rekontra
21.06.06, 10:47
Szanowny Panie Redaktorze
W „Gazecie Wyborczej" z 3 stycznia ukazał się artykuł Andrzeja
Szczypiorskiego "Zimna stal naszych uczuć”
Nie chcę się odnosić do meritum tego tekstu – udawanie przez p.
Szczypiorskiego, że nie wie, iż można służyć społeczeństwu będąc
sędzią, "nawet za czasów PRL, nie zasługuje na polemikę. (Sędziów, którzy za
okupacji niemieckiej orzekali w sprawach kryminalnych nikt nie odsądzał od
czci i wiary. Bronili polskiego społeczeństwa.)
Ale kto jest tym Katonem? Andrzej Szczypiorski, który lansował realny
socjalizm za Gomułki i Gierka, wychwalając go pod niebiosa, nagle stawia
zarzut człowiekowi, który po 1956 r. rozpoczął pracę w sądownictwie.
Człowiek, który jako dziennikarz podlegał nadzorowi aparatu ideologicznego
PZPR, mą pretensje, że ktoś znalazł się w wymiarze sprawiedliwości podległym
ministrowi sprawiedliwości. Nie umie przy tym udowodnić sędziemu Nizieńskiemu
rozpoznania jakiejkolwiek sprawy politycznej, podczas gdy sam przed 1956 r.
wychwalał stalinizm i Stalina, tworząc zasłonę dymną dla najpotworniejszych
zbrodni z tego okresu. A przecież nie pochodził z zapadłej wioski i nie
zachłysnął się awansem społecznym. Nie wywodził się też z rodziny
komunistycznej, która mogła swym dzieciom nieźle zamieszać w głowie.
Zresztą po 1956 r. każdy, kto chciał, wiedział o zbrodniach komunistycznych
prawie wszyst¬ko. Ale okazuje się, że p. Szczypiorski w niczym nie zawinił i
za swe czyny nie ponosi żadnej mo¬ralnej odpowiedzialności.
Słusznie pisze Leszek Kołakowski w Życiu z 3 stycznia br., że zniszczenie
poczucia winy, wynikające z zaniku indywidualnej odpowiedzialności, powoduje,
że „nie możemy być podmiotami moralnymi - co znaczy, nie możemy być
podmiotami w ogóle". Ktoś taki może być jednak Głównym Moralistą III RP.
Nie pisałbym o tym, bo nie on jeden zawinił. Ale tu granice zostały
przekroczone, skoro ktoś z agitki komunistycznej zaczyna wydawać
lub odmawiać świadectwa moralności.
ADAM STRZEMBOSZ
Tyle w odpowiedzi Szczypiorskiemu napisał profesor Strzembosz w Życiu,
6 lat temu. KIlka zdań głównego moralisty III RP wg GW z artykułu
"Zimna stal naszych uczuć":
- jak każdy ówczesny sędzia podlegał Ministerstwu Sprawiedliwości, a także -
po linii politycznej - jakiemuś tam wydziałowi w komitecie partii, bez
względu na to, czy sam był, czy też nie był członkiem PZPR.
- Bo cały naród był zamieszany, ale on jednak nie był! Kierownik sklepu
monopolowego był w rozumieniu ówczesnego prawa funkcjonariuszem państwa i tak
go sędzia Nizieński w czasie rozprawy sądowej traktował
- Powstaje też pytanie, jak sędzia mógł być przez tyle lat sędzią, jeśli nie
uznawał państwa, w którego imieniu wydawał wyroki?
Myślę, że to jest jakiś niedościgły rekord obłudy. - pisze Szczypiorski
Na koniec Andrzej Szczypiorski, autorytet moralny (książka "konfidenci są
wśród nas" ukazała się wiele lat wcześnmiej - mieści podrozdział o agencie
TW Mirek"), więc TW MIrek, Sczypiorski pisze o Rzeczniku Interesu
Publicznego:
"Nie ma tam ani jednego słowa obiektywizmu, ani milimetra dystansu"