Dodaj do ulubionych

Lustracja dziennikarzy przed północą

31.12.06, 18:30
Małe podsumowanie tuż przed północą, czyli wypominki o lustracji dziennikarzy.

Dlaczego pytałem dziennikarzy o to czy wystąpili o status pokrzywdzonego?
Najlepszej odpowiedzi udzielił redaktor naczelny „Polityki” – Jerzy Baczyński
we wstępniaku do bloga pani Janiny Paradowskiej:
“Paradowska to dziennikarska instytucja. Jej analizy i komentarze, pisane
w “Polityce” i wygłaszane w radio i telewizji, drażniły, a często
doprowadzały do wściekłości wszystkie kolejne rządzące ekipy. Nie tylko
dlatego, że Paradowska dobrze wie, co politycy próbują ukryć, że potrafi być
złośliwa i cięta, ale głównie dlatego, że od kilkunastu lat silnie wpływa na
rozumienie polityki przez miliony Polaków (czytaj: wyborców). Niewiele osób,
tak jak Ona, potrafi poruszać się po politycznych salonach, kuchniach i
korytarzach; nie zdarzyło się, żeby jakikolwiek polityk, z którym chce
rozmawiać, zdołał się przed nią ukryć. Jest jak wyrzut sumienia: zawsze
kiedyś grzesznika dopadnie.”

Część dziennikarzy (zdecydowana mniejszość) wystąpiła o status pokrzywdzonego.

Igor Janke: “Jestem za lustracją we wszystkich redakcjach. A ciekawego
Bernarda informuję, że sam byłem poddany lustracji już w 1998 roku. Wtedy
zostałem redaktorem naczelnym PAP i objęła mnie ustawa lustracyjna”

Krzysztof Leski: “wystąpiłem do IPN o status pokrzywdzonego. Nie miałem
wyboru - rankiem w dniu, w którym IPN zaczął przyjmować takie wnioski,
zjawiłem się tam służbowo, jako reporter BBC. Myślałem, że będzie kolejka i
nagram czekających w kolejce. Ale godzinę przed otwarciem biura kolejki nie
było i w ogóle nie było nikogo. Wkrótce za to zjawiili się inni dziennkarze
także licząc, że będzie kolejka.[…] Po roku z hakiem dostałem z IPN status
pokrzywdzonego i swoją teczkę. Kolejny mój wniosek, o rozszyfrowanie
pseudonimu TW, który na mnie donosił, czeka od jakichś 4 lat na realizację;”

Paweł Milcarek: “Tak, złożyłem do IPNu takie podanie. […]nie ma o mnie w
papierach ubecji żadnej wzmianki - w każdym razie nic nie znaleźli.”

Stanisław Michalkiewicz: “Status pokrzywdzonego wraz z trzema tomami akt
otrzymałem już dwa lata temu.”

Andrzej Krajewski: “wystapilem, ale nie z wlasnej woli, bo nie interesowala
mnie moja teczka, lecz na skutek uchwały zjazdu SDP, który objal tym
postanowiem wszystkich, ktrzy byli w jego wladzach i pracowali dla
Stowarzyszenia.
Ja juz dla niego nie nie pracuje, bo byla to pierwsza decyzja nowego zarzadu,
ale odpowiedz z IPN dostalem, status pokrzywdzonego takze.”

Tomasz Sakiewicz: “oczywiście, że wystapiłem półtora roku temu”

Bogusław Chrabota: “wystąpiłem bardzo dawno temu. Otrzymałem też odpowiedź.
Jeśli chciałby się Pan z nią zapoznać, wyślę faksem, proszę o numer.”

Maciej Gawlikowski: “Oczywiście wystąpiłem do IPN o status pokrzywdzonego
zaraz po utworzeniu Instytutu. Równocześnie, jeszcze przed udostępnieniem mi
akt, podpisałem zgodę na pełne udostępnienie tych materiałów badaczom z
możliwością ich wykorzystania, cytowania.
Status otrzymałem.”

Jerzy Jachowicz: “tak, na krótko przed wybuchem tzw. afery listy Wildsteina.
Dostałem status pokrzywdzonego, bo innego dostać nie mogłem z prostego
powodu. W dawnych czasach dostałem wyrok z paragrafów politycznych. W
zawieszeniu wprawdzie, ale do rozprawy przesiedziałem w areszcie kilka
miesięcy. Są akta, są późniejsze materiały operacyjne, pokazujące jak byłem
obstawiany agentami. Zajrzałem do tych teczek raz przez ok. dwie godziny. I
od tamtej pory nie bylem w IPN w swojej sprawie, bo ciągle brak mi czasu. No
i nie ma tam rewelacji. Poza drobiazgiem. Że kablem był jeden z dwóch
najlepszych moich przyjaciół.”

Wystąpić o status pokrzywdzonego ma Paweł Siennicki: “Przyznaje, jeszcze nie
wystapilem. Musze to zrobic, bo wymaga tego ode mnie moj pracodawca.
Umowilismy sie z moimi przyjaciolmi, z ktorymi przygotowujemy projekt nowego
dziennika, ze wszyscy wystapimy do IPN. I jestem spokojny o wynik mojej
lustracji ”

Odmówili udzielenia odpowiedzi dziennikarze GW: Bartosz Węglarczyk i Ewa
Milewicz.

Bartosz Węglarczyk: “póki co nie ma w Polsce prawa, które nakazuje mi
ujawniać, czy to zrobiłem. Więc to nie Pana sprawa. Jeżeli Pan uważa, że brak
informacji na temat tego, czy status pokrzywdzonego mam, czy nie, to już Pana
problem.”

Ewa Milewicz jeszcze ciekawiej: “moje akta (lub ich brak) w IPN, moje dzieci,
śluby, rozwody, śmierci i urodziny to moje imprezy i okoliczności. […]Nie
zamierzam podporządkować się ustawie lustracyjnej i nie powiadomię mego
pracodawcy, czy wystąpiłam do IPN czy nie.”

Niektórzy dziennikarze są przeciwni autolustrowaniu, inni uważają, że nie
znajdzie się w papierach IPNu nic ciekawego, lub nic w ogóle. I tak,

Wojciech Czuchnowski: “Nie wystapię do IPN, tak jak napisalem z przekory i
dlatego, że ich nie lubie i uważam że sieganie po ich świadectwo jest
upokrzające dla sięgającego. może jak odejdzie prezes i jego świta.”

Janina Paradowska: “Będzie ustawa, która obejmie dziennikarzy, będziemy się
lustrować i ja też, ani dnia wcześniej. Mój stosunek do lustracji jest znany.
Uważam dotychczasowe rozwiązania za wystarczające, a te uchwalone, z którymi
Sejm nie wie co zrobić, za szalone.”

Sylwester Latkowski: “Po co? Co miałbym zrobić z dokumentem wydanym przez
IPN? Oprawić i powiesić sobie na ścianie? Co zyskałbym mając taki dokument?
[…]Jako dwudziestokilkulatek nauczałem w wiejskiej szkole. Mieszkałem na wsi.
Tam wydawałem lokalne pisemko, które próbowałem legalnie zarejestrować […]Za
swoją działalność nigdy nie spotkała mnie żadna krzywda.”

Rafał Ziemkiewicz: “Owoż ja nie wystąpiłem, ponieważ jestem pewien, że nie
mam teczki. W latach osiemdziesiątych nie robiłem nic takiego, co by mnie
mogło uczynić obiektem zainteresowania bezpieki. A ponieważ IPN ma od cholery
nazwisk do sprawdzenia, postanowiłem przynajmniej ja im nie przysparzać
niepotrzebnej roboty.”

Maciej Rybiński: “Nie zwracałem się dotąd do IPN z prośbą o nadanie statusu
pokrzywdzonego. Nie robiłem tego z czystego lenistwa, a także po części z
niechęci do rozczarowań życiowych. Żyję już dość długo na świecie i limit
rozczarowań mam wyczerpany. Po co sobie psuć stolec? Okazało się, że te dwie
cechy, lenistwo i potrzeba optymizmu uchroniły mnie przed rozterkami, które
stały się udziałem wielu innych. Gdybym bowiem złożył wniosek, otrzymałbym,
zgodnie z ustawą odpowiedź, że nie jestem pokrzywdzonym w myśl przepisów
ustawy o IPN. Zaczęłoby się piekło dociekań, co też tam jest takiego w tych
papierach. Dopiero niedawno dopisano by mi, że nie figuruję w zasobach.
Zniszczyli? Wywieźli do Moskwy? Nie prowadzili, bo mieli mnie gdzieś? Same
złe odpowiedzi.”

Dość oryginalny sposób autolustracji przy pomocy innych osób zaprezentował
Ernest Skalski: “Więc proszę, by na moim blogu otworzyli najnowszy post pt.
DONOS - DOKUMENTACJA. Są tam moje wyjaśnienia, opublikowane
w “Rzeczpospolitej” i opinia historyka z IPN, p. Grzegorza Majchrzaka,
badającego sprawy, w których miałem jakiś tam udział. Zbadał on moją teczkę i
opisał jej zawartość wyciągając z niej wnioski. Czyni to bezprzedmiotowym
pytanie czy wystąpiłem o status pokrzywdzonego.”

Jacek Żakowski: “ja nie wystapiłem i nie zamierzam tego robić. Nie mam
potrzeby babrać się teraz w swojej przeszłości. […] Ja pewnie wrócę do tych
spraw na emeryturze. Chwilowo zajmuje mnie bardziej przyszłość niż
przeszłość.”

Maciej Strzembosz: “Do IPN-u nie wystapiłem, bo nie czuję się pokrzywdzony.
Dzięki (skromnej) aktywności opozycyjnej poznałem wielu wspaniałych ludzi i
dowiedziałem się czegoś
Obserwuj wątek
    • bernardo Re: Lustracja dziennikarzy przed północą cd 31.12.06, 19:03
      Maciej Strzembosz: „Do IPN-u nie wystapiłem, bo nie czuję się pokrzywdzony.
      Dzięki (skromnej) aktywności opozycyjnej poznałem wielu wspaniałych ludzi i
      dowiedziałem się czegoś więcej o naturze ludzkiej. [...] Ale będę musiał, bo
      się wdałem w dyskusję i słowo się rzekło, kobyłka u płota. Acha, zdaje się
      napisałem jeszcze, że z wiarygodnych źródeł dowiedziałem się, że lektura
      papierow na nasze środowisko kryje przykre niespodzianki, a masochistą nie
      jestem, więc nie zaglądałem.”

      Dominika Wielowieyska: „Nie wystąpiłam do IPN o status pokrzywdzonego, bo nie
      czuję się pokrzywdzona”

      Paweł Wroński: „nie wystąpiłem. Jeśli prawo będzie mnie do tego zobowiązywało
      to wystąpie.”

      Dariusz Rosiak: „nie zwróciłem się do IPN o status pokrzywdzonego, bo nie
      uważam się za pokrzywdzonego.”

      Roman Kurkiewicz: „Nie wystąpiłem. Nie występuję. Nie wystąpię. O status
      pokrzywdzonej/pokrzywdzonego. Dlaczego? Poświęciłem opozycji jakieś 10 lat
      swojego życia, ale nie czuję się pokrzywdzony. Nie jestem ciekaw, czy i kto
      ewentualnie na mnie donosił. Co ja robiłem - wiem. Odpowiadam za wszystkie
      swoje słowa i czyny. Nie uznaję zasady powszechnej podejrzliwości i oskarżenia.
      Nie zgadzam się z tezą: wszyscy jesteście oskarżeni, tłumaczcie się. Nie będę
      się tłumaczył, że nie byłem, nie jestem... Nie będę występował o status. Jeśli
      prawo będzie tego ode mnie wymagało - stawię opór. Mam wprawę. Jeśli się żyje
      tak jak się myśli, to się nie myśli tak jak się żyje - to zdanie jest mi dość
      bliskie.”

      Kilka osób udzieliło odpowiedzi wymijających
      Adam Szostkiewicz: „odsyłam do mego tekstu o ,,teczce'’ w Tygodniku Powszechnym
      sprzed lat i do książki T.G. Asha ,,Teczka'’.”
      Eli Barbur: „Postać kazachskiego reportera Borata Sagdijewa wykreował brytyjski
      komik Sacha Baron Cohen.”

      Pytania do Sławomira Siezieniewskiego zostały usunięte, natomiast w przypadku
      Daniela Passenta były one ignorowana lub usuwane. Ostatnio pan Daniel Passent
      zapowiedział zwrócenie się o autolustrację do sądu (na co ma raczej niewielkie
      szanse).

      Kilku dziennikarzy nie udzieliło odpowiedzi, ale nie mam pewnoiśc, czy pytania
      zignorowali, czy po prostu nie przeczytsali moich wpisów.

      Szczegóły można znaleźć we wpisie:
      www.trapico.se/BlogBernarda/
      bernardo.salon24.pl/index.html
      pozdrawiam wszystkich, a zwłaszcza dziennikarzy
      Bernard


    • andrze_n oto wyjatki z postu...>>> 31.12.06, 19:22
      Odmówili udzielenia odpowiedzi dziennikarze GW: Bartosz Węglarczyk i Ewa
      Milewicz.

      Bartosz Węglarczyk: “póki co nie ma w Polsce prawa, które nakazuje mi
      ujawniać, czy to zrobiłem. Więc to nie Pana sprawa. Jeżeli Pan uważa, że brak
      informacji na temat tego, czy status pokrzywdzonego mam, czy nie, to już Pana
      problem.”

      Ewa Milewicz jeszcze ciekawiej: “moje akta (lub ich brak) w IPN, moje dzieci,
      śluby, rozwody, śmierci i urodziny to moje imprezy i okoliczności. […]Nie
      zamierzam podporządkować się ustawie lustracyjnej i nie powiadomię mego
      pracodawcy, czy wystąpiłam do IPN czy nie.”

      Wojciech Czuchnowski: “Nie wystapię do IPN, tak jak napisalem z przekory i
      dlatego, że ich nie lubie i uważam że sieganie po ich świadectwo jest
      upokrzające dla sięgającego. może jak odejdzie prezes i jego świta.”

      Jacek Żakowski: “ja nie wystapiłem i nie zamierzam tego robić. Nie mam
      potrzeby babrać się teraz w swojej przeszłości. […] Ja pewnie wrócę do tych
      spraw na emeryturze. Chwilowo zajmuje mnie bardziej przyszłość niż
      przeszłość.”
    • bernardo Niektórzy dziennikarze nie udzielili odpowiedzi: 01.01.07, 16:48
      ale nie mam pewności, czy zignorowali pytanie, czy je przeoczyli, (a może ja
      przeoczyłem odpowiedź?)

      - Maciej Orłoś
      - Anna Laszuk
      - Robert Leszczyński
      - Kazimiera Szczuka
      - Thomas Urban
      - Jan Pospieszalski
      - Krzysztof Gottesman
      - Piotr Najsztub
      - Piotr Zaremba

      pozdrawiam
      Bernard
    • frau_blada Ale nedza! Tylko Ci z prawymi pogladami ratuja 02.01.07, 00:35
      honor tego dziennikarskiego polswiatka.
      I jak tu ich szanowac? Za co?
      • bernardo A mnie zaskoczyło 02.01.07, 10:27
        że tak mało dziennikarzy wystapiło o status pokrzywdzonego. I chociaż lustracją
        bardziej zainteresowani są dziennikarze o nielewicowych poglądach, to przecież
        ci o lewicowych tez powinni być zainteresowani w oczyszczaniu sytuacji.
        Co ma wspólnego lewicowość z donoszeniem? Nic nie powinna mieć!
        • frau_pranajtis A dlaczego to niby sa zainteresowani? 02.01.07, 12:40
          Nie sa. Nikt od nich tego nie wymaga. Czasem pojawi sie taka redakcja jak w
          Dzienniku Polskim i poprosi swoich dziennikarzy o przyniesienie zaswiadczenia z
          IPN... ale to przeciez nie jest norma.
          Ksieza teoretycznie tez sa zainteresowani, bo zaufanie, naucznie, itp...
          I ytuacja wyglada tak samo albo nawet gorzej.
          • bernardo I dlatego trzeba się tego od dziennikarzy domagać 02.01.07, 16:38
            pozdrawiam
            b.
        • tomek6665 Re: A mnie zaskoczyło 02.01.07, 12:46
          w pierwszym rzędzie ustawić powinni się piewcy lustracji , jeśli już .
          Niedługo w paranoi lustracji , wezmą się za dziennikarzy sportowych
          i Ciszewski czy Tomaszewski , będą oskarżeni o szpiegostwo bo obiektywnie
          oceniali grę Ruskich

          Władimir Bukowski dostał w Rosji Sowieckiej 10 lat za to,że powiedział iż w
          USA mają lepsze drogi.
          • kali301 Re: A mnie zaskoczyło 02.01.07, 12:53
            "Demokracja, to taki ustrój gdzie rządzi większość, która jest manipulowana,
            której stwarza się miraż, że to ona wybiera, a w gruncie rzeczy ów wybór jest
            kierowany przez wąska grupę manipulatorów.” - Henryk Kiereś

            www.starwon.com.au/~korey/Korzenie%20Zla%20-%20Zniwa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka