rekontra
05.07.06, 09:25
Wczoraj na dwóch kanałach przez kilka godzin wypomadowany Marcinkiewicz
a la Kwaśniewski, udzielał pierwszej pomocy, wysyłał uśmiechy do kamery,
zagadywał ludzi. Budował wizerunek - oczywiście swój, nie PiSu, ściskał ręce
w stylu wczesnego Gierka. Klasyczna gospodarska wizyta u ratowników
medycznych, dla potrzeb tvn24 i tvp3.
Czy nie dziwi telewizyjna klaka? Transmisje prawie jak z pierwszego
lądowania na księżycu, z tym że na trawniku.
Czy Marcinkiewicz nie ma nic do roboty? Czy stać go na takie marnotrawienie
czasu? Pisałem tydzień temu: zawalił sprawę Gilowksiej. Miał jej kompleks -
inteligentniejszej, znacznie lepiej znającej się na ekonomii, o wyraźnym
wizerunku, wygadanej, dającej się lubić. Ostatnio przed kamerami
Marcinkiewicz wsadzał nóż w plecy Gilowskiej, przepraszał twórców
za "podatek", przepraszał za pomysł który dawno temu upadł. Ale nie miał tej
oprawy, to puszczanie oka, fałszywe przeprosiny "nie za swoje winy" .
Pisałem i podtrzymuję. Gilowska to "pomysł" Kaczynskiego, a jej związki z
Marcinkiewiczem to "fakt czysto medialny" - i to się potwieredza.
Podobno Marcinkiewicz wybiera się na zachód, odbudowywać wizerunek Polski.
Wiadomo, że go kupią na zachodzie gdyż to jest w interesie zachodu, miekki
Marcinkiewicz, któego można poklepać po plecach, media polskie także kupią,
zapakują i zawiąża fantaztyjną kokardkę. Pakuneczek "marcinkiewicz" pokazą w
odpowiedniej oprawie wszelkie stacje, Olejnik spojrzy prosto w oczy, Lis
zapyta Marcinkiewicza co z tą Polską, żakowski wyskoczy z mantrą, Wołek
zawieci głos i obetrze kąciki ust ze trzy razy. Przy okazji może pokażą
niezasznurowane buty Kaczyńskiego, albo może złąpią go na ziewaniu. Pokaża
rochodzone buty Gosiewskiego, może czepią się jakiejś filipinki. Przecież
wszystkie chwyty dozwolone. Obłaskawić Marcinkiewicza to żaden rpoblem.
Uważam, że w końcu trzeba podjąć decyzję. Nae można dłużej udawać, że ambitny
Marcinkiewicz z Gorzowa ma te same cele co PiS. Przykłąd ? Chociazby sprawa
rozwiązania WSI, gdyby nie prezydent, bylibyśmy w lesie. Przykłąd? Fatalnie
przeprowadzona sprawa Gilowskiej.
Misja Marcinkiewicza dobiega końca. Czas na zmiany.
Czyli co? Nowy premier.
Nie stać nas, gdu trwa sanacja pańśtwa, na malowanego premiera. Piszę
"malowany" - nie w znaczeniu tradycyjnym. Malowany, tzn taki, który większośc
czasu spędza na pomadowaniu swego wizerunku, na pudrowaniu swoich działań.
Wyeksportować go na rynek zewnętrzny i wewnętrzny.
Sprawa Gilowskiej, mianowanie Wojciechowskiego poza plecami Kaczyńskiego,
wczorajsza szopka ratownicza pokazały, że premier nam się zużył.
Im wcześniej tym lepiej.
misja Marcinkiewicza ddobiegŁa końca