nielubiegazety2
12.08.05, 21:48
POWRÓT DO PRZYSZŁOŚCI 2i1/2 albo ATAK KLONÓW
Zbliżała się północ. Do kancelarii
Wszedł starzec w rogatywce. Pod nią - srebrne włosy.
Podał każdemu rękę. Wyraźnie się przedstawił:
- Jestem Mieczysław Franciszek Rakowski.
Potem zapytał: - Czy jest towarzysz pre.. tfu, sekretarz?
I znikł za gabinetu podwójnymi drzwiami.
Po chwili wrócił. W ręku pepesza
I magazynek z nabojami.
Sprawdził wszystko uważnie. Lufę przejrzał pod światło,
Obejrzał zamek i broń pewną ręką
Nabił. Poszło gładko,
Jakoś szybko i cicho - zamek ani szczęknął.
Później jeszcze chwilę pośród nas pozostał,
Broń złożył na kolanach, lekko głaszcząc.
Przekomarzał się z kimś. Wypalił papierosa.
I zeszedł na dół pięć minut przed dwunastą.
- Ile ma lat? - zapytałem. - Przeszło siedemdziesiąt.
- Staż partyjny? - Od siedemnastego roku życia.
Długi wiek. Piękna przeszłość.
On jeszcze Solidarności ulotki przemycał.
Teraz co noc przed bramą Belwederu stoi.
Broń w pewnych rękach.
Ten starzec będzie strzelał do ostatniego naboju.
Bronić Partii! Jakaż starość piękna!
Na motywach REFLEKSJI Witolda Wirpszy