Dodaj do ulubionych

Jak Balcerowicz dusi gospodarke?

IP: *.vic.bigpond.net.au 27.06.02, 12:15
Restryktywna polityka monetarna (pieniezna) w wydaniu Balcerowicza zawsze
kreowala bezrobocie. Mechanizm jest prosty: w kapitalizmie wszystko sie kreci
dzieki kredytowi. Inaczej przedsiebiorca musialby czekac, az sprzeda cala
partie towaru, dostanie gotowke, i dopiero majac te gotowke w garsci zlozy
zamowienia na surowce. Oczywiscie, produkcja nie byla by wtedy ciagla, bylyby
ciagle przestoje w oczekiwaniu na gotowke, ludzie byliby ciagle zwalniani i
przyjmowani do pracy, a wiec produkcja i zyski bylyby mniejsze, wiec i rozwoj
wolniejszy i zatrudnienie tez nizsze. Tak wiec przedsiebiorca nie czeka, az
wszystko sprzeda, ale bierze kredyt na zakup surowcow, place itp., ktory to
kredyt splaca w miare, jak otrzymuje pieniadze ze sprzedazy swego towaru.
Ale jesli stopy procentowe sa wysokie, a wiec kredyt (pieniadz, ktorego
nie nalezy mylic z gotowka, ktora jest tylko jedna z wielu form wystepowania
pieniadza) jest tez drogi, to przedsiebioraca bierze mniejszy kredyt na surowce
i place, a wiec mniej produkuje i mniej zatrudnia. A przede wszystkim mniej lub
wcale nie inwestuje, przez co tez zatrudnienie maleje (w budownictwie,
przemysle maszynowym, transporcie itp). Drogi kredyt to tez mniejsze zakupy,
ergo mniejszy popyt, ergo mniejsze zatrudnienie. Tak wiec polityka monetarna
drogiego kredytu, a la Balcerowicz, "produkuje" z definicji masowe bezrobocie
i nie dopuszcza do rozwoju gospodarki...
Pozdr.
Kagan
Obserwuj wątek
    • Gość: ALI Re: Jak Balcerowicz dusi gospodarke? IP: 217.109.137.* 28.06.02, 11:13
      Wyznawcy liberalizmu, UW, PO i te inne BCC powtarzaja w kolko, ze spadek
      bezrobocia i wzrost gospodarczy mozna osiagnac dzieki zmniejszaniu kosztow
      pracy, uelastycznienie rynku pracy i zmniejszeniu podatkow. Balcerowicz and
      company uwazaja, ze podatki nalezy obnizac tylko bogatym, bo zaoszczedzone
      pieniadze przeznaczone beda na zatrudnienie nowych pracownikow. Natomiast
      obnizanie ich biednym prowadzi tylko do wzrostu inflacji. Prywatyzacja to klucz
      do szczescia i dobrobytu. Wszystkich, ktorzy mysla inaczej liberalowie nazywaja
      populistami i lepperowcami.
      Do choru apostolow liberalizmu dolaczaja tzw. analitycy i zagraniczni
      eksperci, glowni ekonomisci z bankow komercyjnych, ktorzy swoje prognozy
      operaja na wypowiedziach swego guru. Mozna to nazwac poprawnoscia ekonomiczna.

      Pan Balcerowicz nigdy jeszcze nie odwazyl sie wystapic publicznie aby bronic
      swych racji w konfronacji z ekonmistami majacymi inne poglady. A mial do tego
      wiele okazji. Czyzby sie bal? Mozna nie zgadzac sie z tezami D. Grabowskiego z
      RPP, nalezy jednak docenic to, ze chce i umie bronic je w dyskusji.

      Najlepsze opienie zbiera Pan Balcerowicz oczywiscie z zagranicy, chwala go
      zagraniczne instytucje finansowe, jest postrzegany jako gwarant reform
      gospodarczych. Dostawal wyroznienia. Wszystko pieknie, tylko ze ci, ktorzy go
      tak chwala, reprezentuja obce, nie zawsze przyjazne polskiej gospodarce
      interesy ekonomiczne i po prostu ciesza sie, ze maja w Polsce wplywowego
      czlowieka, ktory dba aby ich inwestycjom nie stala sie krzywda. A ze sa to
      glownie inwestycje spekulacyjne? Tym bardziej.
      Tak uwazam. Balcerowicz po prostu musi odejsc.
      • Gość: trudny Jeden i drugi autor to... IP: *.sp / 192.168.5.* 28.06.02, 11:21
        prawdziwy mędrzec z ekonomicznym zacięciem. To dlaczego Wam nie wyszło nawet w
        domowym gospodarstwie?
        trudny:-)))))))))))))0
        • Gość: oskar Re: Jeden i drugi autor to... IP: 195.94.210.* 28.06.02, 11:41
          kagan daj spokój już z tymi banialukami bo się flaki przewracają.
          1.Czy kredyt zależny jest tylko od stóp procentowych?
          Odpowiedź: nie, jego cena zależy również od ryzyka kredytowego
          Ryzyko kredytowe oczywiście związane jest z możliwością spłacenia kredytu a
          możliwości jego spłacenia przy takiej stanagcji jaka jest teraz jest nikła.
          Rynek nie ożywia się obniżeniem stóp tylko mniejszymi podatkami - czego
          Balcerowicz zawsze chciał.
          2. Czy stopy procentowe regulowane przez Bank Centralny są elastyczne ze
          stopami kredytu ustalanymi przez banki komercyjne?
          Odpowiedź: nie, bo od kiedy Balcerowicz jest prezesem NBP stopy spadły o 7,5
          punkta procentowego. W tym czasie banki komercyjne obniżyły stopy kredytu o
          średnio 3,6%.
          3. Co wynika z punku 2.
          Odpowiedź: wynika, że korelacja między jednym a drugim czyli miedzy tym co robi
          NBP a tym co robią banki komercyjne jest mała.
          To są właśnie fakty a nie populistyczne slogany.
          Koniec kropa
          Pozdr
          • Gość: Crotalus Re: Jeden i drugi autor to... IP: 157.25.121.* 28.06.02, 11:46
            Zresztą takie bzdury jak to, że stopy są tak ważne dla gospodarki można wcisnąć
            tylko takim gościom jak Kagan.
            • Gość: Ania Re: Jeden i drugi autor to... IP: *.upc.chello.be 28.06.02, 11:53
              Gość portalu: Crotalus napisał(a):

              > Zresztą takie bzdury jak to, że stopy są tak ważne dla gospodarki można wcisnąć
              >
              > tylko takim gościom jak Kagan.


              A dlaczego?Poinformowal mnie ktos na tym forum,ze :"Obnizanie przez NBP stop
              procentowych nie prowadzi automatycznie do obnizniki oprocentowania kredytow choc
              JEST WARUNKIEM KONIECZNYM" i ten kto to napisal jest goracym zwolennikiem pana B
              takze cos w tym jest .
              • Gość: anty Re: Jeden i drugi autor to... IP: *.slupsk.tpnet.pl 28.06.02, 12:34
                Gość portalu: Ania napisał(a):

                > Gość portalu: Crotalus napisał(a):
                >
                > > Zresztą takie bzdury jak to, że stopy są tak ważne dla gospodarki można wc
                > isnąć
                > >
                > > tylko takim gościom jak Kagan.
                >
                >
                > A dlaczego?Poinformowal mnie ktos na tym forum,ze :"Obnizanie przez NBP stop
                > procentowych nie prowadzi automatycznie do obnizniki oprocentowania kredytow ch
                > oc
                > JEST WARUNKIEM KONIECZNYM" i ten kto to napisal jest goracym zwolennikiem pana
                > B
                > takze cos w tym jest .
                Droga Aniu. Crotalus sobie jaja robi z Oskar(a?y?). I niech sobie robi, wszak w
                pełni na to zasługuje wydmuszka.
                pozdr anty

            • ptwo Re: Jeden i drugi autor to... 29.06.02, 19:16
              Gość portalu: Crotalus napisał(a):

              > Zresztą takie bzdury jak to, że stopy są tak ważne dla gospodarki można wcisnąć
              >
              > tylko takim gościom jak Kagan.
              No właśnie! Ciekawe, że Kagan ani słowem nie wspomniał o deficycie budżetowym ,
              który osiągnął już coś ok. 25% calego budżetu. Ciekawe skąd biorą się środki na
              pokrycie tej dziury? Czy nie z banków właśnie, które zamiast uganiać się za
              niesolidnymi kredytobiorcami wolą bezpiecznje lokaty w obligacjach skarbu
              Państwa. 45 mld PLZ deficytu przy oprocentowaniu obligacji powiedzmy 10% rocznie
              oznacza, że 4,5 mld zł rocznie jest do zagospodarowania przez banki bez kiwania
              palcem w bucie. To stanowi wytłumaczenie rozbieżności między stopami procentowymi
              ustalanymi przez RPP i oprocentowaniem kredytów w bankach komercyjnych. Banki nie
              są po prostu zainteresowane udzielaniem kredytów, wolą znacznie bezpieczniejsze
              lokaty. A że na te 45 mld zł "załapują się" także inwestorzy zagraniczni, nic
              więc dziwnego, że wymieniając dolary i inne euro na złotówki, powodują aprecjację
              tej ostatniej. A potem co poniektórzy miauczą, że złoty jest za drogi. A jak ma
              być inaczej przy "czarnej dziurze" budżetowej takich rozmiarów?

          • Gość: Kagan Re: Jeden i drugi autor to... IP: *.vic.bigpond.net.au 28.06.02, 11:55
            Gość portalu: oskar napisał(a):
            > kagan daj spokój już z tymi banialukami bo się flaki przewracają.
            > 1.Czy kredyt zależny jest tylko od stóp procentowych?
            > Odpowiedź: nie, jego cena zależy również od ryzyka kredytowego
            > Ryzyko kredytowe oczywiście związane jest z możliwością spłacenia kredytu a
            > możliwości jego spłacenia przy takiej stanagcji jaka jest teraz jest nikła.
            > Rynek nie ożywia się obniżeniem stóp tylko mniejszymi podatkami - czego
            > Balcerowicz zawsze chciał.
            K: Kapitalista inwestuje, gdy mu to sie oplaca. A oplacalnosc zalezy od
            biezacej a jeszcze bardziej przyszlej stopy procentowej i od przyszlego
            popytu. Podatki to jeden z najmniej waznych elementow: wazniejsza jest
            nie tyle ich wysokosc (ulgi mozna zawsze wynegocjowac), ale stabilnosc.
            A takze stosunki miedzy pracownikami a wlascicielami czy zarzadem: co
            z tego, ze kredyt tani i podatki niskie, jak zarzad czy wlasciciele
            nir potrafia sie dogadac z pracownikami?
            > 2. Czy stopy procentowe regulowane przez Bank Centralny są elastyczne ze
            > stopami kredytu ustalanymi przez banki komercyjne?
            > Odpowiedź: nie, bo od kiedy Balcerowicz jest prezesem NBP stopy spadły o 7,5
            > punkta procentowego. W tym czasie banki komercyjne obniżyły stopy kredytu o
            > średnio 3,6%.
            K: I co z tego? Banki zyja z udzielanai pozyczek, widac bardziej im sie
            oplaca dawac mniej, ale na wyzszy procent (np. nizsze koszta obslugi)...
            > 3. Co wynika z punku 2.
            > Odpowiedź: wynika, że korelacja między jednym a drugim czyli miedzy tym co robi
            > NBP a tym co robią banki komercyjne jest mała.
            K: Mala? Spadek jednego pociaga znaczny spadek drugiego! Mylisz korelacje z
            zaleznoscia funkcyjna...
            > To są właśnie fakty a nie populistyczne slogany.
            > Koniec kropa
            K: Jakie fakty? Nic zreszta nie wyjasniles!
            • Gość: oskar Re: Jeden i drugi autor to... IP: 195.94.210.* 28.06.02, 12:11
              ja ci podaje fakty a ty je negujesz 7,5% i 3,6% to nie jest duża korelacja jak
              byś na to nie patrzył.
              Poza tym to w 98 były naciski na Hanke Gronkiewicz Waltz żeby obniżyła stopy.
              Ona uległa presji i obniżyła. Po trzech miesiącach inflacja nagle zaczeła iść
              do góry. żeby zahamować inflację Hanka musiała podwyższyć stopy do poziomu
              wyższego niż był przed obniżką. To też są fakty - ale ignoratom nie da się
              tego przetłumaczyć.
              Pozdr
              • Gość: Kagan Re: Jeden i drugi autor to... IP: *.vic.bigpond.net.au 01.07.02, 10:32
                Gość portalu: oskar napisał(a):
                ja ci podaje fakty a ty je negujesz 7,5% i 3,6% to nie jest duża korelacja jak
                byś na to nie patrzył.
                K: Powtorz o jakiej korelacji mowisz, bo nie mam czasu sprawdzac o co co chodzi!

                Poza tym to w 98 były naciski na Hanke Gronkiewicz Waltz żeby obniżyła stopy.
                Ona uległa presji i obniżyła. Po trzech miesiącach inflacja nagle zaczeła iść
                do góry. żeby zahamować inflację Hanka musiała podwyższyć stopy do poziomu
                wyższego niż był przed obniżką. To też są fakty - ale ignoratom nie da się
                tego przetłumaczyć.
                K: Skad u ciebie ta obsesja z inflacja? Dopoki bezrobocie jest
                ponad 10%, inflacja jest niczym. Dopiero, jak berobocie (realne,
                a nie na papierze) spada ponizej 5%, to mozna zaczac mowic o
                obnizaniu inflacji. Zaznaczam, ze mowimy tu o zwyklej inflacji
                (10-20% rocznie), anie hyperinflacji, czyli ponad 10% miesiecznie!
                Bowiem dopiero wzrost cen o ponad ok. 10% miesiecznie (dobrze ponad 100%
                na rok, bo tu mamy tzw. procent skladany) jest realnym problemem.
                A jak ponad 1/10 ludzi zdolnych do pracy nie moze znalezc pracy,
                to jest prawdziwa tragedia: nie tylko o wymiarze gospdarczym, ale
                tez i spolecznym.
                Kagan
                • Gość: 24 Re: Jeden i drugi autor to... IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 29.07.02, 05:33
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                  > Gość portalu: oskar napisał(a):
                  > ja ci podaje fakty a ty je negujesz 7,5% i 3,6% to nie jest duża korelacja
                  jak
                  > byś na to nie patrzył.
                  > K: Powtorz o jakiej korelacji mowisz, bo nie mam czasu sprawdzac o co co
                  chodzi
                  > !
                  >
                  > Poza tym to w 98 były naciski na Hanke Gronkiewicz Waltz żeby obniżyła stopy.
                  > Ona uległa presji i obniżyła. Po trzech miesiącach inflacja nagle zaczeła iść
                  > do góry. żeby zahamować inflację Hanka musiała podwyższyć stopy do poziomu
                  > wyższego niż był przed obniżką. To też są fakty - ale ignoratom nie da się
                  > tego przetłumaczyć.
                  > K: Skad u ciebie ta obsesja z inflacja? Dopoki bezrobocie jest
                  > ponad 10%, inflacja jest niczym. Dopiero, jak berobocie (realne,
                  > a nie na papierze) spada ponizej 5%, to mozna zaczac mowic o
                  > obnizaniu inflacji. Zaznaczam, ze mowimy tu o zwyklej inflacji
                  > (10-20% rocznie), anie hyperinflacji, czyli ponad 10% miesiecznie!
                  > Bowiem dopiero wzrost cen o ponad ok. 10% miesiecznie (dobrze ponad 100%
                  > na rok, bo tu mamy tzw. procent skladany) jest realnym problemem.
                  > A jak ponad 1/10 ludzi zdolnych do pracy nie moze znalezc pracy,
                  > to jest prawdziwa tragedia: nie tylko o wymiarze gospdarczym, ale
                  > tez i spolecznym.
                  > Kagan
          • Gość: ALI Re: Jeden i drugi autor to... IP: 217.109.137.* 28.06.02, 12:08
            Masz racje.
            Bank komercyjny ma zarabiac, jego misja jest zwiekszanie zyskow bo tego
            oczekuja akjonariusze. W praktyce wyglada to tak, przynosisz do banku 1000 i
            otrzymujesz 1%. Malo? bo niska inflacja, RPP obniza stopy. Chcesz wziac kredyt
            1000 zl. Masz zaplacic 20% odsetek. Duzo? Bo bezrobocie, bo ryzyko, itd itd.
            Powiesz, ze nie jest to wina Balcerowicza ani NBP.
            Jakos tak samo sie, kurna, zrobilo????

            • Gość: oskar Re: Jeden i drugi autor to... IP: 195.94.210.* 28.06.02, 12:13
              Jeżeli za bezrobocie winicie Balcerwicza to możemy sobie porozmawiać o Bolku i
              Lolku a nie o ekonomii.
              Pozdr
              • Gość: Ania Re: Jeden i drugi autor to... IP: *.upc.chello.be 28.06.02, 12:29
                Gość portalu: oskar napisał(a):

                > Jeżeli za bezrobocie winicie Balcerwicza to możemy sobie porozmawiać o Bolku i
                > Lolku a nie o ekonomii.
                > Pozdr



                A ten slynny plan Balcerowicza to co nie doprowadzil do bezrobiocia w Polsce?A w
                rzadzie Buzka to czym sie ten twoj idol zajmowal?Herbate podawal.Od 12 lat to on
                glownie majstruje przy finansach a nie sierotka Marysia.Pozniej sie dziwicie,ze
                ludzie glosuja na Leppera .A co maja robic?Ten wasz idol doprowadzi do tego,ze
                predzej czy pozniej jakis Hitlerek sie znajdzie i ludzie uwierza obojetnie komu
                bo maja dosyc nedzy.Tylko take oskarki jej nie widza bo im jest dobrze.Wiec
                wniosek.Mnie jest dobrze to znaczy,ze kazdemu dobrze.Kazdy kto chce tylko troche
                sobie poprawic to juz komunista.Koniec dyskusji.
                • orionek Re: Jeden i drugi autor to...do Ani i Oskara 29.06.02, 18:50
                  Gość portalu: Ania napisał(a):
                  > A ten slynny plan Balcerowicza to co nie doprowadzil do bezrobiocia w Polsce?A
                  > w rzadzie Buzka to czym sie ten twoj idol zajmowal?Herbate podawal.Od 12 lat to
                  > on glownie majstruje przy finansach a nie sierotka Marysia.Pozniej sieziwicie,ze
                  > ludzie glosuja na Leppera .A co maja robic?Ten wasz idol doprowadzi do tego,ze
                  > predzej czy pozniej jakis Hitlerek sie znajdzie i ludzie uwierza obojetnie komu
                  > bo maja dosyc nedzy.Tylko take oskarki jej nie widza bo im jest dobrze.Wiec
                  > wniosek.Mnie jest dobrze to znaczy,ze kazdemu dobrze.Kazdy kto chce tylko
                  > troche sobie poprawic to juz komunista.Koniec dyskusji.

                  Drogi kredyt (który dusi gospodarkę i napędza bezrobocie) jest następstwem nikłej
                  oferty kredytowej. Jak każdy deficytowy towar musi być drogi.
                  Przyczyny deficytu może być albo upust gotówki, która jak krew napędzała
                  gospodarkę albo większe zainteresowanie banków w wykupie za bezcen upadłych
                  zakładów niż zyskiem jaki daje pożyczanie pieniędzy.
                  Te dwie przyczyny akurat są faktem. Po pierwsze FOZZ to było ᡂ.000.000.000$
                  po drugie mało co w Polsce polskiego.

                  Gość portalu: oskar 28-06-2002 12:11
                  w 98 były naciski na Hanke Gronkiewicz Waltz żeby obniżyła stopy. Ona uległa
                  presji i obniżyła. Po trzech miesiącach inflacja nagle zaczeła iść do góry.

                  Znana z opisu metoda oscylatora polega na zamianie $ na zł wpłaceniu na wysoko
                  oprocentowaną lokatę; wybranie z odsetkami po roku i zamiana zł na $. Ta operacja
                  na czysto daje ostatnio 15%/rok, co w skali świata jest niesłychanie zyskowne ale
                  z punktu widzenia zjadaczy chleba w Polsce jest czystą stratą, więc niekorzystnie
                  jest utrzymywać rozziew pomiędzy poziomem inflacji, odsetkami i kursem dolara.
                  Dla cwaniaków co tak zarabiających obniżka stóp zapowiada koniec zysków, więc co
                  prędzej swe baksy zabierają. No i inflaja leci w górę ale... nasza gospodarrka
                  nie jest już tak ostro drenowana z kapitału. Cy to źle?

              • Gość: ali Re: Jeden i drugi autor to... IP: 217.109.137.* 28.06.02, 12:31
                No a jak to bylo z tym chlodzeniem przegrzanej ponoc gospodarki? Kto w 1998
                nawolywal do wyhamowania tempa gospodarki? Kt byl ministrem finansow?
                Bolek i Lolek?
                pozdr
                • Gość: brzytwa Re: Jeden i drugi autor to... IP: *.pcz.czest.pl 28.06.02, 12:43
                  Gość portalu: ali napisał(a):

                  > No a jak to bylo z tym chlodzeniem przegrzanej ponoc gospodarki? Kto w 1998
                  > nawolywal do wyhamowania tempa gospodarki? Kt byl ministrem finansow?
                  > Bolek i Lolek?

                  To akurat nie tyle wina samego Balcerowicza, co proeuropejskiego lobby
                  (do ktorego on sam sie zreszta zalicza)
                  Rzecz wygladala tak, ze wczesniej Kolodko zaczal nadmiernie rozpedzac popyt
                  krajowy. To musialo sie skonczyc albo kryzysem podobnym do rosyjskiego,
                  albo wlasnie radykalnym chlodzeniem popytu. W/g mnie pierwsze rozwiazanie
                  byloby zdrowsze, jednak zdecydowano sie na drugie, poniewaz kryzys walutowy
                  znacznie oddalilby perspektywe wstapienia do UE. Stlumiono wiec wzrost
                  gospodarczy i doprowadzono do eksplozji bezrobocia, zeby zwiazek ich bratni
                  mogl ogarnac ludzki rod.

                  • Gość: Ania Re: Jeden i drugi autor to... IP: *.upc.chello.be 28.06.02, 13:53
                    Gość portalu: brzytwa napisał(a):

                    > Gość portalu: ali napisał(a):
                    >
                    > > No a jak to bylo z tym chlodzeniem przegrzanej ponoc gospodarki? Kto w 199
                    > 8
                    > > nawolywal do wyhamowania tempa gospodarki? Kt byl ministrem finansow?
                    > > Bolek i Lolek?
                    >
                    > To akurat nie tyle wina samego Balcerowicza, co proeuropejskiego lobby
                    > (do ktorego on sam sie zreszta zalicza)
                    >
                    Brzytwa nie chce sie klocic ale badz konsekwentny.Piszesz,ze to wina lobby
                    proeuropejskiego,do ktorego zalicza sie Balcerowicz ale ich obwiniasz a jego
                    nie .Cos tu nie gra.


                    zecz wygladala tak, ze wczesniej Kolodko zaczal nadmiernie rozpedzac popyt
                    > krajowy. To musialo sie skonczyc albo kryzysem podobnym do rosyjskiego,
                    > albo wlasnie radykalnym chlodzeniem popytu. W/g mnie pierwsze rozwiazanie
                    > byloby zdrowsze, jednak zdecydowano sie na drugie, poniewaz kryzys walutowy
                    >


                    znacznie oddalilby perspektywe wstapienia do UE. Stlumiono wiec wzrost
                    > gospodarczy i doprowadzono do eksplozji bezrobocia, zeby zwiazek ich bratni
                    > mogl ogarnac ludzki rod.
                    >


                    A kto to stlumil?Kto doprowadzil do eksplozji bezrobocia?Wszyscy winni tylko nie
                    Balcerowicz.
                    • Gość: brzytwa Re: Jeden i drugi autor to... IP: *.pcz.czest.pl 28.06.02, 14:08
                      Gość portalu: Ania napisał(a):

                      > Brzytwa nie chce sie klocic ale badz konsekwentny.Piszesz,ze to wina lobby
                      > proeuropejskiego,do ktorego zalicza sie Balcerowicz ale ich obwiniasz a jego
                      > nie .Cos tu nie gra.

                      Jego tez obwiniam, ale to nie jest jedyny winowajca. Zreszta to nie tylko
                      politycy sa winni. Zwykli ludzie tez sa sobie winni. Zachowywali sie jak
                      psy spuszczone ze smyczy. Przejadali oszczednosci i majatek, brali
                      cholernie drogie kredyty bez opamietania itd, itp. Powtarzam, dobrego
                      wyjscia z sytuacji nie bylo. Moglo byc albo tak jak teraz, albo nagle
                      tapniecie jak w Rosji.


                      • Gość: Ania Re: Jeden i drugi autor to... IP: *.upc.chello.be 28.06.02, 14:37
                        Gość portalu: brzytwa napisał(a):

                        > Gość portalu: Ania napisał(a):
                        >
                        > > Brzytwa nie chce sie klocic ale badz konsekwentny.Piszesz,ze to wina lobby
                        >
                        > > proeuropejskiego,do ktorego zalicza sie Balcerowicz ale ich obwiniasz a je
                        > go
                        > > nie .Cos tu nie gra.
                        >
                        > Jego tez obwiniam, ale to nie jest jedyny winowajca. Zreszta to nie tylko
                        > politycy sa winni. Zwykli ludzie tez sa sobie winni. Zachowywali sie jak
                        > psy spuszczone ze smyczy. Przejadali oszczednosci i majatek, brali
                        > cholernie drogie kredyty bez opamietania itd, itp. Powtarzam, dobrego
                        > wyjscia z sytuacji nie bylo. Moglo byc albo tak jak teraz, albo nagle
                        > tapniecie jak w Rosji.
                        >


                        I dzieki Ci brzytwo.Pewnie,ze nie jedyny.Jedyno co mnie denerwuje to to,ze za
                        wszelka cene tlumacza ,ze on jest geniuszem i ,ze wszyscy winni tylko nie on.
                        >

                        • Gość: brzytwa Re: Jeden i drugi autor to... IP: *.pcz.czest.pl 28.06.02, 14:43
                          Gość portalu: Ania napisał(a):

                          > I dzieki Ci brzytwo.Pewnie,ze nie jedyny.Jedyno co mnie denerwuje to to,ze za
                          > wszelka cene tlumacza ,ze on jest geniuszem i ,ze wszyscy winni tylko nie on.

                          Juz tutaj kiedys pisalem, ze wielu ludzi w Polsce wierzy w Balcerowicza
                          niczym w Nikodema Dyzme. Bo to faktycznie jest Nikodem Dyzma polskiej
                          ekonomii.
                      • Gość: ali Re: Jeden i drugi autor to... IP: 217.109.137.* 28.06.02, 15:27
                        > >
                        > . Zreszta to nie tylko politycy sa winni. Zwykli ludzie tez sa sobie winni.
                        Zachowywali sie jak psy spuszczone ze smyczy. Przejadali oszczednosci i majatek,
                        brali cholernie drogie kredyty bez opamietania itd, itp. >

                        Firmy i ludzie wychodzili z zalozenia, ze skoro inflacja spada, spadac bedzie
                        rowniez stopa procentowa. Zalozenie przeciez sluszne, nie? I ktoregos dnia
                        dziennikarz zadal HGW pytanie, dlaczego NBP nie obniza stop pomimo spadajacej
                        inflacji. Odpowiedz: Bo inflacja moze znowu wzrosnac i NBP wcale nie musi swymi
                        decyzjami podazac za rynkiem. Amen.
                        A wiec ludzie i firmy dostaly nauczke. Banki zamiast dawac kredyty, kupuja teraz
                        bezpieczne obligacje i bony po 8.5%.
                        Jesli jakis idiota zachce kredyt na rozwoj firmy, zobaczy 19% lub wiecej. Obecnie
                        nie ma w Polsce takiego legalnego interesu, ktory w rozsadnym czasie przynioslby
                        dochod finansujacy obsluge dlugu.
                        Z drugiej strony ktos, kto ma kase, nie musi wiec w nic inwestowac, zaklada
                        rachunek prestige i lokuje po 8.5%. Czysto i bezpiecznie.
                        pozdr.
                        ali





                • Gość: oskar Re: Jeden i drugi autor to... IP: 195.94.210.* 28.06.02, 12:50
                  w czasie kiedy Balcerowicz był w rządzie (I kadencja) to mieliśmy wzrost PKB
                  rzędu 5% rocznie potem SLD-PSL zaczął partaczyć i II kadencja rządu z
                  Balerowieczem odziedziczyła wszystko co spartaczył SLD-PSL. Ten rząd dołożył
                  jeszcze swoje partactwo (nie mieszajcie w to Balera bo on nawet w swoim rządzie
                  musiał walczyć z niedouczonymi baranami) i mamy to co mamy. A wy musicie mieć
                  kozła ofiarnego bo jak widać bez tego u was ani rusz.
                  • Gość: Ania Re: Jeden i drugi autor to... IP: *.upc.chello.be 28.06.02, 13:57
                    Gość portalu: oskar napisał(a):

                    > w czasie kiedy Balcerowicz był w rządzie (I kadencja) to mieliśmy wzrost PKB
                    > rzędu 5% rocznie potem SLD-PSL zaczął partaczyć i II kadencja rządu z
                    > Balerowieczem odziedziczyła wszystko co spartaczył SLD-PSL. Ten rząd dołożył
                    > jeszcze swoje partactwo (nie mieszajcie w to Balera bo on nawet w swoim rządzie
                    >
                    > musiał walczyć z niedouczonymi baranami) i mamy to co mamy. A wy musicie mieć
                    > kozła ofiarnego bo jak widać bez tego u was ani rusz.


                    No wiadomio tylko jeden uczony jest w Polsce no przepraszam dwoch:Balcerowicz i
                    oskar.Reszta to niedouczone barany.Natychmiast wszystkim poodbierac dyplomy.
                    Tlumaczysz,ze z pana b robi sie kozla ofiarnego a jaka metode ty stosujesz?
                    To co zle to wszyscy inni tylko nie Balcerowicz.Nie mozna byc 12 lat u steru
                    wladzy i za nic nie odpowiadac przypiosywac sobie tylko sukcesy a kleski zwalac
                    na innych.Zalosne to i tyle.
                  • Gość: brzytwa Re: Jeden i drugi autor to... IP: *.pcz.czest.pl 28.06.02, 14:03
                    Gość portalu: oskar napisał(a):

                    > w czasie kiedy Balcerowicz był w rządzie (I kadencja) to mieliśmy wzrost PKB
                    > rzędu 5% rocznie potem SLD-PSL zaczął partaczyć i II kadencja rządu z
                    > Balerowieczem odziedziczyła wszystko co spartaczył SLD-PSL. Ten rząd dołożył
                    > jeszcze swoje partactwo (nie mieszajcie w to Balera bo on nawet w swoim rządzie
                    >
                    > musiał walczyć z niedouczonymi baranami) i mamy to co mamy. A wy musicie mieć
                    > kozła ofiarnego bo jak widać bez tego u was ani rusz.

                    To nie jest prawda. Kiedy Balcerowicz odchodzil z rzadu (jesien 91 !)
                    wszystko padalo na pysk, a poza tym masowo dodrukowywano pieniadze (sic!).
                    To byl koncowy etap ekipy Bieleckiego. PKB przestal spadac w sezonie 92/93.
                    Komuchy zalapaly sie juz na wzrost gospodarczy. Trudno powiedziec jak bylby
                    duzy, faktem jest jednak, ze wielu ekonomistow twierdzi, ze to wlasnie
                    Kolodko przegrzal gospodarke. Wzrost PKB powinien byc za niego po prostu
                    mniejszy wtedy bylby trwalszy. Dalszy ciag tej historii jest w moim
                    poscie wyzej.

    • orionek Re: Jak Balcerowicz dusi gospodarke? 29.06.02, 17:45
      Nt. kredytu
      Ale można mieć własny zapas środków na niezbędne zakupy surowców do produkcji?
      A wtedy drogi kredyt pracuje na moją korzyść?
      No i co stało się z zapasami w Polsce?


      Gość portalu: Kagan napisał(a):

      > Restryktywna polityka monetarna (pieniezna) w wydaniu Balcerowicza zawsze
      > kreowala bezrobocie. Mechanizm jest prosty: w kapitalizmie wszystko sie kreci
      > dzieki kredytowi. Inaczej przedsiebiorca musialby czekac, az sprzeda cala
      > partie towaru, dostanie gotowke, i dopiero majac te gotowke w garsci zlozy
      > zamowienia na surowce. Oczywiscie, produkcja nie byla by wtedy ciagla, bylyby
      > ciagle przestoje w oczekiwaniu na gotowke, ludzie byliby ciagle zwalniani i
      > przyjmowani do pracy, a wiec produkcja i zyski bylyby mniejsze, wiec i rozwoj
      > wolniejszy i zatrudnienie tez nizsze. Tak wiec przedsiebiorca nie czeka, az
      > wszystko sprzeda, ale bierze kredyt na zakup surowcow, place itp., ktory to
      > kredyt splaca w miare, jak otrzymuje pieniadze ze sprzedazy swego towaru.
      > Ale jesli stopy procentowe sa wysokie, a wiec kredyt (pieniadz, ktorego
      > nie nalezy mylic z gotowka, ktora jest tylko jedna z wielu form wystepowania
      > pieniadza) jest tez drogi, to przedsiebioraca bierze mniejszy kredyt na surowce
      >
      > i place, a wiec mniej produkuje i mniej zatrudnia. A przede wszystkim mniej lub
      > wcale nie inwestuje, przez co tez zatrudnienie maleje (w budownictwie,
      > przemysle maszynowym, transporcie itp). Drogi kredyt to tez mniejsze zakupy,
      > ergo mniejszy popyt, ergo mniejsze zatrudnienie. Tak wiec polityka monetarna
      > drogiego kredytu, a la Balcerowicz, "produkuje" z definicji masowe bezrobocie
      > i nie dopuszcza do rozwoju gospodarki...
      > Pozdr.
      > Kagan

      • Gość: Kagan Re: Jak Balcerowicz dusi gospodarke? IP: *.vic.bigpond.net.au 01.07.02, 10:20
        orionek napisał(a):
        > Nt. kredytu
        > Ale można mieć własny zapas środków na niezbędne zakupy surowców do produkcji?
        > A wtedy drogi kredyt pracuje na moją korzyść?
        > No i co stało się z zapasami w Polsce?
        K: Tylko wielkie firmy stac na tzw. samofinansowanie! Male maja za
        male zyski, aby z nich odkladac tyle, aby starczalo na place czy surowce
        w okresach mniejszego przyplywu gotowki czy wiekszych rozchodow (np.
        platnosc podatku czy cla). Tzw. cash flow to jeden z glownych
        problemow przedsiebiorcy! Owszem, mozna odkladac zyski do banku,
        ale kosztem np. inwestycji. A w kapitalizmie trzeba czesto
        wprowadzac innowacje, dostosowywac sie do mody itp. A to kosztuje...
        A zapasy w Polsce? Obawiam sie, ze ich nigdy specjalnie nie bylo.
        Po prostu buiednego nie stac na oszczedzanie: wydaje wszystko
        na przezycie kolejnego dnia... Nie mielismy ani koloni, aby
        je lupic (jak np. Belgia), ani niewolnikow, aby na nas pracowali
        (jak np . w USA)... To my bylismy kolonia (np. Niemiec), to
        my dostarczalismy owym Niemcom niewolnikow...
        Pozdr.
        Kagan
    • orionek Kredyt - Kagan odpowiedz! 29.06.02, 18:09
      Z drogim kredytem rozumiem - bezrobocie i recesja. Ale każdy chce zrobić. Więc
      swoje (pieniądze na kredyt) sprzedaje drogo, o ile znajdą się gotowi kupować. Jak
      to na rynku.
      Problem w tym dlaczego zakłady nie mają zapasu pieniędzy o co pytałem list
      wcześniej.

      Gość portalu: Kagan napisał(a):

      > Restryktywna polityka monetarna (pieniezna) w wydaniu Balcerowicza zawsze
      ..................
      > Kagan

      • Gość: Kagan Re: Kredyt - Kagan odpowiedz! IP: *.vic.bigpond.net.au 01.07.02, 10:12
        orionek napisał(a):
        Z drogim kredytem rozumiem - bezrobocie i recesja. Ale każdy chce zarobić.
        Więc swoje (pieniądze na kredyt) sprzedaje drogo, o ile znajdą się gotowi
        kupować. Jak to na rynku. Problem w tym dlaczego zakłady nie mają zapasu
        pieniędzy o co pytałem list wcześniej.
        K: To proste! W kapitalizmie wolnorynkowym mamy do czynienia z chroniczna
        nadwyzka podazy nad popytem. Dotyczy to praktycznie wszystkich rynkow,
        z wyjatkiem rynkow sztucznie regulowanych przez panstwo, tj. rynku
        pieniedzy i rynku nielegalnych narkotykow i ew. broni. A dlaczego podaz>popyt?
        Bowiem panstwo prowadzi (na ogol) restryktywna polityke monetarna,
        czyli ogranicza podaz pieniadza, np. przez wysokie stopy procentowe, ktore sa de
        facto cena pieniadza. Robia to, aby bezrobocie bylo conajmniej 10%,
        bowiem inaczej pracownicy chca podwyzek plac, ktore podwyzszaja koszta
        produkcji, a wiec zmniejszaja zyski. Boja sie tez inflacji, bo ona
        nadgryza "wartosc" pieniadza chowanego przez bogaczy na tzw.
        czarna godzine... Inny powod, to nieprawiedliwy podzial zyskow (tzw.
        wrtosci dodatkowej w zrozumieniu Marksa). Zyski sa przechwytywane w
        wiekszosci przez bogatych, ktorzy je tezauryzuja (kupuja za nie zloto, dziela
        sztuki zmarlych mistrzow albo lokuja na niskooprocentowanych anonimowych
        rachunkach bankowych np. w Szwajcarii). Bogatego stac bowiem i na luksusowa
        konsumpcje (glownie dobr z importu, ktore obcizaja i tak ujemny bilans naszego
        rachunku biezacego) jak i na chowanie (tezauryzacje) pieniadza na owa "czarna
        godzine" (np. rewolucje). A pieniadz schowany, to pieniadz martwy: nie napedza on
        popytu. Biedny zas wydaje wszystkio co ma, a sredniak nawet wiecej (zaciaga
        kredyt konsumpcyjny). Tak wiec, aby ruszyc gospodarkw, nalezy dac wiecej
        pieniedzy biednym (w tym i bezrobotnym) oraz sredniakom, bo oni zaraz je wydadza
        i napedza popyt, ergo wzmocnia koniunkture. Bogatym nalezy zas odbierac wiekszosc
        pieniedzy, ktorych oni nie inwestuja. Przy czym jako inwestycje ja rozumiem
        prawdziwe inwestycje, ktore cos konkretnego produkuja (nie tylko dobra
        materialne, ale np. know-how), i zatrudniaja Polakow w Polsce! Niestety, w
        sytuacji, gdy rzad (obojetnie: SLD czy AWS/UW) siedzi w kieszeni kapitalu, na
        dodatek zagranicznego, taka polityka nie ma szans na realizacje. Przynajmniej
        dopoki beda nami rzadzic zdrajcy i agenci obcych mocarstw (obojetne, czy
        ZSRR/Rosji czy UE/USA)...
        Kagan
    • Gość: mirmat Zgoda_diagnoza_choroby-teraz_pytanie:jakie lekarst IP: *.dialup.eol.ca 29.06.02, 23:47
      Kagan napisal:"Restryktywna polityka monetarna (pieniezna) w wydaniu
      Balcerowicza zawsze kreowala bezrobocie. Mechanizm jest prosty: w kapitalizmie
      wszystko sie kreci dzieki kredytowi. Inaczej przedsiebiorca musialby czekac, az
      sprzeda cala partie towaru, dostanie gotowke, i dopiero majac te gotowke w
      garsci zlozy zamowienia na surowce. Oczywiscie, produkcja nie byla by wtedy
      ciagla, bylyby ciagle przestoje w oczekiwaniu na gotowke, ludzie byliby ciagle
      zwalniani i przyjmowani do pracy, a wiec produkcja i zyski bylyby mniejsze,
      wiec i rozwoj wolniejszy i zatrudnienie tez nizsze. Tak wiec przedsiebiorca nie
      czeka, az wszystko sprzeda, ale bierze kredyt na zakup surowcow, place itp.,
      ktory to kredyt splaca w miare, jak otrzymuje pieniadze ze sprzedazy swego
      towaru.
      Ale jesli stopy procentowe sa wysokie, a wiec kredyt (pieniadz, ktorego
      nie nalezy mylic z gotowka, ktora jest tylko jedna z wielu form wystepowania
      pieniadza) jest tez drogi, to przedsiebioraca bierze mniejszy kredyt na surowce
      i place, a wiec mniej produkuje i mniej zatrudnia. A przede wszystkim mniej lub
      wcale nie inwestuje, przez co tez zatrudnienie maleje (w budownictwie,
      przemysle maszynowym, transporcie itp). Drogi kredyt to tez mniejsze zakupy,
      ergo mniejszy popyt, ergo mniejsze zatrudnienie. Tak wiec polityka monetarna
      drogiego kredytu, a la Balcerowicz, "produkuje" z definicji masowe bezrobocie
      i nie dopuszcza do rozwoju gospodarki...Pozdr. Kagan"

      Mimo, ze sie z Toba sprzeczam na temat historii to musze sie przyznac, ze
      calkowicie sie zgadzam z Twoja diagnoza obecnej choroby III RP. Zreszta jak nie
      mozna sie zgadzac kiedy jak by to powiedzial Sherlock Holmes na ten
      temat: "Elementary Watson"
      Inna kwesta po zdeterminowaniu diagnozy jaka medycyne nalezaloby zaaplikowac.
      Nie wdajac sie w wielkie teoretyczne dyskusje, praktyczne podejscie
      sugerowaloby spojrzenie na wspolczesne przyklady na swiecie. Przedewszyskim
      mamy pewne zalety ktore by sie kwalifikowaly jako "assets". Jestesmy narodem
      dosc wyksztalconym nie najbiedniejszym w surowce naturalne. Nie ma u nas
      trzesien ziemi ani tajfunow. Brak u nas rowniez konfliktow etnicznych (narazie-
      zobaczymy co bedzie po wstapieniu do Unji). Nawet obecne dlugi, o ile
      natychmiast zmienimy polityke mozna jeszcze splacic.

      Wydaje sie, ze najlepszy wariant leczenia zaklada nasze NIE wejscie do UE.
      Moglibysmy postawic nasze priorytety zgodnie z naszymi potrzebami a nie z
      wytycznymi Brukseli. Najsmieszniejsze to te nadzieje na forse z UE. Juz wiadomo
      ile mamy dawac: 2,36 miliarda euro pierwszego roku. Watpie czy dostaniemy wiele
      spowrotem a nawet ochlapy nam rzucone beda ograniczone warunkami.

      Majac wolna reke poza Unja nalezaloby rozwiazac istniejacy uklad
      stowarzyszeniowy z Bruksela, ktory tylko stwarza miejca pracy na zachod od
      Odry. Obecne uklady WTO pozwalaja nam handlowac z Unja na znacznie lepszych
      warunkach. Ale konieczne sa natychmiastowe wybory i znalezienie przywodstwa z
      wizja dla Kraju a nie bredzacymi, ze "nie mamy alternatywy". Obecne elity
      polityczne (dotyczy zarowno SLD jak i partii zwiazanych z bylym AWS)sa
      kompletnie skompromitowane i niezdolne do nowych rozwiazan. A nie musza te
      rozwiazania byc tak nowe w skali swiatowej. Przyklady, ktore juz dawalem na
      innych watkach: Azjatyckie tygrysy, Brazylia, to tylko kilka wzorow, ktore po
      pewnej modyfikacji mozna zastosowac u nas. Wszystko to lepsze niz obecna
      rzeczywistosc.
      • Gość: anty 100% zgoda co do diagnozy i NIE UE - jedno ale! IP: *.slupsk.tpnet.pl 01.07.02, 09:28
        Dotyczy swobody wyboru manewru. Zakres suwerenności zmniejsza sie tragicznie z
        każdym rokiem a polityka zbrojeniowa ustawiona bardziej pod potrzeby zaczepne
        NATO niż nasze potrzeby obronne wcale sytuacji nie polepsza. Zaden rozsądny
        Polak nie powinien mieć wątpliwości iz NATO nas sprzeda za miskę ropy jeśli
        tylko kupiec się znajdzie. Póki jeszcze go nie ma, z naprawą ekonomii winna iść
        RÓWNOLEGLE naprawa zdolnosci obronnych. Casus Jugosławii winien służyć za
        memento jak obce interesy są realizowane, gdy ofiara osłabiona.
        pozdr anty
      • Gość: Kagan Re: Zgoda_diagnoza_choroby-teraz_pytanie:jakie lekarst IP: *.vic.bigpond.net.au 01.07.02, 09:53
        Gość portalu: mirmat napisał(a):
        Kagan napisal:"Restryktywna polityka monetarna (pieniezna) w wydaniu
        Balcerowicza zawsze kreowala bezrobocie. Mechanizm jest prosty: w kapitalizmie
        wszystko sie kreci dzieki kredytowi. Inaczej przedsiebiorca musialby czekac, az
        sprzeda cala partie towaru, dostanie gotowke, i dopiero majac te gotowke w
        garsci zlozy zamowienia na surowce. Oczywiscie, produkcja nie byla by wtedy
        ciagla, bylyby ciagle przestoje w oczekiwaniu na gotowke, ludzie byliby ciagle
        zwalniani i przyjmowani do pracy, a wiec produkcja i zyski bylyby mniejsze,
        wiec i rozwoj wolniejszy i zatrudnienie tez nizsze. Tak wiec przedsiebiorca nie
        czeka, az wszystko sprzeda, ale bierze kredyt na zakup surowcow, place itp.,
        ktory to kredyt splaca w miare, jak otrzymuje pieniadze ze sprzedazy swego
        towaru. Ale jesli stopy procentowe sa wysokie, a wiec kredyt (pieniadz, ktorego
        nie nalezy mylic z gotowka, ktora jest tylko jedna z wielu form wystepowania
        pieniadza) jest tez drogi, to przedsiebioraca bierze mniejszy kredyt na surowce
        i place, a wiec mniej produkuje i mniej zatrudnia. A przede wszystkim mniej lub
        wcale nie inwestuje, przez co tez zatrudnienie maleje (w budownictwie,
        przemysle maszynowym, transporcie itp). Drogi kredyt to tez mniejsze zakupy,
        ergo mniejszy popyt, ergo mniejsze zatrudnienie. Tak wiec polityka monetarna
        drogiego kredytu, a la Balcerowicz, "produkuje" z definicji masowe bezrobocie
        i nie dopuszcza do rozwoju gospodarki...Pozdr. Kagan"
        Mimo, ze sie z Toba sprzeczam na temat historii to musze sie przyznac, ze
        calkowicie sie zgadzam z Twoja diagnoza obecnej choroby III RP.
        K: Dziekuje! To nie jest moja diagnoza, ale oparta na wiedzy wyniesionej z
        nauki ekonomii i historii gospodarczej na tzw. zachodnich uniwersytetach, oraz
        osobistym doswiadczeniu z pracy w firmach australijskich, amerykanskich,
        brytyjskich etc., a takze Impexmetalu (jeszcze w PRLu).

        Zreszta jak nie mozna sie zgadzac kiedy jak by to powiedzial Sherlock Holmes na
        ten temat: "Elementary Watson".
        K: Elementarny dla nas, ale nie dla Balcerowicza (chyba iz zalozymy, ze jest
        on swiadomym niszczycielem polskiej gospodarki)...

        Inna kwesta po zdeterminowaniu diagnozy jaka medycyne nalezaloby zaaplikowac.
        Nie wdajac sie w wielkie teoretyczne dyskusje, praktyczne podejscie
        sugerowaloby spojrzenie na wspolczesne przyklady na swiecie. Przede wszyskim
        mamy pewne zalety ktore by sie kwalifikowaly jako "assets". Jestesmy narodem
        dosc wyksztalconym nie najbiedniejszym w surowce naturalne. Nie ma u nas
        trzesien ziemi ani tajfunow. Brak u nas rowniez konfliktow etnicznych (narazie-
        zobaczymy co bedzie po wstapieniu do Unii). Nawet obecne dlugi, o ile
        natychmiast zmienimy polityke mozna jeszcze splacic.
        K: Dlugow nie ma sensu splacac. Wystarczy oglosic, ze ich splata=rewolucja
        a la Argentyna, co spowoduje masowa emigracje Polakow na zachod (milion
        uciekinierow w ciagu roku wystarczy, aby rozregulowac system swiadczen
        spolecznych w UE). Dobra naturalne nalezy zas znow znacjonalizowac, ew.
        tylko dawac koncesje na ich wydobycie. Podobnie z ziemia: odtworzyc nalezy
        PGRy tam, gdzie ziemia lezy odlogiem, zamiast importu zywnosci z zachodu.
        Owoce cytrusowe czy kawe mozna sprowadzac za pol darmo np. z Brazylii, placac np.
        wyrobami przemyslowymi, bez psucia bilansu rachunku biezacego. Zrezygnowac
        przede wszystkim z kosztownego "dostosowywania" Polski do tzw. standardow UE.
        Przeciez W. Brytania, czlonek UE od kilkunastu conajmniej lat, ma wciaz mile,
        ruch lewostronny itp. Zazadac od USA tej samej pomocy, jaka w ramach Planu
        Marshalla dostaly Niemcy. Warunkiem pozostania Polski w NATO powinna
        byc gruntowna modernizacja WP, lotnictwa i marynarki na koszt USA, i to
        modernizacji prawdziwej, a nie takiej, polegajacej na wtykaniu nam zlomu
        (F-16 wersja A czy skorodowane lajby). Tyle na poczatek!

        Wydaje sie, ze najlepszy wariant leczenia zaklada nasze NIE wejscie do UE.
        Moglibysmy postawic nasze priorytety zgodnie z naszymi potrzebami a nie z
        wytycznymi Brukseli. Najsmieszniejsze to te nadzieje na forse z UE. Juz wiadomo
        ile mamy dawac: 2,36 miliarda euro pierwszego roku. Watpie czy dostaniemy wiele
        spowrotem a nawet ochlapy nam rzucone beda ograniczone warunkami.
        K: Czlonkostwo UE nalezy zrenegocjowac. Warunek: natychmiastowa pomoc
        ze strony UE, glownie rzeczowa (np. odbudowa infrastruktury takiej jak koleje,
        drogi itp. przez kapital zachodni z uzyciem polskiej sily roboczej).
        Dotacje dla polskich rolnikow jak dla niemieckich, itp. Inaczej nie ma
        sensu wstepowac do UE! Oni bowiem wrecz chca, aby Polska dokladala do tego
        interesu...

        Majajac wolna reke poza Unja nalezaloby rozwiazac istniejacy uklad
        stowarzyszeniowy z Bruksela, ktory tylko stwarza miejca pracy na zachod od
        Odry. Obecne uklady WTO pozwalaja nam handlowac z Unja na znacznie lepszych
        warunkach. Ale konieczne sa natychmiastowe wybory i znalezienie przywodstwa z
        wizja dla Kraju a nie bredzacymi, ze "nie mamy alternatywy". Obecne elity
        polityczne (dotyczy zarowno SLD jak i partii zwiazanych z bylym AWS) sa
        kompletnie skompromitowane i niezdolne do nowych rozwiazan. A nie musza te
        rozwiazania byc tak nowe w skali swiatowej. Przyklady, ktore juz dawalem na
        innych watkach: Azjatyckie tygrysy, Brazylia, to tylko kilka wzorow, ktore po
        pewnej modyfikacji mozna zastosowac u nas. Wszystko to lepsze niz obecna
        rzeczywistosc.
        K: Nic dodac, nic ujac...
        Pozdr.
        Kagan
    • Gość: anty Powtórzenie "manewru Kołodki" IP: *.slupsk.tpnet.pl 01.07.02, 08:57
      Belka w końcu zdecydował się (albo tyle czasu zajeło) na wypuszczenie na rynek
      amerykański obligacji za 1,5mld USD. Piękny "kop w jaja" Balcerowiczowi i RPP.
      Efekt byłby zdecydownie lepszy gdyby był przez dłuższy czas wcześniej
      zapowiadany. Taka samą operację można przygotować na koniec roku wcześniej
      odpowiednio nagłaśniając. Efekt osłabienia złotego pewny i stabilny (ale czy w
      stopniu wystarczającym?). Banki też zmuszone do główkowania co z nadpłynnością,
      może w końcu silniej ruszą z akcją kredytową. Być może pociągnięcie dość
      desperackie lecz w sytuacji gdy dla RPP i Balcerowicza ważniejsze by kotoś z
      City poklepał ich po główce za dobrą robotę, niźli interes polskiej gospodarki,
      jedyne.
      pozdr anty
    • Gość: gaduła Re: Kagana - chamstwo i głupota ! IP: *.IOd.krakow.pl 01.07.02, 09:41
      widać ze kagan znowu miesza i po nocach nie sypia,
      ten prowokator zasługuje tylko na zaprzestanie odpowiadania na jego listy,
      jego występy na innych wątkach były chamskie i niesmaczne,
      dlatego odradzam dyskutowanie z tym chamem !
      • Gość: Kagan Re: Kagana - chamstwo i głupota ! IP: *.vic.bigpond.net.au 01.07.02, 09:56
        Gość portalu: gaduła napisał(a):
        > widać ze kagan znowu miesza i po nocach nie sypia,
        > ten prowokator zasługuje tylko na zaprzestanie odpowiadania na jego listy,
        > jego występy na innych wątkach były chamskie i niesmaczne,
        > dlatego odradzam dyskutowanie z tym chamem !
        K: A masz jakis argument merytoryczny? Piszac takie glupoty j.w.
        i atakujac mnie ad personam potwierdzasz tylko moje argumenty...
        Niestety, moja argumentacja jest nie do podwazenia. Zostaja ci wiec
        tylko wyzwiska, w twej bezsilnosci...
        Bez pozdr.
        Kagan

      • Gość: Ania Re: Kagana - chamstwo i głupota ! IP: *.upc.chello.be 01.07.02, 09:57
        Gość portalu: gaduła napisał(a):

        > widać ze kagan znowu miesza i po nocach nie sypia,
        > ten prowokator zasługuje tylko na zaprzestanie odpowiadania na jego listy,
        > jego występy na innych wątkach były chamskie i niesmaczne,
        > dlatego odradzam dyskutowanie z tym chamem !


        a w tym watku co widzisz chamskiego?Jak nie chcesz to nie dyskutuj twoja sprawa.A
        jak zabierasz glos w watku to na temat.Kagan nie jest tematem tego watku na jego
        temat jest kilkanascie innych watkow wiec tam wpisuj swe uwagi.
        >

        • Gość: gaduła Re: do Ani - wysłać Kagana na Białoruś ! IP: *.IOd.krakow.pl 01.07.02, 11:58
          wiesz - on pisuje bzdury i jest chamem,
          dlatego odradzam ci dyskusje z nim,
          a co ty sądzisz to już twoja sprawa !
          narazie ludzie składaję aby wysłac go na Białoruś lub do Korei Północnej !
          • Gość: Kagan Re: do Ani - wysłać Kagana na Białoruś ! IP: *.vic.bigpond.net.au 01.07.02, 12:17
            Gość portalu: gaduła napisał(a):
            > wiesz - on pisuje bzdury i jest chamem,
            > dlatego odradzam ci dyskusje z nim,
            > a co ty sądzisz to już twoja sprawa !
            > narazie ludzie składaję aby wysłac go na Białoruś lub do Korei Północnej !
            K: A czemu nie na Kube?

    • Gość: anty Promblem z Balcerowiczem na tym polega, że nigdy IP: *.slupsk.tpnet.pl 01.07.02, 11:07
      w biznesie nie pracował i swego nie prowadził. A CASE - formalnie na żonę - za
      pieniądze sponsorów promuje ich punkt widzenia i korzyści. A zaschnięte teoryje
      można jako zakładki do ksiąg stosować - nijak się mają do stanu rzeczywistego
      dzisiaj (wiek XVIII no może pocz XIX opisują dość dobrze).
      Marzy mi się pojedynek biznesowy na management w branży dowolnej między p
      Balcerowiczem a np Wałęsą. Stawiam dolary przeciw orzechom na Wałęsę, w 3 lata
      puści Balcerowicza bez skarpet, mimo iż formalnie dureń.
      pozdr anty
      • Gość: Kagan Re: Promblem z Balcerowiczem na tym polega, że nigdy IP: *.vic.bigpond.net.au 01.07.02, 12:16
        Gość portalu: anty napisał(a):
        Problem z Balcerowiczem na tym polega, że nigdy w biznesie nie pracował i swego
        nie prowadził.
        K: Za to pracowal w Instytucie Problemow Marksizmu-Leninizmu przy
        KC PZPR. I studiowal na podrzednym amerykanskim uniwersytecie na stopien tzw.
        MBA, czy specjalisty od zarzadzania (a nie od ekonomii). Ale faktycznie, nigdy
        w prawdziwej firmie nie pracowal, wiec mozna smialo przyjac, ze sobie po
        prostu ten tytul kupil (p. THE ECONOMIST - tam sa ogloszenia glownie
        amerykanskich uniwerkow sprzedajacych takie tytuly juz od ok. USD 10 tys.).

        A CASE - formalnie na żonę - za pieniądze sponsorów promuje ich punkt widzenia i
        korzyści. A zaschnięte teoryje można jako zakładki do ksiąg stosować - nijak się
        mają do stanu rzeczywistego dzisiaj (wiek XVIII no może pocz XIX opisują dość
        dobrze).
        K: Marks opisal te czasy jeszcze lepiej. Ale i A. Smith i K. Marks
        naleza do historii mysli ekonomicznej! Mamy, badz co badz, XXI wiek,
        automatyzacje, komputeryzacje, globalizacje i inne "cje", o ktorych
        za czasow A. Smitha sie nawet fantastom nie snilo (Verne i Wells
        nastali nieco pozniej)...

        Marzy mi się pojedynek biznesowy na management w branży dowolnej między
        p Balcerowiczem a np Wałęsą. Stawiam dolary przeciw orzechom na Wałęsę, w 3 lata
        puści Balcerowicza bez skarpet, mimo iż formalnie dureń.
        K: Obaj to durnie. Tyle, ze Walesa byl bardziej uzyteczny (inteligencik
        Balcerowicz nie nadawal sie na przywodce zwiazku zawodowego, Walesa,
        jako robol i katolicki dewot, byl wrecz idealnym agentem dla CIA).
        Pozdr.
        Kagan
    • Gość: anty Kto ma szkolić ekonomistów ? Do Oskar i nie tylko IP: *.slupsk.tpnet.pl 01.07.02, 11:36
      Propozycja taka: popracuj 3 lata w branzy rolnej - produkcja, przetworstwo weź
      1 semestr wykłady, cwiczenia na AE Poznań
      potem ze 4 lata w przemyśle - ceglorz może być i dwa semestry wykładów na AE
      ze 3 lata w high tech - semestr wykładów
      z 5 lat w finansach i wykłady
      będziesz wtedy jako wino dojrzełe z pełnym bukietem z pozytkiem dla
      korzystających a nie cienkusz buzujący po którym tylko ból głowy.
      Owszem AE nigdy nie będzie miała tyle pieniędzy by te skoki w pełni
      zrekompensować ale niechaj na ambicję wjeżdża, patriotyzm lokalny podlewa,
      zresztą spytaj Kagana jak to gdzie indziej robią.
      pozdr anty
      • Gość: Kagan Re: Kto ma szkolić ekonomistów ? Do Oskar i nie tylko IP: *.vic.bigpond.net.au 01.07.02, 12:06
        Gość portalu: anty napisał(a):
        Propozycja taka: popracuj 3 lata w branzy rolnej - produkcja, przetworstwo weź
        1 semestr wykłady, cwiczenia na AE Poznań potem ze 4 lata w przemyśle - ceglorz
        może być i dwa semestry wykładów na AE ze 3 lata w high tech - semestr wykładów
        z 5 lat w finansach i wykłady będziesz wtedy jako wino dojrzełe z pełnym bukietem
        z pozytkiem dla korzystających a nie cienkusz buzujący po którym tylko ból
        głowy.
        Owszem AE nigdy nie będzie miała tyle pieniędzy by te skoki w pełni
        zrekompensować ale niechaj na ambicję wjeżdża, patriotyzm lokalny podlewa,
        zresztą spytaj Kagana jak to gdzie indziej robią.
        pozdr anty
        K: Niestety, gdzie indziej tez zle szkola ekonomistow. Stad nawet
        tak bogate kraje jak Australia czy USA nie osiagaja nawet polowy
        swych mozliwosci. Przyklad: miliony ludzi w slumsach USA nic nie tworzy,
        tylko konsumuje, a i to tez za malo, aby gospodarka osiagnela
        pelnie swych mozliwosci. Winny jest dogmatyzm - w PRLu mielismy
        pseudomarksistowski dogmatyzm, obecnie ci pseudomarksistowscy
        dogmatycy (np. Balcerowicz, Belka, Kolodko et al) przejeli
        dogmaty monetarystyczno-neoliberalne... Zaklete kolo: z deszczu
        wpadamy pod rynne...
        Kagan
    • Gość: anty Cześć Kagan, mam nadzieję iż wątku nie rozwalę IP: *.slupsk.tpnet.pl 01.07.02, 11:51
      paroma uwagami. Zresztą juz znikam na Aktualnosciach. Biorąc pod uwagę, że
      pisuje tu "creme de la creme" to co z przeciętnym Polakiem?
      Życze owocnej orki na ugorze - kiedy Ci się znudzi?
      pozdr anty
      • Gość: Kagan Re: Cześć Kagan, mam nadzieję iż wątku nie rozwalę IP: *.vic.bigpond.net.au 01.07.02, 12:00
        Gość portalu: anty napisał(a):
        > paroma uwagami. Zresztą juz znikam na Aktualnosciach. Biorąc pod uwagę, że
        > pisuje tu "creme de la creme" to co z przeciętnym Polakiem?
        > Życze owocnej orki na ugorze - kiedy Ci się znudzi?
        > pozdr anty
        K: Jako osoba, ktora studiowala ekonomie w kraju (PRL) i na tzw.
        zachodzie (Australia) wciaz sie nie moge nadziwic, ze tyle osob
        traktuje ekonomie jako nauke scisla, jakas fizyke, czy raczej
        inzynierie? Przeciez ekonomia NIE jest nauka scisla. To, ze uzywa sie
        w niej tyle matematyki, nic nie znaczy! Astrologowie tez wykonuja
        skomplikowane obliczenia i uzywaja komputerow!
        Prawda jest taka, ze nie ma jednej obowiazujacej teorii w ekonomii.
        Takiej jak np. teoria makromechaniki Newtona czy mikromechaniki
        (mech. kwantowej) Plancka i innych. Stad ekonomisci moga tylko
        wypowiadac swe sady na temat stanu gospopdarki, przyczyn kryzysu
        czy polityki ekonomicznej. Ale NIE sa to sady naukowe, ani tez
        oparte na prawdziwie naukowych przeslankach. Stad dziwi mnie ten kult
        Balcerowicza czy innych "guru" monetaryzmu czy ekonomii neoliberalnej.
        Czyzby nikt nie widzial, ze ow monetaryzm czy noeliberalizm to tylko
        rodzaj wiary parareligijnej? A ze ja sie intersuje religia i
        parareligia, wiec mi sie ten temat chyba nigdy nie znudzi...
        Kagan z pozdr. :)
        • orionek Model gospodarki 02.07.02, 20:49
          Szanowni Dyskutanci!
          Wdzięczny Wam jestem za wymianę myśli na tym forum. Pomaga mi to (i zapewne
          Wam) lepiej poznać Nasz Świat.
          I tak: Dzięki pierwszej wypowiedzi Kagana o kredytach - ułożyłem model
          gospodarki w kapitaliźmie, przydatny do objaśnienia mechanizmu wychodzenia z
          systemu Nakazowo Rozdzielczego.

          Przedsiębiorstwo kapitalistyczne działa sprawnie, gdy oprócz odpowiednio
          dobrych: technologii, rynku, pracowników... ma gotówkę, bądź kredyt w kwocie
          dostatecznej, aby finansować: remonty, surowce, płace... w okresach pomiędzy
          dopływem gotówki za sprzedaż swojego produktu. (to od Kagana).
          Biorąc kredyt, przedsiębiorstwo oddaje swój zysk dla banku. Najlepiej więc
          kredytu nie brać. Gdy już trzeba - to na % nie większy niż połowa rentowności.
          Pieniądze na kredyty bank ma od osób, które w danym czasie nie mają lepszego
          zastosowania dla posiadanego zapasu. Np. od firmy, która właśnie sprzedała swój
          produkt, a jeszcze nie wydała na surowce, płace... i nie ma pomysłu na
          inwestycję rentowniejszą niż odsetki w banku.
          Stan każdego konta się zmienia, czasem do "0", ale na wielu kontach razem
          zawsze coś jest. Rozsądnie szacując sumę minimum, całą tę kwotę bank może
          przeznaczyć na kredyty i zarobić na różnicy pomiędzy % za wkład i % za kredyt.
          Oczywiście bank chce jak nawięcej. Ale cenę kredytu stabilizuje rynek,
          powiedzmy: na POŁOWĘ ŚREDNIEJ RENTOWNOŚCI zakładów, tj. dzieląc rentowność po
          równo między bank i przedsiębiorstwo.
          Koszt kredytu w Polsce wyprowadzam za art. "Wzór Balcerowicza"
          (www.wizjer.pl/2001/calosc/45_in02.htm) gdzie prof. Kaźmierski zysk z
          lokaty pomniejsony o inflację oszacował na 15%. Aby zarobić za kredyt bank
          bierze więcej. Powiedzmy 20%. To znaczy, że klienci banku robią interesy o
          rentowności conajmniej 40%!!!!!
          Kto to może być?
          Zgadzam się z Oskarem (pkt 2 wypowiedzi z 28-06-2002 g. 11:41): napewno nie
          Balcerowicz z bankiem centralnym. Głównie dlatego, że bank centralny nie jest
          klientem banków komercyjnych i że stopa % jest skutkiem a nie przyczyną.
          Może więc przedsiębiorstwa w Polsce?
          Zapewne w jakiejś części tak. Bo kredyt, nawet tak drogi, wykorzystany bywał
          jak przysłowiowa brzytwa, do przedłużenia wegetacji zakładu. Ale przy
          rentowności mniejszej niż 10% (w krajach dobrobytu uważanej za b. wysoką) na
          spłatę kredytu poświęca się cały zysk i jeszcze dokłada: maszynę, budynek,
          kawał gruntu... Co gorsze, nie można sprzedać kawałka zakładu. Zadłużenie
          rośnie aż bank odmówi kredytu. Następuje upadłość. A wtedy majątek zakładu
          idzie za bezcen. (Taką sprawę śledziłem w sądach wrocławskich).
          To właśnie skup mas upadłościowych jest w Polsce przedsięwzięciem o
          rentowności czyniącej opłacalnym kredyt na 20%.!!!!
          Z makroskali mediów nie widać ile zakładów upada. Koszt kredytu jest jedynym
          widocznym śladem, świadczącym że do kapitalizmu prowadzą nas przez
          wydziedziczenie do czysta (rabunek) majątku produkcyjnego, który za PRL był
          majątkiem państwa, czyli nas wszystkich!!! Abyśmy tego śladu właściwie nie
          zinterpretowali, jak sztukmistrz w cyrku laseczką, media posługują się
          Balcerowiczem do odwracania naszej uwagi...
          Balcerowicz jest inteligentny. Tym gorzej dla nas, bo służy obcym. Ale
          Balcerowicz nie jest jeden, ani najważniejszy...

          Czy była inna droga do kapitalizmu niż ta, którą opisałem i która jest
          naszym udziałem?
          Napewno tak! I nie masz racji Kagan (wypowiedź z 01-07-2002 g. 10:20), że
          (bo): "...zapasów (gotówki) w Polsce (...) nie było." Bo po pierwsze była. Po
          drugie to nie brak gotówki był ważny.
          To prawda, że w gospodarce Nakazowo Rozdzielczej gotówki w obiegu wiele nie
          ma. Potrzebna była tylko do obsługi płac (konsumpcji) (i w Polsce rynku
          rolnego). Przepływy między przedsiębiorstwami odbywały się bezbilansowo przez
          >>pobieranie<< ("Anatomia widma" Alain Bessanncon).
          Ale gdy (w drodze do kapitalizmu) środki produkcji wejdą na rynek, to
          wartość dostępnej gotówki wzrośnie równoważąc wzmożony popyt. Zresztą, w latach
          89 - 91 gotówka była w nadmiarze. Państwo okradało nas inflacją, rzędu
          1000%/rok.
          Co ciekawsze, przedsiębiorstwa państwowe miały sporo dewiz. Ściągnięto je do
          FOZZ i... zrabowano. Michał Falzman przed śmiercią zdążył z tego udokumentować
          10 miliardów $ ("Via bank i FOZZ" profesorów J. Przystawy i M. Dakowskiego).
          Ale co ważniejsze...
          Kapitalizm w Polsce zrobiono metodą: "handlujcie na zdrowie", kasując
          działające w gospodarce NR systemy kontroli i ścigania, zostawiając zarząd
          zakładów w rękach nie-właścicieli (przeważnie dawnej nomenklatury).
          Dla nie-właściciela lepszym interesem niż dobro zakładu jest łapówka.
          Interes jaki obcy robi z nie-właścicielem widziałem. I widziałem bezradność
          prokuratora po moim doniesieniu o przestępstwie. (Sprawę opisałem w artykule o
          zakupie central telefonicznych dla PKP: "Sprawność jest przeżytkiem"
          opublikowanym w miesięczniku kolejarzy "Wolna droga" styczeń'97)

          Co robić?
          Mirmat (29-06-2002 23:47) napisał: "...konieczne są natychmiastowe wybory i
          znalezienie przywództwa z wizją dla Kraju..."
          Zapewne... Ale obowiązująca ordynacja proporcjonalna zapewnia byt starej
          władzy... Trzeba nam zmienić ordynację na większościową (okręgi jednomandatowe
          kalitka.dhs.org/)
          O władzy w Polsce od 1945 r dotychczas trzeba powiedzieć, że jest
          nielegalana, jako narzucona siłą i odtwarzana przy oszukiwaniu społeczeństwa w
          Polsce...
          I trzeba to zrobić przed wejściem do Unii... Bo ten akt utrwali skutki
          rabunku w Polsce... Co wnioskuję z wypowiedzi - cytuję dosłownie:
          "...krew mnie zalewa.." z powodu zwłoki w negocjacjach
          co dziś rano był uprzejmy powiedzieć w programie I polskiego radia były premier
          Krzysztof Bielecki...

          Bardzo proszę szanownych dyskutantów o merytoryczne uwagi i pytania.
          Pozdrowienia
          Orion
          • Gość: Kagan Re: Model gospodarki IP: *.vic.bigpond.net.au 03.07.02, 06:55
            orionek napisał(a):
            Szanowni Dyskutanci!
            Wdzięczny Wam jestem za wymianę myśli na tym forum. Pomaga mi to (i zapewne
            Wam) lepiej poznać Nasz Świat.
            I tak: Dzięki pierwszej wypowiedzi Kagana o kredytach - ułożyłem model
            gospodarki w kapitaliźmie, przydatny do objaśnienia mechanizmu wychodzenia z
            systemu Nakazowo Rozdzielczego.
            Przedsiębiorstwo kapitalistyczne działa sprawnie, gdy oprócz odpowiednio
            dobrych: technologii, rynku, pracowników... ma gotówkę, bądź kredyt w kwocie
            dostatecznej, aby finansować: remonty, surowce, płace... w okresach pomiędzy
            dopływem gotówki za sprzedaż swojego produktu. (to od Kagana).
            K: Jak ma... Ale jak ma klopty z tzw. cash flow (przeplyw gotowki), wtedy
            sie nadmiernie zadluza i bankrutuje, zostawiajac ludzi bez pracy...

            Biorąc kredyt, przedsiębiorstwo oddaje swój zysk dla banku. Najlepiej więc
            kredytu nie brać. Gdy już trzeba - to na % nie większy niż połowa rentowności.
            K: Tyle, ze jak obliczyc te rentownosc? Co ksiegowy, to inna rentownosc dla tej
            samej firmy. Wystarczy np. nieco inaczej oszacowac tzw. produkcje w toku.
            Albo remonty przekwalifikowac na inwestycje (czy samochod z nowym silnikiem,
            skrzynia biegow, sprzeglem itp. to jest ten sam, co przed remontem?).

            Pieniądze na kredyty bank ma od osób, które w danym czasie nie mają lepszego
            zastosowania dla posiadanego zapasu. Np. od firmy, która właśnie sprzedała swój
            produkt, a jeszcze nie wydała na surowce, płace... i nie ma pomysłu na
            inwestycję rentowniejszą niż odsetki w banku.
            K: To ladnie wyglada na papierze. Ale w rzeczywistosci firmy maja deficyt
            kapitalu i deficyt gotowki, stad sie zadluzaja ponad stan. Banki zas kreuja
            pieniadz, tj. daja wiecej kredytow niz wynosi stan depozytow. Kapitalizm wciaz
            balansuje na krawedzi: za duzo pieniadza: hyperinflacja, za malo: bezrobocie.
            Najgorsze, ze nikt nie zna tego "zlotego srodka": tzw. RPP dziala po omacku,
            jak slepiec szukajacy wyjscia z labiryntu...

            Stan każdego konta się zmienia, czasem do "0", ale na wielu kontach razem
            zawsze coś jest. Rozsądnie szacując sumę minimum, całą tę kwotę bank może
            przeznaczyć na kredyty i zarobić na różnicy pomiędzy % za wkład i % za kredyt.
            K: Zapominasz, ze bank to jest miejsce, gdzie sie tworzy pieniadz.
            Banki daja wiecej kredytow, niz maja depozytow! Stad sie biora te czeste
            bankructwa bankow!

            Oczywiście bank chce jak nawięcej. Ale cenę kredytu stabilizuje rynek,
            powiedzmy: na POŁOWĘ ŚREDNIEJ RENTOWNOŚCI zakładów, tj. dzieląc rentowność po
            równo między bank i przedsiębiorstwo.
            K: Rynek nie zna tej ŚREDNIEJ RENTOWNOŚCI zakładów, nikt jej nie zna...
            A wiec rynek nie moze stabiliowac ceny kredytu, bo na pieniadz jest
            zawsze popyt wiekszy niz podaz. Sa chetni nawet na lichwiarski kredyt.
            Nikt w kapitalizmie nie kupi samochodu za cene wyzsza niz oferuje fabryka,
            a jest mnostwo chetnych na kredyty w lombardach po lichwiarskiej cenie...

            Koszt kredytu w Polsce wyprowadzam za art. "Wzór Balcerowicza"
            ((a href="http://www.wizjer.pl/2001/calosc/45_in02.htm)"target="_blank")www.wiz
            jer.pl/2001/calosc/45_in02.htm)(/a) gdzie prof. Kaźmierski zysk z
            lokaty pomniejsony o inflację oszacował na 15%.
            K: Pewnie obserwujac fusy z kawy... ;)
            Czemu nie np. 16.6% albo 14.76%? Gospodarka obraca miliardami, wiec
            nawet ulamek procenta to powazna suma...

            Aby zarobić za kredyt bank bierze więcej. Powiedzmy 20%. To znaczy, że klienci
            banku robią interesy o rentowności conajmniej 40%!!!!!
            Kto to może być?
            K: To jest oparte na tak wielkiej liczbie zalozen, ze nie ma juz nic
            wspolnego z rzeczywistoscia! I pomija kreowanie pieniadza przez banki!

            Zgadzam się z Oskarem (pkt 2 wypowiedzi z 28-06-2002 g. 11:41): napewno nie
            Balcerowicz z bankiem centralnym. Głównie dlatego, że bank centralny nie jest
            klientem banków komercyjnych i że stopa % jest skutkiem a nie przyczyną.
            K: Banki komercyjne sa klientem banku centralnego. Stopa % jest ustalana
            arbitralnie, bez jakichkolwiek naukowych podstaw. I tu jest pies
            pogrzebany...

            (...) Bo kredyt, nawet tak drogi, wykorzystany bywał jak przysłowiowa brzytwa, do
            przedłużenia wegetacji zakładu. Ale przy rentowności mniejszej niż 10% (w
            krajach dobrobytu uważanej za b. wysoką) na spłatę kredytu poświęca się cały
            zysk i jeszcze dokłada: maszynę, budynek, kawał gruntu... Co gorsze, nie można
            sprzedać kawałka zakładu. Zadłużenie rośnie aż bank odmówi kredytu. Następuje
            upadłość. A wtedy majątek zakładu idzie za bezcen. (Taką sprawę śledziłem w
            sądach wrocławskich).
            K: Podobnie w USA (Enron, Worldcom)...

            To właśnie skup mas upadłościowych jest w Polsce przedsięwzięciem o
            rentowności czyniącej opłacalnym kredyt na 20%.!!!!
            Z makroskali mediów nie widać ile zakładów upada. Koszt kredytu jest jedynym
            widocznym śladem, świadczącym że do kapitalizmu prowadzą nas przez
            wydziedziczenie do czysta (rabunek) majątku produkcyjnego, który za PRL był
            majątkiem państwa, czyli nas wszystkich!!! Abyśmy tego śladu właściwie nie
            zinterpretowali, jak sztukmistrz w cyrku laseczką, media posługują się
            Balcerowiczem do odwracania naszej uwagi...
            K: Niestety, Polacy nie chca tego widziec...

            Balcerowicz jest inteligentny. Tym gorzej dla nas, bo służy obcym. Ale
            Balcerowicz nie jest jeden, ani najważniejszy...
            K: On jest chytry i bez skrupulow. Inteligencji tworczej u niego
            nie znajdziesz... Nadaje sie tylko do niszczenia...

            Czy była inna droga do kapitalizmu niż ta, którą opisałem i która jest
            naszym udziałem? Napewno tak! I nie masz racji Kagan (wypowiedź z 01-07-2002 g.
            10:20), że (bo): "...zapasów (gotówki) w Polsce (...) nie było." Bo po pierwsze
            była. Po drugie to nie brak gotówki był ważny.
            K: To co bylo, to bylo nic w porownaniu do tego, co bylo potrzebne!
            Mylisz skale: dla ciebie 1 mln dolarow to majatek, dla firmy to
            koszt jednej maszyny czy miesieczne place...

            To prawda, że w gospodarce Nakazowo Rozdzielczej gotówki w obiegu wiele nie
            ma. Potrzebna była tylko do obsługi płac (konsumpcji) (i w Polsce rynku
            rolnego). Przepływy między przedsiębiorstwami odbywały się bezbilansowo przez
            ))pobieranie(( ("Anatomia widma" Alain Bessanncon).
            Ale gdy (w drodze do kapitalizmu) środki produkcji wejdą na rynek, to
            wartość dostępnej gotówki wzrośnie równoważąc wzmożony popyt.
            K: ??? Skad sie ta gotowka ma niby brac? Deus ex machina?

            Zresztą, w latach 89 - 91 gotówka była w nadmiarze. Państwo okradało nas
            inflacją, rzędu 1000%/rok.
            K: To byla gotowka bez pokrycia w dobrach czy uslugach, czyli bezwartosciowa...

            Co ciekawsze, przedsiębiorstwa państwowe miały sporo dewiz. Ściągnięto je do
            FOZZ i... zrabowano. Michał Falzman przed śmiercią zdążył z tego udokumentować
            10 miliardów $ ("Via bank i FOZZ" profesorów J. Przystawy i M. Dakowskiego).
            K: To raczej "economic fiction". Zobowiazania od bankrutow to nie
            gotowka...

            Ale co ważniejsze...
            Kapitalizm w Polsce zrobiono metodą: "handlujcie na zdrowie", kasując
            działające w gospodarce NR systemy kontroli i ścigania, zostawiając zarząd
            zakładów w rękach nie-właścicieli (przeważnie dawnej nomenklatury).
            Dla nie-właściciela lepszym interesem niż dobro zakładu jest łapówka.
            Interes jaki obcy robi z nie-właścicielem widziałem. I widziałem bezradność
            prokuratora po moim doniesieniu o przestępstwie. (Sprawę opisałem w artykule o
            zakupie central telefonicznych dla PKP: "Sprawność jest przeżytkiem"
            opublikowanym w miesięczniku kolejarzy "Wolna droga" styczeń'97)
            Co robić?
            Mirmat (29-06-2002 23:47) napisał: "...konieczne są natychmiastowe wybory i
            znalezienie przywództwa z wizją dla Kraju..."
            Zapewne... Ale obowiązująca ordynacja proporcjonalna zapewnia byt starej
            władzy... Trzeba nam zmienić ordynację na większościową (okręgi jednomandatowe
            (a href="http://kalitka.dhs.org/)"target="_blank")kalitka.dhs.org/)(/a)
            K: O swieta naiwnosci! Ordynacja wiekszosciowa nic tu nie zmieni!
            Bedzie jak w Australii, ze miliony glosow nie maja znaczenia, bo
            w okregach bogatych wygrywaj
            • Gość: Kagan Re: Model gospodarki (II) IP: *.vic.bigpond.net.au 03.07.02, 06:57
              Co robić?
              Mirmat (29-06-2002 23:47) napisał: "...konieczne są natychmiastowe wybory i
              znalezienie przywództwa z wizją dla Kraju..."
              Zapewne... Ale obowiązująca ordynacja proporcjonalna zapewnia byt starej
              władzy... Trzeba nam zmienić ordynację na większościową (okręgi jednomandatowe
              <a href="http://kalitka.dhs.org/)"target="_blank">kalitka.dhs.org/)</a>
              K: O swieta naiwnosci! Ordynacja wiekszosciowa nic tu nie zmieni!
              Bedzie jak w Australii, ze miliony glosow nie maja znaczenia, bo
              w okregach bogatych wygrywaja liberalowie, a w biedniejszych laborzysci.
              Nikt inny nie ma szans wejscia do parlamentu. O skladzie parlamentu
              decyduja wiec komitety partyjne, a nie wyborcy...

              O władzy w Polsce od 1945 r dotychczas trzeba powiedzieć, że jest
              nielegalana, jako narzucona siłą i odtwarzana przy oszukiwaniu społeczeństwa w
              Polsce...
              I trzeba to zrobić przed wejściem do Unii... Bo ten akt utrwali skutki
              rabunku w Polsce... Co wnioskuję z wypowiedzi - cytuję dosłownie:
              "...krew mnie zalewa.." z powodu zwłoki w negocjacjach
              co dziś rano był uprzejmy powiedzieć w programie I polskiego radia były premier
              Krzysztof Bielecki...
              K: Zlodziej na zlodziejami... Zwolennik wejscia do UE na kolanach,
              na warunkach dyktowanych nam szantazem i sila przez zachod!
        • douglasmclloyd Re: Cześć Kagan, mam nadzieję iż wątku nie rozwalę 02.07.02, 21:13
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Gość portalu: anty napisał(a):
          > > paroma uwagami. Zresztą juz znikam na Aktualnosciach. Biorąc pod uwagę, że
          >
          > > pisuje tu "creme de la creme" to co z przeciętnym Polakiem?
          > > Życze owocnej orki na ugorze - kiedy Ci się znudzi?
          > > pozdr anty
          > K: Jako osoba, ktora studiowala ekonomie w kraju (PRL) i na tzw.
          > zachodzie (Australia) wciaz sie nie moge nadziwic, ze tyle osob
          > traktuje ekonomie jako nauke scisla, jakas fizyke, czy raczej
          > inzynierie? Przeciez ekonomia NIE jest nauka scisla. To, ze uzywa sie
          > w niej tyle matematyki, nic nie znaczy! Astrologowie tez wykonuja
          > skomplikowane obliczenia i uzywaja komputerow!
          > Prawda jest taka, ze nie ma jednej obowiazujacej teorii w ekonomii.
          > Takiej jak np. teoria makromechaniki Newtona czy mikromechaniki
          > (mech. kwantowej) Plancka i innych. Stad ekonomisci moga tylko
          > wypowiadac swe sady na temat stanu gospopdarki, przyczyn kryzysu
          > czy polityki ekonomicznej. Ale NIE sa to sady naukowe, ani tez
          > oparte na prawdziwie naukowych przeslankach. Stad dziwi mnie ten kult
          > Balcerowicza czy innych "guru" monetaryzmu czy ekonomii neoliberalnej.
          > Czyzby nikt nie widzial, ze ow monetaryzm czy noeliberalizm to tylko
          > rodzaj wiary parareligijnej? A ze ja sie intersuje religia i
          > parareligia, wiec mi sie ten temat chyba nigdy nie znudzi...
          > Kagan z pozdr. :)

          Teorii jest wiele ale ekonomia jedna. Rzadzi sie swoimi prawami. "Oparte na
          prawdziwie naukowych przeslankach" przestrzeganie tych praw prowadzi do
          osiagniecia zamierzonych celow.
          • Gość: mirmat Baza teorji ekonomicznyc jest zwykla ludzka logika IP: *.dialup.eol.ca 03.07.02, 01:00
            Douglas napisal:"Teorii jest wiele ale ekonomia jedna. Rzadzi sie swoimi
            prawami. "Oparte na prawdziwie naukowych przeslankach" przestrzeganie tych praw
            prowadzi do osiagniecia zamierzonych celow."

            Wbrew teoretykom wszelkiej masci, dla ktorych tworzenie koncepcji ekonomicznych
            jest uzyteczne do osiagania naukowych tytulow, ekonomie trudno wcisnac do
            okreslonych formulek. Zbyt duza zmiennych czynnikow i to zarowno politycznych
            jak i spolecznych powoduje, ze kazde ekonomiczne teorie to bujanie w oblokach.
            Praktyczne i logiczne podejscie gwarantuje jednakze nawet laikom sukcesy. Dla
            tego tacy przedsiebiorcy jak Bill Gates, Larry Ellison czy Steve Jobs, ktorzy
            sie chwala, ze nie skaczyli zadnych studiow, wystartowali z niczym i uzyskali
            sukcesy o jakich ekonomicznym "ekspetom" moglo sie snic .

            • Gość: Kagan Re: Baza teorji ekonomicznyc jest zwykla ludzka logika IP: *.vic.bigpond.net.au 03.07.02, 06:16
              Gość portalu: mirmat napisał(a):
              Douglas napisal:"Teorii jest wiele ale ekonomia jedna. Rzadzi sie swoimi
              prawami. "Oparte na prawdziwie naukowych przeslankach" przestrzeganie tych praw
              prowadzi do osiagniecia zamierzonych celow."

              Wbrew teoretykom wszelkiej masci, dla ktorych tworzenie koncepcji ekonomicznych
              jest uzyteczne do osiagania naukowych tytulow, ekonomie trudno wcisnac do
              okreslonych formulek. Zbyt duza zmiennych czynnikow i to zarowno politycznych
              jak i spolecznych powoduje, ze kazde ekonomiczne teorie to bujanie w oblokach.
              K: Dotad: ZGODA! :)

              Praktyczne i logiczne podejscie gwarantuje jednakze nawet laikom sukcesy. Dla
              tego tacy przedsiebiorcy jak Bill Gates, Larry Ellison czy Steve Jobs, ktorzy
              sie chwala, ze nie skaczyli zadnych studiow, wystartowali z niczym i uzyskali
              sukcesy o jakich ekonomicznym "ekspetom" moglo sie snic.
              K: Oni nie mieli skrupulow, szli przebojem, nie patrzac na prawo i obyczaje!
              Steve Jobs oszukal np. naszego rodaka, Wozniaka, ktory byl projektantem ukladow
              elektronicznych komputerow Apple. Zaplacil mu drobna sume za milczenie.
              Bill Gates tez nic nie wynalazl, tylko tanio kupil DOS i drogo go sprzedal
              IBMowi. Mial po prostu szczescie, brak moralnego kregoslupa i dobre plecy.
              Poczytaj, jak kapital amerykanski zniszczyl Horvata N. Tesle: wynalazcy
              podtaw wspolczesnej elektrotechniki i elektroniki. Przyczyna? Tesla byl
              zbyt uczciwy, aby zrobic majatek w USA...
              Kagan
              • Gość: rajiP Apple IP: *.nsw.bigpond.net.au 04.07.02, 09:59
                Gość portalu: Kagan napisał(a):
                > Steve Jobs oszukal np. naszego rodaka, Wozniaka, ktory byl projektantem ukladow
                > elektronicznych komputerow Apple. Zaplacil mu drobna sume za milczenie.
                r: Chyba bylo troche inaczej. Na poczatku lat 70-tych "dowodztwo" w Apple objal
                typek nazwiskiem John Sculley, ktory przyszedl z Pepsi Coli. Najpierw wyrzucil z
                pracy Wozniaka, a nastepnie Jobsa. Ten samozwanczy guru uznal zalozycieli Apple
                za amatorow, po czym doprowadzil Apple niemal do bankructwa. Zostal usuniety
                krotko po wydaniu swojej pelnej autogloryfikacji ksiazki "From Pepsi to Apple". W
                jakis czas pozniej, zeby ratowac Apple, powrocono do poprzedniej wersji
                z "amatorem" Jobsem w roli glownej. Wozniak natomiast wyraznie zadowolony
                owa "drobna suma" z jaka opuscil Apple, po prostu zmienil zainteresowania.
                Pozdrawiam,
                rajiP
                • Gość: rajiP Re: Apple IP: *.nsw.bigpond.net.au 04.07.02, 10:09
                  Gość portalu: rajiP napisał(a):

                  > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                  > > Steve Jobs oszukal np. naszego rodaka, Wozniaka, ktory byl projektantem uk
                  > ladow
                  > > elektronicznych komputerow Apple. Zaplacil mu drobna sume za milczenie.
                  > r: Chyba bylo troche inaczej. Na poczatku lat 70-tych "dowodztwo" w Apple objal
                  >
                  > typek nazwiskiem John Sculley, ktory przyszedl z Pepsi Coli. Najpierw wyrzucil
                  > z
                  > pracy Wozniaka, a nastepnie Jobsa. Ten samozwanczy guru uznal zalozycieli Apple
                  >
                  > za amatorow, po czym doprowadzil Apple niemal do bankructwa. Zostal usuniety
                  > krotko po wydaniu swojej pelnej autogloryfikacji ksiazki "From Pepsi to Apple".
                  > W
                  > jakis czas pozniej, zeby ratowac Apple, powrocono do poprzedniej wersji
                  > z "amatorem" Jobsem w roli glownej. Wozniak natomiast wyraznie zadowolony
                  > owa "drobna suma" z jaka opuscil Apple, po prostu zmienil zainteresowania.
                  > Pozdrawiam,
                  > rajiP

                  Przepraszam, nie 70-tych ale 90-tych, a moze koniec 80-tych(?)
                  rajiP
                  • Gość: Kagan Re: Apple IP: *.vic.bigpond.net.au 04.07.02, 12:34
                    Gość portalu: rajiP napisał(a):
                    Gość portalu: rajiP napisał(a):
                    Gość portalu: Kagan napisał(a):
                    Steve Jobs oszukal np. naszego rodaka, Wozniaka, ktory byl projektantem
                    ukladow elektronicznych komputerow Apple. Zaplacil mu drobna sume za
                    milczenie.
                    r: Chyba bylo troche inaczej. Na poczatku lat 70-tych "dowodztwo" w Apple
                    objal typek nazwiskiem John Sculley, ktory przyszedl z Pepsi Coli. Najpierw
                    wyrzucil z pracy Wozniaka, a nastepnie Jobsa. Ten samozwanczy guru uznal
                    zalozycieli Apple za amatorow, po czym doprowadzil Apple niemal do bankructwa.
                    Zostal usuniety krotko po wydaniu swojej pelnej autogloryfikacji ksiazki "From
                    Pepsi to Apple".
                    W jakis czas pozniej, zeby ratowac Apple, powrocono do poprzedniej wersji
                    z "amatorem" Jobsem w roli glownej. Wozniak natomiast wyraznie zadowolony
                    owa "drobna suma" z jaka opuscil Apple, po prostu zmienil zainteresowania.
                    Pozdrawiam,
                    rajiP
                    > Przepraszam, nie 70-tych ale 90-tych, a moze koniec 80-tych(?)
                    K: OK! Moze Sculley, a nie Jobs. Niemniej Apple odpadla wtedy z konkurencji.
                    Zostali tylko "nisza", jak samochody z silnikiem Wankla. Maja niby
                    lepsza technologie, ale stracili rynek zbytu na klony IBM PC.
                    W Australii np. skaner czy drukarka do Apple jest conajmniej o
                    polowe drozsza niz do "peceta"... Powod? Za maly udzial Apple w rynku...
                    A Wozniak marnuje swoje talenty. Szkoda... Ale coz, taka jest natura
                    wolnorynkowego kapitalizmu... :(
              • Gość: oskar Re: Baza teorji ekonomicznyc jest zwykla ludzka logika IP: 195.94.210.* 05.07.02, 08:19
                dziś podważasz teorie ekonomiczne, to jutro podważysz matematyczne. Sorry nie
                mądrzejszy od Einsteina nie jesteś i nigdy nie będziesz
          • Gość: Kagan Re: Cześć Kagan, mam nadzieję iż wątku nie rozwalę IP: *.vic.bigpond.net.au 03.07.02, 06:25
            douglasmclloyd napisał(a):
            Gość portalu: anty napisał(a):
            ...paroma uwagami. Zresztą juz znikam na Aktualnosciach. Biorąc pod uwagę, że
            pisuje tu "creme de la creme" to co z przeciętnym Polakiem?
            Życze owocnej orki na ugorze - kiedy Ci się znudzi?
            pozdr anty
            K: Jako osoba, ktora studiowala ekonomie w kraju (PRL) i na tzw.
            zachodzie (Australia) wciaz sie nie moge nadziwic, ze tyle osob
            traktuje ekonomie jako nauke scisla, jakas fizyke, czy raczej
            inzynierie? Przeciez ekonomia NIE jest nauka scisla. To, ze uzywa sie
            w niej tyle matematyki, nic nie znaczy! Astrologowie tez wykonuja
            skomplikowane obliczenia i uzywaja komputerow!
            Prawda jest taka, ze nie ma jednej obowiazujacej teorii w ekonomii.
            Takiej jak np. teoria makromechaniki Newtona czy mikromechaniki
            (mech. kwantowej) Plancka i innych. Stad ekonomisci moga tylko
            wypowiadac swe sady na temat stanu gospopdarki, przyczyn kryzysu
            czy polityki ekonomicznej. Ale NIE sa to sady naukowe, ani tez
            oparte na prawdziwie naukowych przeslankach. Stad dziwi mnie ten kult
            Balcerowicza czy innych "guru" monetaryzmu czy ekonomii neoliberalnej.
            Czyzby nikt nie widzial, ze ow monetaryzm czy noeliberalizm to tylko
            rodzaj wiary parareligijnej? A ze ja sie intersuje religia i
            parareligia, wiec mi sie ten temat chyba nigdy nie znudzi...
            Kagan z pozdr. :)

            Teorii jest wiele ale ekonomia jedna. Rzadzi sie swoimi prawami.
            "Oparte na prawdziwie naukowych przeslankach" przestrzeganie tych praw
            prowadzi do osiagniecia zamierzonych celow.
            K: Tyle, ze nikt tych praw nie zna... To tak jak astronomia
            z czasow przed Keplerem i Newtonem: niby cos sie tam obraca,
            ale nie wiadomo dokladnie co, jak i dla czego...
            Dopiero Kepler wyjasnil ksztalt orbit, a Newton przyczyny
            takiego, a nie innego zachowania sie cial niebieskich.
            Wspolczesna ekonomia to astronomia przed Kopernikiem...
            • douglasmclloyd Re: Cześć Kagan, mam nadzieję iż wątku nie rozwalę 03.07.02, 15:48
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > douglasmclloyd napisał(a):
              > Teorii jest wiele ale ekonomia jedna. Rzadzi sie swoimi prawami.
              > "Oparte na prawdziwie naukowych przeslankach" przestrzeganie tych praw
              > prowadzi do osiagniecia zamierzonych celow.

              > K: Tyle, ze nikt tych praw nie zna...

              To ze ty nie znasz, nie oznacza, ze nikt nie zna. O prawie popytu i podazy np.
              slyszales?

              > To tak jak astronomia
              > z czasow przed Keplerem i Newtonem: niby cos sie tam obraca,
              > ale nie wiadomo dokladnie co, jak i dla czego...
              > Dopiero Kepler wyjasnil ksztalt orbit, a Newton przyczyny
              > takiego, a nie innego zachowania sie cial niebieskich.
              > Wspolczesna ekonomia to astronomia przed Kopernikiem...

              Szczegolnie dla kogos, kto egzamin z ekonomii politycznej socjalizmu zdal
              celujaco.
              • Gość: Kagan Re: Cześć Kagan, mam nadzieję iż wątku nie rozwalę IP: *.vic.bigpond.net.au 04.07.02, 12:28
                douglasmclloyd napisał(a):
                Teorii jest wiele ale ekonomia jedna. Rzadzi sie swoimi prawami.
                "Oparte na prawdziwie naukowych przeslankach" przestrzeganie tych praw
                prowadzi do osiagniecia zamierzonych celow.
                K: Tyle, ze nikt tych praw nie zna...
                D:To ze ty nie znasz, nie oznacza, ze nikt nie zna. O prawie popytu i podazy np.
                slyszales?
                K: To nie jest prawo takie jak np. prawo Ohma! Np. podczas kryzysu
                lat 1930tych ceny na artykuly rolne malaly, ale malal tez popyt a
                rosla podaz. Czemu? Rolnicy musieli coraz wiecej sprzedawac, aby dostac
                te same pieniadze co dawniej. A pieniadze potrzebne im byly na placenie
                np. podatkow. Tak wiec to prawo wtedy po prostu nie dzialalo.
                I pokaz mi kogos, kto naprawde rozumie ekonomie tak samo, jak np.
                inzynier rozumie budowe mostu. Awaria mostu to wyjatek, wynik
                karygodnej lekkomyslnosci inzyniera czy budowlanego. A ekonomia
                jest w permanentnym kryzysie. Nawet w USA mamy miliony nedzarzy, miliony
                ludzi bez ubezpieczenia medycznego, miliony bezrobotnych zyjacych w
                slumsach, stad olbrzymia przestepczosc, na ktora nawet kara smierci nie
                pomaga... I co powiesz na fakt, ze najwieksze bezrobocie jest w krajach
                biednych, gdzie place sa smiesznie niskie a prawo pracy nieistniejace?
                Jak sie to ma do liberalno-monetarystycznej ortodoksji? I czemu
                czlonkowie RPP maja rozne zdania co do wysokosci stop procentowych,
                a np. kapitan samolotu wie zawsze, z jaka szybkoscia ma leciec, aby
                doleciec na czas z minimalnym zuzyciem paliwa? Bowiem wiedza czlonkow
                RPP jest nienaukowa, oparta na zabobonach i przesadach, a wiedza pilota
                i nawigatora jest wiedza scisla, naukowa...
                Ekonomia wspolczesna to tak jak astronomia z czasow przed Keplerem i
                Newtonem: niby cos sie tam obraca, ale nie wiadomo dokladnie co, jak i
                dla czego... Dopiero Kepler wyjasnil ksztalt orbit, a Newton przyczyny
                takiego, a nie innego zachowania sie cial niebieskich.
                Wspolczesna ekonomia to astronomia przed Kopernikiem...

                Szczegolnie dla kogos, kto egzamin z ekonomii politycznej socjalizmu zdal
                celujaco.
                K: Glupi zart! Ten egzamin zdalem na SGPiS (SGH) na czworke.
                Na piatke (First Class Honours) zdalem egzaminy z makroekonomii i
                zaawanaowanej ekonometrii na The University of Melbourne pod koniec lat
                1990tych (MA w r. 1996)...
                Kagan
                • douglasmclloyd Re: Cześć Kagan, mam nadzieję iż wątku nie rozwalę 04.07.02, 15:56
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                  > douglasmclloyd napisał(a):
                  > Teorii jest wiele ale ekonomia jedna. Rzadzi sie swoimi prawami.
                  > "Oparte na prawdziwie naukowych przeslankach" przestrzeganie tych praw
                  > prowadzi do osiagniecia zamierzonych celow.

                  > K: Tyle, ze nikt tych praw nie zna...

                  > D:To ze ty nie znasz, nie oznacza, ze nikt nie zna. O prawie popytu i podazy np
                  > .
                  > slyszales?

                  > K: To nie jest prawo takie jak np. prawo Ohma! Np. podczas kryzysu
                  > lat 1930tych ceny na artykuly rolne malaly, ale malal tez popyt a
                  > rosla podaz. Czemu? Rolnicy musieli coraz wiecej sprzedawac, aby dostac
                  > te same pieniadze co dawniej. A pieniadze potrzebne im byly na placenie
                  > np. podatkow. Tak wiec to prawo wtedy po prostu nie dzialalo.

                  Prawa ekonomiczne dzialaja zawsze. Rowniez w podanym przez ciebie przykladzie.
                  Ogromna podaz spowodowala spadek cen. W Polsce mamy z tym do czynienia mniej
                  wiecej co dwa lata. Nazywa sie to kleska urodzaju.

                  > I pokaz mi kogos, kto naprawde rozumie ekonomie tak samo, jak np.
                  > inzynier rozumie budowe mostu. Awaria mostu to wyjatek, wynik
                  > karygodnej lekkomyslnosci inzyniera czy budowlanego. A ekonomia
                  > jest w permanentnym kryzysie. Nawet w USA mamy miliony nedzarzy,

                  Miliony to gruba przesada. Nedzarzem w USA jest sie z wyboru.

                  > miliony
                  > ludzi bez ubezpieczenia medycznego,

                  Akurat zdrowia, zebow i opieki medycznej(drogiej bo drogiej ale istnieja tez
                  szpitale komunalne) mozna Amerykanom pozazdroscic.

                  > miliony bezrobotnych zyjacych w
                  > slumsach,

                  Przesadzasz z tymi milionami. Bezrobocie siega 5%. Nie pracuje ten kto nie chce.

                  > stad olbrzymia przestepczosc, na ktora nawet kara smierci nie
                  > pomaga...

                  Przestepca trzeba sie urodzic.

                  > I co powiesz na fakt, ze najwieksze bezrobocie jest w krajach
                  > biednych, gdzie place sa smiesznie niskie a prawo pracy nieistniejace?
                  > Jak sie to ma do liberalno-monetarystycznej ortodoksji? I czemu
                  > czlonkowie RPP maja rozne zdania co do wysokosci stop procentowych,

                  Sotpy procentowe to instrument, a nie prawo.

                  > a np. kapitan samolotu wie zawsze, z jaka szybkoscia ma leciec, aby
                  > doleciec na czas

                  To dlaczego czasami nie dolatuje?

                  > z minimalnym zuzyciem paliwa? Bowiem wiedza czlonkow
                  > RPP jest nienaukowa, oparta na zabobonach i przesadach, a wiedza pilota
                  > i nawigatora jest wiedza scisla, naukowa...

                  Powiedz to tym, ktorzy przedwczoraj spadli.

                  > Ekonomia wspolczesna to tak jak astronomia z czasow przed Keplerem i
                  > Newtonem: niby cos sie tam obraca, ale nie wiadomo dokladnie co, jak i
                  > dla czego... Dopiero Kepler wyjasnil ksztalt orbit, a Newton przyczyny
                  > takiego, a nie innego zachowania sie cial niebieskich.
                  > Wspolczesna ekonomia to astronomia przed Kopernikiem...

                  > Szczegolnie dla kogos, kto egzamin z ekonomii politycznej socjalizmu zdal
                  > celujaco.

                  > K: Glupi zart! Ten egzamin zdalem na SGPiS (SGH) na czworke.

                  Ale wiedza o ksiezycowej ekonomii pozostala.

                  > Na piatke (First Class Honours) zdalem egzaminy z makroekonomii i
                  > zaawanaowanej ekonometrii na The University of Melbourne pod koniec lat
                  > 1990tych (MA w r. 1996)...

                  Zdales ale poklady wiedzy zdobytej na SGPiS nie daly sie tak latwo przebic. Ty i
                  tak wiesz swoje.

                  • Gość: Kagan Re: Cześć Kagan, mam nadzieję iż wątku nie rozwalę IP: *.vic.bigpond.net.au 05.07.02, 04:41
                    douglasmclloyd napisał(a):
                    douglasmclloyd napisał(a):
                    Teorii jest wiele ale ekonomia jedna. Rzadzi sie swoimi prawami.
                    "Oparte na prawdziwie naukowych przeslankach" przestrzeganie tych praw
                    prowadzi do osiagniecia zamierzonych celow.
                    K: Tyle, ze nikt tych praw nie zna...
                    D: To ze ty nie znasz, nie oznacza, ze nikt nie zna. O prawie popytu i
                    podazy np. slyszales?
                    K: To nie jest prawo takie jak np. prawo Ohma! Np. podczas kryzysu
                    lat 1930tych ceny na artykuly rolne malaly, ale malal tez popyt a
                    rosla podaz. Czemu? Rolnicy musieli coraz wiecej sprzedawac, aby dostac
                    te same pieniadze co dawniej. A pieniadze potrzebne im byly na placenie
                    np. podatkow. Tak wiec to prawo wtedy po prostu nie dzialalo.
                    D: Prawa ekonomiczne dzialaja zawsze. Rowniez w podanym przez ciebie
                    przykladzie. Ogromna podaz spowodowala spadek cen.
                    K: To nie obrzymia podaz spowodowala spadek cen, ale olbrzmi spadek
                    popytu na skutek wielkiego kryzysu kapitalizmu wolonorynkowego!
                    Ale spadek cen powinien spowodowac spadek podazy i wzrost popytu.
                    A tymczasem, mimo spadku cen, podaz rosla, a popyt malal. Wiec?

                    D: W Polsce mamy z tym do czynienia mniej wiecej co dwa lata.
                    Nazywa sie to kleska urodzaju.
                    K: Mylisz kryzyse cyklicznie w rolnictwie (kilkuletnie) z
                    cyklami ogolnogospodarczymi, okolo 10-letnimi... Polecam na poczatek
                    Ellis "Business Cycles and Forecasting" Cincinnati 1991.
                    I pokaz mi kogos, kto naprawde rozumie ekonomie tak samo, jak np.
                    inzynier rozumie budowe mostu. Awaria mostu to wyjatek, wynik
                    karygodnej lekkomyslnosci inzyniera czy budowlanego. A ekonomia
                    jest w permanentnym kryzysie. Nawet w USA mamy miliony nedzarzy.
                    D: Miliony to gruba przesada. Nedzarzem w USA jest sie z wyboru.
                    K: Byles tam? Jaki wybor ma murzyn urodzony w gettcie, gdzie nawet
                    do szkoly jest isc niebezpiecznie, a ta "szkola" to raczej punkt
                    wymiany narkotykow i nauki bicia po mordzie? Nie powtarzaj oklepanych
                    frazesow, pojedz np. do slumsow Chicago czy Los Angeles. Bylem tam,
                    widzialem i wiem ze statystyk, ze tam zyja miliony nedzarzy,
                    wcale nie z wyboru, tylko wlasnie z braku jakielkolwiek alternatywy...
                    K: Miliony ludzi w USA nie ma ubezpieczenia medycznego.
                    D: Akurat zdrowia, zebow i opieki medycznej(drogiej bo drogiej ale
                    istnieja tez szpitale komunalne) mozna Amerykanom pozazdroscic.
                    K: Te szpitale przeprowadzaja na pacjentach eksperymenty. I tez nie
                    kazdego przyjma. Trzeba miec wypadek albo byc ciezko chorym, aby przyjeli.
                    USA wydaje kilka razy wiecej per capita na medycyne niz Europa Zachodnia,
                    a wskazniki ma gorsze. A jakby wliczyc te miliony nielegalnych imigrantow,
                    to wrecz tragiczne... :(
                    K: miliony bezrobotnych zyjacych w slumsach,
                    D: Przesadzasz z tymi milionami. Bezrobocie siega 5%.
                    K: To sa tylko ludzie oficjalnie poszukujacy pracy! Nie liczy sie
                    tych, co nie maja prawa do pracy, co dostali odprawy, co maja
                    pracujacych malzonkow itp. Realna stopa bzerobocia jest tam
                    dobrze ponad 10%!
                    D: Nie pracuje ten kto nie chce.
                    K: Znow powtarzasz wyswiechtane frazesy! Pojedz do USA i sprobuj tam
                    znalezc prace (nawet z tzw. zielona karta). Jesli by tam bylo tak
                    dobrze, jak mowisz, to czemu tak trudno dostac te zielona karte?
                    Czemu tyle osob sie deportuje z USA za naruszenie przepisow imigracyjnych?
                    Przeciez jakby tam bylo tylko 5% bezrobocia, to de facto bylby deficyt
                    pracownikow!
                    K: Stad mamy w USA olbrzymia przestepczosc, na ktora nawet kara smierci
                    nie pomaga...
                    D: Przestepca trzeba sie urodzic.
                    K: Skad ty to wyciagnales, te XIX wieczne pseodoteoryjki?
                    To przeciez okazja (w tym bieda i bezrobocie) tworzy zlodzieja!
                    Poczytaj chocby prawicowy WPROST z 7 kwietnia 2002. Na str. 20 wyraznie
                    podaja wyniki badan na zachodzie:
                    - bezrobocie 5% wzrost przestepczosci ok. 2%
                    - bezrobocie 10% wzrost przestepczosci ok. 6%
                    - bezrobocie 15% wzrost przestepczosci ok. 12%.
                    Jesli bezrobocie byloby w USA tak niskie, to przestepczosc nie bylaby tam az tak
                    wielkim problemem!
                    I co powiesz na fakt, ze najwieksze bezrobocie jest w krajach
                    biednych, gdzie place sa smiesznie niskie a prawo pracy nieistniejace?
                    Jak sie to ma do liberalno-monetarystycznej ortodoksji? I czemu
                    czlonkowie RPP maja rozne zdania co do wysokosci stop procentowych,
                    D: Stopy procentowe to instrument, a nie prawo.
                    K: O to wlasnie chodzi! Znajac prawa ekonomii, wszyscy ekonomisci
                    powinni byc zgodni co do optymalnej wysokosci tej stopy!
                    A np. kapitan samolotu wie zawsze, z jaka szybkoscia ma leciec, aby
                    doleciec na czas
                    D: To dlaczego czasami nie dolatuje?
                    K: To sa wyjatki! Poczytaj statystyki! Lotnictwo jest wciaz
                    bezpieczniejsze od transportu ladowego! Katastrofa lotnicza to wynik
                    naruszenia przepisow (ustalonych na postawie praw fizyki), zas katastrofa
                    gospodarcza to wynik nieznajpmosci praw nia rzadzacych!
                    K:... z minimalnym zuzyciem paliwa? Bowiem wiedza czlonkow
                    RPP jest nienaukowa, oparta na zabobonach i przesadach, a wiedza pilota
                    i nawigatora jest wiedza scisla, naukowa...
                    D: Powiedz to tym, ktorzy przedwczoraj spadli.
                    K: Spadli, bo naruszyli przepisy (kontrolerzy). Gdyby ich
                    przestrzegali, to by nie doszlo do katastrofy. Ponad 99.9%
                    samolotow dolatuje bezpiecznie do celu. A ponad 90% przepowiedni
                    ekonomicznych jest blednych. I tu "lezy pies pogrzebany"...
                    Ekonomia wspolczesna to tak jak astronomia z czasow przed Keplerem i
                    Newtonem: niby cos sie tam obraca, ale nie wiadomo dokladnie co, jak i
                    dla czego... Dopiero Kepler wyjasnil ksztalt orbit, a Newton przyczyny
                    takiego, a nie innego zachowania sie cial niebieskich.
                    Wspolczesna ekonomia to astronomia przed Kopernikiem...
                    D: Szczegolnie dla kogos, kto egzamin z ekonomii politycznej socjalizmu
                    zdal celujaco.
                    K: Glupi zart! Ten egzamin zdalem na SGPiS (SGH) na czworke.
                    D: Ale wiedza o ksiezycowej ekonomii pozostala.
                    K: Nigdy jej nie bralem na serio! Jestem raczej keynesista niz marxista!
                    A ekonomia neoliberalno-monetrarystyczna jet tak samo ksiezycowa jak
                    ta "socjalizmu"...
                    Na piatke (First Class Honours) zdalem zas egzaminy z makroekonomii i
                    zaawanaowanej ekonometrii na The University of Melbourne pod koniec lat
                    1990tych (MA w r. 1996)...
                    D: Zdales ale poklady wiedzy zdobytej na SGPiS nie daly sie tak latwo przebic.
                    Ty i tak wiesz swoje.
                    K: TAK! Znam obie ekonomie, a wlasciwie 3: marksitowska, keynesowska
                    i neoliberalno-monetarystczna...
                    • douglasmclloyd Re: Cześć Kagan, mam nadzieję iż wątku nie rozwalę 05.07.02, 16:17
                      Gość portalu: Kagan napisał(a):

                      ) douglasmclloyd napisał(a):
                      ) douglasmclloyd napisał(a):
                      ) Teorii jest wiele ale ekonomia jedna. Rzadzi sie swoimi prawami.
                      ) "Oparte na prawdziwie naukowych przeslankach" przestrzeganie tych praw
                      ) prowadzi do osiagniecia zamierzonych celow.
                      ) K: Tyle, ze nikt tych praw nie zna...
                      ) D: To ze ty nie znasz, nie oznacza, ze nikt nie zna. O prawie popytu i
                      ) podazy np. slyszales?
                      ) K: To nie jest prawo takie jak np. prawo Ohma! Np. podczas kryzysu
                      ) lat 1930tych ceny na artykuly rolne malaly, ale malal tez popyt a
                      ) rosla podaz. Czemu? Rolnicy musieli coraz wiecej sprzedawac, aby dostac
                      ) te same pieniadze co dawniej. A pieniadze potrzebne im byly na placenie
                      ) np. podatkow. Tak wiec to prawo wtedy po prostu nie dzialalo.
                      ) D: Prawa ekonomiczne dzialaja zawsze. Rowniez w podanym przez ciebie
                      ) przykladzie. Ogromna podaz spowodowala spadek cen.
                      ) K: To nie obrzymia podaz spowodowala spadek cen, ale olbrzmi spadek
                      ) popytu na skutek wielkiego kryzysu kapitalizmu wolonorynkowego!
                      ) Ale spadek cen powinien spowodowac spadek podazy i wzrost popytu.
                      ) A tymczasem, mimo spadku cen, podaz rosla, a popyt malal. Wiec?

                      I co dalej podaz rosnie, a ceny spadaja?

                      ) D: W Polsce mamy z tym do czynienia mniej wiecej co dwa lata.
                      ) Nazywa sie to kleska urodzaju.
                      ) K: Mylisz kryzyse cyklicznie w rolnictwie (kilkuletnie) z
                      ) cyklami ogolnogospodarczymi, okolo 10-letnimi...

                      No widzisz sa jakies cykle, ktore daje sie przewidziec.

                      ) Polecam na poczatek
                      ) Ellis "Business Cycles and Forecasting" Cincinnati 1991.

                      Sam to najpierw przeczytaj.

                      ) I pokaz mi kogos, kto naprawde rozumie ekonomie tak samo, jak np.
                      ) inzynier rozumie budowe mostu. Awaria mostu to wyjatek, wynik
                      ) karygodnej lekkomyslnosci inzyniera czy budowlanego. A ekonomia
                      ) jest w permanentnym kryzysie. Nawet w USA mamy miliony nedzarzy.
                      ) D: Miliony to gruba przesada. Nedzarzem w USA jest sie z wyboru.
                      ) K: Byles tam? Jaki wybor ma murzyn urodzony w gettcie, gdzie nawet
                      ) do szkoly jest isc niebezpiecznie, a ta "szkola" to raczej punkt
                      ) wymiany narkotykow i nauki bicia po mordzie? Nie powtarzaj oklepanych
                      ) frazesow, pojedz np. do slumsow Chicago czy Los Angeles. Bylem tam,
                      ) widzialem i wiem ze statystyk, ze tam zyja miliony nedzarzy,
                      ) wcale nie z wyboru, tylko wlasnie z braku jakielkolwiek alternatywy...

                      Napisalem ci juz, ze przestepca trzeba sie urodzic. Poza tym slumsy w Chicago
                      stworzyl major Daly dajac murzynom kilka blokow mieszkan za darmo. Taki tragiczny
                      eksperyment. Spotkalem wielu murzynow, ktorzy pracuja i prowadza normalne zycie.
                      Wystarczy chciec.

                      ) K: Miliony ludzi w USA nie ma ubezpieczenia medycznego.
                      ) D: Akurat zdrowia, zebow i opieki medycznej(drogiej bo drogiej ale
                      ) istnieja tez szpitale komunalne) mozna Amerykanom pozazdroscic.
                      ) K: Te szpitale przeprowadzaja na pacjentach eksperymenty.

                      Kagan co ty czytasz? Nie? Fakty i mity? Detektywa?

                      ) I tez nie
                      ) kazdego przyjma. Trzeba miec wypadek albo byc ciezko chorym, aby przyjeli.
                      ) USA wydaje kilka razy wiecej per capita na medycyne niz Europa Zachodnia,
                      ) a wskazniki ma gorsze. A jakby wliczyc te miliony nielegalnych imigrantow,
                      ) to wrecz tragiczne... :(

                      O jakich wskaznikach mowisz?

                      ) K: miliony bezrobotnych zyjacych w slumsach,
                      ) D: Przesadzasz z tymi milionami. Bezrobocie siega 5%.
                      ) K: To sa tylko ludzie oficjalnie poszukujacy pracy! Nie liczy sie
                      ) tych, co nie maja prawa do pracy, co dostali odprawy, co maja
                      ) pracujacych malzonkow itp. Realna stopa bzerobocia jest tam
                      ) dobrze ponad 10%!

                      Jesli ktos ma malzonka zarabiajacego $1,000,000 to nie wymagaj zeby pracowal.

                      ) D: Nie pracuje ten kto nie chce.
                      ) K: Znow powtarzasz wyswiechtane frazesy! Pojedz do USA i sprobuj tam
                      ) znalezc prace (nawet z tzw. zielona karta). Jesli by tam bylo tak
                      ) dobrze, jak mowisz, to czemu tak trudno dostac te zielona karte?

                      Bo nie chca Kaganow ;) Moich dwoch znajomych jest w ostatniej fazie zalatwiania
                      zielonej karty przez prace wlasnie.

                      ) Czemu tyle osob sie deportuje z USA za naruszenie przepisow imigracyjnych?

                      Bo trzeba ich najpierw zlapac, a INS na to nie stac.

                      ) Przeciez jakby tam bylo tylko 5% bezrobocia, to de facto bylby deficyt
                      ) pracownikow!

                      I jest. Znajdz dobrego kierowce albo kucharza. Kucharze dostaja zielona karte
                      praktycznie od reki.

                      ) K: Stad mamy w USA olbrzymia przestepczosc, na ktora nawet kara smierci
                      ) nie pomaga...
                      ) D: Przestepca trzeba sie urodzic.
                      ) K: Skad ty to wyciagnales, te XIX wieczne pseodoteoryjki?
                      ) To przeciez okazja (w tym bieda i bezrobocie) tworzy zlodzieja!

                      Moze masz racje, z tym ze okazja wynika z dobrobytu. Wszystko jest na
                      wyciagniecie reki.

                      ) Poczytaj chocby prawicowy WPROST z 7 kwietnia 2002. Na str. 20 wyraznie
                      ) podaja wyniki badan na zachodzie:
                      ) - bezrobocie 5% wzrost przestepczosci ok. 2%
                      ) - bezrobocie 10% wzrost przestepczosci ok. 6%
                      ) - bezrobocie 15% wzrost przestepczosci ok. 12%.
                      ) Jesli bezrobocie byloby w USA tak niskie, to przestepczosc nie bylaby tam az ta
                      ) k
                      ) wielkim problemem!

                      Napisz doktorat, moze cie w Ameryce przeczytaja i dadza ci medal. Przestepczosc w
                      Ameryce, to glownie porachunki miedzy gangami. Narkotyki to wielki biznes.

                      ) I co powiesz na fakt, ze najwieksze bezrobocie jest w krajach
                      ) biednych, gdzie place sa smiesznie niskie a prawo pracy nieistniejace?
                      ) Jak sie to ma do liberalno-monetarystycznej ortodoksji? I czemu
                      ) czlonkowie RPP maja rozne zdania co do wysokosci stop procentowych,
                      ) D: Stopy procentowe to instrument, a nie prawo.
                      ) K: O to wlasnie chodzi! Znajac prawa ekonomii, wszyscy ekonomisci
                      ) powinni byc zgodni co do optymalnej wysokosci tej stopy!

                      Wysokosc stop procentowych zalezy od gospodarki danego kraju, np. od poziomu
                      inflacji. Poziom ten zmienia sie, wiec i wysokosc stopy nie moze byc stala. Poza
                      tym wysokosc oprocentowania pozyczek nie zalezy bezposrednio od stopy procentowej
                      ustalanej przez bank centralny lecz od bankow komercyjnych, wiec stopa procentowa
                      nie przeklada sie w 100% na gospodarke.

                      ) A np. kapitan samolotu wie zawsze, z jaka szybkoscia ma leciec, aby
                      ) doleciec na czas
                      ) D: To dlaczego czasami nie dolatuje?
                      ) K: To sa wyjatki!

                      Wyjatek to kompromitacja reguly.

                      ) Poczytaj statystyki! Lotnictwo jest wciaz
                      ) bezpieczniejsze od transportu ladowego! Katastrofa lotnicza to wynik
                      ) naruszenia przepisow (ustalonych na postawie praw fizyki), zas katastrofa
                      ) gospodarcza to wynik nieznajpmosci praw nia rzadzacych!

                      To wlasnie znajmosc tych praw pomaga katrastrof gospodarczych unikac. Od
                      wielkiego kryzysu minelo juz ponad 70 lat. Pilot prowadzi samolot sam. Na
                      gospodarke ma wlpyw praktycznie kazdy. Robiac zakupy, biorac krtedyt, otwierajac
                      wlasny biznes, zatrudniajac/zwalniajac pracownikow, itd. Potrzeba sporej wiedzy,
                      zeby nad tym zapanowac. Sa tacy, ktorzy potrafia.

                      ) K:... z minimalnym zuzyciem paliwa? Bowiem wiedza czlonkow
                      ) RPP jest nienaukowa, oparta na zabobonach i przesadach, a wiedza pilota
                      ) i nawigatora jest wiedza scisla, naukowa...
                      ) D: Powiedz to tym, ktorzy przedwczoraj spadli.
                      ) K: Spadli, bo naruszyli przepisy (kontrolerzy). Gdyby ich
                      ) przestrzegali, to by nie doszlo do katastrofy. Ponad 99.9%
                      ) samolotow dolatuje bezpiecznie do celu. A ponad 90% przepowiedni
                      ) ekonomicznych jest blednych. I tu "lezy pies pogrzebany"...
                      ) Ekonomia wspolczesna to tak jak astronomia z czasow przed Keplerem i
                      ) Newtonem: niby cos sie tam obraca, ale nie wiadomo dokladnie co, jak i
                      ) dla czego... Dopiero Kepler wyjasnil ksztalt orbit, a Newton przyczyny
                      ) takiego, a nie innego zachowania sie cial niebieskich.
                      ) Wspolczesna ekonomia to astronomia przed Kopernikiem...
                      ) D: Szczegolnie dla kogos, kto egzamin z ekonomii politycznej socjalizmu
                      ) zdal celujaco.
                      ) K: Glupi zart! Ten egzamin zdalem na SGPiS (SGH) na czworke.
                      ) D: Ale wiedza o ksiezycowej ekonomii pozostala.
                      ) K: Nigdy jej nie bralem na serio!
                      • Gość: Kagan Re: Cześć Kagan, mam nadzieję iż wątku nie rozwalę IP: *.vic.bigpond.net.au 07.07.02, 10:55
                        K: Np. podczas kryzysu lat 1930tych ceny na artykuly rolne malaly, ale malal tez
                        popyt a rosla podaz. Czemu? Rolnicy musieli coraz wiecej sprzedawac, aby dostac
                        te same pieniadze co dawniej. A pieniadze potrzebne im byly na placenie
                        np. podatkow. Tak wiec to prawo wtedy po prostu nie dzialalo.
                        D: Prawa ekonomiczne dzialaja zawsze. Rowniez w podanym przez ciebie
                        przykladzie. Ogromna podaz spowodowala spadek cen.
                        K: To nie obrzymia podaz spowodowala spadek cen, ale olbrzmi spadek
                        popytu na skutek wielkiego kryzysu kapitalizmu wolonorynkowego!
                        Ale spadek cen powinien spowodowac spadek podazy i wzrost popytu.
                        A tymczasem, mimo spadku cen, podaz rosla, a popyt malal. Wiec?
                        D: I co dalej podaz rosnie, a ceny spadaja?
                        K: Tak bylo w latach 1930 w Polsce...
                        Zreszta jak podaz rosnie, to ceny zawsze spadaja...

                        D: W Polsce mamy z tym do czynienia mniej wiecej co dwa lata.
                        Nazywa sie to kleska urodzaju.
                        K: Mylisz kryzyse cyklicznie w rolnictwie (kilkuletnie) z
                        cyklami ogolnogospodarczymi, okolo 10-letnimi...
                        D: No widzisz sa jakies cykle, ktore daje sie przewidziec.
                        K: Tez niezupelnie...
                        Polecam na poczatek Ellis "Business Cycles and Forecasting" Cincinnati 1991.

                        D: Sam to najpierw przeczytaj.
                        K: Przeczytalem 10 lat temu...
                        I pokaz mi kogos, kto naprawde rozumie ekonomie tak samo, jak np.
                        inzynier rozumie budowe mostu. Awaria mostu to wyjatek, wynik
                        karygodnej lekkomyslnosci inzyniera czy budowlanego. A ekonomia
                        jest w permanentnym kryzysie. Nawet w USA mamy miliony nedzarzy.
                        D: Miliony to gruba przesada. Nedzarzem w USA jest sie z wyboru.
                        K: Byles tam? Jaki wybor ma murzyn urodzony w gettcie, gdzie nawet
                        do szkoly jest isc niebezpiecznie, a ta "szkola" to raczej punkt
                        wymiany narkotykow i nauki bicia po mordzie? Nie powtarzaj oklepanych
                        frazesow, pojedz np. do slumsow Chicago czy Los Angeles. Bylem tam,
                        widzialem i wiem ze statystyk, ze tam zyja miliony nedzarzy,
                        wcale nie z wyboru, tylko wlasnie z braku jakielkolwiek alternatywy...

                        D: Napisalem ci juz, ze przestepca trzeba sie urodzic.
                        K: A jak wyjasznisz fakt, ze w USA rodzi sie wyjatkowo wielu przestepcow?
                        Obawiam sie, ze jestes wciaz w poczatkach XIX wieku, jesli chodzi o kryminalistyke
                        i psychologie...

                        D: Poza tym slumsy w Chicago stworzyl major Daly dajac murzynom kilka blokow
                        mieszkan za darmo. Taki tragiczny eksperyment. Spotkalem wielu murzynow, ktorzy
                        pracuja i prowadza normalne zycie.
                        K: Ja tez! A te slumsy istnialy w Chicago zawsze, tyle ze ostanio sie
                        rozlaly na wiekszy obszar...

                        D: Wystarczy chciec.
                        K: Dobrymi checiami jest pieklo (i slumsy) wybrukowane...
                        K: Miliony ludzi w USA nie ma ubezpieczenia medycznego.
                        D: Akurat zdrowia, zebow i opieki medycznej(drogiej bo drogiej ale
                        istnieja tez szpitale komunalne) mozna Amerykanom pozazdroscic.
                        K: Te szpitale przeprowadzaja na pacjentach eksperymenty.
                        D: Kagan co ty czytasz? Nie? Fakty i mity? Detektywa?
                        K: Nie! Powazne pisma amerykanskie (Time, Newsweek itp.)...
                        I tez nie kazdego przyjma. Trzeba miec wypadek albo byc ciezko chorym, aby
                        przyjeli. USA wydaje kilka razy wiecej per capita na medycyne niz Europa
                        Zachodnia, a wskazniki ma gorsze. A jakby wliczyc te miliony nielegalnych
                        imigrantow, to wrecz tragiczne... :(
                        D: O jakich wskaznikach mowisz?
                        K: Zachorowalnosci, umieralnosci, sredniego wieku zgonu, smiertelnosci
                        niemowlat itp.
                        A te miliony bezrobotnych zyjacych w slumsach?
                        D: Przesadzasz z tymi milionami. Bezrobocie siega 5%.
                        K: To sa tylko ludzie oficjalnie poszukujacy pracy! Nie liczy sie
                        tych, co nie maja prawa do pracy, co dostali odprawy, co maja
                        pracujacych malzonkow itp. Realna stopa bezrobocia jest tam
                        dobrze ponad 10%!
                        D: Jesli ktos ma malzonka zarabiajacego $1,000,000 to nie wymagaj zeby pracowal.
                        K: Nawet jak malzonek zarabia $10,000 per annum, to drugi malzonek
                        nie ma prawa do zasilku...
                        D: Nie pracuje ten kto nie chce.
                        K: Znow powtarzasz wyswiechtane frazesy! Pojedz do USA i sprobuj tam
                        znalezc prace (nawet z tzw. zielona karta). Jesli by tam bylo tak
                        dobrze, jak mowisz, to czemu tak trudno dostac te zielona karte?
                        D: Bo nie chca Kaganow ;) Moich dwoch znajomych jest w ostatniej fazie
                        zalatwiania zielonej karty przez prace wlasnie.
                        K: Ja te zielona karte dostalem w miesiac... Tyle, ze o mnie wystapili pracodawcy
                        z USA (duze firmy komputerowe)...
                        I czemu tyle osob sie deportuje z USA za naruszenie przepisow imigracyjnych?
                        D: Teba ich najpierw zlapac, a INS na to nie stac.
                        K: Polakow lapia dosc skutecznie...
                        Przeciez jakby tam bylo tylko 5% bezrobocia, to de facto bylby deficyt
                        pracownikow!
                        D: Iest. Znajdz dobrego kierowce albo kucharza. Kucharze dostaja zielona karte
                        praktycznie od reki.
                        K: Rozsmieszasz mnie! Tylko tzw. szef z dlugoletnia praktyka w
                        ***** restauracji ma szanse. A kierowca zostaje sie po kilkuletnim kursie...
                        Kierowca to NIE zawod! Nawet w F1 moze startowac kazdy, kto ma odpowienio
                        duza kase...
                        Poczytaj chocby prawicowy WPROST z 7 kwietnia 2002. Na str. 20 wyraznie
                        podaja wyniki badan na zachodzie:
                        - bezrobocie 5% wzrost przestepczosci ok. 2%
                        - bezrobocie 10% wzrost przestepczosci ok. 6%
                        - bezrobocie 15% wzrost przestepczosci ok. 12%.
                        Jesli bezrobocie byloby w USA tak niskie, to przestepczosc nie bylaby tam az
                        tak wielkim problemem!
                        D: Napisz doktorat, moze cie w Ameryce przeczytaja i dadza ci medal.
                        Przestepczosc w Ameryce, to glownie porachunki miedzy gangami. Narkotyki to
                        wielki biznes.
                        K: Zgoda! Ale skad maja tak wielki rynek?
                        I co powiesz na fakt, ze najwieksze bezrobocie jest w krajach
                        biednych, gdzie place sa smiesznie niskie a prawo pracy nieistniejace?
                        Jak sie to ma do liberalno-monetarystycznej ortodoksji? I czemu
                        czlonkowie RPP maja rozne zdania co do wysokosci stop procentowych,
                        D: Stopy procentowe to instrument, a nie prawo.
                        K: O to wlasnie chodzi! Znajac prawa ekonomii, wszyscy ekonomisci
                        powinni byc zgodni co do optymalnej wysokosci tej stopy!
                        D: Wysokosc stop procentowych zalezy od gospodarki danego kraju, np. od poziomu
                        inflacji. Poziom ten zmienia sie, wiec i wysokosc stopy nie moze byc stala.
                        K: Czytaj wyraznie: wszyscy ekonomisci z RPP powinni miec te sama opinie, jesli
                        ekonomia bylaby prawdziwa nauka, taka jak np. inzynieria...
                        D:Poza tym wysokosc oprocentowania pozyczek nie zalezy bezposrednio od stopy
                        procentowej ustalanej przez bank centralny lecz od bankow komercyjnych, wiec
                        stopa procentowa nie przeklada sie w 100% na gospodarke.
                        K: Ale w ponad 90%...
                        samolotu wie zawsze, z jaka szybkoscia ma leciec, aby
                        (...)
                        D: Wyjatek to kompromitacja reguly.
                        K: Tylko, jesli jest ich wiecej niz przypadkow, gdy regula sie sprawdza...
                        Jeden zwalony most nie przekresla statyki, a jedynie swiadczy o niefachowsci
                        konstruktora czy budowniczego! Teorie przekreslic moze jedynie masowe zawalanie
                        sie wiekszosci mostow!
                        Poczytaj statystyki! Lotnictwo jest wciaz bezpieczniejsze od transportu ladowego!
                        Katastrofa lotnicza to wynik naruszenia przepisow (ustalonych na postawie praw
                        fizyki), zas katastrofa gospodarcza to wynik nieznajomosci praw rzadzacych
                        gospodarka!
                        D: To wlasnie znajmosc tych praw pomaga katrastrof gospodarczych unikac. Od
                        wielkiego kryzysu minelo juz ponad 70 lat.
                        K: W tym czasie mielismy szereg pomniejszych kryzsow, np. ostatnio w Argentynie!
                        Polityka interwencjonizmu zredukowala grozbe kryzysu, ale odejscie od niej
                        zaowocowalo Enronem czy Argentyna...

                        D: Pilot prowadzi samolot sam. Na gospodarke ma wlpyw praktycznie kazdy. Robiac
                        zakupy, biorac krtedyt, otwierajac wlasny biznes, zatrudniajac/zwalniajac
                        pracownikow, itd. Potrzeba sporej wiedzy, zeby nad tym zapanowac. Sa tacy, ktorzy
                        potrafia.
                        K: Kto i gdzie? Balcerowicz? Belka? Kolodko?
                        Wiedza ekonomistow-czlonkow RPP jest nienaukowa, oparta na zabobonach i
                        przesadach, a wiedza pilota i nawigatora jest wiedza scisla, naukowa...
                        D: Powiedz to tym, ktorzy przedwczoraj spadli.
                        K: Spadli, bo naruszyli przepisy (kontrolerzy, zreszta sprywatyzowani).
                        Gdyby ich przest
    • Gość: mirmat Kagan przesadzasz ale nie tylko Ty. IP: *.dialup.eol.ca 03.07.02, 06:49
      Na moja uwage:"Praktyczne i logiczne podejscie gwarantuje jednakze nawet laikom
      sukcesy. Dla tego tacy przedsiebiorcy jak Bill Gates, Larry Ellison czy Steve
      Jobs, ktorzy sie chwala, ze nie skaczyli zadnych studiow, wystartowali z niczym
      i uzyskali sukcesy o jakich ekonomicznym "ekspetom" moglo sie snic.
      Kagan odpowiedzial: Oni nie mieli skrupulow, szli przebojem, nie patrzac na
      prawo i obyczaje!Steve Jobs oszukal np. naszego rodaka, Wozniaka, ktory byl
      projektantem ukladow elektronicznych komputerow Apple. Zaplacil mu drobna sume
      za milczenie. Bill Gates tez nic nie wynalazl, tylko tanio kupil DOS i drogo go
      sprzedal IBMowi. Mial po prostu szczescie, brak moralnego kregoslupa i dobre
      plecy. Poczytaj, jak kapital amerykanski zniszczyl Horvata N. Tesle: wynalazcy
      podtaw wspolczesnej elektrotechniki i elektroniki. Przyczyna? Tesla byl
      zbyt uczciwy, aby zrobic majatek w USA..."

      Chyba kazdy z nas czuje czasami chetke do przesady ale nie powinno to dotyczyc
      sedna sprawy. Przytoczylem Gatesa, Ellisona i Joba by dac przyklad, ze sukces
      ekonomiczny nie zalezy od wkowania teorji w Yale czy MIT. Nie jestem
      wielbicielem Gatesa ale Job i Ellison sa moimi ulubiencami. Nie trrzeba
      przeciwstawiac Wozniaka przeciw Job bo sa do dzisiaj przyjaciolmi. Ponadto
      najwiekszym osiagnieciem Steve Job nie jest Apple ale komputerowy System
      Operacyjny, ktormu Microsoft do dzis nie moze dorownac.

      Wielu wynalazcow po prostu nie sa przedsiebiorcami i interesuje ich
      rozpowszechnianie z zyskiem produktu. Ci co potrafia zamienic wynalazek na
      masowy produkt kieruja sie logika a nie uniwersytecka teoria.




      poprzedni pokaż
      • Gość: Kagan Re: Kagan przesadzasz ale nie tylko Ty. IP: *.vic.bigpond.net.au 03.07.02, 07:09
        Gość portalu: mirmat napisał(a):
        Na moja uwage:"Praktyczne i logiczne podejscie gwarantuje jednakze nawet laikom
        sukcesy. Dla tego tacy przedsiebiorcy jak Bill Gates, Larry Ellison czy Steve
        Jobs, ktorzy sie chwala, ze nie skaczyli zadnych studiow, wystartowali z niczym
        i uzyskali sukcesy o jakich ekonomicznym "ekspetom" moglo sie snic.
        Kagan odpowiedzial: Oni nie mieli skrupulow, szli przebojem, nie patrzac na
        prawo i obyczaje! Steve Jobs oszukal np. naszego rodaka, Wozniaka, ktory byl
        projektantem ukladow elektronicznych komputerow Apple. Zaplacil mu drobna sume
        za milczenie. Bill Gates tez nic nie wynalazl, tylko tanio kupil DOS i drogo go
        sprzedal IBMowi. Mial po prostu szczescie, brak moralnego kregoslupa i dobre
        plecy. Poczytaj, jak kapital amerykanski zniszczyl Horvata N. Tesle: wynalazce
        podstaw wspolczesnej elektrotechniki i elektroniki. Przyczyna? Tesla byl
        zbyt uczciwy, aby zrobic majatek w USA..."

        Chyba kazdy z nas czuje czasami chetke do przesady ale nie powinno to dotyczyc
        sedna sprawy. Przytoczylem Gatesa, Ellisona i Joba by dac przyklad, ze sukces
        ekonomiczny nie zalezy od wkowania teorji w Yale czy MIT. Nie jestem
        wielbicielem Gatesa ale Job i Ellison sa moimi ulubiencami. Nie trrzeba
        przeciwstawiac Wozniaka przeciw Job bo sa do dzisiaj przyjaciolmi. Ponadto
        najwiekszym osiagnieciem Steve Job nie jest Apple ale komputerowy System
        Operacyjny, ktormu Microsoft do dzis nie moze dorownac.
        K: Wozniak jest jak Tesla: doskonaly inzynier, ale zbyt dobra dusza,
        aby sie poznac na ludziach. I zgoda: teoryjki wykladane na wydzialach
        ekonomii Yale, MIT, czy tez The University of Melbourne czy
        Monsh University sa tak naukowe jak teoryjki cieplika (odpowiedzialnego
        niegdys za spalanie), tzw. vis vitae (objasniajace istniecie zycia)
        etc.

        Wielu wynalazcow po prostu nie sa przedsiebiorcami i interesuje ich
        rozpowszechnianie z zyskiem produktu. Ci co potrafia zamienic wynalazek na
        masowy produkt kieruja sie logika a nie uniwersytecka teoria.
        K: Byle nie kosztem wynalazcow i uzytkownikow...
        • orionek Re: Kagan przesadzasz ale nie tylko Ty. 05.07.02, 10:57
          Do wypowiedzi Kagana 3-7-02 g 6:55
          Nieco mnie zawiodleś. Nie zauważyłeś, że zbudowałem hipotezę dla wyjaśnienie
          zjawiska, którego opisu próżno szukać w mediach. Liczby w modelu nie służą
          ścisłym obliczeniom ilościowym lecz ilustracji jakościwej, co zrozumialej a
          przedewszystkim krócej przedstawia się liczbą niż opisem słownym.
          Do spotkania za 2 tyg.
          Powodzenia Orion
          • Gość: Kagan Re: Kagan przesadzasz ale nie tylko Ty. IP: *.vic.bigpond.net.au 05.07.02, 11:06
            orionek napisał(a):
            > Do wypowiedzi Kagana 3-7-02 g 6:55
            > Nieco mnie zawiodleś. Nie zauważyłeś, że zbudowałem hipotezę dla wyjaśnienie
            > zjawiska, którego opisu próżno szukać w mediach. Liczby w modelu nie służą
            > ścisłym obliczeniom ilościowym lecz ilustracji jakościwej, co zrozumialej a
            > przedewszystkim krócej przedstawia się liczbą niż opisem słownym.
            > Do spotkania za 2 tyg.
            > Powodzenia Orion
            K: OK! Czekam na wyjasnienia...

    • Gość: Sławek Re: Jak Balcerowicz dusi gospodarke? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.02, 19:32
      Gość portalu: Kagan napisał(a):

      > Restryktywna polityka monetarna (pieniezna) w wydaniu Balcerowicza zawsze
      > kreowala bezrobocie. Mechanizm jest prosty: w kapitalizmie wszystko sie kreci
      > dzieki kredytowi. Inaczej przedsiebiorca musialby czekac, az sprzeda cala
      > partie towaru, dostanie gotowke, i dopiero majac te gotowke w garsci zlozy
      > zamowienia na surowce. Oczywiscie, produkcja nie byla by wtedy ciagla, bylyby
      > ciagle przestoje w oczekiwaniu na gotowke, ludzie byliby ciagle zwalniani i
      > przyjmowani do pracy, a wiec produkcja i zyski bylyby mniejsze, wiec i rozwoj
      > wolniejszy i zatrudnienie tez nizsze. Tak wiec przedsiebiorca nie czeka, az
      > wszystko sprzeda, ale bierze kredyt na zakup surowcow, place itp., ktory to
      > kredyt splaca w miare, jak otrzymuje pieniadze ze sprzedazy swego towaru.
      > Ale jesli stopy procentowe sa wysokie, a wiec kredyt (pieniadz, ktorego
      > nie nalezy mylic z gotowka, ktora jest tylko jedna z wielu form wystepowania
      > pieniadza) jest tez drogi, to przedsiebioraca bierze mniejszy kredyt na surowce
      >
      > i place, a wiec mniej produkuje i mniej zatrudnia. A przede wszystkim mniej lub
      > wcale nie inwestuje, przez co tez zatrudnienie maleje (w budownictwie,
      > przemysle maszynowym, transporcie itp). Drogi kredyt to tez mniejsze zakupy,
      > ergo mniejszy popyt, ergo mniejsze zatrudnienie. Tak wiec polityka monetarna
      > drogiego kredytu, a la Balcerowicz, "produkuje" z definicji masowe bezrobocie
      > i nie dopuszcza do rozwoju gospodarki...
      > Pozdr.
      > Kagan

      Fajnie cytujesz, ale nie masz racji . Pozdrawiam,
      .

      • Gość: wikul Jak Kagan dusi Balcerowicza !!! IP: *.acn.waw.pl 05.07.02, 23:06
    • Gość: Sławek Re: Jak Balcerowicz dusi gospodarke? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.02, 19:34
      Gość portalu: Kagan napisał(a):

      > Restryktywna polityka monetarna (pieniezna) w wydaniu Balcerowicza zawsze
      > kreowala bezrobocie. Mechanizm jest prosty: w kapitalizmie wszystko sie kreci
      > dzieki kredytowi. Inaczej przedsiebiorca musialby czekac, az sprzeda cala
      > partie towaru, dostanie gotowke, i dopiero majac te gotowke w garsci zlozy
      > zamowienia na surowce. Oczywiscie, produkcja nie byla by wtedy ciagla, bylyby
      > ciagle przestoje w oczekiwaniu na gotowke, ludzie byliby ciagle zwalniani i
      > przyjmowani do pracy, a wiec produkcja i zyski bylyby mniejsze, wiec i rozwoj
      > wolniejszy i zatrudnienie tez nizsze. Tak wiec przedsiebiorca nie czeka, az
      > wszystko sprzeda, ale bierze kredyt na zakup surowcow, place itp., ktory to
      > kredyt splaca w miare, jak otrzymuje pieniadze ze sprzedazy swego towaru.
      > Ale jesli stopy procentowe sa wysokie, a wiec kredyt (pieniadz, ktorego
      > nie nalezy mylic z gotowka, ktora jest tylko jedna z wielu form wystepowania
      > pieniadza) jest tez drogi, to przedsiebioraca bierze mniejszy kredyt na surowce
      >
      > i place, a wiec mniej produkuje i mniej zatrudnia. A przede wszystkim mniej lub
      > wcale nie inwestuje, przez co tez zatrudnienie maleje (w budownictwie,
      > przemysle maszynowym, transporcie itp). Drogi kredyt to tez mniejsze zakupy,
      > ergo mniejszy popyt, ergo mniejsze zatrudnienie. Tak wiec polityka monetarna
      > drogiego kredytu, a la Balcerowicz, "produkuje" z definicji masowe bezrobocie
      > i nie dopuszcza do rozwoju gospodarki...
      > Pozdr.
      > Kagan

      Teraz powinieneś się uspokoić. Ministrem będzie Kołodko. I do niego kieruj swoje
      myśli.Pa, pa.

      • mpsps Re: Jak Balcerowicz dusi gospodarke? 05.07.02, 20:26
        to nie wiecie, to wam powiem: raz widzialem takiego jednego, w okularach panie, to on panie ta gospodarke gola
        panie reka trzymal, a druga panie reka pasek na szyji tej panie gospodarki zaciskal!
        tak bylo!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka