22
                  > Gość portalu: AS napisał(a):
                  >
                  > Czy państwo ma jednocześnie zabezpieczać rozwój pewnych organizacji a
                  > jednocześnie często uniemożliwiać ich ściaganie "z urzędu" przez nadanie im
                  > niestosownych przywilejów? Czy to czasem nie jest kompletny nonsens?
                  > AS

                  Zależy, co się rozumie przez "zabezpieczanie". Z pewnością nikomu nie chodzi o
                  to, aby państwo wykazywało jakąś specjalną dbałość o interesy jakichkolwiek
                  prywatnych stowarzyszeń (za wyjątkiem organizacji o statusie publicznej
                  użyteczności).

                  Jednak państwo ma obowiązek zabezpieczać ich rozwój w tym sensie, że musi
                  zapewnić im warunki do swobodnego prowadzenia statutowej działalności. Np
                  członkinie Koła Gospodyń Wiejskich nie mogą być szykanowane ze względu na swoją
                  organizacyjną przynależność, państwo winno także dbać o to, by nikt nie
                  zakłócał zebrań tegoż koła, itd, itp. Z punktu widzenia zobowiązań państwa, KGW
                  nie może się niczym różnić od Pradawnego Kościoła Wampirycznego Obrządku
                  Transylwańskiego, o ile ten ostatni również działa legalnie.

                  Także przywileje nadawane pewnym grupom podmiotów muszą być - w ramach danej
                  grupy - dostępne dla wszystkich. Jeżeli utrudniają one ściganie przestępstw, to
                  decyzja o ich ewentualnym zawieszeniu dotyczyć musi wszystkich podmiotów bez
                  wyjątku, bez względu na liczbę członków czy uwarunkowania społeczno-
                  historyczne. Tak więc - gdy idzie o związki wyznaniowe - większość z
                  owych "niestosownych" przywilejów posiada bardzo wpływowych obrońców.

                  Reasumując: sens może czasami wyłaniać się spod pozorów nonsensu, w czym
                  niekiedy pomaga lektura Konstytucji, a niekiedy lektura ogłoszeń parafialnych.
    • Gość: maurycy Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.jeleniag.sdi.tpnet.pl 25.08.01, 15:00
      Z wielkim zainteresowaniem przeczytelem załą dyskusje i ze swojej strony
      chciałbym przypomniec o regulacjach prawnych mających na celu zabezpieczenie
      intersów dziecka:

      Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy:

      Art. 95. § 1. Władza rodzicielska obejmuje w szczególności obowiązek i prawo
      rodziców do wykonywania pieczy nad osobą i majątkiem dziecka oraz do wychowania
      dziecka.

      § 2. Dziecko pozostające pod władzą rodzicielską winno rodzicom posłuszeństwo.

      § 3. Władza rodzicielska powinna być wykonywana tak, jak tego wymaga dobro
      dziecka i interes społeczny.

      Art. 96. Rodzice wychowują dziecko pozostające pod ich władzą rodzicielską i
      kierują nim. Obowiązani są troszczyć się o fizyczny i duchowy rozwój dziecka i
      przygotować je należycie do pracy dla dobra społeczeństwa odpowiednio do jego
      uzdolnień.

      Art. 97. § 1. Jeżeli władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom, każde z
      nich jest obowiązane i uprawnione do jej wykonywania.

      § 2. Jednakże o istotnych sprawach dziecka rodzice rozstrzygają wspólnie; w
      BRAKU POROZUMIENIA między nimi rozstrzyga sąd opiekuńczy.

      Art. 98. § 1. Rodzice są przedstawicielami ustawowymi dziecka pozostającego pod
      ich władzą rodzicielską. Jeżeli dziecko pozostaje pod władzą rodzicielską
      obojga rodziców, każde z nich może działać samodzielnie jako przedstawiciel
      ustawowy dziecka.

      Art. 109. § 1. Jeżeli DOBRO DZIECKA JEST ZAGROŻONE, sąd opiekuńczy wyda
      odpowiednie zarządzenia.

      § 2. Sąd opiekuńczy może w szczególności:

      ) zobowiązać rodziców oraz małoletniego do określonego postępowania z
      jednoczesnym wskazaniem sposobu kontroli wykonania wydanych zarządzeń,

      2) określić, jakie czynności nie mogą być przez rodziców dokonywane bez
      zezwolenia sądu, albo poddać rodziców innym ograniczeniom, jakim podlega
      opiekun,

      3) poddać wykonywanie władzy rodzicielskiej stałemu nadzorowi kuratora sądowego,

      4) skierować małoletniego do organizacji lub instytucji powołanej do
      przygotowania zawodowego albo do innej placówki sprawującej częściową pieczę
      nad dziećmi,

      5) zarządzić umieszczenie małoletniego w rodzinie zastępczej albo placówce
      opiekuńczo-wychowawczej.

      Art. 111. § 1. Jeżeli władza rodzicielska nie może być wykonywana z powodu
      trwałej przeszkody albo jeżeli rodzice nadużywają władzy rodzicielskiej lub w
      sposób rażący zaniedbują swe obowiązki względem dziecka, sąd opiekuńczy pozbawi
      rodziców władzy rodzicielskiej. Pozbawienie władzy rodzicielskiej może być
      orzeczone także w stosunku do jednego z rodziców.

      z poważaniem,

      Maurycy







      • Gość: Lech Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.01, 21:36
        Teoretycznie proszę Pana wydaje się wszystko proste. W rzeczywistości sekty
        nadużywają swojego statusu prawnego, a ich ofiary zostają sam na sam ze swoimi
        problemami. Żaden kodeks nie przywróci przecież zdrowia lub życia ofiarze sekty
        (w Polsce już były i samobójstwa i zabójstwa), nie przywróci spokoju i zdrowia
        cierpiącym całym rodzinom, podobnie jak to ma miejsce w przypadku rodzin
        alkoholików czy narkomanów.
        • Gość: Symeon Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.01, 09:05
          Sejm własnie odrzucił projekt zapisu w kodeksie karnym, wg. którego ścigana
          miała być także "manipulacja mentalna" czy jakoś tak - może ktoś to uściśli.
          Czy naprawdę nie widzicie, jakie niebezpieczeństwo niosłoby ze sobą takie
          prawo? Przecież można by tego uzyć do każdej dyskusji, w której jednej osobie
          udało się przekonać inną. Gdy np. ktoś dałby się przekonać w rozmowach świadkom
          Jehowy, natychmiast rodzina oskarżyła by ich z tego paragrafu. Stanęlibyśmy w
          jednym rzędzie z krajami arabskimi, gdzie wszelka zmiana religi jest karalna
          (oczywiście tylko w jedną stronę).
          • Gość: Lech Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.01, 09:53
            Gość portalu: Symeon napisał(a):

            > Sejm własnie odrzucił projekt zapisu w kodeksie karnym, wg. którego ścigana
            > miała być także "manipulacja mentalna" czy jakoś tak - może ktoś to uściśli.
            > Czy naprawdę nie widzicie, jakie niebezpieczeństwo niosłoby ze sobą takie
            > prawo? Przecież można by tego uzyć do każdej dyskusji, w której jednej osobie
            > udało się przekonać inną. Gdy np. ktoś dałby się przekonać w rozmowach świadkom
            >
            > Jehowy, natychmiast rodzina oskarżyła by ich z tego paragrafu. Stanęlibyśmy w
            > jednym rzędzie z krajami arabskimi, gdzie wszelka zmiana religi jest karalna
            > (oczywiście tylko w jedną stronę).

            Czy kosztem takiego prawa mają być kolejne ofiary sekt i wzrost zagrożenia ze
            strony tego zjawiska? Czy gdyby ofiarą został ktoś z Pana rodziny lub przyjaciół,
            też nadal by Pan tak twierdził?


            • Gość: Symeon Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.01, 16:44
              Gość portalu: Lech napisał(a):


              > Czy kosztem takiego prawa mają być kolejne ofiary sekt i wzrost zagrożenia ze
              > strony tego zjawiska? Czy gdyby ofiarą został ktoś z Pana rodziny lub przyjació
              > ł,
              > też nadal by Pan tak twierdził?
              >
              >
              Owszem, nadal bym tak twierdził. Miałem kontakt z niektórymi sektami, znam ludzi
              którzy z nich wyszli, znam też takich, którzy w nich tkwią.
              Gdyby mój sym trafił do sekty uznałbym to za osobistą porażkę życiową, ale
              obwiniałbym o to siebie, a nie państwo. Państwo to niech się do mojej rodziny
              trzyma z daleka.
              A co do działania organów państwa, to jednak jakieś jest, bo np . sekta tzw.
              Dzieci bożych (inna nazwa Rodzina)nie została zarejestrowana, jest raczej ścigana
              za organizowanie ucieczek nieletnich i namawianie do nierządu. Podobnie chyba
              scjentologia, choć to nawet nie jest sekta religijna, tylko organizacja
              nastawiona na dochód.

              • Gość: Lech Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.poznan.kwp.gov.pl 27.08.01, 11:45
                Gość portalu: Symeon napisał(a):

                > Gdyby mój sym trafił do sekty uznałbym to za osobistą porażkę życiową, ale
                > obwiniałbym o to siebie, a nie państwo. Państwo to niech się do mojej rodziny
                > trzyma z daleka.

                A dlaczego nie chce Panu przyjść do głowy rzecz oczywista, że w pewnym okresie
                życia rodzice mają znikomy wpływ na dzieci. Dlaczego nie może Pan zrozumieć, że
                gdyby Pana syn trafił do sekty, to nie należałoby obwiniać siebie, ale dostrzec
                przyczynę w braku profilaktyki ze strony państwa, braku instytucji państwowych,
                które by informowały o zagrożeniach i w szkołach, na uczelniach i wszędzie tam
                gdzie młodzież może zetknąć się z agitatorami do sekty.
                Czytałem niemiecki informator rządowy o sektach, gdzie w końcowej części było
                wymienionych kilkadziesiąt instytucji państwowych pomagających pokrzywdzonym
                przez sekty. W Polsce nie tylko brak takich informatorów, ale również brak
                placówek, gdzie można się zwrócić o pomoc. Są w Polsce wprawdzie ośrodki
                kościelne, prowadzone głównie przez Dominikanów, ale NIE SĄ TO INSTYTUCJE
                PAŃSTWOWE!!!
                Jeżeli państwo zapewnia wolność religijną, to powinno także zapobiegać
                nadużywaniu tej wolności, gdyż - co dawno stwierdzono na Zachodzie - istniejące
                normy prawne nie są wystarczające do zapobiegania takim nadużyciom. O tym mówi
                m.in. Rezolucja Parlamentu Europejskiego w sprawie ruchów kultowych w Europie z
                28 lutego 1996 r.
                • Gość: Alexx Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: 62.87.254.* 27.08.01, 13:10
                  Proponuję rzuciić na wagę ofiary wszystkich religii i związkó wyznaniowych,
                  wtedy będziemy wiedzieli gdzie tkwi problem. Sekty to jest margines problemu,
                  zasłona dymna.
                  Alexx
                • Gość: Miluszka Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.01, 00:45
                  jest taka instytucja jak Instytut Religioznawstwa UJ, gdzie mozna zadzwonic,
                  zamowic wyklad na temat nowych ruchow religijnych i ew. zagrozen. Natomiast
                  Centrum Dominikanskie, ktore obecnie ostrzega nawet przed uprawianiem np karate
                  czy innych sztuk walki zdecydowanie przegina pale i jest przez to odbierane
                  jako malo powazne. W Warszawie tez na UW sa specjalisci, ktorzy sie tym zajmuja
                  i na pewno chetnie udziela wszelkich informacji. Ja chce tylko zwrocic uwage,
                  ze jak do tej pory procesy sadowe wytaczane "sektom" byly przegrywane, np stalo
                  sie to w przypadku Misji Czaitani ( pewnego rodzaju neohinduizm). Wyglada na
                  to,ze mimo duzego huku wokol,w Polsce trudno jest trafic na niebezpieczna
                  sekte. Latwiej dostac sie np w towarzystwo narkomanow i w ten sposob sobie
                  zalatwic zycie.
                  Nie wolajmy tak glosno o dzialania państwa, bo naprawde zle jest wtedy, kiedy
                  panstwa jest za duzo na codzien ( co nie tak dawno przerabialismy). Prawo mamy
                  wystarczajaco dobre, zeby radzic sobie z patologiami, tylko trzeba je stosowac.
                  Na pewno panu, panie Lechu trudno jest o spokojne spojrzenie na sprawe
                  intensywnych praktyk religijnych, ale prosze sobie poczytac biografie
                  rozmaitych swietych katolickich i zwrocic uwage na to, jak czesto ich oddanie
                  praktyce budzilo negatywne emocje wsrod ich rodziny - najlepszy i najbardziej
                  znany przyklad do św. Franciszek z Asyzu, przeznaczony przez ojca na zajmowanie
                  sie interesami rodzinnymi. A on co zrobil? Ano pozbyl sie wszystkiego, lacznie
                  z ubraniem i chadzal nago. Jego religijnosc byla bezkompromisowa. Dzis na
                  pewno zasluzyl by sobie na miano czubka i sekciarza.
                  M
                  • Gość: Lech Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.01, 22:09
                    Pisze Pan: "jest taka instytucja jak Instytut Religioznawstwa UJ, gdzie mozna
                    zadzwonic,
                    zamowic wyklad na temat nowych ruchow religijnych i ew. zagrozen"

                    Szanowny Panie, to jest NIEPRAWDA!!! Pojechałem kiedyś specjalnie z moją żoną
                    do Krakowa i w Instytucie Religioznawstwa UJ (Rynek Główny 34) nie było nikogo,
                    kto by w ogóle chciał z nami w tej sprawie rozmawiać!!!

                    Syna wydostaliśmy z sekty m.in. dzięki uzyskaniu rzetelnych i obiektywnych
                    informacji o ruchu Hare Kryszna od świeckiego Stowarzyszenia Ruch Obrony
                    Rodziny i Jednostki oraz stosownych porad i pomocy wolontariuszy tej
                    organizacji. TO SĄ FAKTY!!!

                    Posługuje się Pan znanym przykladem św. Franciszka z Asyżu. Pytam więc Pana,
                    czy ów Franciszek w wyniku osłabienia trafił do szpitala, gdzie odmawiał
                    pożywienia, bo personel medyczny, który go usiłował karmić uważał "za demony" i
                    że może się tym pokarmem "duchowo skalać"? Czy po zaangażowaniu się w
                    chrześcijaństwo zaczął kłamać i okradać rodziców?...

                    Jest drugie oblicze słowa "sekta", gdzie nie może być mowy o jakichkjolwiek
                    porównaniach z tradycyjnymi religiami, bo pseudoideologia takich sekt jest
                    zaprzeczeniem każdej religii. Na przykład : religie (wszystkie) mówią o tym, co
                    jest dobrem, a co złem. Sekty (niektóre)
                    twierdzą coś absolutnie przeciwnego. Wiele grup orientalnych za przemiot
                    uwielbienia obrało uosobienie zła. Dla dobra sekty można kłamać, oszukiwać
                    ludzi a nawet własnych rodziców uważać za "demony". Owo sacrum często jest
                    przed społeczeństwem skrzętnie ukrywane. W ruchu Hare Kryszna panuje
                    specyficzna filozofia: "cokolwiek zrobione dla Kryszny jest dobre". Dowiadują
                    się o tym dopiero dobrze wtajemniczeni członkowie takich grup. Ale są też
                    grupy, które się z tym wcale nie kryją, np. sataniści. I gdzie tu jest
                    podobieństwo do Franciszka z Asyżu? Czy np. ogień jest podobny do wody?

                    Niestety nasze społeczeństwo pełne jest dyletantów nie mających żadnego
                    pojęcia, czy są współczesne sekty kryminogenne, choć docierają do nas głosy z
                    Zachodu. Rezolucja Parlamentu Europejskiego w sprawie ruchów kultowych w
                    Europie z 28 lutego 1996 roku zwraca wyrażnie uwagę, ze istniejące prezepisy
                    prawa nie są wystarczające do przeciwdziałania temu zjawisku.
        • Gość: ewa Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.zielman.pl 27.08.01, 17:33

          Mysle moi drodzy, że problem jest nie w sektach, ale wtym dlaczego ludzie tak
          bardzo szukaja czegos innego, a sa to ludzie najczesciej badz bardzo slabi
          psychicznie, badz bardzo mocni. Panstwo nie jest w stanie uregulowac tych
          kwestii. Bo za co waszym zdaniem mozna karac kogos za to ze chce zyc inaczej.
          Najczesciej ludzie ktorzy żyja w takich komunach sa przekonani, że tak byc
          powinno, ze to oni sa w porządku, a cały świat dookoła jest do niczego.
          Zostawiaja rodziny, znajomych, caly bagaz czasami przykrych doswiadczeni i
          zdaje sie ze sa wolni.
          Jak udowodnisz komus, że on wykorzystuje innych, ze manipuluje psychicznie. On
          jest przekonany, ze zyje wlasciwie, ze tak byc powinno, on tego chce i co
          powiesz mu, ze nie to my Panstwo wiemy czego ty potrzebujesz, masz zyc wg
          naszych zasad skoro on tego nie chce. To i tak nie podziala, tacy ludzie sa
          zbyt slabi, by z tego wyjsc. Kochani dopóki ktoś sam nie bedzie chcial wyjsc z
          jakiegokolwiek uzaleznienia nic na to nie poradzimy, choć byśmy nie wiem jak
          bardzo chcieli.
          owszem mozna stworzyć ośrodki, miejsca dla osób, które pragną wyjść spod
          psychicznego wpływu innych, ale tylko dla tych którzy chcą.




          • Gość: Miluszka Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.01, 22:39
            A czy czasem nie moze byc tak, ze dana osoba wybiera inny sposob zycia niz
            bytowanie jak wiekszosc - w rodzinie + praca? Ktos idzie do klasztoru, ktos np
            wyjezdza na misje, lub dziala w organizacjach chrytatywnych tak intensywnie,
            ze nie starcza mu czasu na myslenie o swoim zyciu osobistym. Czy takie osoby
            uwazacie za manipulowane przez kogos( innych zakonnikow, czy swoich szefow w
            organizacjach chrytatywnych) czy też po prostu ludzie ci zyja inaczej, maja
            inne cele niz wiekszosc pospolitych zjadaczy chleba. Dziwi mnie, ze tak chetnie
            kazda innosc postrzega sie jako cos zlego. Mowie to ogolnie, nie wnikajac w
            konkretne przypadki opisane przez Lecha. Byc moze, ze w tych sprawach on ma
            racje - czym innym jest bowiem rezygnacja z zycia osobistego i pojscie do
            klasztoru przez osobe, ktora nie ma wobec nikogo zobowiazan, a czym innym
            zaniedbywanie wlasnej istniejacej rodziny. Natomiast chyba zapominamy, ze nie
            ma jednej obowiazujacej wszystkich religii ( choc niektorzy by chcieli - np
            Talibowie w Afganistanie) , tak jak nie ma juz na szczescie jedynie slusznej
            ideologii. A te inne religie moga nam sie wydawac dziwne, ale sprobujmy tez je
            zrozumiec. Ktos np mantruje, a ktos mowi wiele razy rożaniec. Czy to taka duza
            rożnica? I to i to ma nas zjednoczyc z jakas boską istotą( oczywiście
            interpretacje moga byc bardzo rożne w zależności od religii).
            Tolerancji! Chyba brak tolerancji zrujnowal jak na razie o wiele wiecej
            zwiazkow rodzinnych w Polsce niz sekty.
            M
            • Gość: Lech Do Miluszki.Nie powinno się porównywać sekty destrukcyjnej z religią ! IP: *.poznan.kwp.gov.pl 29.08.01, 07:47
              Szanowny Panie,

              Syna wydostaliśmy z sekty m.in. dzięki uzyskaniu rzetelnych i obiektywnych
              informacji o ruchu Hare Kryszna od świeckiego Stowarzyszenia Ruch Obrony
              Rodziny i Jednostki oraz stosownych porad i pomocy wolontariuszy tej
              organizacji. TO SĄ FAKTY!!!

              Posługuje się Pan porównywaniem kościołów do sekt. Pytam więc Pana, czy w
              normalnej eligii wyznawca, kiedy trafi do szpitala bęzie odmawiał pożywienia,
              bo personel medyczny, który usiłuje go karmić uważa "za wcielenie zła" i że
              może się tym pokarmem "duchowo skalać"? Czy po zaangażowaniu przejściu do
              jednego z tradycyjnych kościołow powiedzmy protestanckich będzie kłamać i
              okradać rodziców, przyjmować wobec nich wrogą postawię?...

              Jest drugie oblicze słowa "sekta", gdzie nie może być mowy o jakichkjolwiek
              porównaniach z tradycyjnymi religiami, bo pseudoideologia takich sekt jest
              zaprzeczeniem każdej religii. Na przykład : religie (wszystkie) mówią o tym, co
              jest dobrem, a co złem. Sekty (niektóre) twierdzą coś absolutnie przeciwnego.
              Wiele grup orientalnych za przemiot uwielbienia obrało uosobienie zła. Dla
              dobra sekty trzeba kłamać, oszukiwać ludzi a nawet własnych rodziców uważać
              za "demony". Owo sacrum często jest przed społeczeństwem skrzętnie ukrywane. W
              ruchu Hare Kryszna panuje specyficzna filozofia: "cokolwiek zrobione dla
              Kryszny jest dobre". "Kryszna jest największym draniem (...) jego draństwo jest
              absolutnie dobre..." - oto fragment "nauk" sekty. Dowiadują się o tym dopiero
              dobrze wtajemniczeni członkowie takich grup. Ale są też grupy, które się z tym
              wcale nie kryją, np. sataniści. I gdzie tu jest podobieństwo do Franciszka z
              Asyżu? Czy np. ogień jest podobny do wody?

              Niestety nasze społeczeństwo pełne jest dyletantów nie mających żadnego
              pojęcia, czym są współczesne sekty kryminogenne. Choć docierają do nas głosy z
              Zachodu, są one nagminnie lekceważone. Z ofiar sekt się szydzi, że to
              osoby "nadające się do wariatkowa" itd. Rezolucja Parlamentu Europejskiego w
              sprawie ruchów kultowych w Europie z 28 lutego 1996 roku zwraca wyrażnie uwagę,
              ze istniejące przeepisy prawa nie są wystarczające do przeciwdziałania temu
              zjawisku.
              • Gość: snajper Re: Do Miluszki.Nie powinno się porównywać sekty destrukcyjnej z relig IP: *.waw.cdp.pl 29.08.01, 16:49
                Gość portalu: Lech napisał(a):

                > Szanowny Panie,
                >
                > Syna wydostaliśmy z sekty m.in. dzięki uzyskaniu rzetelnych i obiektywnych
                > informacji o ruchu Hare Kryszna od świeckiego Stowarzyszenia Ruch Obrony
                > Rodziny i Jednostki oraz stosownych porad i pomocy wolontariuszy tej
                > organizacji. TO SĄ FAKTY!!!
                >
                > Posługuje się Pan porównywaniem kościołów do sekt. Pytam więc Pana, czy w
                > normalnej eligii wyznawca, kiedy trafi do szpitala bęzie odmawiał pożywienia,
                > bo personel medyczny, który usiłuje go karmić uważa "za wcielenie zła" i że
                > może się tym pokarmem "duchowo skalać"?

                Tak. Na przykład wyznawcy niektórych religii nie godzą się na transfuzji. Religia
                katolicka potępia aborcję a nawet antykoncepcję. To też są zakazy nieracjopnalne,
                wynikające jedynie z ideologii.

                > Czy po zaangażowaniu przejściu do
                > jednego z tradycyjnych kościołow powiedzmy protestanckich będzie kłamać i
                > okradać rodziców, przyjmować wobec nich wrogą postawię?...

                Tak. Katolicy w Polsce z reguły potepiają wyznawców innych religii. Na przykład
                tych z Hare Kryszna. Nazywają ich sekciarzami itp Oczywiście wbrew Papieżowi, no
                ale cóż, takie czasy.

                > Jest drugie oblicze słowa "sekta", gdzie nie może być mowy o jakichkjolwiek
                > porównaniach z tradycyjnymi religiami, bo pseudoideologia takich sekt jest
                > zaprzeczeniem każdej religii. Na przykład : religie (wszystkie) mówią o tym, co
                > jest dobrem, a co złem. Sekty (niektóre) twierdzą coś absolutnie przeciwnego.

                Przeciwnego do czego ? Coś Ci się pozajączkowało.

                > Wiele grup orientalnych za przemiot uwielbienia obrało uosobienie zła. Dla
                > dobra sekty trzeba kłamać, oszukiwać ludzi a nawet własnych rodziców uważać
                > za "demony".

                Jeśli Twoi rodzice nawrócili by się na HAre Kryszna też ich pewnie nbyś uważał za
                demony, lub osoby chore.

                > Owo sacrum często jest przed społeczeństwem skrzętnie ukrywane. W
                > ruchu Hare Kryszna panuje specyficzna filozofia: "cokolwiek zrobione dla
                > Kryszny jest dobre".

                Każda religia stawia podobne tezy.

                >"Kryszna jest największym draniem (...) jego draństwo jest
                > absolutnie dobre..." - oto fragment "nauk" sekty.

                A to skąd wytrzasnłeś ?

                > Dowiadują się o tym dopiero
                > dobrze wtajemniczeni członkowie takich grup. Ale są też grupy, które się z tym
                > wcale nie kryją, np. sataniści. I gdzie tu jest podobieństwo do Franciszka z
                > Asyżu? Czy np. ogień jest podobny do wody?
                > Niestety nasze społeczeństwo pełne jest dyletantów nie mających żadnego
                > pojęcia, czym są współczesne sekty kryminogenne.

                Np sekta Rydzyka ?

                > Choć docierają do nas głosy z
                > Zachodu, są one nagminnie lekceważone. Z ofiar sekt się szydzi, że to
                > osoby "nadające się do wariatkowa" itd. Rezolucja Parlamentu Europejskiego w
                > sprawie ruchów kultowych w Europie z 28 lutego 1996 roku zwraca wyrażnie uwagę,
                > ze istniejące przeepisy prawa nie są wystarczające do przeciwdziałania temu
                > zjawisku.

                • Gość: Lech Re: Do Miluszki.Nie powinno się porównywać sekty destrukcyjnej z relig IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.01, 18:21
                  Zabierając głos na niniejszym Forum w sprawie sekt nie nie kwestionuję, że
                  każdy ma prawo do samodzielnego wyboru przekonań grupy do jakiej chce
                  przynależeć. Muszę jednak zwrócić uwagę, że ma prawo też wiedzieć, jakie są
                  prawdziwe cele organizacji do której przystępuje, jaka jest jej prawdziwa
                  przeszłość i jakich metod grupa używa, werbując swoich członków. Potencjalnemu
                  kandydatowi werbujący do sekty z reguły nic o tym nie mówią. Przecież mało kto,
                  z własnej woli, związałby się z grupą, o której by wcześniej wiedział, że pod
                  pozorem troski o rozwój np. duchowy swoich członków, wykorzystuje ich
                  psychicznie, fizycznie i finansowo. W przypadku grup psychomanipulacyjnych, jak
                  np. ruchu Hare Kryszna, nie można w ogóle mówić o wolnym i świadomym wyborze.

                  Gdybyśmy ja, moja żona i syn wcześniej wiedzieli, że za głoszonymi przez sektę
                  pokojowymi i pro rodzinnymi hasłami, zachętą do zdrowego żywienia
                  (wegetarianizm) kryją się jakieś praktyki kultowe, jak np. wymaganie od syna
                  powtarzania minimum 1728 razy w ciągu dnia mantry, wielogodzinne seanse
                  medytacyjne w dymie kadzidełek, stosowanie drastycznych postów i głodówek,
                  zdobywanie pieniędzy dla sekty drogą oszustwa, itd., z pewnością by nie doszło
                  do nieszczęścia, które opisałem w innym miejscu.

                  Dlatego dużym nieporozumieniem jest przypisywanie w pełni świadomego i wolnego
                  aktu wyboru osobom, które w rzeczywistości znalazły się w sekcie na skutek
                  psychicznej manipulacji. Sekta, posługująca się technikami psychomanipulacji,
                  jest w stanie w stosunkowo krótkim czasie uzależnić od siebie młodego
                  człowieka, zdeformować jego sposób postrzegania świata, innych ludzi i siebie i
                  wywołać paniczny lęk przed opuszczeniem grupy.

                  NIebezpieczeństwa związane z przynależnością do ruchu Hare Kryszna dość dobrze
                  opisane są w postanowieniu niemieckiego Sądu w Kolonii, po przegranym przez
                  Hare Kryszna procesie w związku z publikacją pt. "O tak zwanych sektach
                  młodzieżowych i psychogrupach w Republice Federalnej Niemiec" (nr akt 10 L
                  403/94): "wskazanie na możliwość «niebezpiecznego oderwania od rzeczywistości»
                  przez intensywne śpiewy rytualne i uzależnienie od grupy jak również
                  stwierdzenie «głębokich zmian osobowościowych aż po zerwanie więzi rodzinnych i
                  społecznych» u młodych ludzi, którzy przystąpili do ruchu Kryszny, przeciwnik
                  wniosku podbudował odniesieniem do odpowiednich publikacji i raportów (...) jak
                  również wypowiedziami świadków...

                  Uważam, że państwo nie powinno tak pochopnie rejestrować grup, których
                  faktyczna działalnośc znacznie odbiega od oficjalnie deklarowanej w dokumentach
                  rejestrowych, a tym samym przyczyniać się do zabezpieczania rozwoju organizacji
                  patologicznych. Rolą państwa powinno być również informowanie, podobnie jak to
                  ma miejsce np. w Niemczech, o prawdziwym obliczu takich "wyznań", zwłaszcza w
                  szkołach, na uczelniach i w miejscach, w których występuje największe
                  zagrożenie napotkania agitatorów owych grup psychomanipulacyjnych.
                  • Gość: Sekciarz Re: Do Miluszki.Nie powinno się porównywać sekty destrukcyjnej z relig IP: 194.92.234.* 29.08.01, 19:14
                    Gość portalu: Lech napisał(a):

                    > Zabierając głos na niniejszym Forum w sprawie sekt nie nie kwestionuję, że
                    > każdy ma prawo do samodzielnego wyboru przekonań grupy do jakiej chce
                    > przynależeć.
                    > Muszę jednak zwrócić uwagę, że ma prawo też wiedzieć, jakie są
                    > prawdziwe cele organizacji do której przystępuje,

                    Nie znam HK, ale zmusza mnie Pan do ich obrony. Wynikałoby z Pańskiego wywodu, że
                    ich prawdziwym celem jest "wykorzystywanie członków psychicznie, fizycznie i
                    finansowo". Wydaje mi się raczej naturalne, że członkowie mają prawo a nawet
                    obowiązek utrzymywać finansowo organizacje, do których należą, i dawać im
                    wszelkie inne rodzaje wsparcia.

                    > jaka jest jej prawdziwa przeszłość

                    Na pewno żadna grupa religijna i sekta nie będzie miała problemu ze szczegółowym
                    opowiedzeniem o swojej historii, jak się ich ktoś zapyta. Chyba, że "prawdziwa
                    przeszłość" miałaby znaczyć "prawdziwa wg... np Pana Lecha, lub Dominikanów itp."
                    Trudno wymagać od członków jakiejkolwiek organizacji, żeby szerzyli nieprzychylne
                    im relacje.

                    > i jakich metod grupa używa, werbując swoich członków.

                    Metody chyba nie są tajne. Zdaje mi się, że Pański syn zainteresował się
                    jedzeniem wegetariańskim - to była metoda HK. Zabronić im ?

                    > W przypadku grup psychomanipulacyjnych, jak
                    > np. ruchu Hare Kryszna, nie można w ogóle mówić o wolnym i świadomym wyborze.

                    Myślę, że taka teza nie obroniłaby się przed sądem. Dałyby się zebrać tysiące
                    świadków, którzy zaświadczyliby, że są członkami HK w sposób wolny i świadomy. I
                    co, czy na użytek obrony Pańskiego interesu mielibyśmy ich prawnie
                    ubezwłasnowolnić ?

                    > Gdybyśmy ja, moja żona i syn wcześniej wiedzieli, że za głoszonymi przez sektę
                    > pokojowymi i pro rodzinnymi hasłami, zachętą do zdrowego żywienia
                    > (wegetarianizm) kryją się jakieś praktyki kultowe, jak np. wymaganie od syna
                    > powtarzania minimum 1728 razy w ciągu dnia mantry, wielogodzinne seanse
                    > medytacyjne w dymie kadzidełek, stosowanie drastycznych postów i głodówek,
                    > zdobywanie pieniędzy dla sekty drogą oszustwa, itd., z pewnością by nie doszło
                    > do nieszczęścia, które opisałem w innym miejscu.

                    Zaraz, zaraz. Chyba w którymś momencie pojawiły się te praktyki kultowe? Jak Wam
                    się nie podobały, nie trzeba było ich uprawiać. A jeżeli przestały Wam się
                    podobać dopiero później - to już inna kwestia.

                    > Dlatego dużym nieporozumieniem jest przypisywanie w pełni świadomego i wolnego
                    > aktu wyboru osobom, które w rzeczywistości znalazły się w sekcie na skutek
                    > psychicznej manipulacji.

                    Świadomym i wolnym wyborem było poddanie się tej "psychicznej manipulacji".
                    Przypuszczam, że się poddawaliście "kroczek po kroczku", czyli że była to seria
                    wolnych wyborów.

                    > Sekta, posługująca się technikami psychomanipulacji,
                    > jest w stanie w stosunkowo krótkim czasie uzależnić od siebie młodego
                    > człowieka, zdeformować jego sposób postrzegania świata, innych ludzi i siebie i
                    > wywołać paniczny lęk przed opuszczeniem grupy.

                    Wcześniej mówiliśmy już o potrzebie wychowania dzieci, rozróżniania dobra od zła,
                    dbania o zdrowy styl życia. Jak cokolwiek z tego zostanie zaniedbane, to później
                    trzeba ponosić konsekwencje.

                    > Uważam, że państwo nie powinno tak pochopnie rejestrować grup, których
                    > faktyczna działalnośc znacznie odbiega od oficjalnie deklarowanej w dokumentach
                    > rejestrowych, a tym samym przyczyniać się do zabezpieczania rozwoju organizacji
                    > patologicznych.

                    Nie można kościołowi ani sektom z góry przypiąć łatki patologii i myślę, że osoba
                    nazywająca HK organizacją patologiczną zostałaby zmuszona przez sąd do odwołania
                    zniesławienia.

                    > Rolą państwa powinno być również informowanie, podobnie jak to
                    > ma miejsce np. w Niemczech, o prawdziwym obliczu takich "wyznań", zwłaszcza w
                    > szkołach, na uczelniach i w miejscach, w których występuje największe
                    > zagrożenie napotkania agitatorów owych grup psychomanipulacyjnych.

                    Nie. Państwo nie powinno mieszać się do religii. Rolą państwa powinno być
                    wychowywanie obywateli do praworządności oraz w razie potrzeby wymuszanie
                    praworządności legalnymi środkami przymusu, którymi dysponuje.

                    Pozdrawiam. Sekciarz.
                    • Gość: Lech Odpowiadam sekciarzowi IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.01, 09:07
                      Rozbija pan po kawałeczku mój tekst i w sposób paranoiczny "przekręca kota
                      ogonem", zachowując się jak strażnik broniący sekty przed każdą, nawet
                      najbardziej racjonalną krytyką.
                      Nie ma sensu pana przekonywać, bo - jak to stwierdzili badacze zjawiska grup
                      psychomanipulacyjnych - niemożliwe jest podjęcie racjonalnego dialogu z
                      członkiem sekty. Tkwi on bowiem w psychicznym wiezieniu, którego strażnikiem i
                      więźniem zarazem jest on sam.

                      A na pan pytanie o tekst przedstawiający Krysznę jako "największego drania"
                      odpowiem panu: "wytrzasnąłem" to ze str.2 książeczki przeznaczonej dla
                      wyznawców Hare Kryszna: "Doskonałe pytania. Doskonałe odpowiedzi", wydawnictwo
                      Bhaktivedanta Book Trust (brak miejsca wydania). Jest to książkowa rozmowa z
                      założycielem sekty Prabhupadą.

                      Przytoczę tu jeszcze jeden wymowny fragment pseudonauk Prabhupady, który
                      powinien szczególnie uwrażliwić ludzi ze środowisk deklarujących przywiązanie
                      do tolerancji i poszanowania godności człowieka jako wartości uniwersalnej.
                      Otóż na str.77 można przeczytać:

                      "Zatem bez świadomości Kryszny każdy jest draniem, złodziejem, łobuzem i
                      rabusiem. To są jego cechy. Dlatego nasz wniosek jest taki, że nikt nie ma
                      dobrych cech, jeśli nie rozumie Kryszny. Nie jest uczciwy i nie ma wiedzy.
                      Dlatego jest człowiekiem trzeciej kategorii".

                      Zza słów założyciela ruchu Kryszny Bhaktivedanta Prabhupady wyziera "czarna"
                      wizja każdego, kto jest poza jego organizacją, a podział ludzi na kategorie jak
                      żywo przypomina złowrogą ideologię rasizmu.

                      Moją uwagę zwrócił fakt, że zupełnie nie odniósł się pan do fragmentu
                      postanowienia niemieckiego wyroku sądowego, który ukazuje niebezpieczeństwa
                      związane z przynależnością do sekty Hare Kryszna (ISKCON). Przytoczę jeszcze
                      inne istotne fragmenty tego postanowienia (tłumaczenie):
                      "niezależnie od zaistniałego niebezpieczeństwa Rząd Federalny może być
                      uprawniony do publicznej krytycznej oceny nauczania wspólnot religijnych lub
                      światopoglądowych, o ile i na ile nauczanie to jest sprzeczne z porządkiem
                      wartości wynikającym z praw podstawowych”. Sąd zakłada przy tym, że powód
                      wymienienia ISKCON-u w publikacji został podsumowany w ustępie 2 ostatniej
                      strony fragmentu dotyczącego ISKCON-u , gdzie czytamy: “Problematyczny jest
                      obraz człowieka i społeczeństwa przyjęty w ruchu Kryszny. Z uwagi na
                      uwarunkowanie myśleniem kastowym nie zostają zachowane demokratyczne wartości i
                      prawa podstawowe (np. autonomia jednostki)” (s. 47 projektu będącego
                      przedmiotem sporu)" .

                      W dalszej części postanowienia Sądu Administracyjnego w Kolonii czytamy: "Dla
                      uzasadnienia tego sądu przeciwnik wniosku odwołał się do – przedłożonych
                      również przez wnioskodawcę – pism ISKCON-u, w szczególności pisma Nadmeńskie
                      święto rozumu społecznego Varnasrama (załącznik 5), w którym rzeczywiście –
                      podobnie jak w Bhagavadgita (por. załącznik 4, rozdział 4 wers 13) – optuje się
                      za teokratycznym systemem społecznym, którego hierarchia składa się z czterech
                      warstw (por. załącznik 5, s. 72, 73). Zgodnie z tymi pismami «w systemie
                      Varnasrama nie ma miejsca dla ideologii państwa świeckiego» (załącznik 5, s.
                      171). «System Varnasrama nakłania każdego członka czterech kast do poświęcenia
                      się bez reszty wynikającym dla niego z przynależności kastowej obowiązkom.
                      Nikomu nie zaleca się zajmowania się problemami innej kasty. Każdemu zaleca się
                      skoncentrowanie się wyłącznie na rozwijaniu swych własnych umiejętności i
                      skłonności zawodowych» (załącznik 5, s. 122). «Jedyna reguła, jaką winni się
                      kierować siudrowie, polega na wiernym posłusznym służeniu wyższym warstwom
                      społeczeństwa» (załącznik 5, str. 218)”. W swym postanowieniu sąd stwierdza,
                      że " (...) Rząd Federalny ma prawo nazwać po imieniu wyrażającą się w
                      powyższych wywodach sprzeczność z porządkiem wartości Ustawy Zasadniczej, w
                      szczególności z prawami osobistymi do wolności i równości gwarantowanymi przez
                      art. 2 i 3 GG, jak również z opowiedzeniem się za państwem świeckim o
                      demokratycznym porządku. Owa sprzeczność usprawiedliwia uwzględnienie ISKCON-u
                      w publikacji będącej przedmiotem sporu".

                      Nie pytam pana o komentarz, bo jestem pewien, że będzie on równie paranoiczny
                      jak poprzednie. Zanim pan sam nie zrozumie i nie uwolni się od uzależnienia
                      myśleniem kultowym, nie ma szans na jakąkolwiek realną i obiektywną ocenę
                      zjawisk patologicznych towarzyszących działalności sekt w Polsce.
                      • Gość: Sekciarz Odpowiadam Panu Lechowi IP: 194.92.234.* 30.08.01, 10:42
                        Gość portalu: Lech napisał(a):

                        > Rozbija pan po kawałeczku mój tekst

                        Pana tekst jest kanonadą zarzutów przeciwko HK, więc się do nich odniosłem po
                        kolei dokładnie w tej kolejności jak je Pan postawił. Ani nic nie przeinaczyłem
                        ani nie wyciągnąłem z kontekstu, więc nie widzę dlaczego Pan się ciska. Śmiem
                        twierdzić, że zachowuję wszelkie reguły kulturalnej i rzeczowej dyskusji, a że
                        nie podzielam Pańskich poglądów - to też dlatego dyskutuję.

                        > i w sposób paranoiczny "przekręca kota ogonem",

                        Zarzuca mi Pan paranoję ? Na jakiej podstawie ? I jak tu Pana zdroworozsądkowo
                        traktować ?

                        > zachowując się jak strażnik broniący sekty przed każdą, nawet
                        > najbardziej racjonalną krytyką.

                        Ja Panu nie bronię krytyki HK. Może Pan ich krytykować zachowując obowiązujące
                        reguły prawne ile wlezie, tylko żeby się Pan przy tym sam nie skompromitował.
                        Bronię natomiast HK przed zakusami zwrócenia państwa polskiego na tory religijne.
                        Czynię to we własnym interesie, bo jako "sekciarz" czuję się Pańskimi
                        nawoływaniami osobiście zagrożony.

                        > Nie ma sensu pana przekonywać, bo - jak to stwierdzili badacze zjawiska grup
                        > psychomanipulacyjnych - niemożliwe jest podjęcie racjonalnego dialogu z
                        > członkiem sekty.

                        Mnie nie ma sensu przekonywać ? Powinienem to traktować jako osobistą napaść.
                        Równie dobrze to ja mógłbym przedstawić Panu taki zarzut, czego przez takt nie
                        czynię. Bardzo proszę mnie przekonać, stosując argumenty racjonalne i
                        zdroworozsądkowe a nie inwektywy. Rezerwuję sobie jednak z góry prawo do obrony.
                        OK ?

                        > Tkwi on bowiem w psychicznym wiezieniu, którego strażnikiem i
                        > więźniem zarazem jest on sam.

                        Jeżeli to mowa o mnie, to już nie wiem co Panu odpowiedzieć. Jak udowodnić, że
                        się nie jest wielbłądem ?

                        > A na pan pytanie o tekst przedstawiający Krysznę jako "największego drania"
                        > odpowiem panu: "wytrzasnąłem" to ze str.2 książeczki przeznaczonej dla
                        > wyznawców Hare Kryszna: "Doskonałe pytania. Doskonałe odpowiedzi", wydawnictwo
                        > Bhaktivedanta Book Trust (brak miejsca wydania). Jest to książkowa rozmowa z
                        > założycielem sekty Prabhupadą.
                        >
                        > Przytoczę tu jeszcze jeden wymowny fragment pseudonauk Prabhupady, który
                        > powinien szczególnie uwrażliwić ludzi ze środowisk deklarujących przywiązanie
                        > do tolerancji i poszanowania godności człowieka jako wartości uniwersalnej.
                        > Otóż na str.77 można przeczytać:
                        >
                        > "Zatem bez świadomości Kryszny każdy jest draniem, złodziejem, łobuzem i
                        > rabusiem. To są jego cechy. Dlatego nasz wniosek jest taki, że nikt nie ma
                        > dobrych cech, jeśli nie rozumie Kryszny. Nie jest uczciwy i nie ma wiedzy.
                        > Dlatego jest człowiekiem trzeciej kategorii".

                        Chciałbym zwrócić Pańską uwagę, że podobnie szokujące twierdzenia można by nawet
                        wyłowić w Biblii, ale ich prawdziwa wymowa zależy od kontekstu, z którego zostały
                        wyjęte. Gdyby więc Pan postawił powyższy zarzut członkowi HK, to zapewne otrzymał
                        by Pan odpowiednie wyjaśnienie.

                        > Zza słów założyciela ruchu Kryszny Bhaktivedanta Prabhupady wyziera "czarna"
                        > wizja każdego, kto jest poza jego organizacją, a podział ludzi na kategorie jak
                        > żywo przypomina złowrogą ideologię rasizmu.

                        Aby obiektywizmowi dyskusji stało się zadość, powinien Pan przytoczyć komentarz
                        jakiegoś członka HK do tego zarzutu.

                        > Moją uwagę zwrócił fakt, że zupełnie nie odniósł się pan do fragmentu
                        > postanowienia niemieckiego wyroku sądowego, który ukazuje niebezpieczeństwa
                        > związane z przynależnością do sekty Hare Kryszna (ISKCON). Przytoczę jeszcze
                        > inne istotne fragmenty tego postanowienia (tłumaczenie):
                        > "niezależnie od zaistniałego niebezpieczeństwa Rząd Federalny może być
                        > uprawniony do publicznej krytycznej oceny nauczania wspólnot religijnych lub
                        > światopoglądowych, o ile i na ile nauczanie to jest sprzeczne z porządkiem
                        > wartości wynikającym z praw podstawowych”.

                        Niech Pan czyta, co Pan sam zacytował: to jest zdanie warunkowe, kluczem do niego
                        jest O ILE I NA ILE

                        > Sąd zakłada przy tym, że powód
                        > wymienienia ISKCON-u w publikacji został podsumowany w ustępie 2 ostatniej
                        > strony fragmentu dotyczącego ISKCON-u , gdzie czytamy: “Problematyczny je
                        > st
                        > obraz człowieka i społeczeństwa przyjęty w ruchu Kryszny. Z uwagi na
                        > uwarunkowanie myśleniem kastowym nie zostają zachowane demokratyczne wartości i
                        >
                        > prawa podstawowe (np. autonomia jednostki)” (s. 47 projektu będącego
                        > przedmiotem sporu)" .
                        >
                        > W dalszej części postanowienia Sądu Administracyjnego w Kolonii czytamy: "Dla
                        > uzasadnienia tego sądu przeciwnik wniosku odwołał się do – przedłożonych
                        > również przez wnioskodawcę – pism ISKCON-u, w szczególności pisma Nadmeńs
                        > kie
                        > święto rozumu społecznego Varnasrama (załącznik 5), w którym rzeczywiście ̵
                        > 1;
                        > podobnie jak w Bhagavadgita (por. załącznik 4, rozdział 4 wers 13) – optu
                        > je się
                        > za teokratycznym systemem społecznym, którego hierarchia składa się z czterech
                        > warstw (por. załącznik 5, s. 72, 73). Zgodnie z tymi pismami «w systemie
                        > Varnasrama nie ma miejsca dla ideologii państwa świeckiego» (załącznik 5,
                        > s.
                        > 171). «System Varnasrama nakłania każdego członka czterech kast do poświę
                        > cenia
                        > się bez reszty wynikającym dla niego z przynależności kastowej obowiązkom.
                        > Nikomu nie zaleca się zajmowania się problemami innej kasty. Każdemu zaleca się
                        >
                        > skoncentrowanie się wyłącznie na rozwijaniu swych własnych umiejętności i
                        > skłonności zawodowych» (załącznik 5, s. 122). «Jedyna reguła, jaką
                        > winni się
                        > kierować siudrowie, polega na wiernym posłusznym służeniu wyższym warstwom
                        > społeczeństwa» (załącznik 5, str. 218)”. W swym postanowieniu sąd s
                        > twierdza,
                        > że " (...) Rząd Federalny ma prawo nazwać po imieniu wyrażającą się w
                        > powyższych wywodach sprzeczność z porządkiem wartości Ustawy Zasadniczej, w
                        > szczególności z prawami osobistymi do wolności i równości gwarantowanymi przez
                        > art. 2 i 3 GG, jak również z opowiedzeniem się za państwem świeckim o
                        > demokratycznym porządku. Owa sprzeczność usprawiedliwia uwzględnienie ISKCON-u
                        > w publikacji będącej przedmiotem sporu".
                        >
                        > Nie pytam pana o komentarz, bo jestem pewien, że będzie on równie paranoiczny
                        > jak poprzednie.

                        Przepraszam bardzo, ale pozwolę sobie na komentarz, puszczając mimo uszu kolejny
                        bezpodstawny zarzut o paranoję. Jeżeli uważa Pan działalność HK za sprzeczną z
                        konstytucją, to proszę ich podać do sądu z wnioskiem o delegalizację. Niech sąd
                        to wykaże na podstawie konstytucji lub innych obowiązujących ustaw. Ale niech Pan
                        do swojego wniosku nie postuluje zmiany prawa i wprowadzania spec-ustaw
                        antysekciarskich.

                        > Zanim pan sam nie zrozumie i nie uwolni się od uzależnienia
                        > myśleniem kultowym, nie ma szans na jakąkolwiek realną i obiektywną ocenę
                        > zjawisk patologicznych towarzyszących działalności sekt w Polsce.

                        No comment, ale muszę Panu odmówić przynajmniej dobrych obyczajów. Forum GW jest
                        publiczne, dyskutować może każdy i wypraszam sobie zamykanie mi ust. Powiem
                        raczej, że jeżeli nie chce Pan ze mną dyskutować i czytać moich odpowiedzi na
                        Pańskie posty, to niech Pan sam usunie się z tego forum.

                        Pozdrawiam. Sekciarz.
                        • Gość: Lech MIAŁEM RACJĘ!!! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.01, 19:20

                          Moje przypuszczenia się potwierdziły. Gość portalu, mój ADWERSARZ (SEKCIARZ)
                          NIE UZNAJE ŻADNYCH FAKTÓW, ARGUMENTÓW MERYTORYCZNYCH ANI OCZYWISTEJ PRAWDY, A
                          IDEALIZUJE ANTYSPOŁECZNĄ DZIAŁALNOŚC KULTÓW!
                          Winę za problemy z dziećmi, za rozbijanie rodzin, za utratę zdrowia i próby
                          samobójcze (o tym pisałem na samym początku założonego wątku cytując relacje
                          ofiar sekty: "Córka czyniła próby odebrania sobie życia") i inną patologię -
                          jego zdaniem - ponoszą tylko i wyłącznie same ofiary sekty, nigdy zaś błędy
                          doktryny, partacwo domorosłych guru czy wynaturzone i szkodliwe praktyki
                          kultowe doprowadząjące adeptów sekt do niebezpiecznego oderwania od
                          rzeczywistości.
                          No, na miłość Boską, musiałbym być zupełnie nieprzytomny aby dalej kontynuować
                          z tym gościem dyskusję!



                          • Gość: lokis nie co do Sekciarza IP: *.pl 30.08.01, 21:44
                            > Gość portalu: Lech napisał(a):
                            >
                            > Moje przypuszczenia się potwierdziły. Gość portalu, mój ADWERSARZ (SEKCIARZ)
                            > NIE UZNAJE ŻADNYCH FAKTÓW, ARGUMENTÓW MERYTORYCZNYCH ANI OCZYWISTEJ PRAWDY, A
                            > IDEALIZUJE ANTYSPOŁECZNĄ DZIAŁALNOŚC KULTÓW!

                            W wypowiedziach Sekciarza nie dostrzegam nic, co mogłoby uzasadniać stawiane
                            przez Pana zarzuty. Wręcz przeciwnie - Sekciarz wszystkie fakty uznaje, nie
                            zgadza się tylko z ich interpretacją, którą Pan stara się narzucić. Sekciarz
                            polemizuje z Panem właśnie przy pomocy argumentów merytorycznych, a jedyna
                            działalność, którą zdaje się idealizować, polega na używaniu zdrowego rozsądku.

                            Natomiast przykład, na który Pan się powołuje potwierdza jedynie, że zwalczanie
                            sekciarskich zagrożeń nie jest domeną sądów. To co pisze niemiecki sąd jest
                            bardzo rozsądne, wyważone i spełnia moje wyobrażenia dotyczące roli państwa w
                            sferze działalności związków wyznaniowych. Sąd stwierdził po prostu, że osoby
                            stosujące się do doktryny ruchu Hare Kriszna same ograniczają swój podmiotowy
                            status w zakresie praw obywatelskich.

                            W ten sposób sąd bynajmniej nie uznał Hare Kriszna za organizację łamiącą
                            postanowienia Ustawy Zasadniczej, a jedynie wskazał na sprzeczność pomiędzy
                            koncepcjami religijno-społecznymi tego ruchu a zasadami ustrojowymi
                            demokratycznego państwa prawa. Ta sprzecznośc - orzekł sąd - może prowadzić do
                            umysłowego obezwładnienia wyznawców przez zakazy, nakazy i rytuały tej religii. I
                            zdaje się, że sąd na tym poprzestał, mając zapewne świadomość, że praktycznie
                            każdy związek wyznaniowy pielęgnuje w swojej doktrynie koncepcje sprzeczne z
                            duchem, czy nawet z literą niemieckiego prawa.

                            A wniosek z tego taki, że państwo może jedynie nazywać po imieniu to, co
                            propagują związki wyznaniowe, ale nie może tego zakazać. Dlatego szukając
                            skutecznych metod walki państwo nie sięgnie po zakazy, a jedynie spróbuje przeciw
                            szkodliwym ruchom wykorzystać ich własną broń - czyli wolność wypowiedzi oraz
                            siłę mediów.
                            • Gość: Lech Pytanie do Lokisa i innych dyskutantów IP: *.poznan.kwp.gov.pl 31.08.01, 07:50
                              A czy Pan uważa - podobnie jak Sekciarz - że winę za problemy z dziećmi, za
                              rozbijanie rodzin, za utratę zdrowia i próby samobójcze (o tym pisałem na samym
                              początku założonego wątku cytując relacje ofiar sekty: "Córka czyniła próby
                              odebrania sobie życia") i inną patologię - ponoszą tylko i wyłącznie same
                              ofiary sekty, nigdy zaś błędy doktryny, partacwo domorosłych guru czy
                              wynaturzone i szkodliwe praktyki kultowe doprowadząjące adeptów sekt do
                              niebezpiecznego oderwania od rzeczywistości?
                              Czy mam rozumieć, że jeżeli ktoś zachowuje się jak narkoman i złodziej, ale
                              działa pod wpływem społeczności religijnej, to wszystko jest w porządku? Jeżeli
                              ktoś pod wpływem pseudoideologii tej społeczności uważa - podobnie jak
                              faszysta - wszystkich spoza tej grupy za ludzi III kategorii, to też jest
                              najzupełniej w porządku? Czy w tym szczególnym przypadku zasłaniania się
                              parawanem religii mamy - "tak po prostu uszanować jego wybór". bo "to jest jego
                              życie"?
                              • Gość: snajper Re: Pytanie do Lokisa i innych dyskutantów IP: *.waw.cdp.pl 31.08.01, 15:24
                                Gość portalu: Lech napisał(a):

                                > A czy Pan uważa - podobnie jak Sekciarz - że winę za problemy z dziećmi, za
                                > rozbijanie rodzin, za utratę zdrowia i próby samobójcze(o tym pisałem na samym
                                > początku założonego wątku cytując relacje ofiar sekty: "Córka czyniła próby
                                > odebrania sobie życia") i inną patologię - ponoszą tylko i wyłącznie same
                                > ofiary sekty, nigdy zaś błędy doktryny, partacwo domorosłych guru czy
                                > wynaturzone i szkodliwe praktyki kultowe doprowadząjące adeptów sekt do
                                > niebezpiecznego oderwania od rzeczywistości?

                                Za problemy z dziećmi odpowiedzialni są rodzice. Czyżby chciał Pan po prostu
                                zrzucić z siebie odpowiedzialność za wychowanie swoich dzieci ? Za problemy ludzi
                                dorosłych są odpowiedzialni oni sami.

                                > Czy mam rozumieć, że jeżeli ktoś zachowuje się jak narkoman i złodziej, ale
                                > działa pod wpływem społeczności religijnej, to wszystko jest w porządku?

                                A katolickie zakony żebracze ? Też je Pan potepi ?

                                > Jeżeli
                                > ktoś pod wpływem pseudoideologii

                                To nie jest pseudoideologia tylko ideologia.

                                > tej społeczności uważa - podobnie jak
                                > faszysta - wszystkich spoza tej grupy za ludzi III kategorii, to też jest
                                > najzupełniej w porządku?

                                Tego akurat u HK trudno zauważyć. Prędzej takie nastawienie jest widoczne w
                                dużych religiuach, gdzie każdy innowierca jest godny potępienia i jest skazany na
                                piekło.

                                > Czy w tym szczególnym przypadku zasłaniania się
                                > parawanem religii mamy - "tak po prostu uszanować jego wybór". bo "to jest jego
                                > życie"?

                                Zasłanianie się parawanem religii ? Członek kościoła przed niczym się nie
                                zasłania. On po prostu wierzy.
                                • Gość: Lech Re: Pytanie do Lokisa i innych dyskutantów IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 31.08.01, 19:25

                                  Snajper napisał:
                                  "> tej społeczności uważa - podobnie jak
                                  > faszysta - wszystkich spoza tej grupy za ludzi III kategorii, to też jest
                                  > najzupełniej w porządku?

                                  Tego akurat u HK trudno zauważyć. Prędzej takie nastawienie jest widoczne w
                                  dużych religiuach, gdzie każdy innowierca jest godny potępienia i jest skazany
                                  na
                                  piekło."

                                  Szkoda, że nie zna Pan "swiętych tekstów" sekty Hare Kryszna, bo by Pan nie
                                  zadawał tak naiwnych pytań.

                                  Lech
                            • Gość: Lech Pytanie do Lokisa IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 31.08.01, 19:26
                              W połowie lat dziewięćdziesiątych niemieckie Ministerstwo Federalne ds. Rodziny
                              Osób Starszych Kobiet i Młodzieży przygotowało publikację pt. "O tak zwanych
                              sektach młodzieżowych i psychogrupach w Republice Federalnej Niemiec".
                              Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kryszny na drodze sądowej próbowało
                              doprowadzić do zakazu umieszczenia we wspomnianej publikacji twierdzeń, że ruch
                              swoją działalnością zagraża fizycznemu i psychicznemu zdrowiu swych członków i
                              innych zwolenników, przyczynia się do społecznej i zawodowej dezintegracji
                              swych członków a nawet ją wywołuje oraz swą działalnością łamie porządek
                              prawny. Wniosek ISKCON-u został oddalony.
                              Czy - znając z wcześniejszych wypowiedzi Pana sceptyczny stosunek do wszelkich
                              tego typu dowodów - mogę zapytać: Czy Pan nadal uważa, że te twiedzenia są
                              nieistotne, i nie wskazują na zagrożenia dla społeczeństwa ze strony sekty Hare
                              Kryszna? Z obszernymi fragmentami uzasadnienia decyzji Sądu Administracyjnego w
                              Kolonii (nr akt 10 L 403/94) już Pana wcześniej zapoznałem, ale odniósł się Pan
                              do nich z lekceważeniem.

                              Lech
                              • Gość: lokis Re: Pytanie do Lokisa IP: *.pl 01.09.01, 01:57
                                Gość portalu: Lech napisał(a):

                                > W połowie lat dziewięćdziesiątych niemieckie Ministerstwo Federalne ds. Rodziny
                                > Osób Starszych Kobiet i Młodzieży przygotowało publikację pt. "O tak zwanych
                                > sektach młodzieżowych i psychogrupach w Republice Federalnej Niemiec".
                                > Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kryszny na drodze sądowej próbowało
                                > doprowadzić do zakazu umieszczenia we wspomnianej publikacji twierdzeń, że ruch
                                > swoją działalnością zagraża fizycznemu i psychicznemu zdrowiu swych członków i
                                > innych zwolenników, przyczynia się do społecznej i zawodowej dezintegracji
                                > swych członków a nawet ją wywołuje oraz swą działalnością łamie porządek
                                > prawny. Wniosek ISKCON-u został oddalony.
                                > Czy - znając z wcześniejszych wypowiedzi Pana sceptyczny stosunek do wszelkich
                                > tego typu dowodów - mogę zapytać: Czy Pan nadal uważa, że te twiedzenia są
                                > nieistotne, i nie wskazują na zagrożenia dla społeczeństwa ze strony sekty Hare
                                > Kryszna? Z obszernymi fragmentami uzasadnienia decyzji Sądu Administracyjnego w
                                > Kolonii (nr akt 10 L 403/94) już Pana wcześniej zapoznałem, ale odniósł się Pan
                                > do nich z lekceważeniem.
                                >
                                > Lech

                                Mój sceptyczyny stosunek do wszelkich tego typu dowodów ??? Być może myli mnie
                                Pan z kimś innym, dlatego radzę ponownie przeczytać MOJE wcześniejsze wypowiedzi.
                                Mnie osobiście żaden sąd ani urząd nie musi przekonywać, że religia może mieć
                                destrukcyjny wpływ na osobowość, że może zwichnąć czyjś życiorys i że - w rzeczy
                                samej - najprzeróżniejsze ruchy religijne tak właśnie szkodzą swoim wyznawcom jak
                                świat długi i szeroki.

                                Nikt chyba nie zaprzecza (a w każdym razie na pewno nie ja), że istnieje
                                zagrożenie dla społeczeństwa ze strony ruchów religijnych, a także ze strony tzw
                                sekt ekonomicznych (np sławetna korporacja Amway), skrajnie radykalnych ugrupowań
                                politycznych i innych organizacji typu zamkniętego, których doktryny, lub
                                elementy doktryn, kolidują z zasadami ustrojowymi demokratycznego państwa prawa.
                                Na pewno nie twierdzę, że zarzuty postawione ruchowi Hare Kriszna są nieistotne.

                                Jednak zawsze będę wskazywać na aspekt, którego Pan zdaje się zupełnie nie
                                dostrzegać, a który - w mojej opinii - przesądza o takim, a nie innym stosunku
                                demokratycznego państwa do ruchów religijnych. Przecież wie Pan zapewne lepiej
                                ode mnie, że w Niemczech ruch Hare Kriszna działa i ma się dobrze. Sformułowania
                                zawarte w rządowym raporcie nie mogły być podstawą do jakichkolwiek działań
                                administracyjnych przeciw temu ruchowi.

                                Owszem, zapadł wyrok - ale ten wyrok stwierdzał tylko, że dana religia przenosi
                                swoich wyznawców do systemu społecznego rodem ze średniowiecza, że wierząc w to,
                                co mówią kapłani tego kultu, ludzie DOBROWOLNIE wyrzekają się swojej
                                obywatelskiej podmiotowości. Koniec, kropka.

                                Ja niczego nie lekceważę. Uzasadnienie wyroku uważam wręcz za modelowe. Państwo
                                nie może nikomu zakazać wiary w tę, czy w inną religię. Państwo może jedynie -
                                angażując całą powagę państwowych instytucji - próbować uświadomić swym
                                obywatelom, jakie konsekwencje mogą dla nich wyniknąć z ich ewentualnego
                                uczestnictwa w danym ruchu religijnym.

                                Jeszcze raz podkreślam: wyrok ten nie doprowadził - bo i nie mógł - do
                                administracyjnego ograniczenia działalaności ruchu Hare Kriszna. Niemiecki sąd
                                uznał, że przynależność do tego związku wyznaniowego może niekorzystnie wpływać
                                na poziom zaspokojenia niektórych potrzeb bytowych jego członków, ale tym samym z
                                równą stanowczością odmówił uznania działalności tego związku za sprzeczną z
                                prawem. Czy Pan tego naprawdę nie dostrzega ???
                                • Gość: rugala Re: Pytanie do Lokisa IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.01, 18:29
                                  Gość portalu: lokis napisał(a):


                                  > Jeszcze raz podkreślam: wyrok ten nie doprowadził - bo i nie mógł - do
                                  > administracyjnego ograniczenia działalaności ruchu Hare Kriszna. Niemiecki sąd
                                  > uznał, że przynależność do tego związku wyznaniowego może niekorzystnie wpływać
                                  >
                                  > na poziom zaspokojenia niektórych potrzeb bytowych jego członków, ale tym samym
                                  > z
                                  > równą stanowczością odmówił uznania działalności tego związku za sprzeczną z
                                  > prawem. Czy Pan tego naprawdę nie dostrzega ???

                                  Po tej odpowiedzi "wyszło szydło z worka" i widać, że ma pan znikomą wiedzę na
                                  temat statusu i praw na jakich są zarejestrowane takie grupy jak Hare Kryszna w
                                  Niemczech. To nie jest status związku wyznaniowego tak jak w Polsce. Jest tam
                                  duża różnica w przywilejach.

                                  • Gość: Symeon Re: Pytanie do Lokisa IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.01, 19:10
                                    Gość portalu: rugala napisał(a):

                                    > Gość portalu: lokis napisał(a):
                                    >
                                    >
                                    > > Jeszcze raz podkreślam: wyrok ten nie doprowadził - bo i nie mógł - do
                                    > > administracyjnego ograniczenia działalaności ruchu Hare Kriszna. Niemiecki
                                    > sąd
                                    > > uznał, że przynależność do tego związku wyznaniowego może niekorzystnie wp
                                    > ływać
                                    > >
                                    > > na poziom zaspokojenia niektórych potrzeb bytowych jego członków, ale tym
                                    > samym
                                    > > z
                                    > > równą stanowczością odmówił uznania działalności tego związku za sprzeczną
                                    > z
                                    > > prawem. Czy Pan tego naprawdę nie dostrzega ???
                                    >
                                    > Po tej odpowiedzi "wyszło szydło z worka" i widać, że ma pan znikomą wiedzę na
                                    > temat statusu i praw na jakich są zarejestrowane takie grupy jak Hare Kryszna w
                                    >
                                    > Niemczech. To nie jest status związku wyznaniowego tak jak w Polsce. Jest tam
                                    > duża różnica w przywilejach.
                                    >
                                    Nie chodzi o status prawny, tylko walkę z sektami. O ile się orientuję, to w
                                    Niemczech status kościoła mają tak naprawdę jedynie "Landeskirchen". Inne
                                    kościoły i zwiazki wyznaniowe działają często jako stowarzyszenia, co
                                    rzeczywiście powoduje, że nie są tak uprzywilejowane. Ale to nie ma nic wspólnego
                                    z tematem sekt.
                                    • rugala Re: Pytanie do Symeona 01.09.01, 20:53
                                      Gość portalu: Symeon napisał(a):

                                      > Gość portalu: rugala napisał(a):
                                      >
                                      > > Gość portalu: lokis napisał(a):
                                      > >
                                      > >
                                      > > > Jeszcze raz podkreślam: wyrok ten nie doprowadził - bo i nie mógł - d
                                      > o
                                      > > > administracyjnego ograniczenia działalaności ruchu Hare Kriszna. Niem
                                      > iecki
                                      > > sąd
                                      > > > uznał, że przynależność do tego związku wyznaniowego może niekorzystn
                                      > ie wp
                                      > > ływać
                                      > > >
                                      > > > na poziom zaspokojenia niektórych potrzeb bytowych jego członków, ale
                                      > tym
                                      > > samym
                                      > > > z
                                      > > > równą stanowczością odmówił uznania działalności tego związku za sprz
                                      > eczną
                                      > > z
                                      > > > prawem. Czy Pan tego naprawdę nie dostrzega ???
                                      > >
                                      > > Po tej odpowiedzi "wyszło szydło z worka" i widać, że ma pan znikomą wiedz
                                      > ę na
                                      > > temat statusu i praw na jakich są zarejestrowane takie grupy jak Hare Krys
                                      > zna w
                                      > >
                                      > > Niemczech. To nie jest status związku wyznaniowego tak jak w Polsce. Jest
                                      > tam
                                      > > duża różnica w przywilejach.
                                      > >
                                      > Nie chodzi o status prawny, tylko walkę z sektami. O ile się orientuję, to w
                                      > Niemczech status kościoła mają tak naprawdę jedynie "Landeskirchen". Inne
                                      > kościoły i zwiazki wyznaniowe działają często jako stowarzyszenia, co
                                      > rzeczywiście powoduje, że nie są tak uprzywilejowane. Ale to nie ma nic wspólne
                                      > go
                                      > z tematem sekt.

                                      Ale tam państwo tak nie zabezpiecza, tak jak w Polsce, rozwoju organizacji takich
                                      jak Hare Kryszna (pytanie tytułowe). Nieprawdaż?
                                      • Gość: monter Re: Pytanie do Symeona a raczej do Lecha IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.01, 21:10
                                        W jaki to sposob panstwo zabezpiecza rozwoj sekt? Czy im moze cos daje? W czymkolwiek
                                        pomaga? Co robi oprocz wpisania ich do jakiegos tam rejestru , jesli spelnili fomalne wymagania?
                                        M
                                        • Gość: Glen Re: Pytanie do Symeona a raczej do Lecha IP: *.chello.pl 02.09.01, 02:06
                                          Gość portalu: monter napisał(a):

                                          > W jaki to sposob panstwo zabezpiecza rozwoj sekt? Czy im moze cos daje? W czymk
                                          > olwiek
                                          > pomaga? Co robi oprocz wpisania ich do jakiegos tam rejestru , jesli spelnili
                                          > fomalne wymagania?

                                          Dokładnie nic i o to chodzi. Pan Lechu po prostu spieprzył sprawę źle wychowując
                                          swojego dzieciaka przez co doprowadził do tego, że ten dał się nabrać na hasła
                                          głoszone przez ruch Hare Krishna a teraz próbuje zrzucić z siebie
                                          odpowiedzialność za ten fakt i próbuje nam zasugerować, że tak naprawdę to
                                          zawiniło państwo, bo nie ustrzegło go od tego. Dodatkowo chce nas przekonać do
                                          zasadności wprowadzenia prawa, które jego synowi i tak już nie pomoże (bo zło,
                                          które mogło się stać w tym przypadku i tak już się stało) a może przy
                                          nieodpowiednim zastosowaniu naruszyć prawo do wolności wyznania w Polsce.

                                          Drogi panie Lechu: ubolewam nad tym, co wydarzyło się w pana rodzinie, ale jest
                                          to cena, którą jako społeczeństwo płacimy za konstytucyjnie gwarantowaną wolnośc
                                          wyznania. Przykro mi to stwierdzić, ale jednostkowy przypadek pana rodziny i
                                          innych cierpiących z podobnego powodu nie jest, niestety, ważniejszy od
                                          konstytucyjnej wolności sumienia i wyznania. Pewnie nazwie mnie pan w następnym
                                          poście cynikiem albo sekciarzem (nie dbam o to; tak w ogóle to jestem po prostu
                                          agnostykiem), ale posługuję się tu czysto logicznym rachunkiem zysków i strat. W
                                          demokratycznym społeczeństwie podmiotem prawa jest szeroko pojmowany ogół a nie
                                          jednostki, które mają rozum i wolność wyboru i tak czy owak w ostatecznym
                                          rachunku odpowiadają same za siebie.

                                          Glen
                                        • Gość: Lech Odpowiadam IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.09.01, 10:59
                                          Czytając uważnie wypowiedzi dyskutantów i przytoczone fakty, doszliśmy do
                                          wniosku, że np. w Nieczech grupy kontrowersyjne, określane jako sekty, nie
                                          posiadają tak korzystnego statusu prawnego jak w Polsce. A zatem w Polsce
                                          państwo - nadając im status związków wyznaniowych (na równi z tradycyjnymi
                                          wyznaniami) i bardzo korzystne przywileje - niejako przyczynia się do
                                          zabezpieczania ich rozwoju.

                                          Zdecydowanie brakuje w Polsce osób, które poprowadziłyby sprawnie ten obszar
                                          działań politycznych. Niestety, działania polityków częściej zmierzają w
                                          zupełnie przeciwnym kierunku. Przykład? W dniu 18.XI.94 r. w ówczesnym Biurze
                                          ds. Wyznań Urzędu Rady Ministrów liderzy Hare Kryszna złożyli projekt Ustawy o
                                          stosunku Państwa do Międzynarodowego Towarzystwa Świadomości Kryszny w
                                          Rzeczpospolitej Polskiej. Kuriozalnym wydarzeniem była wizyta grupy posłów z
                                          parlamentarnego klubu Unii Pracy w podwarszawskiej świątyni Hare Kryszna w
                                          Mysiadle jesienią 96 r. Po tej wizycie, na wniosek posła Konrada Napierały,
                                          sekretarza Klubu Parlamentarnego UP, Biuro Studiów i Ekspertyz Kancelarii Sejmu
                                          w osobie jego wicedyrektora Jacka Głowackiego, zwróciło się do dwóch polskich
                                          badaczy zagadnienia tzw. nowych ruchów religijnych, doc. dr hab. Haliny
                                          Grzymały-Moszczyńskiej z UJ i dra Tadeusza Doktóra z UW, z prośbą o wyrażenie
                                          naukowej opinii na temat możliwości odrębnego prawnego uregulowania relacji
                                          państwa polskiego z ruchem Hare Kryszna.

                                          W ten sposób powstały dwie ekspertyzy pod nazwą "Przesłanki ustawowego
                                          uregulowania stosunków pomiędzy Państwem a Międzynarodowym Towarzystwem
                                          Świadomości Kryszny". Pierwsza z nich, sporządzona przez Grzymała-Moszczyńską z
                                          UJ, liczy 10 stron i jest podzielona na cztery części. Oto fragment: “W
                                          pierwszym przypadku mówimy o tradycji wisznuizmu (monoteistycznego nurtu
                                          hinduizmu) opartej o liczący 5000 lat jeden z najważniejszych świętych tekstów
                                          Hinduizmu noszący nazwę Bhagavad Gita” (s. 3). Owe pięć tysięcy lat nie
                                          znajduje jednak potwierdzenia w źródłach badawczych, JEST WIĘC NIEPRAWDZIWE.
                                          Wszystkie poważne publikacje oparte na wiedzy i badaniach indologów datują
                                          powstanie tego tekstu najwcześniej między IV wiekiem p.n.e. a IV wiekiem naszej
                                          ery (w formie przekazywanych ustnie hymnów pochwalnych, bowiem data spisania
                                          jest jeszcze późniejsza). Przytacza również zdania zaczerpnięte z broszur
                                          wydawanych przez krysznaitów (bez ich wyodrębnienia i podania
                                          źródła): “Motywacją takiego działania jest z jednej strony wypełnianie
                                          zalecenia założyciela Ruchu: «Nikt w promieniu 10 mil od naszej świątyni nie
                                          powinien być głodny», a z drugiej strony realizacją wedyjskiej zasady
                                          gościnności nakazującej gospodarzowi przed spożyciem posiłku wyjście przed dom
                                          i zaproszenie wszystkich głodnych” (s. 9). Na końcu podaje jako wiarygodne dane
                                          w zasadzie niemożliwe do zweryfikowania: “Obecnie 90% spośród ocenianego na 12
                                          tysięcy w skali kraju grona zwolenników Ruchu mieszka poza świątyniami”.
                                          Ekspertyzę kończy stwierdzenie: “Aktywność kulturalna i charytatywna Ruchu
                                          stwarza przesłanki do tego by sądzić, że grono tych osób będzie się powiększać”.

                                          Tekst ekspertyzy Doktóra z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych przy UW jest
                                          bardziej rozbudowany (liczy 22 str. maszynopisu). Z punktu widzenia niniejszej
                                          analizy najistotniejsze jest podsumowanie: “Międzynarodowe Towarzystwo
                                          Świadomości Kryszny jest związkiem wyznaniowym o ugruntowanej tradycji
                                          religijnej, posiadającej rozbudowaną i skodyfikowaną teologię i liturgię.
                                          Istnieje także obszerna literatura socjologiczna i psychologiczna dotycząca
                                          analizy uwarunkowań i konsekwencji uczestnictwa. Nie wskazują one na istnienie
                                          cech negatywnych w istotny sposób odróżniających ten związek wyznaniowy od
                                          innych, działających w oparciu o regulacje wyznaniowe. Uznać więc można, że
                                          istnieją poważne przesłanki dla ustawowej regulacji stosunków pomiędzy Państwem
                                          a tym związkiem wyznaniowym”.

                                          Innego zdania są przedstawiciele Stowarzyszenia Ruch Obrony Rodziny i
                                          Jednostki, którzy twierdzą, że "parlament, opierając się na
                                          takich «ekspertyzach», miałby zafałszowany obraz grupy starającej się o
                                          specjalną ustawę i nie znał prawdy o niej, a dysponowałby tylko apologetycznymi
                                          wywodami naukowych popleczników sekt". Wiele szkodliwych aspektów działalności
                                          Międzynarodowego Towarzystwa Świadomości Kryszny w Polsce i w świecie jest w
                                          nich przemilczanych, a niektóre zjawiska negatywne są przedstawiane wręcz w
                                          pozytywnym świetle.

                                          Kim są cpecjaliści od Kryszny?

                                          W dniach 16-19.XII.95 r. na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie odbyła się
                                          III Międzynarodowa Konferencja zatytułowana: "Nowe ruchy religijne w Centralnej
                                          i Środkowej Europie po upadku komunizmu". Do grona współorganizatorów, obok
                                          Instytutu Religioznawstwa UJ, należało też Międzynarodowe Towarzystwo
                                          Świadomości Kryszny. Spośród wykładowców prym wiodła prof. Eileen Barker z
                                          Wielkiej Brytanii oraz prof. James Richardson z USA. Ruchowi Kryszny poświęcony
                                          był osobny dzień konferencji, któremu przewodniczył prof. Burke Rochford z
                                          Katedry Socjologii Uniwersytetu w Middlebury z USA – wieloletni badacz ruchu
                                          Hare Kryszna. Ukryto jednak fakt, że jest on także doświadczonym członkiem
                                          krysznaickiej Komisji Edukacji i współwydawcą publikacji sekty poświęconej
                                          Prabhupadzie (ISKCON Communications Journal 1997, Vol. 2, s. 95).

                                          W czasie trwania obrad referaty wygłosili także: prof. Isztvan Kamaras z
                                          Węgier, prof. Marius Crisan z Rumunii oraz Peter Claesson ze Szwecji.
                                          Najbardziej znaczący był sposób ukrywania bezpośrednich powiązań
                                          owych "autorytetów naukowych" ze strukturami sekty. Oto informacje, które nie
                                          znalazły się nawet w oficjalnym programie spotkania: prof. Marius Crisan jest
                                          członkiem ruchu Hare Kryszna i posiada imię duchowe Murari Czejtańja Dasa, zaś
                                          Peter Claesson znany jest jako Premarnava Dasa. Program krakowskiej konferencji
                                          informował także o wykładzie zatytułowanym "Proekologiczny charakter ISKCON-u",
                                          gdzie jako prelegenta zapowiedziano Przemysława Jaźwińskiego (czyli
                                          Pracarananda Dasa) z Uniwersytetu Gdańskiego. Przemilczano fakt, że jest to
                                          prezydent świątyni Hare Kryszna w Gdańsku, a czytający program mogli odnieść
                                          wrażenie, że zaproszono pracownika neutralnej placówki badawczej celem
                                          udzielenia w pełni obiektywnej opinii naukowej.

                                          Podobny zabieg można było zaobserwować w programie TVP1 zatytułowanym Nocne
                                          rozmowy emitowanym 17.X.97 r. Tematem przewodnim programu były sekty. Pośrodku
                                          studia w "grupie ekspertów" zasiadł lider poznańskiego ośrodka ruchu
                                          krysznaickiego "Misja Czaitanii" Tadeusz Zawiślak, który przedstawił się jako
                                          reprezentant Instytutu Wiedzy o Tożsamości. Laik oglądający program
                                          zasugerowany określeniem "instytut" mógł uznać go za bezstronnego
                                          religioznawcę. Sytuacji nie ułatwiał dziennikarz, który zwracał się do niego
                                          per "panie profesorze". Natomiast podlegli Zawiślakowi wyznawcy, którzy
                                          siedzieli po lewej stronie wśród zwolenników "nowych religii", przedstawili się
                                          jako reprezentanci "Misji Czaitanii". Telewidzowie nie znający problemu nie
                                          domyśliliby się nawet, że w obu ławach siedzą przedstawiciele tej samej grupy,
                                          której pełna nazwa brzmi Instytut Wiedzy o Tożsamości "Misja Czaitanii"...

                                  • rugala Dane bibliograficzne na temat ruchu Hare Kryszna dla Lokisa 01.09.01, 20:55
                                    Anglojęzyczne:

                                    1. Prasa:

                                    "Dreshner ordered Extradited", The Inteligencer, 1987 (Aug, 14);
                                    Gruson Lindsay "2 Hare Krishna Aides Accused of Child Molesting", The New York
                                    Times, 1987 (Feb, 18);
                                    "Hare Krishna Leader Repored to Linked to Murder of his Critic", The New York
                                    Times, 1987 (June, 17), str.9;
                                    Herrison Eric, "Crimes Among the Krishnas: The world wouldn''t listen to Stephen
                                    Bryant''s charges against his religion''s leaders until he was murdered", The
                                    Philadelphia Inquier Magazine, 1987 (April, 5);
                                    Hubner John, Gruson Lindsay, "Dial Om for Murder: The Hare Krishna church, once
                                    brimming with youthful idealism, has becoome a haven for drug traffikens,
                                    suspected child molesters - and killer", The Roling Stone, 1987 (April, 9),
                                    str.53;
                                    Johnson Hilary, "Children of a Harsch Bliss: In a West Virginia Commune, An
                                    Extraordinary Look at Life and Love Among the Krishna", Life Magazine, 1980
                                    (April);
                                    "Krishna Killer Orderd Extradited", CAN News, 1987 (Sept - Oct);
                                    "Murders Drug and Abuse charges Shake Krishnas", Akron Beacon Journal, 1986
                                    (June, 22);
                                    Pais Arthur, "Hare Krishna! Hare Scandal!", The Society Magazine [Indie]. 1991;

                                    2. Książki:

                                    Daner F.J., "The American Children of Krishna. A Study of the Hare Krishna
                                    Movement", New York, 1976;
                                    Hubner John, Gruson Lindsay, "Monkey an a Stick. Murder, Madness and the Hari
                                    Krishnas", New York, 1988;
                                    Levine F., "The Strange World of Hare Krishna", New York, 1973;
                                    Ritchie Jean, "The Secret World Cults, Inside the Sects that take over Lives",
                                    Angus & Robertson [Wielka Brytania], 1991;
                                    Yanoff M., "Where is Joey? Lost Among the Hare Krishnas", Chicago, 1981;

                                    Niemieckie:

                                    "Deutscher Bundestag 13 Wahlperiode", 13/4132 (15.03.96);
                                    Haack Friedrich-Wilhelm, "Die neuen Jugendreligionen"(TB), 22. Aufl.,
                                    1984, "Jugend-religionen - Ursachen, Trends, Reaktionen", 2. Aufl., 1980, "Eine
                                    Kastenordnung für Abendland - das Geselschaftskonzept der Hare Krischna
                                    Bewegung", 1984;
                                    "Hindu-Gurus heute, Werkmappe Sekten, rel Sondergemeinschaften, Weltan-
                                    schauungen", 1992, nr 65, str. 27 - 33 (Die Hare Krischna-Bewegung);
                                    Hummel Reinhard, "Indischen Mission und neue Frömmigkeit im Westen", 1980;
                                    Kohle Hubert, "Kulte, Sekten, Religionen", Pattlochverlag, Augsburg, 1994;
                                    "Lexikon der Sekten, Sondergruppen und Weltanschauungen", Herder, 1991
                                    (str.498 - 500);
                                    "Schleswig-Holsteinischer Landtag 13 Wahlperiode", 13/2630 (21.03.95), Bericht
                                    über Aktivitäten von Sekten in Schleswig-Holstein;
                                    Zöpel Ursula, "Aufstieg und Fall des ISKCON-Guru Kirtanananda", in:
                                    Materialdienst EZW, April 1992, str. 99 -111;

                                    Polskie:

                                    1. Prasa:

                                    Chełchowski Wojciech, "Sekty, zniewolenie umysłu", Naj, nr 23/97;
                                    "Darmowe obiadki Hare Kriszny", Gazeta Polska, 6 marca 1997;
                                    Filas Agnieszka, Mistewicz Eryk, "Inwazja sekt", Wprost, nr 46/96;
                                    Jabłonowska Katarzyna, "Indie pod Warszawą", Życie Warszawy (dodatek
                                    stołeczny), nr 152/96 z 1.07.1996;
                                    Kruk Monika, "Kuszenie zbłąkanych", Zwierciadło, maj 1996;
                                    "Odkąd siostra przystała do sekty, zerwała kontakty z rodziną" (rubryka: "Radzi
                                    psycholog mgr Anna Karska"), Życie na Gorąco, nr 5 z 25.1.96;
                                    Placko Kamila, "Bliżej nieba czy ziemi?", Gazeta Poznańska 8.12.95;
                                    "Spowiedź Anki" w: "Łowcy dusz", Poznaniak, 48/96;
                                    Wasielewska Edyta, "W poszukiwaniu własnego Boga?", Głos Wielkopolski (Magazyn
                                    D/C), 21.12.1995;

                                    2. Książki:

                                    "Człowiek a sekty. Nadużycia wobec praw i wolności człowieka", Uniwersytet
                                    Opolski, 1998 (str. 68 - 69,85);
                                    Danielson Lotta, "Droga donikąd. Hare Kriszna", WAM, Kraków, 1995;
                                    Fillaire Bernard, "Sekty", Wydawnictwo "Książnica", Katowice, 1999;
                                    Kubiak Anna E., "Delicje i lewa ręka Kryszny. Kreacja i ewolucja ruchu Hare
                                    Kryszna w Polsce", Wydawnictwo IFiS PAN, Warszawa, 1997;
                                    Ludwikowski Rett R., "Ja-Bóg czyli życie po życiu Nowej Ery",
                                    Wydawnictwo "Jagiellonia", Kraków, 1992 (str. 17 - 29);
                                    Manzanares César Vidal, "Prekursorzy Nowej Ery. Mały słownik", Verbinum,
                                    Warszawa, 1994 (str. 56);
                                    Nowakowski Piotr, "Sekty. Co każdy powinien wiedzieć", "Maternus Media", Tychy,
                                    1999;
                                    Nowakowski Piotr, "Sekty. Oblicza werbunku", "Maternus Media", Tychy, 2001;
                                    Prokop John, "Sekty - uwaga rodzice", SPAR, Warszawa, 1994 (str. 18 - 31);
                                    Ritchie Jean, "Tajemniczy świat sekt i kultów", Książka i Wiedza, 1994,
                                    rozdz.4 "Morderstwa i przemyt. Wyznawcy Kriszny" (str. 61 - 81);

                                    3. Dokumenty urzędowe:

                                    "Analiza dotycząca przestępczości nieletnich oraz zjawisk patologicznych wśród
                                    dzieci i młodzieży w 1996 roku", Biuro Prewencji KG Policji, Warszawa, kwiecień
                                    1997, rozdział "Subkultury młodzieżowe" (str. 38 - 45);
                                    Raport Komisji R. Cottrella Parlamentu Europejskiego, Dokument 1-47/84 z dnia 2
                                    kwietnia 1984 (pkt. 2.7)
                                    "Raport o stanie bezpieczeństwa państwa", Biuro Bezpieczeństwa Narodowego,
                                    Rozdział VII, Warszawa, grudzień 1995.

                                    • Gość: Do Lecha Re: legalizacja ruchu IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 02.09.01, 15:22
                                      Przykład,który pam podał świadczy o tym, że państwo jednak monitoruje zwiazki
                                      religijne pod kontem celów i sposobów ich działania. Tylko ze ekspertów mamy do
                                      d... Z Pana poglądem, że należy podawać więcej informacji na temat różnych
                                      ruchów religijnych nigdy nie polemizowałem.
                                      Ale z drugiej strony, czy wyobraża Pan sobie, że można by zabronić jakiemuś
                                      ruchowi działać na podstawie ekspertyz takich "fachowców" jakich pan tu
                                      przytoczył?

                                      Wniosek jaki dla mnie z tej dyskusji wypływa:
                                      Badać i monitorować - jak najbardziej; Pod warunkiem, że będą to badania
                                      rzeczywiście fachowe a nie sterowane przez fanatyków typu dominikanie;
                                      Udostępniać wyniki badań wszystkim zainteresowanym;
                                      Nie zabraniać i represjonować dopóki nie zachodzą zjawiska niezgodne z
                                      obowiązującym prawem.
                                      • Gość: Symeon Re: legalizacja ruchu IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 02.09.01, 15:24
                                        Przepraszam, pomyłka - to był mój post.
                          • Gość: Sekciarz W CZYM KONKRETNIE MIAŁ PAN RACJĘ ??? IP: 159.107.89.* 03.09.01, 15:36
                            Gość portalu: Lech napisał(a):

                            > Moje przypuszczenia się potwierdziły. Gość portalu, mój ADWERSARZ (SEKCIARZ)
                            > NIE UZNAJE ŻADNYCH FAKTÓW, ARGUMENTÓW MERYTORYCZNYCH ANI OCZYWISTEJ PRAWDY, A
                            > IDEALIZUJE ANTYSPOŁECZNĄ DZIAŁALNOŚC KULTÓW!

                            Panie Lechu ! Chyba puszczają Panu nerwy. Gdzie ma Pan rozum i sumienie, żeby mi zarzucać podobne
                            insynuacje ? Czy ja neguję jakiekolwiek fakty ? Które konkretnie ? W ostatnim poscie wręcz zachęcałem
                            Pana do krytyki HK (w ramach prawa i zdrowego rozsądku). Ma Pan do tego pełne prawo, tylko obawiam
                            się, że wybrał Pan niewłaściwą metodę. Niewłaściwą dlatego, że w dyskusji na temat krytyki jednej
                            konkretnej grupy religijnej, która Panu podpadła (HK), brak jest drugiej strony, czyli kogoś od HK. Jak
                            chce Pan publicznie potępiać w czambuł Hare Kriszna, to niech Pan sobie obierze jakiś taki sposób, żeby
                            oskarżonych dopuścić do głosu. Niniejsza dyskusja schodzi za Pańską przyczyną na manowce, ponieważ
                            sprowadza ją Pan z rzuconego początkowo ogólnego hasła na krytykę pojedynczej grupy religijnej, której
                            w tej dyskusji nikt merytorycznie nie reprezentuje, a niektórzy (jak ja) bronią jej jedynie przez solidarność
                            w imię wyższych racji tolerancji i wolności religijnej, nie będąc w stanie odnieść się do Pańskich
                            szczegółowych zarzutów względem Hare Kriszna.

                            Ponoszą Pana przy tym emocje do tego stopnia, że najchętniej zamknąłby mi Pan usta, zostawiając
                            oczywiście sobie samemu ostatnie słowo. Całe szczęście, że anonimowość tego forum chroni mnie
                            jeszcze jakoś przed stosem.

                            > Winę za problemy z dziećmi, za rozbijanie rodzin, za utratę zdrowia i próby
                            > samobójcze (o tym pisałem na samym początku założonego wątku cytując relacje
                            > ofiar sekty: "Córka czyniła próby odebrania sobie życia") i inną patologię -
                            > jego zdaniem - ponoszą tylko i wyłącznie same ofiary sekty, nigdy zaś błędy
                            > doktryny, partacwo domorosłych guru czy wynaturzone i szkodliwe praktyki
                            > kultowe doprowadząjące adeptów sekt do niebezpiecznego oderwania od
                            > rzeczywistości.

                            Chyba nie odkrywam Ameryki obstając przy tym, że (ogólnie) za wszystko co się tyczy nieletnich
                            odpowiadają ich RODZICE. Przede wszystkim za odpowiednie wychowanie i wykształcenie "kręgosłupa
                            moralnego" i zdolności odróżniania dobra od zła. Nie chcę Panu przypisywać winy za przypadek
                            Pańskiego syna, bo nie znam dość szczegółów, ale myślę, że Pański wątek osobisty należałoby w ogóle
                            wyeliminować z tej dyskusji.

                            > No, na miłość Boską, musiałbym być zupełnie nieprzytomny aby dalej kontynuować
                            > z tym gościem dyskusję!

                            Pisałem wcześniej, żeby się Pan nie ośmieszał. Jak Pan nie chce dyskutować, to proszę samemu
                            usunąć się z tego forum, zamiast mnie przepędzać. Uważam, że powinien znaleźć Pan sobie jakieś
                            forum, gdzie dyskutują również członkowie HK. Będzie Pan miał pełne pole do popisu dla swoich ataków,
                            a przypuszczalnie również wyższą skuteczność niż na niniejszym forum, bo osoby interesujące się HK,
                            których Pan pragnie w ostatniej chwili ostrzec przed "złem", będą raczej tam, niż na tym forum. Uzyska
                            Pan na swoje szczegółowe zarzuty merytoryczne odpowiedzi. A na tym forum uprawia Pan jedynie
                            indoktrynację przeciw jednej sekcie, jednocześnie próbując przenieść klimat niechęci i uprzedzeń na inne
                            "sekty", które są najczęściej legalnymi kościołami mniejszościowymi, a których dobre imię i reputacja
                            cierpią w klimacie antysekciarskiej nagonki.

                            Moja diagnoza jest taka, że Pan boi się dyskusji z HK i zamiast tego strzela Pan gdzie popadnie, żeby im
                            zaszkodzić za plecami, bez możliwości obrony. Przykładowo na forum GW poświęconym kuchni
                            wegetariańskiej widziałem wątek poświęcony temu jak traktować napastliwe posty niejakiego pana
                            Rugały. Czyżby chodziło o Pana ?

                            Państwo polskie "zabezpiecza rozwój sekt" równając je prawnie w niektórych kwestiach z Kościołem
                            Katolickim. Ja uważam, że to wyrównanie praw KK i sekt powinno być pełne.

                            Pan zaś chciałby traktować to wybiórczo i kwestie wolności religijnej poddawać osądowi np. sądu w
                            Kolonii, którego stanowiska nie da się przełożyć na konkrentne działania prawne Państwa przeciwko HK.
                            Nic sensownego z tego nie wyjdzie. Natomiast jeśli chce Pan w ten sposób dołożyć swoją cegiełkę do
                            rozwoju nietolerancji religijnej w Polsce, to przynajmniej mamy jasność co do Pańskich motywów.

                            Pozdrawiam, Sekciarz.
                            • Gość: Glen Re: W CZYM KONKRETNIE MIAŁ PAN RACJĘ ??? IP: *.chello.pl 03.09.01, 18:06
                              Brawo Sekciarzu!

                              Pozwól, że poprę Cię w całej rozciągłości i skomplementuję wysoką kulturę i
                              wartość merytoryczną Twych wypowiedzi.

                              Poza tym sposób dyskusji stosowany przez pana Lecha raczej sceptycznie nastawia
                              mnie do sensowności podejmowania z nim polemiki. Gdyby zgodził się na
                              pominięcie wątku osobistego w tej dyskusji, chyba nie za bardzo miałby jak brać
                              w niej udział. Do tej pory w zasadzie przytaczał opisy indywidualnych
                              doświadczeń, cytaty z jakichś dokumentów rozwodowych (co uważam za rzecz w
                              arcyzłym guście) oraz orzeczenie niemieckiego sądu, które zresztą dosyć
                              jednostronnie interpretował. Na poważną dyskusję na temat wolności wyznania
                              skrzętnie nie dawał się namówić a kwestie dotyczące tego zagadnienia kwitował z
                              uporem stwierdzeniem, że wolność religijna powinna istnieć, ale państwo powinno
                              chronić obywateli przed sektami, co jest zwyczajnym biciem piany, bo z takiego
                              stwierdzenia nie wynika dokładnie nic. Jego własne propozycje w tej kwestii
                              były raczej idealistyczne (takie angielskie "wishful thinking") a ich
                              niepraktyczność i zagrożenie, które powodowały zostały (całkiem słusznie
                              zresztą) dokładnie ukazane przez Ciebie i kilku innych dyskutantów.

                              Kolejna sprawa to fakt, że chyba nie da się z panem Lechem dyskutować, bo w
                              jednym z ostatnich postów stwierdził, że nie chcesz sie zgodzić z "oczywistą
                              prawdą". No cóż, skoro pan Lechu zna oczywistą prawdę, to chyba nie ma sensu z
                              nim dyskutować.

                              A to, że puszczają mu nerwy to fakt bezsporny. Zauważ, że zapytany wprost co
                              sądzi na temat Twojej wspólnoty religijnej uznał ją za pełnoprawny kościół,
                              lecz kilka postów później, kiedy logicznie podważałeś i odpierałeś jego
                              argumenty, zostałeś już bez ogródek nazwany sekciarzem i miłośnikiem rozmaitych
                              kultów.

                              Poza tym wystąpienie p. Lecha na forum poświęconym kuchni wegetariańskiej
                              uważam za politowania godne (swoją drogą, jeśli kiedyś powstanie wątek na temat
                              kadzidełek, to bądź pewny, że spotkasz tam niestrudzonego p. Lecha). Sam mam
                              kilkoro przyjaciół wegetarian, którzy są ateistami i doskonale wiem (tak, jak
                              sporo ludzi w tym kraju), że sam fakt stosowania wegetariańskiej diety nijak
                              się ma do kwestii wyznania. Poza tym to, że na tamtym forum rad na ten temat
                              udzielają członkowie ruchu HK nie uważam za jakikolwiek problem. Jeśli tylko
                              porady udzielane przez nich są merytorycznie weryfikowalne, to w czym tkwi
                              problem? Każdy rozsądny człowiek powinien konfrontować otrzymywane informacje z
                              innymi dostępnymi na ten sam temat i jeśli konfrontacja wypadnie pomyślnie to
                              wszystko jest w porządku. Jeśli zaś ktoś ma bezkrytyczny stosunek do
                              jakichkolwiek autorytetów i daje sobie wmawiać cokolwiek nie zastanawiając się
                              nad tym, to jest to jego własny problem, który odbije się na jego życiu w całej
                              masie dziedzin, nie tylko religii czy diety. Mówiąc dosadnie: taki człowiek
                              jest nierozsądny i sam jest sobie winien, jeśli będzie miał z tego powodu
                              kłopoty.

                              To tyle moich refleksji, powodzenia w walce o zdrowy rozsądek na tym forum,

                              Glen
                              • Gość: Sekciarz Re: W CZYM KONKRETNIE MIAŁ PAN RACJĘ ??? IP: 159.107.89.* 04.09.01, 10:48
                                Gość portalu: Glen napisał(a):

                                > Brawo Sekciarzu!
                                >
                                > Pozwól, że poprę Cię w całej rozciągłości i skomplementuję wysoką kulturę i
                                > wartość merytoryczną Twych wypowiedzi.

                                Przyjacielu, dzięki za dobre słowo.

                                > Poza tym sposób dyskusji stosowany przez pana Lecha raczej sceptycznie nastawia
                                > mnie do sensowności podejmowania z nim polemiki. ...

                                > Kolejna sprawa to fakt, że chyba nie da się z panem Lechem dyskutować, bo w
                                > jednym z ostatnich postów stwierdził, że nie chcesz sie zgodzić z "oczywistą
                                > prawdą". No cóż, skoro pan Lechu zna oczywistą prawdę, to chyba nie ma sensu z
                                > nim dyskutować.

                                Faktycznie nie jest łatwo prowadzić z panem Lechem dyskusję. Ja jednak w niego wierzę i staram się
                                rozumieć jego postawę przez pryzmat cierpienia, przez które przeszedł. Poprzez podejmowanie dyskusji
                                nawet z absurdalnymi zarzutami dajemy zarówno jemu jak i innym dyskutantom oraz czytelnikom szansę
                                spojrzenia na sprawę z innej strony. Pan Lech uważa mnie za niereformowalnego i nie lubi moich
                                postów, ale ja jego uważam za jak najbardziej reformowalnego i mam nadzieję, że niejeden z moich
                                argumentów znajduje u niego co najmniej zrozumienie. To może kiedyś zaowocować nawet zmianą
                                poglądów, ale ja oczywiście nie oczekuję, że pan Lech w wyniku mojej argumentacji jutro przystanie do
                                mojej "sekty" Adwentystów, chociaż powitałbym go naprawdę serdecznie. Deklaruję jednocześnie, że
                                pomimo, iż moje własne poglądy uważam za dość mocno utwierdzone, to gotów jestem niejeden z nich
                                zrewidować, ale wyłącznie wskutek rzeczowej argumentacji.
              • Gość: Miluszka Re: Do Miluszki.Nie powinno się porównywać sekty destrukcyjnej z relig IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.01, 00:23
                Lechu
                po pierwsze Miluszka to baba, nie chlop (na marginesie). Poza tym pisalam
                ogolnie o rozmaitych ruchach religijnych, nie akurat o HK. Na ich temat moja
                wiedza jest jedynie ksiazkowa. Wiem, ze procesy wytaczane im w USA wygrywali
                ale wiem tez, ze w tradycyjnych centrach kultu Kriszny w Indiach nikt nie
                słyszał o ich głównym guru - Prabuphadzie, a on podaje, ze tam sie ksztalcil
                duchowo. Dla kogos ze Wschodu wyjscie poza linie przekazu dyskwalifikuje.
                Chodziło mi jednak o cos innego. Dla mni istotne jest, aby nie widziec w kazdej
                odmienności szkodliwej sekty, bo doprowadzimy się do totalitaryzmu - tym razem
                religijnego
                Zycze uporania sie ze swoimi klopotami
                M
                • Gość: Lech Re: Do Miluszki.Nie powinno się porównywać sekty destrukcyjnej z relig IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.01, 22:31
                  Kłopoty z sektamima wielu ludzi, ja już częściowo sobie poradziłem sam, bez
                  pomocy Instytutu Religioznawstwa UJ. Państwo niewiele tu może teraz zdziałać,
                  skoro zarejestrowało sekty destrukcyjne jako związki wyznaniowe.
                  Pozdrawiam
    • Gość: Dyjabel Re: Czy w Polsce państwo ma zabezpieczać rozwój sekt? IP: *.arts.monash.edu.au 18.01.02, 09:11
      Tak, bo najgorsza sekta to katolicy rzymscy.
      patrz tez mywebpage.netscape.com/debruce01/index.html
      Xiaze Ciemnosci

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka