bryt.bryt
18.08.06, 00:28
W tym teatrzyku jest wiecej aktorow, o ktorych zapominamy. I chyba tu jest,
jak to mowia, hund begraben. Fragment tekstu Gadomskiego:
"(...)Netzel kompromituje rządzących Polską polityków, którzy go
rekomendowali (...) niektórzy członkowie tej partii dają do zrozumienia, że
trzeba będzie się go pozbyć.
Ale to nie będzie takie proste, bo Netzel okazał się użytecznym narzędziem w
zapomnianej już nieco, lecz przecież niewyjaśnionej "aferze billboardowej",
która miała pogrążyć Platformę Obywatelską.
Przypomnijmy - rzekomą aferę polegającą na nielegalnym finansowaniu kampanii
Platformy Obywatelskiej przez PZU "wykrył" Jacek Kurski, a prezydent i
premier RP publicznie mówili, że wierzą Kurskiemu, choć zapewne
dokumenty "afery" zostały zniszczone. Minister Ziobro, by uprawdopodobnić tę
wersję, prezentował, jak działa niszczarka.
W sumie PiS zaangażował aparat państwa w wykrycie afery, której raczej nie
było, i Netzel miał dostarczyć, jeżeli nie dowody, to przynajmniej poszlaki.
Prezes zwolnił na przykład w trybie dyscyplinarnym dyrektora biura ds.
marketingu PZU Iwonę Ryniewicz, która publicznie mówiła, że rewelacje
Kurskiego są wyssane z palca. Ochoczo współdziałał z nasłanymi przez Ziobrę
prokuratorami w szukaniu "kwitów" kompromitujących polityków opozycji. Chyba
niewiele znalazł (ach, ta niszczarka!), bo inaczej coś byśmy już wiedzieli.
I jak takiego zasłużonego fachowca wywalić na zbitą twarz.(...)"
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,3556705.html