Dodaj do ulubionych

PISU postrzeganie prawa

26.01.07, 07:56
po uważaniu


Dura Dorn, sed Dorn

– Nieważne, ile dni się spóźniła, dwa czy cztery – zawyrokował srogo minister
Ludwik Dorn.
– Twarde prawo, ale prawo – przywołał rzymską sentencję równie nieprzejednany
prezes-premier Kaczyński, komentując sprawę Hanny Gronkiewicz-Waltz. Ho, ho,
ho! – ostra jazda, chłopaki... Szkoda, że nie wcześniej. I dlaczego nie dla
wszystkich ta niezłomność?

Skoro Gronkiewicz-Waltz spóźniła się z oświadczeniem swojego męża, a prawo
nie dopuszcza takiego scenariusza, to wedle tego prawa powinna stracić
mandat. Tę prawdę objawioną głoszą politycy PiS-u, wznosząc wskazujący palec
na znak własnej moralnej wyższości. Znaczy Kuchciński moralnie wyższy, Suski,
no i cała reszta ferajny, która jak jeden mąż deklamuje za panem prezesem:
wszyscy muszą być równi wobec prawa – maluczcy i możni tego świata.

Ten trik sprawia, że część siedzącej przed telewizorem publiki kiwa ze
zrozumieniem głowami. Kiwa, bo zalatana za kawałkiem chleba i jakiej takiej
chabaniny, nie pamięta przecież, że Marcinkiewicz i jego ministrowie:
Gosiewski, Piecha i Ujazdowski, również spóźnili się z poselskimi
oświadczeniami majątkowymi. I chociaż nie ma za to tak ostrych kar, jak w
przypadku samorządowców, to nikt nie robił o to rabanu.

Gdy nasz pan prezydent Lech Kaczyński od dłuższego już czasu nie wykonuje
wyroku, w którym Sąd Najwyższy nakazał mu przeproszenie Mieczysława
Wachowskiego, to jakoś nie słychać, żeby brat pouczał go – ba, nawet do uszka
mu nie szepnie, że „dura lex, sed lex”. Zresztą, co on mu tam szepce, nie
wiemy, w każdym razie Wachowski na tym wychodzi źle.

Weźmy innego PiS-Katona, Ludwika Dorna, ministra od spraw wewnętrznych i
administracji. Pamięcią nie trzeba sięgać daleko – jakie konsekwencje
ponieśli ci, którzy traktowali policjantów jako firmę cateringową,
dostarczającą hamburgery dla zgłodniałej koleżanki w podróży? Co z
odpowiedzialnością samego ministra, m.in. za tzw. blue taxi i śmierć w
bajorze dwójki policjantów ze stołecznego Dworca Centralnego?

Nasz rodzimy Giuliani, znaczy minister Ziobro, nie ma zamiaru być od niego
gorszy, przeciwnie – wielokrotnie jest jeszcze lepszy niż Dorn.
Jego „katonizm” jest zawsze dobrze obliczony, współgra z opinią publiczną.
Linczowników z Włodowy kazał wypuścić, bo publika uznała, że to nie
przestępcy, a herosi. No to furda ustawa o prokuraturze – pan minister każe,
sługa prokurator musi. Tymczasem trwający proces pokazuje, że prawda może być
nieco bardziej złożona.

Ziobro miał więcej takich zagrywek. Nożownika z Zakopanego bronił, bo
chorowity, a i tatuś nie najlepszego zdrowia. Za to Rywin ze swoim chorym
sercem musiał odkiblować rok, zanim ujrzał świat bez krat, a Jakubowską do
opieki nad chorym dzieckiem zwolnił dopiero sąd drugiej instancji.

Te pierwsze z brzegu przykłady stosowania prawa „po uważaniu”, uzupełniają
liczne przypaki politycznego molestowania poszczególych ustaw dotąd, aż nagną
się one do aktualnych potrzeb siły przewodniej. Wystarczy wspomnieć o
zawierusze związanej z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji, czy o
przepychankach z tzw. blokowaniem list wyborczych, co PiS i spółka wymyślili
przed samymi wyborami.

W firmach Skarbu Państwa prawo w ogóle jakby nie istniało. Swoich upycha się
na posadach z pogwałceniem wszelkich procedur. W samorządach zaś, gdy PiS-owi
grozi utrata wpływów, wsadza się komisarzy bądź „pełniących obowiązki” – tak
jak to było w stolicy z Kochalskim i Marcinkiewiczem.

Posłanka SLD jechała po kieliszku – proces, kara, zabranie prawa jazdy. Nowy
wojewoda mazowiecki Wojciech Dąbrowski... o, to co innego. On nie jechał na
rowerze po pijaku, a tylko po jednym piwie – o czym zaświadczył pan premier
osobiście. Sędzia, który unikał rozprawy za spowodowanie wypadku, stracił
posadę ministra. No tak, ale on był ministrem w rządzie SLD. Pani sędzia
Stryczyńska też co prawda spowodowała wypadek, ale kary nie ponosi, bo ją
protegowała Rodzina Panująca. Drzemie więc sobie kobieta spokojnie na
posadzie wicedyrektora Krajowego Centrum Szkolenia Kadr Sądów Powszechnych i
Prokuratury.

Tak w praktyce wygląda prawo i sprawiedliwość, która oczywiście musi być po
ich stronie.

Obserwuj wątek
    • crazzy_b Re: PISU postrzeganie prawa 26.01.07, 08:20
      Nie po to Kaczyński latami uczył się prawa by teraz z tej wiedzy, jak nim
      manipulować, nie korzystać.
      Sprawiedliwość sprawiedliwością,ale prawo musi być po naszej stronie.Ot i cała
      prawda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka