bryt.bryt
16.06.06, 21:54
Spraw kilka, okolokurskich, okolojarkowych, absurdalnych z lekka:
1) Jarek mowi, ze jak PO walczy Niesiolowskim lub Tuskiem, to jego nie
interesuje, co mowi o PO Kurski. Czyli wedlug Jarka na worek calkiem
uzasadnionych krytyk, paczke krytyczno-przesmiewczych epitetow i pare czasem
mocno przesadzonych paraboli mozna odpowiedziec wulgarnym i pozbawionym
dowodow oskarzeniem o przynaleznosc do ukladu przestepczego, o lamanie prawa,
o korupcje polityczna. Musimy zrozumiec, ze geniusz wie lepiej.
2) Jarek mowi, ze oni nie porownuja Tuska do dzialczy komunistycznych, tak
jak Niesiolowkski Jarka do Gomulki. Oczywiscie trzeba pamietac wobec tego, ze
nieprawda jest to, ze Jarek porownal dzialania PO do dzialan stalinowskiego
prokuratora. Wszystkim nam sie to przywidzialo.
3) Jarek mowi, ze jesli prawda jest afera billboardowa, to na pewno dokumenty
jej dotyczace sa zniszczone. Czyli "uklad" jest wszedzie i moze wszystko. A
jak go nie widac, to tym gorzej dla "ukladu", bo tym mocniej swiadczy to o
jego obecnosci. Znamy to skadinad i czas juz sobie przyswoic te jedna z
podstawowych prawd wlasciwych dla genetycznych patriotow.
Z punktu nr 3 mozna wysnuc latwo dosyc wiez laczaca tok myslenia Jarka z
tokiem myslenia Jacka, kory zlozyl doniesienie nie majac zadnych dowodow i
zmusil prokurature do wyslania sledczych, zeby znalzli dowody, o ktorych
Jacek mowil, ze byly niszczone. A z dwoch poprzednich mozna wysnuc wniosek,
ze Jarek lze. Co tez laczy go z Jackiem.
I na koniec ciekawostka lzejszego kalibru. Otoz Kurski wyjasnil dzisiaj w
Polsacie, ze na spotkaniu z jakims szerszym gronem pisowskim cos tam ogolnie
gdzies napomknal o tym, ze posiada wiedze o aferze z billboardami, jednak na
tyle ogolnie, ze nie mozna tego tratowac jako poinformowanie partii o swoim
stanie wiedzy, tylko jakies zasygnalizowanie tematu. Natomiast w "Dziennikim"
twierdzi, ze oczywiscie partia dokladnie wiedziala o wszystkim.
Reasumujac - klasyczny PiS w starym dobrym stylu.
Zygac sie chce.