Dodaj do ulubionych

O rownosci kobiet i mezczyzn

IP: 212.47.183.* 24.04.02, 18:12
Wlasnie przeczytalem w Gazecie artykol zatytulowany "O rownosci kobiet i
mezczyzn" z ktorego dowiedzialem sie ze parlamentarna grupa kobiet chce
ustawowo wprowadzic wymog zatrudnienia 50% mezczyzn i 50% kobiet na pozycjach
urzedowych. Nie jestem antyfeminista ale uwazam ze to nonsens. Ciekaw jestem
innych opini.
Obserwuj wątek
    • Gość: Astra Re: O rownosci kobiet i mezczyzn IP: *.ima.pl 24.04.02, 18:44
      Oczywiście że nonsens.Pani Jaruga-Nowacka była gościem TVP1 i wypowiedzi jej
      jeszcze bardziej obnażyły brak logiki w tym projekcie.
      Przypomina mi to słynną "metodę badawczą" z komedii"Poszukiwany,poszukiwana" -
      zawartość cukru w cukrze.
      Ciekawa jestem konfrontacji poglądów - w dzisiejszej "Kropce nad i" - oproćz
      w/w pani, Olga Krzyżanowska i jeszcze ktoś.
      Zobaczymy,posłuchamy. Acha,mam nadzieję że pani Jaruga-Nowacka przyniesie ze
      sobą wstążeczki...czy kokardki?
    • Gość: Flip Do Emancypa IP: *.proxy.aol.com 24.04.02, 18:47
      Przekonalem sie, ze takie procentowe dane wprowadza sie dla zapewnienia
      rownowagi, dla zachecenia kobiet do brania udzialu w polityce, ktorej one na
      ogol unikaja. Nie wiem czy to dobre, czy zle. jestem w kazdym razie za doborem
      najlepszych bez wzgledu na plec.
      • Gość: t Re: Do Emancypa IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.02, 18:55

        Parytet? To nie ma najmniejszego znaczenia - z punktu widzenia praktycznego. Z
        punktu widzenia logicznego - jest bzdurą. Z punktu widzenia "feministycznego" -
        jest postępem. Jeśli chodzi o mnie - wszystko mi jedno (ze względu na pnkt.1),
        choc jestem przeciw ze względu na pnkt.2.
        • Gość: Hania Re: Do Emancypa IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 24.04.02, 19:16
          Gość portalu: t napisał(a):

          >
          > Parytet? To nie ma najmniejszego znaczenia - z punktu widzenia praktycznego. Z
          > punktu widzenia logicznego - jest bzdurą. Z punktu widzenia "feministycznego" -
          >
          > jest postępem. Jeśli chodzi o mnie - wszystko mi jedno (ze względu na pnkt.1),
          >
          > choc jestem przeciw ze względu na pnkt.2.

          Widzisz, t, ja uwazam sie za feministke, a twierdze, ze ten parytet to glupota.
          Za to postulaty, aby zabronic pracodawcy pytania kobiety, czy zamierza wyjsc za
          maz i miec dzieci - jestem za. Co to pracodawce obchodzi?
          • Gość: Flip Do Hani IP: *.proxy.aol.com 24.04.02, 19:27
            Teoretycznie nie powinno obchodzic, ale wiadomo przeciez, ze z posiadaniem
            dzieci wiaze sie potrojna czesto absencja i mniejsze zaangazowanie w sprawy
            sluzbowe. Pracodawca, ktory umie liczyc, liczy i to.
            • Gość: Hania Re: Do Hani IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 24.04.02, 19:40
              Gość portalu: Flip napisał(a):

              > Teoretycznie nie powinno obchodzic, ale wiadomo przeciez, ze z posiadaniem
              > dzieci wiaze sie potrojna czesto absencja i mniejsze zaangazowanie w sprawy
              > sluzbowe. Pracodawca, ktory umie liczyc, liczy i to.

              Ok, ale jednoczesnie ingeruje w moja prywatnosc, prawda? Powinien sie z tym
              liczyc zatrudniajac kobiete. Poza tym, biorac pod uwage, ze urlop macierzynski i
              wychowawczy moze wziac rowniez mezczyzna, wiec nie wiem, czy ryzyko nie jest
              prawie takie samo.
              Na szczescie nigdy nikt nie zadawal mi takich pytan, a nawet gdyby to sie
              zdarzylo, sklamalabym. Pracodawca nie mial by zadnych roszczen wobec mnie,
              poniewaz nie mial i nie ma zadnej podstawy prawnej do zadawania takich pytan.
              Moje zycie prywatne nie ma wplywu na moje kwalifikacje i umiejetnosci juz nabyte,
              a przeciez to powinno liczyc sie przy przyjmowaniu do pracy najbardziej.
              • Gość: Flip Do Hani IP: *.proxy.aol.com 24.04.02, 19:47
                Twoja prywatnosc nie ma nic wspolnego z rachunkiem ekonomicznym i przypuszczam,
                nie obchodzi ona madrego pracodawcy. Dlatego tez, jezeli podejrzewa on, ze
                twoje zycie rodzinne moze w jaki sposob wplynac na pomniejszenie owocow twojej
                pracy, wybiera mezczyzne. Proste jak drut.
                • Gość: kobieta Re: Do Hani IP: 195.150.160.* 24.04.02, 20:13
                  Czegos tu nie rozumiem, czy zycie rodzinne i posiadanie dzieci dotyczy tylko
                  kobiety? Zawsze mnie uczono ze rodzine tworzy kobieta i mezczyzna(w przypadku
                  par heteroseksualnych) tak jak i do poczecia dzieci potrzebni sa oboje. Ale jak
                  widac w naszym spoleczenstwie dzieci ma tylko kobieta i to na nia spadaja
                  wszelkie konsekwencje ich posiadania. Coz, chcialabym byc
                  mezczyzna...Przynajmniej moj pracodawca nie patrzylby z przerazeniem na moj
                  brzuch, no bo, nie daj Boze moge byc w ciazy.
                  • Gość: Hania Do kobiety IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 24.04.02, 20:28
                    Gość portalu: kobieta napisał(a):

                    > Czegos tu nie rozumiem, czy zycie rodzinne i posiadanie dzieci dotyczy tylko
                    > kobiety? Zawsze mnie uczono ze rodzine tworzy kobieta i mezczyzna(w przypadku
                    > par heteroseksualnych) tak jak i do poczecia dzieci potrzebni sa oboje. Ale jak
                    >
                    > widac w naszym spoleczenstwie dzieci ma tylko kobieta i to na nia spadaja
                    > wszelkie konsekwencje ich posiadania. Coz, chcialabym byc
                    > mezczyzna...Przynajmniej moj pracodawca nie patrzylby z przerazeniem na moj
                    > brzuch, no bo, nie daj Boze moge byc w ciazy.

                    Jak widzimy na przykladzie postow Flipa, tylko kobiety maja dzieci (nie wiem
                    tylko czy wszystkie na zasadzie partenogenezy, czy jak?), wiec pracodawcy powinni
                    na wszelki wypadek zatrudniac tylko mezczyzn, niezaleznie od ich kwalifikacji,
                    poniewaz mezczyzni dzieci nie maja i nie psuja rachunku ekonomicznego.
                    Pozdrawiam.
                  • Gość: Flip Do Kobiety IP: *.proxy.aol.com 24.04.02, 20:35
                    Pracodawca jest od liczenia, a nie od patrzenia na twoj brzuch. Co go to
                    obchodzi? Twoj brzuch twoja sprawa. Jest niezaprzeczalnym faktem, ze kobiety
                    wiecej kosztuja pracodawcow niz mezczyzni. Sentymenty nie maja tu zadnego
                    znaczenia.
                    • Gość: Hania Do Flipa w kwestii partenogenezy i nie tylko IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 24.04.02, 20:40
                      Gość portalu: Flip napisał(a):

                      > Pracodawca jest od liczenia, a nie od patrzenia na twoj brzuch. Co go to
                      > obchodzi? Twoj brzuch twoja sprawa. Jest niezaprzeczalnym faktem, ze kobiety
                      > wiecej kosztuja pracodawcow niz mezczyzni. Sentymenty nie maja tu zadnego
                      > znaczenia.

                      Czyli podtrzymujesz stanowisko, ze tylko kobiety maja dzieci? Slyszales moze o
                      rodzinach skladajacych sie z matki i z ojca? I o tym, ze przypadek partenogenezy
                      w historii ludzkosci byl 1? I o kodeksie pracy, wedlug ktorego prawo do urlopu
                      macierzynskiego i wychowawczego przysluguje ktoremukolwiek z rodzicow? Zwolnienie
                      na opieke nad dzieckiem moze wziac zarowno ojciec jak i matka, wiesz?
                      • Gość: Flip Do Hani IP: *.proxy.aol.com 24.04.02, 20:57
                        Wiesz przeciez dobrze, ze z regulu bierze go matka. Wbij sobie przede wszystkim
                        do glowy, ze pracodawca to facet, ktory placi za prace, za nic innego.Urlopy
                        wychowawcze, macierzynskie, choroby - co go to obchodzi ? Logika ekonomiczna i
                        wszystko jest jasne. Pomysl troche.
                        • Gość: Hania Re: Do Hani IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 24.04.02, 20:58
                          Gość portalu: Flip napisał(a):

                          > Wiesz przeciez dobrze, ze z regulu bierze go matka. Wbij sobie przede wszystkim
                          >
                          > do glowy, ze pracodawca to facet, ktory placi za prace, za nic innego.Urlopy
                          > wychowawcze, macierzynskie, choroby - co go to obchodzi ? Logika ekonomiczna i
                          > wszystko jest jasne. Pomysl troche.

                          Pracodawca moze byc kobieta i teraz ty troche pomysl. I w ogole pomysl.
                          • Gość: Flip : Do Hani IP: *.proxy.aol.com 24.04.02, 21:25
                            Oj, nie myslisz, kobieto. Wciaz te babskie sentymenty. Musisz wiedziec, ze
                            pracodawca-kobieta liczy czesto lepiej niz mezczyzna i rodzinne sprawy sa jej
                            bardziej obojetne niz mezczyznie. Jezeli chcesz zrozumiec pomysl, ze sama
                            jestes pracodawca. Wtedy zaczniesz kalkulowac inaczej.
                            • Gość: Hania Do Flipa IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 24.04.02, 21:27
                              Gość portalu: Flip napisał(a):

                              > Oj, nie myslisz, kobieto. Wciaz te babskie sentymenty. Musisz wiedziec, ze
                              > pracodawca-kobieta liczy czesto lepiej niz mezczyzna i rodzinne sprawy sa jej
                              > bardziej obojetne niz mezczyznie. Jezeli chcesz zrozumiec pomysl, ze sama
                              > jestes pracodawca. Wtedy zaczniesz kalkulowac inaczej.

                              Mam nadzieje, ze Ty nie jestes pracodawca. Szczerze mowiac z pracodawcami z
                              sennego koszmaru, o ktorych ciagle piszesz jako typowych, w zyciu nie mialam do
                              czynienia. A zastanowiles sie nad tym, ze mezczyzni uczestnicza w wychowywaniu
                              dzieci i maja takie same prawa i obowiazki jak kobiety?
                              • Gość: Flip Do Hani IP: *.proxy.aol.com 24.04.02, 21:37
                                Widzisz, ja mieszkam na Zachodzie i to od wielu lat, dlatego tez dziwia mnie
                                bardzo twoje uwagi. Tutaj praca to jest praca, a rodzina, to rodzina. Tego sie
                                nie miesza nwg zasady, ze kazdy ma swoje problemy, a praca jest towarem, za
                                ktory sie placi. jezeli towar jest kiepskiej jakosci to nikt go nie kupuje i
                                tyle.
                                • Gość: Hania Re: Do Hani IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 24.04.02, 21:43
                                  Gość portalu: Flip napisał(a):

                                  > Widzisz, ja mieszkam na Zachodzie i to od wielu lat, dlatego tez dziwia mnie
                                  > bardzo twoje uwagi. Tutaj praca to jest praca, a rodzina, to rodzina. Tego sie
                                  > nie miesza nwg zasady, ze kazdy ma swoje problemy, a praca jest towarem, za
                                  > ktory sie placi. jezeli towar jest kiepskiej jakosci to nikt go nie kupuje i
                                  > tyle.

                                  Ale nadal nie odpowiedziales mi na pytanie, czy zdajesz sobie sprawe z tego, ze
                                  wychowywanie dziecka to nie tylko rzecz matki ale i ojca. Wiec jezeli moga
                                  obowiazki dzielic miedzy siebie 50/50 i prawo stwarza im ku temu warunki, czy
                                  nadal sila posadzisz kobiety w domu i bedziesz twierdzil, ze tylko kobiety maja
                                  dzieci?
                                  • Gość: Filip Re: Do Hani IP: *.ipt.aol.com 24.04.02, 22:28
                                    Pracodawca zatrudni tego kto mu przyniesie najwiekszy zysk. Jego sprawy
                                    rodzinne i plec zupelnie go nie interesuja.W koszty wkalkuluje utrate zdolnosci
                                    do wykonywania pracy podczas urlopu macierzynskiego,zwolnien opiekunczych,
                                    wychowawczych, chorobowych itd. Z rachunku wyjdzie kogo zatrudni. - Tak mysli
                                    kazdy pracodawca.Twoje pomysly moglyby go tylko do ciebie zniechecic. Pracownik
                                    jest do pracy, a nie do kontestowania i filozofowania.Liczy np. ze sekretarka
                                    ma mu napisac 1000 stron miesiecznie na wordzie, jezeli ma taka, ktora zrobi
                                    200 i idzie na dwa tygodnie zwolnienia, wiadomo, ze ja szybko zwolni, bo jaki
                                    ma z niej pozytek? Zrozumialas teraz?
                                    • Gość: Hania Re: Do Hani IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 24.04.02, 22:30
                                      Gość portalu: Filip napisał(a):

                                      > Pracodawca zatrudni tego kto mu przyniesie najwiekszy zysk. Jego sprawy
                                      > rodzinne i plec zupelnie go nie interesuja.W koszty wkalkuluje utrate zdolnosci
                                      >
                                      > do wykonywania pracy podczas urlopu macierzynskiego,zwolnien opiekunczych,
                                      > wychowawczych, chorobowych itd. Z rachunku wyjdzie kogo zatrudni. - Tak mysli
                                      > kazdy pracodawca.Twoje pomysly moglyby go tylko do ciebie zniechecic. Pracownik
                                      >
                                      > jest do pracy, a nie do kontestowania i filozofowania.Liczy np. ze sekretarka
                                      > ma mu napisac 1000 stron miesiecznie na wordzie, jezeli ma taka, ktora zrobi
                                      > 200 i idzie na dwa tygodnie zwolnienia, wiadomo, ze ja szybko zwolni, bo jaki
                                      > ma z niej pozytek? Zrozumialas teraz?

                                      Nadal nie odpowiadasz mi na pytanie (a tak swoja droga, wyobraz sobie, ze moj
                                      pracodawca placi mi miedzy innymi za filozofowanie), czy uwazasz, ze tylko
                                      kobiety sa odpowiedzialne za wychowywanie dzieci. Co z Ciebie za ojciec jest albo
                                      bedzie, skoro pozostawiasz kwestie wychowania dzieci tylko matce?
                                      • Gość: Flip Re: Do Hani IP: *.ipt.aol.com 24.04.02, 22:39
                                        Wyczerpalas niestety moja cierpliwosc. Mowie ci ostatni raz, ze pracodawcy nie
                                        obchodza ani twoje dzieci ani ich wychowanie, a obchodzi go wylacznie wydajnosc
                                        twojej pracy. Za wychowanie dzieci niech ci placi ich ojciec albo Pan Bog.
                                        • Gość: Hania Re: Do Hani IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 24.04.02, 22:42
                                          Gość portalu: Flip napisał(a):

                                          > Wyczerpalas niestety moja cierpliwosc. Mowie ci ostatni raz, ze pracodawcy nie
                                          > obchodza ani twoje dzieci ani ich wychowanie, a obchodzi go wylacznie wydajnosc
                                          >
                                          > twojej pracy. Za wychowanie dzieci niech ci placi ich ojciec albo Pan Bog.

                                          Nie, to Ty mi nie odpowiedziales: z gory zakladasz, ze kobiety stoja na straconej
                                          pozycji, bo pracodawcy nie oplaca sie ich zatrudniac ze wzgledu na mozliwe ryzyko
                                          zwiazane z urodzeniem przez nie dziecka, odejsciem na urlop macierzynski,
                                          wychowawczy a pozniej braniem zwolnien lekarskich. Wiec ja pytam Ciebie, czy
                                          uwazasz, ze tylko kobieta powinna byc odpowiedzialna za wychowanie dziecka.
                                          Wedlug zdrowego rozsadku i powszechnie przyjetych zasad - nie. W swietle
                                          polskiego prawa - rowniez nie. Wiec caly czas mnie frapuje skad u Ciebie te
                                          fantastyczno-naukowe poglady o swiecie bez ojcow w rodzinie.
                                          • Gość: Flip Re: Do Hani IP: *.ipt.aol.com 24.04.02, 22:48
                                            Robie tylko i wylacznie rachunek ekonomiczny, jaki zrobilby kazdy pracodawca z
                                            odrobina oleju w glowie.
                                            • Gość: Hania Re: Do Hani IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 24.04.02, 22:51
                                              Gość portalu: Flip napisał(a):

                                              > Robie tylko i wylacznie rachunek ekonomiczny, jaki zrobilby kazdy pracodawca z
                                              > odrobina oleju w glowie.

                                              Nieprawda - zakladasz, ze to zawsze kobieta jest wylacznie odpowiedzialna za
                                              wychowywanie dzieci. I tu Twoj rachunek musi legnac w gruzach.
                                            • Gość: ania Re: Do Hani IP: 217.11.142.* 25.04.02, 10:27
                                              jesli mowisz o odrobinie oleju w glowie, to zwroc uwage,ze w ustawie chodzi o
                                              parytet w sprawowaniu funkcji publicznych i rowne prawa kobiet do
                                              uczestniczenia w zyciu publicznym (w momencie gdy przy wyborach, do parlamentu
                                              wchodza proporcjonalnie poslowie z list wyborczych, umieszczanie kobiet na
                                              koncu listy, zmniejsza ich szanse do uczestniczenia w zyciu publicznym)
                                              w ustawie nie chodzi o zmuszenie pracodawcy do zatrudnienia pracownika wbrew
                                              rachunkowi ekonomicznemu, ale o umozliwienie min. 50% spolecznstwa do
                                              uczestniczenia i wplywie na zycie publiczne
                                    • Gość: Cobra Re: Do Hani IP: 212.47.183.* 25.04.02, 18:51
                                      Zgadza sie ze i kobieta i mezczyzna wychowuja dziecko i moga brac na to konto
                                      urlop wychowawczy. Niezaprzeczalnym faktem jednak jest ze to kobieta przez 9
                                      miesiecy jest w ciazy i w tym okresie jest niezdolna do wykonywania wielu prac
                                      (czytaj mniej atrakcyjna niz mezczyzna z punktu widzenia pracodawcy
                                      (pracodawczyni).
                                  • Gość: Gall Re: Do Hani IP: 2.2.STABLE* / 10.168.12.* 26.04.02, 08:24
                                    droga Haniu
                                    Wyobraź sobie że prowadzisz firmę, która przynosi Ci dochód 10 000 zł i trzeba
                                    pracować tam fizycznie ale pracy jest za dużo dla jednej osoby (Ciebie). Teraz
                                    kierując się Twoim tokiem rozumowania zatrudniasz pracownicę i płacisz jej 2000
                                    zł netto, czyli po dodaniu wszelkich zusów, kas chorych itp owa pracownica
                                    kosztuje Cię powiedzmy 4000 zł. Teraz pracownica jest w ciąży. Ty nadal
                                    płacisz na nią 4000zł a ona nie może wykonywać pracy do której ją zatrudniłaś
                                    (np fizycznej). Jeśli postanawia (lub musi) wziąć sobie wolne to w ogóle nie ma
                                    jej w pracy. Ponieważ pracy jest nadal za dużo dla jednej osoby musisz
                                    zatrudnić następnego pracownika, który kosztuje Cię następne 4000 zł i tym
                                    samym Twój dochód spada z 6000zł do 2000zł - to jest właśnie ten rachunek
                                    ekonomiczny o którym pisał Filip
                                    Na takie rzeczy moga sobie pozwolić średnie i duże zakłady ale nie małe
                                    firemki, dlatego zatrudniają częściej mężczyzn bo dla nich to jest kwestia "być
                                    albo nie być"
                                    I choćbyś nie wiem co robiła to nie zmienisz myślenia takiego pracodawcy, bo
                                    dla niego byłoby to po prostu utrzymywanie zupełnie obcej mu osoby, która nie
                                    przynosi mu zysku.

                                    a wychowaniem dzieci oczywiście powinni zająć się oboje rodzice, ale facet
                                    raczej nie ma możliwości być 9 miesięcy w ciąży :-)

                                    pozdrawiam
                                    • Gość: Hania Re: Do Hani IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 26.04.02, 19:48
                                      Dzisiaj wlasnie zadzwonil do mnie znajomy, ktory szuka sekretarki i powiedzial,
                                      ze rozmawial z bardzo kompetentna dziewczyna - obsluga komputera bdb.,
                                      angielski bdb., pracowala juz jako sekretarka w kancelarii prawniczej, itd.
                                      Mowie mu - swietnie, zatrudnij ja. Na to on: "Jest jedno male ale." Czekam z
                                      zapartym tchem na wiadomosc o jednej jedynej wadzie tej perly bez skazy. Kolega
                                      mowi mi tak: "Zobaczylem, ze ma obraczke na palcu i zapytalem od kiedy jest
                                      mezatka. Powiedziala ze od paru miesiecy. Wiec jak nic lada chwila zajdzie w
                                      ciaze i od razu pojdzie na zwolnienie lekarskie, pozniej na macierzynski a
                                      pozniej na wychowawczy i znowu bede bez sekretarki."
                                      Dobra rada dla wszystkich mlodych dziewczyn szukajacych pracy: mowcie
                                      pracodawcy, ze faceci dla Was nie istnieja i nie znosicie dzieci.
                                    • Gość: Pulbek Re: Do Hani IP: *.dcs.ed.ac.uk 26.04.02, 19:57
                                      Gość portalu: Gall napisał(a):

                                      > droga Haniu
                                      > Wyobraź sobie że prowadzisz firmę, która przynosi Ci
                                      > dochód 10 000 zł
                                      [...]

                                      Dlatego za urlopy macierzynskie powinno placic panstwo.
                                      Cudow nie ma, sprytnego pracodawcy sie nie oszuka i nie
                                      warto probowac bo i tak straca pracownice. Jedyne wyjscie
                                      to sprawic, by na ciazach pracownic pracodawca nie
                                      stracil za duzo.

                                      A ze nie ma na to forsy, to inna sprawa.

                                      A co to w ogole ma wspolnego z parytetami w
                                      administracji?

                                      Pulbek.
                    • Gość: kobieta Re: Do Kobiety IP: 195.150.160.* 24.04.02, 21:04
                      taaak, przeciez liczy sie tylko ekonomia. To co,mamy sie przestac rozmnazac?
                      Jestem za. Nie mam ochoty tracic pracy, ani tym bardziej narazac mego
                      pracodawcy na straty, (tak wiele go przeciez kosztuje...) tylko dlatego, ze
                      matka natura uczynila mnie kobieta.
                      • Gość: Hania Re: Do Kobiety IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 24.04.02, 21:06
                        Gość portalu: kobieta napisał(a):

                        > taaak, przeciez liczy sie tylko ekonomia. To co,mamy sie przestac rozmnazac?
                        > Jestem za. Nie mam ochoty tracic pracy, ani tym bardziej narazac mego
                        > pracodawcy na straty, (tak wiele go przeciez kosztuje...) tylko dlatego, ze
                        > matka natura uczynila mnie kobieta.

                        Poprosilam Flipa, zeby zastanowil sie nad sytuacja, gdy pracodawca jest kobieta,
                        bowiem w sposob naturalny przyjmowal, ze zawsze musi to byc facet.
                        • Gość: kobieta Re: Do Kobiety IP: 195.150.160.* 24.04.02, 21:38
                          Gość portalu: Hania napisał(a):

                          > Gość portalu: kobieta napisał(a):
                          >
                          > > taaak, przeciez liczy sie tylko ekonomia. To co,mamy sie przestac rozmnaza
                          > c?
                          > > Jestem za. Nie mam ochoty tracic pracy, ani tym bardziej narazac mego
                          > > pracodawcy na straty, (tak wiele go przeciez kosztuje...) tylko dlatego, z
                          > e
                          > > matka natura uczynila mnie kobieta.
                          >
                          > Poprosilam Flipa, zeby zastanowil sie nad sytuacja, gdy pracodawca jest kobieta
                          > ,
                          > bowiem w sposob naturalny przyjmowal, ze zawsze musi to byc facet.

                          Oni (znaczy uroczy mezczyzni tego pokroju) zawsze w sposob naturalny przyjmuja
                          podobne rzeczy, np. ze dzieci to sprawa kobiety, a pracodawca musi byc facet.
                          Haniu, pozdrawiam. Flipie, wspolczuje Twojej partnerce, jesli ja masz...
                          • Gość: Hania Re: Do Kobiety IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 24.04.02, 21:44
                            Gość portalu: kobieta napisał(a):

                            >
                            > Oni (znaczy uroczy mezczyzni tego pokroju) zawsze w sposob naturalny przyjmuja
                            > podobne rzeczy, np. ze dzieci to sprawa kobiety, a pracodawca musi byc facet.
                            > Haniu, pozdrawiam. Flipie, wspolczuje Twojej partnerce, jesli ja masz...

                            Taaaa... Pelna dojrzalosc i odpowiedzialnosc za rodzine przez Flipa przemawia.
                            Kobieto, pozdrawiam.
                          • Gość: jacuo Re: Do Kobiety IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.04.02, 21:48
                            Gość portalu: kobieta napisał(a):
                            > Oni (znaczy uroczy mezczyzni tego pokroju) zawsze w sposob naturalny przyjmuja
                            > podobne rzeczy, np. ze dzieci to sprawa kobiety, a pracodawca musi byc facet.
                            > Haniu, pozdrawiam. Flipie, wspolczuje Twojej partnerce, jesli ja masz...

                            Czy facet, czy kobieta pracodawca ma w d. sentymenty i liczy tylko pieniadze.
                            Jak wszystko prosperuje to jeszcze moze zaakceptuje jakies takie fanaberie, ale
                            nie w takiej sytuacji gospodarczej i przy takim bezrobociu. A takie ustawy to
                            mozna sobie wydawac - bedzie papier do podcierania. Najwyzej wzrosnie
                            lapowkarstwo urzedasow, pare firm padnie i paru ludzi pojdzie na bruk - ale co to
                            obchodzi panie poslanki - one maja swoja dole do lapy.

            • Gość: Astra Re: Do Hani IP: *.ima.pl 24.04.02, 19:42
              Gość portalu: Flip napisał(a):

              > Teoretycznie nie powinno obchodzic, ale wiadomo przeciez, ze z posiadaniem
              > dzieci wiaze sie potrojna czesto absencja i mniejsze zaangazowanie w sprawy
              > sluzbowe. Pracodawca, ktory umie liczyc, liczy i to.


              Albo blokowanie etatów w związku z urlopem macierzyńskim i wychowawczym - mam
              znajomą która poszła do pracy tylko po to aby mieć zapewniony tzw.socjal- po 2
              miesiącach "z premedytacją" - ale brzydki zwrot! - zaszła w ciążę, i od 2
              mies.przeszła na zwolnienie lekarskie i do pracy nie wróciła,wykorzystując
              oczywiście wszystki urlopy.
              Miała prawo?Miała,jak najbardziej,ale znając taki przypadek nie dziwi mnie
              czasami motywacja pracodawców.
              Natomiast powinno się zrobić coś z zarobkami które rzeczywiście relatywnie w
              przypadku kobiety są niższe od mężczyzn.
    • Gość: prowokat JESTEM ZA BO... IP: *.telimeny / 192.168.0.* 24.04.02, 19:05
      .. uważam że to się po prostu należy, przede wszystkim mnie bo kto tak dobże
      zadba o moje interesy jak ja; ja chcę parytetu dla siebie
      • Gość: Ania Re: JESTEM ZA BO... IP: *.upc.chello.be 24.04.02, 19:29
        Co tam 50% ja zadam 100% mezczyzni do garow kobiety do wladzy !!!!!!!
        • Gość: prowokat Re: JESTEM ZA BO... IP: *.telimeny / 192.168.0.* 24.04.02, 19:46
          Gość portalu: Ania napisał(a):

          > Co tam 50% ja zadam 100% mezczyzni do garow kobiety do wladzy !!!!!!!

          no właśnie do władzy, każdy chce rządzić czemu więc wszelkie gremia nie miały by
          być społeczeństwem w miniaturze
          1)procentowy udział pań i panów na danym obszarze we władzach (np w kraju to
          bedzie cos pół/pół, ale w gminach może byc róznie)
          2)jakiś procent całości dla homoseksulaistów obojga ołci
          3)starcy i młodzież też musi o swoje interesy dbać
          4)chorzy i zdrowi (bo kto chorego człowieka zrozumie najlepiej jesli nie
          toważysz niedoli)
          5)przedstawiciele branż (niech o przemysł lekki dbają ludzie którzy stamtąd
          pochodzą bo niby kto byłby lepszy)
          6)bezrobotni (bo syty głodnego za cholere nie zrozumie)
          itd

          to jest właściwy kierunek to jest to o co trzeba walczyć
          dlatego trzeba pomysł tej pani senator rozszeżyć bez głupich zachamować

          1)Pana po 50 bezrobotnego z wykształceniem zawodowym z cukrzycą lub inna
          chorobą przewlekłą) który pracował w hucie lub kopalni na lsitę kandytatów do
          wyborów poszykuję homoseksualizm lub jakaś dewiacja będą mile widziane
          I O TO CHODZI
          • Gość: Flip Do prowokatora IP: *.proxy.aol.com 24.04.02, 21:31
            Ale tak serio. Mozeby w Polsce dopuscic kobiety do wladzy, bo mezczyzni
            zupelnie sobie nie radza ?
    • Gość: jacuo Zwiekszyć udział osób z wykształceniem podstawowym IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.04.02, 21:50
      wśród kadry wyszych uczelni - jest ich tam za mało.
      • Gość: Kazio Re: Zwiekszyć udział osób z wykształceniem podstawowym IP: 212.47.183.* 28.04.02, 10:56
        Gornik przodowy na rektora Uniwersytetu Warszawskiego!!!
    • Gość: Wikul Re: O rownosci kobiet i mezczyzn IP: *.acn.waw.pl 24.04.02, 22:58
      Gość portalu: Emancypa napisał(a):

      > Wlasnie przeczytalem w Gazecie artykol zatytulowany "O rownosci kobiet i
      > mezczyzn" z ktorego dowiedzialem sie ze parlamentarna grupa kobiet chce
      > ustawowo wprowadzic wymog zatrudnienia 50% mezczyzn i 50% kobiet na pozycjach
      > urzedowych. Nie jestem antyfeminista ale uwazam ze to nonsens. Ciekaw jestem
      > innych opini.


      Bardzo łagodnie to określiłeś.Takiej bzdury dawno nie słyszałem,chociaż co i raz
      odżywają podobne pomysły.Pomysły te uzasadniane są rzekomą dyskryminacją
      kobiet.Nie znam żadnych rzetelnych badań potwierdzających tą tezę.Prawda jest
      inna.Obecnie w Polsce w większym stopniu dyskryminowani są męższczyźni.Zwłaszcza
      starsi bo dotyczy to głównie (ale nie tylko) sfery emerytalno-rentowej.
      Przez całą swoją (dosyć długą )karierę zawodową nie zetknąłem się z sytuacją w
      której kobieta otrzymywała by niższe uposażenie od męższczyzny (tylko dlatego że
      była kobietą),natomiast bardzo często spotykałem sytuację gdy bardzo przeciętna
      pracowniczka otrzymywała wyższe wynagrodzenie od męższczyzn,ponieważ posiadała
      inne przymioty (wdzięk,uroda,dyspozycyjność,itp.)czasem wykorzystywane przez
      przełożonych.
      • Gość: yoyo Re: O rownosci kobiet i mezczyzn IP: 213.25.31.* 25.04.02, 10:02
        Gość portalu: Wikul napisał(a):

        >Pomysły te uzasadniane są rzekomą dyskryminacją
        > kobiet.Nie znam żadnych rzetelnych badań potwierdzających tą tezę.
        To się zapoznaj - np. jako procent wśród bezrobotnych czy zarabiajacych minimum
        socjalne to kobiety, a ile jest ich wśród osób zajmujacych prestizowe i dobrze
        opłacane stanowiska. Nie dziwi cię że np. wśród wojewodów nie ma ani jednej
        kobiety?

        > Przez całą swoją (dosyć długą )karierę zawodową nie zetknąłem się z sytuacją w
        > której kobieta otrzymywała by niższe uposażenie od męższczyzny (tylko dlatego ż
        > e
        > była kobietą),
        Czyżby? ja w swojej pracy zajmuję się m.in rozliczaniem płąc i takie różnice są
        widoczne gołym okiem
        > natomiast bardzo często spotykałem sytuację gdy bardzo przeciętna pracowniczka
        > otrzymywała wyższe wynagrodzenie od męższczyzn,ponieważ posiadała
        > inne przymioty (wdzięk,uroda,dyspozycyjność,itp.)czasem wykorzystywane przez
        > przełożonych.
        Takie sytuacje się zdarzają, chociaż raczej niezbyt często. Będą się zdarzały
        jescze rzadziej jeśli wśród przełożonych będzie więcej kobiet. Ale faktu, iż
        szefowie wykorzystują "wdzięk i dyspozycyjność" pracowniczek, nie uważasz za
        argument świadczący o tym ze mężczyźni nie nadają się na szefów, prawda?
        • Gość: yoyo Re: O rownosci kobiet i mezczyzn IP: 213.25.31.* 25.04.02, 10:09
          Acha, nie jestem zwolenniczką proponowanej ustawy - a zwłaszcza w tym
          kształcie - ale nie znaczy to, ze każdy argument 'przeciw' jest dobry
        • Gość: Wikul Re: O równości kobiet i mężczyzn IP: *.acn.waw.pl 25.04.02, 22:43
          Gość portalu: yoyo napisał(a):

          > Gość portalu: Wikul napisał(a):
          >
          > >Pomysły te uzasadniane są rzekomą dyskryminacją
          > > kobiet.Nie znam żadnych rzetelnych badań potwierdzających tą tezę.
          > To się zapoznaj - np. jako procent wśród bezrobotnych czy zarabiajacych minimum
          > socjalne to kobiety, a ile jest ich wśród osób zajmujacych prestizowe i dobrze
          > opłacane stanowiska. Nie dziwi cię że np. wśród wojewodów nie ma ani jednej
          > kobiety?


          W ogóle kobiet jest w Polsce więcej,więc i wszelkie wskaźniki sa równiwnież
          proporcjonalnie wyższe.
          W moim otoczeniu kobiety zajmowały b.prestiżowe i b.wysokopłatne stanowiska i nie
          zawsze do nich dorastały.Pamietam panią prezes (czyli moja przełożoną)która
          funkcjonowała li-tylko dlatego że mjała znajomości w partii i nie tylko.
          Ww.pani wyrózniała się tym że nie liczyła się z nikim i z niczym.Gnębiła
          wszystkich i pomiatała wszystkimi,zwłaszcza kobietami.
          Okradała systematycznie firmę i gdyby nie znajomości skończyłaby pewnie w
          kryminale.
          Jeżeli chodzi o wojewodów to nie do mnie pytanie.Wybory wygrała formacja
          profeministyczna (przynajmniej werbalnie) i ich nalezałoby o to zapytać.
          W Polsce premierem była kobieta,prezydentem mogła być (tylko chyba kobiety jej
          nie chciały),kobieta była rzecznikiem pr.obywatelskich,prezesem NBP,kobiety
          pełniły wszelkie możliwe funkcje ministerialne i wiceministerialne z
          ministerstwem obrony na czele.Więc nie ma chyba żadnch przeszkód formalnych.


          > > Przez całą swoją (dosyć długą )karierę zawodową nie zetknąłem się z sytuac
          > ją w
          > > której kobieta otrzymywała by niższe uposażenie od męższczyzny (tylko dlat
          > ego ż
          > > e
          > > była kobietą),
          > Czyżby? ja w swojej pracy zajmuję się m.in rozliczaniem płąc i takie różnice są
          >
          > widoczne gołym okiem
          > > natomiast bardzo często spotykałem sytuację gdy bardzo przeciętna pracowni
          > czka
          > > otrzymywała wyższe wynagrodzenie od męższczyzn,ponieważ posiadała
          > > inne przymioty (wdzięk,uroda,dyspozycyjność,itp.)czasem wykorzystywane prz
          > ez
          > > przełożonych.
          > Takie sytuacje się zdarzają, chociaż raczej niezbyt często. Będą się zdarzały
          > jescze rzadziej jeśli wśród przełożonych będzie więcej kobiet. Ale faktu, iż
          > szefowie wykorzystują "wdzięk i dyspozycyjność" pracowniczek, nie uważasz za
          > argument świadczący o tym ze mężczyźni nie nadają się na szefów, prawda?


          Czy mężczyźni nadają się na szefów ? Dla zdecydowanej wiekszości kobiet bardziej
          niż kobiety tz.kobiety wolą mieć kierownika niz kierowniczkę.
          Poruszyłaś temat uposażeń.Tu nie ma prostych porównań,nie mozna porównywąć panią
          na stanowisku referenta z panem inżynierem.Na równorzędnych stanowiskach kobiety
          zarabiaja często wiecej niż mężczyźni (czasem słusznie czasem nie).
          Kluczowe stanowiska decydujące o uposażeniach a więc kadrowca i gł.księgowego
          zajmują przeważnie kobiety więc skąd ten lament.
          • Gość: yoyo Re: O równości kobiet i mężczyzn IP: 213.25.31.* 26.04.02, 12:22
            Gość portalu: Wikul napisał(a):

            > W ogóle kobiet jest w Polsce więcej,więc i wszelkie wskaźniki sa równiwnież
            > proporcjonalnie wyższe.
            Tak? To dlaczego są tak niskie wskaźniki dot. np właśnie udziału kobiet we władzy?
            > W moim otoczeniu kobiety zajmowały b.prestiżowe i b.wysokopłatne stanowiska i n
            > ie zawsze do nich dorastały.Pamietam panią prezes (czyli moja przełożoną)która
            > funkcjonowała li-tylko dlatego że mjała znajomości w partii i nie tylko.
            > Ww.pani wyrózniała się tym że nie liczyła się z nikim i z niczym.Gnębiła
            > wszystkich i pomiatała wszystkimi,zwłaszcza kobietami.
            > Okradała systematycznie firmę i gdyby nie znajomości skończyłaby pewnie w
            > kryminale.
            Nawet jeśli taka była - to o czym to swiadczy? Tylko o tym ze ona nie nadawała
            się na szefa, a nie że nie nadają się kobiety jako takie. Kazdy zna polityków-
            mężczyzn (takze kierujących duzymi firmami panstwowymi) o zadnych kwalifikacjach
            (merytorycznych i moralnych), którzy nie sa w stanie wykonywać swych obowiązków,
            a czasem dbają wyłacznie o własną kieszeń. Ale nikt uwaza tego za dowód, ze
            mężczyźni nie nadaja się do sprawowania władzy. Jak wynika z twoich postów
            (ostatniego i przedostatniego) twoja perspektywa jest wlasnie taka: zla kobieta-
            szef to dowod ze kobiety sie nie nadają na wysokie stanowiska, zły facet-szef nie
            świadczy o niczym
            > Jeżeli chodzi o wojewodów to nie do mnie pytanie.Wybory wygrała formacja
            > profeministyczna (przynajmniej werbalnie)
            Tu się z tobą zgadzam - werbalnie to dobre określenie
            > W Polsce premierem była kobieta,prezydentem mogła być (tylko chyba kobiety jej
            > nie chciały),kobieta była rzecznikiem pr.obywatelskich,prezesem NBP,kobiety
            > pełniły wszelkie możliwe funkcje ministerialne i wiceministerialne z
            > ministerstwem obrony na czele.
            O tak, jak już faceci NAPRAWDĘ nie mogą dogadać się kogo wybrać z własnego grona,
            ma szanse kobieta (widoczne np przy wyborze Suchockiej czy Gronkiewicz-Waltz).

            > Czy mężczyźni nadają się na szefów ? Dla zdecydowanej wiekszości kobiet bardzie
            > j niż kobiety tz.kobiety wolą mieć kierownika niz kierowniczkę.
            Według sondaży Gallupa dla zdecydowanej większości badanych - w tym kobiet - płeć
            szefa nie ma znaczenia
            > Na równorzędnych stanowiskach kobiety zarabiaja często wiecej niż mężczyźni
            (czasem słusznie czasem nie).
            Czy mozesz podać źródło tych informacji? Bo z danych opracowanych przez GUS
            wynika coś dokładnie odwrotnego
            > Kluczowe stanowiska decydujące o uposażeniach a więc kadrowca i gł.księgowego
            > zajmują przeważnie kobiety więc skąd ten lament.

            O wysokości uposażeń nie decyduje kadrowa, a już na pewno nie księgowy, tylko
            szef - to po pierwsze. Po drugie, napisz prosze jaki % wśród kadrowców i głównych
            księgowych stanowią kobiety, oraz oczywiście skąd czerpałeś te infomracje
      • hokusai Re: O rownosci kobiet i mezczyzn 26.04.02, 19:49
        Czy aby fakt otrzymywania przez ciebie nizszej od kobiecej pensji nie ma swoich
        zrodel w znajomosci ortografii?
    • Gość: Gall Re: O rownosci kobiet i mezczyzn IP: 2.2.STABLE* / 10.168.12.* 25.04.02, 15:57
      a ja jestem za i w związku z tym należy

      1. zwolnić 40% kobiet pracujących w urzędach państwowych i zatrudnić na to
      miejsce mężczyzn, ponieważ kobiety stanowią zdecydowaną większośc pracowników
      wszelkich urzędów wojewódzkich, gminnych, powiatowych itp
      2. wszystkie kobiety w wieku poborowym (z takimi samymi wyjątkami jak
      mężczyźni) powinny odbyć zasadniczą służbę wojskową - dlaczego ślicznym
      blondynkom odmawiać leżenia na mrozie albo w deszczu w okopach - przecież to
      jawna dyskryminacja :-)
      3. zmusić kościół katolicki do przyjmowania kobiet do seminariów - kto to
      widział żeby w kraju panoszyła się instytucja tak jawnie dyskryminująca kobiety
      4. zakazać przepuszczania kobiet w drzwiach w urzędach państwowych - przecież
      to skandal że tak można rożnicować ludzi ze względu na płeć
      5. zwolnić 40 % nauczycielek i zatrudnić nauczycieli - patrz p.1
      6. we wszystkich kopalniach i hutach umożliwić kobietom pracę nawet z kilofem w
      przodku - z zastosowaniem takich samych norm pracy
      7. mam wymyślać dalej ?

      jeśli ktoś uważa że kobieta i mężczyzna niczym się nie różni to jest albo ślepy
      albo chory... bo projekt ustawy wcale nie zakłada równouprawnienia tylko
      przywileje dla kobiet - jakoś projektodawcom ustawy nie zależy na
      sankcjonowaniu pracy kobiet w zawodach - nazwijmy to - nieatrakcyjnych

      niechaj wszystkie feministki zastanowią się nad jednym
      skoro kobiety uważają że np w polityce jest za mało kobiet.... to dlaczego
      głosują na mężczyzn a nie na kobiety ? przecież w naszym kraju jest więcej
      kobiet - gdybyście wszystkie myślały po feministycznemu to już dawno nie
      mielibyśmy nic do gadania
      ja osobiście uważam że w polityce i pracy przede wszystkim jest podział na
      mądrych i głupich i niby w imię jakich wartości należy zatrudnić głupią kobietę
      lub głupiego mężczyznę tylko dlatego że jest kobietą lub mężczyzną a nie lepiej
      przygotowanego (przygotowanej) przedstawiciela (przedstawicielki) drugiej płci ?
      • Gość: yoyo Re: O rownosci kobiet i mezczyzn IP: 213.25.31.* 25.04.02, 16:40
        Wyborcy, w tym kobiety, mogą głosować tylko na tych którzy są na listach
        wyborczych. No, a że są tam sami lub prawie sami faceci ...
        • Gość: Wikul Re: O rownosci kobiet i mezczyzn IP: *.acn.waw.pl 26.04.02, 02:24
          Gość portalu: yoyo napisał(a):

          > Wyborcy, w tym kobiety, mogą głosować tylko na tych którzy są na listach
          > wyborczych. No, a że są tam sami lub prawie sami faceci ...


          Wyborcy, w tym kobiety mogą zakładać partie polityczne, mogą rejestrowac listy
          kandydatów i moga głosować na tych swoich kandydatów.

          • Gość: yoyo Re: O rownosci kobiet i mezczyzn IP: 213.25.31.* 26.04.02, 12:35
            Gość portalu: Wikul napisał(a):

            > Wyborcy, w tym kobiety mogą zakładać partie polityczne, mogą rejestrowac listy
            > kandydatów i moga głosować na tych swoich kandydatów.

            Jest to bez sensu przede wszystkim dlatego, ze nie chodzi o to aby przestali
            rządzić tylko mężczyzni i zaczęły kobiety. W społeczeństwie sa obie płcie i to
            powinno być widoczne także w polityce.
            W krajach o tradycjach demokratycznych de facto liczą się dwie partie - lewicowa
            i prawicowa. Tworzenie nowych bytów partyjnych (a ze wzgledu na zróżnicowanie
            poglądow politycznych, tez wśród kobiet, w większej ilości) jest bez sensu.
            Może ty założysz nową partię "Żadnych parytetow", zbierzesz listę, staniesz do
            wyborów i zdobędziesz odpowiednią większosć? Będziesz miał pewnośc ze żadnych
            niezgodnych z twoimi pogladami regulacji nie bedzie.
      • Gość: ania Re: O rownosci kobiet i mezczyzn IP: 217.11.142.* 25.04.02, 16:42
        w zwiazku z powyzszym proponuje albo:
        1/ zminic ordynacje wyborcza
        2/ albo umieszczac wszystkich facetow na koncach list i zobaczymy jak cienko
        bedziecie spiewac

        oczywiscie, pozbawieni waszych rozumkow skandynawowie wprowadzili parytet w
        polityce - i jakze cienko ciagna, za to wy, orly, wbite w garnitury, pod
        krawatem, zawsze strasznie wazni i nadenci, opowiadajacy durne kawaly o
        blondynkach rechoczac jak zaby, oczywiscie wiecie lepiej
        • Gość: Gal Re: O rownosci kobiet i mezczyzn IP: 2.2.STABLE* / 10.168.12.* 26.04.02, 07:58
          A możesz mi wyjaśnić dlaczego należałoby zmianiać ordynację ?
          przecież ordynacja nie dzieli kandydatów ze względu na płeć...
          czyżby teraz kobiety nie mogły wystawiać swoich kandydatów ???
          może jakaś spiskowa teoria dziejów ? :-)
          a skoro zmieniać ordynację to może też tak jak pisałem wcześniej zmienić
          przepisy o zatrudnianiu nauczycieli i urzędników, wysłać kobiety do wojska itd
          w końcu jak równość ma być sankcjonowana prawem to we wszystkim a nie tylko w
          przywilejach
          a może ilość kobiet-kandydatów po prostu odpowiada ilości kobiet które mają
          ochotę zajmować się polityką ?
          pozdrawiam
          antyszowinista i antyfeminista
      • Gość: TYKA Re: O rownosci kobiet i mezczyzn IP: 212.47.183.* 25.04.02, 17:14
        Musze przyznac, ze w tym co Gall napisal jest wiele racji. Jesli feministki tak
        bardzo chca wladzy niech zaloza wlasna partie np: Polska Feministyczna Partia
        Kobiet (100%kobiet na listach wyborczych), niech stworza sensowny program i
        wygraja wybory!!! Wszelkie ustawowe procenty to bzdura.
        • Gość: ania Re: O rownosci kobiet i mezczyzn IP: 217.11.142.* 25.04.02, 17:28
          no i wylazlo szydlo z worka
          kobiety jak i mezszczyzni, jelopie, maja rozne poglady polityczne, a nie
          reprezentuja jeden poglad kobiet
          kobieta, pacanie, to taki sam obywatel jak ty

          gdyby tak ustawiac listy wyborcze facetow wg miejsca ich zamieszkania, czy
          koloru krawatow - nie protestowalbys - dopiero bylby krzyk

          a ustawianie list wg kryteriow przynaleznosci do plci ci nie przeszkadza

          myslenie obywatelskie - to myslenie mozgiem, a nie penisem (czy lechtaczka)
          • Gość: TYKA Do Anii IP: 212.47.183.* 25.04.02, 17:50
            Droga Aniu,
            Alez ja sie z toba calkowicie zgadzam, ludzie niezaleznie od plci maja rozne
            poglody, rozny poziom inteligencji, marzenia, ambicje itp. Dlatego uwazam ze
            powinno glosowac sie na ludzi a nie na plec i ze jakiekolwiek ustawowe
            wplywanie na to na kogo bedziemy glosowac nie ma sensu i nie mozna go z gory
            narzucac. Pomysl z Polska Feministyczna Partia Kobiet byl tylko aby pokazac ze
            w polityce szanse sa mniej wiecej rowne,kazdy moze zalozyc partie i jak
            jest "dobry" osiagnoc sukces polityczny.
            Pozdrowionka
            • Gość: Pulbek Re: Do Anii IP: *.dcs.ed.ac.uk 25.04.02, 18:20
              Gość portalu: TYKA napisał(a):

              > w polityce szanse sa mniej wiecej rowne,kazdy moze
              > zalozyc partie i jak jest "dobry" osiagnoc sukces
              > polityczny.

              Chcialbym spytac (skoro juz uwazasz ze jestem 'glupawy',
              to prosze madrzejszego o wytlumaczenie) jak to sie wobec
              tego dzieje ze kobiet w polityce jest mniej niz mezczyzn.
              Wyrzucamy podreczniki do statystyki?

              I w ogole jak obliczasz te 'szanse'? Bo ja licze tak:

              Procent kobiet w powiecie olkuskim: 52%
              Procent kobiet we wladzach powiatu olkuskiego: 17%

              Wzgledne szanse kobiety z powiatu olkuskiego na
              znalezienie sie we wladzach powiatu olkuskiego: 17/52 =
              32%.

              Dlaczego jest to mniej niz 50%? Nie wiem.

              Czy umiem cos na to sensownie poradzic? Nie.

              Czy wobec tego uwazam ze problemu nie ma, mowiac
              "przeciez w demokracji kazdy moze..."? Nie.

              Idealizm jest fajny, ale kiedy rzeczywistosc nie
              przystaje do teorii nalezy odrzucic teorie a nie
              rzeczywistosc.

              Pulbek.
              • Gość: TYKA DO Pulbeka IP: 212.47.183.* 25.04.02, 18:39
                Po pierwsze stwierdzilem ze twoja argumentacja byla glupawa, co nie oznacza ze
                uwazam ze ty jestes glupawy.
                Po drugie uwazam ze nie da sie rozwiazac problemu mniejszej liczby kobiet w
                polityce systemem nakazowo-rozdzielczym.
                Jesli mniej jest kobiet w polityce to jest to konsekwencja jednej z ponizszych
                mozliwosci (lub ich kombinacji):
                1: Kobiety maja mniejszy pociag do zaangazowania w zycie polityczne (w takim
                przypadku powinno byc ich w polityce mniej niz mezczyz i nie ma sensu na sile
                wprowadzac 50%)
                2: Kobiety sa generalnie za slabe albo za glupie zeby sie przebic w polityce
                (mysle ze kobiety nie zgodza sie z ta mozliwoscia, ja tez nie uwazam jej za
                zbyt powazna, ale jesli tak jest to powinno ich byc w polityce mniej niz
                mezczyzn)
                3: Kobiety sa dyskryminowane w polityce (To jest bardzo problematyczna
                mozliwosc i w zasadzie glowny punkt dyskusji. O ile wiem kobiet w naszym kraju
                jest mniej wiecej tyle samo co mezczyzn wiec pierwsze pytanie jakie sie nasowa
                jest: kto je dyskryminuje i dlaczego? Drugie czym ta dyskryminacja sie
                przejawia?
                • Gość: Pulbek Re: DO Pulbeka IP: *.dcs.ed.ac.uk 26.04.02, 15:16
                  Gość portalu: TYKA napisał(a):

                  > Jesli mniej jest kobiet w polityce to jest to
                  > konsekwencja jednej z ponizszych mozliwosci:
                  > 1: Kobiety maja mniejszy pociag do zaangazowania w
                  > zycie polityczne

                  Mysle ze tak troche jest. Ale ten powod znajduje sie w
                  blednym kole z powodem 3 ponizej.

                  > 2: Kobiety sa generalnie za slabe albo za glupie zeby
                  > sie przebic w polityce (mysle ze kobiety nie zgodza sie
                  > z ta mozliwoscia, ja tez nie uwazam jej za zbyt
                  > powazna,

                  Ja tez nie. Ostatecznie kazdy chyba zna troche kobiet i
                  troche mezczyzn i wie jak sie rozklada slabosc i glupota?

                  > 3: Kobiety sa dyskryminowane w polityce ([...] kto je
                  > dyskryminuje i dlaczego? [...] czym ta dyskryminacja
                  > sie przejawia?

                  Moim zdaniem po trosze wszyscy je dyskryminuja, lacznie z
                  nimi samymi. Powody sa drobne i liczne, od faktu ze
                  kobiety same siebie czesto uwazaja za slabsze i 'nie
                  nadajace sie', po fakt ze polityka w duzym stopniu polega
                  na tworzeniu ukladow i ukladzikow, intrygowaniu i
                  dogadywaniu sie za plecami. Mezczyznom rzecz jasna
                  latwiej tak sie dogadac z innymi mezczyznami, kobietom -
                  z kobietami. Tyle ze mezczyzn w polityce jest wiecej, a
                  wiec kobiecie trudniej wejsc miedzy nich.

                  Swiadomej dyskryminacji nie podejrzewam, przynajmniej nie
                  na poziomie wyzszym niz gmina. Ale nieswiadoma jest moim
                  zdaniem powszechna.

                  Chce tylko jeszcze raz powiedziec ze wprowadzenie
                  parytetow w administracji nie wymaga zrozumienia przyczyn
                  zbyt malej reprezentacji kobiet w polityce. To nie jest
                  leczenie przyczyn, tylko objawow. Ale mimo to moim
                  zdaniem pomoze, pokazujac ludziom na przykladach ze
                  kobiety moga i chca rzadzic.

                  Widzac takie przyklady i kobiety beda sie bardziej rwac
                  do polityki, i mezczyzni sie z tym oswoja.


                  Pozdrawiam,

                  Pulbek.
                  • Gość: TYKA Re: DO Pulbeka IP: 212.47.183.* 26.04.02, 17:51
                    Nasza roznica poglodow polega na tym ze ty akceptujes niwelowanie objawow
                    (mniejsza liczba kobiet w "rzadach" roznych szczebli) za pomoca systemu
                    nakazowo rozdzielczego (ustawa) a ja nie bo uwazam ze po pierwsze jest to
                    niebezpieczny precedens (moga sie pojawic inne pomysly w podobnym stylu i jak
                    sie takie kolo rozpedzi to kto je zatrzyma?) a po drugie uwazam wszelkie
                    rozwiazania tego typu za bardzo niestabilne i moga prowadzic do
                    niekontrolowanych patologii (wyobraz sobie naprzyklad ze jest gmina w ktorej
                    nie zglosi sie do wladzy wystarczajaca liczba kobiet aby obsadzic 50% co wtedy
                    dobierac metoda losowania?).
                    • Gość: Pulbek Re: DO Pulbeka IP: *.dcs.ed.ac.uk 26.04.02, 18:06
                      Gość portalu: TYKA napisał(a):

                      > Nasza roznica poglodow polega na tym ze ty akceptujes
                      > niwelowanie objawow (mniejsza liczba kobiet w "rzadach"
                      > roznych szczebli) za pomoca systemu nakazowo
                      > rozdzielczego (ustawa) a ja nie

                      Dobra, na taka konkluzje moge sie zgodzic. Rzeczywiscie
                      uwazam ze zastosowanie, jak to nazywasz, 'systemu
                      nakazowo-rozdzielczego' przyniesie w tym przypadku wiecej
                      pozytku niz szkody.


                      Pulbek.

                      Na marginesie:

                      [...]
                      > (wyobraz sobie naprzyklad ze jest gmina w ktorej
                      > nie zglosi sie do wladzy wystarczajaca liczba kobiet
                      > aby obsadzic 50% co wtedy dobierac metoda losowania?).

                      No, bez przesady :-). A jezeli nie zglosi sie zaden
                      kandydat na prezydenta to co? Od tego ustawy moga miec
                      wiecej niz 5 stron, zeby takie sytuacje przewidziec.

                      P.
                      • Gość: TYKA Re: DO Pulbeka IP: 212.47.183.* 26.04.02, 18:26
                        No to osiagnelismy konsensus jezeli chodzi o zdefiniowanie roznic w naszych
                        poglodach - sukcess (wbrew opini ze gdzie dwoch polakow tam trzy rozne
                        opinie :))
                        Teraz powinnismy wypracowac jakis kompromis (cos posredniego miedzy 50% na 50%
                        ktorego jestes zwolennikiem a "walka o polityczny byt bez warunkow wstepnych"
                        ktorej ja jestem zwolennikiem.
                        Jak sie nam uda to mozemy zaczac pisac ustawe albo jakies rozporzodzenie,
                        zebrac 100 000 podpisow i wprowadzic projekt obywatelski :), a moze i nowa
                        partie zalozyc (oczywiscie z reprezentatywna grupa kobiet :))
                        Pozdrowionka
              • Gość: Wikul Re: Do Anii IP: *.acn.waw.pl 29.04.02, 21:19
                Gość portalu: Pulbek napisał(a):

                > Gość portalu: TYKA napisał(a):
                >
                > > w polityce szanse sa mniej wiecej rowne,kazdy moze
                > > zalozyc partie i jak jest "dobry" osiagnoc sukces
                > > polityczny.
                >
                > Chcialbym spytac (skoro juz uwazasz ze jestem 'glupawy',
                > to prosze madrzejszego o wytlumaczenie) jak to sie wobec
                > tego dzieje ze kobiet w polityce jest mniej niz mezczyzn.
                > Wyrzucamy podreczniki do statystyki?
                >
                > I w ogole jak obliczasz te 'szanse'? Bo ja licze tak:
                >
                > Procent kobiet w powiecie olkuskim: 52%
                > Procent kobiet we wladzach powiatu olkuskiego: 17%
                >
                > Wzgledne szanse kobiety z powiatu olkuskiego na
                > znalezienie sie we wladzach powiatu olkuskiego: 17/52 =
                > 32%.
                >
                > Dlaczego jest to mniej niz 50%? Nie wiem.
                >
                > Czy umiem cos na to sensownie poradzic? Nie.
                >
                > Czy wobec tego uwazam ze problemu nie ma, mowiac
                > "przeciez w demokracji kazdy moze..."? Nie.
                >
                > Idealizm jest fajny, ale kiedy rzeczywistosc nie
                > przystaje do teorii nalezy odrzucic teorie a nie
                > rzeczywistosc.
                >
                > Pulbek.


                Dlaczego kobiet jest mniej w polityce ?
                A dlaczego kobiet jest mniej :
                - na stadionach
                - w policji
                - w wojsku
                - w górnictwie
                - w przemysle
                - w budownictwie itp.,itd.
                A dlaczego kobiet jest wiecej :
                - w oświacie
                - w medycynie
                - w sadownictwie
                - w handlu
                - w gastronomii
                - w "rozrywce" itp.,itd.
                Można mnożyć takie pytania,mozna epatować procentami, tylko nic z tego nie wynika.
                Kobiet jest mniej w polityce ponieważ wiekszości kobiet polityka NIE interesuje.
                Ja swojej żony nie moge często namówić do dyskusji o polityce, do ogladania
                transmisji z Sejmu, do przeczytania okr. artykułu.Żona woli co innego czytać czy
                oglądać. Na forum GW zajrzała raz i miała dosyć.
                Które żony znanych polityków marza o karierze politycznej.Przecież miałyby
                ułatwine wejście. Znam jeden przypadek - żona Clintona.
                Szanse kobiet w polityce (wbrew tym olkuskim procentom) są paradoksalnie większe
                niż mężczyzn poniewąż jest mniejsza konkurencja wśród kobiet-polityków.
                PS.Moja szwagierka kandydowała do Sejmu (namówiona przez znajomych którzy chcieli
                mieć profesora na liście)w przedostatnich wyborach i się nie dostała nie dlatego
                że jest kobietą, ale dlatego że jej ugrupowanie nie przekroczyło progu wyb.
                Zresztą na szczęście bo naprawdę nie wiem co by tam robiła.Ma zupełnie inne pasje.
      • Gość: Marta Re: O rownosci kobiet i mezczyzn IP: *.elblag.dialog.net.pl 26.04.02, 22:47
        Gość portalu: Gall napisał(a):

        Pomimo intencji Twoje propozycje są bardzo dobre.

        > 1. zwolnić 40% kobiet pracujących w urzędach państwowych i zatrudnić na to
        > miejsce mężczyzn, ponieważ kobiety stanowią zdecydowaną większośc pracowników
        > wszelkich urzędów wojewódzkich, gminnych, powiatowych itp

        Oczywiście, tak ma właśnie być: pół na pół na stanowiskach w urzędach
        państwowych, ale zauważ, że te opisywane przez Ciebie 40% kobiet pracuje na
        niskopłatnych posadach, wysokopłatne - obsadzone przez mężczyzn też powinny być w
        50% zwolnione dla płci przeciwnej

        > 2. wszystkie kobiety w wieku poborowym (z takimi samymi wyjątkami jak
        > mężczyźni) powinny odbyć zasadniczą służbę wojskową - dlaczego ślicznym
        > blondynkom odmawiać leżenia na mrozie albo w deszczu w okopach - przecież to
        > jawna dyskryminacja :-)

        Tu błąd czai się wcześniej - nie powinno być - moim zdaniem w ogóle służby
        zasadniczej, tylko wojsko zawodowe - ogólnie dostępne bez względu na płeć. To
        chyba rozwiązałoby sprawę dyskryminacji.

        > 3. zmusić kościół katolicki do przyjmowania kobiet do seminariów - kto to
        > widział żeby w kraju panoszyła się instytucja tak jawnie dyskryminująca kobiety

        Na ten temat cały czas trwają przepychanki: kobiety chcą być kapłankami, niestety
        skostniałe zasady KK są nie do przejścia :-(

        > 4. zakazać przepuszczania kobiet w drzwiach w urzędach państwowych - przecież
        > to skandal że tak można rożnicować ludzi ze względu na płeć

        A po jaką cholerę przepuszczasz? To chyba Twój wybór, bo niew ma ustawy która
        nakazuje przepuszczanie kogokolwiek w drzwiach (ja osobiście bardzo takich
        głupich gestów ne lubię - idziesz przodem, to idź, a nie robisz sztuczne zatory
        bo "dżentelmenić" ci się zachciało.

        > 5. zwolnić 40 % nauczycielek i zatrudnić nauczycieli - patrz p.1

        Oczywiście - to będzie zdecydowanie zdrowsze dla dzieci. Ale drobna uwaga: te
        same proporcje należy wprowadzić też na wyższych uczelniach i we władzach
        szkolnych.

        > 6. we wszystkich kopalniach i hutach umożliwić kobietom pracę nawet z kilofem w
        > przodku - z zastosowaniem takich samych norm pracy

        Oczywiście - jak chcę pracować na przodku, to nikt nie ma prawa mi tego zabraniać
        ze względu na płeć

        > 7. mam wymyślać dalej ?

        Jak w ten deseń, to wal śmiało - na razie wszystko słusznie.
        Pozdrawiam - M.
        • Gość: Gall Re: O rownosci kobiet i mezczyzn IP: 2.2.STABLE* / 10.168.12.* 29.04.02, 08:22
          > Pomimo intencji Twoje propozycje są bardzo dobre.

          moje intecje są takie żeby w końcy wszyscy byli zadowoleni i nie mówili ze nie ma
          niesprawiedliwości na świecie ;-)

          >
          > > 1. zwolnić 40% kobiet pracujących w urzędach państwowych i zatrudnić na to
          > > miejsce mężczyzn, ponieważ kobiety stanowią zdecydowaną większośc pracowni
          > ków
          > > wszelkich urzędów wojewódzkich, gminnych, powiatowych itp
          > Oczywiście, tak ma właśnie być: pół na pół na stanowiskach w urzędach
          > państwowych, ale zauważ, że te opisywane przez Ciebie 40% kobiet pracuje na
          > niskopłatnych posadach, wysokopłatne - obsadzone przez mężczyzn też powinny być
          > w
          > 50% zwolnione dla płci przeciwnej
          >

          czyli pozostałe 60% kobiet pracuje na średnio i wysokopłatnych pozsadach :-)
          zauważ że jeden kierownik nawet jeśli jest facetem przypada powiedzmy na 10
          podwładnych kobiet - nawet jeśli masz taką spiskową teorię dziejów to i tak jest
          1:10, a np w mojej rodzinnej wsi w urzędzie proporcje są mniej więcej 6:1 i
          kierownikami są w większości kobiety - Twoje dane że kierownicy to wyłacznie
          faceci to bzdura którą łatwo w każdym urzędzie potwierdzić empirycznie
          a poza tym już widzę to oburzenie kobiet kiedy się je zwalnia w imię
          równouprawnienia :-)


          > > 2. wszystkie kobiety w wieku poborowym (z takimi samymi wyjątkami jak
          > > mężczyźni) powinny odbyć zasadniczą służbę wojskową - dlaczego ślicznym
          > > blondynkom odmawiać leżenia na mrozie albo w deszczu w okopach - przecież
          > to
          > > jawna dyskryminacja :-)
          >
          > Tu błąd czai się wcześniej - nie powinno być - moim zdaniem w ogóle służby
          > zasadniczej, tylko wojsko zawodowe - ogólnie dostępne bez względu na płeć. To
          > chyba rozwiązałoby sprawę dyskryminacji.
          >

          niestety naszego państwa nie stać na wojsko zawodowe i mamy poborowe - a skoro
          tak jest to w imię równouprawnienia WSZYSTKIE kobiety w wieku poborowym powinny
          iść do wojska - Twoje pobożne życzenia spełnią się jak będziemy bogaci, ale na
          razie nie jesteśmy więc jeśli jesteś za równouprawnieniem powiedz to wprost -
          przy obecnym stanie prawnym kobiety powinny odbywać służbę wojskową i to bez
          żadnych ulg jak to ma miejsce np w szkołach oficerskich

          > > 3. zmusić kościół katolicki do przyjmowania kobiet do seminariów - kto to
          > > widział żeby w kraju panoszyła się instytucja tak jawnie dyskryminująca ko
          > biety
          > Na ten temat cały czas trwają przepychanki: kobiety chcą być kapłankami, nieste
          > ty
          > skostniałe zasady KK są nie do przejścia :-(
          >

          no tak - włąśnie o to mi chodzi - przecież państwo może usankcjonować prawnie
          działanie instytucji, która jawnie dyskryminuje kobiety od ustanowienia w niej
          odpowiednich praw - jak nie dopuszczą kobiet do kapłaństwa to zakazać im
          działalności ;-)

          > > 4. zakazać przepuszczania kobiet w drzwiach w urzędach państwowych - przec
          > ież
          > > to skandal że tak można rożnicować ludzi ze względu na płeć
          >
          > A po jaką cholerę przepuszczasz? To chyba Twój wybór, bo niew ma ustawy która
          > nakazuje przepuszczanie kogokolwiek w drzwiach (ja osobiście bardzo takich
          > głupich gestów ne lubię - idziesz przodem, to idź, a nie robisz sztuczne zatory
          >
          > bo "dżentelmenić" ci się zachciało.

          na szczęście 99% kobiet nie jest tak zgorzkniała jak Ty i na taki gest reaguje
          uśmiechem albo słowem "dziękuję", zamiast warczenia że robię korki :-)

          >
          > > 5. zwolnić 40 % nauczycielek i zatrudnić nauczycieli - patrz p.1
          >
          > Oczywiście - to będzie zdecydowanie zdrowsze dla dzieci. Ale drobna uwaga: te
          > same proporcje należy wprowadzić też na wyższych uczelniach i we władzach
          > szkolnych.
          >

          na moim wydziale uczelni technicznej na ponad 30 profesorów była 1 kobieta, ale
          nie dlatego że ktoś dyskryminował kobiety, tylko dlatego że nie ma za dużo kobiet-
          profesorów fizyki, to samo dotyczy elektroniki, mechaniki, robotyki itp - w mojej
          grupie było niecałe 10% kobiet - większości kobiet po prostu takie rzeczy nie
          interesują i zatrudnianie na siłę kobiet w tym przypadku byłoby totalną głupotą,
          ponieważ o zatrudnieniu w tym przypadku decyduje wiedza i umiejętności - pewnie
          Cię jeszcze zaskoczę, ale owa jedyna kobieta-profesor była dziekanem wydziału :-)
          a co do kobiet doktorantów czy doktorów cieszyły się bardzo dużą życzliwością
          zdecydowanej większości kadry i nikt nie przeszkadzał im sie kształcić

          > > 6. we wszystkich kopalniach i hutach umożliwić kobietom pracę nawet z kilo
          > fem w
          > > przodku - z zastosowaniem takich samych norm pracy
          >
          > Oczywiście - jak chcę pracować na przodku, to nikt nie ma prawa mi tego zabrani
          > ać
          > ze względu na płeć

          tak, ale warunek - tak jak u facetów jeśli nie wyrobisz tej samej normy to
          wylatujesz - myślę że to spowodowałoby wzrost zatrudnienia w kadrach bo tych
          zatrudnień i zwolnień byłoby chyba sporo - nie sądzisz ?
          kobiety i mężczyźni jednak troszkę się różnią

          > Pozdrawiam - M.

          pozdrawiam również
          • Gość: Gall Re: O rownosci kobiet i mezczyzn IP: 2.2.STABLE* / 10.168.12.* 29.04.02, 08:24
            malutka poprawka
            1:10 i 6:1 jest w obu przypadkach na korzyść kobiet, czyli 1:10 i 1:6
          • Gość: Marta Re: O rownosci kobiet i mezczyzn IP: *.elblag.dialog.net.pl 29.04.02, 18:52
            Gość portalu: Gall napisał(a):

            > moje intecje są takie żeby w końcy wszyscy byli zadowoleni i nie mówili ze nie
            > ma
            > niesprawiedliwości na świecie ;-)

            No to popieraj ideę parytetu - ja będę na pewno zadowolona.
            Co do reszty - ponieważ nie rozmawiamy "na poważnie" (prawie każde Twoje zdanie
            zakończone jest uśmieszkiem), to ja też nie do końca poważnie:

            > > > 1. zwolnić 40% kobiet pracujących w urzędach państwowych i zatrudnić
            > na to
            > > > miejsce mężczyzn,

            > > zauważ, że te opisywane przez Ciebie 40% kobiet pracuje na
            > > niskopłatnych posadach,

            > czyli pozostałe 60% kobiet pracuje na średnio i wysokopłatnych pozsadach :-)

            Przemyśl to jeszcze raz, bo piszesz bzdury :-)
            Jeśli ze 100% niskopłatnych stanowisk 40% przeznaczymy dla mężczyzn, a na
            pozostałych zostaną kobiety, to jakie to będą stanowiska? No... dobrze, dobrze...
            nadal ni-sko-pła-tne :-)

            ad.2 i 3 - ponieważ obie instytucje (tj wojsko i KK) zwisają mi równo, to jestem
            za, a nawet przeciw - obie rozwiązać! W trybie natychmiastowym :-)

            > > > 4. zakazać przepuszczania kobiet w drzwiach w urzędach państwowych -
            > > > przecież to skandal że tak można rożnicować ludzi ze względu na płeć

            > > A po jaką cholerę przepuszczasz?

            > na szczęście 99% kobiet nie jest tak zgorzkniała jak Ty i na taki gest reaguje
            > uśmiechem albo słowem "dziękuję", zamiast warczenia że robię korki :-)

            No to czego Ty w końcu chcesz - przepuszczać, czy nie przepuszczać? Przy takiej
            niekonsekwencji to musisz niezłe zamieszanie w tych drzwiach robić :-)

            > > > 5. zwolnić 40 % nauczycielek i zatrudnić nauczycieli - patrz p.1
            > na moim wydziale uczelni technicznej na ponad 30 profesorów była 1 kobieta, ale
            > nie dlatego że ktoś dyskryminował kobiety,
            ...
            > Cię jeszcze zaskoczę, ale owa jedyna kobieta-profesor była dziekanem wydziału :
            > -)

            :-) Nie przyszło Ci do głowy, że poza TWOIM wydziałem i TWOIM urzędem we wsi jest
            jeszcze kilka innych - może zamiast podpierać się swoim ubogim doświadczeniem
            poczytaj statystyki.

            > > > 6. we wszystkich kopalniach i hutach umożliwić kobietom pracę nawet z
            > > > kilofem w przodku - z zastosowaniem takich samych norm pracy

            > > Oczywiście - jak chcę pracować na przodku, to nikt nie ma prawa mi tego
            > > zabraniać ze względu na płeć

            > tak, ale warunek - tak jak u facetów jeśli nie wyrobisz tej samej normy to
            > wylatujesz

            Po pierwsze - się powtarzasz (założeniem były takie same normy), a po drugie, to
            podaj mi nazwę firmy gdzie można bezkarnie nawalać z robotą (oprócz
            informatycznych ;-))

            > - myślę że to spowodowałoby wzrost zatrudnienia w kadrach bo tych
            > zatrudnień i zwolnień byłoby chyba sporo - nie sądzisz ?

            Nie bardzo rozumiem...pracujesz gdzieś? I jak znalazłeś tą pracę? Zamknąć oczy i
            wcelować palcem: o! będę wiolonczelistą, co prawda skończyłem budowlankę, ale co
            tam, najwyżej kadrowi będą mieli więcej roboty jak się nie sprawdzę. Doprawdy
            oryginał z Ciebie :-)

            > kobiety i mężczyźni jednak troszkę się różnią

            Powiem więcej każdy człowiek trochę się różni od innego człowieka - tylko co z
            tego wynika w tym temacie?

            Ale dalej pozdrawiam - rozbawiona M.
            • Gość: Gall Re: O rownosci kobiet i mezczyzn IP: 2.2.STABLE* / 10.168.12.* 30.04.02, 08:44
              Gość portalu: Marta napisał(a):

              > Gość portalu: Gall napisał(a):
              >
              > > moje intecje są takie żeby w końcy wszyscy byli zadowoleni i nie mówili ze
              > nie
              > > ma
              > > niesprawiedliwości na świecie ;-)
              >
              > No to popieraj ideę parytetu - ja będę na pewno zadowolona.
              > Co do reszty - ponieważ nie rozmawiamy "na poważnie" (prawie każde Twoje zdanie
              >

              ale ja nie będę zadowolony wiedząc że stanowisko zostało obsadzone ze względu na
              płeć a nie na umiejętności - nie poprę tego bo to wg mnie bez sensu

              > zakończone jest uśmieszkiem), to ja też nie do końca poważnie:
              >

              czasem rzeczywiście staram się zahaczyć o granicę absurdu, ale generalnie to jest
              raczej poważnie

              > > > > 1. zwolnić 40% kobiet pracujących w urzędach państwowych i zatru
              > dnić
              > > na to
              > > > > miejsce mężczyzn,
              >
              > > > zauważ, że te opisywane przez Ciebie 40% kobiet pracuje na
              > > > niskopłatnych posadach,
              >
              > > czyli pozostałe 60% kobiet pracuje na średnio i wysokopłatnych pozsadach :
              > -)
              >
              > Przemyśl to jeszcze raz, bo piszesz bzdury :-)
              > Jeśli ze 100% niskopłatnych stanowisk 40% przeznaczymy dla mężczyzn, a na
              > pozostałych zostaną kobiety, to jakie to będą stanowiska? No... dobrze, dobrze.
              > ..
              > nadal ni-sko-pła-tne :-)
              >

              przemyśl to Ty
              nie ja piszę bzdury tylko Ty popełniłać drobną pomyłkę matematyczną
              cytuję
              """""""""
              1. zwolnić 40% kobiet pracujących w urzędach państwowych i zatrudnić na to
              miejsce mężczyzn, ponieważ kobiety stanowią zdecydowaną większośc pracowników
              wszelkich urzędów wojewódzkich, gminnych, powiatowych itp

              Oczywiście, tak ma właśnie być: pół na pół na stanowiskach w urzędach
              państwowych, ale zauważ, że te opisywane przez Ciebie 40% kobiet pracuje na
              niskopłatnych posadach, wysokopłatne - obsadzone przez mężczyzn też powinny być w
              50% zwolnione dla płci przeciwnej
              """"

              skoro 40% kobiet z ogółu 100% kobiet pracuje na niskopłatnych stanowiskach to
              pozostałe 60% nie :-)

              > ad.2 i 3 - ponieważ obie instytucje (tj wojsko i KK) zwisają mi równo, to jeste
              > m
              > za, a nawet przeciw - obie rozwiązać! W trybie natychmiastowym :-)
              >

              widzę że tu raczej brak Ci argumentu - starasz się przejśc obok problemu :-)
              ja też rozwiązałbym to w trybie natychmiastowym, ale tak dobrze nie ma... jeśli
              jesteś za równouprawnieniem kobiet, to kobiety w obecnym stanie prawnym naszego
              państwa muszą odbywać zasadniczą służbę wojskową - powiedz tak czy nie ?

              działalność kościoła jako instytucji nieszanującej prawa kobiet powinna być
              prawnie zabroniona - która parlamentarna grupa kobiet zgłosi projekt takiej
              ustawy ?

              > > > > 4. zakazać przepuszczania kobiet w drzwiach w urzędach państwowy
              > ch -
              > > > > przecież to skandal że tak można rożnicować ludzi ze względu na
              > płeć
              >
              > > > A po jaką cholerę przepuszczasz?
              >
              > > na szczęście 99% kobiet nie jest tak zgorzkniała jak Ty i na taki gest rea
              > guje
              > > uśmiechem albo słowem "dziękuję", zamiast warczenia że robię korki :-)
              >
              > No to czego Ty w końcu chcesz - przepuszczać, czy nie przepuszczać? Przy takiej
              >
              > niekonsekwencji to musisz niezłe zamieszanie w tych drzwiach robić :-)
              >

              to akurat było zupełnie z uśmieszkiem - nie robię korków, staram się przepuszczać
              kobiety jeśli warunki na to pozwalają (np nie robię tego kiedy tłum wychodzi z
              kina) i jeszcze nigdy nie spotkałem się ze złą reakcją ze strony kobiet

              > > > > 5. zwolnić 40 % nauczycielek i zatrudnić nauczycieli - patrz p.1
              >
              > > na moim wydziale uczelni technicznej na ponad 30 profesorów była 1 kobieta
              > , ale
              > > nie dlatego że ktoś dyskryminował kobiety,
              > ...
              > > Cię jeszcze zaskoczę, ale owa jedyna kobieta-profesor była dziekanem wydzi
              > ału :
              > > -)
              >
              > :-) Nie przyszło Ci do głowy, że poza TWOIM wydziałem i TWOIM urzędem we wsi je
              > st
              > jeszcze kilka innych - może zamiast podpierać się swoim ubogim doświadczeniem
              > poczytaj statystyki.
              >

              oczywiście że przyszło mi do głowy
              na uczelni którą skończyłą moja niewiasta (przecudnej urody) były całe stada
              kobiet-profesorów, tylko że to była uczelnia humanistyczna
              chciałem Ci tylko pokazać że uczelnia jest chyba jedyną instytucją gdzie o
              tytułach naukowych decyduje WYŁĄCZNIE wiedza. skoro kobiety np nie są
              zainteresowane fizyką (w grupie były 2 kobiety na sporo ponad 20) to skąd ma się
              wziąć tyle kobiet profesorów fizyki ile byś sobie życzyła ??? tylko nie mów mi,
              że kobiety mają ograniczony dostęp do nauki...
              i to dotyczy wszystkich dziedzin nauki - faceci preferują co innego a kobiety co
              innego
              tutaj parytet obnażyłby cały absurd pomysłu 50/50 bo okazałoby się że połowa
              stanowisk jest nieobsadzona

              co do urzędów to oprócz wszelkiej maści urzędów w moim miasteczku to miałem do
              czynienia z 2 urzędami wojewódzkimi - zapewniam Cię że kobiet tam jest również
              większość

              > > > > 6. we wszystkich kopalniach i hutach umożliwić kobietom pracę na
              > wet z
              > > > > kilofem w przodku - z zastosowaniem takich samych norm pracy
              >
              > > > Oczywiście - jak chcę pracować na przodku, to nikt nie ma prawa mi te
              > go
              > > > zabraniać ze względu na płeć
              >
              > > tak, ale warunek - tak jak u facetów jeśli nie wyrobisz tej samej normy to
              >
              > > wylatujesz
              >
              > Po pierwsze - się powtarzasz (założeniem były takie same normy), a po drugie, t
              > o
              > podaj mi nazwę firmy gdzie można bezkarnie nawalać z robotą (oprócz
              > informatycznych ;-))
              >
              takich firm jest sporo - to sejm i senat :-)))ale też np wojsko, gdzie na kobiety
              patrzy się z przymrużeniem oka bo inaczej choćby przez testy sprawoności
              fizycznej po pierwszym semestrze wylatywałaby większość... o tym że 90% nie
              przechodzi testów fizycznych na egzaminach wstępnych nie wpomnę (mam 2 znajomych
              zawodowych żołnierzy) tylko że uczelnia wojskowa MUSI przyjąć parę kobiet bo
              politycznie tak wypada

              > > - myślę że to spowodowałoby wzrost zatrudnienia w kadrach bo tych
              > > zatrudnień i zwolnień byłoby chyba sporo - nie sądzisz ?
              >
              > Nie bardzo rozumiem...pracujesz gdzieś? I jak znalazłeś tą pracę? Zamknąć oczy
              > i
              > wcelować palcem: o! będę wiolonczelistą, co prawda skończyłem budowlankę, ale c
              > o
              > tam, najwyżej kadrowi będą mieli więcej roboty jak się nie sprawdzę. Doprawdy
              > oryginał z Ciebie :-)
              >
              znalazłem pracę w swoim zawodzie, nawet niespecjalnie musiałem szukać... nie
              rozumiesz moich intencji
              chodzi mi o to że są prace których nie wykona 90%kobiet a z którymi poradzi
              sobie 90% mężczyzn (a pewnie i odwrotnie) np z uwagi np na siłę fizyczną -
              akurat taką pracą jest praca pod ziemią (nie wpuszczają tam wycieczek, ale jak
              będziesz mogła kiedyś się podłączyć np do inżynierów-praktykantów to zjedź na dól
              i zobaczysz jakie tam jest piekło) - czy myślisz że kopalnia zdecyduje się na
              eksperymenty że może jednak tak się da ?
              (a tak a'propos wiolonczeli, znam może nie budowlańca ale elektromechanika który
              świetnie gra na instrumentach dętych)

              > > kobiety i mężczyźni jednak troszkę się różnią
              >
              > Powiem więcej każdy człowiek trochę się różni od innego człowieka - tylko co z
              > tego wynika w tym temacie?
              >

              to z tego wynika że nie wszyscy mogą i nie wszyscy chcą robić wszystko !

              zauważ że projekt ustawy zakłada równość tylko w przywilejach, ale nie w
              obowiązkach a to jawna niesprawiedliwość

              > Ale dalej pozdrawiam - rozbawiona M.

              pozdrawiam i ja - równie rozbawiony Gall ;-)
              • Gość: Marta Re: O rownosci kobiet i mezczyzn IP: *.energetyka.elblag.pl 30.04.02, 10:51
                Gość portalu: Gall napisał(a):

                > czasem rzeczywiście staram się zahaczyć o granicę absurdu, ale generalnie to je
                > st
                > raczej poważnie

                Za dwie godziny wyjeżdżam na długi majowy, nie mam więc głowy do poważnych
                dyskusji, ale jeśli chcesz porozmawiać o proponowanej ustawie (a nie o
                wyimaginowanych problemach które wymyśliłeś, a ja półżartem skomentowałam - bo
                sam wiesz, że Twoje pomysły nijak się mają do tego o co naprawdę zabiega
                Parlamentarna Grupa Kobiet) to może w przyszłym tygodniu. Odpisz co o tym
                myślisz - możemy się np. przenieść na priv.
                M. - tym razem przebierająca nóżkami na myśl o majówce ;-)
                • Gość: Gall Re: O rownosci kobiet i mezczyzn IP: 2.2.STABLE* / 10.168.12.* 30.04.02, 13:59
                  > Za dwie godziny wyjeżdżam na długi majowy, nie mam więc głowy do poważnych
                  > dyskusji, ale jeśli chcesz porozmawiać o proponowanej ustawie (a nie o
                  > wyimaginowanych problemach które wymyśliłeś, a ja półżartem skomentowałam - bo
                  > sam wiesz, że Twoje pomysły nijak się mają do tego o co naprawdę zabiega
                  > Parlamentarna Grupa Kobiet)

                  owszem mają się mają, to tylko kwestia skali zjawiska ale wystarczy je zacząć
                  żeby wywołać lawinę

                  > to może w przyszłym tygodniu. Odpisz co o tym
                  > myślisz - możemy się np. przenieść na priv.
                  > M. - tym razem przebierająca nóżkami na myśl o majówce ;-)

                  jestem za :-)
                  ja też znikam ale dopiero jutro (choć już dziś nie mogę się tego jutra doczekać )
                  pozdrawiam i życzę miłego wypoczynku ;-)
    • Gość: Pulbek A ja jestem za! IP: *.dcs.ed.ac.uk 25.04.02, 16:47
      Wszyscy mowia ze parytety wladzy to nonsens, a ja
      wlasnie uwazam ze to akceptowalne rozwiazanie.
      Oczywiscie nie 50-50, to w ogole glupota i nie wierze
      zeby tak naprawde o to chodzilo, ale gwarancje 30
      procent miejsc w parlamencie dla kazdej z plci szczerze
      popieram.

      A oto dlaczego. Wydaje mi sie, ze powinno byc tak:
      1. Kobiet jest mniej wiecej tyle samo co mezczyzn
      2. Kobiety nie sa mniej bystre od mezczyzn
      3. Kobiety nie sa gorzej wyksztalcone od mezczyzn
      4. Kobiety nie sa gorzej przygotowane do rzadzenia od
      mezczyzn
      5. W rezultacie to, czy posel jest mezczyzna czy
      kobieta powinno byc dosc przypadkowe.

      Jak mowie - tak byc powinno. Ale nie jest. Punkty 1 i 2
      zachodza rzeczywiscie, a 3-4-5 nie. Nie wiem dlaczego
      tak jest, ale jest to nienormalne. Mamy wiec dwa
      wyjscia:

      a) znalezc przyczyny nienormalnosci i je usunac
      b) usunac objawy nienormalnosci.

      Oczywiscie ze wolalbym a), ale nikt nie umie tego
      zrobic. Lepszy rydz niz nic, wybierzmy b). Moze przy
      okazji i przyczyny wyjda na jaw?

      I nie jest to zadne ograniczenie demokracji. Powtarzam:
      w zdrowym demokratycznym spoleczenstwie kobiet u wladzy
      powinno byc tyle samo co mezczyzn. Tak nie jest, czyli
      nasze spoleczenstwo nie jest zdrowe. Jezeli nie umiemy
      (a nie umiemy) go uzdrowic tak jak trzeba, sprobujmy to
      zrobic na sile. Czesto pomaga.

      Poza tym cos trzeba zrobic zeby wreszcie wszyscy sie
      przekonali o ile lepsze w rzadzeniu sa kobiety niz
      mezczyzni. Parytet to moim zdaniem jedyne narzedzie,
      ktore pozwoli to zrobic w czasie jednego pokolenia.


      Pulbek.

      PS. Problem z parlamentem nie lezy moim zdaniem w tym,
      ze "wszystkie kobiety nie glosuja na kobiety". To
      nonsens. Kobiety glosuja tak jak trzeba: troche na
      tych, troche na te. To faceci w ogole nie glosuja na
      kobiety i to wlasnie im troche trzeba w glowach
      poprzestawiac.
      • Gość: Zenek Re: A ja jestem za! IP: 212.47.183.* 25.04.02, 17:18
        Bardzo glupawa argumentacja
        • Gość: Pulbek. Re: A ja jestem za! IP: *.dcs.ed.ac.uk 25.04.02, 17:21
          Przekonales mnie.
          • morska Gdzie zdrowy rozsadek? 25.04.02, 17:42
            Ustalenaie parytetow udzialu kobiet w drodze administracyjnej to dzialania
            zastepcze i pozorowane. Przerabialismy to juz bezskutecznie za Gomulki stosujac
            punktacje dla dzieci chlopow, robotnikow i chloporobotnikow przy egzaminach
            wstepnych na studia wyzsze. Oczywiscie, kobiety powinny miec rowne szanse i
            powinno ich byc wiecej we szystkich wladzach, ale nie tedy droga. Niemcy w
            Polsce moga zadac co trzydziestego stanowiska, Ukraincy co dwudziestego,
            Bialorusini i Cyganie (pardon, Romowie) co dwudziestego piatego. Co z
            niewidomymi? Przeciez wielu z nich moze byc doskonalymi poslami a zaden z nich
            nie piastuje tego stanowiska. Wozni takze moga sie poczuc nie dosc
            reprezentowani jako senatorzy. Czy nie sadzicie rowniez, ze w kancelarii
            prezydenta region podlaski nie jest reprezentowany w odpowidni sposob? Co
            dopiero maja powiedziec kobiety z regionu podlaskiego? Nie mowiac juz o
            niewidomych homoseksualnych kobietach, etc. etc. Mieszkam teraz w zagranica w
            kraju stawianym za wzor demokracji i poszanowania praw czlowiek, praw kobiet,
            rownosci, wielokulturowosci i przede wszystkim politycznej poprawnosci. W tej
            chwili polityczna poprawnosc, ktorej przejawem sa roznego rodzaju
            administracyjne przepisy, limity, punkty itp. postrzegana jest jako jedna z
            najwazniejszych barier utrudniajacych normalne funkcjonowanie spoleczenstwa.
            Nie tworzy sie juz raczej nowych przepisow ale stara sie znalezc przyczyny
            nierownosci i likwidowac je.
            • Gość: TYKA Re: Gdzie zdrowy rozsadek? IP: 212.47.183.* 25.04.02, 17:53
              Bardzo madry i wywazony tekst. Nic dodac nic ujac!!!
            • Gość: Pulbek Re: Gdzie zdrowy rozsadek? IP: *.dcs.ed.ac.uk 25.04.02, 18:04
              morska napisał(a):

              >
              > Niemcy w Polsce moga zadac co trzydziestego stanowiska,
              > Ukraincy co dwudziestego, Bialorusini i Cyganie
              > (pardon, Romowie) co dwudziestego piatego. Co z
              > niewidomymi?

              To, ze tworzy sie parytet dla jednej niedoreprezentowanej
              grupy obywateli, nie oznacza ze wprowadzi sie parytet dla
              wszystkich takich grup. Czym sie roznia kobiety od
              Niemcow, Ukraincow i niewidomych? Proste - jest ich
              wiecej.

              Zgadzamy sie ze taki parytet kiepsko wyglada
              ideologicznie, bo to jest regulacja administracyjna, a
              takich regulacji powinno byc jak najmniej. Ale ja mysle
              praktycznie. Jest pewien problem do rozwiazania:
              nierownosc plci. Jak go rozwiazac? Wlasciwie nie wiadomo.
              A parytet plci we wladzach to bardzo tanie rozwiazanie,
              ktore nie rozwiaze wszystkich problemow ale czesc tak.
              Przede wszystkim pokaze ludziom na przykladzie ze kobiety
              moga i chca rzadzic.

              A co bedzie jesli glusi lysi cyklisci zazadaja 1/10792
              stanowisk w administracji? Proste - nie dostana. Tu nie
              filozofia tylko polityka.

              > Nie tworzy sie juz raczej nowych przepisow ale stara
              > sie znalezc przyczyny nierownosci i likwidowac je.

              Mowa trawa. To znaczy co sie robi konkretnie? Kazdy by
              chcial znalezc przyczyny nierownosci i likwidowac je,
              tylko pytanie jak to zrobic. Czysty idealizm mozna
              realizowac w praktyce w Skandynawii, bo tam nierownosci
              plci wlasciwie nie ma.

              Co konkretnie proponujesz zrobic w Polsce? Pogadanki w
              szkolach?

              Pulbek.
          • morska Kobiety w podrecznikach szkolnych 25.04.02, 18:02
            Usmialem sie szczerze czytajac, ze grupa parlamentarzystek kwestionuje sposob w
            jaki kobiety przedstawiane sa w podrecznikach szkolnych jako matki i zony. Po
            pierwszae, o jakich podrecznikach mowa? Chyba tylko o elementarzu (mama Ali i
            babcia Oli?) Nie ma nic "nieslusznego" w podrecznikach matematyki, fizyki,
            chemii czy geografii. W podrecznikach biologii kobiety przedstawiane sa inaczej
            niz mezczyzni i chyba jest w tym jakies ziarno prawdy.

            Po drugie, jesli kobiety przedstawiane sa jako matki i zony, nie ma w tym nic
            niewlasciwego, o ile zgodzimy sie ze nikt nie powinien byz zazenowany z powodu
            macierzynstwa czy malzenstwa (nawet tradycyjnego malzenstwa heteroseksualnego).
            Otoz, uwadze parlamentarzystek umyka fakt, ze w niektorych podrecznikach mamy
            opis rzeczywistosci, nie wyjatkowosci. W przeciwnym razie opis rzeczywistosci
            bylby tendencyjny. Jesli czytanka na temat sportu bedzie ilustrowana opisami
            wyczynow kobiet uprawiajacych trojskok, rzut mlotem, zapasy, boks cy skok o
            tyczce, bedzie to niereprezentacyjny opis rzeczywistosci Anno Domini 2002. Moze
            za lat dwadziesci sytuacje ulegnie radykalnej zmianie i wtedy bedzie miejsce na
            takie opisy. Kobiety nie przestana byc matkami a nie zaczna byc ministrami
            tylko z powodu, ze ktos je tak przedstawi w szkolnym elementarzu. Wizerunek
            kobiet w elementarzu jest bardziej prawdziwy niz zyczylyby sobie tego
            parlamentarzystki. Przyczyna tego faktu lezy zupenie gdzie indzej, ale umyka to
            uwadze pan parlamentarzystek. Obawiam sie, ze znalezienie tych przyczyn
            przekracza mozliwosci tych pan, dlatego zajmuja sie problemem zastepczym.
            • Gość: TYKA Re: Kobiety w podrecznikach szkolnych IP: 212.47.183.* 25.04.02, 18:23
              I znowu moge tylko wyrazic moja aprobate dla powyzszego tekstu
    • wrx22b Re: O rownosci kobiet i mezczyzn 25.04.02, 18:53
      niech kobiety robia wszystko. ja moge lezec
      samiec.
      • Gość: Bozo Re: O rownosci kobiet i mezczyzn IP: 212.47.183.* 25.04.02, 18:59
        Ej oglodalo sie ta "Seksmisja". Film jest ponadczasowy, watek ciagle wraca.
        • Gość: t przecież to wszystko jedno IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.02, 22:21
          Nie ma żadnego praktycznego znaczenia, czy skład władz będzie dzielony między
          kobiety i mężczyzn 50 na 50, czy kobiety nie będą tam reprezentowane wcale, czy
          też będzie to wolna gra sił. W organach demokratycznych następuje niwelacja -
          jeśli weźmiemy grupę osób i każemy jej zajmować się jakimiś sprawami na których
          się nie znają (a tak jest w przypadku wielofunkcyjnych organów demokratycznych
          w rodzaju parlamentu) podejmując decyzje w sposób demokratyczny, to decyzje
          będą równie złe (czy dobre) niezależnie od składu grupy.
          • Gość: Bida Re: przecież to wszystko jedno IP: 212.47.183.* 26.04.02, 14:11
            Zasadniczo to masz racje z tymi zlymi decyzjami, jakkolwiek skoro tak jest to
            powinno sie przynajmniej jasne reguly ustanowic rowne dla wszystkich a
            najlepsza regula to nie wprowadzac zadnych regol, niech decyduje ewolucja i
            walka o byt!
    • Gość: ror Re: O rownosci kobiet i mezczyzn IP: 64.215.245.* 27.04.02, 01:36
      Cala debata parlamentarna prowadzona jest na dosc wysokim poziomie, a zapomina
      sie, ze w tak prorodzinnym kraju jak Polska brakuje miejsc do przewijania
      dzieci w toaletach supermarketow, nie ma specjalnych fotelikow dla dzieci w
      restauracjach - wiem, ze to nic w porownaniu z innymi problemami, ale to
      wlasnie drobne udogodnienia wydaja sie torowac droge tym wiekszym zmianom.

      Moze zaczac trzeba od ulatwiania zycia kobietom - uporzadkowania podstawowych
      spraw -, a nie narzucanie im kolejnego obowiazku.

      Z ksiazek szkolnych, elementarzy pamietam historyjki o tacie - lotniku i
      mamie, gotujacej cos tam w parujacym kociolku. Jako dziecku podobal mi sie mit
      mamy - czekajacej na mnie z ciastem etc. Taka natura dziecka.

      Moja mama jednak pracowala, miala hobby, czesciowo udzielala sie spolecznie -
      jej przyklad dal mi wiele.. a przynajmniej ustawil te nierealne - czytaj:
      nieosiagalne - przyklady z elemetarzy w odpowiedniej perspektywie.
    • Gość: Ed Re: Jaka tam równość? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.04.02, 01:46
      Zdecydowanie podtrzymuję tę wątpliwość. Tam, gdzie mężczyźni mają za dużo,
      brakuje tego kobietom i odwrotnie. Już niech lepiej zostanie tak jak jest, bo
      nie mamm żadnej pewności co do wyników tego wyrównywania :))
    • Gość: Diabel Nie ma rownosci i nie bedzie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.02, 22:23
      Nie tylko rownosc miedzy kobietami i mezczyznami jest niemozliwa, ale tez
      rownosc miedzy mezczyznami, czy tez rownosc miedzy kobietami.
      Kazdy czlowiek stawia sobie inne cele i inne zadania, wiele osob chce
      pozostac taka jaka jest. Nie da sie wszystkich sprowadzic do jakiejs
      abstrakcyjnej rownosci. Przeciez to jakis idiotyzm !!!
      Moze jeszcze jak stalinisci, znajda sie zaraz tacy, ktorzy beda twierdzic, ze w
      przyszlosci wszystkie towary w sklepie beda za darmo dla kazdego i pieniadze
      zostana zlikwidowane.
      • Gość: Aniol Re: Nie ma rownosci i nie bedzie IP: 212.47.183.* 29.04.02, 16:10
        Nie spodziewalem sie ze do tego moze dojsc, ale zgadzam sie z Diablem
        • Gość: Wikul Re: Nie ma rownosci i nie bedzie IP: *.acn.waw.pl 29.04.02, 21:34
          Cała ta kolejna checa z parytetami przypomniała mi że to juz było za komuny.
          Tam kazdy skład "Sejmu" ustalany był we władzach partyjnych.Ustalano ilu będzie
          robotników, inteligentów, chłopów, młodzieży i kobiet. Umiejscawiano te osoby
          na tzw.miejscach mandatowych, które gwarantowały wybór.
          • Gość: Pulbek Re: Nie ma rownosci i nie bedzie IP: *.dcs.ed.ac.uk 30.04.02, 11:19
            Ale z Was marzyciele, niech was dunder swisnie... Byle
            co powiedziec, od razu jeden z drugim o Stalinie
            nawija... Co ma piernik do wiatraka?

            Jak Ci zabraniaja palic na stacji benzynowej to tez Ci
            sie Stalin przypomina?

            Pulbek.

            PS. Parytety plci w administracji nie maja zapewnic
            _rownosci_. Celem jest _rownosc_szans_, a to roznica.

            Acha - jezeli ktos chce teraz mi opowiedziec bajke o
            zelaznym wilku ze w demokracji szanse zawsze sa rowne,
            to niech sobie daruje. Slyszalem, slyszalem.
    • Gość: Andrzej 50:50 w najstarszym zawodzie świata IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.04.02, 11:35
      Powtórzę się.Już na Informacjach dnia był taki temat.
      Jest tak samo bezsensowne jak narzucić przepisem procentowy
      udział mężczyzn i kobiet wśród kurew.

      Andrzej
      • Gość: Pulbek Re: 50:50 w najstarszym zawodzie świata IP: *.dcs.ed.ac.uk 30.04.02, 11:46
        Dlaczego?
        • Gość: Andrzej Re: 50:50 w najstarszym zawodzie świata IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.04.02, 11:53
          Gość portalu: Pulbek napisał(a):

          > Dlaczego?

          Bo wszelkie sztuczne narzucenia są smieszne.
          Niech startują w wyborach i dostaną się same.
          Dla Twojej informacji w ostatnich wyborach głosowałem na kobietę.
          Ale to był mój wybór , a nie jakieś gwarantowane miejsca dla kobiet
          czy tez mężczyzn.
          Dlaczego 50% a nie 51% , tak według udziału w populacji.

          Andrzej

          • Gość: Pulbek Re: 50:50 w najstarszym zawodzie świata IP: *.dcs.ed.ac.uk 30.04.02, 12:10
            Gość portalu: Andrzej napisał(a):

            > Bo wszelkie sztuczne narzucenia są smieszne.

            To przesadne uogolnienie. Czy prawa ruchu drogowego
            uwazasz za smieszne? A jesli nie, to jeszcze raz:
            dlaczego parytety plci w administracji maja cos wspolnego
            z parytetami plci w prostytucji?

            Sztuczne narzucenia sa smieszne tylko wtedy gdy niczego
            nie poprawiaja ani niczemu nie sluza. Otoz moim zdaniem
            sztuczne narzucenie obecnosci kobiet w polityce pewne
            rzeczy poprawi i czemus posluzy.

            Jestem zreszta zdania za najdalej po 20 latach to
            narzucenie mozna bedzie spokojnie zniesc, bo kobiety w
            polityce wszystkim (m.in. samym kobietom) spowszednieja i
            nie trzeba bedzie niczego narzucac.

            Ale jezeli nie narzucimy, to nie spowszednieja. I
            bedziemy sie meczyc z nierownoscia plci nie wiadomo jak
            dlugo.

            Pulbek.
            • Gość: Andrzej Re: 50:50 w najstarszym zawodzie świata IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.04.02, 12:47

              Nie chodzi o parytety płci w administracji w sensie mianowanego urzędnika,
              tylko o nie mieszanie się do prawa wyboru.Chodzi o urzędnika z wyboru.
              Dopiero wyodrebnianie i klasyfikacja ze względu na płeć powoduje konflikty.
              Przecież może powstać Partia Kobiet , tak jak była Partia Przyjaciół Piwa.
              Każda z partii może wystawić ile kobiet zechce i to jest ich sprawa.Każda z nich
              kieruje się chęcią zwycięstwa w wyborach.Skoro tych kobiet nie ma , to nie znaczy
              że są gorsze (bo życie zna wybitne polityczki) tylko ,że nie chcą się angażować
              w politykę.Najstarszy zawód świata ma to wspólne z tym problemem ,że też
              jest w takich proporcjach płciowych ze względu na wybór, na popyt ,
              a nie da się ukryć ,że więcej jest klienteli męskiej niż damskiej,
              więc siłą rzeczy więcej jest prostytutek żeńskich niż męskich.Chociaż ostatnio
              proporcje się zmieniają , ze względu na wzrastającą liczbę pań chętnych na taką
              usługę.Sztuczne narzucenie udziału płci w prostytucji byłoby tak samo śmieszne
              jak w polityce.Jest sprawą niejednoznaczną ,czy taki narzucony model 50:50
              coskolwiek by poprawił.Trudno to ocenić czy większy udział kobiet w polityce
              posłuży czemukolwiek , tym bardziej że będzie to sztuczny podział.
              Odwróćmy sytuację:za 20 lat udział kobiet w polityce będzie pewnie powszechniejszy
              i będzie to normalnym , ale niech to się dzieje w sposób naturalny.Niech same
              zechcą i pchaja się na afisz.

              Andrzej

              • Gość: Pulbek Re: 50:50 w najstarszym zawodzie świata IP: *.dcs.ed.ac.uk 30.04.02, 13:10
                Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                > Skoro tych kobiet nie ma , to nie znaczy
                > że są gorsze (bo życie zna wybitne polityczki) tylko
                > że nie chcą się angażować w politykę.Najstarszy zawód
                > świata ma to wspólne z tym problemem ,że też
                > jest w takich proporcjach płciowych ze względu na
                > wybór, na popyt, a nie da się ukryć ,że więcej jest
                > klienteli męskiej niż damskiej,

                Popelniasz tu blad logiczny. Sam wlasnie piszesz ze
                kobiet w polityce jest malo bo _nie_chca_sie_angazowac_,
                a mezczyzn w prostytucji jest malo, bo
                _nikt_ich_nie_potrzebuje_. Jedno to faktycznie sprawa
                popytu, ale drugie, by tak rzec - podazy.

                Sugerujac ze kobiety w polityce to to samo co mezczyzni w
                prostytucji sugerowalbys ze kobiety w polityce sa mniej
                potrzebne niz mezczyzni. To juz dyskryminacja pelna geba.

                Ale to sprawa techniczna. Wazne jest to co ponizej.

                > Jest sprawą niejednoznaczną ,czy taki narzucony model
                > 50:50 coskolwiek by poprawił.

                Faktycznie jest to niejednoznaczne, zgoda. Ja na przyklad
                uwazam ze cos by poprawil. Konkretnie mam na mysli
                pokazanie ludziom na przykladach ze kobiety chca i moga
                rzadzic.

                Zgadzam sie ze kobiet jest mniej w polityce m.in. dlatego
                ze mniej sie do niej garna. Wlasnie to mogloby sie
                zmienic po wprowadzeniu parytetow.

                > Odwróćmy sytuację:za 20 lat udział kobiet w polityce
                > będzie pewnie powszechniejszy i będzie to normalnym ,
                > ale niech to się dzieje w sposób naturalny.

                Gdybym mial pewnosc ze to sie faktycznie stanie w sposob
                naturalny, sprzeciwilbym sie parytetom jak Reytan. Ale
                jestem tu raczej pesymista.

                Natomiast nie jestem ewolucjonista spolecznym i nie
                twierdze ze jezeli cos sie nie dzieje w sposob naturalny
                to znaczy ze to cos jest glupie.


                Pozdrawiam,

                Pulbek.

                PS. Uwazam zreszta ze gwarancje 50:50 to glupi pomysl,
                glownie ze wzgledow technicznych. O wiele lepsze bylyby
                gwarancje np. 30:30 i mysle ze tak naprawde o to chodzi
                pomyslodawcom.
                • Gość: Andrzej Re: 50:50 w najstarszym zawodzie świata IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.04.02, 14:00
                  Gość portalu: Pulbek napisał(a):

                  > Popelniasz tu blad logiczny. Sam wlasnie piszesz ze
                  > kobiet w polityce jest malo bo _nie_chca_sie_angazowac_,
                  > a mezczyzn w prostytucji jest malo, bo
                  > _nikt_ich_nie_potrzebuje_. Jedno to faktycznie sprawa
                  > popytu, ale drugie, by tak rzec - podazy.
                  >
                  > Sugerujac ze kobiety w polityce to to samo co mezczyzni w
                  > prostytucji sugerowalbys ze kobiety w polityce sa mniej
                  > potrzebne niz mezczyzni. To juz dyskryminacja pelna geba.

                  Podany przykład nie miał służyć dyskryminacji kobiet , choć przedstawiony w ten
                  sposób na to wskazuje.Chciałem wskazać na bezsensowność ingerencji w podziały,
                  które wynikają z róznorakich przyczyn.W polityce kobiet - z niechęci ich samych,
                  z utartych poglądów środowiska i różnorakich innych.Taką mamy sytuację społeczną.
                  W przypadku prostytucji męskiej , też na ich liczebność wpływają czynniki
                  moralne i społeczne.Też można powiedzieć ,że tak jest.
                  Metoda wstrząsowa poprawiania świadomości społecznej jest niewskazana ani
                  w udziale kobiet w polityce , ani w ich zachęceniu do korzystania z prostytucji
                  męskiej.Jezeli mamy coś zmienić,to nalezy działać stopniowo , zmieniając
                  świadomość społeczną i podejscie samych kobiet do polityki i do prostytucji
                  męskiej.



                  >
                  > Gdybym mial pewnosc ze to sie faktycznie stanie w sposob
                  > naturalny, sprzeciwilbym sie parytetom jak Reytan. Ale
                  > jestem tu raczej pesymista.
                  >
                  > Natomiast nie jestem ewolucjonista spolecznym i nie
                  > twierdze ze jezeli cos sie nie dzieje w sposob naturalny
                  > to znaczy ze to cos jest glupie.
                  >

                  Rzecz w tym ,że trudno ocenić czy to jest korzystne dla życia politycznego.
                  Jak pamiętam , to UW wystepuje z tym postulatem 50:50.
                  Czy chcąc mieć taki odgórny parytet na udziały procentowe nie wierzy
                  w sensowność tej idei?Przecież gdyby byli pewni swego , to wprowadziliby
                  to w zycie na przykładzie swojej partii.Ich zwycięstwo w wyborach , po
                  zastosowaniu tego modelu byłoby najlepszą reklamą dla tej idei.
                  Bojąc się o wynik w wyborach chcą uogólnić to na wszystkie partie?




                  >
                  > Pozdrawiam,
                  >
                  > Pulbek.
                  >
                  > PS. Uwazam zreszta ze gwarancje 50:50 to glupi pomysl,
                  > glownie ze wzgledow technicznych. O wiele lepsze bylyby
                  > gwarancje np. 30:30 i mysle ze tak naprawde o to chodzi
                  > pomyslodawcom.


                  Ciągle jest to sztuczne.Niech zycie samo dokonuje wyborów,
                  a jeżeli z czasem udział kobiet w Sejmie wyniesie 100% ,
                  nie będę protestował jeżeli będzie to w wyniku niekombinowanych wyborów.

                  Andrzej

                  P.S.
                  Tu jest zastosowany podział ze względu na płeć.
                  Możemy wymyślec również podział na łysych i kudłatych,
                  chudych i grubych itd.
                  • Gość: Pulbek Re: 50:50 w najstarszym zawodzie świata IP: *.dcs.ed.ac.uk 30.04.02, 15:04
                    Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                    > Jezeli mamy coś zmienić,to nalezy działać stopniowo ,
                    > zmieniając świadomość społeczną i podejscie samych
                    > kobiet do polityki i do prostytucji męskiej.

                    Ba. To znaczy co proponujesz konkretnie? Bo ja wlasnie
                    parytety! Moim zdaniem to jest wlasnie jedno z
                    korzystnych dzialan stopniowych, w dodatku bardzo tanie.

                    Co do prostytucji meskiej, to szczerze wierze w
                    mozliwosci regulacyjne wolnego rynku :-).

                    > Jak pamiętam , to UW wystepuje z tym postulatem 50:50.
                    > Czy chcąc mieć taki odgórny parytet na udziały
                    > procentowe nie wierzy w sensowność tej idei?

                    Jezeli pomysl ma przejsc to i tak musza sie na to zgodzic
                    inne partie, a UW akurat nie ma nic do gadania... Co za
                    roznica kto to proponuje?

                    > Niech zycie samo dokonuje wyborów,
                    > a jeżeli z czasem udział kobiet w Sejmie wyniesie 100%
                    > nie będę protestował jeżeli będzie to w wyniku
                    > niekombinowanych wyborów.

                    A ja bede! Wierze bowiem w statystyke i jestem przekonany
                    ze 100% zenski Sejm bedzie objawem czegos nienormalnego,
                    cokolwiek by to bylo. Bede krzyczal "Cos tu nie gra!".
                    Tak jak teraz.

                    > Możemy wymyślec również podział na łysych i kudłatych,
                    > chudych i grubych itd.

                    Ano tak. Wszyscy wiedza ze pryszczaci sa dyskryminowani w
                    polityce. Ale 'get real': probujemy rozwiazac jeden,
                    najwazniejszy problem a nie piecdziesiat mniej waznych.

                    Pulbek.
                    • Gość: Andrzej Re: 50:50 w najstarszym zawodzie świata IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.04.02, 15:26
                      Ok.Zostawmy interes jakim jest prostytucja męska w rękach kobiet.

                      Co do parytetów.Dlaczego one mają dotyczyć tylko urzedów i polityki?
                      Rozszerzmy je na inne dziedziny.
                      Dlaczego taki kapitalista jak ja mam mieć 80 % załogi męskiej.Należy
                      ukrócić moje zapędy dyskryminacyjne i odgórnie przymusić do równego
                      zatrudnienia.

                      Czy przy zatrudnianianiu w urzędach i startowaniu w polityce stosuje się
                      metody dyskryminujące kobiety?

                      Andrzej
                      • Gość: Pulbek Re: 50:50 w najstarszym zawodzie świata IP: *.dcs.ed.ac.uk 30.04.02, 16:00
                        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                        > Co do parytetów.Dlaczego one mają dotyczyć tylko
                        > urzedów i polityki? Rozszerzmy je na inne dziedziny.
                        > Dlaczego taki kapitalista jak ja mam mieć 80 % załogi
                        > męskiej.

                        A to juz zupelnie inna sprawa. Majstrowanie przy
                        wlasnosci prywatnej i wolnosci gospodarczej to bardzo
                        ryzykowna rzecz.

                        Po pierwsze dlatego ze pracodawcy nie da sie oszukac, a
                        jak sie to sprobuje zrobic to i tak straca pracownicy
                        (patrz sprawa Zakladow Pracy Chronionej). Tylko w tak
                        oszalalym na punkcie przepisow kraju jak USA mozna zrobic
                        taki numer jak 'equal oportunities'.

                        Po drugie, panstwo powinno sie jak najmniej mieszac do
                        dzialalnosci gospodarczej, bo jak doswiadczenie pokazuje
                        jest z tego tylko placz i zgrzytanie zebow.

                        Ogolnie rzecz biorac ja rozumuje tak:

                        1. Dobrze byloby, zeby w polityce bylo ok. polowy kobiet
                        i zeby pracodawcy zatrudniali ok. polowy kobiet (z
                        oczywistymi wyjatkami w rodzaju robotnikow dolowych czy
                        modelek).

                        2. Jezeli nie umiemy sprawic zeby tak sie dzialo
                        naturalnie (a nie umiemy), to mozemy sprobowac nacisnac
                        administracyjnie.

                        3. Z pracodawcami to nie przejdzie, wiec sie nie ma co
                        wyglupiac i trzeba miec nadzieje ze w koncu sytuacja sie
                        sama unormuje.

                        4. W polityce i administracji owszem, przejdzie. Co
                        wiecej, moze to przyspieszyc ten proces o ktory wszystkim
                        nam chodzi, czyli zmiany swiadomosci spolecznej nt. roli
                        kobiety. Moze w koncu i pracodawcy cos zmienia?


                        > Czy przy zatrudnianianiu w urzędach i startowaniu w
                        > polityce stosuje się metody dyskryminujące kobiety?

                        "Metody" to pewnie za duze slowo. Juz w tym watku pisalem
                        ze nie podejrzewam swiadomej dyskryminacji. Ale
                        nieswiadoma (obejmujaca np. to ze kobietom rzadziej
                        przychodzi do glowy zeby mieszac sie w polityke) jest
                        moim zdaniem powszechna.

                        Pulbek.
                        • Gość: Andrzej Re: 50:50 w najstarszym zawodzie świata IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.04.02, 17:22
                          Z tym majstrowaniem zawsze są kłopoty.
                          Jeżeli mówimy o urzędach ,
                          to jak mnie wzrok nie myli ,
                          bywając w nich od czasu do czasu ,
                          oczy same skaczą od urzędniczki do urzędniczki.
                          Wymóg 50:50 spowoduje siłowe wepchnięcie tam mężczyzn,
                          bo w końcu to jest urząd.
                          Czy wtedy bedę niechętniej go odwiedzał?
                          Na pewno nie , bo w innym celu tam się udaję.

                          Jesli chodzi o politykę , mam powazne watpliwości
                          1.co do celowości takiego działania - bo i po cóż zmieniać nastawienie
                          kobiet do polityki?Żeby było tam piekniej?
                          2.skuteczności administracyjnego działania-które nie raz okazywało się bublem


                          Andrzej

    • Gość: Nowy Jestem 100? IP: *.torun.dialup.inetia.pl 30.04.02, 22:39
      Sprawdźmy
      Nowy
      • Gość: Dyzio Re: Jestem 100? IP: *.euv-frankfurt-o.de 08.05.02, 13:04
        Udalo Ci sie mozesz teraz isc do baru i golnac sobie setke.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka