nielubiegazety2
12.09.06, 10:30
ł.
"w maju 2003 r. Gudzowaty zostaje zaproszony do domu biznesmena Lecha
Jaworowicza. To znajomy wielu polityków lewicy, w tym L. Millera, były
kierowca rajdowy. Oprócz Gudzowatego i Jaworowicza w obiedzie biorą udział
m.in. Jan Bisztyga oraz Tadeusz Jacewicz. Ten pierwszy to były pułkownik
polskiego wywiadu i były ambasador PRL w Londynie; przez lata był doradcą
Millera. Jacewicz, również znajomy premiera, to były dziennikarz i doradca
medialny, który większość kariery spędził w Londynie jako korespondent
peerelowskich mediów.
Właśnie w takim gronie Jaworowicz wychodzi z korupcyjną propozycją. Jeśli
Gudzowaty zapłaci znikną jego kłopoty z rządem. Jaworowicz zapewnia, że jest
upoważniony do rozmowy i oferuje, że może pośredniczyć w przekazaniu kwoty.
Gudzowaty się nie zgadza.
W drugiej wersji łapówkę proponuje ktoś inny. Jeden z uczestników obiadu
opowiada, że inicjatywa korupcji wyszła nie od gospodarza spotkania, lecz od
Jacewicza.
Według informacji "Dziennika" o wydarzeniu, które rozegrało się w maju 2003
r., premier dowiedział się już 15 czerwca 2003 r. Gdy gazeta zapytała,
dlaczego nic nie zrobił, odpowiedzią było milczenie.
wiadomosci.onet.pl/1401508,11,item.html