maaax
09.04.05, 22:58
Nawiazujac do watkow n/t- szczegolnie do imienia przyszłego..., ktore to imie
od razu powinno wskazywac kierunek, w jakim przyszly papiez chce isc...
Najpierw kardynalowie wypracuja sobie, pod natchnieniem Ducha sw., swego
rodzaju "model, "wzorzec" przyszłego papieza. Potem do owego wzorca zaczna
dopasowywac poszczegolnych kandydatow- mysle, ze zaczna od Wlochow i dopiero
jesli stwierdza,, iz zaden z nich nie 'pasuje" bede szukac gdzie indziej.
Uwazam, ze sa w zasadzie trzy mozliwosci:
a) Włoch (najczesciej wymienia sie Dionizego Tetzamanzi)
b) Latynos z Am. Pd (Maradiaga, Hummes, Hoyos)
c) "przejsciowy" - najczesciej niemłody juz: kard. Ratzinger.
Tzw. "dobrze poinformowani" twierdza, ze czarnym koniem (ha ha -akurat jest
dominikaninem o białym habicie)moze byc kard .Schoenborn z Wiednia
Ale...któz to wie: spiritus flavi, ubi vult
Ktoz sie spodziewał w 1978 wyboru kard. K.Wojtyły...?
Ja osobiscie wolałbym takiego, który pasowałby do imienia LEONA XIV
- papieza nei bojacego sie wyzwan nowych czasow, konserwatywnego teologicznie
(inaczej jednosc KK bedzie zagrozona!), natomiast wrazliwego spolecznie.
zob. tez:
www.corriere.it/Primo_Piano/Cronache/2005/04_Aprile/01/popup_conclave.shtml