Gość: Gościu
IP: *.imz.gliwice.pl
30.08.02, 17:44
Nie często tu zagladam, ale widzę, że główny problem dużej częsci ludzi to:
kościół katolicki, Wojtyła, radio maryja, kler itp. itd. No to chyba lepiej u
nas niż w Szwajcarii. Tam interesują się inflacją, giełdą, kursami walut, a
przede wszystkim podatkami i tempem wzrostu gospodarczego. A tu jest problem
np. że na błonia przyszło 2,5 mln ludzi, a chciało pewnie 7 mln, a kto za
organizacje płaci. Oni też płacą podatk i na pewno wytarczyło z niego na
zorganizowanie tej wizyty. Jednak piana na ustach Wam się pojawia i jakoś tę
agresje próbujecie wyładować. Ale tak na zdrowy rozum, to jest to wielki
sukces kościoła. Tyle uwagi nie poświeca się czemuś co jest nieważne, głupie
lub śmieszne, a nawet groźne. Zastanówcie się gdym ja np. nie wierzący w
krasnoludki w pracy i w domu od rana do wieczora udawadniał, że krasnoludki
nie istniają oraz że wierzący w nie to tacy i owacy, i że wczoraj więrzący w
krasnoludki zgwałcił swojego psa w dodatku nieletnie szczenię, zamiast w tym
czasie iść na mecz, na piwo, albo na baby to po pewnym czasie wszyscy uznali
by mnie za kompletnego świra.
Wy naprawdę macie problem. Z tego można tylko wysnuć wniosek, że ateizm jest
poważną chorobą z którą sobie nie radzicie. To jest podobnie jak z
nieudacznikami, którzy wzystko zwalają na żydów, albo wyzysk kapitalistów.
Potrzebny jest jakiś zastępczy kozioł ofarny winny waszej sytuacji. Gdyby nie
było kościoła to bym nie wiedział, że jestem poza nim. I odpowiednio - gdyby
nie było kapitalistów to bym nie wiedział, że można być bogatym itp.
Przemyślcie to sobie, bo tak naprawdę to odnoszę wrażenie, że te wszystkie
dyskusje są li tylko formą psychoterapii dla Was, ale merytorycznie niczemu
nie służą.
Radzę nie słuchać radia maryja, nie chodzić do kościoła, nie dawać na tace, a
kanałów teraz tyle, że zawsza jakiś netralny swiatopoglądowo program można
trafić i to powinno na zdrowy rozum wystarczyć. A o podatki się nie martwcie
bo socjalistyczne państwo i tak je zawsze wydaje po swojemu nie pytając o
zgodę. Ja nie chodzę do filharmoni, a na grajków w podatkach muszę też płacić
i co zaczynamy dyskusje o państwowych filharmoniach; ja wolę iść na piwo.
I na koniec. Więcej korzystać z życia, wszak po smierci już nic nie ma, więc
szkoda czasu na takie dykusje.