Gość: zyx
IP: *.rdu.bellsouth.net
09.11.01, 04:30
Oto przyklad logiki typu Goebels i jego Beobachter Volkischer. Uczelnia reaktora rydzyka potrzebuje
darmowych gruntow na klonowanie takiej trucizny? Czy Narod polski TEGO potrzebuje?
Piątek, 9 listopada 2001r. - nr 262
Demokratyczny parawan
Po 1989 roku w stosunkach polsko-niemieckich dokonał się tzw. przełom,
szczególnie w propagandzie. Całkowitą kontrolę nad tym procesem przejęła jednak
strona niemiecka. Wyspecjalizowane centrale polityczne realizują swój, niemiecki
program. Ma on tylko złagodzoną, tzw. demokratyczną formę, która służy za
parawan.
Pod dyktando strony niemieckiej
W publikacjach tych instytucji wymienia się często polsko brzmiące nazwiska tzw.
współpracowników. W rzeczywistości niemiecki dyktat finansowania projektu, publikacji,
filmu itp. ma decydujący wpływ na wymowę polityczną "współpracy", do której zostali
wciągnięci także dotychczasowi (do 1989 r.) ideowi przeciwnicy.
W ten sposób, pod dyktando strony niemieckiej, zostały zneutralizowane polskie instytuty
naukowe, np. Instytut Zachodni w Poznaniu, Instytut Śląski w Opolu itp.
Niemałą rolę w przejmowaniu tych placówek "pod opiekę Niemców" miał prof. H. Jacobsen -
były pilny uczeń szkoły SS w okupowanej przez Niemców Pradze, w okresie "zimnej wojny"
specjalista od dywersji ideologicznej dla Bundeswehry, a dzisiaj dokumentalista i specjalista
od budowania według sprawdzonych niemieckich reguł tzw. społeczeństwa otwartego w
Polsce.
Innym specjalistą młodszego pokolenia jest D. Bingen - dyrektor Instytutu Polskiego (tylko z
nazwy) w Darmstadt. Utworzona przy tym instytucie nieformalna "Kopernikus Gruppe" -
gremium osób, których wpływ na życie polityczne Niemiec i Polski z roku na rok niepokojąco
rośnie - w krótkim czasie zaczęła "wyręczać" w pracy politycznej odpowiednie wydziały
polskich placówek dyplomatycznych na terenie Niemiec.
Unii Europejskiej chodzi tylko o polską ziemię
W połowie października Holandia i Dania zasugerowały Unii Europejskiej, że Polska powinna
umożliwić obcokrajowcom zakup ziemi rolnej już po upływie 3 lat (!?).
Dzięki długoletnim subwencjom z unijnej kasy, gospodarstwa w Unii Europejskiej rozwinęły
olbrzymie hodowle zwierząt, nieproporcjonalne do posiadanego areału. Zwierzęta karmiono
mączką mięsno-kostną, co spowodowało, że na śmiertelną "chorobę szalonych krów"
zapadają także ludzie. Unijni producenci tej zatrutej żywności (sami jej nie jedzą!) domagają
się zniesienia zakazów UE sporządzania paszy z mączki mięsno-kostnej. Pogłowie zwierząt
spada z powodu braku paszy, dochody gospodarstw także - dlatego nacisk rolników z Unii
Europejskiej na rządy krajów członkowskich jest tak duży i skuteczny.
W Niemczech, pod koniec października, sześciu najważniejszych doradców rządowych
ogłosiło, że gospodarka niemiecka "stoi na granicy kryzysu". Wschodnie landy, np.
Meklemburgia-Przedpomorze, Brandenburgia i Saksonia-Anhalt, nie odnotowały żadnego
wzrostu. Niemiecką statystkę ratują dane z landów zachodnich. Ogłoszenie pełnego kryzysu
gospodarki w Niemczech przez rząd przyniosłoby straty - a nuż Polacy zbyt wcześnie
poznaliby prawdę o Unii Europejskiej i zaczęliby dbać o polską własność!
Unijna "mowa trawa"
Przedstawiciele polskich władz unikają prawdy i rozpowszechniają uspokajające Polaków
informacje, np. o tym, że "nadzieje strony unijnej rozbudziły deklaracje nowego premiera o
woli przyspieszenia negocjacji. (...) Chociaż (premier) nie ujawnił stronie unijnej szczegółów
strategii negocjacyjnej nowego rządu, potwierdził element szybkości i element determinacji".
Główny negocjator J. Truszczyński zaprzeczył, "jakoby premier Leszek Miller już zapowiedział
w poniedziałkowym wywiadzie telewizyjnym zgodę rządu na tylko 12-letni okres ochronny w
sprzedaży ziemi rolniczej i leśnej cudzoziemcom. Polska domagała się dotychczas 18 lat. Nie
przypominam sobie takiej wypowiedzi, sprawa nie została tak postawiona" - podkreślił
główny negocjator.
Manipulacja medialna jest jasna - Truszczyński zaprzeczył tylko, że nie o ten wywiad
chodzi!
Polakom wmawia się natomiast, że Unia Europejska liczy się z polską stroną, ale oczekuje
"przyspieszenia rokowań, bardzo intensywnej pracy, dodatkowej elastyczności".
G. Verheugen, komisarz UE d/s rozszerzenia UE na Wschód, podkreśla, że kraje ubiegające
się o członkostwo w Unii muszą liczyć się, ze względu na zagrożenie ze strony
międzynarodowego terroryzmu, z koniecznością spełnienia wyższych wymagań, czyli
drastycznego zaostrzenia przepisów "tak zwanego swobodnego przepływu osób".
Już dzisiaj można powiedzieć, że obiecanki polityków Unii Wolności były zupełnie
bezpodstawne. Obiecywano, że Polacy będą mogli jechać bez paszportu aż do samej
Lizbony. Taka prounijna propaganda była i jest szyta grubymi nićmi. Jeszcze przed
zamachami w USA i zaostrzeniem przepisów politycy zachodnioeuropejscy kłamali obiecując
naiwnym w tym względzie Polakom możliwość podróży bez paszportów. Oczekiwali w zamian
od strony polskiej umożliwienia sprzedaży bez ograniczeń nieruchomości i ziemi rolnej
obcokrajowcom.
Po zamachu mity o zrealizowaniu powyższych obietnic definitywnie prysły. Nawet gdyby
Polska została przyłączona do UE, kontrole osobowe i towarowe na granicy będą nadal
przeprowadzane przez wiele następnych dziesięcioleci - pierwsza kontrola wstępna na Bugu
i dodatkowa, równie dokładna, na Odrze i Nysie.
A jakie działania w sprawie usprawnienia identyfikacji osób proponuje rząd niemiecki?
Paszport będzie zawierał odcisk linii papilarnych właściciela, zostaną w nim wpisane
elektroniczne dane, dotyczące kształtu oka i "rozpiętego" na elektronicznej siatce obrazu
twarzy. Rozważa się kontrolę za pomocą analizy kodu genetycznego człowieka. Tych
danych posiadacz paszportu nie jest w stanie zmienić, sfałszować.
W Niemczech planowane są też dalsze utrudnienia dla obcokrajowców przy uzyskiwaniu
niemieckiego obywatelstwa, ograniczenia w dostępie do studiów na terenie tego kraju itp.
Niemcy nie mają swoich następców w gospodarce
Samo osiedlanie się Polaków w państwach Unii Europejskiej ze względów ekonomicznych jest
już dzisiaj niemożliwe i tak będzie przez najbliższe dziesięciolecia. Koszty utrzymania w
krajach UE są o wiele większe niż w Polsce (czynsz za mieszkanie pochłania 50-70 proc.
dochodów).
Najistotniejszą przeszkodą jest niemożność nabywania przez Polaków, Czechów, Węgrów
nieruchomości na terenie dzisiejszej Unii Europejskiej. Na przykład - ze względu na bajońskie
ceny tylko jedna polska firma ma własny budynek - hotel w Berlinie.
Najgłośniejszą i skuteczną propagandę wokół swojego stanowiska - dotyczącego siedmiu lat
ograniczenia w swobodnym dostępie do rynku pracy dla Polaków, Czechów i Węgrów -
prowadzą rządy Niemiec i Austrii. Polscy politycy przyjmują do wiadomości informacje strony
niemieckiej, mimo że wszyscy wiedzą o katastrofalnej sytuacji demograficznej tego kraju.
Większość rodzących się dzieci stanowią dzieci obcokrajowców. Chociaż rząd stosuje duże
prorodzinne ulgi podatkowe oraz zasiłki dla rodzin, Niemcy nie chcą mieć dzieci. W sytuacji
spadającego przyrostu naturalnego ratunkiem miała być, uchwalona w bardzo liberalnym
kształcie, ustawa imigracyjna, tj. wprowadzenie określonych przez gospodarkę Niemiec
rocznych kwot werbowania wykwalifikowanych imigrantów. Po zamachu w Nowym Jorku
uchwalenie przygotowanej starannie przez niemieckie MSW ustawy imigracyjnej zostało
przez Bundestag odłożone.
Już dzisiaj można przewidzieć, że młodych ludzi do pracy w Niemczech będzie brakowało.
Sytuację tę pogłębia statystyka: mimo 4 mln bezrobotnych w Niemczech, aż 1 milion miejsc
pracy nie jest obsadzonych - istna kwadratura koła! Dane statystyczne podają, że już w
2006 roku liczba młody