leszek.sopot
01.10.06, 16:10
Premier Kaczyński powiedział, że walczący o wolną Polskę byli w stoczni a za
bramą było ZOMO i że dziś ta sytuacja się powtarza bo wszyscy krytykujący
rząd są zomowcami z drugiej strony bramy... Jak nisko trzeba upaść by zdobyć
się na takie porównanie?
Widziałem jak obecni na wiecu ludzie klaskali i skandowali różne hasła.
Niektórzy byli partyjnymi klakierami ale większość to byli zwykli ludzie,
którzy liczą, że ich życie zacznie się zmieniać na lepsze. Dlatego też i ja
byłem wśród nich. Liczyłem naiwnie, że premier Kaczyński nie będzie
przemawiał tylko do swego partyjnego elektoratu, że nie będzie to tylko wiec
mający na celu zwarcie szeregów i wskazanie wrogów. Przecież w Stoczni
rodziła się "Solidarność" jako ruch obywatelski a nie partia mająca za
zadanie walkę z innymi. Myślałem więc, że premier wzniesie się ponad partyjny
interes partyjniaków, kolesi z szarej pisowskiej pajęczyny coraz skuteczniej
paraliżującej kraj w miejsce wcześniętej pajęczyny. Niestety, premier
przemawiał tylko do tych, którzy już go popierają. Nikogo nowego nie chciał
przekonać. Przeciwnie, ludzi nie widzących dziś w Polsce nadziei na lepszą
przyszłość, wahających się, których bolą ciągłe kłótnie polityczne, walka o
stołki, socjotechnika i propaganda premier ustawił za bramą wśród zomowców.
Jak wobec tego pozytywnie odpowiedzieć na wezwanie premiera?
Ludziom najbardziej podobały się wezwania do walki ze wskazanymi wrogami. Na
początku wiecu wyświetlono propagandowy film. Buczenie, gwizdy i bardzo
wrogie okrzyki słychać było za każdym razem gdy w filmie pojawiał się ktoś z
PO. Zebranym ludziom w stoczni pokazano, że ich śmiertelnym wrogiem są osoby
popierające PO. Nie było ani słowa o SLD i innych partiach. W przemówieniu
premier mówił jeszcze, że wrogiem są ci wszyscy, którym w III RP się
powiodło, że to oni są winni, że innym ludziom się nie powiodło. A tamtym się
powiodło bo stosowali nieuczciwe metody. Na marginesie: nie tak daleko od
miejsca w któym mieszkam jest siedziba Kasy Krajowej SKOK - o osobach, które
tam zarobiły miliony premier pewnie nie myślał.
Premier wskazuje wrogów, nazywa ich zomowcami. Słuchający go ludzie klaszczą.
Wierzą, że gdy wrogów nie będzie to będzie im lepiej. Przez 16 lat partie
zdobywające najwięcej głosów w wyborach stosowały podobną retorykę. A więc
Kaczyński niby nic nowego nie mówi. Ale jednak... porównanie PO do zomowców
to nie tylko obraza, to także metafora mająca zilustrować jak głęboki jest
podział w bieżącej polityce. Wówczas tym w stoczni nie udało się pokonać
zomowców, którzy mieli władzę. Trzeba było rozmawiać z Kiszczakiem. Dziś ci w
stoczni mają władzę i chcą z tymi, którzy władzy nie mają walczyć. Kiszczaka
zastąpił Dorn a Jaruzelskiego sam Kaczyński. Role się chyba odwróciły i tak
na prawdę kto na kogo mógłby dziś wysłać zomowców?
Polskę trzeba naprawiać, osądzić sprawców przekrętów i afer. Nie trzeba
jednak nikogo obrażać, nie trzeba Polaków dzielić. Bo nie wyzwoli się
społecznego entuzjazmu - zresztą na to nadziei żadnej już nie ma. Jest tylko
bezpardonowa walka o władzę.