buraque
31.08.06, 14:10
Bardzo ciekawe ujęcie ostatnich wyczynów znanych kłamców politycznych, całość
w wydaniu papierowym "Polityki".
Osaczają nas insynuacje, oskarżenia bez pokrycia, kłamstwa bez weryfikacji,
które się nawarstwiają, potęgują i sumują. Jedne są porzucane, bo pojawiają
się następne, jeszcze ciekawsze i dotkliwsze, a też skuteczniejsze w
szkalowaniu politycznych przeciwników. Liczy się skuteczność w przepychaniu
do mediów i społecznej świadomości swoich obsesji i uprzedzeń jako prawie
niezbitych faktów, które może i wymagają potwierdzenia, ale przecież – jak
powiedział niedawno sam Jarosław Kaczyński – o dowody bardzo trudno, a im
bardziej ich nie ma, tym bardziej jest to podejrzane.
Cel pomówienia jest jasny: zranić przeciwnika, pobrudzić i rzucić na żer,
odebrać mu godność i prawa honorowe, uczynić bezbronnym wobec rechotu i
szyderstw gawiedzi. Antoni Słonimski, zapytany przez fryzjera, dlaczego taki
dzisiaj jest smutny, powiedział, że był właśnie na pogrzebie Stefana
Żeromskiego. Usłyszał w odpowiedzi: „Nakradł się, to i umarł”. Jeden z
internautów, komentując konflikt przewodniczącego komisji bankowej Artura
Zawiszy z prezesem NBP, napisał: „Wyrzucić Balcerowicza, bo haruję jak wół, a
i tak nie mogę dostać kredytu”. To jest właśnie wzorcowa publiczna reakcja. O
to chodzi. I dlatego insynuacja robi taką polityczną karierę.
Wedle definicji słownikowej „insynuacja to niesłuszny zarzut”,
to „przypisywanie komuś nieprawdziwych, krzywdzących myśli, postępków i
intencji”. To sugestia, często niemożliwa do zweryfikowania, że „ktoś jest w
coś zamieszany”. W polityce nie tylko chodzi o to, by uderzyć właśnie w tę
wybraną osobę (o to także oczywiście), ale by osłabić całe jej środowisko,
jej formację i idee, które ona niesie i wyraża. Jeśli ktoś jest o coś
oskarżany albo rodzinnie obciążony winami historycznymi – a insynuacja to
właśnie podsuwa – znaczy to, że nie może mieć jakiejkolwiek racji w żadnej
sprawie, choćby w sprawie podatku liniowego i w dyskusji o sytuacji prawnej
zająca.
Historia insynuacji w polskiej polityce jest długa, wystarczy przypomnieć
choćby sprawę Olina, gdzie nie zostali ukarani ani oskarżany o agenturalność
były premier Oleksy, ani ci, którzy go oskarżali. Znaczący wkład do sztuki
pomówień wniósł także Andrzej Lepper w swoim słynnym wystąpieniu sejmowym,
gdzie oskarżył kilku polityków o korupcję.