Gość: Ed
IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl
25.12.02, 01:10
Święty Brendan (irlandzki mnich żyjący w VI wieku n.e.) według późniejszych
przekazów miał być wielkim żeglarzem. Przez wiele lat miał przemierzać
Atlantyk, choć wyruszył na morze w wieku 70 lat. Jego przygody opisano trzy
wieki później (czyżby analogia?) w Navigatio Sancti Brendani Abbativ
(Żegluga Świętego Brendana opata), jednej z najbardziej popularnych
średniowiecznych opowieści. W Navigatio… Brendan napotykał w podróży różne
bajeczne istoty – koty morskie, karły, olbrzymie owce, ptaki mówiące po
łacinie i potwory wodne. Widział wiele dziwacznych zjawisk, na przykład
kolumny z kryształu pływające po wodzie, zakrzepłe morze i dymiące góry.
Wyspom, które odwiedzał, nadawał nazwy od imion świętych lub
charakterystycznych cech wyglądu. Na koniec dotarł do „Ziemi Obiecanej
Świętym”, czyli – jak twierdzi wielu badaczy – do ameryki. Rosło na niej
mnóstwo jabłoni, których owocami przez 40 dni żywiła się załoga Brendana.
Następnie podróżnicy wrócili do domu z ładunkiem owoców i drogocennych
kamieni. Niektóre z odkrywczych i wcale nie takich odległych od Irlandii
osiągnięć świętego można rzeczywiście zidentyfikować. Mglistość pozostałych
opisywanych później faktów nakazuje szukać przyczyn w zjawiskach bardziej
przyziemnych będących rzeczywistością tego kraju.
Czy ta historia nie wykazuje "tworzenia ubarwionej histori" dla samej
potrzeby.
Gdy zabraknie historii, zastępują ją bajki (Monteskiusz).