Dodaj do ulubionych

Segregacja w opolskich szkołach

IP: *.opole.dialup.inetia.pl 27.11.04, 10:23
W pełni popieram tezę tego artykułu. Jednakże mówienie tylko o wycieczkach, to
wierzchołek góry lodowej. Dlaczego nie mówi się o faworyzowaniu dzieci rodzin"
prominenckich"? Ocenianiu ich nieadekwatnie do poziomu wiedzy. O wywieraniu
nacisku na nauczycieli by dawali promocje niedouczonym dzieciom z tzw.
"dobrych rodzin" ??? Jest to zjawisko socjopatologiczne, na które przymyka się
oczy. To, że częśc dysydentów ogląda świat zza krat nie oznacza, że nie
wykształciła się nowa ośmiornica....
Obserwuj wątek
    • Gość: rodzic II Re: Segregacja w opolskich szkołach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.04, 11:27
      Sposób przygotowania materiału jest taki: Z warszawy przychodzi sygnał >dziś
      piszemy o segregacji<. Redaktorek bierze się za temat po czym ocenia że tu
      segregacji nie ma. Ale napisać trzeba. Na siłe więc musi udowodnić że jest.
      Nagina więc rzeczywistość do tezy własnej. A czytelnicy jak stado baranów daje
      się uwieść tematem i biadoli tak jak mu narzuci guru z redakcji "Gazety
      Wyborczej" (czytaj: "Superexpresu wyborczego", bo poziom tego dziennika w
      pogoni za pieniędzmi zszedł na psy)
      • Gość: Rodzic Re: Segregacja w opolskich szkołach IP: *.opole.dialup.inetia.pl 27.11.04, 12:58
        Szanowny Rodzicu II, dlaczego nie wyraziłeś opinii na meritum sprawy????
        • Gość: rodzic II Re: Segregacja w opolskich szkołach IP: *.238.120.98.adsl.inetia.pl 27.11.04, 13:19
          Rodzicu "jeden"
          uważam że temat jest sztucznie wywołany. A pan/pani dał sie w atmosferze teorii
          spiskowej dziejów w to włączyć. Ja mam trójkę dzieci w róznych szkołach. Mam
          krąg znajomych rodziców z wielu innych szkół. Temat poruszyliśmy w gronie
          znajomych. Nie należe do zamożnych. Ale na miłość Boską nie szukajmy problemów
          tam gdzie ich nie ma. I nie bądźmy stadem, któremu można wszystko wcisnąć,
          wszystko wmówić!!! Wpadniemy w paranoje i za segregacje uznamy wyjazd naszych
          dzieci na zielona szkołę lub przyjmowanie do szkoły na podstawie lepszego
          świadectwa.
          • Gość: Rodzic nr III Re: Segregacja w opolskich szkołach IP: *.pl / 217.173.202.* 27.11.04, 16:33
            Dziwne, że masz 3 dzieci w 3 różnych szkołach i nic nie zauważyłeś. Znajomi też
            nie zauważyli. Mogło tak się zdarzyć.
            Wierz mi - nie możesz formułować ogólnych opinii na podstawie ograniczonej
            ilości źródeł.
            Podzielam opinię, że prasa w pogoni za sensacją, lub choćby za szukaniem tematu
            często jest nieobiektywna, jednostronna, pośpieszna w formułowaniu opinii i
            nierzetelna. W kwestii spiskowej teorii dziejów, to wyrosłeś chyba na księżycu,
            skoro używasz tego kpiarskiego określenia. Wystarczy tylko wspomnieć tzw.
            sprawy Rywina i Orlenu, żeby niczemu się nie dziwić.
            Ja miałem dzieci w dwóch różnych publicznych liceach.
            W pierwszym z nich nie było absolutnie tego typu kontrowersyjnych historii.
            Dyrektor był pryncypialny i nie zgadzał się na żadne rozwiązania, które mogłyby
            w jakikolwiek sposób różnicowały dzieci. Zasada była - lepiej czegoś nie robić,
            niż tworzyć nieprzyjemne sytuacje. Wielu rodziców było zresztą takiej postawie
            dyrektora przeciwnych, ale dyrektor stawiał sprawę twardo. Nie słyszałem, żeby
            były jakiekolwiek nieprawidłowości przy przyjmowaniu do tej szkoły, nie znane
            mi są przypadki faworyzowania dzieci prominentów. Składka na radę rodziców była
            umiarkowana, a ponieważ, zgodnie z prawem, jest to danina dobrowolna, nigdy nie
            wymuszano jej uiszczania.
            W drugiej z kolei szkole, regularnie organizowano i organizuje się różnego
            rodzaju kosztowne wycieczki i zielone szkoły, w których faktycznie nie może
            wziąć udziału wielu uczniów. Po oficjanych przyjęciach zawsze pojawiali się
            jacyś uczniowie, którzy nie przeszli przez procedurę kwalifikacyjną. Zdarzało
            się, że do pierwszych klas trafiali uczniowie w połowie września lub później.
            Nie trzeba chyba wyjaśniać, że był to jak gdyby Uniwersytet Gdański, Wydział
            Prawa 2004/2005 w skali mikro. Składka na Radę Rodziców wynosi tam ponad 2,5
            krotność składki w poprzednio opisanym liceum, a jej wnoszenie jest prawie
            obowiązkowe. To znaczy, możesz nie zapłacić, jak się uprzesz, ale dostaniesz
            pisemne upomnienia. Wysoki poziom składki został zresztą ustalony za namową
            Dyrektora. Według mojej opinii dla niektórych nauczycieli w tej szkole
            istotnym kryterium oceny dziecka jest pozycja społeczna rodziców.
            Zapewniam Cię, że nie jest to wymysł mojej wyobraźni.
            Jak widzisz dwie publiczne szkoły i diametralne różne sytuacje.
            Bądź zatem ostrożny w uogólnianiu.
            Najgorszymi przejawami segregacji w szkole jest organizowanie zajęć
            fakultatywnych, językowych, czy też innego menu w szkolnej stołówce dla
            bardziej zamożnych.
            Ja o takich sytuacjach nie słyszałem, chociaż w prasie są opisywane.
            Czy na podstawie mojego "niesłyszenia" mam prawo twierdzić, że problem jest
            wymyślony przez prasę?
            Pozdrowienia.
            • Gość: benio Re: Segregacja w opolskich szkołach IP: *.238.120.98.adsl.inetia.pl 27.11.04, 23:06
              a które to szkoły? Wyjasnij! Jestew ciekaw czy mamy podobne oceny?
              • Gość: uczeń 3 Re: Segregacja w opolskich szkołach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.04, 23:14
                Patrz "najlepsze" liceum w Opolu ;)
              • Gość: Rodzić nr III Re: Segregacja w opolskich szkołach IP: *.pl / 217.173.202.* 28.11.04, 09:15
                Z oczywistych dla mnie względów nie mam najmniejszego zamiaru podawać na forum
                internetowym jakie szkoły i z jakiej miejscowości opisywałem.
                • Gość: miop Re: zwyczajny mechanizm korupcji dziala w wycieczk IP: 195.136.193.* 28.11.04, 12:09
                  w wycieczkach zagranicznych
                  od tego prawie niewinnego
                  organizatorzy-nauczyciele dzieki wspolnemu wyjazdowi
                  dzieki "hurtowemu" zakupowi uslug maja wycieczke taniej
                  po calkowita korupcje gdy maja ja za darmo

                  i tak bedzie(hamowane tylko poczuciem etyki i empatii )
                  do czasu gdy wiekszosc spoleczenstwa nie bedzie miala wyboru typu
                  wyjechac na wycieczke czy kupic ubranie i buty,
                  zaplaca za prace czy spedzi sie 10-lat w sadach z prawnikami biedronki
                  czy innego pracodawcy dla ktorego zaplacenie ubezpieczenia za mercedesy zony i
                  dzieci jest wazniejsze niz wyplata pracownikom za prace
                  to sie dzieje rowniez
                  w funduszach socjalnych prywatnych spolek

                  gazeta wybranych inaczej
                  opisuje zdziwienie z zakresu
                  jak to mozliwe ze umieraja od zwyklych strupow
                  gdy zaraza zwana czarna smiercia szaleje dookola

                  w 21w wieku wiadomo ze to objawy smiertelnej
                  choroby zakaznej zwanej czarna ospa

                  ale gazerta wybranych inaczej zdziwiona zaskoczona ewentulanie
                  "zmylona" jak jej idol kwasniewski
                  gdy widzi skutki wlasnej propagandy i przemilczen

                  • Gość: Kazek Re: zwyczajny mechanizm korupcji dziala w wyciecz IP: *.p-s-inter.net 28.11.04, 13:55
                    OK, dyskusja ciekawa, niech pojawiają się rózne opinie, też uważam, że to dość
                    typowy dziennikarski "temat miesiąca", ale nie wykluczam, iż mogą się zdarzać
                    sytuacje istotnie patologicze, i niech to się śledzi.
                    Natomiast dyskutant "miop" napisał jedną niezykłą bzdurę, którą jednakowoż
                    słyszy sie często, więc spieszę wyjaśnić. Proszę pana, nauczyciel nie ma żadnej
                    wycieczki za darmo, ponieważ z punktu widzenia nauczyciela nawet
                    najatrakcyjniejsza dla uczniów wycieczka jest po prostu czasem pracy, 24 h na
                    dobę, kiedy można by się wylegiwać przed tv albo spędzać czas z własnymi
                    dziećmi. Odpowiedzialność prawna przez 24 h, mnóstwo formalności. Niech mi Pan
                    wierzy, jestem nauczycielem, na wycieczki mnie stacć bo sobie radzę w życiu,
                    wycieczki organizuję z czystej chęci zrobienia czegoś fajnego dla dzieciaków.
                    Oczywiście, że nie płacę za wyjazd na nie, niech Pan nie żartuje! czy pan płaci
                    za mozliwośc pozostania w swojej pracy po godzinach? Czy może to Panu za to
                    płacą?
                    Bardzo proszę, aby dyskutować bez takich dziwacznych opinii, bo to się potem
                    staje niepowazne i meritum umyka.
                    • Gość: jcc Potwierdzenie korupcji przez nauczyciela IP: *.client.comcast.net 29.11.04, 00:38
                      Gość portalu: Kazek napisał(a):
                      > Proszę pana, nauczyciel nie ma żadnej
                      > wycieczki za darmo, ponieważ z punktu widzenia nauczyciela nawet
                      > najatrakcyjniejsza dla uczniów wycieczka jest po prostu czasem pracy ...

                      Formalnie czy prawnie Kazek brzmi przekonywujaco. Szczegolnie dla sedziego,
                      ktorego dziecko chodzi do jego klasy. Gdybym byl lawnikiem powiedzialbym
                      jednak, ze Kazek ulegl korupcji i wytworzyl samousprawiedliwienie dla swego
                      postepowania. Taka postawa uzasadnia niezbednosc zewnetrznej kontroli.
                      Srodowisko nauczycielskie, w ktorym pracuje Kazek, utracilo taka umiejetnosc
                      (przyjmuje, ze dyskutowal on swoje poglady z kolegami i oni je podzielaja).

                      Powyzej, Rodzic nr III napisal, ze sa rozne szkoly. W jednej z nich dyrektor
                      przywiazuje duza wage aby wszyscy uczniowie sa traktowani rowno. Mialem
                      szczescie miec podobnego dyrektora w liceum. Nie chcialbym ani ja, ani moje
                      dzecko aby trafilo do szkoly, w ktorej uczy Kazek.
                      • Gość: Rzadki Re: Potwierdzenie korupcji przez nauczyciela IP: 62.29.248.* 29.11.04, 11:02
                        Wycieczki (jakiekolwiek) to dla nauczyciela ciezka praca. A moje dzieci chodza
                        do szkoly gdzie nie ma zadnych wycieczek, bo nauczycielom sie po prostu nie
                        chce. Takze dzieki tak madrym opiniom jak prezentuje 'joc'.

                        Kazek, mam nadzieje ze Tobie sie mimo wszystko nie odechce!
            • serwal W opolskich szkołach. 28.11.04, 16:17
              Chcę tu odpowiedzieć jedynie na co bardziej istotne kwestie

              Gość portalu: Rodzic nr III napisał(a):



              > Ja miałem dzieci w dwóch różnych publicznych liceach.
              > W pierwszym z nich nie było absolutnie tego typu kontrowersyjnych historii.
              > Dyrektor był pryncypialny i nie zgadzał się na żadne rozwiązania, które
              mogłyby
              >
              > w jakikolwiek sposób różnicowały dzieci. Zasada była - lepiej czegoś nie
              robić,
              >
              > niż tworzyć nieprzyjemne sytuacje. Wielu rodziców było zresztą takiej
              postawie
              > dyrektora przeciwnych, ale dyrektor stawiał sprawę twardo.

              Właśnie - podstawowy błąd pedagogów - lepiej czegoś nie robić, niż tworzyć
              nieprzyjemne sytuacje. Po co organizować wycieczkę, choćby tylko dla zamożnych,
              lepiej nie organizować, przynajmniej biedni nie będą się buntować, sprzeciwiać.
              Lepiej jest równać w dół. Mało kto pomyślał, że taka "Zielona Szkoła" lub
              wycieczka to szansa dla tej, niewielkiej nawet, grupy dzieci. Trzeba dać szansę
              zdobycia wiedzy. Bo jeśli będziemy równać w dół, jak wspomniałem wyżej, to nie
              będziemy mieli nikogo w przyszłości, kto byłby lepiej wykształcony. I co taki
              dyrektor powie za 10-15 lat? Że nie dał szansy na zdobycie wiedzy w imię nie
              narażania się biednym ludziom? A niby jak ma Polska wyglądać w przyszłości? Ma
              się skaładać li tylko z wyrównanych "intelektualnie" ludzi, ze względu na biedę
              większości? Czy my chcemy, aby do tej wyrównanej "intelektualnie" grupy
              przyjechali menedżerowie z Zachodu i nimi kierowali? Czy nie chcemy kształcenia
              własnych, przyszłych elit?


              > Najgorszymi przejawami segregacji w szkole jest organizowanie zajęć
              > fakultatywnych, językowych, czy też innego menu w szkolnej stołówce dla
              > bardziej zamożnych.

              Oczywistym jest, że bardziej zamożny wykupi lepsze posiłki dla swego dziecka,
              zadba o zwiększenie liczby zajęć pozaszkolnych, bo go na to stać. NIE JEST TO
              PRZEJAW SEGREGACJI. On ma pieniądze, więc za to płaci. Płaci, aby jego dziecko
              osiągnęło wyższy status społeczny niż inni. To właśnie dzieci współczesnych
              zamożnych będą stanowić trzon i elitę w przyszłej Polsce. Pytanie tylko czy
              tego właśnie chcemy? Czy wolimy równać w dół, aby zaspokoić czyjeś kaprysy,
              poczucie niższości, poczucie bycia gorszym?
              • Gość: ktoś dobre żarty IP: 200.212.114.* 28.11.04, 20:05
                Lepiej jest równać w dół. Mało kto pomyślał, że taka "Zielona Szkoła" lub
                > wycieczka to szansa dla tej, niewielkiej nawet, grupy dzieci. Trzeba dać szansę
                > zdobycia wiedzy. Bo jeśli będziemy równać w dół, jak wspomniałem wyżej, to nie
                > będziemy mieli nikogo w przyszłości, kto byłby lepiej wykształcony. I co taki
                > dyrektor powie za 10-15 lat? Że nie dał szansy na zdobycie wiedzy w imię nie
                > narażania się biednym ludziom?

                pierwsze słysze aby "zielone szkoły" czegoś kogos kiedyś nauczyły...

                > Oczywistym jest, że bardziej zamożny wykupi lepsze posiłki dla swego dziecka,
                > zadba o zwiększenie liczby zajęć pozaszkolnych, bo go na to stać. NIE JEST TO
                > PRZEJAW SEGREGACJI. On ma pieniądze, więc za to płaci. Płaci, aby jego dziecko
                > osiągnęło wyższy status społeczny niż inni.

                też pierwsze słysze aby PŁATNE zajęcia pozaszkolne organizowali w szkole dyrektorzy PUBLICZNYCH szkół...
                --------

                tylko się bać takich "elyt" i ich potomstwa
              • Gość: Rodzic nr III Równać w dół ? IP: *.pl / 217.173.202.* 28.11.04, 21:24
                Ja akurat nie uważam za dobry pomysł urawniłowki, jaką ma być polskie
                szkolnictwo. Z pewnością nie jest dobre grupowanie w jednych klasach uczniów
                zdolnych i słabych, bo na tym korzystają tylko ci ostatni.
                Szkoła musi wspomagać i wspierać zdolnych.

                Natomiast co innego, jeśli chodzi o kwestie zielonych szkół, wycieczek i
                posiłków. W moim przekonaniu rolą Dyrekcji szkoły, Pedagoga szkolnego i Rady
                Rodziców jest minimalizowanie różnic w dostępie do wiedzy, ale i do
                wszystkiego, czemu patronuje szkoła publiczna.
                Obecne zielone szkoły są żałosną karykaturą idei, a wycieczki zagraniczne dla
                młodzieży wcale nie muszą odbywać się pod patronatem szkoły, chyba, że dotyczy
                to jakiejś wymiany zagranicznej. Zajęcia fakultatywne w szkole za pieniądze są
                totalnie zbędne wobec istnienia całego wachlarza odpłatnych szkół językowych,
                ognisk zainteresowań, szkół sportowych i wreszcie prywatnych korepetycji.
                Stołówka w szkole publicznej głównie jest po to, żeby zapewnić dzieciom dostęp
                do tanich posiłków, lub posiłków refundowanych. Przy tej ilości punktów
                gastronomicznych w miejskich szkołach stołówki byłyby zbędnym kłopotem dla
                szkół.

                Voila la! Nikt nie broni nikomu posłać gó..arza do szkoły prywatnej.
                A co mają wspólnego zielone szkoły i wycieczki, na których się głównie
                imprezuje z kształceniem elit?
                Aleś knota wywalił!
                • Gość: Franek Re: Równać w dół ? IP: 217.113.230.* 29.11.04, 12:48
                  > Ja akurat nie uważam za dobry pomysł urawniłowki, jaką ma być polskie
                  > szkolnictwo. Z pewnością nie jest dobre grupowanie w jednych klasach uczniów
                  > zdolnych i słabych, bo na tym korzystają tylko ci ostatni.
                  > Szkoła musi wspomagać i wspierać zdolnych.

                  Czegoś nie rozumiem... Jeśli organizowanie wycieczki, na którą nie wszystkich
                  stać nazywa się dyskryminacją, a organizowanie klas z podziałem na
                  intelignetnych i inteligentnych "inaczej" nią nie jest, to zdaje sie, że mnie
                  innej logiki uczyli.
                  Jako pedagog uważam, że właśnie po to tworzy się klasy mieszane, by lepsi
                  ciągnęli słabszych. Ale to działa także w drugą stronę. Dobry wychowawca ma nie
                  dopuścić do polaryzacji w klasie. Słabsi mają sposobność podciągnąć się w
                  nauce. Ci lepsi zaś nauczyć postaw altruistycznych. W klasie złożonej ze
                  słabeuszy nieczego się uczniowie nie nauczą. W elitarnej zwykle toczy się
                  wyścig szczurów - kto lepszy.
                  Odnośnie wycieczek. Jeśli jest ich dużo i powodują konflikty, to co za problem,
                  by ich organizacją zajął się komitet rodzicielski. Odnośnie stołówki - a czy
                  komus przeszkadza, że w szkołach działają sklepiki, i że tam są rzeczy, na
                  które nie stać wielu uczniów. Szkoła ma uczyć życia. Kształtowanie postaw w
                  nienaturalnym środowisku skutkuje tabunami młodych pełnych frustracji,
                  popadających w nałogi, nie mogącymi się odnaleźć w świecie. Jeśli umiejętnie
                  będzie się wprowadzać te elementy (bez nachalności i zerowym nastawieniem
                  emocjonalnym) - osiągniemy skutek.

                  > Natomiast co innego, jeśli chodzi o kwestie zielonych szkół, wycieczek i
                  > posiłków. W moim przekonaniu rolą Dyrekcji szkoły, Pedagoga szkolnego i Rady
                  > Rodziców jest minimalizowanie różnic w dostępie do wiedzy, ale i do
                  > wszystkiego, czemu patronuje szkoła publiczna.

                  Minimalizowanie nie polega na rezygnacji. Minimalizować koszty, zwalniać
                  zdolnych z biednych rodzin z opłat - to zadanie dla dyrekcji. Ale, jeśli jest
                  kilka zajęć bezpłatnych (lub niskopłatnych) nie wymagajmy, by takie były
                  wszystkie. Np. zajęcia płatne z 2-im lub 3-im językiem, który nie jest nauczay
                  w szkole i nadobowiązkowy, siłą rzeczy musza być płatne. Osobiście uważam, że
                  jest to forma mobilizująca i rodziców i uczniów. Coś, co jest darmo, bywa
                  niedoceniane.

                  > Voila la! Nikt nie broni nikomu posłać gó..arza do szkoły prywatnej.

                  Jesli tak Pan/i się odnosi do swoich dzieci, to szczere wyrazy współczucia...

                  > A co mają wspólnego zielone szkoły i wycieczki, na których się głównie
                  > imprezuje z kształceniem elit?

                  Zapewniam, że nie wszsytkie są takie... Ale cóż, być może różnimy się
                  doświadczeniem w tym zakresie...

                  > Aleś knota wywalił!

                  bez komentarza
      • annika.h GDZIE TY ŻYJESZ RODZIC II ? 28.11.04, 14:34
        NIE ATAKUJ "REDAKTORKÓW" SKORO NIE MASZ BLADEGO POJĘCIA ,CO SIĘ DZIEJE W
        SZKOŁACH.ALBO TWOJE DZIECKO JESZCZE DO SZKOŁY NIE CHODZI.MOJE TAK I
        NAUCZYCIELKA NIERAZ DAWAŁA MI DO ZROZUMIENIA ,ŻE MOJE DZIECKO JEST NIBY JAKOŚ
        WYJĄTKOWE TYLKO DLATEGO,ŻE JEGO STARZY PRACUJĄ I NIEZLE ZARABIAJĄ .WIDZĘ ,JAK
        SĄ TRAKTOWANE DZIECI Z RODZIN BIEDNIEJSZYCH I MOJE DZIECKO TEŻ TO WIDZI.PEWNE
        PROPOZYCJE -WYJAZDÓW NA PRZYKŁAD-SĄ KIEROWANE TYLKO DO NIEKTÓRYCH DZIECI .TYCH
        BIEDNYCH NAWET SIĘ NIE BIERZE POD UWAGĘ.GDZIE TY ŻYJESZ ,CZŁOWIEKU?
      • Gość: Asia Re: Segregacja w opolskich szkołach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.04, 15:58
        uważasz że problemu nie ma? to skąd się biorą ci 'którzy dostają się na uczelnie
        z progiem punktowym poniżej wymaganego minuimum ? Przecież nie są to dzieci
        biedoty - te mają honor i ambicje -co myślisz o ambicjach tych o których
        napisałam powyżej? oni wiedzą że tatuś ,mamusia -staną na głowie by niedouczona
        córka czy syn sięgnęli po indeks a że ktoś zostanie skrzywdzony..........
    • Gość: obywatel Re: Chcieliscie kapitalizmu to go macie IP: *.crowley.pl 27.11.04, 13:34
      nt.
    • Gość: Rodzic III Re: Segregacja w opolskich szkołach IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 27.11.04, 20:59
      Jak można na podstawie wycieczki powiedzieć, że w szkołach jest segregacja? To
      jest istny idiotyzm, żeby nie powiedzieć dokładniej... . Ciekawe co powiecie na
      to, że teraz w opolskich szkołach jest wprowadzona odgórnie "Akcja mleko" i za
      to mleko maja zapłacić rodzice. Wygląda to tak, że mleko w szkole pija tylko te
      dzieci których rodziców na to stać a reszta patrzy. Ale tego nikt się nie czepia
      bo jest nakaz z góry, a do innych rzeczy to tak, bo nauczyciele nie chcą aby
      dzieci siedziały tylko w klasie. A to że każde wyjscie związane jest z pokryciem
      jakiś kosztów to już nie jest winna szkoły, a już na pewno nie jest to segregacja.
      • Gość: piessek Re: Segregacja w opolskich szkołach IP: *.mtnet.com.pl / *.mt.pl 27.11.04, 21:48
        I jest i nie jest>
        Segregacja to zbyt mocne słowo, ale problem istnieje.
        Na forum "edukacja", toczyła się tydzień temu ślamazarna dyskusja o etyce nauczycieli i jakoś zmarła śmiercią naturalną.
      • Gość: Rodzic nr III Rodzic III i Rodzic nr III to dwie różne osoby IP: *.pl / 217.173.202.* 28.11.04, 09:10
        Proszęo niepowielanie nicków.
    • oszolom.z.radia.maryja To jest rasizm majątkowy! walczmy z tym! 27.11.04, 21:06
    • Gość: Absolwent LO 2 Re: Segregacja w opolskich szkołach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 00:48
      Jako uczen z Opola, moge powiedziec tzw "wiejskim" uczniom, ze to jest dla nich
      korzysc, ze nie musza sie scierac z plastikowymi gowniarzami z miasta...
      Naprawde wiem na ten temat wiele, oczywiscie nie mozne generalizowac, ale dla
      ucznia z miasta, uczen ze wsi moze byc inspiracja, ucielesnieniem pracowitosci,
      skromnosci i wychowania... Podczas gdy "miastowi" w glowie maja tylko
      samochody, dyskoteki i narkotyki. Liceum skonczylem 4 lata temu wiec wzglednie
      niedawno
      • Gość: piessek Re: Segregacja w opolskich szkołach IP: *.mtnet.com.pl / *.mt.pl 28.11.04, 11:00
        Fajnie, ale to nie ten wątek!
        Tu nie chodzi o konflikt miasto-wieś, tylko biedni-bogaci.
        Na wsi nie brakuje i jednych i drugich, ta zreszta jak i w mieście.
        • Gość: Elv Re: Segregacja w opolskich szkołach IP: *.univ.szczecin.pl 28.11.04, 12:11

          Jak to nie:

          "Z badania szkół wyszło też, że występuje w nich segregacja ze względu na
          miejsce zamieszkania. Tworzy się odrębne klasy dla dzieci wiejskich i
          miejskich, a w gminach wiejskich dla dzieci miejscowych i dojeżdżających."
    • Gość: alosza Proste rozwiązanie... IP: *.icpnet.pl 28.11.04, 11:08
      A rozwiązanie jest proste - bogata szkoła i dobrze zarabiający nauczyciel.
      Ale cóż... w Poznaniu oświatą rządzi;) facet bez wyższego wykształcenia.
      Pełne jaja !
      • Gość: jcc Proste rozwiązanie - ale utopijne IP: *.client.comcast.net 29.11.04, 00:48
        Gość portalu: alosza napisał(a):
        > A rozwiązanie jest proste - bogata szkoła i dobrze zarabiający nauczyciel.

        Proste rozwiazania sa tylko na papierze. W zyciu szkoly sa utrzymywane z
        podatkow, a podatnicy chca placic jak najmniej.

        > Ale cóż... w Poznaniu oświatą rządzi;) facet bez wyższego wykształcenia.
        Najbogatszy facet na swiecie - Bill Gates, zalozyciel Microsoft, tez nie
        ukonczyl studiow - jest wiec bez wyzszego wyksztalcenia. I co z tego? Przerwal
        on studia dlatego, bo widzial niepowtarzalna szanse utworzenia firmy tworzacej
        programy dla komputerow osobistych. Nie wynika z tego, ze kazdy nie powinien
        konczyc studiow. Generalnie - ludziom wyksztalconym wiedzie sie znacznie
        lepiej. Ale sa wyjatki i nie nalezy generalizowac.
    • Gość: Elv Re: Segregacja w opolskich szkołach IP: *.univ.szczecin.pl 28.11.04, 12:14

      "Z badania szkół wyszło też, że występuje w nich segregacja ze względu na
      miejsce zamieszkania. Tworzy się odrębne klasy dla dzieci wiejskich i
      miejskich, a w gminach wiejskich dla dzieci miejscowych i dojeżdżających."

      Hmmm... Mam wrazenie, ze ktos kto widzi segregacje prawie ze "rasowa" w
      podziale na miejscowych i dojezdzajacych ze wsi, sam jest
      wlasnie "segregatorem", bo uwaza, ze z miasta to bogaty a ze wsi biedny...
    • dark-crusader Skrajny przykład dyskryminacji dzieci: 28.11.04, 12:38
      Skrajnym przykladem dyskryminacji dzieci jest stawianie przez nauczycieli ocen.
      Oceny - niestety - nie sa takie same dla wszystkich dzieci, w zwiazku z czym
      czesc dzieci jest wyrozniana, a czesc upokarzana. Dzieci otrzymujace zle oceny -
      jak wiadomo, nie z wlasnej winy, lecz z powodu czynnikow obiektywnych oraz
      jawnej niesprawiedliwosci szkoly jako instytucji - czuja sie gorsze od dzieci
      dostajacych oceny dobre, traca poczucie wlasnej wartosci i schodza na zla droge.
      Rodzice! Protestujmy przeciwko temu stanowi rzeczy!
      Domagajmy sie, by jedyna ocena w szkole byla szostka oraz by zlikwidowane
      zostaly swiadectwa szkolne, powtarzanie klasy i inne narzedzia dyskryminacji!
      Rownosc i sprawiedliwosc dla wszystkich!!!
    • Gość: Belfer Re: Segregacja w opolskich szkołach IP: *.finet.oho.pl / *.finet.oho.pl 28.11.04, 12:58
      Jestem nauczycielem(przy okazji także przewodnikiem beskidzkim).Nie organizuję wyjazdów zagranicznych ale jednodniowe wypady w Beskidy.Taki wyjazd kosztuje około 20 złotych, nie wszystkich moich uczniów stać na to, w zwiąku z tym nie jeżdzą wszyscy.Rozumiem że zgodnie z logiką autora artykułu tych nie jeżdzących dyskryminuję i powinienem zaprzestac tego co robię od 15 lat, bo kuratorium ,szkoła ,władze nie zapłacą za tych bez kasy.Lepiej żeby wszyscy stali obok bloku,wypili jakieś winko,przyćpali.Świetny pomysł tylko pogratulować.
      Pozdrowienia
      • Gość: elle proszę poszperać, a nietrudno, gdzie uczą sie IP: *.inet.biz.pl / 195.116.149.* 28.11.04, 13:34
        dzieci ministrów, do jakich szkół i przedszkoli chodzą ich dzieci, gdzie i za
        ile studiują. A potem pisać, że to szkoła segregację prowadzi.Pozdr
    • Gość: Nauczyciel Re: Segregacja w opolskich szkołach IP: 130.236.117.* 28.11.04, 13:35
      Jestem nauczycielem i jestem przeciwna segregacji. Musze przyznac jedno - znam
      wielu uczniow z zamoznych rodzin, ktorych rodzice zajmuja wysokie stanowiska.
      Smutne jest to , ze wiekszosc z nich ( uczniowie, ale i rodzice ) nie posiada
      kultury osobistej, a stan ich wiedzy jest zalosny. Plakac sie chce, ze
      wyznacznikiem staje sie zasobnosc portfela, a nie wiedza. Podczas narad
      nauczycielskich wielokrotnie wspomina sie fakt, ze pojawia sie spora ilosc
      bogatych tlukow, ktorzy blokuja zdolnym, ale biednym uczniom miejsca w
      szkolach. Klasy powinny bym mieszane, azeby snoby mogly zrozumiec, ze istnieja
      inne grupy spoleczne, a pieniadze to nie wszystko.
    • Gość: Kazek Re: Segregacja w opolskich szkołach IP: *.p-s-inter.net 28.11.04, 13:39
      "Tworzy się odrębne klasy dla dzieci wiejskich i miejskich, a w gminach
      wiejskich dla dzieci miejscowych i dojeżdżających. Ten rodzaj segregacji
      występuje poza Opolem. Najczęściej w gimnazjach, bo tych szkół jest najmniej, i
      dojeżdżają do nich dzieci często z odległych wiosek."
      Gazeto! piałaś z zachwytu podczas wprowadzania nieprzemyślanej reformy, której
      jednym z najgłupszych elementów było owo tworzenie gimnazjów. Było jasne, że z
      dojazdami dzieci będzie problem, bo nie jesteśmy ameryką i minister gimbus-
      syllabus Handke po prostu nie wziął pod uwagę realiów. To teraz uderz się w
      piersi, dofinansuj ze swego budżetu na promocje dojazdy, a dopiero potem
      krytykuj podział klas na miejscowe / dojezdżające, którego z praktycznych
      powodów trudno nie organizować. To może i nie jest dobre, ale taka jest
      rzeczywistość, a nie każdy jest tak mądry jak dziennikarze gazety, aby się z
      rzeczywistościa nie liczyć. Więcej cudownych reform gazeto, reform bez kasy na
      organizacje zwykłej szkoły, a efekty będa jeszcze tragiczniejsze.
    • Gość: kojot-prawdziwy Re: Segregacja w opolskich szkołach IP: *.ids.pl 28.11.04, 14:15
      A coście myśleli?Coraz większa przepaść tworzy się w społeczeństwie,a szkoła
      jest tego społeczeństwa odbiciem...to nie szkołę trzeba zmienić...
    • serwal W opolskich szkołach. 28.11.04, 15:46
      Nie ma się co dziwić. Jeżeli szkoła organizuje jakąś wycieczkę, to warunkiem
      uczestnictwa w niej jest posiadanie stosownej kwoty pieniędzy. Za wycieczkę
      wszak trzeba zapłacić z własnej kieszeni. Oczywistym jest, że nie wszystkich
      stać na takie wyjazdy - zawsze w danej klasie znajdzie się kilka osób, które
      nie pojadą, bo rodzice nie są zamożni. Dlatego łączy się po kilku uczniów z
      różnych klas/szkół, bo trzeba mieć stosowną liczbę uczniów na wycieczkę. Widać,
      że nie wszyscy mogą korzystać z wycieczek i TO JEST NORMALNA SPRAWA. Niech
      raczej ci biedni zarobią sobie na wycieczki dla swych dzieci albo poproszą o
      sponsorowanie wyjazdu przez: dzieci bogotszych rodziców, firmy, samorządy,
      niech zoraganizują festyn lub zabawę, aby zarobić pieniądze na wycieczkę.
      Najłatwiej, niestety, jest powiedzieć, że się jest biednym, pokrzywdzonym, że
      należą się odszkodowania itp. itd. Trzeba wreszcie ruszyć głową, ręką i nogą -
      coś zorganizować - a nie biadolić!
      • Gość: myslak kazdej szkole 10 gimbusów! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 16:22
        Wtedy będa jeżdzić jak pociągi i będzie mozna mieszać klasy !

        Niech dziennikarz i kurator spróbuja tak ułozyć plan zajęć do wszystkich klas,
        by JEDEN gimbus zabrał wszystkie dojeżdżające dzieci o JEDNEJ porze....
    • Gość: Szwed A moze by tak sprzedawac bulki jak robia Szwedzi IP: *.telia.com 28.11.04, 18:13
      Tutaj na wycieczki si ezbiera poprzez prace np u nas sprzataja klase dziecaki
      same i potem dostaja pieniadze od gminy ktore mialy by pojsc na sprzataczke.
      Dzieci sprzedaja tez ciastka i inne pierdoly po domach azeby uzbierac na taki
      cel.
    • Gość: Borowik Re: Segregacja w opolskich szkołach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.04, 18:47
      Segregacja musi być. Dlaczego moje dzieci mają chodzić do jednej klasy ze
      zdeprawowanym elementem z marginesu społecznego?
    • violetta42 Re: Segregacja w opolskich szkołach 28.11.04, 19:13
      To problem nie tylko Opola ale rowniez Łodzi,segregacja dotyczy nawet dzieci
      chorych w klasach integracyjnych .Gdy sprawia zbyt duzo klopotow wymusza sie na
      rodzicach zgode na indywidualne nauczanie i problem w szkole znika a kasa dla
      szkoly i tak leci za kazdym dzieckiem..
      • Gość: Beata Re: Segregacja w opolskich szkołach IP: 62.211.6.* 28.11.04, 20:48
        Segregacja w szkolach jest od zawsze. Uczylam sie w szkole sredniej, w ktorej
        byly klasy dzieci z miasta, dzieci dyrektorow, nauczycieli, bogatych, waznych w
        lokalnym srodowisku oraz klasy dzieci, ktore nie spelnialy tych wymagan. Prawie
        wszyscy z klas a, b, c (miejskie i godziny ranne) mieli swiadectwa z czerwonym
        paskiem. Ci, ktorzy uczyli sie w pozostalych klasach mieli oceny przecietne, a
        zajecia odbywaly sie po popludniu. Jezeli przez przypadek (np. chory
        nauczyciel) zajecia dwoch klas (obie klasy ten sam profil, np. mat.-fiz.)
        przeprowadzone byly razem, bylo oczywiste kto jest faworyzowany przez
        nauczyciela. Czy pozniej, po skonczeniu szkoly sredniej, jedni radzili sobie
        lepiej od innych nie potrafie powiedziec. Pamietam jednak wstyd, ze bylam nie
        tylko ubrana biedniej, ale tez nie bylam traktowana jednakowo.
    • Gość: camel it´s a life.... IP: *.dip.t-dialin.net 28.11.04, 23:14
      rozumiem, ze dzieci czuja sie gorsze... dzielenie na biedniejsze i bogatsze to
      jakas paranoja. Skoro rodzice bogatszych dzieci chca zeby ich pociechy
      mialy "lepiej" powinni je zapisac do prywatnych szkol... z drugiej
      strony..takie jest zycia.. swiet niestety podzielony jest na bogatszych (tych,
      ktorzy maja wiecej praw i przywilejow" i na biedniejszych, ktorzy maja mniej...
      chcialicmy demokracji i kapitalizmu to mamy.. w USA takie dzielenie jest na
      porzadku dziennym.
      • Gość: jcc Takie jest zycie ... IP: *.client.comcast.net 29.11.04, 00:58
        Gość portalu: camel napisał(a):
        > chcialicmy demokracji i kapitalizmu to mamy.. w USA takie dzielenie jest na
        > porzadku dziennym.

        Niezupelnie. W USA duza wage przywiazuje sie rownosci. Glownie chodzi to
        stworzenie rownych szans dla dzieci o roznym kolorze skory. W wielu miastach
        miesza sie dzieci wozac autobusami szkolnymi dzieci z regionow zamieszkalych
        przez ludnosc biala do szkol polozonych w zamieszkalych przez ludnosc czarna,
        z reguly znacznie biedniejszych. Wielu bogatszych rodzicow posyla wiec dzieci
        do szkol przywatnych. Oczywiscie - sytuacja moze byc rozna w roznych miastach,
        wiec nie mowie, ze camel nie ma racji.
    • Gość: Rek@hopsex.net Re: Segregacja w opolskich szkołach IP: *.dizinc.com 29.11.04, 00:22
      Segregacja jest juz dawno i nie tylko na Opolu.
    • Gość: elwer Klasy powinny być segregowane, ale... IP: *.podchorazych.katowice.pl 29.11.04, 01:22
      na podstawie testów (przeprowadzanych uczciwie) oceniających zdolności. Brak
      segregacji równa wszystkich w dół zawsze!! Taka segragacja o której piszę nie
      jest nierównym traktowaniem, czy dyskrymincją. Daje ona szansę wszysktim dobrym
      na bycie wśród najlepszych. I nie ma znaczenia rozmiar portfela, miejsce
      zamiszkania, czy pochodzenie. Liczy się ambicja własna, poparta umiejętnościami.
    • Gość: nowy Re: Segregacja w opolskich szkołach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 08:43
      Czytam i nie wiem o co chodzi?
      Czy wycieczki mają być dopasowane do najbiedniejszych, a może bogatsi mają za
      nie płacić więcej bo tych biedniejszych nie stać. Może moje dziecko ma się
      uczyć do 15, bo o tej godzinie odjeżdża gimbus. Jeżeli jest grupa uczniów
      chcących się uczyć dodatkowo j. angielskiego i chcą płacić dlaczego szkoła im
      odmawia chodzenie do jednej klasy i wspólnej nauki, dlaczego w szkole jest
      mnóstwo zajęć wyrównawczych, pomocy koleżeńskiej z której korzysta garstka
      uczniów, a nie ma zajęć dla dzieci zdolnych, bo gimnazjum ma wyrównać do
      najsłapszych. W d... mam taki sysyem oświaty. W gimnazjum powinno się dzielić
      dzieci ze względu na wyniki osiągnięte po podstawówce, nie uczniowie dobrzy
      chadzą do jednej klasy, wspólnie się rozwijają, a ci którzy "olewali", niech
      nadrabiaja wspólnie swoje braki, a moje dziecko niech nie uczy się kolejny raz
      podstaw matematyki czy angielskiego.
      Myśle że wyrównywanie szans już kiedyś było, wszystkim po równo, najlepiej nic.
      Dziś powinno być kto pracuje ciężko (uczy się) dostaje więcej.
    • Gość: Opoianka Re: Segregacja w opolskich szkołach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.04, 09:23
      Co za głupi artykuł. Klasy wiejskie są organizowane czasam oddzielnie dla
      wygody dojeżdżających dzieci. Nie są gorsze, mają nawet poszerzony język np.
      niemiecki. A wycieczki szkolne są doskonałą i chyba najtańszą formą zwiedzania.
      Dlaczego dzieciom to odbierać.
      • michalfront Bez przesady - popieram takie wycieczki... 29.11.04, 09:40
        Zawsze części uczniów nie było stać na taką wycieczkę (nawet kiedy, jak za
        moich czasów, jechało się np. tylko do Biskupina) i czy z tego powodu inni nie
        mogą na nią jechać? Skoro spośród uczniów jednej klasy nie ma kompletu chętnych
        dobiera się z innych klas i tyle... Zawsze będą osoby bogatsze i biedniejsze -
        czy to znaczy że trzeba np. zakazać przynoszenia kanapek z szynką żeby nie
        drażnić tych, których nie stać na serek? Absurd, róznice wynikające z
        zamożności rodzciów były, są i będą...

        A poza tym drodzy rodzice pomyślcie, że takie szkolne wycieczki sa zwykle sporo
        tańsze niż takie same wyjazdy organizowane indywidualnie - najczęściej taka
        wycieczka jest jedyną możliwością dla biedniejszego dziecka żeby za granicę w
        ogóle wyjechało, bo o takim wyjeździe z rodzicami zcy na kolonie nie ma co
        marzyć...
        • lady68 Re: Bez przesady - popieram takie wycieczki... 29.11.04, 10:10
          Zgadzam sie tylko z jednym zawsze będą biedniejsi i bogatsi. Tyjko jeżeli mamy
          pieniadze i posyłamy dziecko do szkoły publicznej a nie prywatnej, to należy
          liczyć się z tym, że nie każdy rodzic będzie mógł pozwolić sobie na takie
          finansowanie swojego dziecka, aby dorównać w klasie innym dzieciom.

          Co do organizowania wycieczek szkolnych czy twn. zielonych szkół, to od 2 lat
          mam tego dość. W tamtym roku moja córka nie poejechała na zielona szkołę
          ponieważ stwierdziłam że wydatek 800 zł w kwietniu nad morze to gruba
          przesadza. Wolałam posłac ją w lipcu kiedy są wakacje. Nie mogłam sobie
          pozwolić na dwie kolonie, ja nie dostaję dofinansowania w pracy jak moje
          niektóre koleżanki co pracuja w Hucie S. i należa do Solidarności. Ona moga
          liczyć na częsiowy zwrot kosztów. Ja musze dac gotówkę.
          W tym roku wezme pożyczkę na zielona szkołe, a dlaczego?? bo nie mogłam znieść
          jak córka po roku przyznała się że czuła się jak biedna dziewczyna która nie
          stać na wycieczkę.
          Czy uczą na zielonej szkole? chyba to żarty... zabawa, spacery i tyle.
          To ma byc dla dobra dziecka to chyba kpiny.
          • michalfront Re: Bez przesady - popieram takie wycieczki... 29.11.04, 10:48
            Zielone szkoły nigdy nie uczyły i uczyć nie będą - to taki dodatkowy
            tydzień "wakacji", dłuższa wycieczka i czas integracji uczniów ze sobą.
            Zauważ, żę zwykle organizowane są w okresie matur, co jest niegłupie - chyba
            każdy pamięta że kiedy czwarte klasy miały matury lekcji albo w ogóle nie było,
            albo były "zastępstwa" a tak czy siak każdy się śmiertel;nie przez te dwa
            tygodnie nudził, bo pojawić sie w szkole musiał, a zwykle nic się nie robiło.

            Poza tym posyłanie dziecka do prywatnej szkoły to koszt niewspółmierny do
            zielonych szkół czy dodatkowych lekcji angielskiego. Myślę że zdecydowana
            większość rodziców "mieści się" finansowo pomiedzy jednym a drugim.
            Często jest też tak że rodziców stać na prywatne szkoły a mimo to posyłają
            dzieci do renomowanych państwowych szkół (dla mnie szkoły prywatne zbyt często
            przypominają farsę na zasadzie - rodzicę płacą to dzieciak musi zdać i zbytnio
            się nie zestresować)
    • Gość: opolanin Re: Segregacja w opolskich szkołach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.04, 10:08
      za moich czasow w II LO w Opolu faworyzowano dzieci bogatych rodzicow. mielismy
      jednego nieuka, ktory mimo, iz nie zdal ani pierwszego, ani drugiego semestru w
      pierwszej klasie (co wtedy bylo rownoznaczne z opuszczeniem szkoly), zostal z
      nami do konca. i za kazdym razem, w cudowny sposob jego jedynki zamienialy sie
      w mierne na koniec semestru. wszystko bylo zasluga jego szanownego tatunia,
      znanego stomatologa, pracujacego w prywatnym gabinecie. ojciec nie chcial sie
      pogodzic z glupota i nierobstwem synka. przekonywal wiec rade pedagogiczna, w
      magiczny sposob, ze piec jedynek na koniec roku to nic takiego...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka