Gość: OzRM
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
21.11.01, 10:52
W drugiej połowie 2001 r. trzeba postawić twórcom i realizatorom Unii
Europejskiej zasadnicze pytania: Jaki jest stan bezrobocia w krajach
członkowskich Unii? Czy istnieją i działają mechanizmy zmierzające do jego
zmniejszenia?
Mówią liczby
W publikacji "Unia Europejska w liczbach", seria "Europa w ruchu, edycja 2000",
wydanej przez Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Polsce wspólnie z
wydawnictwem "Wokół nas", znajdujemy następujące dane:
W 1990 r. bezrobocie (w proc. ludności zawodowo czynnej) wynosiło w Unii
Europejskiej średnio 8 proc., w 1992 r. - 9 proc., w 1993 r. - 11 proc., w
latach od 1994 r. do 1998 r. wahało się w przedziale 10-11 proc.
Natomiast dla różnych państw członkowskich Unii bezrobocie było różne. I tak w
1997 r. najwyższy wskaźnik bezrobocia zanotowano w Hiszpanii - około 19 proc.,
w Belgii, Niemczech, Grecji, Francji, Włoszech i Finlandii mieścił się on w
przedziale 9-12 proc., zaś w pozostałych krajach: Danii, Irlandii, Luksemburgu,
Holandii, Austrii, Portugalii, Szwecji i Anglii - w przedziale 3-8 proc.
Bardzo interesujące są dane dotyczące bezrobocia wśród kobiet. W prawie
wszystkich krajach członkowskich UE bezrobocie wśród kobiet jest większe niż
wśród mężczyzn (z wyjątkiem Szwecji i Anglii). Dla 15 krajów UE bezrobocie
wśród kobiet sięga (wg danych z 1998 r.) około 12 proc., ale np. dla Hiszpanii -
aż około 27 proc., a dla Włoch i Grecji - około 17 proc.
Wreszcie dane dotyczące bezrobocia wśród młodych ludzi, poniżej 25. roku życia,
są wręcz szokujące. Dla 15 krajów Unii bezrobocie wśród tej grupy osób wynosi
(wg danych z 1998 r.) 20 proc., ale np. dla Hiszpanii - aż 35 proc., dla Grecji
i Włoch - 32 proc., dla Francji - 27 proc., dla Finlandii - 24 proc., dla
Belgii - 22 proc., dla Szwecji - 17 proc., dla Anglii - 14 proc., dla Irlandii -
12 proc., dla Niemiec i Portugalii - 10 proc.
Dania, Luksemburg, Holandia i Austria mają bezrobocie dla tej grupy młodych
rzędu 7-8 proc.
Biorąc pod uwagę największe bezrobocie w różnych regionach Unii Europejskiej,
najbardziej wyraźne są te problemy w Hiszpanii (na całym obszarze), Francji
(północ, południe), Włoszech (południe), Niemczech (landy wschodnie), a także
Finlandii (cała).
Trzeba pamiętać, że następnym krokiem po bezrobociu jest bieda (ubóstwo), a
ostatnim - bezdomność. Definicji ubóstwa oraz bezdomności nie ma w
prawodawstwie Unii Europejskiej, w zamian stosuje się zastępcze pojęcia, np.
marginalizacja. W ten sposób w informatorach o Unii Europejskiej nie można
znaleźć wskaźników procentowych ani ludzi biednych, ani bezdomnych.
Natomiast Produkt Krajowy Brutto (PKB) przypadający na 1 mieszkańca nie jest w
pełni adekwatnym wskaźnikiem określającym poziom życia w danym kraju,
szczególnie jeżeli operuje jedynie takimi dobrami konsumpcyjnymi, jak samochody
osobowe, telefony, telewizory kolorowe, magnetowidy i zmywarki do naczyń.
Mniej państwa, więcej bezrobocia
Wśród krajów kandydujących do Unii Europejskiej z Europy Środkowej nie
wystepują wyraźne różnice w obszarze bezrobocia. I tak najwyższe wskaźniki (wg
danych z 1997 r.) zanotowano w Bułgarii, Łotwie i Litwie - rzędu 14-15 proc. W
Polsce, Słowacji i Estonii były one rzędu 10-12 proc. (Obecnie w Polsce
bezrobocie sięga już 16 proc.). Najmniejsze bezrobocie było w Czechach, na
Węgrzech, Rumunii i Słowenii - rzędu 5-8 proc.
Bezrobocie wśród młodych poniżej 25. roku życia największe było w Bułgarii
(około 36 proc.), Łotwie, Litwie i Polsce - rzędu 25-26 proc., a najmniejsze w
Czechach (około 8 proc.). W pozostałych krajach kandydujących, Estonii,
Węgrzech, Rumunii, Słowacji i Słowenii, rzędu 14-21 proc.
Przy tego typu wskaźnikach należy brać również pod uwagę, że kraje kandydujące,
poprzez zawyżony import produktów z państw Unii Europejskiej w stosunku do
eksportu do tych krajów, powodują stale zmniejszanie wskaźników bezrobocia w
krajach członkowskich, i ich zwiększanie w krajach kandydujących.
Ogólnie trzeba powiedzieć, że problem bezrobocia jest wpisany w system
działania gospodarek tzw. rynkowych ze "swobodnym" przepływem towarów, ludzi,
usług i kapitałów. Stałe pomniejszanie roli państwa na rzecz regionów i
koncernów oraz dominacja interesów największych państw Unii: Niemiec (82
miliony mieszkańców), Francji (59 milionów mieszkańców), Anglii (59 milionów
mieszkańców) oraz Włoch (58 milionów mieszkańców) nad interesami państw
mniejszych, będzie prowadziło do zwiększania poziomu ubóstwa obywateli.
Pracy nie będzie
W sprawach rozwoju potencjalnego bezrobocia trzeba sięgnąć do analiz Ulricha
Becka - socjologa niemieckiego, który uważa, że "niewielki procent
bezrobotnych, normalna praca jako przypadek typowy, bezpieczeństwo socjalne -
to już historia. Ale politycy nie mają odwagi, by powiedzieć gorzką prawdę o
końcu pełnego zatrudnienia".
Beck przewiduje, że w Niemczech (największym i najważniejszym państwie Unii
Europejskiej) w ciągu 10-15 lat tylko połowa pracobiorców będzie miała stałe
zatrudnienie. Pozostała część będzie musiała zadowolić się różnorodnymi krótko-
lub średnioterminowymi zleceniami. Na całym świecie rośnie liczba tak zwanych
trwale przejściowo zatrudnionych. W latach 60. należała do nich tylko jedna
dziesiąta pracobiorców. W latach 70. stanowili oni już jedną piątą, w latach
80. jedną czwartą, zaś w latach 90. aż jedną trzecią.
Kłopotów z pracą nie tłumaczą cykliczne kryzysy gospodarcze, gdyż są one
wynikiem awansu technologicznego kapitalizmu. Główny powód stanowi
upowszechniający się model zwiększania za wszelką cenę zysków oligarchii
światowej, bez żadnego uzasadnienia merytorycznego.
To, co dawniej wzajemnie się wzmacniało: pełne zatrudnienie, pewne emerytury,
wysoki dopływ funduszy z podatków, zostało drastycznie zagrożone. Praca
zarobkowa jest niepewna, podstawy państwa socjalnego rozpadły się (już nie
można mówić, szczególnie w Niemczech, o polityce życzliwej rodzinie, ale raczej
o jej bankructwie i to w okresie rządów socjaldemokratów Schroedera), a z
opróżnionych kas gminnych nie można zrealizować pomocy socjalnej, na którą jest
coraz większe zapotrzebowanie.
W tym miejscu trzeba przyznać rację tym Azjatom, którzy twierdzą, że
największym wrogiem ludzi jest brak pracy. Wszelkie działania nieuwzględniające
tej tezy oznaczają zmierzanie ku społeczeństwu terroryzowanemu bezrobociem,
biedą i bezdomnością. Na tym tle decyzja władz polskich odnośnie do likwidacji
po 1989 r. zatrudnienia w Państwowych Gospodarstwach Rolnych była nie tyle
niewybaczalnym błędem, co sabotażem, który zaważył na poziomie bezrobocia,
nędzy i bezdomności na polskiej wsi.
Małe do likwidacji
W materiałach propagandowych Unii Europejskiej lansowana jest teza, że
integracja Polski z UE doprowadzi do zmniejszenia bezrobocia, biedy i
bezdomności w Polsce poprzez rozkwit małych i średnich przedsiębiorstw. A jak
będzie naprawdę?
Na tle wyniszczenia od 1990 r. przez państwo polskie oraz przez politykę
prounijną rodzimego rzemiosła nie można wróżyć rozkwitu sektora małych i
średnich przedsiębiorstw po integracji z Unią Europejską. Wynika to stąd, że
mają one służyć swoją działalnością gospodarczą dużym jednostkom gospodarczym.
W Polsce państwowe duże zakłady przemysłowe, zgodnie z zasadą, że mają powoli
zostać zdegradowane, zostały sprywatyzowane, a następnie sprzedane za bezcen
obcym podmiotom. Dziś nie są w stanie ani współpracować, ani wspierać małych i
średnich przedsiębiorstw polskich.
Na przykład koncerny zagraniczne, takie jak ABB, Siemens czy AEG, które
przejęły prawie całkowicie przemysł energetyczny w Polsce, nie są
zainteresowane szeroką i stabilną kooperacją z małymi i średnimi polskimi
przedsiębiorstwami. Do tego obecność obcego kapitału w polskich bankach,
sięgająca 75 proc., utrudnia i będzie jeszcze bardziej utrudniała egzystencję
tym przedsiębiorstwom. Ważne są przy tym doświadczen