buldog2
28.01.22, 18:01
Taki nowotwór słowny wybrzmiał w TOK FM. Agata Szczęśniak.
Nikt zdrowy na umyśle nie będzie kwestionował naturalnych zmian języka, ale te nie dokonują się pod lufami karabinów.
Przykład: zmiana "przekonywujące-przekonujące" w sposób naturalny dokonywała się przez kilka dziesięcioleci.
Co innego próby zmiany języka na rozkaz, prowadzone dokładnie w stylu kampanii Wielkiego Językoznawcy Józefa Stalina. Tak samo jak w latach czterdziestych-pięćdziesiątych, siły postępowe zainstalowane w kilku redakcjach za nas decydują o tym, jak ma wyglądać język polski, jak mamy mówić.
Można mówić największe bzdury, opowiadać o energetyce i robić błędy na poziomie szkoły chyba podstawowej. To się nie liczy, nie liczą największe bzdury, jeśli tylko w otoczce słusznej "lingwistyki" komisarskiej.
Liczy się, żeby siłą wprowadzać rewolucję kulturalną w stylu chińskim czy rodziny Kimów.
Było pierwszeństwo polityki nad gospodarką, jest - nad kulturą.
Nowy wspaniały świat języka niepolskiego i na rozkaz.