iza.bella.iza
30.01.05, 20:31
Co tak naprawdę zrobił Wildstein?
1. Jakiś czas temu (przynajmniej 2 tygodnie temu) zdobył od pracownika IPN
spis katalogowy archiwalnych dokumentów osobowych, znajdujacych się w IPN.
2. Powielił katolog w bliżej nieokreślonej liczbie egzamplarzy i przekazał te
kopie swoim kolegom po fachu w innych redakcjach, czyli osbom, które maja
prawo wglądu do tego katalogu.
O co więc ten szum i wmawianie ludzom, że:
a) ów spis katalogowy to "lista agentów"
b) Wildstein popełnił przestępstwo
c) Wildstein opublikował "listę agentów
??????????????????????????????? ??????????
Wszystkim skołowanym wyjaśniam - tzw. lista Wildsteina to nic innego jak
JAWNY, dostępny (choć nie dla wszystkich)w siedzibie IPN-u spis jego zasobów
archiwalnych. Zawiera on nazwiska osób:
a) będących pracownikami UB
b) będących współpracownikami UB
c) będących w jakimkolwiek zainteresowaniu UB
Jedynie Gazeta Wyborcza i pismak Żakowski nazwali ją listą agentów.
Czemu ma służyć ta prowokacja, którą nam GW do spółki z summiastym Żakowskim
zafundowała na ten weekend? Jaka by nie była odpowiedź, to mam wrażenie, że
zamiary prowokatorów się nie powiodły i efekty są odwrotne od zamierzonych.
Wytrącili sobie z łap choćby taki argument, że w zasobach archiwalnych IPN są
tylko dane nieszczęsnych kapusiów i ich ofiar, a nie ma danych samych ubeków.
Jak się okazuje są, a ich "sygnatury" zaczynają się od pojedynczego zera:)