Gość: tomek
IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl
11.02.03, 01:05
W tej systuacji premier nie miał wyboru.
Powinien natychmiast (tj. w lipcu 2002) zlecić
prokuratorowi generalnemu i szefowi agencji
bezpieczeństwa wewnętrzengeo
prześwietlenie Rywina.
Nakazywało to prawo, dobro śledztwa, logika, etyka oraz instynkt
państwowy (a nie instynkt aparatczyka partyjnego a priori
kryjącego "swoich").
A co zrobił Miller - urządził "konfrontację", w czasie
której Rywin dowiedział się, że został nagrany - i w ten
oto sposób Rywin dostał szanse na zatarcie śladów.
Już samo to stanowi, iż Miller utracił wiarygodność i
predyspozycje do bycia najwyższym urzędnikiem
w państwie,
niezależnie od tego czy jest uwikłany w samą korupcję.
Dość uśmieszków - do dymisji !