pamin1
25.10.05, 07:09
Biadanie na śniadanie
Jeszcze prezydent Lech Kaczyński nie został zaprzysiężony i nie rozpoczął
urzędowania, jeszcze nie powstała koalicja PiS i Platformy, jeszcze nie ma
rządu, choć mamy dwóch premierów, dymisjonata i desygnata, a już niektóre
media, osobistości i autorytety ogłosiły stan klęski.
Według nich wszystko ma się skończyć źle, a nawet jeszcze gorzej. Czarne
chmury gromadzą się nad Polską. Pesymiści twierdzą, że następne wybory odbędą
się za półtora roku, optymiści - że za rok. Im gorzej, tym lepiej. Można
odnieść wrażenie, że prezydent Kaczyński ogłosi 1 stycznia stan wojenny i
mianuje Leppera komisarzem generalnym. Wystąpimy z Unii Europejskiej, a
jedyną dozwoloną rozrywką będzie odmawianie różańca.
Wszystko dlatego, że Polacy w większości głosowali wbrew nadziejom i
wskazaniom grupki publicystów. Znowu naród zawiódł zaufanie elity, więc nie
ma innego wyjścia: trzeba naród rozwiązać i wybrać sobie nowy.
Biada ci, Ilium, miasto starego Priama. Nadchodzi dies irae, calamitas. Kiedy
słucham tego wszystkiego, kiedy czytam prognozy pisane żółcią i cykutą,
wyobrażam sobie ten spazm szczęścia, jakim zachłysną się autorzy, gdy Polska
rzeczywiście poniesie klęskę. Jest w tym wszystkim jakaś niebywała skłonność
do perwersji politycznej i narodowego masochizmu. Jeszcze rozumiem prezydenta
Kwaśniewskiego, kiedy mówi, że bez niego wszystko potoczy sięjak najgorzej.
Ludzie lubią być najlepsi i niezastąpieni. Ale przekreślanie przyszłości
kraju, przyszłości każdego z nas z osobna, strachy na Lachy dla potrzeb
taniej agitacji i propagandy są obrzydliwe.
Lech Kaczyński nie był moim faworytem, ale czy to znaczy, że mam życzyć jemu,
rządowi, a razem z nimi i Polsce wszystkiego najgorszego? Zamawianiem i
zaklęciami, biciem w dzwony na trwogę nie zmieni się rzeczywistości.
Nakłuwanie Kaczyńskich szpilkami jak w rytuale wudu w niczym nie pomoże ani
gospodarce, ani państwu. Naród wypowiedział się w wolnych wyborach i teraz
trzeba jego wybrańcom dać szansę. Będzie jeszcze czas krytykować ich i
zwalczać za to, co naprawdę zrobią, a nie za intencje, które się im
przypisuje z wyraźnie widoczną złą wolą. Jeśli się wymaga przyzwoitości od
polityków, trzeba dać przykład.
Maciej Rybiński
------------------------------------------------------------------------------
--