Dodaj do ulubionych

Swiat pod komenda USA

IP: *.ny5030.east.verizon.net 29.05.02, 04:59
Dziennik Polski

Europa i reszta świata

Realizm i upokorzenie
Stany Zjednoczone przewodzą światu - to stało się faktem i choć wszyscy
protestują, wszyscy to zaakceptowali. Utworzenie nowej Rady
NATO-Rosja była inicjatywą amerykańską, podobnie jak walka ze światowym
terroryzmem.

Gospodarczo Stany Zjednoczone biją na głowę całą zjednoczoną Europę od
dawna i na tym polu jeszcze długo nie zostaną pokonane. Stany Zjednoczone są
dziś jedynym światowym supermocarstwem i Rosja przyjęła to do wiadomości.
Polityka prezydenta Władimira Putina zmierza przede wszystkim do ograniczenia
czy też osłabienia skutków utraty roli supermocarstwa.

Putin zdecydował się na dość upokarzającą rolę Rosji jako "przyczepki" do
Sojuszu Północnoatlantyckiego, która wprawdzie może dużo mówić na wspólnych
posiedzeniach, ale mało robić. O jej działaniach zarówno w sferze walki z
terroryzmem, jak i nierozprzestrzeniania broni nuklearnych zadecydują Stany
Zjednoczone, co jest oczywiste, bo one decydują o działaniach NATO.

Realista i pragmatyk, prezydent Rosji patrzy na odbudowę pozycji Rosji
długofalowo. Ma świadomość, że prowadzenie reform ekonomicznych i przyciąganie
inwestorów możliwe jest tylko dzięki współpracy z bogatym Zachodem. Większość
polityków w jego kraju straciło kontakt z rzeczywistością albo go po prostu
nie odzyskało. "Nie ma mowy o równouprawnieniu między Rosją i Stanami
Zjednoczonymi" - skonstatował rosyjski ekspert ds. bezpieczeństwa Aleksiej
Arbatow w wywiadzie dla niemieckiego dziennika "Die Welt". Arbatow skrytykował
nowy układ między USA a Rosją, zarozumialstwo Ameryki, a politykę prezydenta
Putina nazwał polityką "na kolanach". Rosną naciski na prezydenta ze strony
rosyjskiego establishmentu.

Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Dumy, były działacz komsomolski
Dmitrij Rogozin opowiedział się za wystąpieniem Rosji z Rady Europy, zaś
amerykańską "politykę mordobicia" i ignorowania przez ekipę Busha "interesów
rosyjskich" za głęboko upokarzające. Inny polityk, uważany za doradcę w
ministerstwie obrony, Leonid Iwaszow powołuje się na opinię większości
generalicji oraz elit moskiewskich, które domagają się obrania drogi
euroazjatyckiej. Rosja jest kontynentem i powinna zachowywać się tak, jak
mocarstwo kontynentalne.

Wszyscy są niezadowoleni i upokorzeni, kto zatem pilnuje prozachodniego
kursu Putina? Minister spraw zagranicznych Igor Iwanow działa jak straż
pożarna, próbując gasić zarzewie buntu na Kremlu i wśród deputowanych.
Tłumaczy im, że bez współpracy z Zachodem Rosja byłaby już nieboszczykiem.
Politykę zagraniczną ustanawia i podejmuje decyzje sam Putin osobiście, o
którym ambasador USA w Moskwie powiedział: "On jest sam swoim doradcą do spraw
bezpieczeństwa". I z pewnością oddaje to stan rzeczywisty.

O skali upokorzenia może świadczyć fakt, że liczni politycy żalą się, iż
przez społeczność międzynarodową Rosja nie jest traktowana jako w pełni
cywilizowany kraj.

Jednak pozycja Putina w kraju - popiera go wciąż 70 proc. społeczeństwa -
zależy przede wszystkim od powodzenia reform gospodarczych. Ci, którzy go
wybrali, liczą na obiecaną poprawę bytu, ale nawet przysłowiowa cierpliwość
tego narodu ma swoje granice. Jeśli reformy się nie udadzą, wybiorą kogo
innego. Dla nich partnerstwo Rosji z NATO albo walka z terroryzmem to
sprawy "z księżyca", a tu na ziemi rosyjskiej chcą wreszcie żyć jak ludzie.
Może się zdarzyć, że w demokratycznych wyborach Putin poniesie klęskę. I co
wtedy? Kto przejmie władzę? Czy nowy prezydent będzie chciał przywrócić Rosji
rolę mocarstwa światowego? Zachód zdaje sobie sprawę z tego zagrożenia i
dlatego będzie wspierał, choć umiarkowanie, putinowskie reformy gospodarcze.
Umiarkowanie, ponieważ Rosja jest nadal niepewnym partnerem i w czasie
niedawnej wizyty prezydenta Busha w Moskwie doszło do kontrowersji w sprawie
dostarczania przez Rosję Iranowi materiałów do budowy broni jądrowej.

Aleksiej Arbatow powiedział otwarcie dziennikowi "Die Welt": "Współpracujemy z
Iranem na polu pokojowego wykorzystania energii jądrowej i z powodzeniem
moglibyśmy przyczynić się do zbudowania przez ten kraj broni atomowej, ale ja
patrzę na to z troską i zaniepokojeniem, podobnie jak na naszą współpracę z
Chinami. Tylko że nam się Iran podoba, a nie podoba Pakistan".

Współpraca z Iranem to przede wszystkim źródło finansowe. Bush chciałby,
aby Rosja znalazła inne, bezpieczniejsze dochody. Sprawa jest bardzo
skomplikowana i delikatnej materii. Iran jest państwem bardzo niebezpiecznym i
poza kontrolą Zachodu - inaczej niż Pakistan. Europejska podróż Busha służyła
przekonaniu partnerów do skonsolidowania się w działaniach
antyterrorystycznych i uświadomieniu im, że Zachodowi grozi kolosalne
niebezpieczeństwo. Czy mu się to udało? Zarówno kanclerz Niemiec Gerhard
Schröder, jak i prezydent Francji Jacques Chirac deklarują pełne poparcie i
współpracę. W rzeczywistości ten niezwykle trudny problem pozostawili do
rozwiązania Ameryce. I dlatego uważam, że Ameryka jest najpotężniejszym krajem
świata, i równocześnie najbardziej osamotnionym.

KRYSTYNA GRZYBOWSKA

Obserwuj wątek
    • Gość: V.C. Re: Swiat pod komenda USA IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 29.05.02, 06:34
      " Ekstremizm w obronie wolności nie jest wadą "

      Barry Goldwater
      b. polityk republikański

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka