Dodaj do ulubionych

Panstwo na bank

IP: *.calixo.net 18.06.02, 20:11


Państwo na bank

Tylko 38 proc. Polaków ufa bankom prywatnym, a mimo to Balcerowicz wciąż ględzi
o potrzebie sprywatyzowania tych kilku, które są jeszcze w rękach państwa.

Państwowy bank PKO BP jest solą w oku wyznawców religii prywatyzacyjnej i jej
arcykapłana Leszka Balcerowicza.

Podczas spotkania z Markiem Belką Balcerowicz nie chciał konkretnie rozmawiać o
przewartościowanej złotówce.
Natomiast nie omieszkał pouczyć wicepremiera, że w ręce prywatne powinien jak
najszybciej pójść Bank Gospodarki Żywnościowej, bo dopiero po sprywatyzowaniu
wszystkich banków sektor finansowy będzie działał należycie.

Balcerowicz krzywym okiem patrzy również na banki spółdzielcze. Tymczasem w
minionym roku okazały się być lepsze od prywatnych banków komercyjnych. Zysk
netto banków spółdzielczych wzrósł w ub.r. o 5,9 proc.

* * *

W Najjaśniejszej sprywatyzowane banki w ponad osiemdziesięciu procentach są
obecnie w rękach niepolskich. Rzekomą konieczność sprzedaży banków zagranicznym
inwestorom polscy
liberałowie uzasadniali tym, że dzięki temu do Polski trafią nowe produkty
bankowe i know-how, a klienci będą obsługiwani wyśmienicie. Kolejki przed
okienkami i nieuprzejma biurokracja – zarówno w bankach państwowych jak i
prywatnych – świadczą o tym, że prywatyzacja i wzmożona konkurencja nie
przyniosły obiecywanych skutków. Ciągle jeszcze Polak w banku jest najczęściej
traktowany, jak upierdliwy petent.

Kreatywność banków prywatnych jest ukierunkowana nie tyle na polepszanie
jakości obsługi klientów, co raczej na śrubowanie wynagrodzeń prezesów. W
zeszłym roku rekordzista wśród bankowców, Bogusław Kott, prezes prywatnego BIG
Banku, zarabiał 313 166 zł miesięcznie, przy średniej płacy wynoszącej wówczas
2165 zł. Innymi słowy średnio zarabiający Polak teoretycznie musiałby przez ok.
12 lat nic nie jeść i na nic innego nie wydawać ani grosza, aby mógł zgromadzić
kwotę, jaka co miesiąc trafia do kieszeni prezesa Kotta. W pierwszym półroczu
zeszłego roku zysk netto BIG-u był mniejszy o ponad 90 proc., a kurs akcji
spadł o ok. 43 proc.

Prezes BRE Banku Wojciech Kostrzewa brał ok. 185 833 zł miesięcznie, czyli
sześć razy tyle, co Balcerowicz szefujący polskiemu bankowi centralnemu
(według "Gazety Wyborczej" z 31 X 2001 r.). Prezes polskiego prywatnego banku
średniej wielkości zarabia około trzy razy tyle, co Allan Greenspan, szef
amerykańskiego banku centralnego.

* * *

Prywatnym bankom, których prezesi zarabiają krocie, raz po raz przydarzają się
kompromitujące wpadki. Dobrą opinią cieszy się sprywatyzowany bank PeKaO SA,
ale w tegoroczny Wielki Piątek 980 bankomatów tego banku nie wypłacało
pieniędzy. Tysiące ludzi straciło dostęp do swych kont osobistych. Dwa lata
wcześniej podobna awaria skomplikowała życie klientów Banku Handlowego,
kupionego przez Citibank. Biuro maklerskie BRE Banku narżnęło klientów,
wciskając im bezwartościowe akcje, o czym swego czasu obszernie informowaliśmy
w "NIE".

Okazuje się także, iż w Najjaśniejszej trzymanie pieniędzy w prywatnym banku
może być niekiedy mniej bezpieczne od chowania forsy w mieszkaniu pod
materacem. Pracownik prywatnego Citibanku napadł na przechodnia i zrabował mu
dokumenty. Na skradziony dowód założył konto w Invest Banku. Potem przelewał
tam pieniądze ukradzione w Citibanku. W maju br. zapadł wyrok w procesie
faceta, który – posługując się fałszywymi dokumentami zrabowanymi starszym
ludziom – na wielką skalę okradał konta klientów prywatnych banków na zlecenie
mafii.

* * *

Nie całkiem bezpieczne rachunki oszczędnościowo-rozliczeniowe, z których
korzystają zwykli ludzie, są dzisiaj oprocentowane średnio na 2,7 proc. To
nędzne oprocentowanie nie nadąża więc nawet za inflacją. Zyski z głodowego
oprocentowania kont oszczędnościowych są opodatkowane, zatem w ostatecznym
rachunku inflacja – choć niska – zżera pieniądze klientów banków.
Jakby tego było mało, banki naliczają opłaty właściwie za wszystkie operacje.

Polscy przedsiębiorcy oraz drobni ciułacze są w prywatnych i państwowych
bankach na równi obdzierani ze skóry i łupieni do kości. Kredyt zaciągany na
cele gospodarcze kosztuje dzisiaj w polskich bankach 14,73 proc. – średnio
biorąc. Do tego na ogół dochodzą niemałe opłaty manipulacyjne. Kredyt dla
zwykłych ludzi, żyjących z pracy najemnej jest jeszcze droższy.
Dwunastomiesięczny kredyt konsumpcyjny kosztuje bowiem średnio 18,26 proc.
Podczas gdy terminowa roczna lokata oszczędnościowa jest oprocentowana średnio
na 7,64 proc. Różnica między odsetkami od lokaty i kredytu wynosi więc prawie
11 punktów. Dzięki tej – niespotykanej na świecie, a występującej w Polsce – aż
tak wielkiej różnicy między oprocentowaniem kredytów i depozytów banki mają
lichwiarskie zyski. Nie muszą więc zabiegać o drobnych klientów.

* * *

Średnio biorąc Polacy bardziej trzeźwo oceniają prywatne banki, niż prezes NBP
Leszek Balcerowicz, kolekcjoner doktoratów honorowych z dziedziny ekonomii.
Zwykli ludzie widzieli bowiem jak jeden po drugim padły prywatne
banki "Agrobank" "Posnania", "Staropolski" i kilka innych.

Ponad dwie trzecie Polaków ufa bankom państwowym, a tylko 38 proc. ma zaufanie
do banków prywatnych. W porównaniu do 1998 r. nieufność do banków prywatnych
wzrosła o 3 punkty procentowe. Zaufanie netto do banków prywatnych wynosi wedle
OBOP minus jeden punkt procentowy, bo przy 38 proc. ufających 39 proc.
respondentów nie ma do nich zaufania. (Sondaż z marca br. na próbie 1017
badanych).
Natomiast zaufanie netto do banków państwowych kształtuje się na poziomie plus
51 punktów (czyli różnica między mającymi zaufanie a nie ufającymi – po
odrzuceniu osób nie mających zdania). Przewagę nieufności nad zaufaniem do
banków prywatnych ustalił OBOP wśród osób z wyższym wykształceniem, prywatnych
przedsiębiorców i specjalistów. Elektorat SLD w 47 proc. zdecydowanie nie ufa
prywatnym bankom. Ogółem 53 proc. osób o przekonaniach centrolewicowych w
znacznie mniejszymstopniu ufa bankom prywatnym niż państwowym.

Rząd Millera powinien wyciągnąć z tego stosowne wnioski i olać rady
Balcerowicza i naciski Międzynarodo-wego Funduszu Walutowego.

Obserwuj wątek
    • douglasmclloyd Re: Panstwo na bank 18.06.02, 20:28
      Gość portalu: xxx napisał(a):

      >
      >
      > Państwo na bank
      >
      > Tylko 38 proc. Polaków ufa bankom prywatnym, a mimo to Balcerowicz wciąż ględzi
      >
      > o potrzebie sprywatyzowania tych kilku, które są jeszcze w rękach państwa.
      >
      > Państwowy bank PKO BP jest solą w oku wyznawców religii prywatyzacyjnej i jej
      > arcykapłana Leszka Balcerowicza.
      >
      > Podczas spotkania z Markiem Belką Balcerowicz nie chciał konkretnie rozmawiać o
      >
      > przewartościowanej złotówce.
      > Natomiast nie omieszkał pouczyć wicepremiera, że w ręce prywatne powinien jak
      > najszybciej pójść Bank Gospodarki Żywnościowej, bo dopiero po sprywatyzowaniu
      > wszystkich banków sektor finansowy będzie działał należycie.
      >
      > Balcerowicz krzywym okiem patrzy również na banki spółdzielcze. Tymczasem w
      > minionym roku okazały się być lepsze od prywatnych banków komercyjnych. Zysk
      > netto banków spółdzielczych wzrósł w ub.r. o 5,9 proc.
      >
      > * * *
      >
      > W Najjaśniejszej sprywatyzowane banki w ponad osiemdziesięciu procentach są
      > obecnie w rękach niepolskich. Rzekomą konieczność sprzedaży banków zagranicznym
      >
      > inwestorom polscy
      > liberałowie uzasadniali tym, że dzięki temu do Polski trafią nowe produkty
      > bankowe i know-how, a klienci będą obsługiwani wyśmienicie. Kolejki przed
      > okienkami i nieuprzejma biurokracja – zarówno w bankach państwowych jak i
      >
      > prywatnych – świadczą o tym, że prywatyzacja i wzmożona konkurencja nie
      > przyniosły obiecywanych skutków. Ciągle jeszcze Polak w banku jest najczęściej
      > traktowany, jak upierdliwy petent.
      >
      > Kreatywność banków prywatnych jest ukierunkowana nie tyle na polepszanie
      > jakości obsługi klientów, co raczej na śrubowanie wynagrodzeń prezesów. W
      > zeszłym roku rekordzista wśród bankowców, Bogusław Kott, prezes prywatnego BIG
      > Banku, zarabiał 313 166 zł miesięcznie, przy średniej płacy wynoszącej wówczas
      > 2165 zł. Innymi słowy średnio zarabiający Polak teoretycznie musiałby przez ok.
      >
      > 12 lat nic nie jeść i na nic innego nie wydawać ani grosza, aby mógł zgromadzić
      >
      > kwotę, jaka co miesiąc trafia do kieszeni prezesa Kotta. W pierwszym półroczu
      > zeszłego roku zysk netto BIG-u był mniejszy o ponad 90 proc., a kurs akcji
      > spadł o ok. 43 proc.
      >
      > Prezes BRE Banku Wojciech Kostrzewa brał ok. 185 833 zł miesięcznie, czyli
      > sześć razy tyle, co Balcerowicz szefujący polskiemu bankowi centralnemu
      > (według "Gazety Wyborczej" z 31 X 2001 r.). Prezes polskiego prywatnego banku
      > średniej wielkości zarabia około trzy razy tyle, co Allan Greenspan, szef
      > amerykańskiego banku centralnego.
      >
      > * * *
      >
      > Prywatnym bankom, których prezesi zarabiają krocie, raz po raz przydarzają się
      > kompromitujące wpadki. Dobrą opinią cieszy się sprywatyzowany bank PeKaO SA,
      > ale w tegoroczny Wielki Piątek 980 bankomatów tego banku nie wypłacało
      > pieniędzy. Tysiące ludzi straciło dostęp do swych kont osobistych. Dwa lata
      > wcześniej podobna awaria skomplikowała życie klientów Banku Handlowego,
      > kupionego przez Citibank. Biuro maklerskie BRE Banku narżnęło klientów,
      > wciskając im bezwartościowe akcje, o czym swego czasu obszernie informowaliśmy
      > w "NIE".
      >
      > Okazuje się także, iż w Najjaśniejszej trzymanie pieniędzy w prywatnym banku
      > może być niekiedy mniej bezpieczne od chowania forsy w mieszkaniu pod
      > materacem. Pracownik prywatnego Citibanku napadł na przechodnia i zrabował mu
      > dokumenty. Na skradziony dowód założył konto w Invest Banku. Potem przelewał
      > tam pieniądze ukradzione w Citibanku. W maju br. zapadł wyrok w procesie
      > faceta, który – posługując się fałszywymi dokumentami zrabowanymi starszy
      > m
      > ludziom – na wielką skalę okradał konta klientów prywatnych banków na zle
      > cenie
      > mafii.
      >
      > * * *
      >
      > Nie całkiem bezpieczne rachunki oszczędnościowo-rozliczeniowe, z których
      > korzystają zwykli ludzie, są dzisiaj oprocentowane średnio na 2,7 proc. To
      > nędzne oprocentowanie nie nadąża więc nawet za inflacją. Zyski z głodowego
      > oprocentowania kont oszczędnościowych są opodatkowane, zatem w ostatecznym
      > rachunku inflacja – choć niska – zżera pieniądze klientów banków.
      > Jakby tego było mało, banki naliczają opłaty właściwie za wszystkie operacje.
      >
      > Polscy przedsiębiorcy oraz drobni ciułacze są w prywatnych i państwowych
      > bankach na równi obdzierani ze skóry i łupieni do kości. Kredyt zaciągany na
      > cele gospodarcze kosztuje dzisiaj w polskich bankach 14,73 proc. – średni
      > o
      > biorąc. Do tego na ogół dochodzą niemałe opłaty manipulacyjne. Kredyt dla
      > zwykłych ludzi, żyjących z pracy najemnej jest jeszcze droższy.
      > Dwunastomiesięczny kredyt konsumpcyjny kosztuje bowiem średnio 18,26 proc.
      > Podczas gdy terminowa roczna lokata oszczędnościowa jest oprocentowana średnio
      > na 7,64 proc. Różnica między odsetkami od lokaty i kredytu wynosi więc prawie
      > 11 punktów. Dzięki tej – niespotykanej na świecie, a występującej w Polsc
      > e – aż
      > tak wielkiej różnicy między oprocentowaniem kredytów i depozytów banki mają
      > lichwiarskie zyski. Nie muszą więc zabiegać o drobnych klientów.
      >
      > * * *
      >
      > Średnio biorąc Polacy bardziej trzeźwo oceniają prywatne banki, niż prezes NBP
      > Leszek Balcerowicz, kolekcjoner doktoratów honorowych z dziedziny ekonomii.
      > Zwykli ludzie widzieli bowiem jak jeden po drugim padły prywatne
      > banki "Agrobank" "Posnania", "Staropolski" i kilka innych.
      >
      > Ponad dwie trzecie Polaków ufa bankom państwowym, a tylko 38 proc. ma zaufanie
      > do banków prywatnych. W porównaniu do 1998 r. nieufność do banków prywatnych
      > wzrosła o 3 punkty procentowe. Zaufanie netto do banków prywatnych wynosi wedle
      >
      > OBOP minus jeden punkt procentowy, bo przy 38 proc. ufających 39 proc.
      > respondentów nie ma do nich zaufania. (Sondaż z marca br. na próbie 1017
      > badanych).
      > Natomiast zaufanie netto do banków państwowych kształtuje się na poziomie plus
      > 51 punktów (czyli różnica między mającymi zaufanie a nie ufającymi – po
      > odrzuceniu osób nie mających zdania). Przewagę nieufności nad zaufaniem do
      > banków prywatnych ustalił OBOP wśród osób z wyższym wykształceniem, prywatnych
      > przedsiębiorców i specjalistów. Elektorat SLD w 47 proc. zdecydowanie nie ufa
      > prywatnym bankom. Ogółem 53 proc. osób o przekonaniach centrolewicowych w
      > znacznie mniejszymstopniu ufa bankom prywatnym niż państwowym.
      >
      > Rząd Millera powinien wyciągnąć z tego stosowne wnioski i olać rady
      > Balcerowicza i naciski Międzynarodo-wego Funduszu Walutowego.
      >

      Miller ma powazniejszy problem na glowie niz zaufanie spoleczenstwa do bankow.
      Notowania jego rzadu leca na leb na szyje, a o zaufania spoleczenym, na miare
      tego, jakie maja banki moze tylko pomarzyc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka