rekontra
24.07.06, 23:27
Paweł Lisicki - niedoszły (utrącony) - redaktor naczelny Rzeczpospolitrej
pisze we Wprost:
"Warto przyjrzeć się rzekomej satyrze, którą zamieści! „Taz", a która
wywołała niemal ogólnoeuropejską awanturę. Trzeba pamiętać o intencjach
autora i redakcji. To przecież miał być żart. Z czego wyśmiewał się autor
tekstu Peter Kohler i co ubawiło urodzoną w Polsce redaktor naczelną pisma
Baschę Mikę?
Otóż autor wyśmiewa się z liczącego „700 stron opracowania dotyczącego
dokonanej przez Niemców zagłady polskiej stolicy w czasie II wojny
światowej", kpiąc, że „wielu Polaków żywi przez wieki narastającą nieufność
wobec wszystkiego, co niepolskie". I to jest właśnie w całej sprawie rzecz
najbardziej zdumiewająca. Niemcy nie wstydzą się wyśmiewać polskich cierpień
w czasie II wojny. Fakt, że artykuł jest satyrą, potwierdza to spostrzeżenie:
nie mamy tu do czynienia z jednostkowym wybrykiem, ale z odwołaniem się do
powszechnie uznanej opinii. To, że prezydent przygotował dokument na temat
zniszczenia Warszawy, okazuje się śmieszne. Polacy nie są już ofiarami par
excellence, są jedynie tymi, którzy pod ofiary się podszywają, a zatem ich
ewentualne roszczenia stają się komiczne. Dlatego niemiecki autor może śmiało
żartować z Piłsudskiego i z wizji historii, w której komunizm został Polsce
narzucony przez Rosję.
To, co w tekście „Taz" najbardziej uderzające, to nie żarty z Kaczyńskich,
ale drwina z Polski. Dopiero antypolski stereotyp, do którego odwołuje się
Kohler, sprawia, że w oczach niemieckiego czytelnika artykuł może być
śmieszny - by się śmiać, trzeba po prostu wcześniej Polską gardzić.
Co gorsza, nie wydaje się, by w Niemczech dostrzeżono ten problem. Ośmieleni
sytuacją i złą prasą polskiego rządu w Europie niemieccy komentatorzy coraz
częściej piszą to, co naprawdę myślą. Dlatego tygodnik „Der Spiegel" w
komentarzu do protestów Lecha Kaczyńskiego wobec publikacji „Taz" - zamiast
wykazać zrozumienie dla nadwrażliwości polskiego prezydenta - woli zaatakować
rzekomy „narodowy katolicyzm" Kaczyńskich i pouczyć ich, by się „nie dąsali w
warszawskim kącie".
Z Tageszaitung współbrzmi wyborcza: Dzisiaj zamieszcza wyniki sondażu -
"Sondaż ''Gazety Wyborczej'': Polska kiepska, Niemcy wspaniałe", na
szczęście to myślenie o stosunkach polsko - niemieckich, myślenie geremkowo -
skubiszewskie, już jest na śmietniku dyplomacji. Bardziej jasnym staje się
stanowisko premiera który nie wymienił w expose Niemiec. Czas najwyższy
przedefiniować je na nowo.
Czas odświeżyć pamięć, również pismakom z Czerskiej.
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1715307,49622.html?skan=3503437