homosovieticus
29.09.06, 13:48
Z całą bezczelnością tłumaczył słuchaczom,że po prostu "sfotografował prawdę"
o tym, że posłowie PiSu chodzą i nagabują posłów Samoobrony do dalszego
popierania rządu.
Z dalszej relacji prowokatora wynikało,że to Maksymiuk wskazał obu
dziennikarzom posłankę Berger jako osobę, za która chodzą posłowie PiS-u i
namawiają do zmiany barw klubowych.Tak więc Sekielski z Morozowskim wspólnie
z posłanką Samoobrony przygotowali podsłuch w jej pokoju, po czym Ona sama,
juz poza podsłuchem, musiała zaprosić do siebie posłów PiS-u. Trudno sobie
bowiem wyobrazić szefa gabinetu Premiera łażącego po pokojach posłów
Samoobrony.
Tak wiec owa "fotografia prawdy" okazuje się w rzeczywistości fotomontażem
wykonanym w celu załóżonego wczesniej skomromitowania PiS-u.
Pan Sekielski opowiadał o tym wszystkim z takim przekonaniem o własnej,
dziennikarskiej uczciwości,że nic, tylko dać takiemu uczciwemu i
rzetelnemu "dziennikarzowi" w mordę.