Dodaj do ulubionych

Co robić ze smrodem?

27.07.06, 20:17
Jeżeli rolnik ma biznes, w którym używa gnojówki czy innych nawozów
naturalnych, a sąsiedzi skarżą się z powodu smrodu, kiedy on te nieczystości
wylewa na swoje pole, to jak reagować?

Moją pierwszą reakcją jest „Na drzewo mieszczuchu! Nie pchaj się na wieś z tak
delikatnym noskiem”. Jednak ogarnęły mnie wątpliwości. Przecież możliwe jest,
że kiedy ludzie sprowadzali się w dane miejsce, nie było w ich sąsiedztwie
takiej hodowli, zapłacili za mieszkanie w czystym otoczeniu, a dopiero później
ktoś mógł rozwinąć hodowlę pod oknami sąsiadów, zasmradzając im życie. Taki
hodowca sam nie musi mieszkać w pobliżu, w końcu mamy kapitalizm i biznesmen
nie musi mieszkać w swojej fabryce, tak jak właściciel sklepu nie musi nad nim
mieszkać piętro wyżej.

Jak więc rozstrzygać takie konflikty? W GW opisano taki konflikt, ale płytki
dziennikarz (Agnieszka Krzemionka) nie podał żadnych istotnych informacji,
które mogłyby dać wskazówkę, kto kogo krzywdzi. Mieszkańcy lamentują, że nie
mogą otwierać okien, hodowca twierdzi, że to zapach naturalny. Potem jest już
w artykule tylko jakiś bełkot o substancjach neutralizujących zapachy.

Skoro dziennikarz nie potrafi pisać z sensem, to może któryś z szanownym
forumowiczów zechce podzielić się wiedzą o tym, jak w cywilizowanych krajach
rozstrzyga się takie spory. Czy mogę np. w Anglii lub we Włoszech kupić sobie
gospodarstwo na wsi, a potem nękać sąsiadów z powodu smrodu, który wytwarzają?
A na odwrót? Czy rolnikowi wolno jest zmienić profil produkcji w taki sposób,
że zaskakuje sąsiadów nagle tym, że wylewa im pod oknami śmierdzące
nieczystości na swoje pole?

Mimo, że jestem liberałem z przekonania, to także jestem z natury
konserwatystą, więc zwykle popieram tych, którzy bronią się przed niechcianymi
zmianami, chyba że mój konserwatyzm w wyraźny sposób hamowałby rozwój
kapitalizmu, wtedy liberalizm w moich poglądach zwycięża. W tym wypadku jednak
skłaniałbym się do tego, żeby poprzeć tych, którzy sprzeciwiają się zmianom na
gorsze swojego życia. Jeżeli więc dawniej smrodu nie było, to pod wpływem
protestów należy smród zlikwidować, choćby nawet przy użyciu policji i
buldożerów. Jeżeli dawniej smród był, to wysłałbym protestujących na drzewo,
ewentualnie ścigałbym takich za nękanie hodowców, którzy żyją sobie w smrodzie
od lat i jest im dobrze.
Obserwuj wątek
    • potodno Re: Co robić ze smrodem? 27.07.06, 20:20
      co jednemu smierdzi drugiemu pachnie
      czytał kiedyś listy Jana III Sobieskiego do Marysieńki
    • l.o.r.t.e.a 2 sprawy po kolei. 27.07.06, 20:21
      1. Wielkie fermy muszą już dziś mieć szczelne zbiorniki na gnojówkę i nie mają
      prawa tego wylewać na pola. Takie sprawy do sądu.

      2. Indywidualni rolnicy mają dziś prawo rozlewać gnojówkę na pole, ze zwykłego
      gospodarstwa tego jest niewiele. Więc smrodek jest kilkugodzinny, raz w roku,
      zakładając że rolnik zawsze wylewa na to samo pole, co się raczej nie zdarza.
      • dokowski Niestety dziennikarka nie pisze o co chodzi, czy.. 27.07.06, 20:48
        l.o.r.t.e.a napisał:

        > 1. Wielkie fermy muszą już dziś mieć szczelne zbiorniki na gnojówkę i nie mają
        > prawa tego wylewać na pola. Takie sprawy do sądu.
        >
        > 2. Indywidualni rolnicy mają dziś prawo rozlewać gnojówkę na pole, ze zwykłego
        > gospodarstwa tego jest niewiele. Więc smrodek jest kilkugodzinny, raz w roku,
        > zakładając że rolnik zawsze wylewa na to samo pole, co się raczej nie zdarza.

        ... pisze o wielkiej fermie czy o indywidualym rolniku
      • pies_na_czarnych Re: 2 sprawy po kolei. 27.07.06, 21:05
        RAK!
    • buffalo_bill Oddać do przedszkola 27.07.06, 20:49


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka