Gość: Janek
IP: *.qc.sympatico.ca
22.01.05, 00:16
Nie zgadzam sie z Min. Rotfeldem ze ratyfikacja konstytucji europejskiej to
pilna sprawa na ten rok 2005. Z referendum w sprawie Konstytucji UE nie ma sie
co spieszyc. Rok 2006 to bardzo dobry i korzystny z wielu wzgledow termin dla
Polski. Do tego referendum nalezy podejsc powaznie i z cala powaga oraz
przedstawic spoleczenstwu wszystkie wady i zalety tej nowuej konstytucji tak
azeby nikt nas juz wiecej nie mogl Polski oskarzyc o eurosceptycyzm.
Pod koniec roku 2006 bedzie juz widac jak na dloni wszystkie korzysci plynace
z przystapienia do UE i tylko wtedy spoleczenstwo bedzie glosowac swiadomie a
nie pod przymusem i na chybcika, bo politycy tak chca. Wtedy to bedzie wybor
swiadomy i satysfakcjonujacy dla wszystkich. W tym wlasnie wypadku jezeli
czlonkostwo w UE i Konstytucja sa kozystne dla Polski to napewno spoleczenstwo
polskie podejdzie do referendum z cala powaga i nikt nie bedzie musial sie
obawiac o 50% frekwencji.
Ponaglanie do bardzo szybkiego terminu dla referendum jest gra politykow a
gra ta nastawiona jest na to azeby Polske postawic przed faktem dokonanym
odbierajac jej tym samym ewentualna pozycje negocjacyjna jezeli sprawy nie
pojda po mysli tych ktorym sie tak spieszy. We wczesnym terminie to politycy
wlasnie a nie spoleczenstwo beda decydowac o losie Polski. Rozwaga i dobre
przemyslenie calej tej kwestii knstytucyjnego referendum sa jak najbardziej na
miejscu.