wartburg4
18.02.06, 01:08
Dyskusja na temat granic wolności prasy ciągnie się nadal, niezależnie od
protestów przeciwko karykaturom Mahometa. Podczas premiery sztuki Ionesco
„Masakra masek, czyli triumf śmierci” we Frankfurcie nad Menem doszło do
gorszącego incydentu. Jeden z aktorów znieważył znanego krytyka teatralnego,
Gerharda Stadelmeiera z Frankfurter Allgemeine Zeitung.
Było to możliwe m.in. ze względu na eksperymentalny charakter sztuki i
bezpośredni kontakt aktorów z widzami. Jeden z nich, Thomas Lawinky, upatrzył
sobie na ofiarę Stadelmeiera, który, jak to później powiedział reżyser
spektaklu, „miał wypisane na twarzy, że przedstawienie mmu się nie podoba”. W
jakimś momencie aktor wyrwał Stadelmeierowi notes chcąc odczytać publiczności
jego zawartość. Nie mogąc odcyfrować charakteru pisma zwrócił krytykowi
notatki ze słowami: „Gryzmol sobie, co chcesz, pętaku, ten wieczór i tak
będzie straszny dla ciebie ”.
W tym samym czasie na oczach krytyka onanizowało się dwóch aktorów, a
siedzącej nieopodal kobiecie w ciąży ktoś rozciął brzuch nożem, po czym
powiła martwego ptaka. Stadelmeier postanowił wyjść z teatru. Kiedy podniósł
się z krzesła, Lawinky wpadł we wściekłość i krzyknął: „Zjeżdżaj stąd, ty
sku..synu”. Na tym się jednak nie skończyło. Aktor zachęcał rozbawioną
publiczność, żeby pożegnała krytyka oklaskami i rozległy się brawa.
Następnego dnia decyzją nadburmistrza Frankfurtu nad Menem, pani Petry Roth
(CDU), Thomas Lawinky został w trybie natychmiastowym wyrzucony z teatru ze
względu na niewybaczalne pogwałcenie zasad wolności prasy.
Tak więc 1:O dla prasy.