Dodaj do ulubionych

Katolictwo a Polska

09.01.03, 20:39
Antoni Wacyk - "Na pohybel katolictwu"
"Państwo i Kościół katolicki są to instytucje skazane na walkę ze sobą
zawsze i wszędzie." - Józef Grabiec-Dąbrowski
Historyk, Sekretarz Ligi Państwowości Polskiej w roku 1917

1. "Zasługi" Kościoła w Polsce

Całkiem niedawno w poważnym tygodniku, bynajmniej nie klerykalnym, można
było przeczytać taką naiwność: "Nikt, kto rozsądny, niezależnie od żywionych
zapatrywań politycznych, nie kwestionuje historycznej roli i zasług Kościoła
w Polsce..."
Co do roli - niestety, tak. Ale co do zasług? Nieprawda! Nie zasługi, lecz
szkodliwość widzieli: Joachim Lelewel, Józef Ignacy Kraszewski, Juliusz
Słowacki, Seweryn Goszczyński, Bronisław Trentowski, Narcyza Żmichowska,
Stanisław Wyspiański, Stanisław Witkiewicz, Stanisław Ignacy Witkiewicz,
Witold Gombrowicz. Nikt, z Ciemnogrodu nawet, nie odmówi tym ludziom
rozsądku.
"Zasługi" Kościoła katolickiego dla Polski przypomniałem pokrótce w moich
publikacjach: Mit polski - Zadruga i Filozofia polska - Zadruga. Obecnie
zamierzam rozszerzyć nieco ten temat.
Szkodliwość Kościoła katolickiego w Polsce poczęła być jaskrawo groźna
dopiero po XVI wieku, po zwycięstwie kontrreformacji, kiedy ze szkół
jezuickich masowo począł wychodzić polakatolik: nie Polak, lecz katolik, nie
obywatel, lecz łacinnik, typ ludzki absolutnie niezdolny do rządzenia
państwem, zwłaszcza państwem wielonarodowym. Od XVII wieku rozpoczyna się
tragedia I Rzeczypospolitej.
W tej tragedii Kościół katolicki występuje jako demon zła. Groza widowiska
polega na tym, że w oczach polakatolika demon ten uchodzi za
opatrznościowego dobroczyńcę! Jemu właśnie polakatolik dziękuje za zasługi
dla Polski!
O tych "zasługach" niechaj mówią fakty.
***
Po wybuchu powstania na Ukrainie, do którego walnie przyczynili się Skargi,
Hozjusze, Kuncewicze, Bobole, po klęskach wojsk koronnych, stanął w roku
1649 trudny pokój ze zwycięską Kozaczyzną Chmielnickiego. Ugoda zborowska
punktowała, jako jeden z podstawowych warunków, przyznanie hierarchii
prawosławnej czterech miejsc w senacie Rzeczypospolitej. W jej żywotnym
interesie leżało, by przeobraziła się w Rzeczpospolitą trojga narodów.
Ale Rzym storpedował traktat zborowski. Nuncjusz papieski Jan de Torres
zadbał o to, ażeby biskupi katoliccy, z urzędu zasiadający w senacie państwa
polskiego, założyli stanowczy i skuteczny protest - "odgrażając się wyniść
wszyscy z senatu." Tym biskupom, którzy się wyróżnili w owej akcji, nuncjusz
złożył podziękowanie.1)
Znowu więc rozgorzała wojna. Potrzebne były pieniądze na wojsko. "Wszystkie
sejmiki uznały, że duchowieństwo powinno bezwzględnie uczestniczyć w
wydatkach na obronę państwa. Sprawa ta miała swoje głębokie uzasadnienie.
Duchowieństwo tradycyjnie wolne od opodatkowania uchylało się od
jakichkolwiek świadczeń na wojnę od początku powstania na Ukrainie. Jeszcze
na sejmie koronacyjnym zdołało się oprzeć ostrym żądaniom w tej mierze."2)
***
W roku 1768 sejm pod naciskiem Rosji przyznał różnowiercom równouprawnienie.
Historyk Władysław Smoleński zanotował mimochodem, że "...Klemens XIV
zachęcał do skasowania praw z roku 1768..." Zachęcał. Nieco więcej o tym
papieżu wzmiankuje obcy autor. "W instrukcji dla nuncjusza Garampi w
Warszawie papież pisał: ))Co szczególnie zatrważa nas, to nie tyle plany
zagranicznych ministrów, ile lekkomyślność i obojętność katolików, a
zwłaszcza biskupów. Napominamy bardziej patriotycznych spośród biskupów, by
nie występowali tak mocno z powodu własnych, choćby najbardziej oczywistych
i ciężkich uraz, lecz by przypomnieli sobie, że są w pierwszym rzędzie
katolikami, a potem dopiero Polakami.(("3)
Ciemnej szlachcie nie trzeba było więcej zachęt. W tymże roku zawiązuje się
w Barze konfederacja "prawowiernych chrześcijan katolickich rzymskich."4)
Konfederacja Barska była imprezą wyłącznie katolicką, miłą Rzymowi i z jego
poduszczeń podjętą, a dla państwa zgubną. Przyśpieszyła pierwszy rozbiór
Polski. Później szereg barzan znajdzie się w ultrakatolickiej Targowicy.
***
Przeciwko rozbiorowi katolickiej Polski protestowała Turcja, ale nie
Watykan.
Pierwszego rozbioru, jak i następnych, papież nie potępił. Przeciwnie,
rozgrzeszył Marię Teresę, która, pobożna katoliczka, miała pewne skrupuły, z
którymi zwróciła się do Ojca Świętego. Cytuję Lelewela: "Le Saint Pere, en
qui les Polonais croyaient toujours aveuglement, se hata de lui repondre au
nom du ciel et de la terre ))que l´invasion et le partage etaient non
seulement politiques, mais dans l´interet de la religion; que les Moscovites
se multiplieraient d´une maniere prodigieuse en Pologne; qu´ils y
introduiraient insensiblement la religion schismatique; et que pour
l´avantage spirituel de l´Eglise, il etait necessaire que la cour de Vienne
etendit sa domination en Pologne aussi loin qu´elle pourrait.(("5)
Po polsku: "Ojciec Święty, któremu Polacy zawsze ślepo wierzyli, pośpieszył
jej odpowiedzieć w imieniu nieba i ziemi, ))że inwazja i rozbiór były nie
tylko właściwe politycznie, ale i w interesie religii; że w Polsce Moskale
mnożą się w sposób niebywały; że wprowadzają tam po kryjomu religię
schizmatycką; i że dla duchowego dobra Kościoła było konieczne, ażeby dwór
wiedeński rozciągnął swe panowanie w Polsce możliwie daleko.(("
***
W roku 1773 sejm powołał Komisję Rozdawniczą dla przejęcia ogromnego majątku
pojezuickiego, przeznaczonego na cele Komisji Edukacji Narodowej. Na czele
Komisji Rozdawniczej stanęli dwaj znani grabieżcy: biskup Ignacy Massalski i
biskup Andrzej Młodziejowski. W ciągu trzech lat swego istnienia ta komisja
zdołała roztrwonić większą część powierzonych jej dóbr. Co więcej - Komisji
Edukacji Narodowej prezydował aż do roku 1776 tenże biskup Massalski,
przyszły wisielec.6)
***
W lutym 1775 roku sejm rozbiorowy musiał zająć się finansami państwa, które
bez wystrzału dało się okroić z trzech stron i utraciło między innymi takie
źródła dochodu, jak Wieliczka, Bochnia i żupy samborskie. Przebogaty Kościół
katolicki w Polsce, wolny od podatków, okazał się jak zwykle oporny wobec
wszelkich zabiegów sejmu o "subsidium charitativum", czyli dobrowolną daninę
kleru. "Ale dopiero po nowej prolongacie w marcu, pod naciskiem
Stackelberga, duchowieństwo zdecydowało się na płacenie 600 000 rocznie."
Była to sumka niewiarygodnie mała, skoro się zważy, że dochody jednego tylko
biskupa krakowskiego wynosiły przed rokiem 1772 - 1 200 000 złp.7)
***
W roku 1776 sejm podjął kolejną próbę naprawy Rzeczypospolitej. Komisja
Kodyfikacyjna pod przewodnictwem Andrzeja Zamoyskiego opracowała i ogłosiła
w roku 1778 projekt - Zbiór praw sądowych, znany jako Kodeks Zamoyskiego.
Ale oto za kulisami sprawy zjawiają się trzej spiskowcy, którym wzmocnienie
Polski nie odpowiada: ambasador Rosji Stackelberg, papież Pius VI i jego
nuncjusz Archetti. Ten ostatni otrzymuje od Ojca Świętego tajną instrukcję,
jak ma działać, by współpraca Kościoła katolickiego ze schizmatycką Rosją
nie wyszła na jaw. Nuncjusz miał na swe rozkazy kilkanaście tysięcy ciemnych
mnichów i zaagitował odpowiednio sejmiki równie ciemnej szlachty. Na sejmie
1780 roku wpłynął do laski marszałkowskiej wniosek, "aby prawa przez J. P.
Zamoyskiego uformowane tak zostały umorzone, iżby się wspomnienie o uszy
nasze ani potomków nie obiło."8) Na dany znak urobieni przez nuncjusza
posłowie bez czytania nawet projektu Zamoyskiego "zaczęli drzeć kodeks i
rzucać go z łoskotem na ziemię."9)
Władysław Smoleński w swej poczytnej książce Przewrót umysłowy w Polsce
wieku XVIII pisze: "Projekt Zamoyskiego na sejmie roku 1780 upadł..." Upadł
i tyle. Juliusz Bardach, Bogusław Leśnodorski i Michał Pietrzak w ich
Historii państwa i prawa polskiego, PWN, 1977, ośmielili się ujawnić co
nieco więcej: "Przeciw Zbiorowi praw wystąpiły jednak wszystkie wsteczne
siły wśród szlachty i duchowieństwa, prz
Obserwuj wątek
    • swarozyc Re: Katolictwo a Polska..cdn 09.01.03, 20:42
      "Przeciw Zbiorowi praw wystąpiły jednak wszystkie wsteczne siły wśród
      szlachty i duchowieństwa, przy poparciu kurii rzymskiej i ambasady
      rosyjskiej." Każdy student historii i bez tego wie, że gdzie tylko wystąpią
      wsteczne siły, tam ani chybi znajdzie się i duchowieństwo. Z książki tej
      trójki historyków student nie dowie się, jaką cyniczną rolę odegrał w tej
      sprawie papież. Studentowi prawa wypadałoby przynajmniej powiedzieć o
      exequatur, które Zamoyski przewidywał w swym kodeksie, a które było rzeczą
      normalną w całej Europie.
      ***
      W roku 1792 najwyżsi dygnitarze Rzeczypospolitej zawiązali Konfederację
      Targowicką. Była to odpowiedź szlacheckiego narodu na trzeciomajowy zamach
      stanu. Papież Pius VI pobłogosławił Targowicę, nuncjusz ją pochwalił. Czterech
      biskupów podpisało akt tej konfederacji, piąty zarządził modły o jej
      powodzenie. Targowica zażądała przywrócenia zakonu jezuitów i oddania im z
      powrotem szkolnictwa. Miała w tym poparcie całego kleru katolickiego oraz
      większości szlachty. Niedługo jednak Rzym się cieszył. Zaborcy mieli własne
      plany.
      ***
      W roku 1825, gdy Warszawa stawiała pomnik Kopernikowi, na uroczystości
      odsłonięcia pomnika nie zjawił się żaden funkcjonariusz Czarnej
      Międzynarodówki. Kopernik był na indeksie papieskim aż do roku 1828. Rzecz
      jasna, że z tego powodu Kościół katolicki w Polsce zasłużyć się jej nie mógł.
      ***
      Po wybuchu w roku 1830 Powstania Listopadowego rząd Królestwa Polskiego
      zwrócił się do papieża o błogosławieństwo i moralne poparcie. Prośbę,
      podpisaną przez marszałka sejmu Władysława Ostrowskiego, zawiózł do Rzymu
      Sebastian Badeni. Zbyto go niczym. Polski poseł nie wiedział, że ubiegł go
      ambasador Rosji i że papież stanął po stronie prawosławnego cara przeciwko
      katolickiej Polsce. Papież już był wysłał na prośbę cara brewe do biskupów w
      Polsce. Losy wojny jeszcze się ważyły i ostrożnie sformułowane brewe papieskie
      nie zadowoliło cara. Tymczasem Powstanie upadło i papież już nie potrzebował
      dyplomatyzować. Wykoncypował w brudnopisie nowy tekst i przesłał go
      ambasadorowi carskiemu w Rzymie hr. Gagarinowi do aprobaty. Gagarin poczynił
      pewne skreślenia i poprawki w papieskim tekście i tak wspólnie zredagowana
      encyklika Cum primum z dnia 9 czerwca 1832 roku została wysłana do Polski.10)
      Był to nikczemny paszkwil, w którym bohaterów Powstania zwie się siewcami
      podstępu i kłamstwa. Nazywał się ten papież Grzegorz XVI, o którym - zdaniem
      Ignacego Chrzanowskiego - "uczciwy Polak do dziś dnia spokojnie mówić nie
      może..."
      Przy sposobności trzeba wspomnieć, że w historii katolickiego obskurantyzmu
      ten papież wyróżnił się jako szczególny ciemniak. W swoim Państwie Kościelnym
      zakazał wprowadzenia kolei żelaznej i oświetlenia gazowego, twierdził bowiem,
      że są to wynalazki szatana.11)
      ***
      Powstanie Styczniowe 1863 roku poruszyło opinię Europy i jej dyplomację. Znamy
      stanowisko Londynu, Paryża, Wiednia i Berlina wobec polskiego zrywu. Milczał
      papieski Rzym. Jeśli się mylę - proszę mi wskazać, w którym podręczniku naszej
      historii, w czyich szkicach historycznych, w jakiej monografii Roku 1863 jest
      coś o stanowisku papieża? W znanym opracowaniu tematu, mianowicie w sporej
      książce Pawła Jasienicy Dwie drogi, ani słowa o stanowisku Głowy Kościoła
      katolickiego wobec kolejnej tragedii katolickiej Polski. Możemy wymienić z
      nazwiska trzech księży uczestników Powstania, którym można przeciwstawić
      pięciu księży paradujących z carskim medalem "za usmirienije polskogo
      miatieża" na swych sutannach.
      Głucho i w tym ważnym fragmencie naszych dziejów o jakichś zasługach Kościoła
      wobec Polski.
      ***
      W dobie niewoli największe niebezpieczeństwo wynarodowienia groziło Polakom w
      zaborze pruskim. Zawiedli się Wielkopolanie licząc na pomoc Kościoła w obronie
      przed germanizacją. Arcybiskup gnieźnieńsko-poznański i przy tym prymas, hr.
      Mieczysław Halka Ledóchowski, był człowiekiem, którego poza nazwiskiem nic z
      polskością nie łączyło. Tylko dlatego został prymasem, że władze pruskie miały
      pewność, iż "Monsignor Ledóchowski von Polen nur den Namen hat."12)
      Zabronił śpiewania w kościołach Boże coś Polskę. Wyrugował język polski z
      seminarium duchownego. Zabronił księżom należenia do Towarzystwa Oświaty
      Ludowej.13)
      Mimo że był jawnym germanizatorem, Kościół w Polsce nie omieszkał ogłosić go
      bohaterem sprawy narodowej, a to na tej podstawie, że oparł się antykościelnym
      ustawom majowym i uwięziony przesiedział dwa lata w pruskim więzieniu. Prawda
      zaś jest taka, że był bojownikiem nie polskości, lecz papiestwa.
      W roku 1890 wraz z upadkiem Bismarcka skończył się w Niemczech
      jego "Kulturkampf" i rozpoczęła się kosztem Polski sielanka niemiecko-
      papieska. "Kiedy więc między pogodzonym z państwem niemieckim Kościołem
      katolickim a Polakami na Śląsku rwą się nici solidarności, następuje moment
      krytyczny. Dotychczas kler katolicki popierał odrodzenie narodowe, szukając w
      ludzie śląskim oparcia w walce z rządem pruskim, teraz solidaryzuje się z
      interesem państwa niemieckiego w walce z polskością. Olbrzymi - trudny dziś do
      wyobrażenia - wpływ kleru na lud Śląska rzucony został na szalę niemiecką w
      tej zażartej walce."14)
      W tej walce po stronie niemieckiej stanął następca Ledóchow- skiego, też
      prymas, Florian Stablewski. Ten wprawdzie przyznawał się do polskości, ale
      czynem ją zdradzał, bo słowem i pismem zwalczał narodowe odrodzenie Śląska.
      Zwłaszcza artykuł Stablewskiego zamieszczony w klerykalnym Kurierze Poznańskim
      z dnia 9 października 1892 roku nosi wszelkie znamiona zdrady narodowej. Ten
      prymas napisał, że Śląsk nigdy do Polski nie należał, budzenie się tam
      polskości potępił i nazwał sięganiem Polaków po nowy łup. Artykuł ten w
      bibliotekach wrocławskich jest nie do dostania. Podchwycili go z miejsca
      Niemcy i wykorzystali nawet w rewizjonizmie antywersalskim, dostał się ten
      artykuł także do publikacji angielskiej. Oto angielski fragment artykułu
      prymasa: "We regard the attempt to draw Silesia into the sphere of the
      political endeavours of the Poles who were incorporated in the Prussian State
      since 1772 as inopportune and injustifiable. (...) the province has no
      political aspirations, and therefore every attempt to identify Silesia with
      the status at the annexation after 1772 is entirely injustified and
      fallacious. That implies no more nor less than an attempt at new booty."15)
      Na moją prośbę o kserokopię tego artykułu Biblioteka Uniwersytetu Adama
      Mickiewicza w Poznaniu nie odpowiedziała.
      ***
      Wśród pomniejszych sług Kościoła, którzy kładli jego "zasługi" dla Polski,
      wymienić trzeba księdza Kazimierza Lutosławskiego. Pisałem już o nim. Żądny
      krwi heretyków teolog katolicki, kalumniator i potwarca, szkalujący Józefa
      Piłsudskiego, że jest "narzędziem międzynarodowego żydostwa", już w zaraniu II
      Rzeczypospolitej rozwinął katolicką dywersję w szeregach młodzieży
      harcerskiej. Dla niej napisał książeczkę pod tytułem Czuj duch, a w niej taką
      przestrogę: "Cóż by ci przyszło z wolnej ojczyzny, gdyby Kościół miał na tym
      stracić."16)
      Bez komentarzy.
      ***
      Do watykańskiego wianuszka "zasług" dla Polski dowiązali coś niecoś dwaj
      ostatni Piusi - XI i XII. Pierwszy, jeszcze jako arcybiskup Achilles Ratti,
      był od 1919 roku nuncjuszem w Warszawie, a równocześnie komisarzem Watykanu
      ds. plebiscytów na Śląsku oraz na Warmii i Mazurach. Wyraźnie proniemiecką
      działalnością w tym charakterze wywołał w Polsce powszechne oburzenie. Został
      z Warszawy odwołany w roku 1921.17)
      Już jako papież Pius XI zatwierdził wszczętą przez biskupów, a prowadzoną
      przez jezuitów akcję "Pro Russia" na wschodnich obszarach II Rzeczypospolitej.
      Była to próba nowej unii, robota znienawidzona przez ludność prawosławną i dla
      państwa wysoce szkodliwa. Następca jego, Pius XII, zaczął swą polską politykę
      od wysłania w roku 1939 ministrowi spraw zagranicznych Rzeczypospolitej
      depeszy z por
      • Gość: ** to jest Zadruga ? Mozesz podac link ? IP: *.ipt.aol.com 09.01.03, 20:45
        • swarozyc Re: to jest Zadruga ? Mozesz podac link ? 10.01.03, 17:55
          republika.pl/toporzel/
      • swarozyc Re: Katolictwo a Polska..cdn 2 09.01.03, 20:46
        Następca jego, Pius XII, zaczął swą polską politykę od wysłania w roku 1939
        ministrowi spraw zagranicznych Rzeczypospolitej depeszy z poradą, by Polska
        odstąpiła Niemcom Gdańsk. Później, łamiąc konkordat z 1925 roku, obsadzał
        Niemcami stanowiska kościelne w okupowanej Polsce. Do końca swego papieżowania
        pozostał germanofilem.
        ***
        W świetle tego, co wyżej zostało przypomniane, można by zadumać się nad jedną
        rzeczą: nad tym, że nasza czytająca publiczność zachowuje się jak stado mułów
        wobec kłamstwa, jeśli tylko to kłamstwo jest miłe dla polakatolickiego ucha.
        Pan profesor Stanisław Grabski, ten od konkordatu z 1925 roku, nie musiał
        obawiać się ośmieszenia, kiedy napisał: "Ale między Rzecząpospolitą Polską
        przed rozbiorami, ani między narodem polskim po rozbiorach a Kościołem
        katolickim nie było żadnych zatargów. Nie tylko naród polski stał zawsze
        dzielnie przy Kościele katolickim, ale i Kościół katolicki w Polsce stał
        wiernie przy narodzie polskim w najcięższych, jakie przeżywaliśmy,
        terminach."18)
        Z tym poglądem na Kościół katolicki nie zgodziłby się taki polakatolik jak
        Seweryn Goszczyński, który o katolicyzmie napisał w roku 1841: "Urządziwszy
        Polskę w swoim duchu, podniósłszy się nad nią władzą duchową, pojrzał na nią
        jak na swoją własność, zapragnął zmienić ją w ślepe narzędzie swojego
        bezwarunkowego samowładztwa. Stąd wynikło, że ją ociemnił jezuityzmem, duchem
        cudzo-ziemszczyzny sprowadził z drogi czysto narodowej, nietolerancją
        zakrwawił, zeszpecił, rozdzielił, zesłabił, następnie upodlił, przywiódł nad
        przepaść zguby i w końcu przeklął."19)
        Być może w tym ostatnim słowie brzmi reminiscencja z Kordiana, w którym
        Słowacki wkłada w usta papieża: "Na pobitych Polaków pierwszy klątwę rzucę".

        2. Kościół katolicki

        Kościół katolicki jest dziś dla nas codziennością i mało kto interesuje się
        tym, jak i dlaczego powstał dwa tysiące lat temu. Katolicyzm uważa się za
        trzon chrześcijaństwa. W roku 110 określił je wybitny Rzymianin Pliniusz
        Młodszy jednym zdaniem: Zaraza zabobonu. Dlaczego jednak ta "zaraza" wciąż
        trwa, urobiła swoją filozofię, ma swoją instytucję o statusie suwerennego
        państwa i wciąż usiłuje, choć bezskutecznie, powstrzymać i cofnąć naturalny
        rozwój człowieczeństwa?
        Trwa - bo wciąż trwa małość ludzka. Były dwa tysiące lat temu, są wciąż i
        dzisiaj masy nieoświeconych prostaczków, którym ogólnie mówiąc, żyje się
        raczej źle, często nędznie, bezradośnie. Do tych mas dodać jeszcze trzeba
        jakiś odsetek ludzi wprawdzie wykształconych, ale z tego czy innego powodu źle
        i obco czujących się na tym świecie.
        Razem jest to baza dla nawiedzonego proroka, który przychodzi z wizją innego,
        lepszego świata poza grobem. Taka jest geneza chrześcijaństwa, katolicyzmu i
        jego Kościoła, który wyrósł na gruzach kultury antyku jako jej zaprzeczenie,
        jej antykoncepcja światopoglądowa, czyli wspakultura. Jeszcze dziś, w roku
        1994 we Wrocławiu, a nie na jakiejś zapadłej wsi można spotkać katolika, który
        zapytany o przyczynę tegorocznej suszy, odpowie bez namysłu, że jest to kara
        boska za nasze grzechy.
        Na takich przesądach zbudowany został Kościół katolicki, zorganizowany na
        zasadach totalitaryzmu. W Italii powstało Państwo Kościelne papieży.
        Ugruntowano je na fałszerstwie. Mianowicie jeden z papieży sfałszował dokument
        cesarski, tzw. Donatio Constantini, mocą którego cesarz rzymski Konstantyn
        miał rzekomo darować Kościołowi rozległe ziemie Italii. Mieli więc o co
        walczyć pretendenci do tronu papieskiego. Był okres w historii Kościoła, gdy
        Ojców Świętych było równocześnie trzech, nawzajem się wyklinających. Wmieszał
        się do tej zabawy cesarz niemiecki, przepędził wszystkich trzech i mianował
        czwartego, swego wybrańca. Bajką jest nauka Kościoła o ciągłości sukcesji
        apostolskiej papieży.
        Wokół tronu papieskiego długo kotłowało się, błyskał sztylet, na niebacznego
        czaiła się w kielichu wina trucizna. W wieku XI naliczyć można 28 papieży.
        Tyluż w wieku XII. Przeciętna życia na papieskim stolcu - 3 lata!
        Historia Kościoła katolickiego w Polsce również obfituje w liczne fałszerstwa,
        mianowicie różnych przywilejów i nadań książęcych. Pazerność Kościoła na dobra
        ziemskie, tak jaskrawo ujawniona dzisiaj w III Rzeczypospolitej, ma swoją
        długą tradycję: "Bulla gnieźnieńska w swym obecnym wyglądzie jest
        falsyfikatem, powstałym po roku 1139..."1)
        "Wiadomo dziś, że Lubiąż był kuźnią, w której podrabiano nie tylko dokumenty,
        lecz także liczne pieczęcie, które dziś jeszcze zdobią podrobione
        oryginały."2)
        "Przypada zatem dokumentów podrobionych na Mogilno 3, na Tyniec 1, na Ląd 7,
        na Trzemeszno 1, na Jędrzejów 2, na Zagość 1, na Lubiąż 1, na Sulejów 3, na
        Lubin 1, na kapitułę krakowską 1."3)
        "Autentycznych dokumentów książęcych przechowało się z XII wieku 3,
        podrobionych na imiona książąt zaś 17, a więc 6 razy tyle."4)
        Pod koniec wieku XII dyplomatyka polska bądź Polski dotycząca obejmuje 150
        pozycji, z czego 46 to dokumenty przez Kościół i w jego materialnym interesie
        sfałszowane.5)
        Pole do nadużyć było szerokie, jako że w tych czasach cokolwiek się w Polsce
        czy o Polsce pisało, wychodziło spod ręki sługi Kościoła i w jego języku,
        łacinie. Za pierwszych Piastów Kościół w Polsce był narzędziem polityki
        państwa, choć nie zawsze użytecznym. Krzywousty przez trzy lata na próżno
        szukał wśród biskupów krajowych takiego, któremu mógłby powierzyć polityczne
        zadanie nawrócenia zdobytego świeżo Pomorza. W końcu władca Polski musiał
        prosić o to Niemca, biskupa Ottona z Bambergu.
        Później, w okresie rozbicia dzielnicowego, Kościół usamodzielnił się i począł
        urastać do największej w kraju potęgi gospodarczej i do przyszłej roli państwa
        w państwie. Początkowym uposażeniem arcybiskupa gnieźnieńskiego było 149 osad
        wiejskich. W wieku XIV to arcybiskupstwo posiada już 11 miast i 330 wsi i
        nadal zwiększa stale swój stan posiadania.
        Ważną rolę w bogaceniu się Kościoła odgrywały różne immunitety, zdobywane,
        podobnie jak i różne nadania, i prawem, i lewem. Już w XIII wieku 71%
        jednostek kościelnych w Małopolsce, Wielkopolsce i na Pomorzu było zwolnionych
        od główniejszych ciężarów prawa książęcego.6)
        W następnych wiekach nie należało do rzadkości, że bogate jednostki kościelne,
        niektóre klasztory czy zgromadzenia zakonne lokowały nadmiar swej gotówki w
        kahałach żydowskich.
        "Wilcze oko, popie gardło, co zobaczy, toby żarło" - porzekadło, które oddaje
        pewien stan rzeczy nie tylko wśród dołów Kościoła. Dwutysięczna już prawie
        historia Kościoła, często krwawa, często ciemna i ponura, jest zawsze uwikłana
        w najbardziej ziemskie sprawy. Z reguły występuje w tej historii sprzeczność
        między głoszoną etyką a praktykowaną swoistą moralnością. Na długo przed
        jezuitami św. Bonawentura, Doctor Seraphicus, tak tłumaczy stosowanie przez
        Kościół taryfy ulgowej wobec możnych tego świata:
        "Po pierwsze, Bóg dał pierwszeństwo na tym świecie bogatym i możnym; honorując
        ich, postępujemy zgodnie z ustanowionym przez Boga porządkiem rzeczy. Po
        wtóre, liczymy się z ułomnością bogaczy, którzy jeśli się ich nie honoruje,
        wpadają w gniew, stają się jeszcze gorsi ku udręce nas samych i innych
        biedaków; powinniśmy przeto uważać i nie dawać ludziom ułomnym okazji do
        czynienia zła, lecz pobudzać ich do dobrego. Po trzecie, większa jest korzyść
        z jednego nawróconego na drogę cnoty bogacza, niż z wielu biednych; z
        nawrócenia bowiem bogacza wielu odnosi różne korzyści. Po czwarte, skoro
        większą pomoc materialną otrzymujemy od ludzi bogatych, słuszna, byśmy
        odpłacali im duchowo."7)
        Kościół zawsze gotów jest płacić dobrem duchowym za dobra materialne. Jezuici
        mieli na Martynice własne przedsiębiorstwo handlu morskiego pod firmą
        Lavalette. Gdy firma ta wskutek strat poniesionych na morzu stała się
        niewypłacalna, wierzyciele zażądali od zakonu pokrycia jej długów. Generał
        zakonu jezuitów nie zaprzeczył odpowiedzi
        • swarozyc Re: Katolictwo a Polska..cdn 3 09.01.03, 20:54
          Kolejny prymas, Gabriel Podoski, był stałym, płatnym agentem tego mocarstwa, a
          poza tym skończonym łajdakiem. Galerię prymasów - zdrajców Rzeczypospolitej
          zamyka Michał Poniatowski, który, zdemaskowany, sam się otruł, by uniknąć
          stryczka. Do wymienionych wyżej prałatów doskonale pasował biskup Michał Roman
          Sierakowski, sufragan przemyski. Rozpustnik i namiętny karciarz, który by
          zdobyć pieniądze na karty, swój pastorał Żydom w zastaw oddawał. Targowiczanin
          i uniżony klient carskiego ambasadora Sieversa. Historycy nasi biadają nad
          nagminnym brakiem światłych mężów stanu, brakiem mądrych polityków w dziejach
          I Rzplitej. Na przykład:
          "Rozpatrując się w owych głosach Czteroletniego Sejmu, przychodzimy do
          wniosku, że alwarowa edukacja jeszcze na dobre pętała tych, co je wygłaszali.
          Zakreślcie nazwisko na czele każdego przemówienia wypisane, zapomnijcie o
          przekonaniach politycznych mówcy i czytajcie jego oracją, a doprawdy, nie
          domyślicie się nawet autora, takie wszystkie jednakowe, takie rozwlekłe, takie
          mało treści zawierające w sobie. Elekci przypominają czasem rozswawolonych
          chłopaków; mówiąc o wojsku, więcej i dłużej gwarzą o guzikach i mundurach,
          niźli o jego liczbie." Za wzór człowieka uchodził u szlachty dobry katolik. A
          oto jak dobrego katolika wyobrażał sobie nie byle kto, ale książę, dygnitarz
          państwowy, wojewoda wileński, Karol Radziwiłł: o skazanym na śmierć za krwawą,
          pijacką burdę Michale Wołodkowiczu pan wojewoda tak mówi do swego
          spowiednika: "Jużci Wołodkowicz do piekła nie poszedł, panie kochanku. Daj
          Boże wam wszystkim zakonnikom być tak gorliwymi jak on katolikami. On (...)
          trzech popów w Słuczczyźnie do unii nawrócił, a czwarty, uparty, pod batogami
          umarł. Epoka saska to apogeum katolicyzmu w Polsce, to równocześnie czasy
          największego jej upadku moralnego, politycznego i gospodarczego.
          "Upadek miast był szalony; zasuwał się coraz głębiej bruk jeszcze
          średniowieczny, waliły ostatnie mury i baszty, ubożały cechy; tym więcej
          wznosiło się klasztorów i kościołów, o jednym typie, a rozmaitych wymiarach,
          tym ciężej gniotły te budowle niezliczone ziemię polską, tym świetniej
          odprawiano koronacje obrazów cudownych." W tych szczęśliwych dla siebie
          czasach Kościół katolicki w Polsce miał swoich ponad 400 cudownych obrazów,
          miał swoją Królową Korony Polskiej. Koronacja jej częstochowskiego obrazu
          odbyła się w roku 1717. A ten rok 1717 - to równocześnie data Sejmu Niemego,
          koniec suwerenności Polski. Temu sejmowi carski generał podyktował, co ma
          uchwalać, i to bez dyskusji. Haniebny upadek skatoliczonej I Rzeczypospolitej
          był bezprzykładny. Tak widzi to i odczuwa Polak. Inaczej patrzy na swą hańbę
          polakatolik. W Święto Niepodległości dnia 11 listopada 1994 roku Polskie Radio
          nadało pogadankę pewnego profesora, historyka, o przeszłych dziejach Belwederu
          w warszawskich Łazienkach. W toku swej pogadanki radiomówca
          powiedział: "Historia Polski nie jest ani lepsza, ani gorsza od historii
          innych krajów." W Polsce można pleść publicznie duby smalone i nie ponosić za
          to żadnych konsekwencji. Pan profesor nie wyszedł na durnia, bo nikt go nie
          zmusił do publicznej odpowiedzi na dwa pytania:
          a) w jakim innym kraju jego monarcha podpisał traktaty rozbio-rowe własnego
          państwa?
          b) w jakim innym kraju liczba katolickiego kleru dwukrotnie przewyższała
          liczbę wojska?
          W czasach nam współczesnych owa ani lepszość, ani gorszość historii Polski
          ukazana została światu w maju 1944 pod Monte Cassino. Po zajęciu góry przez
          nasze oddziały, w dole, w miasteczku Cassino rozwieszono flagi zwycięstwa:
          brytyjską, amerykańską, francuską i radziecką. Polskiej flagi nie było. "The
          Polish national flag was never raised above Cassino, though the Soviet one
          flew there." Jest historia i są historyjki. Był kraj, pogański a bogaty,
          którego cesarz - Marek Aureliusz mu było - nie kupił żonie sukni z drogiego
          jedwabiu chińskiego, bo uważał, że nie stać go na to. Jest kraj katolicki a
          żebraczy, którego prezydent sprawił sobie wannę za 127 milionów na koszt
          zadłużonego, gdzie się tylko dało, państwa.
          Bezprzykładna w dziejach Europy łatwość, z jaką naród poddał się jarzmu
          niewoli, może zdumiewać kogoś, kto nie wie, co to znaczy naród skatoliczony.
          Franciszek Bujak, nie wchodząc w sedno przyczyn, nie tykając ani słowem
          katolicyzmu, napisał jedynie: "Tym ludziom własne państwo było obojętne, a
          więc właściwie niepotrzebne." Ci ludzie, trzeba to uściślić, to byli
          polakatolicy. Mówimy: polakatolik - ale czy podobnie nie można by mówić:
          germanokatolik, frankokatolik, anglokatolik? Nie, to nie miałoby sensu. A to
          dlatego, że przed skatoliczeniem uchronił Niemców Luter, Francuzów -
          gallikanizm i hugonotyzm, Anglików - purytanizm, który zresztą, według
          Barkera, nie był niczym nowym w ich historii.15) W żadnym z tych krajów Rzym
          nie odgrywał takiej roli jak w Polsce, nigdzie jezuici nie doszli do takiej
          potęgi jak u nas.
          Weźmy taki szczegół: król francuski nosił oficjalny tytuł: "Le Roi tres
          chretien" - ale przy stole tego króla nie mógł usiąść żaden ksiądz katolik,
          etykieta Wersalu zabraniała tego. Król Anglii miał w tytule: "Obrońca wiary".
          Ale jakiej wiary?
          Nie bardzo tej z judejskiego Nowego Testamentu. "The Canons of the Church of
          England, known for short as Canon Law (...) All this may be very distant from
          the New Testament, and indeed there are no texts which can be adduced in
          direct support." Porównajmy powyższe ze swobodą, z jaką kler katolicki
          poruszał się na dworze króla polskiego: "To prawda, że dies noctesque, król
          przed księżą pokoju nie miał, jeden wyszedł, drugi przyszedł, to Kardynał, to
          Biskupi, to Legat, to inni drobni." Według Korzona przed pierwszym
          rozbiorem "Polska liczyła około 11 milionów organizmów dwurękich, nie mających
          wyobrażenia o Rzeczypospolitej i około pół miliona inteligencji dotkniętego
          trupim rozkładem..." Skądże ten trupi rozkład, skoro cała ta inteligencja była
          kształcona, wychowana, moralizowana, życiowo ustawiana przez Kościół
          katolicki, przez jego jezuickie szkolnictwo? Te 11 milionów organizmów
          dwurękich to nasza wieś, gdzie obok dziedzica, pana ciał tych organizmów,
          rządził ich duszami proboszcz, często za pomocą kuny i gąsiora. Rządom tej
          spółki zagrozić mogła tylko oświata. Rozumiał to dobrze Kościół, dlatego
          zwalczał wszystkimi sposoby, klątwy nie wyłączając, oświatę wśród mas
          ludowych. To są rzeczy znane, opisane, że wymienię tylko Świętochowskiego,
          Szczepanowskiego, Witosa. Pod zaborami wieś nadal była katolicka, ale nie była
          polska. Była wiernie carska w Kongresówce, wiernie austriacka w Galicji. W
          roku 1920, tak - 1920, chłopi we wsi pod Płockiem "uroczyście i z radością
          witali ))naszych Moskali((."20) A w zaborze austriackim: "Chłopacy wiejscy
          śpiewali na nutę krakowiaka: ))Abośmy to jacy tacy, jacy tacy - chłopcy
          Austriacy((, a obelżywe było po wsiach powiedzenie: Ty polski syn."21)
          Istnienie skatoliczałego narodu zakończyło się upadkiem własnego państwa i
          trójzaborową niewolą. Polakatolik dostał się pod bezpośrednie oddziaływanie
          prądów umysłowych i idei, jakimi żył szeroki świat. Europejska nauka,
          zachodnia ekonomika poczęły tworzyć swoje oazy w katolickim zaścianku. Pod
          wpływem obcych idei jednolity dotąd duchowo polakatolik różnicuje się.
          Wyodrębnia się polakatolik prawy - tradycyjny typ bogoojczyźniany, prawicowy,
          wsteczny; obok niego wyłania się postępowy polakatolik lewy - socjalista,
          antyklerykał, ateista nawet. W zasadzie jednak, pod względem charakteru,
          postawy życiowej, poczucia obowiązków obywatelskich, jedna i druga odmiana
          polakatolika nie różnią się zbytnio między sobą. Charakter polakatolika jak
          był, tak i pozostał znijaczony, bez mocnego kośćca moralnego.
          Cytowałem już gdzie indziej22) Brzozowskiego na ten temat. Powtarzam poniżej:
          "Istoto bez twarzy, bez imienia, bez prawdy, bez samotności, przechodniu
          zabłąkany wśró
          • swarozyc Re: Katolictwo a Polska..cdn 4 09.01.03, 21:04
            "Istoto bez twarzy, bez imienia, bez prawdy, bez samotności, przechodniu
            zabłąkany wśród masek, nie pamiętający swojego imienia i odpowiadający na
            każde, imię twoje: inteligent polski."
            Jest to charakterystyka polakatolika XIX wieku. Podobnie widział swych rodaków
            Ten, któremu przyszło z takim materiałem ludzkim budować zręby II
            Rzeczypospolitej: "Masa społeczeństwa polskiego jest rzeczą niczyją, luźnie
            chodzącą, nie ujętą w żadne karby organizacyjne, nie posiadającą żadnych
            właściwie przekonań - jest masą bez kości i fizjonomii. O tę gawiedź
            politycznie bezmyślną, o przyciągnięcie jej choćby na jeden moment w jedną lub
            drugą stronę chodzi w pierwszym rzędzie tym wszystkim, którzy robią w Polsce
            politykę. Cel ten zaślepia i przesłania oczy na wszystko inne działaczom,
            zdolnym prowadzić tylko zajadłe i konkurencyjne duszołapstwo."24)
            Jesteśmy w III Rzeczypospolitej. Polakatolik znów jest wolny i ma pełną
            swobodę przejawienia cech swego charakteru. W poczytnym tygodniku NIE (nr 2 z
            13 stycznia 1994 roku) ukazała się notatka, która zapewne obiegła prasę
            światową i Polska znów stała się śmieszną w świecie:
            "Szmondactwo
            Byli posłowie pierwszej kadencji Sejmu do tej pory nie oddają maszyn do
            pisania, faxów czy fotokopiarek, które dostali od Sejmu w czasowe tylko
            użytkowanie. (...) Ogółem 65 posłów (w tym 21 konfederatów Moczulskiego) nie
            zwróciło wypożyczonych z Kancelarii Sejmu urządzeń biurowych. Pociąga to za
            sobą konieczność nowych wydatków, bo nowo wybrani posłowie są niecierpliwi,
            chcą jak najprędzej wyposażyć swoje biura (...)."
            Po upływie dziewięciu miesięcy w innym tygodniku, w równie poczytnej Polityce
            (nr 38 z 17 września 1994 roku) można przeczytać o tym samym: "Blisko 30
            byłych posłów nie oddało dotąd służbowego sprzętu będącego własnością
            Kancelarii Sejmu. Jak ustalił Kurier Polski, na czarnej liście dłużników
            połowę zajmują parlamentarzyści KPN, jest też 3 liberałów i 3 członków ZChN...
            (...)." Wyjaśnić trzeba, że i KPN, i ZChN są to partie polityczne afiszujące
            się swą katolickością. A równocześnie na Jasną Górę ciągną tłumy pielgrzymkowe
            z rozmaitymi "zawierzeniami" katolickiej Matce Boskiej, która dopiero w III
            Rzeczypospolitej otrzymała dodatkowy tytuł: "Hetmanka Wojska Polskiego". Godzi
            się zauważyć, że niebieska Hetmanka była już Generalissimusem pobitej armii
            pretendenta do tronu hiszpańskiego, Don Carlosa.
            Zmarły nie tak dawno profesor Władysław Czapliński napisał Dzieje Danii
            nowożytnej. Czytam w tej książce: "Kościół protestancki narzucił ludności
            przede wszystkim takie zasady, jak ścisłe przestrzeganie wypoczynku
            świątecznego, wreszcie uczciwość w załatwianiu spraw materialnych, cnoty dziś
            jeszcze żywe w tym kraju." Uczciwość w załatwianiu spraw materialnych -
            powtórzmy, i zadajmy sobie pytanie: a co narzucił ludności w Polsce Kościół
            katolicki? Skąd szmondactwo, o którym wyżej, skąd szmondactwo, o którym niżej?
            W roku 1993 prezydent III Rzplitej rozwiązał sejm, który upamiętnił się swym
            kłótnictwem i swymi skandalami. W prasie ukazała się notatka: "Po rozwiązaniu
            parlamentu prokuratura upomniała się o kilkudziesięciu posłów i senatorów,
            ściganych za różne przestępstwa."25) Przecież w tym parlamencie rej wodzili
            posłowie z partii określających się jako chrześcijańskie, a kardynał prymas
            łamał się z nimi opłatkiem w tymże sejmie.
            W roku 1994 był już nowy sejm. I w tejże prasie mamy znowu notatkę: "Dlaczego
            150 parlamentarzystów nie rozliczyło się z zaliczek pobranych na działalność
            swoich biur?" Nieraz pada u nas powiedzenie: "polskie piekło", czasem
            urągliwie, czasem z nutą rozpaczy. Co ono znaczy, wiemy wszyscy, choćby ze
            znanego dowcipu. Istota rzeczy uchodzi jednak powszechnej uwagi, a to dlatego,
            że tą istotą jest katolicki personalizm. Polakatolik jest personalistą. Dla
            personalisty największą wartością jest on sam, a nie państwo, nie naród, nie
            społeczeństwo. A personalizm rodzi się wprost z katolicyzmu. Dla katolicyzmu
            pierwszoplanowym jest układ: jednostka - Bóg. Wszystko inne poza tym układem
            jest dla katolicyzmu drugorzędne. A ten czy ów naiwniaczek biada, że w Polsce
            katolickiej moralność jest niska, przestępczość wysoka, kwitnie prywata,
            politycy, prominenci, osoby ze świecznika nie mają pojęcia o tym, co to
            takiego elementarna przyzwoitość w stosunkach międzyludzkich, występuje
            nagminne łamanie prawa, nieszanowanie mienia publicznego, złodziejstwo.
            Nieco statystyki: w roku 1992 było w Polsce 1230 kradzieży z kolejowych
            wagonów towarowych. W roku 1993 już o 11% więcej, a w pierwszym półroczu 1994
            było tych kradzieży aż 725.
            Inną plagą kolei w Polsce jest obrzucanie kamieniami wagonów osobowych. W roku
            1992 odnotowano 500 przypadków, w 1993 - 912, a w pierwszym półroczu 1994 - aż
            922 przypadki. Rozbija się szyby, lampy, niszczy wnętrza wagonów, cierpią
            pasażerowie. Zabawiają się w ten sposób dzieci i nasza młodzież katolicka,
            chrzczona, komunikowana i bierzmowana. Kolej jest bezradna. Cytuję: "Dyrekcja
            Generalna napisała do prymasa, że skoro to jest taki katolicki kraj i tylu
            ludzi chodzi do kościoła, może na kazaniach księża powiedzą, żeby się
            opamiętali."26) (Podkreślenie moje - A.W.)
            Józef Piłsudski swój zamach majowy w 1926 roku tłumaczył tym, że chodzi mu o
            to, między innymi, by Polska przestała być śmieszną w świecie. Europa śmiała
            się z nas już w XVII wieku. Ma powody ku temu i dziś. Wszak wicepremier rządu
            polskiego oświadczył w roku 1993 publicznie, że dla niego: "Nie jest ważne,
            czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy w Polsce będzie dobrobyt -
            najważniejsze, aby Polska była katolicka."
            Nie wierzę w spiskową teorię dziejów. Ale faktem jest, że już od XVII wieku w
            polityce papiestwa Polska jest przedmiotem, a nie podmiotem. Wszystko wskazuje
            na to, że w planach Watykanu Polska ma wrócić znowu do roli rozsadnika
            katolicyzmu na Wschód. Znów na naszej ziemi montuje się szkodliwą dla Polski
            akcję "Pro Russia".

            4. Katolicyzmowi na pohybel

            Zadruga pracuje na pohybel katolicyzmowi. Dlaczego i w imię czego?
            Człowiek XX wieku uważa za rzecz śmieszną i ubliżającą wierzyć w istnienie
            osobowego boga, w stwórcę i pana wszechrzeczy. "Primus in orbe deos fecit
            timor" - najpierw strach stworzył na świecie bogów.1) Człowiek pierwotny miał
            na swoje usprawiedliwienie własną niewiedzę i o sobie samym, i o otaczającej
            go przyrodzie, często groźnej i niebezpiecznej. W ogarniętej strachem
            wyobraźni zaludnił świat niewidzialnymi a potężnymi siłami, którym się
            podporządkował, do których się modlił.
            Katolicyzm jest koncepcją religijno-światopoglądową wydumaną przez i dla ludzi
            słabych, którzy nie dają sobie rady w świecie, czują się w nim źle, a takich
            są przecież masy. Masy, które cierpią i płaczą i są ubogie duchem, zamiast
            walki z cierpieniem wybierają w swych rojeniach ucieczkę od niego w lepszy,
            zaziemski świat. Prymitywne chciejstwo i takaż wyobraźnia rodzą wiarę, że ów
            lepszy świat istnieje i że dostęp doń można wybłagać, wymodlić. Szanse
            dostania się tam będą tym większe, im gorliwiej odwracać się będzie
            nieszczęsny błagalnik od uroków i złudzeń doczesności. Im totalniej odwrócimy
            się od tego świata, tym pewniej zdobędziemy sobie żywot w szczęśliwym tamtym
            świecie. Nie żartuje przecież Zbawiciel chrześcijan, kiedy zaleca im
            samokastrację "dla Królestwa Niebieskiego" (Ewangelia św. Mateusza, 19,12). W
            średniowieczu wielu było takich, co poszli za przykładem Ojca Kościoła,
            Orygenesa. Był nauczycielem w żeńskiej szkole i ażeby się znieczulić na
            grzeszny urok pięknych dziewcząt - własnoręcznie się wykastrował. Nie bez
            powodu poganie urągali chrześcijanom jako wrogom rodzaju ludzkiego.
            W związku z katolickim poglądem na doczesność zatrzymajmy się na chwilę nad
            wymową pieśni, którą po rannej pobudce rozbrzmiewały koszary Wojska Polskiego
            w II Rzeczypospolitej:

            Wielu snem śmierci upadli
            Co się wczor
            • swarozyc Re: Katolictwo a Polska..cdn 5 09.01.03, 21:09
              Wielu snem śmierci upadli
              Co się wczoraj spać pokładli
              My się jeszcze obudzili
              Byśmy Cię, Boże chwalili.

              Nie można powiedzieć, że ta pieśń żołnierska: Kiedy ranne wstają zorze budziła
              w naszym żołnierzu ducha gotowości bojowej. Osiemnastowieczny autor,
              Franciszek Karpiński, był dobrym katolikiem. To, że nazywał carycę Katarzynę
              II matką, to przecież drobiazg. Religia "sługi Bożego", ta koncepcja, która
              poniża godność ludzką i wtrąca człowieka w absolutne poddaństwo wyimaginowanej
              sile nadprzyrodzonej zwanej bogiem, którego "wyroki są niezbadane", ta
              koncepcja miała pełne zrozumienie, a nawet poparcie dla ziemskiego faktu
              niewolenia człowieka przez człowieka. Chrześcijaństwo zawiodło pokładane w nim
              nadzieje mas niewolniczych. Kościół katolicki w swym Państwie Kościelnym
              czerpał korzyści z niewolnictwa, dochody skarbu papieskiego niejednokrotnie
              obliczane były w niewolnikach. Aż do końca XVIII wieku niewolnictwo kwitło w
              Państwie Kościelnym. Francuskie "Liberte, Egalite, Fraternite" zwyciężyło
              wbrew katolicyzmowi. Gdy Anglik Wilberforce w roku 1795 wszczął kampanię o
              zniesienie niewolnictwa i parlament angielski dzięki tej kampanii zniósł je
              ustawą w roku 1807, to papież dopiero w roku 1839 zdecydował się na potępienie
              niewolnictwa jako niezgodnego z chrześcijaństwem.2)
              Zgodne z chrześcijaństwem było czerpanie zysków z prostytucji. W okresie
              Soboru Trydenckiego, w roku 1552, było w Rzymie 24 000 (dwadzieścia cztery
              tysiące) prostytutek, opodatkowanych na rzecz skarbu papieskiego.3) Pecunia
              non olet: to już nie poganin Wespazjan, to Sancta Sedes Apostolica. Zresztą -
              czym tu się gorszyć? Najstarszy zawód świata miewał w starożytności charakter
              posługi religijnej. Ślady prostytucji sakralnej, zachowane w starojudaizmie,
              odezwały się w młodojudaizmie, czyli chrześcijaństwie. Sobór w Konstancji
              upamiętnił się nie tylko hańbą spalenia Husa, ale i masowym najazdem
              prostytutek. Królowa Neapolu Joanna I założyła burdel w swoim dziedzicznym
              Awinionie, mieście, w którym rezydował właśnie Klemens VII, jako że był to
              okres Podwójnego Papiestwa. W zakładzie tym obowiązywał regulamin jak w domu
              zakonnym. Wstęp mieli tylko chrześcijanie. W Wielki Piątek i w święto
              Wielkanocy zakład był nieczynny. Podobny zakład ustanowił w Rzymie swą bullą
              Juliusz II. Ale co wolno było królowej czy papieżowi, to nie szeregowym
              oblubienicom Chrystusa. W Niemczech, w diecezji kolońskiej, władze duchowne
              zmuszone były zamknąć "...klasztor w Meschede, dla dziewic szlachetnych
              przeznaczony, z powodu, że żadna szanująca się matrona nie chciała objąć tam
              roli przełożonej, albowiem de domo Dei quasi lupanar extitit factum..."5)
              Niewolnictwo, prostytucja - z tym, westchnąwszy nad ułomnością ludzką, dało
              się żyć. Ale nadszedł wiek XIX, i szatan spłodził maso-nerię i socjalizm.
              Żadne tam ułomności - to był wróg. Papież Leon XIII nie miał dla tego ruchu
              określeń innych jak "plaga socjalizmu", "ta nienawistna sekta", "zaraza
              socjalizmu", "przeklęte plemię socja-lizmu". W takie epitety, nacechowane, jak
              widzimy, katolicką caritas, obfituje zwłaszcza encyklika Quod Apostolici
              Muneris z roku 1878. Osoba tego papieża stała się pośmiewiskiem w skali
              międzynarodowej, a to z powodu następującego zdarzenia.
              "Gdy Leon XIII potępił masonów, jeden z nich, Francuz Jogand-Pages, pod
              przybranym nazwiskiem Leo-Taxil zainscenizował głośny kawał, ażeby pokazać
              światu, jak bardzo nieomylna Głowa Kościoła grzęźnie w zabobonach i jak wielka
              jest głupota katolików. Mianowicie, udając, że się nawrócił, opublikował
              rzekome zwierzenia nawróconej wraz z nim Amerykanki miss Vaugham.
              Z jej wynurzeń wynikało, że szatan utrzymuje ścisłe stosunki z masonami, od
              czasu do czasu zjawia się u nich, kuje broń dla nich i dlatego zażywa wśród
              nich wielkiej czci. Papież wziął to wszystko za dobrą monetę i udzielił
              Taxilowi swego apostolskiego błogosławieństwa. Jezuici zajęli się skwapliwie
              rozpowszechnianiem rzekomych rewelacji. Tylko niemieckim katolikom sprawa
              wydała się podejrzana. Taxil ubiegł grożące mu z ich strony zdemaskowanie
              szwindlu i sam się przyznał do kawału." Katolicyzm głosi, że jest religią
              jedynie prawdziwą, światopoglądem jedynie słusznym, drogą życia jedynie
              zbawienną. Extra Ecclesiae non est salus. Gdzież i kiedy mógł lepiej to
              udowodnić, jeśli nie w Państwie Kościelnym, istniejącym aż do roku 1870,
              rządzonym przez Namiestnika Chrystusa? Właśnie - intra Ecclesiae? Tymczasem w
              pamięci Europy z tym wyjątkowym państwem kojarzy się zacofanie, ciemnota,
              nędza i bandytyzm. Pius IX, największy reakcjonista swego czasu, musiał w roku
              1848 przed gniewem własnych poddanych uciekać z Rzymu pod ochronę wojsk
              obcych. W roku 1860 część tego państwa miała dość rządów papieskich i oderwała
              się w zamiarze przyłączenia się do Sardynii.
              Katolicyzm nie ustaje w usiłowaniach narzucania narodom swojej religii i
              swojego sposobu rządzenia się. Znamienne, że katolicyzm nie może się wykazać
              przykładem dobrodziejstw życia w Państwie Kościelnym, gdzie papież miał do
              pomocy w rządzeniu ludem po Bożemu sztab kardynałów, falangi arcybiskupów i
              mnogie rzesze niższego duchowieństwa świeckiego i zakonnego.
              Zadruga zwalcza katolicyzm ze względów zasadniczych, doktrynalnych, jako
              udokumentowane jego doktryną i praktyką skażenie humanizmu. W perspektywie
              wieczności człowiek wciąż znajduje się w stadium niemowlęctwa. Twierdzimy, że
              w rodzaju ludzkim czynna jest ta sama siła kosmiczna, nazwana przez Jana
              Stachniuka Wolą Tworzycielską, jaka przejawia się w przyrodzie. Człowiek się
              rozwija, rośnie, dąży do stawania się większym niż jest.
              Ten proces wzmagania roli człowieka w świecie nazywamy kulturą. Jej efekty to
              kulturowytwory, czyli inaczej - duchowe i materialne zdobycze cywilizacji. W
              tym procesie katolicyzm jest nieobecny. Katolicyzm jest usiłowaniem, na
              szczęście skazanym na klęskę, zahamowania tego procesu. W tym sensie
              katolicyzm jest jedną z odmian wspakultury, między innymi takich jak hinduizm
              czy buddyzm. W Polsce nazywamy tę katolicką odmianę wspakultury Ciemnogrodem,
              który to termin wprowadził do literatury Stanisław Kostka Potocki, minister
              oświaty w Królestwie Polskim.
              Odrzucamy katolicyzm, bo:
              po pierwsze - katolicyzm ubliża człowieczeństwu,
              po drugie - jego doktryna jest racjonalizacją wszelkiej małości ludzkiej,
              po trzecie - katolicyzm jest odpowiedzialny za znijaczenie charakteru naszego
              narodu, a tym samym za jego haniebny upadek w XVIII w.,
              po czwarte - jest doktryną nam, Słowianom, obcą.
              Papież Pius XI powiedział w 1938 roku do jednej z pielgrzymek: "Przez
              Chrystusa i w Chrystusie jesteśmy potomkami Abrahama (...) jesteśmy duchowymi
              Semitami." Jestem z całym uznaniem dla potomków Abrahama - Żydów. Jest to
              naród dzielny i w pełni zasługuje na niepodległe, własne państwo. Ale tak, jak
              niesamowitym nonsensem byłoby nawracanie kiedykolwiek Żydów na wiarę
              Świętowita, tak samo ni przypiął, ni przyłatał jest wpajanie młodym duszom
              polskim, słowiańskim - prawd Objawień, zrodzonych gdzieś w Azji.
              Księża między sobą opowiadają taki dowcip:
              W przedziale pociągu siedzą dwaj podróżni - ksiądz i Żyd. Ten nawiązuje
              dialog:
              - Przepraszam, panie ksiądz, czy to nie smutno, całe życie ksiądz i ksiądz?
              - Mogę zostać biskupem.
              - Oj! to, to! piękna posada; ale całe życie biskup i biskup?
              - Mogę zostać arcybiskupem.
              - Aj! aj! To ładnie być arcybiskup - ale całe życie nic tylko arcybiskup?
              - Mogę zostać kardynałem.
              - Aj! Jak pięknie! Ale tak całe życie kardynał i kardynał?
              - Mogę być wybrany papieżem.
              - Aj! aj! cymes, sam cymes! Ale tak między nami - całe życie papież i papież?
              - No, przecież już Chrystusem nie będę!
              - Nu, czemu nie? U nas był taki jeden, co mu się udało...
              Parę słów o antyklerykalizmie. Lubuje się w nim polakatolik lewy.
              Katolicyzmowi, którego istoty nie ogarnia, usiłuje przeciwstawić swoją
              bezkostną etykę
              • swarozyc Re: Katolictwo a Polska..cdn 6 09.01.03, 21:11
                - Mogę zostać arcybiskupem.
                - Aj! aj! To ładnie być arcybiskup - ale całe życie nic tylko arcybiskup?
                - Mogę zostać kardynałem.
                - Aj! Jak pięknie! Ale tak całe życie kardynał i kardynał?
                - Mogę być wybrany papieżem.
                - Aj! aj! cymes, sam cymes! Ale tak między nami - całe życie papież i papież?
                - No, przecież już Chrystusem nie będę!
                - Nu, czemu nie? U nas był taki jeden, co mu się udało...
                Parę słów o antyklerykalizmie. Lubuje się w nim polakatolik lewy.
                Katolicyzmowi, którego istoty nie ogarnia, usiłuje przeciwstawić swoją
                bezkostną etykę świecką. Zwalcza zbyt nachalną obecność Kościoła w życiu
                codziennym kraju; razi antyklerykała konkordat, zawieszanie krzyży w szkołach
                itp. Kto już pamięta, że wydawał Błyski Wolnomyślicielskie, Wolnomyśliciela
                Polskiego, Głos Wolnych, dotowane Argumenty, wierząc naiwnie, że argumentem
                pokona katolicki zabobon. Ten typ umysłowości zdradza się od razu, gdy
                powie: "Ja, proszę pana, nie wierzę, ale moim dzieciom niczego nie narzucam."
                Jan Stachniuk przestrzega: "Rozprawa z katolicyzmem nie może jednak w żadnym
                wypadku przybrać kształtów głupawego antyklerykalizmu lub tak zwanego
                >>racjonalizmu<<. Nie uważamy wcale za wskazane uprawiać ateizm, zwalczać
                proboszczów, wątpić w >>cuda<<, usuwać nauczanie religii chrystusowej ze
                szkół. Wręcz przeciwnie: ilość godzin poświęconych temu przedmiotowi można
                nawet zwiększyć. Chodzi tylko o wprowadzenie kryteriów konstruktywnych jako
                ocen. Nauka religii staje się wówczas niezrównanym, pasjonującym materiałem
                ilustracyjnym o istocie wspakulturowego schorzenia człowieka."
                Zapewne polakatolik, dufny w swoją kilkuwiekową pozycję w Polsce, może patrzeć
                z lekceważeniem i drwiącym politowaniem na Zadrugę jako na jakiś odprysk
                antyklerykalizmu. Zapewne nie wyobraża sobie, żeby dogmat o "zasługach"
                Kościoła dla Polski można podważyć i wyrzucić na śmietnik. A tam właśnie
                Zadruga widzi właściwe miejsce dla całej aksjologii katolicyzmu. Jesteśmy
                zwróceni w przyszłość. Wierzymy w człowieka i jesteśmy pewni, że nadchodzi
                czas, kiedy Polak się otrząśnie z obrzydzeniem z katolicyzmu. Gdy dzisiaj w
                Warszawie w Zgromadzeniu Narodowym jakaś paniusia ogłasza z mównicy sejmowej,
                że ponad sejmem, ponad rządem i prezydentem jest w Polsce Bóg (onże Jahwe) i
                że ten fakt musi widnieć w konstytucji RP, to Zadruga ma na to odpowiedź:

                Zadrugi zakon: te mesjasze,
                Jezumaryje, ojczenasze,
                Ten cały katolicki kram -
                Nie nam! Nie nam!

                Polak musi mieć własną polską aksjologię. Uważamy za rzecz oczywistą i jak
                najbardziej zgodną z naturą człowieka, że tkwi w nim potrzeba religii.
                Jednostka ludzka bez religii jest jak łódź bez steru; religia integruje
                jednostkę i zespala ją ze wspólnotą narodową, która ją rodzi, wychowuje,
                chroni i otwiera jej możliwości samorealizacji w szerokim świecie. Religia nie
                musi się kojarzyć z jakąś metafizyką, z jakimś wydumanym bogiem i
                samozwańczymi urzędnikami tego boga.
                Religia - to pełna czci i miłości postawa jednostki wobec wartości najwyższej.
                A cóż innego może mieć wartość najwyższą dla jednostki, jeśli nie naród,
                któremu zawdzięcza ona wszystko, czym jest? Nasz naród jest źródłem i
                podmiotem naszej aksjologii. Wyrastamy z korzeni starożytnej Słowiańszczyzny
                polskiej. W starożytnym Polaku widzimy moc ducha, siłę ramienia i przyjazną
                postawę wobec bytu. Cześć dla naszej słowiańskiej przeszłości pozwala nam na
                taką jej idealizację i legitymizuje nasze obecne, nowożytne pogaństwo. W
                naszym pogaństwie religia - patriotyzm - kultura to trójjedność, wzajemnie się
                warunkująca, nawzajem się przenikająca.
                Religię uważamy za ogniskową uczuć najszlachetniejszych, jakie mieścić się
                mogą w piersi człowieczej: czci i miłości dla swego narodu. Zrodzą się
                artyści, kaznodzieje, poeci, którzy tę wartość najwyższą - naród - ukażą w
                urzekających duszę dziełach sztuki, opromienią czarem poezji, zwiążą emocje
                mas w niepokonaną siłę, której na imię: patriotyzm. A korzenie jego sięgają w
                czasy Lechów, Popielów, Raciborów. Przyjdzie czas, gdy dziecko polskie na
                pytanie: Kto ty jesteś? - wyrecytuje:

                Kto ty jesteś? Polak mały.
                Polak - znaczy człowiek śmiały,
                Śmiały myślą, słowem, czynem,
                Polak - prawym Słowianinem,
                A Słowianin - to poganin!
                Tako uczą mnie rodzice,
                Tako wierzę, tym się szczycę!

                Nasze nowożytne pogaństwo to nie niemrawe słowianofilstwo spod znaku Lelum
                Polelum, rozczulające się nad skorupką odkopaną w Biskupinie. Dzisiaj
                pogaństwo - to zdobywcza koncepcja religijno-światopoglądowa, to ideologia
                siły ducha i ramienia ludzkiego. To świadomość człowieka jego nabrzmiałej
                patosem absolutnej samotności we wszechświecie. Odrzucając chrześcijaństwo
                jako obrazę człowieczeństwa, nasze pogaństwo czyni to w imię własnej filozofii
                człowieka i jego zadań. Mówi Jan Stachniuk:
                "Ogarnąć myślowo wewnętrzny rytm dziejów, znaczy to określić budowę kosmosu,
                rolę człowieka we wszechświecie, hierarchię najwyższych wartości, sens
                historii, jej właściwy kierunek rozwojowy."
                Ten właściwy kierunek rozwojowy - to kultura. Znaczy to potęgowanie władztwa
                człowieka nad całą przyrodą, w tym nad jej żywiołami, które mieszczą się w
                jego własnej duszy. Takie jest wyznanie wiary Zadrugi. Na początku naszej
                drogi głosimy je pod hasłem:

                Odkatoliczyć, unarodowić, dowartościować Polaka.
          • Gość: jan Re: Katolictwo a Polska..cdn 3 IP: *.multicon.pl 09.01.03, 21:06
            swarozyc napisała:

            ) Kolejny prymas, Gabriel Podoski, był stałym, płatnym agentem tego mocarstwa,
            a
            ) poza tym skończonym łajdakiem. Galerię prymasów - zdrajców Rzeczypospolitej
            ) zamyka Michał Poniatowski, który, zdemaskowany, sam się otruł, by uniknąć
            ) stryczka. Do wymienionych wyżej prałatów doskonale pasował biskup Michał
            Roman
            ) Sierakowski, sufragan przemyski. Rozpustnik i namiętny karciarz, który by
            ) zdobyć pieniądze na karty, swój pastorał Żydom w zastaw oddawał.
            Targowiczanin
            ) i uniżony klient carskiego ambasadora Sieversa. Historycy nasi biadają nad
            ) nagminnym brakiem światłych mężów stanu, brakiem mądrych polityków w
            dziejach
            ) I Rzplitej. Na przykład:
            ) "Rozpatrując się w owych głosach Czteroletniego Sejmu, przychodzimy do
            ) wniosku, że alwarowa edukacja jeszcze na dobre pętała tych, co je
            wygłaszali.
            ) Zakreślcie nazwisko na czele każdego przemówienia wypisane, zapomnijcie o
            ) przekonaniach politycznych mówcy i czytajcie jego oracją, a doprawdy, nie
            ) domyślicie się nawet autora, takie wszystkie jednakowe, takie rozwlekłe,
            takie
            ) mało treści zawierające w sobie. Elekci przypominają czasem rozswawolonych
            ) chłopaków; mówiąc o wojsku, więcej i dłużej gwarzą o guzikach i mundurach,
            ) niźli o jego liczbie." Za wzór człowieka uchodził u szlachty dobry katolik.
            A
            ) oto jak dobrego katolika wyobrażał sobie nie byle kto, ale książę, dygnitarz
            ) państwowy, wojewoda wileński, Karol Radziwiłł: o skazanym na śmierć za
            krwawą,
            ) pijacką burdę Michale Wołodkowiczu pan wojewoda tak mówi do swego
            ) spowiednika: "Jużci Wołodkowicz do piekła nie poszedł, panie kochanku. Daj
            ) Boże wam wszystkim zakonnikom być tak gorliwymi jak on katolikami. On (...)
            ) trzech popów w Słuczczyźnie do unii nawrócił, a czwarty, uparty, pod
            batogami
            ) umarł. Epoka saska to apogeum katolicyzmu w Polsce, to równocześnie czasy
            ) największego jej upadku moralnego, politycznego i gospodarczego.
            ) "Upadek miast był szalony; zasuwał się coraz głębiej bruk jeszcze
            ) średniowieczny, waliły ostatnie mury i baszty, ubożały cechy; tym więcej
            ) wznosiło się klasztorów i kościołów, o jednym typie, a rozmaitych wymiarach,
            ) tym ciężej gniotły te budowle niezliczone ziemię polską, tym świetniej
            ) odprawiano koronacje obrazów cudownych." W tych szczęśliwych dla siebie
            ) czasach Kościół katolicki w Polsce miał swoich ponad 400 cudownych obrazów,
            ) miał swoją Królową Korony Polskiej. Koronacja jej częstochowskiego obrazu
            ) odbyła się w roku 1717. A ten rok 1717 - to równocześnie data Sejmu Niemego,
            ) koniec suwerenności Polski. Temu sejmowi carski generał podyktował, co ma
            ) uchwalać, i to bez dyskusji. Haniebny upadek skatoliczonej I
            Rzeczypospolitej
            ) był bezprzykładny. Tak widzi to i odczuwa Polak. Inaczej patrzy na swą hańbę
            ) polakatolik. W Święto Niepodległości dnia 11 listopada 1994 roku Polskie
            Radio
            ) nadało pogadankę pewnego profesora, historyka, o przeszłych dziejach
            Belwederu
            ) w warszawskich Łazienkach. W toku swej pogadanki radiomówca
            ) powiedział: "Historia Polski nie jest ani lepsza, ani gorsza od historii
            ) innych krajów." W Polsce można pleść publicznie duby smalone i nie ponosić
            za
            ) to żadnych konsekwencji. Pan profesor nie wyszedł na durnia, bo nikt go nie
            ) zmusił do publicznej odpowiedzi na dwa pytania:
            ) a) w jakim innym kraju jego monarcha podpisał traktaty rozbio-rowe własnego
            ) państwa?
            ) b) w jakim innym kraju liczba katolickiego kleru dwukrotnie przewyższała
            ) liczbę wojska?
            ) W czasach nam współczesnych owa ani lepszość, ani gorszość historii Polski
            ) ukazana została światu w maju 1944 pod Monte Cassino. Po zajęciu góry przez
            ) nasze oddziały, w dole, w miasteczku Cassino rozwieszono flagi zwycięstwa:
            ) brytyjską, amerykańską, francuską i radziecką. Polskiej flagi nie było. "The
            ) Polish national flag was never raised above Cassino, though the Soviet one
            ) flew there." Jest historia i są historyjki. Był kraj, pogański a bogaty,
            ) którego cesarz - Marek Aureliusz mu było - nie kupił żonie sukni z drogiego
            ) jedwabiu chińskiego, bo uważał, że nie stać go na to. Jest kraj katolicki a
            ) żebraczy, którego prezydent sprawił sobie wannę za 127 milionów na koszt
            ) zadłużonego, gdzie się tylko dało, państwa.
            ) Bezprzykładna w dziejach Europy łatwość, z jaką naród poddał się jarzmu
            ) niewoli, może zdumiewać kogoś, kto nie wie, co to znaczy naród skatoliczony.
            ) Franciszek Bujak, nie wchodząc w sedno przyczyn, nie tykając ani słowem
            ) katolicyzmu, napisał jedynie: "Tym ludziom własne państwo było obojętne, a
            ) więc właściwie niepotrzebne." Ci ludzie, trzeba to uściślić, to byli
            ) polakatolicy. Mówimy: polakatolik - ale czy podobnie nie można by mówić:
            ) germanokatolik, frankokatolik, anglokatolik? Nie, to nie miałoby sensu. A to
            ) dlatego, że przed skatoliczeniem uchronił Niemców Luter, Francuzów -
            ) gallikanizm i hugonotyzm, Anglików - purytanizm, który zresztą, według
            ) Barkera, nie był niczym nowym w ich historii.15) W żadnym z tych krajów Rzym
            ) nie odgrywał takiej roli jak w Polsce, nigdzie jezuici nie doszli do takiej
            ) potęgi jak u nas.
            ) Weźmy taki szczegół: król francuski nosił oficjalny tytuł: "Le Roi tres
            ) chretien" - ale przy stole tego króla nie mógł usiąść żaden ksiądz katolik,
            ) etykieta Wersalu zabraniała tego. Król Anglii miał w tytule: "Obrońca
            wiary".
            ) Ale jakiej wiary?
            ) Nie bardzo tej z judejskiego Nowego Testamentu. "The Canons of the Church of
            ) England, known for short as Canon Law (...) All this may be very distant
            from
            ) the New Testament, and indeed there are no texts which can be adduced in
            ) direct support." Porównajmy powyższe ze swobodą, z jaką kler katolicki
            ) poruszał się na dworze króla polskiego: "To prawda, że dies noctesque, król
            ) przed księżą pokoju nie miał, jeden wyszedł, drugi przyszedł, to Kardynał,
            to
            ) Biskupi, to Legat, to inni drobni." Według Korzona przed pierwszym
            ) rozbiorem "Polska liczyła około 11 milionów organizmów dwurękich, nie
            mających
            ) wyobrażenia o Rzeczypospolitej i około pół miliona inteligencji dotkniętego
            ) trupim rozkładem..." Skądże ten trupi rozkład, skoro cała ta inteligencja
            była
            ) kształcona, wychowana, moralizowana, życiowo ustawiana przez Kościół
            ) katolicki, przez jego jezuickie szkolnictwo? Te 11 milionów organizmów
            ) dwurękich to nasza wieś, gdzie obok dziedzica, pana ciał tych organizmów,
            ) rządził ich duszami proboszcz, często za pomocą kuny i gąsiora. Rządom tej
            ) spółki zagrozić mogła tylko oświata. Rozumiał to dobrze Kościół, dlatego
            ) zwalczał wszystkimi sposoby, klątwy nie wyłączając, oświatę wśród mas
            ) ludowych. To są rzeczy znane, opisane, że wymienię tylko Świętochowskiego,
            ) Szczepanowskiego, Witosa. Pod zaborami wieś nadal była katolicka, ale nie
            była
            ) polska. Była wiernie carska w Kongresówce, wiernie austriacka w Galicji. W
            ) roku 1920, tak - 1920, chłopi we wsi pod Płockiem "uroczyście i z radością
            ) witali ))naszych Moskali((."20) A w zaborze austriackim: "Chłopacy wiejscy
            ) śpiewali na nutę krakowiaka: ))Abośmy to jacy tacy, jacy tacy - chłopcy
            ) Austriacy((, a obelżywe było po wsiach powiedzenie: Ty polski syn."21)
            ) Istnienie skatoliczałego narodu zakończyło się upadkiem własnego państwa i
            ) trójzaborową niewolą. Polakatolik dostał się pod bezpośrednie oddziaływanie
            ) prądów umysłowych i idei, jakimi żył szeroki świat. Europejska nauka,
            ) zachodnia ekonomika poczęły tworzyć swoje oazy w katolickim zaścianku. Pod
            ) wpływem obcych idei jednolity dotąd duchowo polakatolik różnicuje się.
            ) Wyodrębnia się polakatolik prawy - tradycyjny typ bogoojczyźniany,
            prawicowy,
            ) wsteczny; obok niego wyłania się postępowy polakatolik lewy - socjalista,
            ) antyklerykał, ateista nawet. W zasadzie jednak, pod względem charakteru,
            ) postawy życiowej, poczucia obowiązków obywatelskich, jedna i druga odmiana
            ) polakatolika nie różnią się zbytnio
    • Gość: Pr.Oszołom z RM Re: Katolictwo a Polska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.03, 20:45
      Elojka! masz tu klasyczny przykłąd ataku na kosciół w Polsce
      • Gość: ** Prawda, to nie atak,palancie ! IP: *.ipt.aol.com 09.01.03, 20:51
        • Gość: Oszołom z RM Re: Prawda, to nie atak,palancie ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.03, 21:01
          Ta wasza prawda jest tyle warta co ta moskiewska gazeta komunistów który tak
          samo się nazywała...
          • Gość: Ed Re: Prawda, to nie atak,palancie ! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.01.03, 18:09
            Gość portalu: swarozyc napisał(a):

            > Odkatoliczyć, unarodowić, dowartościować Polaka.

            Ed. Dobrze powiedziane.

            • Gość: Oszołom z RM Re: Prawda, to nie atak,palancie ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.03, 19:10
              Gość portalu: Ed napisał(a):

              > Gość portalu: swarozyc napisał(a):
              >
              > > Odkatoliczyć, unarodowić, dowartościować Polaka.
              >
              > Ed. Dobrze powiedziane.
              >

              - sam do siebie gadasz?
              • Gość: Ed Re: Prawda, to nie atak,palancie ! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.01.03, 19:28
                Przypominam Ci tylko słowa założyciela wątku oparte na faktach historycznych
                nie jednokrotnie już podnoszonych na forum. A że nie wygodna dla Twojej
                pogladowej "Prawdy"? Czas najwyższy, byś wspomniał sobie modne kiedyś słowa
                Rakowskiego. A więc odwagi.

                Gość portalu: Oszołom z RM napisał(a):

                > Gość portalu: Ed napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: swarozyc napisał(a):
                > >
                > > > Odkatoliczyć, unarodowić, dowartościować Polaka.
                > >
                > > Ed. Dobrze powiedziane.
                > >
                >
                > - sam do siebie gadasz?
      • Gość: Gwendal Re: Katolictwo a Polska IP: *.chello.pl / *.chello.pl 12.01.03, 20:31
        Tekst jest dosyć interesujący, ale jest tylko głosem w dyskusji, głosem jednej
        ze stron. Skoro uważasz go za atak na Kościół w Polsce, to bądź łaskaw
        spróbować tenże atak odeprzeć. Zawsze możesz odwołać się do wiedzy
        historycznej, wykazać gdzie autor mija się z prawdą, albo niewłaściwie (Twoim
        zdaniem) interpretuje fakty. Gadaniem, że to "atak na Kościół" czy "moskiewska
        prawda" nikogo nie przekonasz.

        Gwendal
      • Gość: Banita Nie mozna byc Katolikiem i Polakiem... IP: *.khi.is 13.01.03, 11:19
        Bowiem katolicyzm oznacza posluszenstwo Watykanowi, a NIE Polsce!
        Anglia, ktora sie oderwala spod kurateli papiestwa w wieku XVI, w XIX
        stala sie glowna potega swiatowa, Polska, ktora zostala slepo przy
        Watykanie, z pierwszej potegi europejskiej w XVI wieku stala sie
        w XVIII w. protektoratem a w XIX w. kolonia trzech zaborcow... :(
    • Gość: Kraken Re: Katolictwo a Polska IP: *.ipt.aol.com 12.01.03, 03:18
      Do gory!!!czytac i uczyc sie nawiedzeni
      • Gość: czyzunia Re: Katolictwo a Polska IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 12.01.03, 03:55
        bardzo sympatyczny tekścik.pa
        • Gość: Kraken Re: Katolictwo a Polska IP: *.ipt.aol.com 12.01.03, 19:25
          GOOOOOO UUUUUPPPP!A katolstwo niech czyta ,I MYSLI podczas czytania!!!!
      • Gość: Kraken Re: Katolictwo a Polska IP: *.ipt.aol.com 12.01.03, 19:26
        Gość portalu: Kraken napisał(a):

        > Do gory!!!czytac i uczyc sie nawiedzeni
        *********popierdolilo mi sie-odsylam oczywiscie do tekstu "swarozyca"
        • Gość: pol Re: Katolictwo a Polska IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 12.01.03, 21:32
          Gość portalu: Kraken napisał(a):

          > Gość portalu: Kraken napisał(a):
          >
          > > Do gory!!!czytac i uczyc sie nawiedzeni
          > *********popierdolilo mi sie-odsylam oczywiscie do tekstu "swarozyca"


          pol
          Wart kilkukrotnego przeczytania,pzremyslenia i dzialania.

          pozdr
          • Gość: x. Re: Katolictwo - TERAPIA SZOKOWA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.03, 11:05
            Gość portalu: pol napisał(a):

            > Gość portalu: Kraken napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Kraken napisał(a):
            > >
            > > > Do gory!!!czytac i uczyc sie nawiedzeni
            > > *********popierdolilo mi sie-odsylam oczywiscie do tekstu "swarozyca"
            >
            >
            > pol
            > Wart kilkukrotnego przeczytania,pzremyslenia i dzialania.

            OBYŚMY ZDOŁALI OBUDZIŚ SIĘ I TRZEZWO SPOJRZEĆ NA TO SZAMBO
            WNIOSKI - NO WŁAŚNIE !
            >
            > pozdr
    • swarozyc Re: Katolictwo a Polska 09.05.03, 14:31
      up
    • Gość: protestant Re: Katolictwo a Polska IP: *.telia.com 09.05.03, 22:46
      up
    • Gość: autor brednie. IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 09:08
      psy szczekają, karawana jedzie dalej... W czasie 2000 lat istnienia Kościoła,
      było tysiące podobnych krytyków. I gdzie oni są dzisiaj, kto ich pamięta ? A
      Kościół istnieje i przeżyje kolejnych atakujących. I takie są Fakty. Reszta to
      Mity....
      • Gość: xyz Re: brednie. IP: *.sloneczny.pl / 10.102.3.* 10.05.03, 09:46
        Gość portalu: autor napisał(a):

        > psy szczekają, karawana jedzie dalej... W czasie 2000 lat istnienia Kościoła,
        > było tysiące podobnych krytyków. I gdzie oni są dzisiaj, kto ich pamięta ? A
        > Kościół istnieje i przeżyje kolejnych atakujących. I takie są Fakty. Reszta
        to
        > Mity....


        Bo zawsze jest wiecej idiotów niż ludzi mądrych
      • Gość: Ed Re: brednie czy mityczne dewiacje??? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 10:53
        Gość portalu: autor napisał(a):

        > psy szczekają, karawana jedzie dalej... W czasie 2000 lat istnienia
        > Kościoła, było tysiące podobnych krytyków. I gdzie oni są dzisiaj, kto ich
        > pamięta ? A Kościół istnieje i przeżyje kolejnych atakujących. I takie są
        > Fakty. Reszta to Mity....

        "W końcu trzeba sobie zdawać sprawę z arbitralnych opinii, istotnych
        deformacji i ewidentnych kłamstw ciążących na historii Kościoła. Jesteśmy
        niemal oblężeni przez złośliwość i kłamstwo; większość katolików albo nie
        chce, albo nie próbuje tego zmienić." (Kardynał Giacomo Biffi, arcybiskup
        Bolonii).

        "Dzieki Bogu, nire zaliczam się do tych - dziś licznych - którzy sa
        przekonani, że to właśnie im udzielono mocy odkrywania, na czym
        polega "prawdziwe" chrześcijaństwo i "prawdziwy" Kościół. Myślą, że dopiero od
        lat sześćdziesiątych XX wieku, grupa akademickich teologów zaczęła odkrywać, o
        czym tak naprawdę chce nasz pouczać Ewangelia. Jakby tyle wieków Duch Świety
        trwał w letargu albo wręca sadystycznie cieszył się insoiracją do błędów i
        nadużyć tylu pokoleń wierzących". (Vittorio Messori)

        Ed. Na wszelki wypadek podaję jeszcze prawnie sankcjonowaną już treść modlitwy
        Toma Snyder'a (Stan Utah - USA): "Matko nasza, któraś jest sztuką w niebie,
        zbaw nas od złych sił wymuszonej bigoterii, która ma być wszystkim narzucona,
        uchroń nas od akcji pomylonych, słabych i głupich polityków, którzy nadużywają
        władzy i wierzą we własną nieomylność".
    • Gość: Kasyx Re: Katolictwo a Polska IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.03, 11:44
      Zastanawiam się czy nie zostać wyznawcą religii Wicca, podobno fajna rzecz.
    • Gość: GG Anglikanstwo a Australia IP: *.lib.latrobe.edu.au 11.05.03, 07:19
      Obecny General-Gubernator (Gubernator Generalny) Australii, byly arcybiskup
      anglikanski Brisbane (stolica stanu Queensland), dawny kochanek zony obecnego
      premiera federalnego Howarda (to wlasnie Howardowa wysunela go na to
      stanowisko), okazal sie nie tylko pedersata i przyjacielem pastorow-zboczencow,
      ale tez i gwalcicielem.
      Jego ofiara zostala wlasnie zamordowana przez tajne sluzby australijskie,
      niemniej sprawa dostala sie niejako cudem do prasy, i General-Gubernator jest
      w klopotach, razem z premierem federalnym Howardem i jego zona. Krolowa
      brytyjska, Elzbieta II, w trosce o wlasny tylek, zazadala od Howarda, podczas
      jego niedawnej wizyty w Londynie, aby sie pozbyl Generala-Gubernatora, ktory
      oficjalnie reprezentuje krolowa brytyjska w Australii. Ciekawe, czy Howard
      kaze zalatwic Generala-Gubernatora w podobnym stylu, jak kazal zalatwic jego
      ofiare (oficjalnie popelnila ona samobojstwo)?
      A co na to polonia australijska?
      GG

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka