Dodaj do ulubionych

Światem zaczęła rządzić wiosna.

    • piaf.e Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 07.04.06, 22:25
      Alejandro Sanz

      Corazón Partío

      Tiritas pa este corazón partío.
      Tiri-ti-tando de frío.
      Tiritas pa este corazón partío,
      pa este corazón partío.

      Ya lo ves, que no hay dos sin tres,
      que la vida va y viene y que no se detiene...
      Y, qué sé yo,
      pero miénteme aunque sea, dime que algo queda
      entre nosotros dos, que en tu habitación
      nunca sale el sol, ni existe el tiempo,
      ni el dolor.

      Llévame si quieres a perder,
      a ningún destino, sin ningún por qué.

      Ya lo sé, que corazón que no ve
      es corazón que no siente,
      o corazón que te miente amor.
      Pero, sabes que en lo más profundo de mi alma
      sigue aquel dolor por creer en ti
      ¿qué fue de la ilusión y de lo bello que es vivir?

      Para qué me curaste cuando estaba herío
      si hoy me dejas de nuevo con el corazón partío.

      ¿Quién me va a entregar sus emociones?
      ¿Quién me va a pedir que nunca le abandone?
      ¿Quién me tapará esta noche si hace frío?
      ¿Quién me va a curar el corazón partío?
      ¿Quién llenará de primaveras este enero,
      y bajará la luna para que juguemos?
      Dime, si tú te vas, dime cariño mío,
      ¿quién me va a curar el corazón partío?

      Tiritas pa este corazón partío.
      Tiritas pa este corazón partío.

      Dar solamente aquello que te sobra
      nunca fue compartir, sino dar limosna, amor.
      Si no lo sabes tú, te lo digo yo.
      Después de la tormenta siempre llega la calma.
      pero, sé que después de ti,
      después de ti no hay nada.

      Para qué me curaste cuando estaba herío
      si hoy me dejas de nuevo con el corazón partío.

      ¿Quién me va a entregar sus emociones?
      ¿Quién me va a pedir que nunca le abandone?
      ¿Quién me tapará esta noche si hace frío?
      ¿Quién me va a curar el corazón partío?
      ¿Quién llenará de primaveras este enero,
      y bajará la luna para que juguemos?
      Dime, si tú te vas, dime cariño mío,
      ¿quién me va a curar el corazón partío?

      ¿Quién me va a entregar ...
    • krykucha "Wiosenne ukojenie" 07.04.06, 22:47
      Wszystkie moje łzy i smutki
      Pochłonęły niezabudki.

      Z moich pragnień i tęsknoty
      Powyrastał jaskier złoty.

      Ilem szału znał przed laty,
      Przeszło w pełnych róż szkarłaty.

      W czyste lilie się zamienia
      Zwątpień ból i przebaczenia.

      Oto wstaje wiatr i zwieje
      Marne troski i nadzieje.

      I nad serca mego ciszą
      Śpiewne już skowronki wiszą.

      Konstanty Maria Górski


    • rlogin when god lets my body be 07.04.06, 23:19
      gdy już bóg się przestanie wtrącać w moje ciało

      Z każdego oka drzewo będzie wyrastało
      i zakołysze się wśród liści owoc

      na którym świat zatańczy purpurowo
      Spomiędzy moich śpiewnych warg wyrośnie

      róża co wciaż od nowa rodzić będzie wiosnę
      i panny co namiętność cierpią jak chorobę

      będą kładły tę różę między piersi drobne
      Spoczną pod śniegiem moje mocne dłonie

      A moja ukochana w ptaki wytężone
      wstąpi wędrując przez trawy i zioła

      i ptasie skrzydła będą dotykać jej czoła
      zaś moje serce przez ten czas się stanie

      Falą co wzdyma się i grzęźnie w oceanie
      • clogin jakze przecudny i sloneczny wiersz:))) 08.04.06, 12:04
        wiecznowiosenny
    • piaf.e Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 08.04.06, 00:16
      Alejandro Sanz

      Un charquito de estrellas

      Naufragué en un charquito de estrellas.
      Yo sólo quería navegar, poner mis ganas por velas.
      Y, el mar llené llorando por ella.
      Un sueño anclado en la Luna.
      No pude ver orilla ninguna y, normal
      que naufragase a tu vera.
      Entre la espuma que acaricia y atropella;
      como un verso del poema que escribí,
      se van borrando tus huellas.
      Mi ilusión es la cometa que se eleva
      y que se estrella contra mí, contra mí, contra mí.

      ¿Dónde están los mares de verdad, gélidos?
      Y aquella brisa que me apagaba poco a poco el sol,
      ¿dónde quedó? Las noches mágicas, ¿te acuerdas?
      de charquitos y de estrellas.

      Esta noche iba a brillar la Luna,
      pero la tormenta la asustó.
      Mañana, cuando salga el Sol,
      se reirá de ella, pero de nosotros no.
      Esta noche hay miles de estrellas
      y una mágica y radiante Luna llena.

      Y aquel charquito de estrellas
      resultó ser un desierto:
      sólo un espejismo de arena y de sal,
      de risas hoy verdaderas.
      Suelta velas y verás mi cometa
      que se eleva y que se va, que se va, que se va.

      ¿Dónde están los sueños de verdad, cálidos?
      Y las tormentas de caricias,
      donde el huracán, amándonos.
      La noche es grande y es eterna.
      Ya no hay charcos; sólo estrellas.

      Esta noche brillará la Luna,
      porque la tormenta es nuestra amor, amor, amor.
      Mañana, cuando salga, el Sol llorará de envidia
      por ella y por lo que pasó.
      Esta noche hay miles de estrellas
      y una mágica y radiante Luna.

      Mañana, cuando salga, el Sol llorará de envidia
      por ella y por lo que pasó.
      Esta noche hay miles de estrellas
      y una mágica y radiante Luna llena.

      ¿Dónde están los mares de verdad?
      ¿Y las tormentas de caricias, donde el huracán?


    • zwykly2 Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 08.04.06, 00:20
      moja wiosna
      morenika

      to jak ją widzę
      w krótkich krokusach
      z rozwianą gałęzią
      jest tylko dla mnie
      i świętego spokoju

      jutro trzeba będzie
      podzielić się jej kwitnięciem
      • krykucha "Ciepły deszcz". 08.04.06, 01:32
        Wieczorem, w obcym mieście, szedłem
        ulicą, która nie miała imienia.
        Coraz głębiej zanurzałem się w obcość,
        w gęstą wiosnę, po stopniach kamiennych.

        Padał ciepły deszcz i ptaki śpiewały
        cicho; czułość była w ich głosach dalekich.
        Syreny statków płakały w porcie,
        żegnając się z ziemią znajomą.

        W otwartych szeroko oknach kamienic
        stały postaci ze snów moich i twoich,
        i wiedziałem, że idę w przyszłość, w epokę
        minioną, jak pielgrzym do Rzymu.

        Adam Zagajewski
    • zwykly2 Re: Z wiosną- Internautom 08.04.06, 12:49
      -Z WIOSNĄ
      - INTERNAUTOM


      Przez wiosenne roztopy

      Przez rozbryzgi – woda i kaczeńce

      spod kopyt

      Nie posyłamy już jeźdźca galopem

      Ale przycisk telefonu

      Internetu

      Włączony

      - I biegnie

      Wiadomość

      Ta sama

      Z wiosną

      Wciąż nieodmieniona

      – Bo to co serce z wiosną

      ma do powiedzenia

      To się nie zmienia

      Leszek Długosz


      -
      Od głupich sam się człek obroni,
      Od mędrków - niech nas Pan Bóg broni.
    • clogin gdy kwitnie żonkil 08.04.06, 12:51

      gdy kwitnie żonkil (ten co wie
      że żyjesz, aby stawać się)
      zapomnij lecz, pamiętaj że

      gdy kwitną bzy, co głoszą, iż
      budzisz się po to, aby śnić
      pamiętaj co (zapomnij nic)

      gdy kwitnie róża (rajski ptak
      płonący w naszych szarych snach)
      zapomnij czy, pamiętaj tak

      gdy tak rozkwita każdy cud
      że myśl nie może złapać tchu,
      pamiętaj gdzie (zapomnij tu)

      i (gdy nam czas objawi, że
      od czasu nas uwolnić chce)
      zapomnij mnie, pamiętaj mnie.
      • rlogin :) 08.04.06, 20:38
        gdy pyszczki pierwiosnków spod ziemi chcą wyjść
        i młodość to błogość a błogość to dobroć -
        zaś wrogość jest niska, nijaka i niecna
        - to wiosna (tak, wiosna; kochanie) to już!
        spójrz, jak ptaszki figlują, jak każdy gdzieś gna
        spójrz, jak rybki zbytkują, jak płyną pod prąd
        (spójrz jak góry wirują tanecznie)

        gdy znów bezszelestnie rozwiera się liść
        i błogość to dobroć a dobroć to szczodrość -
        zaś wrogość to brednie i brechty i bzdury
        - to znów; znów żyjemy: to (całuj mnie) już!
        i znów ptaszki się wznoszą, i ona i on,
        i znów rybki trzepoczą, jak ty i jak ja,
        (i znów góry wirują, znów góry)

        gdy to co zginęło znajduje się dziś
        i dobroć to szczodrość a szczodrość to mądrość -
        zaś wrogość trupieje, truchleje i truje
        - to wiosna (noc staje się dniem) tak, to już!
        wszystkie ptaszki nurkują do dna tego dnia
        wszystkie rybki wzlatują ku światłu przez toń
        (wszystkie góry wirują; wirują)
        • clogin Re: :) 08.04.06, 21:23
          Piekne. Czy autor ten sam co powyzej?
          • rlogin Re: :) 08.04.06, 22:03
            clogin napisała:

            > Piekne. Czy autor ten sam co powyzej?

            Ten sam. Nie wiem, czy ktoś napisał więcej wiosennych wierszy.
            No to może jeszcze jeden, zupełnie inny :)


            gdy zaledwie-
            wiosna a świat jest błotnie-
            słodki ten kulawy
            sprzedawca baloników

            gwiżdże daleki i malutki

            a eddieibill porzucają
            zabawę w kulki i w piratów i
            przybiegają pędęm i jest
            wiosna

            gdy świat jest kałużowo-cudowny

            ten stary
            dziwak sprzedawca baloników gwiżdże
            daleki i malutki
            a bettyiiza porzucają grę w klasy i skakankę

            i przybiegają w podskokach i

            jest
            wiosna
            a
            ten

            kozłonogi

            sprzedawca baloników gwiżdże
            daleki
            i
            malutki
    • piaf.e Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 09.04.06, 00:44
      Ana Belen y Victor Manuel

      Derroche

      El reloj cuelga suspendido
      el telefono desconectado
      en una mesa dos copas de vino
      y a la noche se le fue la mano...
      Una luz rosada imaginamos
      comenzamos por probar el vino
      con mirarnos todo lo dijimos
      y a la noche se le fue la mano...

      Si supiera contar todo lo que senti
      no quedo un lugar que no andubiera en ti
      Besos , ternura
      que derroche de amor
      cuanta locura
      Que no acabe esta noche
      ni esta luna de abril
      para entrar en el cielo no es preciso morir
      Besos , ternura
      que derroche de amor
      cuanta locura

      Pareciamos dos irracionales
      que se iban a morir manana
      derrochamos no importaba nada
      las reservas de los manantiales
      pareciamos dos irracionales
      que se iban a morir manana
      si supiera contar todo lo que senti
      no quedo un lugar que no andubiera en ti
      Besos......
      Y la noche es testigo de esta inmensa locura
      nuestra ruta de amor se convierte en ternura.

      (przepraszam wszystkich ze nie zmieniłam znaków na hiszpańskie.Ale piosenka
      jest ładna)
      • rlogin Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 09.04.06, 00:57
        piaf.e napisała:

        > (przepraszam wszystkich ze nie zmieniłam znaków na hiszpańskie.Ale piosenka
        > jest ładna)

        Nie przepraszaj za to, że nie zmieniasz znaków na hiszpańskie. Raczej przełóż
        znaczenie na polskie :) Przetłumacz - warto, bo tekst jest ładny...
        • palnick Gdy w ogrodzie botanicznym 09.04.06, 23:05


          Słońce pieszczotliwe i gorące
          Promieniste zsyła gońce
          Na drzemiącej ziemi głusz.
          Życie budzi nas o bladym świcie
          l zwierzamy się w zachwycie:
          Oto wiosna przyszła już.
          Warszawa w kwiatach pachnie jak czarowny park.
          Na ust szkarłatach kładę czerwień moich warg.

          Gdy w ogrodzie botanicznym zakwitną bzy,
          Śnię z chłopakiem moim ślicznym o szczęściu sny,
          Na spacer idę śród liliowych gron
          l serce pełne złud nastrajam na wiosenny ton.
          Gdy w ogrodzie botanicznym zakwitną bzy,
          W tym nastroju idyllicznym me serce drży,
          Znikają cienie, trosk i zdrad,
          Śmieje się do nas cały świat,
          Gdy w ogrodzie botanicznym zakwitną wonne bzy.

          Oto słońca nas prześwietla złoto,
          Wszystko zda się nam pieszczotą,
          Wszystko płynie, wszystko gra.
          Serce w kwiatów stroi się kobierce
          l po długiej poniewierce
          Wraca znowu miłość twa.
          Warszawa w kwiatach nęci nas zapachem bzów,
          W tych aromatach szczęście swe odnajdę znów.
          Gdy w ogrodzie botanicznym ...


          A.Włast
          • rlogin Tłumaczenie też ładne ;) 09.04.06, 23:32
            • palnick Teoria wielkanocnego zajączka 10.04.06, 00:15

              Zawsze się mieszam i plączę,
              Gdy syn mój dowiedzieć chce się,
              Skąd się świąteczny zajaczek
              Wziął w wielkanocnym okresie.

              Skąd przez makowce, pisanki,
              Babki, rzeżuchy sękacze,
              Kurczęta, palmy, baranki,
              Zając kłapouch skacze.

              O, długo tłumaczyć bym musiał,
              Ze wstydem i z wypiekami,
              Że zając to symbol tatusia
              Na parę dni przed świętami.

              Że biedny, że wystraszony,
              Że zagoniony, jak zając
              Ucieka spod ręki żony
              Po mieście kulawo kicając.

              Czy ze zmęczenia się słania
              I czasem przykuca na słonku,
              Bo się go z domku wygania,
              Bo tatko przeszkadza w domku.

              Bo pod nogami się pęta,
              Bo mak wyzera z donicy,
              Więc kiedy nadchodzą święta,
              To tatuś jest na ulicy.

              Dostaje tam od mamusi
              W łapkę z 20 złotych...
              I to mu wystarczyć musi
              Na kino, palenie i koty.

              Na jezdni i po chodniku,
              Na rynku i przed sklepami
              Mnóstwo nieszczęsnych samczyków
              Łazi smutnymi stadami.

              I żeby sobie dowieść,
              Że on rządzą tym krajem,
              Co chwilę ci smutni panowie
              Się tytułują nawzajem.

              - Cześć panie dyrektorze!
              - Pan prezes też na spacerze?
              - O i sekretarz na dworze!
              Ach, jak przyjemnie w plenerze...

              Co rzekłszy na siebie się gapią
              Z wyrazem niezmiernej żałości
              A przy tym ząbkami kłapią,
              Ponieważ przemarzli do kości.

              Aż wreszcie święta nadchodzą
              I mija ta zmora brzydka.
              Zajączki do norek wchodzą
              I każdy hyc do korytka.

              I każdy żuje i mlaska,
              Jedzonko ładuje do brzuszka
              I się zamienia w grubaska,
              I tylko mu trzęsą się uszka.

              A potem już jest miło i dobrze,
              Tylko oczka wciąż mniejsze i węższe.
              To nie traktor zwariował na dworze,
              To tak chrapią te zajączki świąteczne.


              Andrzej Waligórski
            • piaf.e Re: Tłumaczenie też ładne ;) 10.04.06, 13:27
              To jeszcze coś w tym stylu choc nie ma tu ani słowa o wiośnie ani miesiącach
              wiosennych.


              Voy a apagar la luz /Contigo aprendí (Luis Miguel)

              Voy a apagar la luz
              para pensar en ti
              y asi, dejar volar
              a mi imaginacion.
              Ahi donde todo lo puedo
              donde no hay imposibles
              que importa vivir de ilusiones
              si asi soy feliz
              Como te abrazare
              cuanto te besare
              mis mas ardientes anhelos
              en ti realizare
              Te mordere los labios
              me llenare de ti
              y por eso voy a apagar la luz
              para pensar en ti.
              Contigo Aprendi
              Contigo aprendi
              que existen nuevas y mejores emociones
              Contigo aprendi
              a conocer un mundo nuevo de ilusiones
              Aprendi
              que la semana tiene mas de siete dias
              a hacer mayores mis contadas alegrias
              y a ser dichoso yo contigo lo aprendi.
              Contigo aprendi
              a ver la luz del otro lado de la luna
              Contigo aprendi
              que tu presencia no la cambio por ninguna
              Aprendi
              que puede un beso ser mas dulce y mas profundo
              que puedo irme mañana mismo de este mundo
              Las cosas buenas ya contigo las vivi
              y contigo aprendi
              que yo naci el dia que te conoci.


              --
              • piaf.e Coś jeszcze do wiosennej reklamy piosenek 11.04.06, 15:47
                w jezyku hiszpańskim.

                Sergio Dalma

                ES POR TI

                Es por ti que veo ríos
                donde sólo hay asfalto
                es por ti que hay océanos
                donde sólo había charcos
                Es por ti que soy un duende
                cómplice del viento
                que se escapa de madrugada
                para colarse por tu ventana
                Es por ti que no hay cadenas
                si sigo el ritmo de tus caderas
                es por ti que rozo la locura
                cuando navego por tu cintura
                Es por ti que soy un duende
                cómplice del viento
                Que se escapa de madrugada
                Que se escapa de madrugada
                Que se escapa de madrugada
                Para colarse por tu ventana
                Y decirte
                tus labios son de seda
                tus dientes del color de la luna llena
                tu risa la sangre
                que corre por mis venas
                tus besos la tinta de mis versos
                que siempre te cuenta
                Es por ti que veo ríos
                donde sólo hay asfalto
                Es por ti que hay océanos
                donde sólo había charcos
                Es por ti que soy un duende
                cómplice del viento
                Que se escapa de madrugada
                Que se escapa de madrugada
                Que se escapa de madrugada
                Para colarse por tu ventana
                Y decirte
                tus labios son de seda
                tus dientes del color de la luna llena
                tu risa la sangre
                que corre por mis venas
                tus besos la tinta de mis versos
                que siempre te cuenta
                Que siempre te cuenta...
    • clogin okna wasze - oczy powrotu - gasną 09.04.06, 01:34
      Zapowiada sie, ze szykuje sie kolejne "prewencyjne" ludobojstwo w Iranie i
      tragedia dla calej ludzkosci. Wiosna to nie zawsze radosc, zycie i optymizm.
      Jakze czesto to smierc zgotowana ludziom przez ludzi. Czlowiek ma
      wyjatkowy "geniusz" zamieniania zycia w smierc i szczescia w cierpienie.
      -------
      Dary deszczu wiosennego
      Świat naprzeciwko zolbrzymiał:
      Po snach przewala się ciężko dzień otwarty jaskrawo
      i bolą wspomnienia wieków przebytych,
      zarastające
      urojonym morzem podróżnym i przydrożną trawą.
      Dziś: kiedy deszcz wiosenny, drzewa sztywne jak karton,
      w pokoju:
      pies patrzy w zaprzestrzeń otwartą -
      dalszą niż mój wzrok.
      Szczeka - wywołuje zaświat ukryty w jaźni.
      Dzień odprężony deszczem urywa się w oknie
      i najwyraźniej
      w obcych ulicach słyszę swój nabrzmiały krok,
      gdy ulatuje szary szerszeń szmeru.
      Pamiętam, w miastach starych, nie odszukany przez czas,
      chodzę długo ulicami - jasnymi kolumnami słoty,
      i na najwyższej wieży zegarów
      brzask
      znajduje mnie nagle skutego w niebo jak w gotyk.
      Pamiętam twój uśmiech nie odszukany
      w śpiewnym wyrazie krynolin,
      wsród srebrnych sygnaturek deszczu
      i serce, które boli
      wszystkimi domami tych miast opuszczonych.
      O norymbergi, awiniony moich wędrówek!
      okna wasze - oczy powrotu - gasną.
      To ostatnia wieża z daleka ujrzana
      jak ołówek
      wypisuje w przestrzeni rachunek czasu.
      O wiośnie, o lasce złamanej wzrokiem
      odnoszę ten ciężar miast przeżytych
      do nieskończonych alej kasztanów, do troski mojej,
      do mitu.
      20 IV 40r.

      KK Baczynski
      • piaf.e Re: okna wasze - oczy powrotu - gasną 09.04.06, 10:46
        Ana Belen y Victor Manuel

        Solo le pido a Dios

        Solo le pido a Dios,
        que la guerra no me sea indiferente
        Es un monstruo grande y pisa fuerte,
        toda la pobre inocencia de la gente

        Solo le pido a Dios
        que el dolor no me sea indiferente
        Que la reseca muerte no me encuentre,
        vacia y sola sin haber hecho lo suficiente

        Solo le pido a Dios,
        que lo injusto no me sea indiferente
        Que no me abofeteen la otra mejilla,
        despues de que una garra me arano a esta suerte

        Solo le pido a Dios,
        que el futuro no me sea indiferente
        Desahuciado esta el que tiene que marcharse,
        a vivir una cultura diferente

        Solo le pido a Dios,
        que la guerra no me sea indiferente
        Es un monsruo grande y pisa fuerte,
        toda la pobre inocencia de la gente
        • piaf.e Re: okna wasze - oczy powrotu - gasną 09.04.06, 10:51
          ....

          Solo le pido a Dios,
          que el engano no me sea indiferente
          Si un traidor puede moas que unos cuantos,
          esos cuantos no lo olviden facilmente.
          • palnick Wychodzimy z zimy 09.04.06, 23:02


            Wychodzimy z zimy trochę bladzi
            Trochę jakby z zaspy zamyślenia
            Uczymy się chodzić po trawie
            Kaczeńcom patrzymy prosto w oczy


            Jabłko z zimy co nam zostało
            Dzielimy na dwoje
            Jabłko z zimy co nam zostało
            Dzielimy na dwoje


            Może przejdziemy razem do lata i dalej
            Może jest nam dzisiaj to pisane
            A może po prostu nasza miłość
            W wodę rzucony kamień



            Adam Ziemianin
    • krykucha Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 09.04.06, 12:38
      Sur le pont d'Avignon





      Ten wiersz jest żyłką słoneczną na ścianie
      jak fotografia wszystkich wiosen.
      Kantyczki deszczu wam przyniosę -
      wyblakłe nutki w nieba dzwon
      jak wody wiatrem oddychanie.
      Tańczą panowie niewidzialni
      "na moście w Awinion".
      Zielone, staroświeckie granie
      jak anemiczne pączki ciszy.
      Odetchnij drzewem, to usłyszysz
      jak promień - naprężony ton,
      jak na najcieńszej wiatru gamie
      tańczą liściaste suknie panien
      "na moście w Awinion".
      W drzewach, w zielonych okien ramie
      przez widma miast - srebrzysty gotyk.
      Wirują ptaki płowozłote
      jak lutnie, co uciekły z rąk.
      W lasach zielonych - białe łanie
      uchodzą w coraz cichszy taniec.
      Tańczą panowie, tańczą panie
      "na moście w Awinion".

      K.K.Baczynski
      • palnick Zielone oczy Anny 09.04.06, 23:00

        Czemu oczy ma zielone panna Anna,
        czy w nich łąka się odbija albo las?
        Czemu wiosna w jej spojrzeniu nieustanna,
        która blaskiem swym obdarza także nas?

        Czemu oczy ma zielone ta dziewczyna,
        skąd w nich głębia morska lśni i zieleń pól?
        Kto ją ujrzał raz, ten już nie zapomina
        i odczuwa w sercu dziwnie miły ból.

        Oczy Anny są zielone jak trawa,
        dwa szmaragdy świecą spod jej czarnych rzęs.
        A ta zieleń to niezwykle dziwna sprawa
        i nie każdy owej barwy pojmie sens.

        Lecz kto żywą ma fantazję, ten uwierzy,
        że te oczy - hej, piosenko, śmiej się, śmiej -
        są zielone od patrzenia na żołnierzy,
        na mundury, których pełno wokół niej.



        Skaldowie
        • rlogin Re: Zielone oczy Anny (Zosi?) :) 09.04.06, 23:41
          W lesie przy strumyku
          Zosia rwie jagody
          Na siwym koniku
          jedzie ułan młody

          Hej, dziewczyno rzuć jagódki
          Wszak ułana żywot krótki
          Już za lasem wre potyczka
          Rumianego użycz liczka

          Zosia oczy skryła
          skromnie pod rzęsami
          sukienkę splamiła
          sobie jagódkami

          A choć krzyczy mama sroga
          Nie żałuje nic nieboga
          Bo z ułana za dwa dzionki
          Jeno krzyżyk i skowronki

          W lesie przy strumyku
          Zosia szuka jeżyn
          Na gniadym koniku
          drugi ułan bieży

          ułan młody i dorodny
          i miłości Zosi godny
          Chwyci Zosię wpół i przegnie
          I pokocha i polegnie

          Jak woda w strumyku
          Tak Zosi czas leci
          Na wronym koniku
          pędzi ułan trzeci

          Ułan pięknie Zosię prosi
          strasznie żal ułana Zosi
          A nad nimi chmurka sina
          I czerwona jarzębina

          Zbiera Zosia grzybki
          Zebrała z pół kwarty
          Na bułanku chybkim
          pędzi ułan czwarty
          ...

          A gdy już skończone boje
          wodzi Zosia dziecię swoje
          Na kurhanek w polu świeży
          gdzie tatusiów szwadron leży
          • palnick Wiosenne malowanie 09.04.06, 23:48


            Na świstku kartki białej napiszę jakiś wiersz
            Może piosenkę z niego zrobię
            Melodii jej poszukam w szumie zielonych drzew
            A potem ją zaśpiewam Tobie


            Takie wiosenne malowanie
            Dobieram słowa, bo treści wciąż brak
            Takie wiosenne malowanie
            Choć nieraz tak mało barwny jest nasz świat


            Przy ogniu gdy zasiądę, usłyszę iskier śmiech
            Zobaczę ich szalony taniec
            I ziemia się zakręci gdy brzegiem wody biec
            Będę gdy ranne słońce wstanie


            A nocą, kiedy gwiazdy wóz wielki stworzą mi
            Gdy księżyc w chmurach znowu błyśnie
            To tak jak on na niebie mnie w głowie pomysł tkwi
            Żeby się wybrać znów do Ciebie


            B.Koptas
          • palnick Wiosenna pieśń radości 10.04.06, 00:09

            Idzie sobie wiosna
            słychać świergot ptaka,
            ładna to piosenka
            tylko głupia taka.

            Już przyleciał bocian
            i w kałuży dłubie,
            mi to nie przeszkadza
            dalej będzie głupiej.

            A aaaaa już jest wiosna
            A aaaaa dłuższe dnie
            A aaaaa kwiaty rosną
            A aaaaa głupie, nie?

            Słońce raźniej świeci
            dym się w polu snuje
            - zupełnie bez sensu,
            ale się rymuje.

            Budzi się przyroda,
            już zielono wszędzie
            bać się nie ma czego -
            znowu refren będzie:

            A aaaaa już jest wiosna...

            Rozmarzają rzeki,
            płynie kra do morza
            - zwrotka nienajgorsza,
            tylko rymu nie ma.

            Drzewa mają pączki,
            w jajkach są pisklęta,
            przyroda jak zwrotka
            - niedorozwinięta!

            A aaaaa już jest wiosna...

            Wiosna jest po zimie
            w myśl ludowych przysłów
            ja już nie mam zdrowia
            do tych idiotyzmów.

            Kończy się piosenka,
            śniegu nie ma prawie
            Pisać głupie teksty
            nawet ja potrafię!

            Aaa...


            Kabaret Potem
    • palnick Wiosna. 09.04.06, 23:03

      Wiosna radosna
      Jak sosna tak prosta
      Rozpustna zaczepna okrutna
      Kwitnąca dysząca
      I w pąkach w zającach
      I w zwierzu w roślinie
      Pęcznieje coś pilnie
      Wybucha jak tchnienie
      I znika marzenie


      Drożdże w słojach bulgocą
      Jabłeczniki ściany złocą
      Ciemną nocą diabły psocą
      Czarne koty się okocą
      Gospodynie na pierzynie
      Pocą się nie wiedzą po co


      Wiosna radosna
      Jak sosna tak prosta
      Rozpustna zaczepna okrutna
      Kwitnąca dysząca
      I w pąkach w zającach
      I w zwierzu w roślinie
      Pęcznieje coś pilnie
      Wybucha jak tchnienie
      I znika marzenie


      Wiesław Dymny
      • palnick Kolega maj 09.04.06, 23:07

        I znów księżniczka Anna spadła z konia,
        to znak, że przybył nasz kolega maj,
        pozieleniały włosy drzew i wieczorami słychać śpiew,
        i w zimnych draniach już cieplejsza krąży krew.

        I znów księżniczka Anna spadła z konia,
        w powietrzu się unosi kaczy puch,
        w Pedetach ciągle maj i kobiety naj naj naj,
        niestety u poety także maj.

        I znów księżniczka Anna spadła z konia
        i znów ironia opuściła nas,
        jak pawi ogon serce drży,
        w Technikolorze śnią się sny,
        to nowe ptaszki, nowe łaszki, nowi my.

        I znów księżniczka Anna spadła z konia
        i słychać jak się żaby śmieją z nas,
        wypadków co dzień moc, niebezpieczna każda noc,
        znów kogoś ktoś pokochał, znów kogoś ktoś pokochał.

        Ach kiedy, kiedy do mnie mrugnie los...


        Agnieszka Osiecka
    • krykucha Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 10.04.06, 00:16
      Piosenka wiosenna




      Zagram dla ciebie na każdej gitarze świata
      Na ulic fletach, na nitkach babiego lata
      Wyśpiewam jak potrafię księżyce na rozstajach
      I wrześnie, i stycznie, i maje
      I zagubione dźwięki, i barwy na płótnach Vlaminca
      I słońce wędrujące promienną ścieżynką



      Graj nam, graj, pieśni skrzydlata
      Wiosna taniec nasz niesie po łąkach
      Zatańczymy się w sobie do lata
      Zatańczymy się w sobie bez końca



      A blask, co oświetla me ręce, gdy piszę
      Nabrzmiał potrzebą rozerwania ciszy
      Przez okno wyciekł, pełna go teraz chmara wronia
      Dziobi się w dziobów końcach, a w ogonach ogoni
      A pieśń moja to niknie, to wraca
      I nie wiem, co bym zrobił, gdybym ją utracił

      Wojciech Bellon
      • palnick Marzenia wiosenne 10.04.06, 00:21


        (w tle "Marzenie" Schumana)



        O czym marzy co roku wiosną
        Pan stworzenia, postępu chorąży?
        Jakie w nim dylematy rosną,
        Co nurtuje go? Co go drąży?
        Czy kariera mu widzi się wielka
        W dyplomacji, że jest konsulem
        W szapoklaku, fraku i szelkach,
        Że angielski zna, i że wogóle...?
        Czy też duma że jest naukowcem
        Co wynalazł gazowy skobel
        Albo z krową skrzyżował owcę,
        I ktoś dzwoni: - Hallo! Tu Nobel!
        Może sobie w myślach przedstawia
        Że się wybił, że obniżył koszta,
        Lub że dostał Nagrodę Wrocławia
        Za sam wygląd i za całokształt?
        Że jest bardzo znanym chirurgiem
        Ma nóż, kleszcze i inne kawałki
        I że jedzie własnym wartburgiem
        Ministrowi wyrżnąć migdałki?
        Albo może że Samosierra,
        Że kartacze stadami, jak ptaki,
        A on, prawdaż, jako generał,
        A on, prawdaż: - Za mną, chłopaki!
        Czy rakieta ewewntualnie,
        Gra orkiestra, w słońcu kosmodrom,
        Ktoś przemawia doń pryncypialnie
        Ciut od rzeczy, żeśwa nad Odrą?
        Względnie saloon, banda przy barze,
        A barmana właśnie zabito,
        A on wchodzi, i patrzy im w twarze
        A w kaburze ma taaaakie kopyto...
        Gdy zapytać, to każdy opowie
        Jakieś szczytne-ambitne łamańce,
        Ale mówiąc między nami, panowie,
        To na wiosnę każdy marzy o Mańce...



        Andrzej Waligórski
      • palnick Nadejście wiosny 10.04.06, 00:22


        Wiosna idzie, będą zmiany duże,
        Wkrótce ptaszki zaćwierkają na sosnach,
        Nawet w szarym zadymionym biurze,
        Domyślono się, iż idzie wiosna.
        Wprawdzie w biurze nie widać słońca,
        Wprawdzie wszyscy toną w drukach i w druczkach,
        Ale wczoraj obsypało gońca,
        Ale dzisiaj odmarzła spłuczka
        I bluznęła z szumem jak kaskada,
        Aż naczelnik wyleciał z zebrania.
        A w tym samym czasie w szufladach
        Jęły cicho zakwitać podania
        Jak murawa górska, na zielono,
        Ze starości, bo je dawno złożono!
        A na widok tej namiastki trawki
        Ciepło w sercach zrobiło się wszystkim.
        Urzędnicy zdjęli zarękawki
        I spojrzeli na maszynistki.
        Maszynistki się okryły rumieńcem
        I zepsuły w roztargnieniu maszyny,
        A głównemu księgowemu tak zadrżały ręce,
        Że przekroczył fundusz na nadgodziny,
        Ale zaraz podjął decyzję męską,
        Nie pozwolił, by przygniotła go troska,
        I w piśmie do centrali wytłumaczył ten cały bałagan

        żywiołową klęską, Której na imię "Wiosna".


        Andrzej Waligórski
        • krykucha "I nagle wiosna" 10.04.06, 00:32
          W nocy przewiał mnie wiersz

          Szybko i bezpowrotnie.

          Jak ławica tropikalnych ryb

          Jak pelikany z różowych lagun.



          To co zostało we mnie

          Drży jak fata morgana

          Jak ważka w upale lata

          Jak drzewa nad rzeką Wartą

          Jak hamsun nad Kineretem.



          Bezradny stoję o świcie

          Jak dziecko na pustej plaży

          I nagle wiosna

          Wychyla się z nocy

          Jak motyl

          Ze swojej poczwarki.

          Adam Szyper
          • palnick Wielkanocne kurczęta 10.04.06, 00:35


            Trwają długie debaty nocne
            Skąd się wzięło kurczę wielkanocne?
            Skąd ta ledwie co wykluta kurka
            Przy święconem stroszy żółte piórka?
            Może to jest oznaka dla ludzi
            Że już wiosna, że przyroda się budzi?
            Może kura nam zrobiła niespodziankę,
            Bo o tydzień przenosiła pisankę?
            Może to piszczące maleństwo
            Wieści żółte niebezpieczeństwo?
            Może to są rezultaty twórcze
            Nazbyt częstych okrzyków "O kurcze"?
            Ja rozumiem, baranek, zajączek,
            Ale czemu kurczę się tu plącze?
            Tu rzeżuchę uszczknie, lub wątróbkę,
            tam na czysty obrus zrobi kupkę,
            Chce pić wodę, trafia na żubrówkę,
            Potem łapką się trzyma za główkę,
            I przewraca się po stolikach
            Ptak z gatunku gallus domestica,
            Niewyraźny etymologicznie,
            Podejrzany ideologicznie,
            Aż dopiero pan profesor Dreptak
            Pierwsze ścieżki w tej dziedzinie przedeptał,
            Dowiódł bowiem iż owe kurczątka
            Są symbolem kurczów żołądka!
            Fakt, że Polak się na święta obżera,
            Że go potem pogotowie zabiera,
            A czasami to nawet policja,
            Taka u nas narodowa tradycja!
            Tak więc, dzięki profesorowi
            Nikt już teraz nic złego nie powi,
            Nie wywiedzie kurczaka z pogaństwa
            lecz z narodowego chrześcijaństwa!
            Nowy sukces w naszej trudnej walce!
            ... a lewica gryzie w złości palce!



            wersja II



            Bo to nie jest relikt pro-pogański,
            Lecz przeciwnie narodowo-chrześcijański,
            Co pomaga w naszej słusznej walce!
            ... a lewica gryzie w złości palce!


            Andrzej Waligórski
          • krykucha Re: "I nagle wiosna" 10.04.06, 00:36
            Pogoń za wiosną



            Lato rozpaliło
            na rogach ulic
            ogniska truskawek



            Nastało wielkie gorąco



            Zaczęłam gonić
            wiosnę



            Dopędziłam ją samolotem
            w małej wiosce nad morzem



            Pod fioletową kiścią bzu
            całowała się z rybakiem



            Kwiaty truskawek
            łypały na nią
            żłótymi oczami



            Jabłonie gubiły płatki
            ze zdziwienia



            Myślałam jaką rakietą
            dopędzę zielony księżyc
            który przyniosłeś mi
            w jaśminowym krzaku

            Małgorzata Hillar
            • palnick Wieczór w bzach 10.04.06, 00:37


              Wiosenny wiatr mię bzami owiał,
              Trąciłaś ogród lekkim ruchem,
              Twój płaszcz przygasnął, poliliowiał
              I stał się kolorowym puchem.

              Zmierzch ci jak pająk na sukienkach
              Koronki w dzwonki wyhaftował,
              Jak pióro senne po mych rękach,
              Po twarzy twój przepływa owal.

              W latarniach ulic drżą motyle,
              Ciemnieje dal i gra bezkreśnie;
              Mglisz się, zanikasz w świateł pyle,
              Rozwiewasz mi się w bzach jak we śnie.


              Kazimierz Wierzyński
              • krykucha "Wiosna" 10.04.06, 00:42
                W ciemniejących pieczarach
                Marzyłem długo
                o Twoich drzewach i błękitnych niebach,
                o Twoim zapachu i ptaków śpiewie.



                Teraz leżysz odsłonięta
                W lśniącym splendorze,
                Kąpana w słońcu,
                Jak jakieś cudo, przede mną.



                Poznajesz mnie znowu
                Kusisz mnie delikatnie
                Oto drżą me kończyny wobec
                Twej błogosławionej obecności.

                Hermann Hesse
                • krykucha "Brudna wiosna" 10.04.06, 00:47
                  W okrągłych błotnych miskach
                  z obcasów i kopyt
                  lśnią turkusy niebieskie
                  i chmur heliotropy.

                  Kałuża płynie z wiatrem -
                  tu mleczna, tam ruda,
                  wiosna rynny wyżyma
                  lubując się w brudach...

                  - Serce ordynarnieje
                  i godzi się z błotem,
                  skoro w nim słońce
                  usta zanurzyło złote...

                  Maria Pawlikowska - Jasnorzewska
                  • palnick ***[Tyś jest, jak dzień wiosenny...] 10.04.06, 08:37


                    Tyś jest, jak dzień wiosenny z pogodą błękitną,
                    I majowe w swej duszy nosisz poematy,
                    Radością zasadzone myśli w tobie kwitną
                    Ruchliwe, jak motyle, i wonne, jak kwiaty.

                    Lubię wspominać twoje miłosne spojrzenia
                    Zatulone w powiekach, jak stokrocie w trawie,
                    I krągły śmiech, co z warg ci zęby wypłomienia,
                    Białe, jak miąższ jabłeczny, w czerwonej oprawie.

                    Kiedyś potem - jesienią bez ciebie żałosną,
                    Gdy smutek serce ścichłe napełni po brzegi,
                    Niech mi się przyśnią twoje, w białych sukniach wiosno,
                    Pocałunki słoneczne: twe maleńkie piegi.


                    Kazimierz Wierzyński
                • palnick Kwiat pomarańczy 10.04.06, 08:36



                  Wiosna tanagra
                  Tyle lat, tyle wieków
                  To samo powtarza:
                  Bez końca
                  Tańczy.

                  Nie widzi, nie wie,
                  Że wszystko się wykruszyło,
                  Wszystko się wyludniło,
                  Cały świat -
                  Jej wystarczy
                  Kwiat pomarańczy.

                  Nie wie nic,
                  Nikogo się nie boi,
                  Żadnej Kassandry
                  Ani stu innych wróżek:
                  Zapach jej zmysły pomieszał,
                  Rozum odebrał,
                  Kwiat ją urzekł.

                  Złotoróżowe owoce
                  Kołysze między kwiatami
                  Na jednym i tym samym drzewie:
                  Gdzie to wszystko się dzieje,
                  Na jakim jesteśmy świecie,
                  Co to za wielkie szczęście,
                  Które o sobie nic nie wie.


                  Kazimierz Wierzyński
    • krykucha Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 10.04.06, 09:02
      "Stokrótki"

      Miło po listku rwać niepełną stokroć

      I rozkochanych słów różaniec cedzić,

      Miło przy ludziach było raz powiedziéć,

      Że się kochamy, i mówić po stokroć.



      Miło zabłądzić pod lipowe cienie

      Z kwiatkami w ręku - i patrząc ukradkiem,

      Wzajemnie mówić obrywanym kwiatkiem:

      Kochasz!... i pani kochasz mnie szalenie...



      Gdy nas różowa poróżniała sprzeczka,

      A zgody ciągłe zabraniały świadki,

      Pamiętasz, luba, jak te białe kwiatki,

      Jeden mówił: nie - a drugi: troszeczka.



      Dzisiaj samotny - dzisiaj bez nadziei

      Błądząc po skałach... wszystkie moje smutki

      Zbiegły się razem do białej stokrotki,

      Co była siostrą stokrotek w alei.



      Rwałem ją... listki leciały w błękicie

      Aż na jezioro, ze skały, gdziem siedział,

      I wiesz, co listek ostatni powiedział?

      Luba, że jeszcze kochasz mnie nad życie.

      Juliusz Słowacki
      • krykucha "Teoria wielkanocnego zajączka" 10.04.06, 09:09
        Zawsze się mieszam i plączę,
        Gdy syn mój dowiedzieć chce się,
        Skąd się świąteczny zajaczek
        Wziął w wielkanocnym okresie.

        Skąd przez makowce, pisanki,
        Babki, rzeżuchy sękacze,
        Kurczęta, palmy, baranki,
        Zając kłapouch skacze.

        O, długo tłumaczyć bym musiał,
        Ze wstydem i z wypiekami,
        Że zając to symbol tatusia
        Na parę dni przed świętami.

        Że biedny, że wystraszony,
        Że zagoniony, jak zając
        Ucieka spod ręki żony
        Po mieście kulawo kicając.

        Czy ze zmęczenia się słania
        I czasem przykuca na słonku,
        Bo się go z domku wygania,
        Bo tatko przeszkadza w domku.

        Bo pod nogami się pęta,
        Bo mak wyzera z donicy,
        Więc kiedy nadchodzą święta,
        To tatuś jest na ulicy.

        Dostaje tam od mamusi
        W łapkę z 20 złotych...
        I to mu wystarczyć musi
        Na kino, palenie i koty.

        Na jezdni i po chodniku,
        Na rynku i przed sklepami
        Mnóstwo nieszczęsnych samczyków
        Łazi smutnymi stadami.

        I żeby sobie dowieść,
        Że on rządzą tym krajem,
        Co chwilę ci smutni panowie
        Się tytułują nawzajem.

        - Cześć panie dyrektorze!
        - Pan prezes też na spacerze?
        - O i sekretarz na dworze!
        Ach, jak przyjemnie w plenerze...

        Co rzekłszy na siebie się gapią
        Z wyrazem niezmiernej żałości
        A przy tym ząbkami kłapią,
        Ponieważ przemarzli do kości.

        Aż wreszcie święta nadchodzą
        I mija ta zmora brzydka.
        Zajączki do norek wchodzą
        I każdy hyc do korytka.

        I każdy żuje i mlaska,
        Jedzonko ładuje do brzuszka
        I się zamienia w grubaska,
        I tylko mu trzęsą się uszka.

        A potem już jest miło i dobrze,
        Tylko oczka wciąż mniejsze i węższe.
        To nie traktor zwariował na dworze,
        To tak chrapią te zajączki świąteczne.

        Andrzej Waligórski
        • palnick 200! Z nastrojów wiosennych 10.04.06, 09:41


          Nie masz nic milszego ponad
          Ciągnący żeński pensjonat.

          Sunie sznurkiem przez plantacje,
          W ciszy, z wolna, uroczyście -
          Zielono, pachną akacje,
          Słońce gzi się poprzez liście - -

          Ciągnie podwójny sznureczek
          Takich przemiłych owieczek.

          Cieplutko, wiosna, południe,
          Ławeczka, próżniactwo boskie,
          Myśli rozigrane cudnie
          W jakieś koziołki szelmoskie - -

          Idą: duża, mniejsza, mała,
          Kobiecości gama cała.

          Ptaszek ćwierka gdzieś tam z góry
          Swoich liryk "pierwszą serię",
          Zapoznanych serc tortury
          I celibatu mizerie - -

          Pod kapotką granatową
          Rysuje się to i owo.

          "W rytm melodii jakiejś sennej
          Kołyszą się stare drzewa,
          Płynie falą dech wiosenny,
          W sercu puka coś, coś śpiewa - -"

          Ta mała mogłaby troszkę
          Obciągnąć sobie pończoszkę...

          Jakiś czar nie znany jeszcze,
          Jakieś czucia wiotkie, śliczne - -
          Jakieś dziwne w piersiach dreszcze,
          Pan i pani-teistyczne - -

          . . . . . . . . . . . . . . . . .


          Czy to nie znaczy przypadkiem,
          Że czas mi już zostać dziadkiem? ...



          Tadeusz Boy-Żeleński
      • palnick Sonata księżycowa 10.04.06, 09:53


        Księżyc usiadł na kominie
        I przez okno najbanalniej
        Zielonkawym światłem płynie
        Po podłodze twej sypialni.

        Po podłodze, po suficie,
        Nieuchwytnie, niepotrzebnie,
        Zielonkawe swoje życie
        Rozpryskuje mdło i srebrnie.

        Odnajduje grzebień w cieniu
        I zieleni się na nowo,
        I promieniem na grzebieniu
        Gra sonatę księżycową.

        Zielonkawym swoim jadem
        Księżyc sączy się w ulicę,
        Lunatyczne ręce blade
        Omdlewają pod księżycem.

        W noc majową, w noc usłużną,
        Księżyc nęci, księżyc mami,
        Ciało dręczy się na próżno,
        Wiosna pachnie obłokami.

        Zapach nuży, noc się dłuży,
        Broczy gęsty sen ze ściany,
        Księżyc pannę snem odurzył
        I odpłynął - niekochany.

        Zanim jeszcze mgła poranna
        Ludzkich ciał orzeźwi upał,
        Obok siebie blada panna
        Znajdzie w łożu kościotrupa.


        Jan Brzechwa
        • krykucha "Wielki Piątek" 10.04.06, 10:19
          co prawda o wiosnie w tym wierszu nie ma ani słowa ale...

          Życie nam przysparza troski
          I nie szczędzi perturbacji -
          W Wielki Piątek, Rosołowski
          Wrócił rankiem z delegacji,
          Zmienił gatki i ubranko,
          Przetarł szmatką środek glacy,
          A tu żona już śniadanko
          Niesie mu na srebrnej tacy.
          Są jajeczka, jest baleron,
          Są z masełkiem pyszne chałki...
          Rosołowski jak perszeron
          Zarżał, widząc te specjałki!
          Już się rzucił na kiełbasę,
          Już jej kawał niósł ku ustom,
          A wtem jak ktoś chrząknie basem,
          Choć w pokoju było pusto!
          Biedak dostał skurczu w nogach
          I pomyślał cały drżący:
          - Ani chybi to przestroga,
          chociaż jestem niewierzący....
          Tu się zerwał przerażony,
          Popił wody, jęknął głucho
          I nerwowo rzekł do żony:
          - Coś mnie dzisiaj boli brzucho!
          I odstawił te specjały
          (tak mu całkiem zmiękła rura)
          I - kompletnie zramolały -
          Pokuśtykał w stronę biura....
          Wówczas żona, w stronę szafy
          Rzekła z wniebowziętą miną:
          - No, obyło się bez gafy!
          Wyłaź, Feluś! Stary spłynął!

          Andrzej Waligórski
          • palnick Brzózka kwietniowa 10.04.06, 13:29

            To nie liście i nie listki,
            Nie listeczki jeszcze nawet -
            To obłoczek przeźroczysty,
            Pozłociście zielonawy.

            Jeśli jest gdzieś leśne niebo,
            On z leśnego nieba spłynął,
            Śród ogrodu zdziwionego
            Tuż nad ziemią się zatrzymał.

            Ale żeby mógł zzielenieć,
            Z brzozą się prawdziwą zmierzyć,
            Ściemnieć, smugę traw ocienić -
            - Nie, nie mogę w to uwierzyć.


            Julian Tuwim
    • krykucha Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 10.04.06, 10:27
      "Żywopłot"
      Trwa w okolicy popłoch
      I zamieszanie spore:
      Tatko strzyże żywopłot
      Ogromnym sekatorem.
      Zbudził się wczesną wiosną
      Kiejby niedźwiedź w barłogu,
      Przeciągnął się, otrząsnął,
      Wylazł i siadł na progu.
      Otworzył ślipia, sapnął,
      Splunął przed się bez pudła,
      Odegnał muchy łapą,
      Poczochrał się po kudłach,
      Furknął jak wentylator,
      Lub jak słoń znad Zambezi,
      Złapał w dłonie sekator
      I zabrał się do rzezi.
      Hej, w ulewie gałęzi
      Wyrwanych zawieją
      Coś się kłębi, coś rzęzi.
      Jacyś czarci szaleją,
      Jakieś się wilkołaki
      Żrą bestialsko wśród żerdzi,
      Fruwają krzaki-kłaki,
      Coś jęczy i coś śmierdzi.
      Przerżnął się tatko w poprzek,
      Wypadł z gąszczu z łomotem,
      Wydał bojowy okrzyk,
      Hyc i runął z powrotem.
      Znowu wszystko druzgota,
      Tnie, rąbie, siecze w buszu,
      Zajrzał sąsiad zza płota -
      Cofnął się już bez uszu.
      Przyleciał sierżant Miziak,
      Strofował go na próżno,
      Bo tatko dostał hyzia,
      Ciach i lufę mu urżnął.
      Aż wreszcie swoje zrobił,
      Ściął ostatnią roślinę,
      Plac jak pustynia Gobi,
      Żywopłot jak Yull Brynner.
      Wyjął tatko papieros,
      Lecz kiedy go dopalał,
      On - dopiero co heros -
      Nagle sflaczał i zmalał.
      Powiędły mu muskułki,
      Ukazały się gnatki,
      Wreszcie przeląkł się pszczółki,
      Beknął i zwiał do chatki,
      Gdzie swe członki żałosne
      Okrył ciepłą bielizną...
      Tak, tak, raz w roku na wiosnę,
      Każdy z nas jest mężczyzną
      W jakiejś tam specjalności,
      Jak seks, ryby lub koty...
      ...lecz większość bez litości
      Wyrzyna żywopłoty...

      Andrzej Waligórski
      • palnick ***[To było tak...] 10.04.06, 13:38


        To było tak: w ciemności nocy
        Z gałązki wylazł żywy pączek.
        Rozklejał się, ptakami kwiląc;
        O świcie - westchnął. To był początek.

        Godzinę blisko się dokwiecał,
        Leniwie drzemiąc w ciepłej wiośnie.
        Ciągnęły go z lepkiego gniazdka
        Kwieciste ptaki coraz głośniej.

        Godzinę blisko się upierzał,
        Barw upatrując po ogrodzie.
        Wyciągał go z zawięzi miekkiej
        Skrzydlaty wietrzyk coraz słodziej.

        O, patrz, jak biją się o ciebie,
        Złączone w jeden zgiełk pstrokaty:
        Ptaki świergotem coraz tkliwszym,
        Coraz żarliwszą wonią kwiaty!

        Bezimiennego cię rozdwaja
        W dwa cudy jedna twórcza siła,
        I drży pod tobą niespokojna
        Gałązka, która się powiła.

        Wiec kto? wiec jak? Zawiało chłodem.
        Czy ptak? czy kwiat? I gwar zamiera,
        I rozpaczliwy strach istnienia,
        W struchlałym sercu świata wzbiera.

        Wtedy zerwałem go z gałęzi
        Jak pierworodny owoc z drzewa:
        I bardzo słodką wonią dyszy,
        I bardzo smutne wiersze śpiewa.


        Julian Tuwim
    • clogin gdy lud porzuci szarość istnienia 10.04.06, 13:02
      Wiosna...
      gdy lud porzuci szarość istnienia
      spali łachmany
      krzyknie
      - Nigdy więcej! –
      kiszkom grającym z głodu
      i marznącym dłoniom
      - Nie damy się!
      powie
      skarlałemu dziecku
      o oczach nędzy
      Zaczerwieni się odwagą
      zaamaranci złością
      zalezieni mocą
      zazłoci mądrością
      i popłynie wzburzoną rzeką
      solidarną
      do portu
      wolności i sprawiedliwości.


      • palnick Wiosna 10.04.06, 13:40


        Jeśli przyjdzie kiedykolwiek ta dziewczyna,
        Która stała zeszłej wiosny u mych wrót,
        Ty jej powiedz, że się wiosna znów zaczyna
        I że wrota nadal patrzą się na wschód.

        Jeśli spyta, jak w tym roku mi na imię,
        Jak się wciela niewidzialna moja twarz,
        Ty jej powiedz, że tęskniłem do niej w zimie,
        Bezimienną w snach jej śnieżnych pełniąc straż.

        Niech przybędzie nieobecna między nami,
        Niech starannie spłoszy cienia swego chłód;
        Ja tak samo będę czuwał za wrotami
        I tak samo nie otworzę jej twych wrót.



        Jan Brzechwa
      • palnick Wróci wiosna, baronowo. 10.04.06, 14:55

        Mówisz, ze cię miłość mierzi,
        zmierź mnie sobie, wołasz, zmierź!
        Spójrz, powiadasz, to są piersi?
        kogóż natchnie taka pierś?

        A ja twierdzę: - Baronowo,
        wkrótce minie zima, a
        z wiosną zaczną się na nowo
        nasze słodkie TRULLA LA.

        Znowu będę twój Don Diego,
        znowu księżyc, znowu bzy,
        jak u Pawła Zeraldiego
        sitwa zmysłów: "Ja i TY".

        I nie powie stary baron
        więcej do mnie paszoł won,
        nie wypchnie na bruk z gitarą,
        bowiem w grobie leży on.

        Czarna kryje go pydżama,
        biedak gonił resztką sił,
        tak jak stał, w salonie zamarzł,
        bo lufcik otwarty był.

        Zły baronie, dobrze tak ci!
        chciałeś naszą miłość zgnieść,
        nasze słodkie koci-łapci,
        że tak powiem, naszą płeć.

        Na złość tobie wiosną Amor,
        co sekrety różne zna,
        ukołysze nas tak samo
        w tym najsłodszym TRULLA LA.

        *
        Aktualnie jeszcze zima
        (jakże nie lubimy zim!)
        nasze zmysły w karbach trzyma
        i rozkwitnąć nie da im;

        ba, przez całą Europę,
        zimno! krzyczy dziad i wnuk.
        I zawieszam się jak sopel
        pod okapem twoich nóg.


        Lecz się nie martw, baronowo,
        już przemija zima zła,
        rozpoczniemy ach! na nowo
        nasze słodkie TRULLA LA.

        *
        Dziś widziałem, to nie farsa
        (Dosyć mamy takich fars!),
        jak jamniczek twój zamarzał,
        "ziuziu" krzyczał, łkał i marzł;

        więc go wziąłem na rączyny,
        owinąłem w ciepły puch.
        O, jamniczku mój jedyny,
        wycierpiałeś się za dwóch!

        Na pierś moją marmurową
        chodź, jamniczku, gdy ci źle.
        A ty właśnie, baronowo,
        swym jamniczkiem zowiesz mnie.

        *
        Czemu dni wesołe nie są,
        czemu z oka płynie łza?
        Cierpliwości, baronesso,
        jeszcze miesiąc, jeszcze dwa,

        a powrócą nasze święta
        (jak najprędzej pragnąłbym),
        szał zmysłowy się rozpęta,
        huknie harfa: rym cym cym,

        i pochłonie przepych kanap
        purpurowe serca dwa,
        w górę uszy, ukochana,
        TRULLA,TRULLA,TRULLA LA.


        Konstanty Ildefons Gałczyński
      • rlogin Re: gdy lud porzuci szarość istnienia 10.04.06, 20:47
        O słodka spontaniczna
        ziemio ileż to
        razy
        zaślepione

        paluchy
        lubieżnych filozofów szczypały
        cię
        i

        trącały
        ,a sprośny kciuk
        nauki szturchał
        twe

        piękno . ileż
        to razy religie brały
        cię na swe kościste kolana
        ściskając cię i

        mocując się z tobą abyś poczęła
        bogów
        (ale ty
        wierna

        niezrównanemu łożu
        swego rytmicznego kochanka
        imieniem
        śmierć

        za całą odpowiedź


        dla nich masz tylko

        wiosnę)
        • clogin czyje to? 10.04.06, 23:50
          O słodka spontaniczna
          > ziemio ileż to...

          piekne.
          • baba_w_oknie Ee tam wiosna, światem zawsze rządziła dupa. 11.04.06, 00:03
            ntx
            • rlogin Re: Ee tam wiosna, światem zawsze rządziła dupa. 11.04.06, 00:09
              w oknie rządziła ukazem?
            • piaf.e Re: Ee tam wiosna, światem zawsze rządziła dupa. 11.04.06, 00:28
              jest jakis wątek gdzie nie naplujecie?
            • rlogin Re: baba_w_oknie :) 11.04.06, 00:58
              Po wieczerzy już zmyte naczynka we śnie leży spowita dziecinka
              Którą los na pociechę mi dał za kolejną pomyłkę dwóch ciał
              Nastawiony już budzik na szóstą mętnie senne odbija mnie lustro
              Tylko ja czuwam jeszcze w moim oknie na piętrze
              I w uśpioną uliczkę mą krzyczę

              O Romeo słowiczy sokole
              O tęsknoto niewieścich pokoleń
              Otworzyłam Ci okno
              Na tę moją samotność
              O Romeo
              czy jesteś na dole
              czy jesteś na dole

              A na dole jak zwykle nikogo może kolej z Werony za drogo
              Może konno wyruszył a koń nie życzliwie odnosił się doń
              Może nie ma na klimat na szpalta
              Może właśnie dokańcza tybalta
              Może zły mu Kapulet sprzeniewierzył amulet
              Więc w uśpioną uliczkę znów krzyczę

              O Romeo kochanku pokoleń
              O Romeo już na mnie jest kolej
              Otworzyłam Ci okno
              Na tę moją samotność
              O Romeo
              czy jesteś na dole
              czy jesteś na dole

              A na dole odpowiedź jest ciszą a na czole mym troska o przyszłość
              Co to będzie za miesiąc jak wiek kiedy drogi zawieje Ci śnieg
              Co dzień gorsz Romeo pogoda i ja jestem codziennie mniej młoda
              Do klasztoru Ci zbiegnę lub innemu ulegnę żeby potem móc krzyczeć w uliczkę

              Nie ma Ciebie Romeo na dole
              O Godocie niewieścich pokoleń
              otwieramy wciąż okna
              W każdym oknie samotna
              Patrzy w pole
              Gdzieś wywiódł ją

          • rlogin Re: czyje to? 11.04.06, 00:07
            też cummingsa, c... :)
            • clogin and translation? 11.04.06, 00:22
              the same person as above from Mass?
              • rlogin Re: and translation? 11.04.06, 00:56
                clogin napisała:

                > the same person as above from Mass?

                The same :)
                Ale zginęła mi gdzieś książeczka z innymi tłumaczeniami, a szkoda...
                • palnick Emily, nie marnuj wpisów ! 11.04.06, 00:57
                  rlogin napisał:

                  > clogin napisała:
                  >
                  > > the same person as above from Mass?
                  >
                  > The same :)
                  > Ale zginęła mi gdzieś książeczka z innymi tłumaczeniami, a szkoda...
                  ------------
                  :)
                  • rlogin Re: Emily, nie marnuj wpisów ! :) 11.04.06, 01:06
                    Emily tries but misunderstands
                    She often inclined to borrow somebody's dreams till tomorrow
                    There is no other day
                    Let's try it another way
                    You'll lose your mind and play
                    Free games for may
                    See Emily play

                    Soon after dark Emily cries
                    Gazing through trees in sorrow hardly a sound till tomorrow

                    There is no other day
                    Let's try it another way
                    You'll lose your mind and play
                    Free games for may
                    See Emily play

                    Put on a gown that touches the ground
                    Float on a river forever and ever, Emily, Emily
                    There is no other day
                    Let's try it another way
                    You'll lose your mind and play
                    Free games for may
                    See Emily play
                    • palnick Teraz nie zmarnowałaś :) 11.04.06, 01:11
                      Pozdrowionka :)
                      • rlogin Re: Teraz nie zmarnowałaś :) 11.04.06, 01:19
                        palnick napisał:

                        > Pozdrowionka :)

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=38906275&a=40077949
                        ;)
                        • palnick Tam chyba. Ciebie na pewno od lat :) 11.04.06, 01:20
                          Jak fajnie, że to zauważyłaś :)
                          • rlogin Re: Tam chyba. Ciebie na pewno od lat :) 11.04.06, 01:29
                            palnick napisał:

                            > Jak fajnie, że to zauważyłaś :)

                            Oj... Już dziwnie mi się jakoś robi... "ale chroń mnie, Panie, od nienawiści",
                            tolerancja dla odmienności, również na wiosnę:

                            Waiting for the phone to ring
                            Diamond necklace on my shoulder
                            Waiting for the phone to ring
                            Lipstick on my naked shoulder
                            It seems to be my fancy to make it with
                            Frank and Nancy

                            When
                            Over the bridge we go
                            Looking for love
                            Over the bridge we go
                            Looking for love
                            I'll come running to you, hey baby if you want me
                            I'll come running to you, baby if you want me

                            Looking at my hands today
                            Look to me that they're made of ivory
                            I had a funny call today
                            Someone died and someone's married
                            you know that it's my fancy to make it with
                            Frank and Nancy

                            When
                            Over the bridge they go
                            Looking for love
                            Over the bridge we go
                            Looking for love
                            I'll come running to you, hey baby if you want me
                            I'll come running to you, baby if you want me

                            Something's got a hold on me
                            And I don't know what

                            It's the beginning of a new age
                            • palnick Wiosna do poety 11.04.06, 07:56

                              Pójdź, pójdź, poeto! Pójdziemy na pole,
                              Jak skowronkowi, skrzydła ci rozwinę,
                              Jak rybkę, puszczę na wodną głębinę,
                              Jak bujnym wiatrom, dam taką ci wolę!

                              Będziemy słuchać, jak zboża szum rośnie,
                              W błękit wpatrzeni i w chmurek przeloty,
                              Jak muszka brzęczy, jak huczy żuk złoty,
                              Jak dzięcioł puka w gęstwinie na sośnie...

                              Nad jasną strugą siądziemy na trawie,
                              Kędy się niebo w wód dwoi przeźroczu;
                              Ty będziesz patrzał, jak ciągną żurawie,
                              Ja, jak łzy jasne padają ci z oczu.

                              Będziesz mi śpiewał, śpiewał... Wszystkie głosy
                              Dam fletni twojej, słowiki uciszę,
                              By gaje drżały srebrzyste od rosy,
                              Gdy nimi pieśń twa, jak wiatr, zakołysze.

                              Miesięczną pełnię wyzłocę dla ciebie,
                              Rankom dam świeżość, a nocom tęsknotę
                              I takie gwiazdy rozpalę ci złote,
                              Jakie świeciły na młodym twym niebie.

                              Brzozom twym srebrne warkocze rozczeszę,
                              Z ziół wonnych stopom zaścielę kobierce,
                              Wszystko ożywię, rozbudzę i wskrzeszę...
                              Pójdź, pójdź, poeto! -

                              Poeta
                              A wskrzesisz ty serce?...


                              Maria Konopnicka
                    • springtime3 To play the game of love and sorrow:)) 11.04.06, 07:59
                      To play the game of love and sorrow
                      In real life today tomorrow
                      To float the river of love rebirth
                      To climb the mountain of pain and death
                      I must deeply inspire spring aromas
                      Code naked emotions in surreality
                      Delete unfulfilled memories from eternity
                      Put on an emerald forest gown
                      And fly in rays of morning dawn…
                      :)
    • krykucha "Wielkanocne kurczęta" 10.04.06, 15:35
      Trwają długie debaty nocne
      Skąd się wzięło kurczę wielkanocne?
      Skąd ta ledwie co wykluta kurka
      Przy święconem stroszy żółte piórka?
      Może to jest oznaka dla ludzi
      Że już wiosna, że przyroda się budzi?
      Może kura nam zrobiła niespodziankę,
      Bo o tydzień przenosiła pisankę?
      Może to piszczące maleństwo
      Wieści żółte niebezpieczeństwo?
      Może to są rezultaty twórcze
      Nazbyt częstych okrzyków "O kurcze"?
      Ja rozumiem, baranek, zajączek,
      Ale czemu kurczę się tu plącze?
      Tu rzeżuchę uszczknie, lub wątróbkę,
      tam na czysty obrus zrobi kupkę,
      Chce pić wodę, trafia na żubrówkę,
      Potem łapką się trzyma za główkę,
      I przewraca się po stolikach
      Ptak z gatunku gallus domestica,
      Niewyraźny etymologicznie,
      Podejrzany ideologicznie,
      Aż dopiero pan profesor Dreptak
      Pierwsze ścieżki w tej dziedzinie przedeptał,
      Dowiódł bowiem iż owe kurczątka
      Są symbolem kurczów żołądka!
      Fakt, że Polak się na święta obżera,
      Że go potem pogotowie zabiera,
      A czasami to nawet policja,
      Taka u nas narodowa tradycja!
      Tak więc, dzięki profesorowi
      Nikt już teraz nic złego nie powi,
      Nie wywiedzie kurczaka z pogaństwa
      lecz z narodowego chrześcijaństwa!
      Nowy sukces w naszej trudnej walce!
      ... a lewica gryzie w złości palce!

      wersja II

      Bo to nie jest relikt pro-pogański,
      Lecz przeciwnie narodowo-chrześcijański,
      Co pomaga w naszej słusznej walce!
      ... a lewica gryzie w złości palce!

      Andrzej Waligórski
      • krykucha Pożegnanie widoku 10.04.06, 15:49
        Pożegnanie widoku



        Nie mam żalu do wiosny,
        że znowu nastała.
        Nie obwiniam jej o to,
        że spełnia jak co roku
        swoje obowiązki.

        Rozumiem, że mój smutek
        nie wstrzyma zieleni.
        Źdźbło, jeśli się zawaha,
        to tylko na wietrze.



        Nie sprawia mi to bólu,
        że kępy olch nad wodami
        znowu mają czym szumieć.

        Przyjmują do wiadomości,
        że - tak jakbyś żył jeszcze -
        brzeg pewnego jeziora
        pozostał piękny jak był.



        Nie mam urazy
        do widoku w widok
        na olśnioną słońcem zatokę.

        Potrafię sobie nawet wyobrazić,
        że jacyś nie my
        siedzą w tej chwili
        na obalonym pniu brzozy.



        Szanuję ich prawo
        do szeptu, śmiechu
        i szczęśliwego milczenia.

        Zakładam nawet,
        że łączy ich miłość
        i że on obejmuje ją
        żywym ramieniem.

        Coś nowego ptasiego
        szeleści w szuwarach.
        Szczerze im życzę,
        żeby usłyszeli.



        Żadnej zmiany nie żądam
        od przybrzeżnych fal,
        to zwinnych. to leniwych
        i nie mnie posłusznych.

        Niczego nie wymagam
        od toni pod lasem,
        raz szmaragdowej,
        raz szafirowej,
        raz czarnej.

        Na jedno się nie godzę.
        Na swój powrót tam.
        Przywilej obecności -
        rezygnuję z niego.



        Na tyle Cię przeżyłam
        i tylko na tyle,
        żeby myśleć z daleka.

        Wisława Szymborska
        • palnick Re: Pożegnanie widoku 10.04.06, 16:27
          Pocałunek - krajobraz



          Błądziłem lasem twoich włosów
      • palnick Niedziela Palmowa 10.04.06, 16:05
        Pewien ksiądz z parafii pod Wschową
        Wypił flaszkę w Niedzielę Palmową
        Po czym walnął kazanie:
        Kogo nie kręcą panie -
        może z kumplem jak z białogłową.
    • krykucha "Gramy w zielone" 10.04.06, 17:19


      „Proszę o zielone!”

      zaklekotał bociek

      do zielonej żabki,

      co siedziała w błocie.



      Ale mądra żabka

      Prędko myk! pod wodę:

      „Miły mi, bocianie,

      moje życie młode”.



      Rosły w wodzie modre

      niezapominajki,

      i boćkowi rzekły:

      „Znamy takie bajki”



      Chciałbyś żabkę połknąć,

      lecz się obejdź smakiem:

      żabka gra w zielone

      z młodym tatarakiem”.

      Władysław Broniewski
      • palnick * * *[Wiosna bardzo pobłaża...] 10.04.06, 18:19


        Wiosna bardzo pobłaża niewiernym narzeczonym
        I powiewa i prószy niebieskimi piórami
        Z cyprysu gdzie zagnieździł się niebieski ptak

        Madonna dzikie róże zrywała o świcie
        Jutro zbierze lewkonie i sama wymości
        Gniazda swoich gołębic na rychłe przybycie
        Gołębia który leci jak Paraklet w ciemności

        Nieprzytomnie się durzą w cytrynowym gaju
        Te które my kochamy ostatnio poznane
        Dalekie wioski są jak powieki kochanek
        I serca ich z gałęzi wśród cytryn zwisają


        Apollinaire Guillaume
        • krykucha "Ja ciebie kocham" 10.04.06, 18:32
          Ja ciebie kocham! Ach te słowa
          Tak dziwnie w moim sercu brzmią.
          Miałażby wrócić wiosna nowa?
          I zbudzić kwiaty co w nim śpią?
          Miałbym w miłości cud uwierzyć,
          Jak Łazarz z grobu mego wstać?
          Młodzieńczy, dawny kształt odświeżyć,
          Z rąk twoich nowe życie brać?

          Ja ciebie kocham? Czyż być może?
          Czyż mnie nie zwodzi złudzeń moc?
          Ach nie! bo jasną widzę zorzę
          I pierzchającą widzę noc!
          I wszystko we mnie inne, świeże,
          Zwątpienia w sercu stopniał lód,
          I znowu pragnę - kocham - wierzę -
          Wierzę w miłości wieczny cud!

          Ja ciebie kocham! Świat się zmienia,
          Zakwita szczęściem od tych słów,
          I tak jak w pierwszych dniach stworzenia
          Przybiera ślubną szatę znów!
          A dusza skrzydła znów dostaje,
          Już jej nie ściga ziemski żal -
          I w elizejskie leci gaje -
          I tonie pośród światła fal!

          Adam Asnyk
          ===============
          trudno mi spamietac, które wiersze juz były,
          więc przepraszam, jeśli je powtarzam.
          • palnick Re: "Ja ciebie kocham" 10.04.06, 19:32
            Ja ciebie chyba też :)
            • krykucha Re: "Ja ciebie kocham" 10.04.06, 19:50
              O! gdzie miłość stawia siatki,
              Nie figlujcie, moje dziatki!
              Bo z miłością figlów nie ma:
              Jak was złapie, to zatrzyma!

              [Aleksander Fredro]
              • palnick Z chałupy 11.04.06, 00:27

                Święty Kaźmierz - powracają czajki;
                Święty Wojciech - bociany klekocą,
                Słońce grzeje, rowy w mlecz się złocą,
                Brzmią skowronki, rychłe, polne grajki.

                Po murawach dzieci, strzępem krajki
                Podkasane, w pasy się szamocą;
                Na przyzbicach baby w głos chichocą -
                "Eh! kumolu! bajki, żywe bajki!"

                Wiosna!... Wiosna wszędy życie budzi!
                Jej błękity, słoneczne uśmiechy
                I pod chłopskie wciskają się strzechy.

                I tu raźniej biją serca ludzi,
                Choć się troski za troskami tulą
                Do tych piersi pod zgrzebną koszulą.



                Jan Kasprowicz
              • palnick Między nami nic nie było... 11.04.06, 15:38

                Między nami nic nie było!
                Żadnych zwierzeń, wyznań żadnych.
                Nic nas z sobą nie łączyło -
                Prócz wiosennych marzeń zdradnych;

                Prócz tych woni, barw i blasków
                Unoszących się w przestrzeni,
                Prócz szumiących śpiewem lasków
                I tej świeżej łąk zieleni!

                Prócz tych kaskad i potoków
                Zraszających każdy parów,
                Prócz girlandy tęcz, obłoków,
                Prócz natury słodkich czarów;

                Prócz tych wspólnych, jasnych zdrojów,
                Z których serce zachwyt piło,
                Prócz pierwiosnków i powojów,
                Między nami nic nie było!



                Adam Asnyk
    • krykucha Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 10.04.06, 19:07
      Czekaj wiosna

      Nie płacz marcem w smutne łąki - powietrze
      noce zmierzchają co dzień i co dzień szersze
      kotłem księżyca biją o wiosnę

      wierszem
      pąki zielone po nocach rosną.

      Niebo umarło
      zimne gromnice wiatr zapala - kwiaty
      dzień jak opłatek - wilgotny spływa przez gardło
      białym opadem

      oczy na dłonie chmur kładę.
      I może smuga słońca rozcina czarnoziem
      dzień się uśmiechem zaorze zielonym.
      Jak orzech
      czerstwe błoki drzew wyminą ulicę
      i może
      słońcem cedzonym przez okno pójdziemy:
      w parkach podmiejskich kwitną blade anemony
      na wałach: -
      trawa zasiana wilgocią
      dzwony: odpływają powoli jak statki

      przejdziemy
      kłosy ciszy gładkiej
      zetnie spóźniony pociąg.

      K.K.Baczyński
      • palnick Pogoń za wiosną 10.04.06, 20:42


        Lato rozpaliło
        na rogach ulic
        ogniska truskawek


        Nastało wielkie gorąco


        Zaczęłam gonić
        wiosnę


        Dopędziłam ją samolotem
        w małej wiosce nad morzem


        Pod fioletową kiścią bzu
        całowała się z rybakiem


        Kwiaty truskawek
        łypały na nią
        żłótymi oczami


        Jabłonie gubiły płatki
        ze zdziwienia


        Myślałam jaką rakietą
        dopędzę zielony księżyc
        który przyniosłeś mi
        w jaśminowym krzaku


        Małgorzata Hillar
    • krykucha Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 10.04.06, 23:06
      ...
      Kocham Ciebie, bo wracasz ty mi wiosnę złotą
      Mej młodości i jasne powracasz miraże.
      Twój cień trwa przy mnie, jakby wierne straże,
      Twój cień, mej duszy przywołań tęsknota.

      Niech więc ramiona mnie Twoje oplotą -
      Zasłoń oczy - dziś w przyszłość nie chcę patrzeć ciemną,
      Chcę zapomnieć, że życie za mną i przede mną -
      Chcę zapomnieć o wszystkim, co nie jest pieszczotą.

      Tak dziś ciemno i zimno... Daj mi Twoje oczy!
      Twoje oczy rozświetlą marzenia ogrody...
      Tam dzwięk - złoto - purpura - alabastrów schody -

      I korowód weselny barwi się tęczowo.
      Tak dziś ciemno i zimno... a nad moją glową
      Sny majaczą złowrogie... Daj mi Twoje oczy!...

      K.Zawistowska
      • palnick Do Krykuchy [Tęskność na wiosnę] 11.04.06, 00:04

        Już tyle razy słońce wracało,
        I blaskiem swoim dzień szczyci;
        A memu światłu cóż to się stało,
        Że mi dotychczas nie świeci?

        Już się i zboże do góry wzbiło,
        I ledwie nie kłos chce wydać;
        Całe się pole zazieleniło:
        Mojej pszenicy nie widać!

        Już słowik w sadzie zaczął swe pieśni,
        Gaj mu się cały odzywa;
        Kłócą powietrze ptaszkowie leśni:
        A mój mi ptaszek nie śpiewa!

        Już tyle kwiatów ziemia wydała
        Po onegdajszej powodzi;
        W różne się barwy łąka przybrała:
        A mój mi kwiatek nie schodzi!

        O wiosno! Pókiż będę cię prosił,
        Gospodarz zewsząd stroskany?
        Jużem dość ziemię łzami urosił:
        Wróć mi urodzaj kochany!


        Franciszek Karpiński
    • krykucha Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 11.04.06, 09:41
      ***[Ty przychodzisz jak noc majowa...]



      Ty przychodzisz jak noc majowa...
      Biała noc, noc uśpiona w jaśminie...
      I jaśminem pachną twe słowa...
      I księżycem sen srebrny płynie...
      Kocham cię...
      *
      Nie obiecuję ci wiele...
      Bo tyle co prawie nic...
      Najwyżej wiosenną zieleń...
      I pogodne dni...
      Najwyżej uśmiech na twarzy...
      I dłoń w potrzebie...
      Nie obiecuję ci wiele...
      Bo tylko po prostu siebie...
      *
      Kocham cię jak powietrze.
      Jak dziurę w starym swetrze.
      Jak drzewo na polanie...
      Po prostu kocham cię... kochanie.
      *
      Czy pozwolisz, ze ci powiem...
      W wielkim skrócie i milczeniu...
      Że ci oddam i otworzę...
      W ciszy serc, w potoków lśnieniu...
      Słowa dwa przez sen porwane...
      Przez noc ukryte... przez czas schwytane...
      Słowa dwa, co brzmią jak śpiew,
      dwa proste słowa....kocham cię.

      Bolesław Leśmian
      • palnick Echa majowe 11.04.06, 10:57

        Na gałązce wierzbiny

        Chciałabym się kołysać.

        Szarym skrzydłem ptaszyny

        W mgle porannej szlak pisać...

        I chciałabym błękitną

        Niezabudki mieć głowę

        Lub jak kwiatki, co kwitną,

        Białe, lila, różowe...


        Po źródełku, co wzdycha

        Pod olszniakiem cienistym,

        Lekka, chyża i cicha,

        Tańczyć w rąbku śnieżystym...

        I snuć nici pajęcze

        W białych palcach na łące,

        I malować je w tęczę

        Albo w słonko wschodzące...


        W modre, mgliste pierścienie

        Rzeczułka się rozpryska...

        Ej, chciałażbym ja z bliska

        Zmieszać z wodą me tchnienie...

        I w krwi szybkim obiegu

        Czuć, jak serce bijące

        Pcha te fale do brzegu

        W skręty lekkie, niknące...


        Białe, giętkie ramiona,

        Jak ta brzózka szemrząca,

        Wznieść bym chciała stęskniona

        Do srebrnego miesiąca...

        Lub z gałązką chmielową

        Objąć drzewo miłośnie,

        Z przytuloną doń głową

        Marzyć cicho o wiośnie.


        Muszka leci i brzęczy,

        Ponad wodą bąk hula...

        Niżej maczek zajęczy

        Złote oczki roztula...

        Ej, dałażby mi dola

        Dwa skrzydełka motyle.

        Lecę w łąki - w las - w pola -

        I znów wracam za chwilę...


        Z trawką młodą, zieloną

        W chłodnej kąpię się rosie...

        W wieczór głowę znużoną

        Tulę miękko we wrzosie...

        I nim oczy odsłonię,

        Nim sen pryśnie ułudny,

        Światła, dźwięki i wonie

        Zwijam w wianek przecudny.

        *
        Nie miejże urazy do mnie, słonko moje,
        Że ja w blaskach twoich zachmurzona stoję;
        Nie miejże urazy, słonko brylantowe,
        Ze ja mam łzy w oczach i schyloną głowę.

        Ty chodzisz po niebie, po błękitnym niebie,
        Złote chmurki biją gościniec dla ciebie,
        Zorza cię obrzuca różami jasnemi...
        Ty chodzisz po niebie, ja - po smutnej ziemi.

        Gdy oczy otworzysz, blaski dnia się złocą:
        A ja wstałam czarną, bez rozświtu, nocą...
        Ty wiesz, że gdzie pójdziesz, weźmiesz swe promienie;
        Ja choć wołam: "światła!", niosę z sobą cienie.

        Ty kąpiesz swe czoło w jasnym, cichym zdroju,
        A ja myśl swą nurzam w falach niepokoju...
        Ja rozświecam ciernie, ty rozświecasz róże;
        Ty tylko pogodę, ja widziałam burze.

        Droga twoja, słonko, równa jak pierścionek...
        Cicho w morzu tonie kończący się dzionek;
        Nie znasz łez tęsknoty, nadziei uśmiechu,
        Zachodzisz bez żalu, wschodzisz bez pośpiechu.

        Ja znam błędne blaski i zaćmienie ducha...
        Wiem, że dziś to odłam przeszłości łańcucha;
        Wiem, że jutro wstanie z ścisłością straszliwą,
        Wczorajszego siewu niosąc krwawe żniwo...

        Więc drżę i na zachód oczy zwracam z trwogą,
        I pytam, gdzie idą? czy cienie przemogą
        Gasnące te blaski? czy wskrzesną o świcie?
        I pragnę ust tchnieniem utrzymać ich życie...

        Nie bywasz ty, słonko, w ponurej ciemnicy,
        Gdzie nędzny skazaniec zamiera z tęsknicy;
        Nie bywasz, słoneczko, w poddaszu ubogiem,
        Gdzie ściany wilgotne kostnieją za progiem...

        Nie widzisz ty nigdy zbrodni skrytej w cieniu,
        Nie wiesz, co bezsenna noc mówi sumieniu,
        I ledwo promyczek pierwszych blasków blady
        Zasłyszy żądz mętnych płomienne narady.

        Nie widzisz ty, słonko, z wysokiego nieba,
        Jak się sen przędą j e za kawałek chleba;
        Nie widzisz ty matki schylonego czoła
        Nad kolebką dziecka, co próżno jeść woła.

        Nie widzisz, jak walczy, upada, zwycięża
        Ten młody zapaśnik, co uróść chce w męża...
        Nie widzisz ty, słonko, jak myśl gorejąca
        Wypala się cicho przy blaskach miesiąca...

        Nie widzisz, jak we łzach stoi lilia blada...
        Nie widzisz, jak gwiazda zabłąkana spada...
        Nie słyszysz szelestu drżącego oddechu
        I nie znasz pragnienia ni walki, ni grzechu...

        Ty królewskie czoło podnosisz w błękity,
        Nad świat ten złamany, skłócony, rozbity,
        I nie wiesz, ciskając promieni swych słupem,
        Ze jesteś gromnicą zatloną nad trupem...

        Więc nie miej urazy do mnie, słonko moje,
        Ze ja w blaskach twoich zachmurzona stoję;
        Nie patrz na mnie z dziwem oczyma złotem!...
        Ty chodzisz po niebie, ja - po smutnej ziemi.


        Maria Konopnicka
    • krykucha Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 11.04.06, 10:14


      Wiosenne porządki



      Wiosna w kwietniu zbudziła się z rana,
      wyszła wprawdzie troszeczkę zaspana,
      lecz zajrzała we wszystkie zakątki:
      - Zaczynamy wiosenne porządki.

      Skoczył wietrzyk zamaszyście,
      pookurzał mchy i liście.
      Z bocznych dróżek, z polnych ścieżek
      powymiatał brudny śnieżek.

      Krasnoludki wiadra niosą,
      myją ziemię ranną rosą.
      Chmury, płynąc po błękicie,
      urządziły wielkie mycie,
      a obłoki miękką szmatką
      polerują słońce gładko,
      aż się dziwią wszystkie dzieci,
      że tak w niebie ładnie świeci.

      Bocian w górę poszybował,
      tęczę barwnie wymalował,
      a żurawie i skowronki
      posypały kwieciem łąki,
      posypały klomby, grządki
      i skończyły się porządki.

      Jan Brzechwa
      • palnick Pobudka wiosny 11.04.06, 10:58


        Czy tak cisza w uchu dzwoni?
        Czy gdzieś pędzi tabun koni
        Z uroszonych łąk?
        Hej, wszak ci to nasz majowy
        Bębenista znad dąbrowy,
        Wszak to huczy bąk!
        Huczy, leci, jeży wąsa,
        Łbem w bermycy hardo trząsa.
        Z drogi, z drogi mu!
        W bęben wali, w bęben bije:
        "Hej, kto slyszy, hej, kto żyje.
        wstawaj, co masz tchu!"
        Zbroja na nim szmelcowana.
        Żółte buty po kolana,
        U ostrogi szpon.
        Od rajtarii gdzieś urwany.
        Bębenista zawołany,
        Huczy niby dzwon.
        Z leż zimowych wstają żuki.
        Cne rycerstwo i hajduki,
        Cała złota ćma...
        W mig ryngrafy i pancerze
        Lotne wojsko na pierś bierze,
        A pobudka gra.
        W damasceńskiej jeden zbroi.
        W pręgowanej drugi stoi.
        Coraz inszy strój,
        Trzeci ciężkim się żelazem
        Okuł cały ze łbem razem
        Na wiosenny bój.
        Błyszczą hełmy, świecą spisy,
        Arkebuzy i kirysy.
        W środku trzmiel jak król...
        I w promieniu rusza słońca -
        Stutysięczna armia lśniąca
        Na zdobycie pól.
        U chatynki gdzieś leśnika
        Rot powietrznych brzmi muzyka.
        Rośnie wiosny gwar...
        Stary leśnik słucha, marzy,
        Jakaś łuna bije z twarzy,
        Jakiś wspomnień żar.



        Maria Konopnicka
    • krykucha Re: Światem zaczęła rządzić wiosna. 11.04.06, 11:12
      Nuta z Ponidzia





      Polami polami po miedzach po miedzach

      Po błocku skisłym w mgłę i wiatr

      Nie za szybko kroki drobiąc

      Idzie wiosna idzie nam

      Idzie wiosna idzie nam



      Rozłożyła wiosna spódnicę zieloną

      Przykryła błota bury łan

      Pachnie ziemia ciałem młodym

      Póki wiosna póki trwa

      Póki wiosna póki trwa



      Rozpuściła wiosna warkocze kwieciste
      Zbarwniały łąki niczym kram
      Będzie odpust pod Wiślicą
      Póki wiosna póki trwa
      Póki wiosna póki trwa



      Ponidzie wiosenne Ponidzie leniwe
      Prężysz się jak do słońca kot
      Rozciągnięte na tych polach
      Lichych lasach pstrych łozinach
      Skałkach słońcem rozognionych
      Nidą w łąkach roziskrzoną
      Na Ponidziu wiosna trwa
      Na Ponidziu wiosna trwa
      Na Ponidziu wiosna trwa

      Wojciech Bellon
      • palnick Kwiecień 11.04.06, 14:39

        Ledwo pierwsze i nieśmiałe
        kwiatki z sobą niesie
        a już - widzisz samochwałę! -
        - dumnie kwiatem zwie się.
        Ale może i ma rację,
        bo w pustym bezkwieciu
        on najpierwszy wczesny fiolet
        sasanek rozniecił,
        on przylaszczki deszczem poi,
        słońcem opromienia,
        więc ma chyba pełne prawo
        do swego imienia.
        Dużo łatwiej by mu było
        w ciepłej porze letniej,
        kiedy kwiatów mnóstwo wokół
        nazywać się kwietniem!

        Latuszkowa Teresa
        • palnick Powój 11.04.06, 17:00


          Niejedna wesoła piosenka
          W wiosenne wieczory lub ranki
          Wybiegła z tego okienka,
          Strojnego w białe firanki.

          I śmiechu srebrnego kaskada,
          Ach, nie raz! z owego sąsiada
          Spłynęła z okna sąsiada
          Po wiotkich splotach powoju.

          Natenczas ja byłem studentem,
          I boski zajmował mnie Plato,
          I nad niejednym fragmentem
          Ślęczałem zimę i lato.

          Myślałem, pracując tak pilnie
          I pisząc uczone rozprawy,
          Że się dorobię niemylnie
          Wiedzy, znaczenia i sławy.

          Zły sąsiad, zły sąsiad był ze mnie!
          Siedziałem jak więzień za kratą,
          I kląłem w duchu tajemnie
          Sąsiadkę, piosnki i lato.

          I nigdym nie patrzył w okienko,
          Choć nieraz w niedzielę lub święto
          Mignęła białą sukienką
          W powoju kwiaty upiętą.

          Na próżno wesoła figlarka
          Rzucała do okna mi kwiatki:
          Brałem do ręki lutarka,
          Strzegąc się psotnej sąsiadki.

          Dziś znowu po trudach i znoju,
          Po wielu minionych już klatach,
          Mieszkam w tym samym pokoju,
          I myślę czasem o kwiatach.

          Nie myślę już więcej o sławie
          W tej biednej izdebce pod dachem,
          Lecz patrzę w okno ciekawie,
          Pojąc się wiosny zapachem.

          Daremnie wyglądam, daremnie!
          Dziś nic mi spokoju nie skłóci;
          Ja jednak wzdycham tajemnie,
          Cisza mnie gniewa i smuci.

          Ach, teraz już puste okienko!
          I nie ma w nim białych firanek:
          Nikt mnie nie wabi piosenką
          W majowy wieczór lub ranek.

          I śmiechu nie słychać srebrnego,
          I wszystko już leży w ruinie,
          Ja wzdycham, sam nie wiem czego,
          Myśląc o psotnej dziewczynie.

          Zaginął ślad mojej sąsiadki,
          I tylko zwieszony kapryśnie
          Powój przynosi mi kwiatki,
          Do okna gwałtem się ciśnie.

          I motyl przyleci czasami
          Pić słodycz z jasnego kielicha;
          A ja się patrzę ze łzami,
          "Gdzie ona?" pytam go z cicha.

          Wspomnienie przeszłości pierś tłoczy
          Aż wreszcie żalami wybucha;
          A motyl patrzy mi w oczy,
          Na kwiatach siedzi i słucha.

          I szemrze, miód pijąc z kielicha:
          "Wszak mogłeś i kochać i marzyć?
          Kto napój szczęścia odpycha,
          Ten nie ma prawa się skarżyć


          Adam Asnyk
    • zwykly2 Re:Burza wiosenna 11.04.06, 17:28
      Zbigniew Jerzyna

      Świetliste drzewo burzy trwa,
      tak w jednym rzucie trwa chwila wiosenna.
      Natura wtedy - to jaskinia lwa -
      kobiety, która wciąż jest senna.
      Wszystko złączone -
      błysk z błyskiem się zderza.
      I miejsce, w które grom uderza;
      natura je wybiera, hartuje, zalecza:
      co poruszone - znów się uczłowiecza
      • palnick Pierwsze uczucia, to kwiaty wiosenne...] 11.04.06, 18:35


        Pierwsze uczucia, to kwiaty wiosenne,
        Co się własną upajają wonią:
        Przed żywszym blaskiem jeszcze w cień się chronią
        I wierzą jeszcze w swe trwanie niezmienne.

        Po nich, ach! inne stubarwne, płomienne,
        Znów zakwitają i za słońcem gonią:
        Wiedzą, że zwiędną, więc czasu nie trwonią
        I gaszą tylko pragnienia codzienne.

        A później znowu wspomnień astry blade
        Wschodzą samotne na schyłku jesieni,
        I chcą trwać tylko i walczą z ulewą,

        Widząc w około martwość i zagładę,
        A w końcu jeden cyprys się zzieleni,
        Ponure, smutne rezygnacji drzewo.

        Adam Asnyk
    • krykucha "Aniele" 11.04.06, 18:24

      muśnij mnie
      mój
      Aniele
      chłodnym oddechem wiosennym
      porannym pocałunkeim
      zdobądźmy świt
      uśmiechów i spojrzeń

      [ *** ]

      • palnick Serenada 11.04.06, 23:24

        Patrz! oto wiosna znów
        Najsłodsze niesie ci tchnienia
        I czoło twoje ocienia
        Wieńcem kwitnących bzów,
        Czy czujesz w niemym zachwycie
        Wdzięk nowy i nowe życie? O, luba - mów!
        Czy czujesz dziwne pragnienia,
        Ożywczy powiew płomienia,
        Urok niebiańskich snów?
        Czy czujesz tę woń w błękicie,
        Co serca przyspiesza bicie? O, luba - mów!
        Słyszysz miłości śpiew?
        Słyszysz, jak wietrzyk szeleści,
        Kwiaty całuje i pieści,
        Igrając pośród drzew?
        Słyszysz w tej cichej godzinie
        Harmonię, co w serca płynie Z nadziemskich stref?
        I kojąc ludzkie boleści,
        Przynosi w sennej powieści
        Najtkliwszych uczuć siew?
        Słyszysz, jak skryty w jaśminie
        Słowik wygłasza jedynie Miłości śpiew?
        Czy widzisz światła rzut,
        Który w błękitów przestrzeni
        Wśród nocy niebo rumieni,
        Zwiastując słońca wschód?
        Czy widzisz, widzisz tam w dali,
        Jak księżyc igra na fali Spokojnych wód?
        Czy widzisz w blasku promieni,
        W grze świateł i lekkich cieni,
        Wiecznej piękności cud?
        Czy serca twego nie pali
        Płynący w wianku korali Jutrzenki wschód?
        Jeżeli w sercu twym
        To wszystko słyszysz i czujesz,
        Jeżeli rozkosz zgadujesz,
        Co świat ożywia tchem;
        Jeśli twe usta różane
        Gonią pragnieniem owiane Za jakim snem;
        Jeśli się w niebo wpatrujesz,
        I wonne kwiaty całujesz
        Z wzruszeniem walcząc swym - -
        Zejdź do mnie, dziewczę kochane,
        Kończyć marzenia wiośniane Na sercu mym.


        Adam Asnyk
        • krykucha Re: Serenada 12.04.06, 01:35
          "Majowa Dziewczyna"

          Maj pachnie mi zawsze Tobą
          Ty zawsze pachniesz mi majem
          Dziewczyno moja majowa
          Co słodkim mym jesteś rajem

          Jesteś zielonym szeptem trawy
          Miłosnym szmerem strumyka
          Jesteś jak skrzydło motyla
          Co kąpie się w słońca promykach

          Widzę Cię w każdym kwiatku
          W ptaków słyszę śpiewach
          Smakuję ust Twoich dotyk
          W wiatru czułych powiewach

          Wiesz, cieszę się, że jesteś,
          Że mogę Cię czuć i dotykać
          I widzieć to piękno wokół
          Co mnie do głębi przenika

          A Ty płyniesz i płyniesz jak rzeka
          Lasy i łąki kwieciem zalewasz
          By odejść znów jak co roku
          Gdy kwitnąć przestaną drzewa

          Choć tyle lat już minęło
          I znowu następne przeminą
          Ty będziesz tu stale wracać
          Moja Majowa Dziewczyno

          e.j.


          • palnick ***[Lubię szeptać Ci słowa...] 12.04.06, 13:07

            Lubię szeptać Ci słowa, które nic nie znaczą -
            Prócz tego, że się garną do Twego uśmiechu,
            Pewne, że się Twym ustom do cna wytłumaczą -
            I nie wstydzą się swego mętu i pośpiechu.

            Bezładne się w tych słowach niecierpliwią wieści -
            A ja czekam, ciekawy ich poza mną trwania,
            Aż je sama powiążesz i ułożysz w zdania
            I brzemieniem głosu dodasz znaczenia i treści...

            Skoro je swoją wargą wyszepczesz ku wiośnie -
            Stają mi się tak jasne, niby rozkwit wrzosu -
            I rozumiem je nagle, gdy giną radośnie
            W śpiewnych falach Twojego, co mnie kocha głosu.


            Bolesław Leśmian
    • springtime3 Dziś w parku na murawie 11.04.06, 20:27
      Dziś w parku na murawie
      Pawice kusiły pawie
      A samiec tęczowopióry
      Miast ogon wznieść do góry
      Liczył wiosenne chmury.

      • palnick Gdy zielenić gaj się zacznie... 12.04.06, 08:11


        Gdy zielenić gaj się zacznie

        W majową pogodę,

        Zaczynają się nieznacznie

        Budzić serca młode.

        Gdy różowe kwiecia puchy

        Pokryją jabłonie,

        Ktoś się skrada do dziewuchy,

        A ta cała płonie.

        Gdy jabłoni kwiat opada,

        Kalina zakwita,

        Przy dziewczynie chłopiec siada

        I o coś się pyta.

        Gdy słowiczek pieśń wiośnianą

        Nuci ponad strugą,

        Ukochany z ukochaną

        Rozmawiają długo.

        Gdy się biały powój wije

        Około olszyny,

        Oplatają chłopca szyję

        Rączęta dziewczyny.

        Gdy na żniwo czas nadchodzi

        I żyta się bielą,

        Przysięgają sobie młodzi,

        Że ich nie rozdzielą.

        * * *

        Gdy szron potem trawkę zwarzy,

        Zmarszczy listki suche,

        Coś ojcowie radzą starzy,

        Jak wydać dziewuchę.

        Gdy w cieplejsze ciągną światy

        Wędrowne bociany,

        Wraca z niczym z ojców chaty

        Chłopiec ukochany.

        Gdy upadną pierwsze śniegi,

        Dziewczyna rozpacza,

        Bo przychodzą na przeszpiegi

        Swaty od bogacza.

        Gdy nastaje dzionek krótki,

        Trzaska jeździec z bicza,

        Ojciec wnosi kielich wódki,

        Zięcia grosz oblicza.

        Gdy zmrożone staną rzeki,

        Ścięte w grube lody,

        Z ciężkim sercem w świat daleki

        Rusza chłopiec młody.

        Gdy pod śniegiem dyszą sioła,

        Smutnie wrona kracze,

        W ślubnym wianku do kościoła

        Dziewczę jadąc płacze.


        Adam Asnyk
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka