Gość: Krzys52
IP: *.proxy.aol.com
17.03.01, 22:51
.......Witam Wszystkich
....W zakonczeniu swego bardzo interesujacego
felietonu (Wprost; “Test Jedwabnego”), autorzy, Mac i
Borowski, stwierdzili, iz:_____
_____ swego rodzaju test z Jedwabnego wykazal, a
raczej kolejny raz potwierdzil, ze istnieja dwie
Polski, dwa typy polskiej duszy, dwie formacje
polskiego sumienia, dwa swiaty polskiej wrazliwosci.
Miesiecznik "Midrasz" nazwal je trafnie "jedwabnym"
i "welnianym". Granice miedzy nimi biegna w poprzek
roznych grup, warstw i stanow spolecznych. Rowniez w
poprzek stanu duchownego. Inny jest swiat ojca
Rydzyka, ksiedza Orlowskiego i srodowiska "Naszego
Dziennika", inny biskupow Zycinskiego i Pieronka,
ksiezy Musiala i Czajkowskiego. Podobnie podzielony
jest swiat zydowski. Ambasadora Szewacha Weissa,
niestrudzonego adwokata Polski i Polaków, z
nowojorskim rabinem Weisem, znanym z polakozerczych
ekscesow, laczy tylko brzmienie nazwiska. "Jedwabny"
Polak latwiej zrozumie zydowska dusze, niz znajdzie
wspolny jezyk z "welniana", zgrzebna czescia swojego
narodu._____
i szkoda tylko, ze nie chcieli, pozostac - po
prostu! – madrzy. Do konca. Ze nie mogli sobie
odpuscic tego niezwykle filozoficznego zadumania sie w
ostatnim zdaniu felietonu – analizujacego postawy
jednostek i grup w obliczu ujawnionego mordu w
Jedwabnem, oraz wskazujacego na przewidywalnosc tych
postaw – ktory calkiem niezle oraz interesujaco
nawiazuje do bardzo zlozonej rzeczywistosci. Dlaczego
ostatnie zdanie koniecznie musialo nie pasowac do
reszty?
....Autorzy dopuscili sie porownywania
owych “matematycznych gruszek i sliwek”, albowiem
ewentualne zrozumienie zydowskiej duszy, jak juz komus
bardzo na tym zalezy, stoi w dosc luznym zwiazku z
ewentualna mozliwoscia dogadania sie z owym
Polakiem “welnianym”. Przy czym nakreslone przez
autorow proste podzialy sa w rzeczywistosci znacznie
bardziej skomplikowane i nie daja sie zamknac li tylko
w obrebie owych dwoch swiatow. Bo i nie mniej
interesujace od przeciwstawiania “welnianego”
Rydzyka “jedwabnemu” Pieronkowi sa odnosne porownania
w wybitnie “welnianych ramach” – na przyklad pomiedzy
Glempem, Rydzykiem, czy Stefankiem.
....Nie o to chodzi czy ja predzej zrozumiem zydowska
dusze anizeli znajde wspolny jezyk z
jakims “welniakiem”. Choc ze swej natury staram sie
jednak by zrozumiec drugiego czlowieka, bez wzgledu
na jego grupowa przynaleznosc. Albowiem wlasnie od
zrozumienia go prowadzi droga do znalezienia wspolnego
jezyka. A dla scislosci, bardziej zalezy mi jednak na
porozumieniu sie z moim rodakiem - jesli tylko jest to
mozliwe. Bo czesto stajemy przed potwierdzeniem starej
prawdy, ze nie ma takich argumentow ktore pomoglyby w
dotarciu do czlowieka o zlej woli – do glupca.
Rozumienie zydowskiej duszy to jednak mocno obcy dla
mie temat.
....Analizujac postawy i podzialy autorzy felietonu w
koncowce zapomnieli, o tym, ze swej mrowczej pracy
dokonywali na na kanwie zbrodni w Jedwabnem, 1941roku.
W tym kontekscie bardzo trudno jest znalezc wspolny
jezyk z rodakiem ktory odrzuca mozliwosc przyjecia do
wiadomosci faktow i jednoczesnie oburzony jest
wyciaganiem ich na swiatlo dzienne. Bo tak! ma byc i
juz! Bo taki obrazek bardziej mu odpowiada.
....Zrozumienie zydowskiej duszy nie ma tutaj nic do
rzeczy i mocno nie na miejscu jest proba rysowania
portretu Polaka ktory nie kwapi sie do dogadania z
rodakiem. I juz raczej woli zrozumiec zydowska dusze.
Bardzo pokretny jest to wiec argument, jako ze tu nie
o zadne rozumienie duszy idzie tylko o – ordynarnie i
po prostu – dostrzezenie tej plonacej stodoly i
uslyszenie dobywajacych sie z niej glosow ginacych w
meczarniach ludzi. Nie o ewentualne zadumanie sie nad
zydowskimi duszami. I kwitnacymi tuz obok stodoly
rozami. Przy czym prawda dot. owego dogadywania sie
takze jest inna. Bowiem wlasnie To!, to co sie
aktualnie odbywa, jest roznych Polakow rozmowa. To! sa
poszukiwania wspolnego jezyka pomiedzy “jedwabnymi”
a “welnianymi” – jesli tylko jest to mozliwe.
....Trudne i bolesne sa to usilowania, gdyz wlasnie
naruszone zostalo tabu. W ramach ktorego krzywd
wszelkich i od zawsze doznawalismy wylacznie My.
Doswiadczalismy zlego od Nich – kimkolwiek by Oni nie
byli.
....Przez ostatnich kilkanascie lat obejrzalem tu, w
amerykanskiej telewizji publicznej, przynajmniej kilka
programow w ktorych mowa byla o zbrodniach dokonanych
na powracajacych, po wojnie, w swoje rodzinne strony,
zydowskich niedobitkach. Padaly w nich glownie nazwy
bialostockich i lubelskich wsi oraz miasteczek, a
opowiadajacy objasniali, iz mordercom chodzilo o
rabunek mienia. Jako wtedy (zwykle) dzieci, byc moze
nie zdawali sobie sprawy z tego, ze chec grabiezy byla
tylko jedna ze zbrodniczych pobudek dzialania
mordercow ich najblizszych (np. jedna z opowiadajacych
byla kobieta, ktora jako dziewczynka, w zamieszaniu
jaki towarzyszyl nocnemu napadowi, udalo sie przezyc
pod trupem wlasnej matki). Ze zbrodnie te popelniane
byly przy, chociazby, milczacej aprobacie calych wsi.
....Wstrzasajace to byly wspomnienia. W ktorych ani
razu nie padlo oskarzenie pod adresem Polakow, jako
takich. Zawsze byli to bandyci, rabusie, badz zli
ludzie. Choc czasem potrafilo ich byc – dziwnym
trafem – kilkudziesieciu nawet. A ja i tak mialem
wlasne straszne podejrzenia. I zawsze bylem pelen
obaw, ze powiedza to czego nie chcialbym uslyszec. I
kazdorazowo wdzieczny bylem opowiadajacym za ich
powsciagliwosc i takt.
....Nie widzialem zadnego programu w ktorym mowa
bylaby o mordowaniu powracajacych Zydow na polskim
Poludniu, przez takiego Ognia, na przyklad. I mam
nadzieje, ze doczekam powrotow do tamtych wypadkow.
Byc moze, przy okazji, i Francuzi, Wlosi, czy
Belgowie przestana wzbraniac sie przed ujawnieniem
brudu za wlasnymi paznokciami. Byc moze i Austriacy
stana w koncu przed lustrem i ujrza w nim wlasne
odbicie w mundurze SS czy Gestapo. A caly czas udaja,
ze ich “tam” nie bylo. Jak po wojnie zapuscili konce w
wode – tak je trzymaja. Milczki jakies... Jak ci z
Jedwabnego.
....Mam nadzieje, ze potworna zbrodnia w Jedwabnem to
poczatek rozliczania sie z historia. Bardzo
potrzebnego rozliczania, jako ze nie moze dokonywac
sie moralny postep czlowieka gdy przekonany jest on o
wlasnej nieskazitelnosci. Pisze potworna, gdyz i
zbrodnie mozna kategoryzowac, a ta nalezala do
najbardziej ohydnych i wstrzasajacych. Do najbardziej
okrutnych. Bo popelniona dla wykazania wlasnej
twardosci, i tego, jak bezlitosnym mozna byc i trzeba.
Mozliwa zapewne jedynie w wykonaniu osobnika o bardzo
mrocznej i gluchej duszy – antysemicki produkt
najwyzszej proby. Przez osobnika – w gruncie rzeczy -
zlego.
....Autorzy artykulu przytaczaja przyklad czyjejs
internetowej propozycji zrzutki na znacznie wieksza
stodole; taka w ktorej moznaby upchnac reszte Zydow. A
mnie nie wydaje sie mozliwe znalezienie wspolnego
jezyka z tym dowcipaskiem. Ba, nawet nie probowalbym
go szukac. Z doswiadczenia wiem, ze prozne to
usilowania. Jak i z dotarciem do jakiegos
narodowokatolickiego antysemity typu tlukowaty
Strzembosz (niezla rodzinka). Zwlaszcza gdy taki mieni
sie jeszcze byc historykiem. Jeden i drugi nie jest po
prostu w stanie rozpoznac wlasnego kretynizmu. Im nie
pomoglyby coraz to nowe “Jedwabne” ujawniane co
tydzien. Odczekaja i beda mowic to co do tej pory
(nieprawdaz panie Labedzki, Pawlak, CK, Kiepul, QW,
Korzeniewicz, Colgate....?; nieprawdaz panie Konior?)
....Tu nie o to chodzi, ze istnieje podzial na
Polske “jedwabna” i “welniana”, albowiem te dwa swiaty
ciagle sobie towarzysza, przenikaja sie i scieraja