swarozyc
09.01.03, 20:39
Antoni Wacyk - "Na pohybel katolictwu"
"Państwo i Kościół katolicki są to instytucje skazane na walkę ze sobą
zawsze i wszędzie." - Józef Grabiec-Dąbrowski
Historyk, Sekretarz Ligi Państwowości Polskiej w roku 1917
1. "Zasługi" Kościoła w Polsce
Całkiem niedawno w poważnym tygodniku, bynajmniej nie klerykalnym, można
było przeczytać taką naiwność: "Nikt, kto rozsądny, niezależnie od żywionych
zapatrywań politycznych, nie kwestionuje historycznej roli i zasług Kościoła
w Polsce..."
Co do roli - niestety, tak. Ale co do zasług? Nieprawda! Nie zasługi, lecz
szkodliwość widzieli: Joachim Lelewel, Józef Ignacy Kraszewski, Juliusz
Słowacki, Seweryn Goszczyński, Bronisław Trentowski, Narcyza Żmichowska,
Stanisław Wyspiański, Stanisław Witkiewicz, Stanisław Ignacy Witkiewicz,
Witold Gombrowicz. Nikt, z Ciemnogrodu nawet, nie odmówi tym ludziom
rozsądku.
"Zasługi" Kościoła katolickiego dla Polski przypomniałem pokrótce w moich
publikacjach: Mit polski - Zadruga i Filozofia polska - Zadruga. Obecnie
zamierzam rozszerzyć nieco ten temat.
Szkodliwość Kościoła katolickiego w Polsce poczęła być jaskrawo groźna
dopiero po XVI wieku, po zwycięstwie kontrreformacji, kiedy ze szkół
jezuickich masowo począł wychodzić polakatolik: nie Polak, lecz katolik, nie
obywatel, lecz łacinnik, typ ludzki absolutnie niezdolny do rządzenia
państwem, zwłaszcza państwem wielonarodowym. Od XVII wieku rozpoczyna się
tragedia I Rzeczypospolitej.
W tej tragedii Kościół katolicki występuje jako demon zła. Groza widowiska
polega na tym, że w oczach polakatolika demon ten uchodzi za
opatrznościowego dobroczyńcę! Jemu właśnie polakatolik dziękuje za zasługi
dla Polski!
O tych "zasługach" niechaj mówią fakty.
***
Po wybuchu powstania na Ukrainie, do którego walnie przyczynili się Skargi,
Hozjusze, Kuncewicze, Bobole, po klęskach wojsk koronnych, stanął w roku
1649 trudny pokój ze zwycięską Kozaczyzną Chmielnickiego. Ugoda zborowska
punktowała, jako jeden z podstawowych warunków, przyznanie hierarchii
prawosławnej czterech miejsc w senacie Rzeczypospolitej. W jej żywotnym
interesie leżało, by przeobraziła się w Rzeczpospolitą trojga narodów.
Ale Rzym storpedował traktat zborowski. Nuncjusz papieski Jan de Torres
zadbał o to, ażeby biskupi katoliccy, z urzędu zasiadający w senacie państwa
polskiego, założyli stanowczy i skuteczny protest - "odgrażając się wyniść
wszyscy z senatu." Tym biskupom, którzy się wyróżnili w owej akcji, nuncjusz
złożył podziękowanie.1)
Znowu więc rozgorzała wojna. Potrzebne były pieniądze na wojsko. "Wszystkie
sejmiki uznały, że duchowieństwo powinno bezwzględnie uczestniczyć w
wydatkach na obronę państwa. Sprawa ta miała swoje głębokie uzasadnienie.
Duchowieństwo tradycyjnie wolne od opodatkowania uchylało się od
jakichkolwiek świadczeń na wojnę od początku powstania na Ukrainie. Jeszcze
na sejmie koronacyjnym zdołało się oprzeć ostrym żądaniom w tej mierze."2)
***
W roku 1768 sejm pod naciskiem Rosji przyznał różnowiercom równouprawnienie.
Historyk Władysław Smoleński zanotował mimochodem, że "...Klemens XIV
zachęcał do skasowania praw z roku 1768..." Zachęcał. Nieco więcej o tym
papieżu wzmiankuje obcy autor. "W instrukcji dla nuncjusza Garampi w
Warszawie papież pisał: ))Co szczególnie zatrważa nas, to nie tyle plany
zagranicznych ministrów, ile lekkomyślność i obojętność katolików, a
zwłaszcza biskupów. Napominamy bardziej patriotycznych spośród biskupów, by
nie występowali tak mocno z powodu własnych, choćby najbardziej oczywistych
i ciężkich uraz, lecz by przypomnieli sobie, że są w pierwszym rzędzie
katolikami, a potem dopiero Polakami.(("3)
Ciemnej szlachcie nie trzeba było więcej zachęt. W tymże roku zawiązuje się
w Barze konfederacja "prawowiernych chrześcijan katolickich rzymskich."4)
Konfederacja Barska była imprezą wyłącznie katolicką, miłą Rzymowi i z jego
poduszczeń podjętą, a dla państwa zgubną. Przyśpieszyła pierwszy rozbiór
Polski. Później szereg barzan znajdzie się w ultrakatolickiej Targowicy.
***
Przeciwko rozbiorowi katolickiej Polski protestowała Turcja, ale nie
Watykan.
Pierwszego rozbioru, jak i następnych, papież nie potępił. Przeciwnie,
rozgrzeszył Marię Teresę, która, pobożna katoliczka, miała pewne skrupuły, z
którymi zwróciła się do Ojca Świętego. Cytuję Lelewela: "Le Saint Pere, en
qui les Polonais croyaient toujours aveuglement, se hata de lui repondre au
nom du ciel et de la terre ))que l´invasion et le partage etaient non
seulement politiques, mais dans l´interet de la religion; que les Moscovites
se multiplieraient d´une maniere prodigieuse en Pologne; qu´ils y
introduiraient insensiblement la religion schismatique; et que pour
l´avantage spirituel de l´Eglise, il etait necessaire que la cour de Vienne
etendit sa domination en Pologne aussi loin qu´elle pourrait.(("5)
Po polsku: "Ojciec Święty, któremu Polacy zawsze ślepo wierzyli, pośpieszył
jej odpowiedzieć w imieniu nieba i ziemi, ))że inwazja i rozbiór były nie
tylko właściwe politycznie, ale i w interesie religii; że w Polsce Moskale
mnożą się w sposób niebywały; że wprowadzają tam po kryjomu religię
schizmatycką; i że dla duchowego dobra Kościoła było konieczne, ażeby dwór
wiedeński rozciągnął swe panowanie w Polsce możliwie daleko.(("
***
W roku 1773 sejm powołał Komisję Rozdawniczą dla przejęcia ogromnego majątku
pojezuickiego, przeznaczonego na cele Komisji Edukacji Narodowej. Na czele
Komisji Rozdawniczej stanęli dwaj znani grabieżcy: biskup Ignacy Massalski i
biskup Andrzej Młodziejowski. W ciągu trzech lat swego istnienia ta komisja
zdołała roztrwonić większą część powierzonych jej dóbr. Co więcej - Komisji
Edukacji Narodowej prezydował aż do roku 1776 tenże biskup Massalski,
przyszły wisielec.6)
***
W lutym 1775 roku sejm rozbiorowy musiał zająć się finansami państwa, które
bez wystrzału dało się okroić z trzech stron i utraciło między innymi takie
źródła dochodu, jak Wieliczka, Bochnia i żupy samborskie. Przebogaty Kościół
katolicki w Polsce, wolny od podatków, okazał się jak zwykle oporny wobec
wszelkich zabiegów sejmu o "subsidium charitativum", czyli dobrowolną daninę
kleru. "Ale dopiero po nowej prolongacie w marcu, pod naciskiem
Stackelberga, duchowieństwo zdecydowało się na płacenie 600 000 rocznie."
Była to sumka niewiarygodnie mała, skoro się zważy, że dochody jednego tylko
biskupa krakowskiego wynosiły przed rokiem 1772 - 1 200 000 złp.7)
***
W roku 1776 sejm podjął kolejną próbę naprawy Rzeczypospolitej. Komisja
Kodyfikacyjna pod przewodnictwem Andrzeja Zamoyskiego opracowała i ogłosiła
w roku 1778 projekt - Zbiór praw sądowych, znany jako Kodeks Zamoyskiego.
Ale oto za kulisami sprawy zjawiają się trzej spiskowcy, którym wzmocnienie
Polski nie odpowiada: ambasador Rosji Stackelberg, papież Pius VI i jego
nuncjusz Archetti. Ten ostatni otrzymuje od Ojca Świętego tajną instrukcję,
jak ma działać, by współpraca Kościoła katolickiego ze schizmatycką Rosją
nie wyszła na jaw. Nuncjusz miał na swe rozkazy kilkanaście tysięcy ciemnych
mnichów i zaagitował odpowiednio sejmiki równie ciemnej szlachty. Na sejmie
1780 roku wpłynął do laski marszałkowskiej wniosek, "aby prawa przez J. P.
Zamoyskiego uformowane tak zostały umorzone, iżby się wspomnienie o uszy
nasze ani potomków nie obiło."8) Na dany znak urobieni przez nuncjusza
posłowie bez czytania nawet projektu Zamoyskiego "zaczęli drzeć kodeks i
rzucać go z łoskotem na ziemię."9)
Władysław Smoleński w swej poczytnej książce Przewrót umysłowy w Polsce
wieku XVIII pisze: "Projekt Zamoyskiego na sejmie roku 1780 upadł..." Upadł
i tyle. Juliusz Bardach, Bogusław Leśnodorski i Michał Pietrzak w ich
Historii państwa i prawa polskiego, PWN, 1977, ośmielili się ujawnić co
nieco więcej: "Przeciw Zbiorowi praw wystąpiły jednak wszystkie wsteczne
siły wśród szlachty i duchowieństwa, prz