Dodaj do ulubionych

Magazyn 24 godziny TVN 24 - rodzi plotki?

23.06.05, 22:09
Przed chwila widzialem rozmowe Ziobro z Iwinskim prowadzona przez Piotra
Marciniaka. Oczywiscie rozmowa dotyczyla tez Belki. TVN puscil fragment z
konferencji prasowej, podczas ktorej Belka powiedzial, ze nie ma dostepu do
swojej teczki wobec czego zwroci sie do rzecznika praw obywatelskich o
wyjasnienie tej sytuacji. W chwile pozniej polecial fragment "Przeswietlenia"
z wypowiedzia btlego rzecznika Nizinskiego, ze pokazale Belce podpisana przez
niego instrukcje oraz ze mowil mu o innych dokumentach. Po tych migawkach
Marciniak zagail rozmowe, ze Belka sklama mowiac, ze nie wie co jest w
teczce.
No tak... Belka jednak w przedstawionej migawce powiedzial, ze "nie ma
dostepu" a nie, ze nie zna materialow z teczki. Zreszta i tak ich nie zna w
calosci - wie tylko, ze jest w niej "instrukcja wyjazdowa". Przeklamanie,
manipulacja, czy glupota. To ostatnie wydaje mi sie najbardziej
prawdopodobne. Ech, ta rzetelnosc dziennikarska, na podstawie ktorej ludzie
maja wyrabiac sobie obiektywny osad o rzeczywistosci.
Co ciekawe tego "bledu" dziennikarza nie sprostowal zaden z politykow.
Najprawdopodobniej im na reke takie przeklamania, albo tez prezentuja ten sam
poziom intelektualny co Marciniak.
Obserwuj wątek
    • camille_pissarro Re: Magazyn 24 godziny TVN 24 - rodzi plotki? 23.06.05, 23:07
      Wszak moógł sprostować "polityk" Iwiński .Marciniak bardzo przyzwoity
      dziennikarz.A M.Belka z tego co widziałem powiedział, ze nie ma dostępu do
      swojej teczki w IPN i nie może zobaczyć jej zawartości.Jednak były Rzecznik
      Interesu Publicznego powiedział, że pewne dokumenty z teczki premiera mu
      przedstawiał więc , kto tu jest nierzetelny ??????
      • leszek.sopot Re: Magazyn 24 godziny TVN 24 - rodzi plotki? 24.06.05, 00:53
        camille_pissarro napisał:

        > Wszak moógł sprostować "polityk" Iwiński.

        Mogl, ale najwyrazniej SLD i Iwinskiemu jest na reke to, ze dokopuje sie Belce.
        raczej jednak mysle, ze po prostu Iwinski nie zauwazyl tej prostej manipulacji.
        Rownie dobrz mogl sprostowac reprezentant "prawdy" i "sprawiedliwosci", ale i
        jemu tez najwidocznej ta manipulacja odpowiadala, bo ulatwiala oskarzanie
        premiera - a przeciez to niepotrzebne. Po co sie poslugiwac takimi sposobami
        gdy mozna poslugiwac sie prawem?

        > Marciniak bardzo przyzwoity dziennikarz. A M.Belka z tego co widziałem
        powiedział, ze nie ma dostępu do swojej teczki w IPN i nie może zobaczyć jej
        zawartości.Jednak były Rzecznik Interesu Publicznego powiedział, że pewne
        dokumenty z teczki premiera mu przedstawiał więc, kto tu jest nierzetelny??????

        Widze, ze ogladales program. Z tego, co powiedzial byly rzecznik wynika, ze na
        pewno pokazal "instrukcje wyjazdowa", ale nie pamietal czy pokazywal cos ponad
        to, byl jedynie pewny, ze mowil jeszcze o czyms. Tak wiec, nie ma mowy by Belka
        mogl poznac zawartosc teczki. Watpie tez by mogl sie z nia swobodnie zapoznac -
        np. z raportem na niego sporzadzonym przez jakiegos TW z uczelni.
        Nierzetelny jest wiec niestety redaktor Marciniak.
        • ubekkubek Towarzysz Belka podpisał kwit o współprcy 24.06.05, 01:21
          i w myśl ustawy ni ma praw z niczym się zapoznawać.
          • leszek.sopot Re: Towarzysz Belka podpisał kwit o współprcy 24.06.05, 01:34
            ubekkubek napisał:

            > i w myśl ustawy ni ma praw z niczym się zapoznawać.

            Tak zapisano w ustawie o IPN, ale to nie znaczy, ze Belke pozbawiono prawa
            wystapienia do rzecznika praw obywatelskich. Jest to inne zagadnienie, ktore
            nie ma nic wspolnego z przeklamaniem, ktore popelnil dziennikarz TVN. marciniak
            mogl np. powiedziec tak jak ty napisales, a nie w "zywe oczy" przekrecac slowa
            Belki - bo po co?
            Swoja droga, podczas postepowania przed Sadem Lustracyjnym Belka i jego
            adwokaci mogliby swobodnie penetrowac zawartosc teczki, robic analizy,
            konfrontowac z innymi materialami. Skoro w postepowaniu sadowym jest to
            mozliwe, to dlaczego nie moze tego stosowac IPN przed ujawnieniem nazwiska
            jakiegos TW? Jest to nierownosc wobec prawa wobec czesci obywateli
            podlegajacych jedynie lustracji w IPN ale nie podlegajacych ustawie
            lustracyjnej zwiazanej z pelnieniem funkcji publicznych.
            • ubekkubek Re: Towarzysz Belka podpisał kwit o współprcy 24.06.05, 01:39
              Takie kwity podpisali: Olechowski i pół kancelarii prezia. Przyznali sie w
              odpowiednim czasie i mają swięty spokój.
              • leszek.sopot Re: Towarzysz Belka podpisał kwit o współprcy 24.06.05, 01:52
                Nie wiem czy w ich przypadku chodzilo tylko o kwity pt. "instrukcja wyjazdowa"
                czy tez o wspolprace za ktora otrzymywali pieniadze. Kwit Belki nie jest kwitem
                o wspolpracy - nie ma w nim np. nadanego psudonimu a agentem przeciez nikt nie
                byl pod wlasnym nazwiskiem. Belka nie dostawal tez pieniedzy ani nie pisal
                raportow. Jego sprawa moze byc wiec inna niz Olechowskiego, ktory nie byl
                pracownikiem naukowym ale po prostu szpiegiem wykradajacym tajemnice
                gospodarcze.
                • lisekrudy Re: Towarzysz Belka podpisał kwit o współprcy 24.06.05, 02:04
                  leszek.sopot napisał:

                  > Jego sprawa moze byc wiec inna niz Olechowskiego, ktory nie byl
                  > pracownikiem naukowym ale po prostu szpiegiem wykradajacym tajemnice
                  > gospodarcze.

                  Skad wiesz, co wlasciwie robil Olechowski?
                  • leszek.sopot Re: Towarzysz Belka podpisał kwit o współprcy 24.06.05, 08:23
                    lisekrudy napisał:

                    > leszek.sopot napisał:
                    >
                    > > Jego sprawa moze byc wiec inna niz Olechowskiego, ktory nie byl
                    > > pracownikiem naukowym ale po prostu szpiegiem wykradajacym tajemnice
                    > > gospodarcze.
                    >
                    > Skad wiesz, co wlasciwie robil Olechowski?

                    Tylko z wypowiedzi samego Olechowskiego.
                    • ayran Re: Towarzysz Belka podpisał kwit o współprcy 24.06.05, 09:16
                      Olechowski powiedział o sobie "byłem szpiegiem, wykradającym tajemnice
                      gospodarcze"?
                      • leszek.sopot Olechowski 24.06.05, 14:55
                        ayran napisał:

                        > Olechowski powiedział o sobie "byłem szpiegiem, wykradającym tajemnice
                        > gospodarcze"?

                        Powiedzial cos w tym stylu, ze wspolpracowal z wywiadem gospodarczym i mialo to
                        Polsce przynosic korzysci.
                        Teraz znalazlem slad o tej sprawie w czacie:
                        "pikuś#: Czy współpraca z wywiadem PRL hańbi?
                        Nie, pod warunkiem, że nie przyniosła nikomu krzywdy.
                        [...]
                        jełop#: Jaki ma Pan stopień w wywiadzie?
                        jełop#: Czy to wstydliwe dla Pana mówić o służbie w komunistycznych służbach
                        specjalnych?
                        Byłem współpracownikiem wywiadu gospodarczego. Nie byłem agentem, ani oficerem.
                        [...]
                        Karol_Marks#: Czy można mieć zaufanie do polityka, który wcześniej działał w
                        służbach posługujących się podejrzanymi metodami?
                        Proszę samemu zdecydować.
                        [...]
                        lego_#: Skąd ma Pan tak wielki majątek (obliczany na 5-6 milionów PLN)?
                        Pracuję na dobrych stanowiskach za granicą i w Polsce już prawie 40 lat".
                        Link:
                        czat.gazeta.pl/czat/1,48880,979340.html
                        Przez 8 lat wspolpracowal z wywiadem gospodarczym - tak to nazywa w
                        oswiadczeniu lustracyjnym, byl dyrektorem departamentu w Ministerstwie Handlu
                        Zagranicznego. Przy Okraglym Stole zasiadal po stronie rzadowej, ale juz w
                        rzadzie Jana Olszewskiego byl ministrem finansow, a pozniej ministrem spraw
                        zagranicznych u Pawlaka.

                        Olechowski mowi o swojej wspolpracy sporo w ponizszym wywiadzie, fragment:
                        "- Mówi Pan o sobie jako o polityku niezależnym, ale ktoś, czytając Pański
                        życiorys, może powiedzieć, że jest Pan koniunkturalistą: współpraca z tajnymi
                        służbami PRL, udział w Okrągłym Stole po stronie władz, a potem współpraca z
                        Lechem Wałęsą, BBWR, Ruch Stu, wsparcie Unii Wolności...
                        - Rozumiem, że możecie panowie mieć inną ocenę, ale ja pozostaję przy swoim
                        zdaniu, że współpraca z polskim wywiadem gospodarczym nie była współpracą
                        ideologiczną. Nie służyła utrwalaniu komunizmu w Polsce.
                        - Ale czy w PRL była taka odrębna samodzielna instytucja, jak wywiad
                        gospodarczy? To wszystko, o czym Pan mówi, to domena Służby Bezpieczeństwa i
                        Departamentu I MSW.
                        - Pan Macierewicz poinformował mnie, że byłem zarejestrowany w Departamencie I,
                        Wydziale V. Ja kontaktowałem się z ludźmi, którzy prezentowali się jako wydział
                        gospodarczy polskiego wywiadu. Tyle wiem o swoim statusie. Reszta pozostaje
                        domysłami. Te dane będą ujawnione, kiedy zacznie działać Instytut Pamięci
                        Narodowej. Jeżeli byłoby to możliwe, chętnie bym spowodował, aby zostały
                        ujawnione jeszcze wcześniej.
                        - Departament I MSW zajmował się w PRL również inwigilacją Polonii na całym
                        świecie. Czy dostał Pan jakieś zadania w tym zakresie?
                        - Nie. Panowie, ja żyłem w określonym czasie. Odbyliśmy niedawno wielką
                        dyskusję na temat przeszłości sędziego Nizieńskiego. Każdemu można zrobić
                        wielką krzywdę, przedstawiając jego życie na takim poziomie agregacji, że sam
                        fakt mieszkania w PRL sprawiał, iż było się nie w porządku.
                        - Porównuje Pan swoją sytuację do pracy rzecznika Nizieńskiego w resorcie
                        sprawiedliwości?
                        - Porównuję oceny zachowań w PRL. Oczywiście, że wywiad był w tym samym
                        ministerstwie, co mordercy, a PRL w tym samym bloku, co ZSRR. Co nie oznacza,
                        że jestem odpowiedzialny za głód na Ukrainie.
                        - Ale dobrze Pan wie, że Moskwa w tamtych latach kontrolowała w Polsce prawie
                        wszystko, a już na pewno służby specjalne. Czy pisząc raporty, zdawał Pan sobie
                        sprawę, że pracował także - chcąc nie chcąc - dla Moskwy?
                        - Miałem zapewnienia, że tak nie jest. A wyniki były zbyt skromne, aby być
                        przedmiotem międzynarodowej wymiany".
                        Link:
                        www.nowe-panstwo.pl/archiwum/nr15/glowna/b.htm
                        • imagistyk Re: Olechowski 24.06.05, 17:53
                          Kiedyś w NIE wydrukowano wyjaśnienia płk.Bosaka,że Olechowski był za cienki na wywiad gospodarczy i zajmował się śledzeniem Polonii w Szwajcarii i RFN.Wydaje mi się to dość prawdopodobne,gdyż Olechowski robi wrażenie doskonałego "pływaka", a nie fachowca.
                • ubekkubek Belch to był Tomasz Czereśniak 24.06.05, 02:07
                  i działał wczynie społecznym. Nie będę Ci linków wklejał poszukaj sam w
                  jakiejkolwiek gazecie.
                • ksiundz Mijasz się Waść z prawdą 24.06.05, 05:32
                  rzekę eufemistycznie:

                  > Kwit Belki nie jest kwitem o wspolpracy - nie ma w nim np. nadanego psudonimu
                  > a agentem przeciez nikt nie

                  Cytat: "W sprawach lustrowanych, którzy podpisali tzw. instrukcję wyjazdową,
                  występowałem do Sądu Lustracyjnego z wnioskiem o wszczęcie procesu - powiedział
                  w środę dziennikarzom były Rzecznik Interesu Publicznego Bogusław Nizieński."

                  Cytat: "Marek Belka był "bezwartościowym" współpracownikiem wywiadu, robił
                  wszystko, żeby wywiad z niego zrezygnował - powiedział PAP, po ujawnieniu przez
                  IPN teczki premiera, były szef Urzędu Ochrony Państwa gen. Gromosław
                  Czempiński." info.onet.pl/1484,temat.html

                  No cytowani Panowie chyba wiedzą co jest zobowiązaniem do współpracy i
                  współpracą a co nie jest:))

                  Tak się zastanawiam Panie Leszku czy prostować to co Pan tutaj wypisujesz na
                  tym forum, czy też potraktować Pańskie stałe "mijanie się z prawdą" jako
                  wrodzoną cechę Pańskiego charakteru i umysłowości. Wybieram to drugie :)))
                  • leszek.sopot nie 24.06.05, 08:34
                    Dopiero teraz spotykam sie z takimi okresleniami. Wczesniej moiwilo sie o tym,
                    ze za takie kwity sa uznawane takie kwity, w ktorych bylo m.in. nadanie
                    psudonimu - czyli takie kwit jaki podpisal np. Maleszka czy Cholewa. Jest to
                    inny kwit od podpisanego przez Belke. Nie wiem czy takie definiowanie kwitu o
                    podpisaniu wspolpracy to rozszerzenie pierwotnie przyjetego
                    pojecia "wspolpraca" czy tez nie. Jesli takie rozszerzajace podejscie do
                    pojecia wspolpracy bedzie postepowalo to niedlugo kazdy kwit podpisany na SB
                    bedzie traktowany jako zobowiazanie do wspolpracy, bo cyz ktos, kto byl
                    przesluchiwany na SB i podpisal protokol z takiego przesluchania, w ktorym bylo
                    zobowiazanie do zachowania tajemnicy, podpisujac go nie zobowiazywal sie do
                    wspopracy polegajacej na niemowieniu o tym przesluchaniu i jego przebiegu? W
                    ustawie lustracyjnej brak precyzyjnej definicji wspolpracy i byc moze stad
                    obecna niejasna sytuacja z ta "instrukcja wyjazdowa". Czy niedlugo bedzie tak
                    samo z ludzmi, ktory podpisali "deklaracje lojalnosci"?
                    • ksiundz Panie Leszku sprawa jest prosta, 24.06.05, 09:05
                      nikt tu niczego nie rozszerza:

                      a/ z punktu widzenia semantyki tekst: "W związku z wyjazdem do USA przyjmuję do
                      realizacji ..." jest jednoznaczny: przyjmuję do realizacji to jest nawiej
                      wiecej niż zobowiązuje się do realizacji bowiem to jest przyjęcie konkretnego
                      zlecania.

                      b/ z punktu widzenia realizacji zadań też jest ok. bo realizował: jakieś marne
                      opracowanie wykradł z biblioteki :))) i dostarczył oficerowi, spotykał się i
                      sprawozdawał itp.

                      c/ z punktu widzenia własnoręcznie podpisanych raportów - nie ma ich bo
                      współpracę konsumowano w postaci ustnych sprawozdań.

                      Powyższe mogło obligować RiP w tym jak i w innych podobnych przypadkach do
                      działania.
                      Co do tzw. zobowiązania do zachowania tajemnicy rozmowy - hmm w istocie rzeczy
                      podpisanie czegoś takiego jest formą nieszkodliwej współpracy, dlatego uczono
                      nas, aby w razie co niczego nie podpisywać.
                      • leszek.sopot Re: Panie Leszku sprawa jest prosta, 24.06.05, 15:18
                        Srodowiska naukowe chyba traktowaly "instrukcje wyjazdowa" nie jako dokument
                        zobowiazujacy do wspolpracy, ale jako wymog formalny.
                        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2784462.html
                        Uzyta w tym druku formulka: "W związku z wyjazdem do USA przyjmuję do
                        realizacji..." byla zapewne standartowa. Wydaje mi sie, ze tego typu dokumentow
                        powstalych w czasach PRL nie mozna traktowac w oderwaniu od czasow, w ktorych
                        powstawaly. Dzis, gdy zyjemy w panstwie prawa (lub marzymy o tym by w takim
                        panstwie zyc), odczytu7jemu to jako jednoznaczne zobowiazanie do wykonania
                        jakiego zadanie - tak jakby to byla "Umowa Zlecenie". Jednak podobne parszywe
                        zobowiazania "na wiernosc...", "sluzbe..." itp. "ludowej ojczyznie" byly
                        umieszczane w roznych dokumentach, np. harcerskich, wojskowych czy szkolnych
                        tekstach slubowania.
                        Jednoznacznie zaliczenie takiej podpisanej "instrukcji wyjazdowej"
                        jako "dokumentu o wspolpracy" nie jest takie proste.
                        We wczesniejszym poscie dotyczacym Olechowskiego wkleilem link do wywiadu, w
                        ktorym troche zdradza na czym polegala jego wspolpraca z "wywiadem
                        gospodarczym". W tym wywiadzie niestety nie doczytalem sie tego w jaki sposob
                        Olechowski zostal zwerbowany i co podpisal oraz co dokladnie raportowal. W jego
                        jednak przypadku nie bylo watpliwosci, ze byl wspopracownikiem. Przydaloby sie
                        porownac obie teczki - Belki i Olechowskiego - by wyrobic sobie zdanie. Dla
                        mnie dziwne jest to, ze skoro w przypadku Olechowskiego ni9e bylo watpliwosci,
                        ze wspolpraqcowal, to dlaczego RIP mial watpliwosci przy Belce - moze
                        podpisywali rozne dokumenty, a schematyczna formulka na poczatku dokumentu, tak
                        jak ja twierdze, nie stanowi dowodu na to, ze ten dokument mozemy
                        nazywac "dokumentoem o wspolpracy".
                        • ksiundz Re: Panie Leszku sprawa jest prosta, 24.06.05, 18:15
                          leszek.sopot napisał:

                          > Srodowiska naukowe chyba traktowaly "instrukcje wyjazdowa" nie jako dokument
                          > zobowiazujacy do wspolpracy, ale jako wymog formalny.

                          Nikt ze znanych mi starszych profów się nie przyznaje do podpisania podobnej
                          instrukcji, być może w Łodzi może było inaczej :)) - to już inna sprawa

                          >Jednak podobne parszywe
                          > zobowiazania "na wiernosc...", "sluzbe..." itp. "ludowej ojczyznie" byly
                          > umieszczane w roznych dokumentach, np. harcerskich, wojskowych czy szkolnych
                          > tekstach slubowania.

                          Zgadzam się, ale przyzna Pan że stopień ogólności tych "przysiąg" nie przystaje
                          do szczegółowości omawianej instrukcji. Trudno mi zestawiać te rzeczy,
                          człowiekowi, który było nie było skończył studia w PRL-u i nawet bodaj indeks
                          miał z takim "ślubowaniem".
                          Co do zapisków w teczkach - Panie Leszku drogi: standardowa instrukcja Belki
                          pociągnęła za sobą określone działania - czy tego nie widać ? Gdyby przyjąć, że
                          podobne instrukcje i działania to standard to wszyscy, którzy takowe podpisali
                          postępowaliby podobnie. Jeśli tak, to knajpy w Paryżu, Londynie, Nowym Jorku,
                          Rapersvillu pełne były adiunktów pijących kawę w towarzystwie oficerów
                          prowadzących. No nie wydaje mi się to prawdopodobne :)))

                          > W tym wywiadzie niestety nie doczytalem sie tego w jaki sposob
                          > Olechowski zostal zwerbowany i co podpisal oraz co dokladnie raportowal.


                          Zapewne dowiemy się wcześniej czy później.

                          > RIP mial watpliwosci przy Belce - moze
                          > podpisywali rozne dokumenty, a schematyczna formulka na poczatku dokumentu,
                          tak jak ja twierdze, nie stanowi dowodu na to, ze ten dokument mozemy
                          > nazywac "dokumentoem o wspolpracy".

                          To zdaje się nie tak. RIP oceniając te rzeczy bada kilka przesłanek, obok
                          zobowiązań, instrukcji, pokwitowania odbioru pieniędzy (to też nie przesądza -
                          vide przypadek Jurczyka), własnoręczne raporty, kwestię bodaj najbardziej
                          uznaniową: czy TW wyrządził komuś szkodę czy nie, a wprzypadku Jurczyka: czy
                          działał w obliczu zagrożenia życia bodaj.
                          Dlatego tak trudno w procesie lustracyjnym kogoś skazać, bo zachowane dokumenty
                          i zeznania świadków nie pozwalają często wypełnić owych przesłanek. Dlatego
                          sędzia N wspominał przed odejściem o 600 urzędnikach państwowych, którzy
                          zasługują wg logicznych przesłanek na proces (rejestrowanych jako TW lub
                          wywiad), ale którym się na razie upiekło ze względu na braki w dokumentacji.
                          • leszek.sopot nie tak bardzo prosta 24.06.05, 20:02
                            ksiundz napisała:
                            > To zdaje się nie tak. RIP oceniając te rzeczy bada kilka przesłanek, obok
                            > zobowiązań, instrukcji, pokwitowania odbioru pieniędzy (to też nie przesądza -
                            > vide przypadek Jurczyka), własnoręczne raporty, kwestię bodaj najbardziej
                            > uznaniową: czy TW wyrządził komuś szkodę czy nie, a wprzypadku Jurczyka: czy
                            > działał w obliczu zagrożenia życia bodaj.
                            > Dlatego tak trudno w procesie lustracyjnym kogoś skazać, bo zachowane
                            dokumenty i zeznania świadków nie pozwalają często wypełnić owych przesłanek.
                            Dlatego sędzia N wspominał przed odejściem o 600 urzędnikach państwowych,
                            którzy zasługują wg logicznych przesłanek na proces (rejestrowanych jako TW lub
                            > wywiad), ale którym się na razie upiekło ze względu na braki w dokumentacji.


                            Zgadzam sie z tym, co pan napisal, ale upewnia mnie to z kolei w przekonaniu,
                            ze rozne instytucje nie posluguja sie identyczna definicja slowa "wspolpraca"
                            oraz definicja "wspolpracy z SB". Nie moze byc chyba tak, aby przed Sadem
                            Lustracyjnym kogos uznawano, ze nie wspolpracowal, a w IPN nazywano by
                            go "tajnym, swiadomym wspolpracownikiem SB". Chodzi przeciez o te same sprawy,
                            w obu moga zapasc rozne orzeczenia, ale wydzwiek obu w opinii spolecznej bedzie
                            inny. Powoduje to takze zamet w rozumieniu tego, co jest "dokumentem
                            wspolpracy" i wspolpraca z SB a co nie jest. Ja sklaniam sie raczej do takiego
                            pojecia wspolpracy, ktory obowiazuje w Sadzie Lustracyjnym i opieram swoje sady
                            na jego orzeczeniach. Skoro wiec, Niezinski nie skierowal sprawy do Sadu
                            Lustracyjnego, ale sprawe z braku dostatecznych dowodow przekazal nastepcy, to
                            najwidoczniej uznal, ze Belki "na razie" nie mozna nazwac klamca lustracyjnym,
                            a wiec nie mozna mu zarzucic wspolpracy z SB. Skoro nie mozna mu jej zarzucic,
                            to i dokument, ktory Belka podpisal nie mozna nazwac "dokumentem o wspolpracy z
                            SB". Albo - albo, to przeciez jak z ciaza - nie mozna bnyc troche w ciazy...
                            Jesli beda w takich przypadkach "polcienie", to oskarzeniom i pomowieniom nie
                            bedzie konca.
                            • ksiundz Panie Leszku z wyrazami szacunku 25.06.05, 15:19
                              proponuję pozostać przy naszych opiniach, bo zdaje się nie osiagniemy
                              consensu :)))
    • ksiundz Mijasz się Waść z prawdą 24.06.05, 05:22
      rzekę eufemistycznie: "Premier Marek Belka powiedział w Międzyrzeczu, że nie
      zna zawartości swojej teczki" info.onet.pl/1111120,11,item.html
      • leszek.sopot nie 24.06.05, 08:35
        ksiundz napisała:

        > rzekę eufemistycznie: "Premier Marek Belka powiedział w Międzyrzeczu, że nie
        > zna zawartości swojej teczki" info.onet.pl/1111120,11,item.html

        To napisano na onecie, a ja widzialem na wlasne oczy i slyszalem na wlasne
        uszy, co rzeczywiscie premier powiedzial.
        • ksiundz Też słyszałem w tv mniej więcej to samo co w 24.06.05, 08:48
          piszą o Międzyrzeczu :"Premier Marek Belka powiedział w Międzyrzeczu, że
          nie zna zawartości swojej teczki" <a

          > To napisano na onecie, a ja widzialem na wlasne oczy i slyszalem na wlasne
          > uszy, co rzeczywiscie premier powiedzial.

          Ale, ponieważ Pan Belch ma pewne, wewnętrzne problemy z uzgadnianiem aktualnie
          obowiązującej wersji własnego komentarza do zjawisk i wydarzeń - obaj możemy
          mieć rację :)))
    • kahlil Re: Magazyn 24 godziny TVN 24 - rodzi plotki? 24.06.05, 18:20
      leszek.sopot napisał:

      > Przed chwila widzialem rozmowe Ziobro z Iwinskim prowadzona przez Piotra
      > Marciniaka. Oczywiscie rozmowa dotyczyla tez Belki. TVN puscil fragment z
      > konferencji prasowej, podczas ktorej Belka powiedzial, ze nie ma dostepu do
      > swojej teczki wobec czego zwroci sie do rzecznika praw obywatelskich o
      > wyjasnienie tej sytuacji. W chwile pozniej polecial fragment "Przeswietlenia"
      > z wypowiedzia btlego rzecznika Nizinskiego, ze pokazale Belce podpisana przez
      > niego instrukcje oraz ze mowil mu o innych dokumentach. Po tych migawkach
      > Marciniak zagail rozmowe, ze Belka sklama mowiac, ze nie wie co jest w
      > teczce.
      > No tak... Belka jednak w przedstawionej migawce powiedzial, ze "nie ma
      > dostepu" a nie, ze nie zna materialow z teczki. Zreszta i tak ich nie zna w
      > calosci - wie tylko, ze jest w niej "instrukcja wyjazdowa". Przeklamanie,
      > manipulacja, czy glupota. To ostatnie wydaje mi sie najbardziej
      > prawdopodobne. Ech, ta rzetelnosc dziennikarska, na podstawie ktorej ludzie
      > maja wyrabiac sobie obiektywny osad o rzeczywistosci.
      > Co ciekawe tego "bledu" dziennikarza nie sprostowal zaden z politykow.
      > Najprawdopodobniej im na reke takie przeklamania, albo tez prezentuja ten sam
      > poziom intelektualny co Marciniak.
      > ..........
      > a jak by Belce zlikwidować teczkę a założyć mu nowe dwie torby i puścic go
      > niech idzie......

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka