erte2
21.03.17, 10:12
Człowiek zwany żartobliwie prezydentem Polski pisze listy. Właśnie napisał list do człowieka zwanego żartobliwie ministrem obrony narodowej, a uprzednio wystosował epistołę do kobiety zwanej żartobliwie prezesem Trybunału Konstytucyjnego.
Na kilometry śmierdzi to ustawkami mającymi podreperować coraz niżej spadające notowania Narciarza.
Jest bowiem oczywistą oczywistością gdzie owe listy powstały i kto jest de facto ich autorem. Bo tzw. wyrok TK był znany od dawna (zanim odbyło się w jakiekolwiek posiedzenie tego gremium - został napisany na Nowogrodzkiej), a sprawa w sumie mało istotna (szczególnie wobec odejść praktycznie wszystkich najważniejszych generałów) - czyli wakatów attache wojskowych - urasta do rangi problemu wymagającego interwencji zwierzchnika sił zbrojnych.
Tak jak mówiłem - śmierdzi to wyreżyserowanym działaniem, teatrem kukiełek którymi kieruje mały, zawistny i psychopatyczny kurdupel. Role są rozpisane, scenariusz zatwierdzony, przedstawienie trwa.
Damy sie nabrać?