Gość: Kagan
IP: *.vic.bigpond.net.au
27.06.02, 12:15
Restryktywna polityka monetarna (pieniezna) w wydaniu Balcerowicza zawsze
kreowala bezrobocie. Mechanizm jest prosty: w kapitalizmie wszystko sie kreci
dzieki kredytowi. Inaczej przedsiebiorca musialby czekac, az sprzeda cala
partie towaru, dostanie gotowke, i dopiero majac te gotowke w garsci zlozy
zamowienia na surowce. Oczywiscie, produkcja nie byla by wtedy ciagla, bylyby
ciagle przestoje w oczekiwaniu na gotowke, ludzie byliby ciagle zwalniani i
przyjmowani do pracy, a wiec produkcja i zyski bylyby mniejsze, wiec i rozwoj
wolniejszy i zatrudnienie tez nizsze. Tak wiec przedsiebiorca nie czeka, az
wszystko sprzeda, ale bierze kredyt na zakup surowcow, place itp., ktory to
kredyt splaca w miare, jak otrzymuje pieniadze ze sprzedazy swego towaru.
Ale jesli stopy procentowe sa wysokie, a wiec kredyt (pieniadz, ktorego
nie nalezy mylic z gotowka, ktora jest tylko jedna z wielu form wystepowania
pieniadza) jest tez drogi, to przedsiebioraca bierze mniejszy kredyt na surowce
i place, a wiec mniej produkuje i mniej zatrudnia. A przede wszystkim mniej lub
wcale nie inwestuje, przez co tez zatrudnienie maleje (w budownictwie,
przemysle maszynowym, transporcie itp). Drogi kredyt to tez mniejsze zakupy,
ergo mniejszy popyt, ergo mniejsze zatrudnienie. Tak wiec polityka monetarna
drogiego kredytu, a la Balcerowicz, "produkuje" z definicji masowe bezrobocie
i nie dopuszcza do rozwoju gospodarki...
Pozdr.
Kagan