Dodaj do ulubionych

Przywołajmy Ich z Pamięci nasze, zasłużyli sobie !

01.11.05, 14:51
Oprócz swoich zmarłych najbliższych chciałbym dzisiaj przywołać z pamięci
tych ,którzy dostarczyli mi wielu wzruszeń, niezapomnianych chwil radości ,
zadumy i pewnej trudno zrozumiałej tęsknoty za życiem ,które by mogło trwać
wiecznie.
Wsród tych ,których najmilej wspominam są oczywiście artyści, których
zapomnieć nie chcę i chyba nie potrafię.Do dzisiaj słyszę śpiew wspaniałego
Ray Charlsa, Niemena, Lennona, Armstronga, Piaf, Wysockiego,Presleya
Okudżawy, Kaczmarskiego, Joplin, i Eli Fitzgerald. Nie sposób wymienić
wszystkich, którzy potrafili dotrzeć ze swoim wokalnym talentem do mojego
serca.
Ale nie tylko słynni wokalisci przyczyniali się do tego ,że w oczach stawały
mi łzy, a w umyśle kołatała się chęć serdecznego uściśniecia nieznajomego
artysty. Poeci, Herbert, Miłosz, Norwid, Słowacki, Mickiewicz, Lechoń.
Leśmian, Tuwim i kilku innych nieznanych mi bliżej obcokrajowców nie raz i
nie dwa toneło w mych objeciach.
Przekonany jestem ,że i dzisiaj, obdarzają w dalszym ciągu swym talentem nie
tylko nas, którzyśmy ich kochali, tu na Ziemi, ale także mieszkańców
Żaświatów a przede wszystkim Niebiańskich Wszystkich Świetych, tych znanych
powszechnie i zanych tylko nam.
Ps
Ciekawe ,że trudno wsród znanych, zmarłych polityków, znależć osoby ,kóre
przywołuje w pamięci.Na pewno Papież Jan Paweł Drugi no i może Prymas
Tysiąclecia. O innych, ma pamięć sedreczna nie wspomina.
A wasza?
Obserwuj wątek
    • homosovieticus Nie tylko polityką człowiek żyć powinien. 01.11.05, 15:08
      Nie mogę uwierzyć ,że w tych dwóch wyjątkowych dniach roku nie możecie oderwac
      myśli od politycznych debat i kłótni.
      Przecież wszyscy pomrzemy kiedyś i to, co tak waznym i interesujacym wydaje
      się nam być dzisiaj, przestanie być ważnym i ze zdziwieniem wielkim wspominać
      będziemy nasze dzisiejsze forumowe polityczne potyczki.
      Nie lepiej, chociazby dla odpoczynku umysłu, zmienić nastrój przywołać z
      pamieci tych ,których kochaliśmy a którym naszą miłość i uznanie okazać już nie
      możemy, bo nie zyją?
      • homosovieticus Przywołajmy Ich bo zasasłużyli sobie! 01.11.05, 15:42
        Zapomniua łem wymienic polskich pisarzy ,którzy najtrwalejn zapisali sie w mej
        pamieci i do lektur ,których wracam z prawdziwą przyjemnością.Są to wspaniali
        Henryk Sienkiewicz i Marek Chłasko.Wzruszają mnie obaj i dzisiaj ,kiedy czytam
        tych różnych w formie ale podobnie mądrych i przyjaznych innym ludziom, ludzi.
        Cześć ich Pamięci!
        Wieczne odpoczywanie daj Im Panie.
      • grom3 Re: Nie tylko polityką człowiek żyć powinien. 01.11.05, 18:18
        Nie mozna zapomniec o naszym Papie w Rzymie Brezniewie Chruszczowie
        Stalinie.Lista jest dosc dluga i bogata.
    • asienka32 Polityków też powspominajmy (*) 01.11.05, 15:13
      mec. Edward Wende
      prof. Lech Falandysz
      Franciszka Cegielska
      Jacek Kuroń

      i wielu wielu innych...

      • homosovieticus Re: Polityków też powspominajmy (*) 01.11.05, 15:21
        Masz rację, mnie jednak zadne z nich nie dostarczyło wzruszeń, tych pozytywnych
        wzruszeń. Bardzo często natomiast wywoływali moje zdenerwowanie.
        • menea Re: Polityków też powspominajmy (*) 01.11.05, 15:27
          A Tomasz Strzebosz?
          • homosovieticus Re: Polityków też powspominajmy (*) 01.11.05, 15:31
            Nie wzruszał mnie. A powinien, zdaniem Twoim?
          • sawa.com Re: Polityków też powspominajmy (*) 01.11.05, 15:32
            ["] ["] ["]

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=31293783
          • nielubiegazety2 Tomasz Strzembosz za to tak go nienawidzili lewacy 01.11.05, 19:29
            Elita elit oto jego rodzina:
            Ojciec Adam - Zołnierz Brygady żelaznej Hallera
            Matka Zofia z Gadomskich sanitariuszka szpitala wojskowego w Warszawie, 1920 r
            Ciotka Wacława Strzemboszówna Zofia z Gadomskich sanitariuszka szpitala
            polowego w 1920 i 1939 r.
            Żona Maryla Dawidowska sanitariuszka batalionu "Zośka" AK,
            Teść Aleksy Dawidowski, rozstrzelany w Warszawie w XII 1939 r,
            Szwagier Maciej Aleksy Dawidowski "Alek" żołnierz batalionu "Zośka" AK, zmarł w
            wyniku ran odniesionych w akcji pod Asenałem w III 1943 r.
            Wuj Karol Pawluś - żołnierz I Korpusu uczestnik III Powstania Śląskiego i
            oficer AK, pracownik II oddziału Sztabu rozstrzelany w gettcie warszawskim w VI
            1943 r.
            Wuj Józef Gadomski - ułan 4 Pułku Ułanów Zaniemeńskich
            Kuzynka Zofia Pawlusiówna - kierowniczka sanitariuszek AK w w szpidtalu
            prtyzanckim AK w Łuszczewie,
            Kuzynka Magda Pawlusiówna - sanitariuszka AK w Powstaniu Warszawskim,
            Wuj Tadeusz Dulski - oficer Okręgu Pomorskiego AK (zmarł w łagrze pod Tułą w
            1946 r.)
            Ciotka Janina z Gadomskich Dulska - żołnierz Okręgu Pomorskiego AK
            Kuzynka Barbara Dulska, córka Tadeusza i Janiny - żołnierz Okręgu Pomorskiego AK
            Kuzynka Hanka Dulska, córka Tadeusza i Janiny - żołnierz Okręgu Pomorskiego AK
            Stryjenka Felicja Strzemboszowa - łączniczka pułku "Baszta" AK, cięzko ranna w
            Powstaniu Warszawskim,
            Jan Strzembosz, syn Jana i Felicji - żołnierz AK zginął w Warszwie w 1944 r,
            Krzysztof Strzembosz, syn Jana i Felicji - żołnierz pułku "Baszta" AK (poległ
            pod Mańczakami na Polesiu VI 1944 r.)
            • gajowy37 Re: Tomasz Strzembosz za to tak go nienawidzili l 01.11.05, 21:07
              nielubiegazety2 napisał:

              > Elita elit oto jego rodzina:
              > Ojciec Adam - Zołnierz Brygady żelaznej Hallera
              > Matka Zofia z Gadomskich sanitariuszka szpitala wojskowego w Warszawie, 1920
              r
              > Ciotka Wacława Strzemboszówna Zofia z Gadomskich sanitariuszka szpitala
              > polowego w 1920 i 1939 r.
              > Żona Maryla Dawidowska sanitariuszka batalionu "Zośka" AK,
              > Teść Aleksy Dawidowski, rozstrzelany w Warszawie w XII 1939 r,
              > Szwagier Maciej Aleksy Dawidowski "Alek" żołnierz batalionu "Zośka" AK, zmarł
              w
              >
              > wyniku ran odniesionych w akcji pod Asenałem w III 1943 r.
              > Wuj Karol Pawluś - żołnierz I Korpusu uczestnik III Powstania Śląskiego i
              > oficer AK, pracownik II oddziału Sztabu rozstrzelany w gettcie warszawskim w
              VI
              >
              > 1943 r.
              > Wuj Józef Gadomski - ułan 4 Pułku Ułanów Zaniemeńskich
              > Kuzynka Zofia Pawlusiówna - kierowniczka sanitariuszek AK w w szpidtalu
              > prtyzanckim AK w Łuszczewie,
              > Kuzynka Magda Pawlusiówna - sanitariuszka AK w Powstaniu Warszawskim,
              > Wuj Tadeusz Dulski - oficer Okręgu Pomorskiego AK (zmarł w łagrze pod Tułą w
              > 1946 r.)
              > Ciotka Janina z Gadomskich Dulska - żołnierz Okręgu Pomorskiego AK
              > Kuzynka Barbara Dulska, córka Tadeusza i Janiny - żołnierz Okręgu Pomorskiego
              A
              > K
              > Kuzynka Hanka Dulska, córka Tadeusza i Janiny - żołnierz Okręgu Pomorskiego AK
              > Stryjenka Felicja Strzemboszowa - łączniczka pułku "Baszta" AK, cięzko ranna
              w
              > Powstaniu Warszawskim,
              > Jan Strzembosz, syn Jana i Felicji - żołnierz AK zginął w Warszwie w 1944 r,
              > Krzysztof Strzembosz, syn Jana i Felicji - żołnierz pułku "Baszta" AK (poległ
              > pod Mańczakami na Polesiu VI 1944 r.)

              ================================================================================
              Przepraszam, w czym zaslynal Tomasz Strzembosz ?
              • nielubiegazety2 Wspaniały historyk, harcerz, wychowawca wielu poko 01.11.05, 21:40
                len młodzierzy, kochał Polskę i uczył kochać Polskę.

                Sława!
                W sobotę zmarł Tomasz Strzembosz
                Historyk i wychowawca
                www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041018/kraj/kraj_a_8.html
                FOT. PIOTR KOWALCZYK

                Profesor Tomasz Strzembosz był badaczem polskiej konspiracji wojskowej lat
                1939 - 1945, w tym zwłaszcza dwóch zagadnień: walki zbrojnej w okupowanej
                Warszawie oraz antysowieckiej konspiracji i partyzantki na ziemiach wschodnich
                przedwojennej Polski. W obu tych dziedzinach był absolutnym pionierem.

                W 1958 roku, gdy zaczął badać akcje zbrojne podziemia warszawskiego (przed
                powstaniem), był to problem zupełnie nieopisany. Stan badań ograniczał się do
                kilkunastu artykułów prasowych - głównie Władysława Bartoszewskiego. O dostępie
                do archiwów bezpartyjny historyk nie miał co marzyć. Zostało mu zebranie
                relacji uczestników. Strzembosz uzyskał ich dwa tysiące. Na tej podstawie
                opisał 1200 akcji. Jednak książka o odbijaniu więźniów przeleżała w cenzurze
                cztery lata. Fundamentalna monografia akcji zbrojnych też cztery. "Oddziały
                szturmowe konspiracyjnej Warszawy 1939 - 1944" - osiem lat. Trzecia część
                cyklu "Miasto groźne" nigdy nie została wydrukowana w całości.

                W 1982 roku Tomasz Strzembosz podjął nowy, zupełnie dziewiczy temat: dzieje
                ziem wschodnich II RP pod okupacją sowiecką. Jeszcze bardziej - w rozumieniu
                władz PRL - nieprawomyślny. "To jeden z najbardziej emocjonujących momentów
                mojego życia - wspominał odkrycie partyzantki antysowieckiej na
                Grodzieńszczyźnie - radość, że może się ujawnić prawda, skazana na zapomnienie
                przez władców tego świata i upływ czasu, a także przez tych, dla których
                związek z nią był przez dziesiątki lat śmiertelnym zagrożeniem. Dla takich
                przeżyć warto było harować latami, zbierać odpryski, budować zamek z ziaren
                piasku". Owocem tych badań stała się wydana już książka o partyzantce nad
                Biebrzą (recenzja w przedostatnim "Plusie Minusie" w "Rz").

                Był niepokorny. Jedynym jego ideowym kompromisem było wstąpienie przed maturą w
                1949 roku do Akademickiego Związku Młodzieży Polskiej; dali się wraz z bratem
                Adamem nakłonić do tego ulubionemu nauczycielowi, który powiedział: - Nie po to
                z narażeniem życia uczyliśmy was podczas wojny na tajnych kompletach, żebyście
                się teraz sami wyłączyli z możliwości studiowania. Ich siostra Teresa (byli
                trojaczkami) na kompromis nie poszła i siedmiokrotnie, mimo zdania egzaminów,
                nie została przyjęta na medycynę. Była później bliską współpracowniczką prymasa
                Stefana Wyszyńskiego w sprawach opieki nad samotnymi matkami i organizacji
                ruchu adopcyjnego. Zmarła w opinii świętości. Brat Adam Strzembosz, wybitny
                prawnik, długo nie mógł otrzymać nominacji sędziowskiej ani robić kariery
                naukowej. Po 1989 roku był m.in. w rządzie Mazowieckiego wiceministrem
                sprawiedliwości, następnie I prezesem Sądu Najwyższego oraz przewodniczącym
                Trybunału Stanu.

                Tomaszowi za wystąpienie z ZMP uniemożliwiono kontynuowanie studiów; ukończył
                je dopiero po Październiku 1956 roku. Pracował w Archiwach Państwowych, ale
                również tam dosięgły go szykany, kilka miesięcy przepracował jako robotnik, a
                następne 12 jako przewodnik w Muzeum Historycznym Warszawy. Pierwszy naukowy
                etat dostał w 1966 roku w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk. Odwlekane
                były w czasie wszystkie jego awanse w hierarchii naukowej. Swobodę w pracy
                naukowej i dydaktycznej uzyskał dopiero na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim,
                gdzie wykładał od 1984 roku.

                Od 1992 roku był profesorem w Instytucie Studiów Politycznych PAN i Collegium
                Civitas. Wychował sześćdziesięciu magistrów i jedenastu doktorów historii; był
                nauczycielem m.in. takich badaczy Polskiego Państwa Podziemnego, jak Bernadetta
                Gronek, Andrzej K. Kunert, Janusz Marszalec, Grzegorz Motyka, Piotr Niwiński,
                Marek Wierzbicki, Rafał Wnuk. W ISP PAN stworzył Samodzielną Pracownię Dziejów
                Ziem Wschodnich II Rzeczypospolitej.

                Pasją Tomasza Strzembosza było harcerstwo, choć w okresie PRL tylko przez kilka
                lat mógł należeć do ZHP: w latach szkolnych 1945 - 1948 i od przełomu
                październikowego 1956 roku do 1958 roku. Był wybitnym historykiem Szarych
                Szeregów; jego żoną była Maryla Dawidowicz, siostra "Alka", bohatera "Kamieni
                na szaniec", który zmarł od ran odniesionych w akcji pod Arsenałem. W połowie
                lat 70. Tomasz Strzembosz - mimo że miał tylko najniższy stopień instruktorski
                przewodnika - był patronem kilku grup zmierzających do odbudowania prawdziwego
                harcerstwa, które definiował jako "rycerski kształt chrześcijaństwa". W 1980
                roku został jednym z założycieli Koła Instruktorów Harcerskich im. Andrzeja
                Małkowskiego, a w 1981 roku wiceprzewodniczącym Niezależnego Ruchu
                Harcerskiego. W 1989 roku założył Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej i był
                przez dwie kadencje, do 1992 roku, przewodniczącym, a następnie honorowym
                przewodniczącym ZHR. Pośmiertnie został awansowany do stopnia harcmistrza
                Rzeczypospolitej. Przed wojną taki stopień nadano tylko raz, w 1925 roku,
                kilkunastu najbardziej zasłużonym instruktorom, twórcom polskiego harcerstwa.

                Mało znane jest zaangażowanie Tomasza Strzembosza, gorliwego katolika, w
                działalność ekumeniczną. Od 1964 roku uczestniczył w spotkaniach chrześcijan
                różnych wyznań w warszawskiej parafii Kościoła reformowanego (kalwińskiego).

                Był działaczem "Solidarności", wiceprzewodniczącym koła w IH PAN, a w stanie
                wojennym członkiem podziemnej Rady Edukacji Narodowej i Społecznego Komitetu
                Wydawnictw Niezależnych, współzałożycielem Komitetu Upamiętnienia Polaków
                Ratujących Żydów.

                Instytut Pamięci Narodowej nadał prof. Tomaszowi Strzemboszowi tytuł Kustosza
                Pamięci Narodowej, miasto Jedwabne honorowe obywatelstwo, a koledzy - historycy
                na 70-lecie urodzin księgę pamiątkową "Europa nieprowincjonalna".

                Andrzej Kaczyński


                pl.wikipedia.org/wiki/Tomasz_Strzembosz
                Ci którzy nie znaja drogi jaką przeszedł w życiu polecam książkę
                autobiograficzną "W stronę zachodzącego słońca" wyd. Rytm Warszawa 2003 r.
        • camille_pissarro Polityków też powspominajmy (*) 01.11.05, 20:59
          No nie przesadzaj wszak można przywołac w pamieci znakomitego pianistę, naszego
          najlepszego ambasadora w walce o niepodległość RP Ignacego Paderewskiego, coby
          nie mówic o Romanie Dmowskim to dzięki jego nieustępliwej postawie podczas
          traktatu po I wojnie światowej w Wersalu a o Józefie Piłsudskim tez chyba warto
          pamiętać , a o ludziach pokroju Jana Józefa Jeziorańskiego słynnego "kurira z
          Warszawy" , a przywódcy Powstania warszawskiego "Nieźwiadku Okulickim
          podstępnie sprowadzonym i straconym w ZSSR z innymi tez należy wspomnieć.
          To byli wielcy mężowie stanu w porównianiu z dzisiejszą miernośćią , miałkościa.
          Pewnie inni dorzuca inne cenne osoby , które zapisały sie chwalebnie w dziejach
          naszego narodu .
      • elfhelm Re: Polityków też powspominajmy (*) 01.11.05, 15:53
        Ze zmarłych w III RP także

        Jan Nowak-Jeziorański
        Andrzej Zakrzewski
        Jan Józef Lipski
        Alina Pienkowska
        Stanisław Stomma
        prof. Jerzy Eysymontt
        Zofia Kuratowska

        Ludzie bardzo przyzwoici
    • homosovieticus Re: Przywołajmy Ich z Pamięci naszej, zasłużyli so 01.11.05, 15:47
      Nie wymieniłem także zapomnianego prawie zupełnie i nieznanego wychowankom
      Michnika, Mieczysława Fogga. Tak , tak Fogga.Potrafił , jak był w formie, łże
      wycisnąć z oka nie tylko "moherowym berecikom" ale i "czapkom z daszkiem".
      • dyskut22 Re: Przywołajmy Ich z Pamięci naszej, zasłużyli s 01.11.05, 17:53
        homosovieticus napisał:

        > Nie wymieniłem także zapomnianego prawie zupełnie i nieznanego wychowankom
        > Michnika,

        "Nie mogę uwierzyć ,że w tych dwóch wyjątkowych dniach roku nie możecie oderwac
        myśli od politycznych debat i kłótni."

        Ech, ta osławiona sowiecka hipokryzja.
    • leszek.sopot nasi przodkowie 01.11.05, 16:01
      Od Piasta i Jagiellonów, cały nasz przeszły korowód przodków z mroków
      historycznej niepamięci...
      Ich dusza gra w tych dźwiękach:
      www.uniquetracks.com/streaming/realaudio/Chopin1/C101.ram
      • homosovieticus Re: nasi przodkowie 01.11.05, 16:09
        Wspaniałe. Dzięki!
    • jola_iza Re: Przywołajmy Ich z Pamięci nasze, zasłużyli so 01.11.05, 17:19
      Władysław Broniewski mój ulubiony poeta zawsze go czytam 1 XI,a szczególnie
      treny.
    • nocna_zmiana_blusa Re: Przywołajmy Ich z Pamięci nasze, zasłużyli so 01.11.05, 17:57
      homosovieticus napisał:

      > Oprócz swoich zmarłych najbliższych chciałbym dzisiaj przywołać z pamięci
      > tych ,którzy dostarczyli mi wielu wzruszeń, niezapomnianych chwil radości ,
      > zadumy i pewnej trudno zrozumiałej tęsknoty za życiem ,które by mogło trwać
      > wiecznie.
      > Wsród tych ,których najmilej wspominam są oczywiście artyści, których
      > zapomnieć nie chcę i chyba nie potrafię.Do dzisiaj słyszę śpiew wspaniałego
      > Ray Charlsa, Niemena, Lennona, Armstronga, Piaf, Wysockiego,Presleya
      > Okudżawy, Kaczmarskiego, Joplin, i Eli Fitzgerald. Nie sposób wymienić
      > wszystkich, którzy potrafili dotrzeć ze swoim wokalnym talentem do mojego
      > serca.
      > Ale nie tylko słynni wokalisci przyczyniali się do tego ,że w oczach stawały
      > mi łzy, a w umyśle kołatała się chęć serdecznego uściśniecia nieznajomego
      > artysty. Poeci, Herbert, Miłosz, Norwid, Słowacki, Mickiewicz, Lechoń.
      > Leśmian, Tuwim i kilku innych nieznanych mi bliżej obcokrajowców nie raz i
      > nie dwa toneło w mych objeciach.
      > Przekonany jestem ,że i dzisiaj, obdarzają w dalszym ciągu swym talentem nie
      > tylko nas, którzyśmy ich kochali, tu na Ziemi, ale także mieszkańców
      > Żaświatów a przede wszystkim Niebiańskich Wszystkich Świetych, tych znanych
      > powszechnie i zanych tylko nam.
      > Ps
      > Ciekawe ,że trudno wsród znanych, zmarłych polityków, znależć osoby ,kóre
      > przywołuje w pamięci.Na pewno Papież Jan Paweł Drugi no i może Prymas
      > Tysiąclecia. O innych, ma pamięć sedreczna nie wspomina.
      > A wasza?

      Bon Scott
      • franciszekszwajcarski Re: Przywołajmy Ich z Pamięci nasze, zasłużyli so 01.11.05, 19:53
        jeśli Bon Scott, to koniecznie także John Bonham.

        Frank Zappa
        Grzegorz Ciechowski
        Tomasz Beksiński
        Keith Moon
        Ian Curtis
        Joe Strummer
        • scoutek Re: Przywołajmy Ich z Pamięci nasze, zasłużyli so 01.11.05, 20:01
          Freddie Mecury
          Elvis
          John Lennon
          Jimmy Morrison
          Curt Cobaine
          Janis Joplin
          Bob Marley
          Frank Sinatra
          Maurice Gibb
          ...................................
    • starymason Re: Przywołajmy Ich z Pamięci nasze, zasłużyli so 01.11.05, 18:09
      edward gierek , ireneusz golas,
    • echo_o Re: Przywołajmy Ich z Pamięci nasze, zasłużyli so 01.11.05, 20:42
      Anatema na śmierć (Edward Stachura)
      (fragment)

      Byli tacy co rodzili się
      Byli tacy co umierali
      Byli też i tacy, którym to było mało...
    • camille_pissarro Zaduszki zawsze kojarzą mi sie z jazzem 01.11.05, 21:08
      To zapewne wynik tych zaduszkowych jazzowych spotakań.
      To ciekawe , że własnie jazz tak nastrojowo wpisuje się w ten klimat zadumy,
      przemysleń, retrospekcji.Skoro o jazz'ie to pamiętamy zapewne o Krzysiu
      Komedzie, Zbigniewie Seiffercie, Marku Bliźińskim o naszych wspaniałych tuzach
      tego gatunku muzyki.
    • szpikulec1 Zaporczycy - chcialbym przywolac z pamieci. 01.11.05, 21:14
      "Wyroki śmierci na mjr. Hieronima Dekutowskiego "Zaporę" i sześciu żołnierzy z
      jego zgrupowania zapadły w listopadzie 1948 r. Wykonano je 7 marca 1949 r. w
      piwnicy mokotowskiego więzienia. Według protokołów wykonania wyroku, egzekucję
      zaczęto o godz. 19.00 od mjr. "Zapory". Po nim kolejno w odstępach 5-minutowych
      od strzałów w tył głowy ginęli: Stanisław Łukasik "Ryś", Roman Groński "Żbik",
      Edmund Tudruj "Mundek", Tadeusz Pelak "Junak", Arkadiusz Wasilewski "Biały",
      Jerzy Miatkowski "Zawada".

      "Zapora" był tak znienawidzony przez komunistów, że - jak głosi jedna z wersji
      jego śmierci - oprawcy powiesili go w worku pod sufitem, podziurawili kulami i
      z satysfakcją patrzyli na kapiącą krew. Czy tak było? Nie wiadomo. Natomiast
      faktem jest, że komendant lubelskiego zgrupowania WiN szedł na śmierć
      zmasakrowany, z powybijanymi zębami, połamanymi rękami, zerwanymi paznokciami i
      siwymi włosami - choć miał zaledwie 31 lat. Dziesięć z nich poświęcił walce o
      niepodległą Polskę. Do dziś nie są znane miejsca pochówku "Zapory" i jego
      ludzi. "

    • nielubiegazety2 Wpiszmy Ich do naszej Pamięci, zasłużyli sobie. 01.11.05, 21:52
      Opracowanie Janusz Marszalec, Piotr Semków, OBEP IPN Gdańsk
      EGZEKUCJA "INKI" I "ZAGOŃCZYKA" W RELACJI KS. MARIANA PRUSAKA

      55 lat temu w więzieniu przy ul. Kurkowej w Gdańsku ks. Marian Prusak, dziś
      blisko dziewięćdziesięcioletni kapłan-emeryt mieszkający w Rumi, opatrzył
      idących na śmierć Danutę Siedzikównę "Inkę" oraz Feliksa
      Selmanowicza "Zagończyka" - żołnierzy mjr. Zygmunta
      Szendzielarza "Łupaszki". "Inka" to niespełna osiemnastoletnia sanitariuszka ze
      szwadronu "Żelaznego" i "Leszka", operującego od wiosny do jesieni 1946 r. na
      Pomorzu. "Zagończyk" był u "Łupaszki" oficerem odpowiedzialnym za sprawy
      aprowizacyjne i organizacyjne. Rozstrzelano ich rankiem 28 sierpnia 1946 r., w
      asyście lżących ich młodych oficerów lub podoficerów UB.

      Zabici po raz drugi...
      Jakby tego było mało, ich pamięć była bezczeszczona przez całe lata w
      peerelowskich publikacjach, gdzie przedstawiano ich jako pospolitych bandytów.
      Dotyczyło to zresztą wszystkich żołnierzy "Łupaszki" - jeszcze na początku
      minionej dekady!
      W wydanej w 1969 r. w Gdańsku propagandowej książce Jana Bobczenki (byłego
      szefa UBP w Kościerzynie) i miejscowego dziennikarza Rajmunda Bolduana Front
      bez okopów "Inka" uczestniczy w egzekucji funkcjonariuszy UB w Starej Kiszewie.
      Ma "sadystyczny uśmiech", jest "krępa", "kruczoczarna" i ma "szramę" na
      policzku. W jej ręce błyszczy "czarna, oksydowana stal rewolweru" (s. 189).
      Cała scena została wyssana z palca, w rzeczywistości bowiem "Inka" była
      szczupłą, zgrabną szatynką, nie miała żadnej "szramy" i do nikogo nie
      strzelała...

      Droga
      Wstrząsające i jedyne w swoim rodzaju wspomnienia ks. Prusaka stanowią swoistą
      kontynuację naszej opowieści o tajemnicach kazamatów przy Kurkowej ("Biuletyn
      IPN" nr 2 i 3). Autor, uczestnik powstania warszawskiego, w 1949 r. sam trafił
      do więzienia, oskarżony o szpiegostwo. Skazany na 6 lat, odsiedział 3,5 roku.
      Mówi, że dożył tak sędziwego wieku po to, by opowiedzieć nam o śmierci "Inki"
      ("Pan Bóg tak chciał...").
      - Kiedy do mnie przyjechali, była noc - pierwsza, może druga godzina. Zabrali
      mnie z mieszkania we Wrzeszczu, gdzie mieszkałem u starego kolegi - wówczas
      kapelana kościoła garnizonowego we Wrzeszczu, ks. Żebrackiego. Przyjechało
      dwóch oficerów i kierowca. Uczestnictwo w egzekucji zaproponowali mi
      poprzedniego dnia, gdyż kapelan był akurat nieobecny. Propozycję przyjąłem z
      niechęcią, choć to przecież obowiązek. A potem była droga do Gdańska. Po drodze
      ze mną nie rozmawiali. Może dlatego, że nie mieliśmy wspólnych tematów? Gdy
      mnie odwożono, też milczeliśmy. Nie wiem, czy ci oficerowie uczestniczyli w
      egzekucji. Nie przedstawiali się, a może się przedstawili, ale byłem pod
      wrażeniem sytuacji.

      Spowiedź
      Była to moja jedyna posługa przy egzekucji. Kiedy znalazłem się w więzieniu [na
      Kurkowej], siedziałem może godzinę w odosobnieniu. Potem po mnie przyszli -
      cały czas przeżywałem to, co za chwilę miało się wydarzyć. Oddziałowy
      zaprowadził mnie najpierw do tego pana [Feliksa Selmanowicza]. Kiedy wszedłem
      do celi, widziałem przeraźliwy smutek w jego twarzy. Pierwsze słowa, z którymi
      się do mnie zwrócił, brzmiały: - No tak, jednak nie skorzystano z prawa
      łaski... - Wyspowiadałem go. Był spokojny. Może tylko taił zdenerwowanie, ale
      na zewnątrz nie było tego widać. Przez cały czas dokuczała mi świadomość, że
      mogą nas obserwować przez wizjer.
      Potem przeprowadzono mnie (nie wiem jak, gdyż byłem zbyt oszołomiony) do celi,
      w której na śmierć czekała młoda, szczupła dziewczyna [Danka Siedzikówna] w
      letniej sukience. Przyjęła mnie nadzwyczaj spokojnie, wyspowiadała się, a potem
      wyraziła życzenie, żeby o wyroku i o śmierci powiadomić jej siostrę. Mówiła to
      ciągle tak, jakby się nadal spowiadała. Czuliśmy, że możemy być obserwowani.
      Podała mi adres w Gdańsku Wrzeszczu, przy Politechnice, ulica Własna Strzecha.
      Nie mogłem nic zapisać, starałem się zapamiętać ten adres. Jednocześnie
      powiedziała mi, że wysłała kartkę z zawiadomieniem, ale nie wie, czy ona
      dojdzie. Nie mówiła nic więcej, na nic się nie skarżyła.
      Twarz dziewczyny pamiętam jak przez mgłę; twarz mężczyzny zapamiętałem dobrze.
      Był taki zamknięty w sobie, napięty, głęboko przeżywał zbliżającą się
      śmierć. "Inka" nic nie mówiła. Może gdybym był lepiej przygotowany i zapytał o
      coś... Ale dla mnie to było zupełnie nowe doświadczenie; nie wiedziałem, jak
      się zachować...
      Później sprowadzili mnie na dół, tam gdzie byłem poprzednio. Znowu czekałem,
      może z godzinę? Człowiek w takich sytuacjach nie ma poczucia czasu. Była noc.
      (Gdy siedziałem w więzieniu, mówiono mi, że wyroki wykonywano w nocy, nie
      rano). W końcu poprowadzono mnie schodami, jakby do piwnicy (zejście było dosyć
      ciasne).

      Po zdrajcach narodu...

      Oni już tam byli. Zdaje się, że w kajdankach albo z zawiązanymi rękami. Sala
      była niewielka, jak dwa pokoje. Miałem krzyż, dałem go do pocałowania. Chciano
      im zawiązać oczy, nie pozwolili. Obok czekała zgraja ludzi, tak że było dosyć
      ciasno. Był wojskowy prokurator1 i pełno jakichś młodych ubowców. Ustawiono
      nieszczęśników pod słupkami. W rogu był stolik, gdzie prokurator odczytywał
      uzasadnienie wyroku i sąd dał rozkaz wykonania egzekucji. Była taka jakby
      wnęka, chyba czerwona nieotynkowana cegła, były słupki do połowy człowieka.
      Postawiono ich przy nich, nie pamiętam, czy ich przywiązano. Ci, którzy tam
      stali, nie uszanowali powagi śmierci. Obrzucili skazańców obelżywymi słowami, a
      prokurator odczytał uzasadnienie wyroku i poinformował, że nie było
      ułaskawienia. Jego ostatnie słowa brzmiały: "Po zdrajcach narodu polskiego,
      ognia!". W tym momencie skazani krzyknęli, jakby się wcześniej umówili: "Niech
      żyje Polska!". Potem salwa i osunęli się na ziemię. Strzelało dwóch lub trzech
      żołnierzy, chyba z pepesz, z bliskiej odległości - 3-4 metrów. Pamiętam, że
      posadzka była czerwona, jakby z kafli, środkiem biegł rowek, chyba żeby krew
      spływała. ["Inka" i "Zagończyk"] osunęli się. Nie mogłem na to patrzeć, ale
      pamiętam, że obydwoje jeszcze żyli. Wtedy podszedł oficer i dobił ich strzałami
      w głowę. Nie wiem, kto to był. To było dla mnie nie do zniesienia. Pamiętam
      tylko, że padło nazwisko chyba Suchocki, i że ten człowiek był w mundurze.
      Zdaje się, że to był prokurator, który odczytywał wyrok2. Byłem w tłumie
      stojących trochę zasłonięty. Nawet nie wiedziałem, że obok był lekarz. Później
      musiałem podpisać protokół o wykonaniu wyroku śmierci. Zaraz potem wyprowadzili
      mnie. Nie pamiętam, jak się znalazłem w samochodzie; nie wiem, czy jechałem z
      tymi, którzy mnie przywieźli. W samochodzie nic do mnie nie mówili.



      Danuta Siedzikówna "Inka"


      Kartka

      Z informacją o śmierci nie poszedłem do siostry "Inki" od razu. Przez cały
      tydzień żyłem w oszołomieniu. W końcu zebrałem się i po cywilnemu, w godzinach
      popołudniowych,
      zapukałem do mieszkania. Otworzono mi, było tam może z 10 osób. Młodzi ludzie.
      Zwróciłem się do nich, że chciałbym rozmawiać z panią tego domu. Wystąpiła pani
      starsza od nich i jej przekazałem wiadomość. Ona odpowiedziała: - My wiemy o
      tym, kartka przyszła... Na tym się skończyło, wróciłem do domu. Kiedy mnie
      potem aresztowano, przypomniano mi tę wizytę w śledztwie. Byłem więc cały czas
      obserwowany.

      Mało z kim dzieliłem się tymi wspomnieniami. Nawet rodzinie nic nie
      powiedziałem. Zachowałem to w sobie. Śmierć "Inki" i "Zagończyka" przeżyłem jak
      śmierć kogoś bliskiego. Cieszę się, że teraz mogłem o tym opowiedzieć, i że
      pamięć o tych ludziach nie zaginie.

      --------------------------------------------------------------------------------

      1 Najprawdopodobniej mjr Wiktor Suchocki, prokurator Wojskowego Sądu Rejonowego
      w Gdańsku.
      2 Ks. Marian Prusak najprawdopodobniej myli się, gdyż dowódcą plutonu
      egzekucyjnego był Franciszek Sawicki.

      www.ipn.gov.pl/biuletyn/6/biuletyn6_6.html
    • elfhelm Marcin Pawłowski ['] 01.11.05, 23:20
      Symbol walki ze śmiertelną chorobą. Walki przez niego przegranej, ale
      faktycznie zwycięskiej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka