basia.basia
20.12.04, 22:51
Kraj 20-12-2004
Przeczytane
23 lata po wprowadzeniu stanu wojennego odpowiedzialni za nieszczęścia
Polaków komunistyczni generałowie żyją w luksusie. Mają emerytury, o jakich
nie śniło się zwykłym śmiertelnikom, mieszkają w dostatku i cieszą się z
wnuków. Ich ofiary ledwie wiążą koniec z końcem. (Gen. Czesław Kiszczak)
Niedawno wywalczył w sądzie pracy dodatek do emerytury - za pracę w
specsłużbach. Ale żali się, że przez "małpią złośliwość" nie dano mu
emerytury należnej byłemu wicepremierowi i szefowi MSW. I tak, zamiast 6 tys.
zł miesięcznie, dostaje "ledwie" 4,8 tys. zł. Poza willą w Warszawie ma domek
na Mazurach. Jeszcze lepiej powodzi się Wojciechowi Jaruzelskiemu, głównemu
autorowi stanu wojennego. Od 31 lat mieszka w 100-metrowym domu w Warszawie.
Zrezygnował z przysługującej mu pensji byłego prezydenta, wynoszącej ok. 9
tys. zł, ale dostaje 6 tys. zł emerytury. Do tego 10 tys. zł miesięcznie na
prowadzenie biura i samochód z ochroniarzem z BOR.
Jerzy Kubrak w artykule pt. "Generałowie mają się dobrze", "Fakt". (PS)