obseerwator
14.11.06, 23:35
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3736425.html
Worek z prezentami od Kazimierza Marcinkiewicza. Przed drugą turą wyborów
prezydenckich kandydat PiS na prawo i lewo rozdaje pieniądze miejskie i Unii
Europejskiej, ucieka się do wsparcia kolegów z rządu i państwowego
ubezpieczyciela
Sondaże pokazują: żeby wygrać w drugiej turze, Marcinkiewicz musi przekonać
niezdecydowanych i zwolenników trzeciego w niedzielnych wyborach Marka
Borowskiego z centrolewicy. Komisarz miasta sięga więc po pieniądze.
Wczoraj obiecał Związkowi Nauczycielstwa Polskiego i
oświatowej "Solidarności" po 100 zł dla woźnych, kucharek, dozorców i
sekretarek, których jest ok. 10 tys. Dziś jak żaden z jego poprzedników w
świetle telewizyjnych kamer zaprezentuje w ratuszu projekt przyszłorocznego
budżetu miasta. A w nim wyższe o ok. 70 zł dodatki motywacyjne dla 22 tys.
warszawskich nauczycieli. W sumie ma to kosztować 20 mln zł. Jerzy
Wiśniewski, prezes mazowieckiego ZNP, nie kryje zadowolenia - czas wyborów
sprzyja załatwianiu związkowych postulatów. Ale budżet będzie już zatwierdzać
nowa Rada Warszawy, w której według nieoficjalnych danych zdecydowaną
większość ma PO.
Marcinkiewicz pojawił się wczoraj na pl. Zamkowym w towarzystwie strażaków -
dostali nowy wóz z 47-metrowym podnośnikiem. Dla policjantów miał motocykl z
wideoradarem, który prezentowano publicznie już trzy tygodnie temu.