homosovieticus
01.11.05, 14:51
Oprócz swoich zmarłych najbliższych chciałbym dzisiaj przywołać z pamięci
tych ,którzy dostarczyli mi wielu wzruszeń, niezapomnianych chwil radości ,
zadumy i pewnej trudno zrozumiałej tęsknoty za życiem ,które by mogło trwać
wiecznie.
Wsród tych ,których najmilej wspominam są oczywiście artyści, których
zapomnieć nie chcę i chyba nie potrafię.Do dzisiaj słyszę śpiew wspaniałego
Ray Charlsa, Niemena, Lennona, Armstronga, Piaf, Wysockiego,Presleya
Okudżawy, Kaczmarskiego, Joplin, i Eli Fitzgerald. Nie sposób wymienić
wszystkich, którzy potrafili dotrzeć ze swoim wokalnym talentem do mojego
serca.
Ale nie tylko słynni wokalisci przyczyniali się do tego ,że w oczach stawały
mi łzy, a w umyśle kołatała się chęć serdecznego uściśniecia nieznajomego
artysty. Poeci, Herbert, Miłosz, Norwid, Słowacki, Mickiewicz, Lechoń.
Leśmian, Tuwim i kilku innych nieznanych mi bliżej obcokrajowców nie raz i
nie dwa toneło w mych objeciach.
Przekonany jestem ,że i dzisiaj, obdarzają w dalszym ciągu swym talentem nie
tylko nas, którzyśmy ich kochali, tu na Ziemi, ale także mieszkańców
Żaświatów a przede wszystkim Niebiańskich Wszystkich Świetych, tych znanych
powszechnie i zanych tylko nam.
Ps
Ciekawe ,że trudno wsród znanych, zmarłych polityków, znależć osoby ,kóre
przywołuje w pamięci.Na pewno Papież Jan Paweł Drugi no i może Prymas
Tysiąclecia. O innych, ma pamięć sedreczna nie wspomina.
A wasza?