polonus9
31.07.05, 01:10
Publicystka "Polityki" Janina Paradowska uważa, że sobotnie przesłuchanie
marszałka Sejmu Włodzimierza Cimoszewicza przed komisją śledczą ds. PKN Orlen
było "nieudolną próbą" zrobienia marszałkowi negatywnej kampanii
prezydenckiej. Piotr Zaremba z "Newsweeka" przesłuchanie ocenił "na remis".
(..)
Zdaniem Paradowskiej, wezwanie Cimoszewicza przed komisję było zupełnie
niepotrzebne. "Przesłuchanie marszałka Sejmu merytorycznie nic nie wniosło w
wyjaśnienie afery Orlenu. Była to nieudolna próba zrobienia Cimoszewiczowi
negatywnej kampanii prezydenckiej w wykonaniu prawicy" - oceniła.
W ocenie publicystki, komisja śledcza wezwała Cimoszewicza nie ze względu na
aferę Orlenu, ale jedynie ze względu na akcje spółki które posiadał marszałek
Sejmu. "Przesłuchanie było dosyć obrzydliwe z powodu sugerowania, że
Cimoszewicz wiedział o zatrzymaniu Modrzejewskiego i że wtedy specjalnie
sprzedał akcje PKN Orlen" - dodała."To był nieładny i niepotrzebny spektakl,
bo członkowie komisji nie mieli żadnych pytań merytorycznych. Nie wiem czy
Roman Giertych zadał choć jedno pytanie merytoryczne, chyba nie" -
powiedziała Paradowska. Jak dodała, przesłuchanie było "typową bójką
polityczną", podczas której komisja "wykazała się kompletną niekompetencją,
jeśli chodzi o sprawy ekonomiczne". Natomiast zdaniem Zaremby, Cimoszewicz -
jako były szef rządu - był istotnym świadkiem dla komisji śledczej. Ale - jak
zaznaczył - było widać, że członkowie komisji "nie do końca" byli
merytoryczni i "chcieli marszałkowi dokuczyć".
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2848179.html
Co na to propagandzisci z LPR i z PiS ?