Gość: Dzik
IP: *.pse.pl
22.04.02, 11:26
Ciekawy film dokumentalny zobaczyłem w TVP w piątek.
"Momentów" nie było.
Było wiele dobra.
Fabuła mniej więcej taka:
główna bohaterka filmu Irena Sendler (dziś lat 92)
wyprowadziła wraz z przyjaciółmi około 2500 żydowskich
dzieci z warszawskiego getta. Wiemy, że za każde z tych
dzieci groziła jej i jej bliskim śmierć.
Mimo to ratowali żydowskie dzieci, bo jako ludzie,
musieli tak postąpić.
Historia pani Ireny zainteresowała cztery uczennice
szkoły średniej w USA,
które napisały i wystawiły w teatrze szkolnym sztukę na
ten temat.
Kto filmu nie widział niech żałuje.
Lubię historie, z których wynika, że ludzie potrafią
zachować się jak ludzie.
Ja jednak zastanawiam się teraz nie tyle nad
bohaterstwem do jakiego była zdolna ta wydaje się tak
zwyczajna i skromna kobieta, ile nad tymi, którzy
skrzętnie wyciągają na światło dzienne każdą podłość
a 'nie zauważają' jakoś dobra.
Zachowują się trochę jak apostołowie Złej Nowiny:
- 'Patrzcie jacy źli są ludzie. Zło które jest w was to
przy tym nic, nie przejmujcie się nim. Nie warto być
szlachetnym. Zło zwycięża'.
Zastawiam się teraz, dlaczego sprawa Jedwabnego - gdzie
kilkadziesiąt osób zamordowało jednego dnia około 400
Żydów porusza cały świat a nikt (!) nie pisze o pani
Irenie Sendler, która wraz z kilkudziesięcioma innymi
osobami przez kilka lat (!) uratowała 2500 Żydów.
Zastanawiam się, dlaczego tak mało pisze się o
działalności Rady Pomocy Żydom (Żegota) i np. o
wielkiej bohaterskiej roli jaką odegrała ratując Żydów
pani Zofia Kossak.
W ciągu okupacji Żydzi ukrywali się w około 30
tysiącach warszawskich mieszkań. Było to co ósme
mieszkanie. Mimo śmierci jaka groziła nawet za podanie
Żydowi szklanki wody czy kawałka chleba. Groziła nie
tylko temu który podał ale także jego
rodzinie.
I nie brakowało szmalcowników, robiących pieniądze na
wydawaniu Żydów i pomagających im Polaków Niemcom.
Dziś w środowiskach żydowskich piszę się, że pomoc dla
Żydów była zbyt mała.
Że społeczeństwo polskie było obojętne na zbrodnie lub
wręcz je popierało.
Że zawiódł kościół.
Zastanawiamś się nad tym co powiedział kiedyś Menahem
Begin - że 'Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem
matki'.
Zastawiam się nad ludzmi takimi jak profesor J.T.Gross
czy nieżyjący już pisarz Jerzy Kosiński.
O co chodzi.
O prawdę ?
Jeśli tak to dlaczego traktują ją tak jawnie
tendencyjnie i wybiórczo ? Dlaczego niekorzystne dla
Polaków hipotezy podają jako fakty. Czy chodzi o kasę,
bo horror i kryminał sprzedaje się lepiej niż żywoty
świętych ? Więcej ma czytelników tygodnik NIE niż
Tygodnik Powszechny.
Jeśli tak, to rozumiem, ale to bardzo podłe.
To zarabianie na zbrodniach i nikczemnościach.
Im większa zbrodnia tym większy nakład i więcej widzów.
Zamordowano 400 ? Hmm, trochę mało - napiszmy 4000.
W USA powstał cały biznes holokaustu.
Żydzi amerykańscy nie robili nic dla uratowania swoich
braci w Europie. Udawali, że nie wierzą lub nie chcieli
uwierzyć faktom.
Dziś wytaczają na wszystkie strony procesy by wyciagnąć
jak najwięcej kasy. By odzyskać dla siebie jak
najwięcej złota i majątków pozostawionych przez
pomordowanych przez hitlerowców obywateli Polski,
Francji, Niemiec, itd.
Jeśli nie mogą nic ugrać sieją antypolską propagandę.
Nie jestem antysemitą ale takie praktyki budzą moje
największe obrzydzenie. Powinny się spotkać z
jednoznacznym potępieniem ze strony państwa Izrael
oraz instytutu Yad Vashem.
A sam Yad Vashem powinien też zwrócić do Drohobycza
freski Brunona Szulca wykradzione w zeszłym roku. To
nie było godne takiej instytucji. Kradzież to kradzież,
niezależnie od pobudek.