yoginx
02.08.06, 19:46
Gibson powiedział coś głupiego po pijaku – przeprosił. Ale ponieważ to co
powiedział dotyczyło Żydów - sankcje mają być straszne. Oczywiście tak zwani
postępowcy nie wierzą w szczerość przeprosin Gibsona.
Kuczyński napisał coś plugawego na trzeźwo – pod wpływem krytyki usunął
tekst, przeprosił i przy okazji oskarżył swego adwersarza o antysemityzm. Nie
muszę pisać że media nie wspomniały nawet o tym – postępowcy wybaczyli mu
natychmiast.
Zastanawiam się tylko który z nich miał większą świadomość wypowiadanych
(pisanych) słów?
Czy w stosunku do Gibsona możliwe jest użycie takiego oto argumentu:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=45951080&a=45952207
czy raczej ten argument zarezerwowany jest tylko dla ludzi pokroju
Kuczyńskiego którzy życzą Polsce jak najgorzej?